sobota, 1 lipca 2023

Moriah Woods na Malta Festival w dniu 30 czerwca 2023 r. (fotorelacja)

                                                      

Nie ukrywam, że do wczoraj w zasadzie nie byłem obeznany z dark folkiem/rockiem Moriah Woods, jednak usłyszałem kiedyś o tej mieszkającej w Polsce (Puławy) od kilku lat wokalistce od znajomej. W przypadku Moriah padały porównania do Chelsea Wolfe, Zoli Jesus, P.J Harvey czy Darkher. Na szybko i dość pobieżnie zapoznałem się z jej twórczością na Spotify i ruszyłem na koncert. Dodatkową zachętą było to, że występ Moriah Woods w ramach Malta Festival był w pełni darmowy (wcześniej Moriah wystąpiła w tym roku m.in. na Mystic Festival 2023). Jako że lubię muzykę przesyconą melancholią i niezbyt radosną blisko godzinny występ Moriah całkiem do mnie przemówił. Moriah dysponuje intrygującymi możliwościami wokalnymi i doprawdy czuć, że jest to muzyczny talent. Dwa utwory wykonała solo, natomiast w trakcie wykonania pozostałych piosenek towarzyszyło jej trzech polskich muzyków. 

Dark folk/rock Moriah Woods to muzyka introspektywna, wrażliwa. Przykładowo jej album "Old Boy" z 2019 roku to płyta zainspirowana walką jej ojca z uzależnieniem i chorobą psychiczną. Ojciec Moriah zmagał się z depresją i popełnił w 2017 roku samobójstwo. Tak czy owak, piosenki Moriah są doprawdy piękne, pełne lynchowskiej tajemniczości, refleksyjnej nostalgii i delikatnego mroku. Wpadają w ucho, angażują słuchacza, potrafią poruszyć, ale jednocześnie mają potencjał radiowy. Na koncercie Moriah wykonała z zespołem cover "Roads" Portishead i przyznała, że to jeden z jej ulubionych zespołów. Fajnie, bo mój też (lubię szczególnie ich drugi album studyjny "Portishead" oraz nowojorski album koncertowy, "Dummy" nieco mniej). Co ciekawe, "Roads" świetnie scoverowali także doom metalowcy z My Dying Bride. Konkludując, Moriah Woods widziałbym na małej scenie Castle Party w przyszłości. 

Set-lista m.in. "Humanhood", "Roads", "Old Friend", "Currents", 'What Goes Up", "Of Fate", itd.

Odsłuch Moriah Woods:

https://moriahwoods.bandcamp.com/music

Mam nadzieję, że Moriah pozostanie w Polsce na dłużej.

piątek, 30 czerwca 2023

Natalia Janoszek oraz nieistniejące filmy na IMDb

Głośno ostatnio o kontrowersjach związanych z polską aktorką Natalią Janoszek, z której media zrobiły gwiazdę Hollywood i Bollywood. Dziewczyna prawdopodobnie dość mocno podkoloryzowała swoją karierę, gdyż serio kilka drobnych rólek epizodycznych (np. w filmie dokumentalnym o burzliwej historii  absyntu "The Green Fairy" z 2016 roku) to za mało, by kogoś określić mianem 'gwiazdy'. Janoszek jest instacelebrytką z 1.8 miliona obserwujących na Instagramie, na którym chwali się luksusowym życiem oraz egzotycznymi podróżami. No cóż, zakładam, że stoją za nią sztab ludzi oraz grube pieniądze. Dziennikarz Krzysztof Stanowski ujawnił w odcinku "Kanału sportowego", że spektakularna kariera medialna i internetowa Natalii Janoszek opiera się łagodnie mówiąc na koloryzowaniu rzeczywistości. 

Pal licho epizodyczne rólki. Mnie jako wielbiciela kina grozy klasy B zastanawiają dwie produkcje amerykańskie, w których Natalia wystąpiła: "Coachella Massacre" (data 2013 na Filmwebie, na IMDb in development) oraz horror "Death Rang" (na Filmwebie data 2015, na IMDb pre-production). Skąd takie rozbieżności? Czy te filmy aby na pewno istnieją? Jeśli tak, to czekam na ich zwiastuny i zdjęcia z planu. I naprawdę chętnie je w przyszłości obejrzę. Dziwne jest to, że na wielu stronach (artykuły, Filmweb) podane są ich daty produkcji, a na IMDb już nie.

Przez jakiś czas udzielałem się na IMDb, zatem wiem jak łatwo jest na tej stronie dodać filmy, które nie istnieją albo prawdopodobnie nie istnieją, ponieważ nikt tego nie zweryfikuje. Co prawda kiedyś usunięty został z IMDb nieistniejący horror "sLaughterhouse II" (1988), ale na Internet Movie Database wciąż znajdziemy filmy, których istnienie jest mocno dyskusyjne. 

Oto kilka przykładów z mojego researchu:

1. "Dead End" (1985) - komediowy zombie horror w reżyserii Emersona Bixby. Film, który prawdopodobnie nie istnieje, choć jego reżyser zarzeka się, że istnieje. Na IMDb czy Letterboxed pojawiają się jego recenzje, aczkolwiek są one zapewne fejkami pisanymi przez internetowych śmieszków. Po dziś dzień nie ma żadnych zdjęć czy zwiastunów "Dead End". Horror widmo? Warto poczytać w tym drugim linku komentarze.

https://www.imdb.com/title/tt0131260/ 

https://lostmediaarchive.fandom.com/wiki/Dead_End_(Lost_1985_Zombie_Film) 

2. Podobnie ma się sprawa z kilkoma filmami niejakiego Leona Armanda, powiązanego z Emersonem Bixby np. "Savannah" (1989), "Dark Harvest" (1986) czy "Blood Red" (1985). Gdzie są te filmy? Zdaję sobie sprawę, że wiele filmów (także horrorów) rzeczywiście uchodzi za zaginione np. "London After Midnight" (1927) czy "Voodoo Heartbeat" (1975), ale tutaj śmierdzi mi oszustwem, fałszem na kilometr.

https://www.imdb.com/title/tt0226408/ 

3. "Las Noches del Hombre Lobo" (1968) w reżyserii Rene Govara. Zapewne sprytne oszustwo ikony hiszpańskiego horroru Paula Naschy'ego, który do swojej śmierci twierdził, że ten horror istnieje. Być może chciał udowodnić w 1968 roku producentom, że już zagrał w filmie i ma pewne doświadczenie aktorskie. Tak czy owak, "Las Noches del Hombre Lobo" nikt do tej pory nie widział i zapewne ten horror z Naschym jako El Hombre Lobo to jedynie miejska legenda (urban legend).

https://www.imdb.com/title/tt0063362/ 

https://alchetron.com/Las-Noches-del-Hombre-Lobo

Być może także Natalia Janoszek podkoloryzowała w taki sposób swoją hollywoodzką i bollywoodzką karierę, co stało się trampoliną dla jej szybkiego medialnego i celebryckiego sukcesu. A jak wiadomo nie wszyscy dziennikarze umieją przeprowadzić wnikliwy research. Konkludując, zastanawiam się ile takich celebryckich karier istnieje dzięki sprytnemu koloryzowaniu, kłamstwom, manipulacjom, oszustwu. Jest to na pewno intrygujące zagadnienie, któremu warto byłoby bliżej się przyjrzeć. 

Viktor Oliver, "The Absinthe Drinker" (1901). Zielona Wróżka, a jak.

