sobota, 29 stycznia 2022

Steven Pinker "Racjonalność" - recenzja

Postanowiłem w ciągu miesiąca czytać przynajmniej jedną-dwie książki i wybór tym razem padł na najnowszą książkę znanego i cenionego psychologa-kognitywisty i lingwisty Stevena Pinkera "Racjonalność" (2021). Zaintrygowała mnie jej tematyka: błędy poznawcze, złudzenia, deficyty racjonalnego rozumowania wśród ludzi, wiara w teorie spiskowe i pseudonaukowe bzdury rozprzestrzeniająca się w tempie viralowym za pośrednictwem mediów społecznościowych. Dlaczego ludzie tak często myślą i zachowują się irracjonalnie? Dlaczego wiarę pokładają w gusłach i mitologii (zorganizowane religie, mit narodowy), a nie w osiągnięciach nauki? Dlaczego tak rzadko korzystamy w trakcie polemicznych sporów z potężnych narzędzi rozumowania takich jak logika, krytyczne myślenie, korelacja i przyczynowość, wnioskowanie bayesowskie, teoria gier czy indywidualne i zbiorowe dokonywanie optymalnych wyborów? Dlaczego tak łatwo poddajemy się manipulacji ze strony cynicznych populistów? W końcu racjonalność (logika, probabilistyka i rozumowanie empiryczne) oraz wnikliwa argumentacja mogą przyczynić się do podejmowania lepszych decyzji życiowych przez racjonalną jednostkę. 

Tymczasem mamy istne zatrzęsienie antyszczepionkowców, negacjonistów antropogenicznych zmian klimatycznych czy wyznawców różnorodnych, często wykluczających się wzajemnie teorii spiskowych (np. QAnon w USA). Mamy ludzi wierzących w istnienie duszy, duchy, nawiedzone domy, postrzeganie pozazmysłowe, uzdrawianie psychiczne, demoniczne opętania, medycynę alternatywną (znachorstwo) czy w płaską Ziemię. W "Racjonalności" Pinker bardzo wnikliwie i z charakterystyczną dla niego swadą omawia podstawowe zagadnienia z zakresu logiki czy statystyki analizując liczne przykłady błędów & skrzywień poznawczych. I słusznie pod koniec książki zauważa, że należy zacząć uczyć racjonalności najmłodsze pokolenia w szkołach (obok umiejętności czytania, pisania i rachowania-arytmetyki).

Pinker wśród wielu przykładów nieracjonalnego myślenia wymienia m.in. strach przed lataniem samolotem i preferowanie jazdy samochodem, choć więcej osób statystycznie ginie w wypadkach samochodowych niż w katastrofach lotniczych czy demonizowanie energetyki jądrowej w dobie antropogenicznych zmian klimatycznych (więcej ludzi zabija co roku smog niż wszystkie sporadyczne przypadki awarii elektrowni jądrowych razem wzięte: Three Mile Island, Czarnobyl, Fukushima). Strach przed terroryzmem także jest przesadzony i sprzyja np. masowej inwigilacji obywateli i wywoływaniu konfliktów zbrojnych, co oczywiście wcale nie oznacza, aby zjawisko terroryzmu zupełnie ignorować. Podobnie strach przed śmiercią w paszczy rekina czy przed niepożądanym odczynem poszczepiennym. Jednak stronnicze media uwielbiają rozpisywać się na temat szokujących, acz statystycznie rzadkich zdarzeń, gdyż przesycone histerią artykuły to doskonałe clickbaity. Tabloidyzacja mediów postępuje, choć (co pocieszające) coraz intensywniej promowany bywa fact-checking.

Cytaty z książki: "Nie chodzi o to, żeby mieć rację. Chodzi o to, żeby zrozumieć."

"Aby zrozumieć niedorzeczne virale, takie jak miejskie legendy, nagłówki tabloidów i fake newsy, musimy pamiętać o ich ogromnych walorach rozrywkowych."

"Trudno jest nakłonić człowieka do zrozumienia czegoś w sytuacji, gdy niezrozumienie jest warunkiem otrzymania pensji."

"Niepożądane jest wierzyć w jakąś tezę, jeśli nie ma żadnych podstaw, aby przypuszczać, że jest ona prawdziwa." - Bertrand Russell.

czwartek, 27 stycznia 2022

Impakt komety zwanej Omikronem

                   
W zasadzie miałem już nie pisać o pandemii koronawirusa Sars-Cov-2 (wariantu Omikron wypierającego wariant Delta) w kontekście ojczystego kraju, ale dzisiaj mamy 57 659 zakażeń i 262 zgony. Od trzech dni bijemy rekordy. Te liczby i tak są zapewne grubo niedoszacowane, gdyż niektórzy ludzie nie zgłaszają zakażeń ani kontaktów, aby tylko nie trafić na kwarantannę. No bo po co się izolować? Lepiej dalej zakażać i narazić innych na ewentualny zgon, tudzież mniej lub bardziej trwały uszczerbek na zdrowiu.

