Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarstwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2025

Całość nagrania przed morderstwem Abigail Williams i Liberty German

                                                          

Dzień temu pojawiła się całość nagrania z jednej z najbardziej mrożących krew żyłach spraw kryminalnych z USA, jakie znam. Chodzi o tzw. Człowieka z Mostu (Bridge Man), który 13 lutego 2017 roku w okolicy nieczynnego mostu kolejowego Monon High Bridge Trail zabił 13-letnią Abigail Williams oraz 14-letnią Liberty German. Mężczyzna podciął gardła obu dziewczynkom nożykiem do tapet. Ciało jednej z dziewczynek było nagie, drugiej ubrane. Motyw zbrodni miał być na tle seksualnym. Sprawa stała się głośna, gdyż amerykańska policja przez lata próbowała znaleźć sprawcę tego podwójnego morderstwa poprzez analizę jego wizerunku i głosu. 

To Liberty German na krótko przed swoją śmiercią nagrała podążającego za dziewczynkami mężczyznę. 43-sekudnowe nagranie możecie obejrzeć poniżej:

https://www.rickallenjustice.com/transparency?fbclid=IwY2xjawJBBaBleHRuA2FlbQIxMAABHVOEp3ywYM9cXRjpexLAqywwprPQwBaQPqn8nyjs0NM_doFcQ9c-YRNtsA_aem_AvOKGqCeeqj0QmQsWC9i1Q

W 2022 roku jako podejrzany został aresztowany Richard Matthew Allen. 20 grudnia 2024 roku mężczyzna został skazany na łączną karę 130 lat pozbawienia wolności za morderstwo Liberty German i Abigail Williams. Nie wszyscy jednak wierzą w winę Allena. 

O tej sprawie kryminalnej pisałem na blogu w 2021 roku:

https://dtbbth.blogspot.com/2021/05/guys-down-hill-zdjecie-mordercy-z.html

wtorek, 3 grudnia 2024

Ruszył nowy portal dark independent Darkultura

                                                       



We wrześniu bieżącego roku zacząłem współpracować z moimi przyjaciółkami przy Darkultura - nowym portalu poświęconemu szeroko pojętej kulturze dark independent (subkultura gotycka, konkretnie muzyka, kino, literatura, ekscentryczne miejsca, itp.). W grudniu 2024 roku ukaże się pierwszy numer naszego zina. Z tego względu zawieszam moją aktywność na niniejszym blogu. Nie w sposób trwały, gdyż niewykluczone, że czasem pojawi się tutaj jakaś relacja z koncertu metalowego czy artykuł o mroczniejszej tematyce. Jeśli akurat będę miał czas, wenę i pomysł. 

Ostatnio dużo piszę na Darkultura. Widziałem też koncerty Linea Aspera, The Vision Bleak, Of the Wand and the Moon, Twin Tribes i Clock DVA, przede mną jeszcze Lebanon Hanover w Poznaniu. Zatem odsyłam Was moi drodzy czytelnicy do Darkultura. Podsyłam linki do paru moich ostatnich tekstów z listopada:

https://darkultura.com/kultura/wiedenski-cmentarz-bezimiennych/

https://darkultura.com/muzyka/futuryzm-i-widmontologia-clock-dva-w-lodzi-relacja/

https://darkultura.com/muzyka/twin-tribes-pendulum-euro-tour-hydrozagadka-relacja/

https://darkultura.com/kino/hardware-1990-recenzja/

https://darkultura.com/muzyka/teatr-grozy-i-niesamowitosci-the-vision-bleak-relacja/

https://darkultura.com/muzyka/kresa-chropawa-melancholii-linea-aspera-w-warszawie-relacja/

https://darkultura.com/muzyka/infamis-tenebre-widma-fluttering-dragon-2024-recenzja/

Dziękuję tym, którzy czasem tutaj zajrzeli i skomentowali jakiś mój artykuł. Obecnie teksty pisane nie cieszą się już aż taką popularnością jak jeszcze kilka lat temu. Gdy zaczynałem tutaj blogować miałem bardzo dużo wejść. Blogowanie miało jeszcze wtedy jakiś większy sens, teraz to już kompletna nisza. Mam wrażenie, że obecnie większe zasięgi i wyświetlenia zyskują rolki na IG, podcasty na YouTube (także te kryminalistyczne) czy krótkie filmiki na TikToku. Ale nie będę się z tego powodu jakoś zżymał, gdyż zamierzam dalej pisać na Darkultura mając nadzieję, że czytelnictwo wśród rodaków jeszcze kompletnie nie umarło. Przy okazji jeśli używacie Facebooka to zostawcie lajka czy zaobserwujcie profil na Fb, nawet jeśli subkultura gotycka jest wam zasadniczo obca:

https://www.facebook.com/darkulturamagazine/

Miłego wieczoru gdziekolwiek jesteście! Na koniec pozostawiam Was z tym albumem - cmentarnym funeral doom metalem z Mediolanu. 