Odium Humani Generis i Spectral Wound w Minodze, 29.06.2023 (fotorelacja)

                                                          





Ostatnio rzadko chodzę na koncerty, gdyż staram się trochę zminimalizować wydatki w czasie inflacji. Kolejna sprawa, że stałem się dość wybredny i selektywny, jeśli chodzi o klubowe koncerty. Coraz rzadziej pojawiam się na gigach metalowych i coraz rzadziej wyjeżdżam poza Poznań, by zobaczyć koncert jakiegoś zespołu czy wykonawcy. Jednak pozytywna opinia znajomego odnośnie warszawskiego koncertu Kanadyjczyków ze Spectral Wound skusiła mnie na ich poznański koncert, który miał miejsce wczoraj w Minodze. 

Ostatnio czytałem mało rzetelny artykuł we Frondzie, który straszył destruktywnym wpływem muzyki black metalowej (ale także dark ambientu) na młodzież. I choć black metalu słucham obecnie sporadycznie (nadal jednak uwielbiam black metalowe eksperymenty - przykładowo "Black Medium Current" Dodheimsgard to album wręcz znakomity!) to jednak wciąż lubię mrok, nienawiść i melancholię tego gatunku. Absolutnie nie przeszkadza mi antyreligijny i nierzadko mizantropijny charakter black metalu, gdyż od dawna nie jestem osobą wierzącą i póki co nie zamierzam przechodzić nawrócenia. Natomiast mam w swoim otoczeniu osoby wierzące czy agnostyków i ich obecność mi nie przeszkadza. Wychodzę z założenia, że warto rozmawiać i poznawać odrębne światopoglądy, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam i je krytykuję. Jaki jest sens zamykać się w jednej bańce informacyjnej?

Co ciekawe, na wczorajszym koncercie Odium Humani Generis i Spectral Wound zauważyłem dużo osób młodych. Fajnie, że młodzież słucha black metalu, kupuje merch zespołów i chodzi na takie koncerty. Mnogość zespołów metalowych tworzących ciekawą muzykę oraz nastolatki słuchające różnorodnego metalu świadczą o tym, że zainteresowanie ciężkimi brzmieniami nie spada, choć są oczywiście sub-gatunki metalu bardzo niszowe (np. funeral doom, industrialny black metal czy drone doom). 

Wczoraj w Minodze wystąpiły dwa zespoły. Najpierw Odium Humani Generis - black metalowy zespół z Łodzi, czasem przyrównywany do Furii. Wyczułem jednak w muzyce OHG delikatne wpływy depresyjnego black metalu oraz post-rocka. Zespół już kilkakrotnie występował na zagranicznych festiwalach metalowych, zatem staje się coraz bardziej rozpoznawalny (podobnie jak Species z Warszawy). Koncert trwał 45 minut i był całkiem dobry. Set-listy nie podam, ale na pewno polecę odsłuch "Przeddzień" Odium Humani Generis: 

https://ohgofficial.bandcamp.com/album/przeddzie

Dodam jeszcze, że black metal OHG nie jest nastawiony na szybkość i agresję, lecz na kreowanie posępnej, chwilami wręcz depresyjnej atmosfery, stąd sporo w nim umiarkowanych temp i delikatnych fragmentów instrumentalnych. Warstwa liryczna w języku polskim także na plus. Tak trzymać.  

Spectral Wound z Kanady wczoraj skradli wieczór. Ich albumy, szczególnie "A Diabolic Thirst" (2021) są znakomite, ale koncert był ma maxa intensywny i agresywny, choć dało się odczuć w ich wściekłym black metalu także aurę melancholii, desperacji. Świetne riffy, doskonała praca perkusisty, lodowata atmosfera, duszna agresja, umiejętne operowanie napięciem i przesycone smutkiem melodie. Porównania do fińskiej (np. Sargeist), szwedzkiej czy francuskiej sceny black metalowej (LLN, Les Legions Noires) są całkiem trafne.  Jest w black metalu Spectral Wound miejsce na szybkość, umiarkowane tempa, agresję, melancholię i okultyzm. W set-liście wychwyciłem "Imperial Saison Noire", "Frigid and Spellbound", "Diabolic Immanence", "Slaughter of the Medusa" czy "Fair Lucifer, Sad Relic", ale co do jej poprawności to nie jestem pewny. Tak czy owak zapraszam do odsłuchu:

https://spectralwound.bandcamp.com/album/a-diabolic-thirst

Tyle na dzisiaj. Rozważam także poznański koncert Gallower i Hellripper 4 lipca 2023 roku i zapewne pojawię się na Castle Party 2023, bo jeżdżę do Bolkowa co roku. 

wtorek, 27 czerwca 2023

"Verfolger" (1994) i "Elevated" (1997) - recenzje

Ostatnio oprócz przypomnienia sobie kilku moich ulubionych horrorów z lat 80-tych (np. obozowego slashera "Uśpiony obóz" z 1983 roku) postanowiłem obejrzeć oszukać kilka krótkometrażowych filmów grozy. Mam wrażenie, że kino krótkometrażowe jest przez entuzjastów X Muzy traktowane nieco po macoszemu, choć na dobrą sprawę początki kina to wyłącznie filmy krótkometrażowe. Dwa z tych filmów zasługują na szczególną uwagę:

"Verfolger" (1994) w reżyserii Sebastiana Niemanna - Intrygujący krótkometrażowy horror o młodej turystce z plecakiem prześladowanej przez czarną furgonetkę, która łaknie ludzkiej krwi. Pozbawiony dialogów, utrzymany w czarno-białej tonacji, przyzwoicie zagrany i zrealizowany, niepokojący. W trakcie seansu wyczuwałem wpływy "The Car" (1977), "Wampira z Feratu" (1982), ale także grozy cyberpunkowej a la "Tetsuo" (1989) czy "Hardware" (1990). 

"Elevated" (1997) - Debiutancki horror krótkometrażowy od reżysera "Cube" (1997) Vincenzo Natali. Ben i Ellen to pasażerowie windy, którzy chcą dojechać na parter. W pewnym momencie wbiega do nich okrwawiony ochroniarz imieniem Hank, który twierdzi, że na zewnątrz grasuje potwór a la "Alien"...

Pierwszorzędny montaż, dobra reżyseria, wiarygodne aktorstwo i doskonałe oświetlenie. Wzorcowo uchwycona atmosfera grozy, chaosu i paranoi w zamkniętej przestrzeni oraz trochę krwi. Wieczorny seans "Elevated" zachęcił mnie do odświeżenia nietuzinkowego "Cube" (1997).

wtorek, 20 czerwca 2023

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego w centrum Warszawy

                                                     
Wciąż trwają poszukiwania 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w centrum Warszawy 27 maja. Sprawa zniknięcia tego chłopaka na swój sposób mnie poruszyła, gdyż oglądałem materiał TVN z jego rodzicami, widziałem ich rozpacz, ogromny ból. Nadto Krzysztof jako spokojny i wycofany introwertyk mocno przypomniał mnie, gdy byłem młodym chłopakiem i szukałem swojego miejsca wśród ekstrawertycznych rówieśników. Próbowałem zrozumieć dlaczego rówieśnicy mnie odrzucają i próbowałem odpierać (z czasem skuteczne) próby agresji wobec mnie. Pierwsze myśli samobójcze dopadły mnie jednak dopiero w trakcie studiowania i po studiach.

Dla przypomnienia Krzysztof mieszkał w Pogroszewie Kolonia. W sobotę 27 maja około godziny 04.00 w nocy i złapał autobus 713 do Warszawy. O godzinie 05.35 już w Warszawie Krzysztof zamieścił wpis na Instagramie "Dziękuję, żegnajcie", po czym ślad po nim się urwał na Moście Gdańskim. Być może powodem zniknięcia Krzysztofa była nieszczęśliwa miłość do przyjaciółki. Wielu młodych mężczyzn (mnie nie wyłączając) przechodziło przez coś takiego. Nieszczęśliwej miłości towarzyszy przykre poczucie odrzucenia, bezwartościowości, co pcha człowieka w ramiona smutku i melancholii. Co znamienne, Krzysztof wziął ze sobą m.in. telefon, słuchawki, plastikowy kwiatek, który dostał od przyjaciółki. Musiał być z tym podarunkiem emocjonalnie związany. Jestem ciekaw czy Krzysztof zostanie odnaleziony cały i zdrowy. Czy to ucieczka czy niestety samobójstwo? 