Akurat przyszło mi żyć w dobie globalnej pandemii Covid19 (2019-2022) i w czasach antropogenicznych zmian klimatycznych, zatem już dawno straciłem złudzenia. Obserwuję totalne fiasko walki PiSu z koronawirusem skutkujące największym masowym wymieraniem Polaków od czasu II WS (zmarło ponad 100 000 rodaków, często na własne życzenie), pozorowane działania w buńczucznej oprawie propagandy sukcesu rodem z Korei Północnej, brak zdecydowanej woli walki z siejącymi dezinformację ruchami antyszczepionkowymi próbującymi usilnie podważać skuteczność/sensowność szczepień (znacznie obniżone ryzyko ciężkiego przebiegu Covid i hospitalizacji dzięki szczepionce to dla mnie kluczowy argument za przyjęciem szczepionki, także tej aktualizowanej; ryzyko hospitalizacji jest znacznie większe, gdy dany pacjent jest niezaszczepiony), ponieważ to część elektoratu PiSu i Konfederacji (a twardy elektorat trzeba głaskać i dbać o jego poparcie, liczy się tylko utrzymanie u władzy, dalsze bogacenie się i zabezpieczanie majątków, raz obranej linii narracji nie wolno zmieniać, no bo wiecie, utrata reputacji, wiarygodności, etc.). Polityka w rękach odklejonych od rzeczywistości i nauki prawicowych populistów zaczyna mnie irytować, ich hipokryzja (otwarcie negujemy szczepienia, ale się po kryjomu zaszczepimy np. trzech członków Konfy czy niejaka małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, która powinna nadrobić braki w edukacji o szczepieniach), bezustanne kłamstwa, inercja, indolencja, pudrowanie rzeczywistości, inwigilacja, afery i finansowe przekręty na wielką skalę, walka o zdyskredytowanie nauki. Mam coraz większe wrażenie, że żyję w bandyckim, quasi-autorytarnym, pseudo-nacjonalistycznym i nie liczącym się na arenie międzynarodowej kraju, który usilnie stara się być europejskim bastionem (przedmurzem) chrześcijaństwa, konserwatywnej tradycji i mentalnej zaściankowości. I w efekcie laicyzuje się coraz szybciej bez względu na utopijne wysiłki ministra Czarnka i rozwodowych hipokrytów z Ordo Iuris. Z drugiej strony jako dawnemu metalowcowi nigdy nie było mi z jakąkolwiek zorganizowaną religią po drodze. I raczej już nie będzie.

Takie zagrożenia egzystencjalne jak pandemia patogenu dobitnie obrazują, że nawet w XXI wieku ludzie nie ufają nauce, nie słuchają ekspertów, gdyż sami wiedzą najlepiej. Polskie społeczeństwo w niedojrzałej większości odrzuciło zarówno darmowe szczepienia (booster przyjęło do tej pory chyba tylko 25 procent Polaków), jak i DDM. Efekt tego będzie widoczny w najbliższych dniach, tygodniach. Już mamy w UK czy w Danii nową hiperzakaźną mutację (sub-wariant) Omikrona zwaną BA.2, a funkcja ochronna używanych szczepionek zacznie spadać, zatem boostery muszą zaliczyć jak najszybszy update. Wirus Sars-Cov-2 pięknie i wzorcowo mutuje, bo chce 'żyć' i się namnażać. Biologiczny android zdolny do replikacji i adaptacji. Szkoda przepracowanych medyków użerających się z antyszczepionkowcami, którzy ich nienawidzą, zmarłych na Covid, którzy nie zdążyli się zaszczepić/doszczepić tj. Piotr Kuldanek, pacjentów onkologicznych i innych podatnych na ciężki przebieg tej podstępnej wielonarządowej choroby oraz dzieci (rosną liczby pediatrycznych hospitalizacji w UK, Danii, USA, Francji, Hiszpanii, tej rzeczywistości nie da się zakłamać), które często za wolnościową głupotę i bunt rodziców zapłacą zdrowiem.

Jako gatunek nie zdaliśmy kolektywnie egzaminu. I raczej nie zdamy go także w trakcie zmian klimatycznych, kolejnej pandemii wirulentnego patogenu czy w razie uderzenia asteroidy i erupcji superwulkanu. 

Zdj. komety 67P Czuriumow/Gierasimienko ESA, misja Rosetta. Cudowność.

Do posłuchania instrumentalny Ulver w oprawie soundtrackowo-horrorowej.

https://ulver.bandcamp.com/album/scary-muzak

I trzeci singiel fińskich funeral doomowców od Shape of Despair okraszony surowymi i pustymi krajobrazami Islandii i Norwegii.

https://www.youtube.com/watch?v=jZtEl7aqIsI 

EDIT: Nowy sub-wariant Omikron BA.2 może być nawet 1.5 raza bardziej zakaźny od pierwotnego wariantu BA.1. (pierwsze dane z Danii, w której zaczyna dominować wypierając BA.1). Zapowiada się zatem kolejna fala reinfekcji. I naturalnie rośnie obawa, że wskutek nawału pacjentów covidowych może zabraknąć łóżek i obsługi medycznej dla pacjentów z innymi schorzeniami np. po wypadku czy zawałowców. Nie pozostaje nic innego jak czekać i obserwować jak będzie wyglądała pandemia w lutym w Polsce. Czas pokaże czy sprawdzą się najczarniejsze scenariusze kolapsu systemu opieki zdrowotnej. Póki co zarządzanie pandemią przez PiS leży i kwiczy (typowa strategia na zasadzie "jakoś to będzie", na przeczekanie i zajęcie ludzi różnymi ustawkami i teatralnymi posunięciami), a pogrążeni w inercji politycy za swoje celowe niepowodzenia usilnie próbują zgonić winę na społeczeństwo: pracodawców, pracowników (bubel prawny zwany nową ustawą covidową, na szczęście odrzucony), lekarzy, nauczycieli, naukowców, opozycję, etc. Brak stanowczego zarządzania pandemią Covid w Polsce skrytykowano nawet w cenionym czasopiśmie medycznym The Lancet:

https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(22)00159-3/fulltext

EDIT: W USA wariant BA.2 powoli zaczyna dominować. Tak samo zapewne będzie w całej Europie, w tym i w Polsce.

niedziela, 23 stycznia 2022

Morte sospetta di una minorenne/ Podejrzana śmierć małoletniej (1975) - recenzja

                                             
Film obejrzany na Netflixie. Rzeczywiście to dość dziwaczna i osobliwa hybryda giallo, poliziotteschi oraz ocierającej się o slapstick komedii. W "Podejrzanej śmierci małoletniej" tajemniczy morderca w okularach (Roberto Posse) podcina gardło młodziutkiej prostytutce. Śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa prowadzi elokwentny i arogancki detektyw Germi (Claudio Cassinelli) i owo węszenie wspólnie z pewnym nastoletnim złodziejaszkiem (Adolfo Caruso) doprowadzi go do mrocznego półświatka pedofilii i handlu małoletnimi prostytutkami...

