Nasza planeta Ziemia jest zachwycająca. Profesor nauk o Ziemi Robert M. Hazen w książce "Historia Ziemi: od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety" w przystępny sposób omawia ko-ewolucję geosfery i biosfery, która kształtowała Ziemię przez miliardy lat od momentu jej powstania (4.567 miliardów lat temu), choć Hazen cofa się jeszcze dalej - do momentu Wielkiego Wybuchu 13.7 miliardów lat temu. Więc najpierw mamy Wielki Wybuch z którego naśmiewają się zindoktrynowani kreacjoniści, wreszcie Ziemia formuje się z gwiezdnego pyłu (akrecja planetozymali), potem mamy wiek niemowlęcy Ziemi charakteryzujący się powstaniem Księżyca i wielkim bombardowaniem, pierwszą skorupę bazaltową, powstanie oceanów, pierwszą skorupę granitową, pojawienie się pierwotnych jednokomórkowców, Wielkie Utlenianie i fotosyntezę, mineralną rewolucję, Ziemię jako śnieżną kulę, czyli przeplatające się wzajemnie epizody globalnego ochłodzenia i ocieplenia, wreszcie wykształcenie się ziemskiej biosfery i powstanie złożonego życia. Hazena jako mineraloga interesuje zwłaszcza formowanie się minerałów w trakcie eonów istnienia Ziemi.
Jako osoba zainteresowana geologią (a szczególnie wulkanologią) z przyjemnością przeczytałem "Historię Ziemi: od gwiezdnego pyłu do żyjącej planety" i chętnie zarekomendował bym niniejszą książkę osobom, które chcą poznać obfitującą w przysłowiowe 'wzloty i upadki' historię Ziemi. Hazen z wprawą sięga po rozmaite informacje z geologii, geofizyki, mineralogii, astrobiologii, astronomii i kosmologii podając je czytelnikowi w klarowny i przejrzysty sposób. Przykładowo opisując powstanie Księżyca omawia trzy teorie: koformacji, przechwycenia i rozszczepienia, które to współistniały ze sobą jeszcze przed księżycowymi misjami Apollo. Świadectwo skał księżycowych dało asumpt do obalenia każdej z nich i zaakceptowania teorii impaktu (wielka Thea uderza w jeszcze większą Ziemię). Swoją drogą gdybym jakimś cudem wszedł w posiadanie skał księżycowych i je potem odsprzedał byłbym teraz zamożnym człowiekiem. I stać by mnie było, by odbyć podróż dookoła świata. Hazen omawia też bazalt i granit - bazalt powszechny nie tylko na ziemskim oceanicznym dnie, ale też na Księżycu, Merkurym, Wenus i Marsie. Ale to granit formuje kontynenty. Granit, który powstaje w wyniku krystalizowania się wolno stygnącej magmy wulkanicznej. Bez uformowania się skorupy granitowej Ziemia byłaby wodnym światem z zaledwie kilkoma archipelagami wulkanicznymi np. Hawajami. W ostatnim rozdziale Hazen zastanawia się jaka przyszłość czeka Ziemię. Ano niewesoła. Słońce za 5 miliardów lat stanie się czerwonym olbrzymem, który albo pochłonie Ziemię albo sprawi, że nasza planeta stanie się martwą bryłą żużlu. Ale o to nie muszę się martwić, gdyż wówczas nie pozostanie po mnie absolutnie żaden ślad.
A ludzkość? Nawet jeśli nadejdzie nasza nagła i całkowita zagłada (np. wskutek erupcji superwulkanu, powodzi bazaltu czy uderzenia asteroidy) życie w takiej czy innej postaci odrodzi się na Ziemi. Tak jak miało to miejsce chociażby po kolosalnym wymieraniu na granicy permu i triasu wskutek megaerupcji na Syberii około 251-250 milionów lat temu. Na zdjęciach stromatolity z Shark Bay (Zachodnia Australia) oraz skała księżycowa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mineralogia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mineralogia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 17 stycznia 2015
piątek, 25 października 2013
Opale z Welo
Prowincja Welo, północna Etiopia, 550 km na północ od stolicy kraju Addis Ababa. W 2008 roku lokalni farmerzy odkryli tam (na wysokości 3200 metrów) przepiękne opale. Wystarczy przez chwilę potrzymać je przy świetle i można zauważyć, że ich wnętrze przypomina widok podmorskich głębin. Większość opali z Welo jest przezroczysta bądź półprzezroczysta. Oczywiście największe ceny na mineralnych aukcjach osiągają opale półprzezroczyste. Opale z Welo są hydrofanami: lekko zabarwione, białawe; umieszczone w wodzie stają się przezroczyste i wykazują piękną grę barw. Innym fascynującymi opalami są opale ogniste pochodzące z meksykańskiego stanu Querétaro. W ich wnętrzu 'dosłownie' żarzy się słońce.
A że Etiopia jest pięknym i fantastycznie surowym krajem niech świadczy zdjęcie ryftu Afar, miejsca, gdzie zbiegają się trzy płyty tektoniczne: afrykańska, arabska i somalijska. W 2005 roku doszło tam do erupcji szczelinowej Dabbahu i aktywności sejsmicznej, od tego momentu skorupa ziemska tam pęka, kontynent afrykański z czasem się podzieli, w końcu depresję Afar zaleje morze...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