Utrata miłości czy romantyczne odrzucenie może być podłożem intensywnych emocji, myśli samobójczych. Myśli o osobie, która odrzuca (w gruncie rzeczy w pełni ma do tego prawo) stają się natrętne i nie do zniesienia. Osoba odrzucona postrzega siebie w bardzo negatywny sposób, ciągle obwinia siebie za romantyczne niepowodzenie. Pojawia się niska samoocena, pesymizm, bierność, samotność związana z percepcją bycia niechcianym. Potrzeba czasu, aby pozbyć się tych myśli, zaakceptować prawdę, odpuścić, dojrzeć, pozwolić innej osobie na miłość do kogoś innego, do kogoś, kto być może jest dla niej bardziej odpowiedni. Nie jest to jednak łatwe dla niektórych wrażliwych jednostek. Ludzie mogą umrzeć z powodu złamanego serca, gdyż taka sytuacja prowadzi do fizycznego i psychicznego wyczerpania. W ekstremalnych przypadkach osoba taka może targnąć się na swoje życie. 

Kiedy pragnąłem samotnego miejsca i pojawiały się u mnie myśli rezygnacyjne/samobójcze to rozmyślałem także o rzeczach pozytywnych, przyjemnych, których będzie mi brakować. Myślałem też o osobach, które nie zwracały na mnie należytej uwagi, gdy jej potrzebowałem. Czyż nie jest to ironiczne, że ludzie zaczynają mieć wyrzuty sumienia dopiero wówczas, gdy jest już za późno na odpowiednią reakcję, uważność, wysłuchanie? Wystarczy nie odwracać wzroku. I nauczyć się słuchać.

Chciałbym, aby Krzysztof odnalazł się cały i zdrów. Gdybym mieszkał w Warszawie to zapewne przyłączyłbym się do poszukiwań.

Także czasem wystarczy uśmiech i chęć wysłuchania, by uratować komuś życie. I może to być przypadkowy człowiek.

Z drugiej strony przytoczę jedną historię (tak, wiem, dowód anegdotyczny). Tyle się obecnie mówi o empatii wobec osób z problemami psychicznymi, o kryzysie psychicznym polskiej młodzieży i katastrofalnym stanie dziecięcej psychiatrii. Kiedy odważyłem się kiedyś powiedzieć pewnej osobie, która od dawna nie jest moją znajomą o tym, że przechodzę kryzys i jest mi źle zostałem zbesztany, bo wzbudziłem w niej dyskomfort.

niedziela, 18 czerwca 2023

Uprowadzenie 27-letniej Anastazji Rubińskiej na wyspie Kos

Myślę, że tą sprawą kryminalną Polska będzie żyła przez najbliższe dni. Też śledziłem ją z uwagą, gdyż przebywałem krótko na greckiej wyspie Kos w 2015 roku. Dzisiaj biorąca udział w poszukiwaniach wolontariuszka odnalazła zwłoki 27-letniej Anastazji Rubińskiej pod drzewem, w rejonie słonego jeziora Alykes, 1 km od domu głównego podejrzanego z Bangladeszu. Na pewno jej tożsamość potwierdzi chłopak ofiary. Nagie i rozkładające się ciało młodej kobiety było owinięte prześcieradłem, częściowo ukryte w foliowym worku, przykryte liśćmi i gałęziami i znajdowało się około 500 metrów od miejsca (opuszczony budynek), w którym odnaleziony został pozbawiony karty SIM telefon dziewczyny.

O uprowadzenie zostali oskarżeni 32-letni obywatel Bangladeszu oraz mieszkający z nim Pakistańczyk. Zapewne mężczyznom postawione zostaną kolejne zarzuty, na przykład Pakistańczykowi zarzut zacierania śladów. Mężczyzna kłamał, że kobiety z nimi nie było. Na pewno Anastazja weszła z Banglijczykiem do jego domu, po czym z niego już nie wyszła. W owym domu znaleziono blond włosy, ślady DNA Anastazji, dwa noże i koszulkę ze śladami krwi. 

27-letnia Anastazja była poszukiwania od wtorku 12 czerwca przez grecką policję. Miała wolne w pracy, zatem postanowiła napić się alkoholu. Potem dołączyło do niej pięciu Banglijczyków i Pakistańczyków. Wówczas skontaktowała się ze swoim chłopakiem po raz ostatni informując go, że ktoś przywiezie ją z powrotem motocyklem. No i nie wróciła, a jej telefon został wyłączony.

Musiała walczyć z banglijskim mordercą, gdyż na jego ciele policjanci stwierdzili zadrapania. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że uprawiał z Anastazją konsensualny seks, a potem odwiózł ją motocyklem na miejsce, do którego miał przyjechać jej chłopak. Co ciekawe, dzień po zniknięciu Anastazji Banglijczyk kupił bilet lotniczy do Włoch. Także nie można wykluczyć, że grunt zaczął palić mu się pod nogami, zatem próbował uciec z Kos.

Rubińska przyjechała wraz z 28-letnim partnerem na grecką wyspę, by pracować w hotelu w Tigaki-Mamari. Główny podejrzany o gwałt i morderstwo Anastazji to Salahuddin S., który wypiera się wszelkich zarzutów. Niestety sekcja zwłok dziewczyny na Rodos potwierdziła, że Anastazja była bita, torturowana, miała założone kajdanki i została uduszona. Pytanie czy sprawców (oprócz Salahuddina S.) było więcej? Czy doszło do odurzenia dziewczyny i zbiorowego gwałtu? Jaką rolę w tej ponurej sprawie kryminalnej odegrał współlokator i rówieśnik Salahuddina S.? Czy tylko zacierał ślady? Czy do uduszenia doszło w domu głównego podejrzanego czy w pobliskim opuszczonym budynku?

Media podają póki co sporo sprzecznych informacji (sam nie jestem w stanie niektórych z nich zweryfikować). Mam nadzieję, że sprawa zostanie należycie rozwiązana i wyjaśniona. Ogromnie mi szkoda tej dziewczyny (nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego strachu i upodlenia, jakiego doznała) i irytuje mnie jej obwinianie. Popełniła błąd natykając się na oprawcę/oprawców, ale nie jest to powód, by ją obrażać po śmierci. Niestety z seksualną przemocą wciąż ma do czynienia mnóstwo kobiet, a nie powinno tak być. 

EDIT: Grecka policja ujawniła, że uprowadzona Anastazja została zmuszona do wysłania smsa adresowanego do partnera o tym, że jest bezpieczna. Wcześniej wysłała innego o tym, że nie czuła się w domu Banglijczyka komfortowo ("Chodź, zabierz mnie stąd, nie czuję się komfortowo.") Współlokator Salahuddina S. zmienił zeznania (najpierw twierdził, że Anastazji w ogóle w domu nie zastał) i teraz twierdzi, że w trakcie powrotu do domu zastał Anastazję i Banglijczyka pijących alkohol i kazał im wyjść. Oboje tak zrobili i odjechali razem na motorze. Oznacza to, że do gwałtu i morderstwa mogło dojść w opuszczonym domu nad jeziorem blisko miejsca odnalezienia ciała dziewczyny. Zwłoki mogły też zostać przeniesione z miejsca na miejsce (pod rozłożyste drzewo). Pytanie czy sprawca działał sam czy miał wspólnika/wspólników? 