Za scenariusz do niniejszego komediowego giallo/filmu policyjnego odpowiadają niestrudzony Ernesto Gastaldi oraz reżyser Sergio Martino (wspaniałe giallo "Torso" z 1973 roku). Film ogląda się wybornie. Mamy tutaj trzy całkiem brutalne sceny morderstw (podcięcie gardła, zadźganie, uduszenie), świetnie zrealizowaną scenę samochodowego pościgu ze slapstickowymi akcentami komediowymi (wirowanie pieszego na głowie!), strzelaninę na rollercoasterze, którą wieńczy pieszy pościg i kilka innych momentów zdecydowanie do zapamiętania. Odrobina nagości i sporo niespodzianek. Na plus także rewelacyjna ścieżka dźwiękowa autorstwa Luciano Michelini przypominająca muzykę Goblins z filmów giallo Dario Argento. W obsadzie m.in. Mel Ferrer i Barbara Magnolfi.

Fajnie, że na Netflixie można znaleźć kultowe włoskie produkcje. "Nieuchwytny morderca" (1971), "Demony 1 i 2", a teraz "Podejrzana śmierć małoletniej" ("Suspected Death of a Minor"). Oby tak dalej. Więcej filmów Davida Lyncha, Johna Carpentera, Martina Scorsese oraz włoskich horrorów, gialli i poliziotteschi. 

piątek, 21 stycznia 2022

Stage Fright (2014) - recenzja

                                                 
20 stycznia 2022 roku w wieku 74 lat zmarł Meat Loaf. Moja znajomość jego muzyki jest mizerna i ogranicza się do pamiętania kilku jego przebojów, aczkolwiek muszę przyznać, że ten artysta miał całkiem imponującą karierę filmową. Oprócz wystąpienia w kultowym dla subkultury gotyckiej "The Rocky Horror Picture Show" (1975) zagrał także w kilku horrorach min. w humorystycznym i ociekającym krwią mariażu slashera i musicalu "Stage Fright" (2014), w którym ukryty za maską kabuki morderca będący fanem hard rocka i heavy metalu wyrzyna ekipę obozowego teatru muzycznego przed i w trakcie spektaklu "Haunting of the Opera".

Sporo zabawnych i wpadających w ucho piosenek oraz świetny kostium mordercy (Metal Killer). Dobra obsada (zwracają na siebie uwagę zwłaszcza Minnie Driver i Meat Loaf), krwawe sceny morderstw oraz trochę wyrazistych nawiązań do obozowych slasherów i "Carrie" (1976) Briana De Palmy, "Hellraiser" (1987) Clive Barkera czy "The Texas Chainsaw Massacre" (1974) Tobe Hoopera. Tożsamość mordercy bardzo łatwo odgadnąć, ale nie jest to zarzut. Polubiłem ten absurdalno-parodystyczny slasher/musical w odróżnieniu od słabego i na siłę feministycznego rimejku "Black Christmas" z 2019 roku. 

Nie mylić z jednym z moich ulubionych włoskich slasherów/gialli z lat 80-tych "Stagefright" aka "Aquarius" (1987) w reżyserii Michele Soavi. Tam z kolei pojawia się morderca w masce sowy.

piątek, 14 stycznia 2022

Ashling Murphy: morderstwo nad kanałem

              
Aktualna sprawa kryminalna z Irlandii, ale stwierdziłem, że warto o niej napisać z prostego powodu: sam mieszkam blisko Warty i Wartostrady, prawie codziennie chodzę na spacery (nie biegam tak jak ofiara), zarówno nad rzekę, jak i w jej bardziej odludne leśne okolice i często natykam się na rowerzystów, biegaczy, biegaczki, spacerowiczów czy kobiety wyprowadzające psy. 12 stycznia 2022 roku 23-letnia skrzypaczka i nauczycielka muzyki w szkole w Durrow (jej klasa 5-7 latków liczyła 28 dzieci), Ashling Murphy wyszła z domu w Tullamore godzinę po powrocie z pracy, by pobiegać. Została zaatakowana około godziny 16.00 lokalnego czasu w Cappincur, Tullamore, nad brzegiem Grand Canal przez nieznanego sprawcę i zmarła wskutek odniesionych obrażeń. Irlandzka policja na razie nie podaje informacji o charakterze tych obrażeń, ale nie należy wykluczyć motywu seksualnego napaści, która miała miejsce w biały dzień. Sprawca prawdopodobnie został spłoszony przez spacerujące dwie kobiety. Tak czy owak musiał być zdesperowany, gdyż dokonał napaści i morderstwa w miejscu, które jest popularne wśród spacerowiczów i biegaczy z Tullamore. To najgorszy koszmar dla każdej kobiety dbającej o aktywność fizyczną (biegającej, spacerującej, etc.), chcącej żyć bez strachu o własne bezpieczeństwo.

Irlandzka policja (Gardaí) aresztowała 40-letniego mężczyznę, ale go wypuściła i już nie jest on osobą podejrzaną. Działający samotnie sprawca nadal pozostaje na wolności. Poszukiwany jest posiadacz roweru górskiego Falcon Storm, który może mieć związek z atakiem. Napastnik mógł przemieszczać się tym rowerem, po czym spłoszony porzucił go i zbiegł.

Ta sprawa skojarzyła mi się z niedawnym brutalnym gwałtem i morderstwem dokonanym na polskiej studentce Paulinie Dembskiej w Garden Independence w Sliema (Malta) przez 20-letniego Abnera Aquilinę. 29-letnia Paulina została zgwałcona i uduszona wczesnym rankiem 2 stycznia 2022 roku przez sprawcę, którego nie znała. Zapewne tak samo jest i w przypadku Ashling: sprawca i ofiara nie znali się. Paulina także wyszła pobiegać i przy okazji dokarmić bezpańskie koty.