22 czerwca Salahuddinowi S. postawiono zarzut uprowadzenia, gwałtu i zabójstwa z premedytacją.  Zakłada się, że udał się z Anastazją do opuszczonego domu pod pretekstem wzięcia haszyszu i tam dopuścił się gwałtu i morderstwa. Morderca obciął Anastazji palce, by utrudnić identyfikację ofiary - pastwił się nad kobietą przez 45 minut. Z dużą dozą prawdopodobieństwa działał sam.

Zdjęcie wnętrza opuszczonego domu na zdjęciu oraz w nagraniu. Warto zwrócić uwagę na foliowe worki. Na innym zdjęciu via kos.gr słonowodne jezioro Alykes na wyspie Kos.

https://greekcitytimes.com/2023/06/19/kos-polish-anastasia-found-dead/ 

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1587938%2Ckorespondent-pap-na-miejscu-zbrodni-domu-w-ktorym-prawdopodobnie-doszlo-do 

Konkludując, przypomina mi się trochę morderstwo 29-letniej Pauliny Dembskiej 2 stycznia 2022 roku na promenadzie w Sliema (Malta). Dziewczyna została zgwałcona i uduszona przez 20-letniego Abnera Aqulinę. Była przypadkową ofiarą, nie znała sprawcy. Po prostu przyszła karmić wcześniej rano koty i znalazła się w nieodpowiednim miejscu o złym czasie. Aquilina w trakcie procesu twierdził, że dystopijny film Stanleya Kubricka "Mechaniczna pomarańcza" z 1971 roku był 'odbiciem jego życia'.

Kolejna nasuwająca mi się na myśl sprawa kryminalna to gwałt i morderstwo 19-letniej studentki medycyny Marii Ladenburger we Freiburgu. W nocy 16 października 2016 roku udający nieletniego uchodźcę z Afganistanu 24-letni Irańczyk Hussein Khavari dopadł Marię, gdy wracała rowerem z imprezy, zgwałcił ją i utopił w rzece. Już w 2013 roku Hussein próbował obrabować i zrzucił z klifu 20-letnią studentkę w Korfu (Grecja), ale ofiara przeżyła. Po wyjściu z więzienia jako nieletni uchodźca z Afganistanu trafił do Niemiec. Za zamordowanie Marii został skazany na dożywocie.

Subiektywnie o skandalu wokół Tilla Lindemanna i Rammstein

Od kilku tygodni głośno jest o skandalu wokół wokalisty Rammstein, Tilla Lindemanna, którego kilka kobiet oskarża m.in. o stosowanie przemocy, przemoc seksualną i odurzanie w trakcie w tzw. afterparties. Oskarżenia wobec Tilla zainicjowała 24-letnia Shelby Lynn przy okazji koncertu Rammstein 22 maja w Wilnie. Wygląda na to, że Till miał dość specyficzny system rekrutacji (castingu) młodych dziewczyn do tzw. Row 0, któremu pośredniczyła Rosjanka, Alena. Row 0 (dziewczyny nie musiały płacić za bilety na koncert, ale musiały spełnić pewne warunki np. być wystarczająco młode i atrakcyjne, nie brać ze sobą partnerów, ubrać się odpowiednio, etc.) umożliwiał wejście na backstage, a potem wzięcie udziału w prywatnej imprezie z Tillem, która odbywała się przed, w trakcie i po koncercie. Till upatrywał sobie dziewczyny, z którymi chciał uprawiać seks w maleńkim pokoiku pod sceną. Niektóre się na to zgadzały, inne nie były tego świadome. W trakcie parties z Tillem lał się alkohol, być może podawane były w nim środki odurzające. Nie wolno było robić zdjęć ani kręcić filmów. Telefony na krótko zabierano.

Nie zamierzam stawiać w obronie Tilla, bo muzyka Rammstein i jego solowa twórczość są mi obojętne, ba, zbytnio do mnie nie przemawiają (ich zbytnia chwytliwość, radiowość na pewno w tym nie pomagają). Facet jest seksoholikiem i to widać w jego poezji oraz w niektórych prowokacyjnych teledyskach (np. "Till the End" Na Chui, "Knebel" w wersji uncut, "Platz Eins"). Jakakolwiek kontrowersja, skandal, przekraczanie kolejnych granic, szokowanie zazwyczaj dobrze się sprzedają, co zapewne sprawiło, że Rammstein stał się (jak dla mnie niezrozumiałym) fenomenem i urósł do rangi zespołu na koncerty którego zapraszane są wszelkiej maści influencerki. Nie mam też powodu, by nie wierzyć Shelby i innym dziewczynom, które padają ofiarami ogromnego hejtu ze strony fandomu Rammstein. Skoro chcemy, aby koncerty były przestrzenią bezpieczną dla kobiet i na przykład piętnujemy zjawisko odurzania i molestowania na imprezach muzycznych to bądźmy konsekwentni. I tak, oczywiście wiem o istnieniu groupies, jeśli niektóre kobiety wyrażają zgodę na to, żeby być kochankami muzyków to nic mi do tego. Jednak jednym dziewczynom będzie to odpowiadać, innym nie. 

Zresztą samo istnienie jakiegoś Row 0 na koncertach Rammstein uważam za dyskryminujące... wszystkich mężczyzn i kobiety nie wpasowujące się w kanon castingu. W rzeczy samej czemu inni uczestnicy nie mają dostępu do tych imprez? Byłoby fair, bez faworyzowania określonego wieku, tudzież płci. Wygląda na to, że Tillowi chodzi w dużej mierze o obcowanie płciowe z młodymi fankami. I tutaj pojawia się zgoda lub jej brak w zależności od charakteru danej osoby (oraz być może stopnia jej odurzenia, to przede wszystkim należałoby wyjaśnić, czy takie przypadki rzeczywiście miały miejsce na koncertach Rammstein, bo to jest okazja do licznych nadużyć). Nie sądzę, że obecna afera w jakikolwiek znaczący sposób zaszkodzi Rammstein, może tylko wizerunkowo. Chętni na słuchanie Niemców na pewno się znajdą, zresztą oni mają oddany, fanatyczny fandom, który będzie chodził na ich koncerty i je wyprzedawał. 

Swoją drogą zastanawiam się czemu Peter z Hypocrisy opuścił Lindemanna? Czyżby uznał, że "Platz Eins" i "Till the End" to dla niego przekroczenie czerwonej linii? A może były inne powody?

Jako alternatywę polecam np. Laibach, Clock DVA, Front Line Assembly, Die Krupps, Skinny Puppy, Godflesh, Ministry czy KMFDM. 

Przykładowo: https://www.youtube.com/watch?v=5g2GQaCwZyo

Konkludując, Till jawi mi się jako seksoholik, który potrzebuje mieć co rusz nowe i młode partnerki seksualne przed, w trakcie i po występach. Zarabiającym krocie członkom Rammstein jak widać to zbytnio nie przeszkadza. Rekrutacja fanek przez Alenę podobno nadal trwa. Jeśli niektóre fanki Tilla się na taki obrót sprawy (ewentualny seks) godzą to nic mi do tego. Natomiast każda kobieta ma prawo rozmyślić się i zasygnalizować brak zgody. Nie podoba mi się także możliwość odurzania tych dziewczyn, by czynić je bardziej uległymi. Pójście na imprezę o określonym charakterze nie oznacza zgody na stosunek seksualny. Zgoda na seks nie oznacza zgody na bycie odurzoną, ot co.

czwartek, 25 maja 2023

Tempers w Minodze, 24 maja 2023 roku (fotorelacja)

                                                          

                 
                               
O koncercie nowojorskiego duetu Tempers myślałem już od dłuższego czasu, gdyż od dobrych kilku lat staram się eksplorować scenę gotycką/dark independent (zwłaszcza post-punk, coldwave, darkwave, w tym ethereal, synth-pop czy shoegaze). Oddaliłem się tym samym nieco od brzmień metalowych, niemniej jednak nadal sięgam czasami po black, death, thrash czy doom metal. Muzykę, którą lubię niezależnie od przynależności gatunkowej spajają mrok, melancholia, smutek, oniryzm, chłód, charakteryzująca metal agresja i wściekłość zeszły na drugi plan. Dlatego też tak często zahaczam o koncerty post-punkowe i synth-popowe, gdyż także w takich brzmieniach odnajduje emocje, których poszukuję. 

W skład Tempers wchodzą Jasmine Golestaneh (dziewczyna ma irańskie korzenie) i Eddie Cooper. Duet od 2013 roku ma na koncie już bodaj 3 albumy studyjne, które z przyjemnością odsłuchałem. I wszystkie polecam z najnowszym "New Meaning" (2022) na czele, gdyż to porcja doskonałej taneczno-mroczno-onirycznej muzyki. Do muzyki Tempers przylgnął skądinąd słuszny przydomek 'nocturnal' (nocny), kojarzący się z nocnymi spacerami i śnieniem na jawie. Wiele zespołów sceny synth-pop czy darkwave próbuje osiągnąć ten specyficzny nastrój hipnotycznego oniryzmu (np. Delphine Coma), ale tak naprawdę prekursorami dla mnie są zespoły nurtu shoegaze i darkwave a la My Bloody Valentine, Slowdive, Lycia czy A Black Tape for a Blue Girl. 

Występ Tempers (nie było wczoraj żadnego supportu) skojarzył mi się z zimną falą Lebanon Hanover czy Selofan, ale to zbytnie uproszczenie, gdyż czuć także w muzyce duetu mocne wpływy shoegaze'a i krautrocka. W jednym z wywiadów Jasmine powiedziała, że ceni zarówno Joy Division, jak i Nirvana. Blisko 70 minutowy koncert Tempers był znakomity. Bujający klimat utkany z sennej melancholii, ciągły posmak jakiejś niewypowiedzianej tajemnicy. W rzeczy samej idealna muzyka do słuchania jej w trakcie nocnej wędrówki miejskimi zaułkami czy przejażdżki autem po północy. Swoją drogą ostatnio mam szczęście widzieć na żywo różnorodne zespoły z Nowego Jorku: najpierw A Place to Bury Strangers, potem Imperial Triumphant, teraz Tempers. Oby tak dalej. Nigdy nie byłem w NYC, ale obecnie przebywa tam i pracuje moja siostra. Zatem może kiedyś się uda?

Aha, wczoraj zmarli awangardowy reżyser Kenneth Anger oraz Tina Turner. Psychodeliczne filmy Angera polecam (sporo jest na YouTube), natomiast komercyjny pop i rock Tiny Turner to już nie moja bajka. Jednak Tina wyrwała się z rąk kokainisty i przemocowca i tak na dobrą sprawę osiągnęła szczyt po 40-tce, zatem powinna być przykładem tego, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli oczywiście ktoś ma talent artystyczny czy naukowy. I wciąż pragnie się rozwijać. Takie osoby należy cenić i starać się brać z nich przykład. Sukces osobisty jest możliwy, dopóki człowiek cieszy się dobrym zdrowiem i jest jeszcze na tyle odporny psychicznie, że jeszcze chce mu się zmagać z przeciwnościami losu. 

A Tempers bardzo polecam. Duetów tworzących synth-pop, dark electro/darkwave jest mnóstwo (Lebanon Hanover, Selofan, Agnes Circle, NNHMN, Bedless Bones, Glass Beads, nieodżałowany Linea Aspera, a w Polsce Stridulum czy World, Interrupted), jednak Tempers warto poznać jak najszybciej. Odsłuch:

https://tempers.bandcamp.com/album/new-meaning

Senna melancholia zakuta w dźwięki:

https://www.youtube.com/watch?v=g1ZlFhs4vNk 

Podziękowania dla Winiary Bookings za zorganizowanie tego koncertu. Oby więcej takich brzmień w przyszłości w Poznaniu. No i subiektywnie chciałbym aby w Minodze zagościły kapele funeral doom metalowe pokroju Shape of Despair, Funeral czy Skepticism, póki jeszcze istnieją. Może warto je zaprosić do Polski, bo koncertów zespołów funeral doom metalowych w Polsce praktycznie nie ma (tak, wiem o sierpniowym koncercie Bell Witch i Fuoco Fatuo we Wrocławiu i wstępnie wybieram się na niego).

wtorek, 23 maja 2023

Stefanies Geschenk (1996) - recenzja

Oniryczny i niepokojący film w estetyce arthouse, w którym rzeczywistość przeplata się z buzującą wyobraźnią dwunastoletniej Stefanie. Dziewczynka dorasta seksualnie i widzi różne dziwne rzeczy m.in. morduje swoich rodziców, którzy usiłują wywrzeć na nią nieustanną presję (dziewczynka unika szkoły) czy przeżywa pierwszą inicjację seksualną.

Eleganckie czarno-białe zdjęcia, ciekawe kadry i sporo lekkiego fetyszyzmu m.in. dużo zbliżeń na usta dziewczynki, jej nogi czy makijaż. "Stefanie Geschenk" potrafi być ździebko perwersyjny i nihilistyczny, choć daleko mu w tej materii do dosłowności "Maladolescenza" (1977) Pierre Giuseppe Murgia. Doskonała rola młodziutkiej szwajcarskiej modelki Soraya Da Mota (w chwili nakręcenia "Stefanie's Gift" miała 14 lat). 

Polecam, jeśli lubicie kino arthouse i coming-of-age. Mocna inspiracja niemieckim ekspresjonizmem a la "Nosferatu" Murnaua czy "Vampyr" Dreyera. Ten deliryczny film można obejrzeć na YouTube za darmo. Któż by pomyślał jak wiele dziwnych filmów oraz zapomnianych muzycznych albumów, dem i EP-ek można tam znaleźć.

poniedziałek, 8 maja 2023

HRV, Priest i Combichrist w Próżność, 07.05.2023 r. (fotorelacja)

                                                               



Muzyka nadal odgrywa ważną rolę w moim życiu, zwłaszcza ta doświadczana na żywo. Na przestrzeni lat uczestniczyłem w setkach koncertów i wiele zatarło się w mojej pamięci, ale nie mam dosyć. Z powodu braku czasu, konieczności rozsądnego oszczędzania pieniędzy związanego z panującą w Polsce wysoką inflacją i paru innych czynników ograniczyłem swoje wyjazdy koncertowe poza Poznań. W maju muszę odpuścić kilka koncertów, które rozważałem np. VNV Nation i Traitrs 10 maja w Warszawie, The Mission 15 maja w Warszawie (mam nadzieję, że zobaczę kiedyś ten zespół na żywo) czy Swallow the Sun 6 maja we Wrocławiu. Inna sprawa, że polscy organizatorzy wciąż nie kwapią się do zaproszenia do Polski zespołów pokroju Shape of Despair, Skepticism, Evoken, które osobiście uwielbiam (funeral doom, czyli najbardziej niszowa muzyka w metalu jaka istnieje). Tak czy owak pomyślałem, że pójdę do Próżności, by zobaczyć Combichrist po raz drugi. Tym bardziej, że Amerykanie z okazji 20-lecia istnienia mieli zaprezentować set czysto electro industrialny, bez wpływów industrialno metalowych i rockowych, które są obecne w ich aktualnej twórczości. 