Takie sprawy jak powyższa są o tyle przerażające i niepokojące, gdyż mogą dotyczyć każdej dziewczyny, kobiety. W końcu to czynność najnormalniejsza pod słońcem: wyjść na dłuższy spacer czy pobiegać po powrocie z pracy. Ashling biegła wzdłuż Fiona's Way, nazwanej w taki sposób ku czci zaginionej Fiony Pender. 25-letnia Fiona zaginęła w Tullamore 23 sierpnia 1996 roku i po dziś nie została odnaleziona. Być może została zamordowana, a jej ciało zostało starannie ukryte.

Za takie napaści i morderstwa (często na tle seksualnym) odpowiadają mężczyźni. Oczywiście nie wszyscy, aczkolwiek pewien odsetek. Sam często spaceruję po odludnych okolicach, lubię też szwendać się po opuszczonych miejscach i do tej pory nic złego mnie nie spotkało. Jednak to samotne kobiety ryzykują na co dzień bardziej. Ryzykują napaść na tle seksualnym, która może skutkować morderstwem. Przemoc fizyczna/seksualna wobec kobiet jest dużym problemem - niezależnie od tego czy oprawcą jest partner, znajomy czy obcy mężczyzna. Problemem, o którym trzeba stale i głośno mówić. 

Irlandzka policja ma już nowego podejrzanego, który zgłosił się do szpitala z ranami po nożu oraz z obrażeniami na twarzy (śladami zadrapania). 31-letni Słowak Jozef Puska został już postawiony w stan oskarżenia.

https://www.dublinlive.ie/news/dublin-news/ashling-murphy-murder-new-chief-22767933

EDIT: I jeszcze rodzima sprawa pedofila i seksualnego drapieżcy, który w 2005 roku wykorzystał seksualnie kobietę w Southampton, a w 2009 roku wykorzystał seksualnie dwie dziewczynki w wieku 14 i 16 lat w leśnym bunkrze w wielkopolskiej wsi Antonin. Jak podaje wielkopolska policja: "Kiedy były w środku, wszedł do nich nagi mężczyzna ze slipami założonymi na głowę. Napastnik zatorował im wyjście, sterroryzował je, wykorzystał seksualnie, a następnie uciekł". Jedna z ofiar przytomnie zadzwoniła na numer alarmowy i dzięki temu udało się nagrać głos dewianta. Miałem okazję wysłuchać to niepokojące nagranie i powiem tylko tyle: mam nadzieję, że ten prymitywny zboczeniec (jeśli jeszcze żyje) zostanie schwytany i odpowie za traumę, którą zgotował tym dwóm nastolatkom. Także podejrzewam, że był to znający teren (ten konkretny las i bunkier) miejscowy. Osobiście gdybym był świadkiem takiego zdarzenia to chyba bym zmiótł tego osobnika z powierzchni ziemi. Autentycznie brzydzę się ludźmi, którzy w tak ohydny sposób krzywdzą słabszych. Może ktoś skojarzy ten obleśny głos:

https://www.youtube.com/watch?v=d7lqjQadSDI

niedziela, 9 stycznia 2022

The Image (1967) - recenzja

Skoro 8 stycznia minęła rocznica narodzin wybitnego artysty Davida Bowie, a 10 sierpnia minie rocznica jego śmierci (10 I 2016) postanowiłem zrecenzować "The Image" - jego aktorski debiut i krótko napisać o związku Bowie z kinem grozy, niesamowitości i fantasy.

Nakręcony w ciągu trzech dni we wrześniu 1967 roku i utrzymany w estetyce psychodelicznego horroru film krótkometrażowy o artyście (Michael Byrne), którego dzieło w postaci inkarnacji obrazu młodziutkiego Davida Bowie powraca do życia. Młody malarz próbuje tego pięknego, przypominającego manekina/żywego trupa młodzieńca unicestwić - najpierw przy pomocy rzymskiego posążka, potem noża. Jednak obraz nie chce umrzeć... 

Fajnie nakręcony, oniryczny i psychodeliczny horror od reżysera sadystycznego "Mark of the Devil" (1970), filmu o procesach wiedźm w XVIII wiecznej Austrii. Akcja "The Image" toczy się w trakcie posępnej deszczowej nocy, co tylko podkręca nastrój tego króciutkiego dreszczowca. Zero dialogów, w zamian sporo niepokojącej muzyki i ekspresjonistycznej kolorystyki. Intrygująco pokazany motyw doppelgängera budzący skojarzenia z "Portretem Doriana Graya" Wilde'a. Zarówno Byrne, jak i androgyniczny Bowie na plus. Na Youtube można obejrzeć także wersję koloryzowaną. W sumie obie wersje mi się podobają (zarówno ekspresjonistyczna czarno-biała, jak i kolorowa).

O przyjaźni Davida Bowie z maestro włoskiego horroru Dario Argento i o genialnej roli piosenkarza jako umierającego wampira w "Zagadce nieśmiertelności" (1983) Tony'ego Scotta już tutaj pisałem. Fani artysty powinni też odszukać (jest na Vimeo) "Pierrot in Turquoise or The Looking Glass Murders" (1970) - surrealistyczny spektakl teatralny z trzema upiornymi mimami i śpiewem Bowiego jako Cloud. Lubię też jego występ i zaśpiewanie "Heroes" w "My, dzieci z dworca Zoo" (1981) Uli Edela oraz krótki, acz cholernie wyrazisty epizod u Davida Lyncha w "Twin Peaks: Ogniu krocz za mną" (1992). Szkoda, że David nie pojawił się choćby epizodycznie w innych filmach Lyncha oraz nigdy nie zagrał w jakimś giallo Argento. Oczywiście trzeba też wspomnieć o występie Bowiego u Jima Hensona w familijnym fantasy "Labirynt" (1986). Muszę też kiedyś obejrzeć węgierski dramat fantasy "Büvös vadász" aka "Magiczne kule" (1994) - stosunkowo mało znany baśniowy film, który Bowie wyprodukował. 

OK, nie będę sobą jak nie wrzucę coś smutnego z Bowiego. Wybór "Blackstar" (2016) byłby zbyt oczywisty, choć to zdecydowanie najbardziej poruszający album tego artysty-innowatora (artysty wizualnego, aktora, muzyka, teoretyka kultury), jego rozstanie raz na zawsze z doczesnością. To może przykładowo "Slow Burn", "Heathen", "Word on Wing", "No Plan", "Subterraneans", "Ashes to Ashes", "Where Are We Now?", "Bring Me the Disco King", "Always Crashing in the Same Car", "Shadow Man"  czy "The Loneliest Guy"?

https://www.youtube.com/watch?v=x6MDhtBEmCs 

https://www.youtube.com/watch?v=NSEhQfGlM8w 

https://www.youtube.com/watch?v=hmtL3RxiVjc 

https://www.youtube.com/watch?v=xIgdid8dsC8 

https://www.youtube.com/watch?v=FVY2ERXkNgY 

https://www.youtube.com/watch?v=du_pVBhT4DE 

https://www.youtube.com/watch?v=QWtsV50_-p4 

https://www.youtube.com/watch?v=oqv-NXxIU38 

https://www.youtube.com/watch?v=-m30aaI5Yf8 

https://www.youtube.com/watch?v=MOVD_VgnBKQ 

https://www.youtube.com/watch?v=rYlsdigdswA 

https://dtbbth.blogspot.com/2021/01/david-bowie-i-dario-argento-na-wspolnej.html

Warto jeszcze dodać w ramach ciekawostki, że w remake'u "Suspirii" (2018) pojawia się fotografia Davida oraz Drzewa Życia Kabały z 1974 roku autorstwa Steve'a Schapiro. Muzyk interesował się judaizmem w latach 70-tych (dwie jego wczesne największe inspiracje muzyczne to żydowscy muzycy Lou Reed i Bob Dylan), zresztą jego wieloletnia podróż spirytualna objęła oprócz Kabały także tybetański buddyzm, chrześcijański mistycyzm czy okultyzm (ezoteryczne książki Alesteira Crowleya).

https://www.theatlantic.com/photo/2016/04/Capturing-David-Bowie/478371/

piątek, 7 stycznia 2022

Samobójstwa dzieci i nastolatków w trakcie pandemii Covid19

                             
Z niepokojem czytam o samobójstwach wśród dzieci w trakcie pandemii. Media dość mocno nagłaśniają takie zaplanowane i rozpaczliwe akty samobójcze. I słusznie, gdyż jest to wstydliwy i czasem wręcz ignorowany problem. Posłużę się tutaj trzema niedawnymi przykładami: 20 grudnia 2021 roku około godziny 22 pod kołami pociągu relacji Gdynia-Warszawa Zachodnia zginęła 17-letnia dziewczyna i 19-letni chłopak, oboje mieszkańcy Nowego Dworu Mazowieckiego. 3 stycznia 2022 roku około godziny 10 przy stacji Warszawa-Olszynka Grochowska pociąg SKM jadący do Otwocka śmiertelnie potrącił 16-letnią dziewczynę. Wypadek czy samobójstwo? Obstawiam niestety w obu przypadkach drugą ewentualność. Z kolei 29 grudnia 2021 roku samobójstwo popełnia 12-letnia Kinga, dziewczynka z okolic Dąbrowy Tarnowskiej (wieś Smęgorzów, Małopolska), ofiara molestowania  seksualnego w rodzinie. O molestowaniu dowiedziały się następujące organy: policja, prokuratura, władze szkoły, do której uczęszczała, sąd rodzinny czy centrum pomocy rodzinie. Molestował ją znajomy rodziny, w domu rodzinnym nie otrzymała wsparcia, jedynie pretensje i awantury, tam także padła ofiarą molestowania. Dziewczynka chciała zamieszkać z ciocią w Środzie Śląskiej, ale wskutek opieszałości prokuratury musiała wrócić do rodzinnego, przepełnionego piekłem domu. Według jej zeznań krzywdzili ją dwaj mężczyźni (ojczym i przyjaciel jej rodziców), jednak dziecku nie dano wiary i nie zapewniono mu bezpieczeństwa. Zapewne była zastraszana, maltretowana. Sąd rodzinny nie zabezpieczył jednak dziewczynki w rodzinie zastępczej ciotki i jej męża. Dziewczynka w końcu trafiła na oddział psychiatrii dziecięcej, gdyż mówiła o samobójstwie. Tam została poddana badaniom. Odtrącali ją także jej szkolni rówieśnicy. Była stygmatyzowana, naznaczona. Sprawę nagłośnił dziennikarz Radia TokFM Michał Janczura w reportażu z 14 września 2021 roku "Dziewczynka, która prosiła o pomoc." I tej pomocy w porę nie otrzymała. Powiesiła się.

"Straciłam nadzieję, że będzie lepiej i to, że ktoś próbuje mnie przekonać, że będzie. I tak wiem, że nie będzie". - W tej wiadomości od Kingi do cioci aż kipi od poczucia rezygnacji i bezsilności.

https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,27552378,dziewczynka-ktora-prosila-o-pomoc-ciociu-cos-sie-wydarzylo.html

Po przeczytaniu tego reportażu zacząłem zastanawiać się jak pandemia Covid19 wpływa na dobrostan psychiczny dzieci i młodych ludzi. Samobójstwa dzieci są rzadkie w porównaniu do samobójstw osób dorosłych z innych grup demograficznych, jednak szokują najbardziej z powodu wieku osób odbierających sobie życie. Nie widzę podstaw, by twierdzić, że w trakcie pandemii koronawirusa wzrosła w Polsce liczba dziecięcych samobójstw, jednak trzeba przyznać, że pewne czynniki związane z pandemią mogą wpływać na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Mogą to być nauka zdalna w trakcie lockdownu (brak należytego kontaktu z rówieśnikami), śmierć kogoś bliskiego z powodu Covid19 np. rodzica, dziadka, babci (trauma i żałoba), kłopoty finansowe w rodzinie, poczucie izolacji  (brak wsparcia, zrozumienia), wyobcowania, bolesne rozstanie czy odrzucenie, zakazana miłość, wreszcie przemoc domowa, w tym seksualna sprzyjająca myślom samobójczym (zamknięcie w czterech ścianach z osobami, które zamiast kochać krzywdzą). Ryzyko samookaleczeń (autoagresji) i samobójstwa w trakcie takiego zagrożenia egzystencjalnego jak pandemia na pewno wzrasta.