Zaskoczony byłem całkiem dużą frekwencją na wczorajszym koncercie, gdyż spodziewałem się mniejszej liczby ludzi. Mało mam jako takich zdjęć, gdyż intensywne oświetlenie i ruch sceniczny na Priest i Combichrist nie pomagały w uchwyceniu muzyków. Z drugiej strony na koncerty powinno przychodzić się głównie po to, by słuchać muzyki, a nie robić zdjęcia. 

Kto wczoraj zaprezentował się na żywo w Próżności? Najpierw HRV (Bartosz Hervy, eks-muzyk Blindead) z krótkim setem dj-sko-elektronicznym, na który nieco się spóźniłem. Pamiętam jak czytałem z Bartoszem wywiad w Soundrive i podzielam jego brak entuzjazmu do radosnej i optymistycznej muzyki, za którą też zbytnio nie przepadam. 

Potem Priest ze Szwecji, w skład którego wchodzi dwóch dawnych muzyków Ghost. Ciekawy futursytyczny image muzyków oraz intrygujące brzmienia synthwave i electropop, dość chwytliwe i wpadające w ucho, w estetyce neonowo-cyberpunkowo-futurologicznej. Szwedzi mają jeszcze w bieżącym roku supportować Deathstars i stylistycznie pasują jak ulał. Z czystej ciekawości sprawdziłem na Encyclopedia Metallum, kto kiedyś grał w Ghost. Albin Linton Rubino, aka Nameless Ghoul (basista Ghost w latach 2013-14), obecnie wokalista Priest (Mercury), drugiego eks-muzyka Ghost nie mogę zidentyfikować. 

Set-lista Priest (orientacyjna): "The Pit", "Neuromancer", "Dead Ringer", "A Signal in the Noise", "Nightmare Hotel", "The Cross", "Blacklisted", "Let Your Body Go", "Obey", "History in Black", "Vaudeville". 

Odsłuch: https://priestofficial.bandcamp.com/album/body-machine

Combichrist widziałem na żywo po raz pierwszy w Bazylu kilka lat temu (gdy promowali udany album "One Fire" z 2019 roku) i wówczas zainteresowałem się na dobre electro industrialem/industrial metalem zespołu urodzonego w Norwegii Andy'ego La Plegua. Co ciekawe, Combichrist zremiksowali jeden kawałek Morbid Angel na EP-ce "Nevermore" z 2011 roku. Warto zaznaczyć, że w trakcie wczorajszego gigu Combichrist pojawił się pewien problem techniczny, który 'zastopował' występ duetu na ponad 5 minut. Na szczęście został rozwiązany i potem koncert ruszył intensywnie do przodu. Był to występ napompowany agresją i gniewem, jednakże nadal całkiem taneczny. W rzeczy samej Combichrist skupił się na set-liście obejmującej początki zespołu, która wyglądała mniej więcej następująco: "At the End of It All", "Are You Connected", "Blut Royale", "Electrohead", "Feed Your Anger", "Fuck That Shit", "I Want Your Blood", "Fuckmachine", "Get Your Body Beat", "Today I Woke to the Rain of Blood" czy "This Is My Rifle". Zapewne ta sama (albo podobna) set-lista zostanie zaprezentowana dzisiaj w Warszawie. Combichrist wraz z Hocico wystąpili także np. na Castle Party 2012, ale wówczas nie jeździłem jeszcze do Bolkowa na ten wspaniały festiwal. 

Odsłuch: https://combichrist.bandcamp.com/album/everybody-hates-you

Kolejny planowany koncert to być może Tempers 24 maja 2023 r. w Minodze. 

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Brutalne morderstwo trójki młodych kobiet w Ekwadorze

                                                     



Ciągle natrafiam na sprawy kryminalne, które mrożą mi krew w żyłach. Gdybym chciał je wszystkie tutaj na blogu opisać, to musiałbym chyba siedzieć dzień i noc. Przybliżę teraz potrójne morderstwo trzech młodych kobiet w Ekwadorze mając jednocześnie nadzieję, że sprawcy tej ponurej zbrodni zostaną schwytani i należycie ukarani. 

Trzy dziewczyny w wielu 19-21 lat, a mianowicie Yuliana Macias, Denisse Reyna i Nayeli Tapia były nierozłączne i pochodziły z Santo Domingo w Ekwadorze. Co prawda dwie z nich chciały w przyszłości opuścić Ekwador, by poszukać lepszego życia za granicą, jednak już im się to nie uda. 6 kwietnia 2023 roku ciała trzech młodych kobiet odnaleźli rybacy przy rzece Esmeralda (kanton Quininde). Oględziny miejsca odnalezienia zwłok wskazywały, że ciała noszą ślady tortur ostrymi narzędziami, prawdopodobnie maczetami. Wszystkie trzy pogrzebane w płytkim grobie ciała miały ręce skute kajdankami. Sprawca bądź sprawcy poderżnęli ofiarom gardła. Były to Yuliana, Denisse i Nayeli. 

Yuliana była piosenkarką i występowała pod artystycznym pseudonimem Siria. Stale ćwiczyła śpiewanie, ale w przyszłości pragnęła także rozpocząć karierę jako psycholożka. Pragnęła wyjeżdzać z Ekwadoru i zwiedzać świat. 19-letnia studentka i modelka Denisse kochała zwierzęta i pragnęła w przyszłości mieć własną klinikę weterynaryjną. Jednocześnie po ukończeniu studiów chciała wyjechać do USA z przyjaciółką. Matka 4-letniej córki, 21-letnia Nayeli Tapia mieszkała w Quito wraz z siostrą Johaną. Także i ona pragnęła opuścić Ekwador i osiedlić się tym razem w Hiszpanii. 

Dziewczyny chciały spędzić wspólnie czas na plaży. Co ciekawe, 4 kwietnia Nayeli wysłała swojej siostrze na WhatsApp precyzyjną lokalizację miejsca, w pobliżu którego odnaleziono masowy grób. Tak na wszelki przypadek. Potem już nie odpowiadała. 

Póki co nie schwytano mordercy, tudzież morderców trójki dziewcząt. Śledztwo jest w toku. Dziewczyny przemieszczały się samochodem wypożyczonym w Santo Domingo. Policyjne źródło twierdzi jednak, że zidentyfikowane zostały dwa samochody, a dziewczynom towarzyszyła dwójka mężczyzn. Prawdopodobnie zostały bestialsko zamordowane 5 kwietnia 2023 r.

Przypomina mi się sprawa tragicznej śmierci Denbahi Escobar w Nuevo Leon (Meksyk) 8 kwietnia 2022 roku. Rozkładające się zwłoki Denbahi znalezione zostały w cysternie z wodą na terenie motelu Nueva Castilla dopiero 22 kwietnia. Do tej pory nie zidentyfikowano sprawcy morderstwa.

piątek, 14 kwietnia 2023

Ciśnienie, Krzta i Imperial Triumphant w 2Progi, 13.04.2023 r. (fotorelacja)

                                                                





Na powyższy koncert zdecydowałem się niemal w ostatniej chwili, gdyż przeczytałem jak świetne koncerty dają zamaskowani nowojorczycy z Imperial Triumphant. Do tej pory nie miałem okazji widzieć tria z NYC na żywo, choć występowali chociażby w ubiegłym roku na Mystic Festival. Na festiwale jednak w zasadzie nie jeżdżę (wyjątek stanowi Castle Party w Bolkowie), gdyż nie przepadam za dużymi skupiskami ludzi i nie lubię latać między scenami, by zobaczyć ulubione zespoły. Preferuję niewielkie koncerty klubowe, a i te wybieram dość selektywnie.  Jednak muzyka Imperial Triumphant jest intrygująca - jazzujący black death metal wspinający się na wyżyny awangardy, gęsty i zapętlony. Tak jakby skrzyżować Bohren und der Club of Gore z Gorguts czy Portal. 