Ciągnąca się pandemia też jest zjawiskiem drenującym mnie mentalnie, choć staram się ją przetrwać i zaadaptować się do tych jakże niefortunnych okoliczności najlepiej jak potrafię. To okres stresu, strachu i niepokoju. Braku poczucia bezpieczeństwa finansowego. Recesji ekonomicznej. Martwię się o moją przyszłość i o dobrostan osób mi bliskich. Sam miałem kiedyś intensywne myśli samobójcze i wiem co to znaczy czuć się bezsilnym, niezrozumianym przez otoczenie. Te myśli jeszcze czasem do mnie wracają, kryją się w zakamarkach mojej jaźni niczym złośliwe demony, choć chyba mam je pod kontrolą, staram się od nich uciec albo je przeczekać, zająć się czymś, co odrealni rzeczywistość. Dzięki temu łatwiej jest mi zrozumieć ludzi, które decydują się na ten ostateczny krok. Jednocześnie chciałbym, aby takie osoby uświadomiły sobie, że mają dla kogo żyć, że zawsze znajdzie się na tym świecie ktoś (nawet osoba im obca), kto je wysłucha, zrozumie, postara się wesprzeć, pomóc (bez oceniania czy odtrącenia). Kinga odebrała sobie życie, gdyż przebywała w domu rodzinnym, w którym nie mogła liczyć na bezpieczeństwo. Znowu państwo polskie zawiodło. Nie pierwszy raz i nie ostatni.

Kawałek na dzisiaj (poruszający neofolk z Hiszpanii, szkoda, że projekt Fragile jest tak nieznany):

https://www.youtube.com/watch?v=L2DDGfMhbB4

Jeśli czujecie się bezradni i osamotnieni i poszukujecie kontaktu to można do mnie napisać: krawczykbart@yahoo.com 

czwartek, 6 stycznia 2022

Libido (1965) i Mystere (1983) - recenzje

 
"Libido" (1965) - Wczesne giallo Ernesto Gastaldi i Vittorio Salerno, zrealizowane mniej więcej w tym samym czasie co "Blood and Black Lace" (1964) Mario Bavy. Christian (Giancarlo Giannini w debiutanckiej roli) powraca do nadmorskiej rezydencji jego ojca, z którą wiążą się traumatyczne wspomnienia młodzieńca. Towarzyszy mu jego narzeczona oraz para przyjaciół (Paul i urocza blondynka Brigitte). Jako dziecko Christian widział jak jego ojciec zamordował kobietę w pokoju wypełnionym lustrami, a potem rzucił się z klifu. Gdy po latach Christian powraca do domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy...

Dość zapomniane freudowskie czarno-białe giallo z małą obsadą (zaledwie czwórka aktorów). Dobry i logiczny scenariusz, który pozwala na grę domysłów oraz fajna blondyneczka Mara Meryl, która tańczy w bieliźnie i opala się w kocim bikini. "Libido" (1965) został nakręcony zaledwie w ciągu 18 dni.

Sceny w pokoju luster najbardziej zapadają w pamięć.

Psychoseksualna atmosfera, mała i solidna obsada, sporo suspensu, świetne zakończenie. Plus wspaniałe kocie bikini Brigitte (Macha Meryl) oraz nawiązująca do francuskiego kina Nowej Fali scena, w której Christian bawi się w samochodzie i poza nim pistoletem. Intryga powiązana z pokojem luster. Cztery osoby. Jeden spadek.

"Mystère" (1982) - Przyjemny, choć momentami nieco naiwny miks giallo i filmu szpiegowskiego (Eurospy). Hipnotycznie piękna Carole Bouquet wciela się w postać luksusowej prostytutki Mystère, której szuka morderca w czarnych rękawiczkach używający do zabijania laski z ukrytym ostrzem. W posiadaniu Mystère znalazła się złota zapalniczka, w której schowane zostały negatywy przedstawiające zastrzelenie pewnego prominentnego polityka. Prostytutka szuka ochrony u gliniarza nazywanego Colt, który uratował jej życie.

Całkiem przyzwoity film z lekko erotyczną aurą, choć pozbawiony nagości. Pierwsza połowa "Mystère" zawiera oprócz zastrzelenia polityka dwa morderstwa przy użyciu laski z ukrytym ostrzem (pechowego klienta dwóch prostytutek oraz przyjaciółki Mystère, która ukradła mu zapalniczkę). W drugiej pojawia się wątek szpiegowski i mamy m.in. pościgi samochodowe, bijatyki, strzelaniny oraz grę w kotka i myszkę ze służbami bezpieczeństwa.

W kobiecych rolach Carole Boquet ("Mroczny obiekt pożądania", "Tylko dla twoich oczu") oraz znana z "Miasta żywych trupów" (1980) Janet Agren w roli Pameli. Dobra gra aktorska Johna Steinera (m.in. "Tenebre" Argento) wcielającego się w postać rosyjskiego mordercy. W 1985 roku Carlo Vanzina wyreżyserował ciut bardziej znane giallo "Nothing Underneath".