Bazyl w Poznaniu nadal nie istnieje, zatem koncerty zostają przeniesione do innych klubów. I całe szczęście. W przeciwnym razie to miasto byłoby totalnie jałową koncertową pustynią, choć i tak obecnie wypada koncertowo słabo w porównaniu do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Mimo wszystko nie jest źle, ale mogłoby być zawsze lepiej, jeśli chodzi o np. o scenę dark independent. Oj, przydałoby się tutaj więcej koncertów post-punkowych, industrialnych, dark ambientowych, bo metalowych gigów trochę jest. Inna sprawa, że od paru lat czekam na choć jeden stricte funeral doom metalowy koncert w Polsce. Wróćmy jednak do wczorajszego gigu. Co ciekawe, publika na rzeczonym gigu była zróżnicowana, ba, odniosłem być może złudne wrażenie, że ludzi siedzącym w ekstremalnym metalu było niewielu.

Na początek na scenie 2Progi pojawili się muzycy z Ciśnienia. Przed koncertem przesłuchałem kilka utworów Ciśnienia na Spotify i byłem całkiem zaintrygowany. Generalnie moja znajomość jazzu jest mocno ograniczona, jednak muszę przyznać, że awangardowy (eksperymentalny) jazz zespołu z Katowic przykuł moją uwagę. Podobało mi się jak muzyka Ciśnienia dryfowała, nabierała mocy. W trakcie ich koncertu wyczuwałem energię charakterystyczną dla oglądania licznych zespołów metalowych na żywo. Konkludując, polecam odsłuch. Warto pomagać takim zespołom zdobywać nowych słuchaczy.

https://cisnienie.bandcamp.com/album/radio-edit

Sludge metalu/mathcore'a Krzta z Olsztyna też wcześniej nie znałem. Jeszcze wiele lat temu miałem miałem dużą fazę na brzmienia sludge metalowe pokroju Isis, Cult of Luna czy Neurosis, obecnie moje gusta muzyczne odpłynęły w innym kierunku. Przed koncertem wrzuciłem sobie kilka numerów Krzta na Spotify, by sprawdzić czy muzyka mi się spodoba, dowiedziałem się też, że trio w tym roku zagra na Mystic Festival. Koncertowo wypadli w porządku: wściekle, jadowicie, hałaśliwie. Czuć, że w tych intensywnych dźwiękach tkwi katartyczny gniew, negatywizm, mrok. Odsłuch poniżej:

https://krzta.bandcamp.com/album/niszczenie-zgliszcze 

Nowojorczycy z Imperial Triumphant wypadli wczoraj doskonale. IT to niezwykle intrygujący zespół, ekstrawagancki, nietypowy, grający raczej nieprzystępną, acz gęstą i intensywną mieszaninę black death metalu a la Portal czy dysonansowego black metalu a la Deathspell Omega z eksperymentalnym jazzem/swingiem. Dużo w tym ekscentryczności, paranoi, nieskrępowanego pędu do udziwniania, bawienia się dźwiękami, eksperymentowania. Sceniczny image muzyków też robi wrażenie: złote maski faraońskie, teatralna atmosfera występu, nawiązujące do "Metropolis" wizualizacje, pojenie widowni szampanem, fascynacja Nowym Jorkiem z przełomu lat 20 i 30-tych XX wieku, kontrast pomiędzy blichtrem NYC a miejskim rozkładem. Nadal jednak w muzyce Nowojorczyków jest mnóstwo brutalności, mroku, dzikości, pokręconych aranżacji, atonalności, hipnotycznej dezorientacji. Na myśl nasuwają się tutaj takie nazwy jak Portal, Oranssi Pazuzu, Deathspell Omega, Dodheimsgard, White Ward czy Voivod, przykładowe zespoły, które nie boją się eksperymentować. To tylko szufladki. Nowojorczycy mają swój własny styl, który jest na swój sposób nieprzystępny, acz nieodparcie fascynujący. I oczywiście wysoki poziom kompozycyjny oraz techniczny.

W ramach ciekawostki dodam, że w trakcie jednego z kawałków granych wczoraj zaprosili na scenę saksofonistkę z Ciśnienia. 

Odsłuch "Vile Luxury" z 2018 roku:

https://imperialtriumphant.bandcamp.com/album/vile-luxury

Set-lista (obecnie nie jestem pewien jej prawidłowości, wymaga zweryfikowania): "Tower of Glory", "City of Shame", "Metrovertigo", "Atomic Age", "Devs est Machina", "Transmission to Mercury", "Chernobyl Blues", "Death on a Highway", "Cosmopolis", "Rotted Futures"

Przy okazji jeśli chcecie posłuchać ekstremalnie technicznego death metalu to polecam także Włochów z Ad Nauseam.

https://adnauseam-official.bandcamp.com/album/imperative-imperceptible-impulse-full-dynamic-range-dr11

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Holy Spider/ Święty pająk (2022) - recenzja

                                                                 
Ostatnio miałem okazję obejrzeć irański serial killer movie "Holy Spider" (2022) w reżyserii Ali Abbasi, który dość luźno (ale w miarę wiarygodnie) opiera się na prawdziwej historii seryjnego mordercy Saeeda Hanaei, który w latach 2000-01 mordował prostytutki w mieście Mashad (Iran). Saeed, bogobojny mąż i ojciec trójki dzieci (syna i dwóch córek) przez lata tkwił w dysfunkcjonalnej relacji ze swoją matką, która się nad nim znęcała. Mężczyzna był zgorzkniałym weteranem wojny iracko-irańskiej i pracował na budowach. 

Wieczorami i nocami polował na kobiety lekkich obyczajów, często narkomanki. Upatrzone ofiary zabierał do domu, tam je dusił ich własnymi chustami, a ich ciała porzucał niczym śmieci w okolicach Mashad. Łącznie zabił 16 kobiet. Po schwytaniu w lipcu 2001 roku twierdził, że jego celem było pozbycie się, ukrócenie 'moralnego zepsucia' w Masahad. W popełnianiu morderstw miał mu sprzyjać Allah. Co ciekawe, wielu religijnych fanatyków popierało morderstwa Saeeda i wspierało go dobrym słowem. Mimo to Saeed nie uniknął kary śmierci i został powieszony w więzieniu Masahad 8 kwietnia 2002 roku.

W "Holy Spider" na trop mordercy prostytutek zwanego Pająkiem wpada dziennikarka Arezoo Rahimi (Zar Amir Ebrahimi), która w Masahad styka się z wszechobecnym teistycznym patriarchatem oraz z charakteryzującą go mizoginią. Morderca w filmie to Saeed Azimi (Mehdi Bajestani) i w zasadzie jest on odzwierciedleniem Saeeda Hanaei (wierna żona, trójka dzieci, w tym syn, który uważa ojca za idola).  

W filmie Abbasi zaakcentowana zostaje głęboko zakorzeniona mizoginia, z jaką stykają się kobiety w Iranie. Nie brakuje też w nim brutalniejszych scen morderstw, seksu i odrobiny nagości, zatem nie można było nakręcić "Holy Spider" w Islamskiej Republice Iranu (film będący koprodukcją Niemiec, Danii, Szwecji i Francji nakręcono w Jordanii). Oczywiście irańscy fundamentaliści (już w oparciu o sam trailer) zawyrokowali, że thriller Abbasi obraża miliony muzułmanów. Natomiast na festiwalu w Cannes "Holy Spider" otrzymał owację na stojąco, gdyż jest doskonale zagrany, zrealizowany, całkiem sugestywny i potrafi wzbudzić smutek i niepokój. 