Filmy giallo oglądam już od czasu dzieciństwa (pierwsze widziane to "Phenomena", "Cztery muchy na szarym aksamicie" czy "Głęboka czerwień" - wszystkie wyreżyserowane przez Dario Argento), z przyjemnością wracam do tych różnorodnych filmów. Przy okazji polecam niniejszy blog, na którym znajdziecie sporo recenzji:

 http://giallowkadrze.blogspot.com/

wtorek, 4 stycznia 2022

Papuga Draculi aka sępica z Papui Nowej Gwinei

Idealny gotycki ptaszek. Papuga Draculi aka sępica (Psittrichas fulgidus) zamieszkuje endemicznie górzyste rejony Nowej Gwinei. To bardzo rzadki ptak z ciałem papugi i głową sępa. Zachwycająca czerń i głęboka czerwień upierzenia sępicy tworzy iście wampiryczną mieszankę, choć sama papuga jest wegetarianką (spożywa przede wszystkim figi, jest owocożerna). Papugi Draculi przemieszczają się w grupach do 14 osobników i gniazdują w pustych drzewach. Samce różnią się od samic czerwonym fragmentem za okiem. Niestety te eleganckie ptaki z lasów deszczowych są zabijane przez lokalnych kłusowników, którzy chcą zdobyć ich unikalne pióra. Zdj. Peter Tan.

niedziela, 2 stycznia 2022

Don't Look Up/ Nie patrz w górę (2021) - recenzja

                                                 



Wokół "Nie patrz w górę" (2021) w reżyserii Adama McKaya powstał ostatnio ogromny internetowy buzz, zatem chciałem się z tym filmem jak najszybciej skonfrontować. Po ofertę Netflixa sięgam jednak okazjonalnie głównie oglądając horrory, thrillery, dokumenty true crime oraz popularnonaukowe. Oprócz "Nie patrz w górę" z gwiazdorską obsadą (Jennifer Lawrence, Leonardo DiCaprio, Ron Perlman, Cate Blanchett, itd.) w Sylwestra obejrzałem także kiepski feministyczny remake kultowego slashera z 1974 roku "Black Christmas" (2019) oraz dwa dokumenty o brytyjskich seryjnych mordercach, o których wspomnę na sam koniec niniejszego wywodu. Teraz skupię się na "Nie patrz w górę".

O tym filmie napisano już dziesiątki analiz, artykułów, recenzji czy rekomendacji. Polecali go dziennikarze (nawet prawicowi np. Marcin Rola), aktywiści klimatyczni z Extinction Rebellion, klimatolodzy i wielu recenzentów. Ogólnie rzecz biorąc "Nie patrz w górę" to mroczna satyra przedstawiająca w krzywym zwierciadle bierną reakcję polityków, mediów, bogaczy i społeczeństwa na jakiekolwiek zagrożenia egzystencjalne (w filmie owym zagrożeniem jest zbliżająca się do Ziemi kometa odkryta teleskopem przez astronomkę Jennifer Lawrence, której rychłe uderzenie zmiecie z powierzchni Ziemi całą ludzkość), z którymi zmagamy się obecnie bądź możemy mieć do czynienia w przyszłości: pandemia Covid19 czy innego niebezpiecznej choroby, antropogeniczne zmiany klimatyczne czy gigantyczna erupcja superwulkanu. A w zasadzie brak stosownej reakcji na nadciągające zagrożenie skutkujące natychmiastową bądź stopniową zagładą ludzkości.

Główną ideą "Don't Look Up" jest zatem szerzenie się błahych informacji, fake newsów i wszelkiej maści teorii spiskowych/bzdur. Mamy tutaj dwójkę naukowców (Jennifer Lawrence i Leonardo DiCaprio) próbujących usilnie przekonać niekompetentną, wzorowaną na Donaldzie Trumpie prezydentkę (Meryl Streep), aby podjęła stosowne działania wobec nadchodzącej zagłady ludzkości (uderzenie komety w Ziemię). Jak wiadomo posłuch naukowców wśród społeczeństwa jest znikomy, co udowadnia pandemia Covid19 i szerzące się w Polsce (i na świecie) nierzadko histeryczne próby wyolbrzymiania zagrożenia szczepionkami i bagatelizowania/wypierania pandemii. Inna sprawa, że naszym krajem rządzi banda skompromitowanych kłamców i manipulatorów z zakusami autorytarnymi, nic zatem dziwnego, że skuteczne poradzenie sobie z pandemią nie leży w interesie rozmodlonych konserwatystów z PiSu. Za niekompetencję demokratycznie wybranych polityków przyjdzie nam drogo zapłacić, ponieważ w przypadku rządu Morawieckiego króluje zasada "po trupach do celu", czyli stare dobre pieniądze, kolesiostwo i władza za wszelką cenę. Już za to płacimy coraz dotkliwszą inflacją i najwyższą umieralnością rodaków od czasów II WŚ, do czego przyczynia się także antysanitarna postawa części polskiego społeczeństwa. 

Kolejna postać z filmu, o której warto wspomnieć to technologiczny miliarder Peter Isherwell, swoisty amalgamat Elona Muska, Marka Zuckerberga, Jeffa Bezosa i Billa Gatesa. Chciwy technokrata i drapieżny kapitalista z ambicjami podróży międzyplanetarnych, mający w poważaniu zagrożenie egzystencjalne w postaci mknącej ku Ziemi komety, chcący po prostu na niej szybko zarobić (wydobycie pierwiastków ziem rzadkich tj. jak itr czy terb, które są niezbędne dla rozwoju high tech). Swoją drogą większość miliarderów marzy o podboju kosmosu. W razie jakiegokolwiek zagrożenia oni pierwsi będą próbowali z Ziemi spierdolić albo chociaż ukryć się w prywatnych podziemnych schronach wraz z ochroną i przynajmniej częścią zgromadzonego majątku. Celem nadrzędnym tych technokratów jest spełnianie naszych rozbuchanych potrzeb konsumpcyjnych, w zamian otrzymują od nas gigantyczne pieniądze, monopol i wielką władzę. Zuckenberg i jego współpracownicy doskonale wiedzą jak nas uzależnić od Facebooka i Instagrama, a w trakcie pandemii to dezinformacja i jej milcząca aprobata służą im do ciągłego powiększania majątków. 

Osoba kwestia poruszona w filmie to komunikacja medialna w postaci np. telewizji śniadaniowej, w której informacja ma być podana w przystępny sposób i musi mieć wydźwięk pozytywny. Uderzenie komety czy szkodliwe zmiany klimatyczne to nie są nośne tematy, lepiej skupiać się na 'burzliwych' związkach i rozstaniach celebrytów z Instagrama, którzy non-stop monetyzują naszą atencję i zaangażowanie. Kult celebry ponad wszystko. Generalnie odnoszę wrażenie, że popularyzowanie jakiejkolwiek nauki w mediach nastawionych na lifestyle i rozrywkę jest raczej trudne i niewdzięczne, choćby dlatego, że trzeba drastycznie spłycić temat i mówić zrozumiale (bez operowania naukowym żargonem), by trafić do potocznego odbiorcy. Zazwyczaj też ludzie utwierdzeni w swoich przekonaniach wiedzą 'lepiej' i czasem wręcz kwestionują długoletnie ustalenia badaczy, choć nie mają ku temu żadnych kompetencji/predyspozycji. Wolą wierzyć wszelkiej maści celebrytom, którzy plotą bzdury, szerzą teorie spiskowe i zarabiają na ignorancji części społeczeństwa, która woli poczytać ploteczki o celebrytach czy przejrzeć zdjęcia jakiejś uroczej influencerki zrobione w modnym Dubaju niż wzbogacić się o solidną wiedzę ekspercką o zmianach klimatycznych, kometach czy patogenach. Inna sprawa, że dopóki będziemy konsumować ile wlezie, wierzyć w mit nieskończonego wzrostu gospodarczego czy uważać się za panów tego świata, którym wszystko wolno to nie ma szans w najbliższym czasie na rozwiązanie palącego problemu zmian klimatycznych. To musi być kolektywny i szalenie trudny wysiłek, na podjęcie którego większość społeczeństwa póki co nie stać. Konkludując, informacje ważne i definiujące życie nasze i przyszłych pokoleń muszą poczekać, gdyż nie są dla masowego odbiorcy wystarczająco atrakcyjne, ważniejsze wciąż pozostają magiczne sukcesy, cudowne diety, bajońskie zarobki, intymne związki, bajeczne podróże czy luksusowe ubiory/marki celebrytów, prowokacyjne/wołające o atencję filmiki czy urocze bądź dramatyczne nagrania (z ratowania) kotków i piesków. 

I jeszcze jedno: film pokazuje marginalizację kobiet w świecie nauki. Kate (Jennifer Lawrence) odkrywa zmierzającą ku Ziemi kometę, jednak jej odkrycie nie zostaje w pełni zauważone, docenione. Często pada stwierdzenie, że "Don't Look Up" nie przekazuje nic nowego, bo po prostu tacy jesteśmy. Jednak pandemia Covid19 uzmysłowiła mi w pełni monstrualną skalę dezinformacji w sieci, antynaukowej ignorancji, samooszukiwania się i krótkowzroczności ludzi. Zamiast walczyć z globalnymi problemami wypieramy je czy negujemy, wolimy schować głowę w piasek i przeczekać żywiąc nadzieję, że naukowcy wespół z mądrze rządzącymi politykami ocalą ten świat. To jednak utopia, gdyż naukowcy (wirusolodzy, epidemiolodzy, klimatolodzy, przyrodnicy) wciąż nie są wystarczająco słuchani.

Obejrzałem także dwa solidne dokumenty o brytyjskich seryjnych mordercach Peterze Williamie Sutcliffie ("Rozpruwacz z Yorkshire") oraz Dennisie Nilsenie, a mianowicie "Rozpruwacz z Yorkshire" (2020) oraz "Pamiętniki mordercy: Taśmy Dennisa Nilsena" (2021). W pierwszym z nich poraża niekompetencja policji z Yorkshire, która przez 5 lat nie była w stanie złapać seryjnego mordercy kobiet, który zabił i straszliwie okaleczył młotkiem, nożem czy śrubokrętem w latach 1975-80 13 kobiet i zranił 7. Sutcliffe był wyjątkowo groźnym seryjnym mordercą, który atakował w ustronnych miejscach prostytutki, uczennice, studentki, po prostu kobiety. O jego złapaniu w styczniu 1981 roku przesądził czysty przypadek. Faktem jest natomiast, że brytyjska policja była słusznie krytykowana za mizoginiczne podejście do prostytuujących się ofiar, gdyż prostytutki to łatwe ofiary z kategorii tych, których śmierć prawie nikogo nie obchodzi. Na niewidoczne ofiary (męskie prostytutki, bezdomnych gejów czy heteroseksualistów) polował również homoseksualny seryjny morderca i nekrofil Dennis Nilsen, który w latach 1978-83 udusił i poćwiartował w Londynie 15 młodych mężczyzn. Nilsen oferował swoim ofiarom schronienie, jedzenie i alkohol w dwóch mieszaniach w Północnym Londynie, po czym je dusił, rozczłonkowywał, wreszcie ich szczątki palił na stosie w ogrodzie bądź spłukiwał w toalecie (zablokowanie kanalizacji przez ludzkie tkanki i kości doprowadziło do jego ujęcia). Nilsen nie mógł przestać zabijać i choć mordowanie nie sprawiało mu przyjemności "cenił akt i sztukę śmierci". W dokumencie odnajdziemy sporo cytatów z jego opublikowanej post-mortem w styczniu 2021 roku więziennej autobiografii oraz z nagranych taśm. Zapewne niektórzy moi czytelnicy pamiętają też posępny "Killing for Company" zespołu Swans z albumu "The Great Annihilator" (1985):

https://www.youtube.com/watch?v=wfvjKD6D_Zo

Pierwszy post w 2022 roku, a już się rozpisałem. :-)