Po seansie warto obejrzeć wywiad z seryjnym mordercą Saeedem Hanaei z 2002 roku i członkami jego dysfunkcjonalnej rodziny:

https://iranwire.com/en/society/60247/

czwartek, 30 marca 2023

Masakra w szkole chrześcijańskiej w Nashville

Rankiem 27 marca 2023 roku doszło do masowego mordu w szkole chrześcijańskiej Covenant w Nashville. 27-letnia Audrey Elizabeth Hale (identyfikująca się jako mężczyzna imieniem Aiden) zastrzeliła w szkole trójkę 9-letnich dzieci i trójkę osób dorosłych. W dalszej części artykułu będę posługiwał się męskim imieniem Aiden. Zanim Aiden wtargnął uzbrojony w pistolet i karabiny (m.in. najpopularniejszy wśród amerykańskich masowych morderców AR-15) na teren szkoły wysłał do znajomego wiadomość, że "dziś planuje umrzeć". W wyniku działań active shootera zginęła trójka dzieci (wszystkie miały 9 lat) i trzy osoby dorosłe, w tym dyrektorka szkoły i nauczycielka. Masakra w szkole trwała 16 minut. O godzinie 10.27 Aiden został zastrzelony przez policję na drugim piętrze w lobby budynku. 

Aiden miał 28 lat. Urodził się jako kobieta, identyfikował się jako osoba trans i używał męskich zaimków. Mieszkał z rodzicami i pracował jako projektant grafiki. Nie był karany wcześniej, zatem nie miał problemu z nabyciem 7 sztuk broni palnej w latach 2020-22. W chwili masakry miał 28 lat. Jak wielu sprawców masowych mordów pozostawił po sobie manifest. Prawdopodobnie planował atak w innym miejscu (innej szkole), ale zrezygnował z powodu ochrony. Podobno manifest Aidena (Audrey) lada dzień ujrzy światło dzienne, w tej chwili analizowany jest przez policyjnych psychologów. 

Od 1982 roku 135 masowych mordów przy użyciu broni palnej zostało w USA dokonanych przez mężczyzn, jedynie w 4 przypadkach sprawczyniami były kobiety, a w 2 przypadkach kobieta i mężczyzna działali wspólnie. Przykładowo 30 stycznia 2006 roku Jennifer San Marco zastrzeliła 7 osób w Santa Barbara, Kalifornia. 

Nagranie unieszkodliwienia Aidena:

https://www.youtube.com/watch?v=9GO7TVqAGzU 

I nagranie z kamer CCTV:

https://www.youtube.com/watch?v=DBV42-XYTCY

Koszmar każdego rodzica.

W chwili gdy piszę te słowa w Wielkopolsce (okolice Międzychodu) trwa obława na 24-letniego Marcina Wolfa, który 29 marca zadźgał nożem dwie osoby w Muchocinie i Międzychodzie: 22-latka i 45-letnią kobietę. Po dokonaniu morderstw sprawca porzucił ukradziony samochód w lesie pomiędzy Międzychodem a Sierakowem i zapewne ucieka pieszo.

piątek, 17 marca 2023

Helleruin, Bodyfarm i Destroyer 666 w 2Progi, 16 marca 2023 roku (fotorelacja)

                                                           






Tym razem ograniczę opis relacji do minimum, niech zdjęcia przemówią za siebie. Dobrych koncertów w Polsce mamy obecnie zatrzęsienie, doprawdy jest w czym wybierać. Z przykrością odpuszczam chociażby warszawski koncert VNV Nation i Traitrs w Progresji 19 marca, bo wyjazd do Stolicy oznacza dodatkowe koszty finansowe, na które obecnie nie mogę sobie pozwolić. W zamian wczoraj udałem się po raz drugi do poznańskiego klubu 2Progi, by zobaczyć Helleruin (black metal z Holandii), Bodyfarm (death metal z Holandii) i Destroyer 666 (Australia, black thrash) na żywo. Na koncertach Australijczyków zawsze jest dzika metalowa zabawa i nie inaczej było tym razem. Totalne pogo pod sceną, wylewanie piwa na stojących obok ludzi, próby stagedivingu. Nic w tym dziwnego, gdyż black thrash Destroyer 666 to totalny energetyczny napierdol i można by rzec, że kwintesencja metalu. Co prawda ostatnia płyta Australijczyków "Never Surrender" (2022) wywołała pewne poruszenie w środowisku metalowym, gdyż jest przesycona heavy i speed metalowymi wpływami, by nie rzec chwytliwa, jednakże nadal emanuje dziką energią i maniakalną dynamiką, do której przyzwyczaił słuchaczy Destroyer 666. Koncertowo zespół K.K Warsluta to wciąż bezlitosny wilk rozrywający swoją zdobycz. 

Set-lista D 666: "Never Surrender", "Wildfire", "A Breed Apart", "I Am not Deceived", "I Am the Wargod (Ode to the Battle Slain", "Guillotine", "Sons of  Perdition", "Pitch Black Night", "Trialed by Fire", "Lone Wolf Winter", "Metal and Hell" (cover Kat), "Satanic Speed Metal", "Iron Fist".

Warto wspomnieć także w kilku zdaniach o Bodyfarm i Helleruin (oba zespoły z Holandii). Bodyfarm grają całkiem dobry death metal, przesycony mocarnym groovem, czasem zahaczający o doom death a la Runemagick czy Asphyx (zagrany wczoraj "The Swamp"). Przyznam się, że nie słyszałem wcześniej płyt tego zespołu, więc będę musiał nadrobić, bo koncertowo przekonali mnie do siebie. Natomiast ortodoksyjny black metal Helleruin, choć nader melodyjny jest także dość złowieszczy, zatem warto przyglądać się temu zespołowi. Choć w metalu ukierunkowany jestem ostatnio na doom metal, zwłaszcza doom death i funeral doom doceniam również młodsze stażem kapele death metalowe i black metalowe. Ważne, że wciąż powstają nowe zespoły muzyczne i każdy słuchacz w obrębie danego sub-gatunku muzycznego znajdzie coś dla siebie. Niestety doba trwa tylko 24 godziny, a ogrom dobrej różnorodnej muzyki przytłacza. Czasem łapię się na tym, że częściej słucham starszych materiałów, ale zawsze polecam także niektóre młodsze stażem kapele. Odsłuchy:

Destroyer 666:

https://www.youtube.com/watch?v=KQJEDR2G9M4

Helleruin:

https://helleruin6.bandcamp.com/album/war-upon-man-full-length-2021 

Bodyfarm:

https://edgedcircleproductions.bandcamp.com/album/ultimate-abomination

EDIT 21 marca: Organizatorzy z Knock Out Records poinformowali, że na jednym z ostatnich organizowanych przez nich koncertów (Destroyer 666 w Hydrozagadce?) doszło do aktu molestowania. Nie powinno być miejsca na takie przykre sytuacje, które nie dotyczą tylko i wyłącznie festiwali i koncertów metalowych. Nie chcę niepotrzebnie generalizować, ale czasem mam wrażenie, że subkultura metalowa nie jest szczególnie inkluzywna i przyjazna (również dla kobiet). Co prawda wzrasta świadomość problemu i potrzeba reagowania w takich sytuacjach, ale mentalność niektórych napalonych i pijanych gości na koncertach nadal się nie zmienia. Naczytałem się wielu kobiecych opisów przykrych sytuacji chamskiego nagabywania i molestowania, których kobiety doświadczyły na festiwalach i koncertach, choćby wtedy gdy przybyły/zostały same. Na koncercie każdy niezależnie od płci powinien czuć się bezpiecznie. A niektórzy mężczyźni bagatelizują, wypierają, wyśmiewają problem, bowiem nie potrafią się wczuć w sytuację kobiety, która doświadcza molestowania.