https://eurynome.bandcamp.com/album/miserere

wtorek, 10 września 2024

Samobójstwa wśród dzieci i młodzieży

                                                 

Dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Przypomniało mi się samobójstwo 13-letnich Kingi i Zuzi w Dobczynie 31 sierpnia 2021 roku. Dziewczynki ubrały się na czarno, miały mocny makijaż, niosły ze sobą duże donice, po czym powiesiły się na gałęzi wierzby, nieopodal domu jednej z nich. To podwójne samobójstwo zapewne będzie często przywoływane w podręcznikach suicydologii jako przykład paktu samobójczego. Pisałem o nim w starym artykule, gdyż mocno mnie swego czasu poruszyło. Nawet teraz patrząc na zdjęcia tych dziewczynek jest mi zwyczajnie przykro. 

https://dtbbth.blogspot.com/2021/09/podwojne-samobojstwo-w-lesie-pod.html

Rzuciłem okiem na artykuły dotyczące samobójstw dzieci w Polsce w trakcie bieżącego roku. Zwróciłem uwagę na dwa przypadki. 28 czerwca 2024 roku 14-letnia Milena wyszła z mieszkania w Rudzie Śląskiej mówiąc rodzicom, że będzie nocować u koleżanki. Nie była to prawda. Dziewczynka odebrała sobie życie w lesie w Zabrzu, na granicy z Rudą Śląską. Być może doszło do nakłaniania do samobójstwa. 

18 sierpnia 2024 roku zaginęła 15-letnia Marcelina Kwapulińska z Orzesza. Monitoring zarejestrował dziewczynkę przy torach kolejowych. Ma się wrażenie jakby Marcelina się czegoś obawiała. Tam też znaleziono jej plecak i ślady krwi, jednakże ciało dziewczynki znaleziono w lesie między Orzeszem a Łaziskami Górnymi dzień później, kilkaset metrów od torowiska. W chwili gdy wspominam tą tajemniczą sprawę nie jest pewne czy dziewczynka popełniła samobójstwo, ale oczywiście taka możliwość jest rozpatrywana. 

Czytałem kilka artykułów o tym, że rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży w USA i Polsce (w Polsce od 2023 roku mamy jednak delikatny spadek). Tutaj trzeba działać szybko i zdecydowanie: dzieci i młodzi dorośli w stanie depresji i z myślami samobójczymi muszą otrzymać pomoc jak najszybciej. Wielu samobójstwom dziecięcym można w porę zapobiec. W Polsce mamy niedobór psychologów i psychiatrów dziecięcych, a pediatrzy często nie mają pojęcia o etiologii i symptomach depresji. Odnoszę niepokojące wrażenie, że wielu dorosłych nie jest świadomych tego, że także dzieci mogą mieć myśli, fantazje, plany suicydalne. Warto dodać, że czasem do samobójstwa dziecka czy nastolatka dochodzi bez ostrzeżenia, bez jakichkolwiek symptomów ostrzegawczych, pod wpływem nagłego i krótkotrwałego impulsu samobójczego. Dzieci mogą kontemplować popełnienie samobójstwa, o czym ich rodzice mogą nie wiedzieć, nie mieć pojęcia. Wyzwalaczem samobójstwa/próby samobójczej może być chociażby sprzeczka z rodzicem czy akt znęcania się przez rówieśników. 

Przy okazji polecam niniejszy artykuł naukowy traktujący o neurobiologii samobójstw:

https://www.termedia.pl/Samobojstwa-i-zachowania-samobojcze-jako-przedmiot-zainteresowan-r-nnauk-medycznych-Definicja-podzial-i-przeglad-biomarkerow-r-nzachowan-samobojczych-Czesc-I-Psychiatryczne-i-neuroobrazowe-r-nmarkery-,67,42902,1,0.html

I niniejszy wywiad:

https://ug.edu.pl/news/en/4841/suicide-risk-prevention-among-children-and-adolescents-how-were-supposed-know-latest-data-depression

Oba te teksty dały mi do myślenia.

EDIT: 19 września bieżącego roku 15-letnia Zuzanna wyskoczyła z 8-piętra bloku na ulicy Krasnodębskiej (Bródno, Warszawa). Zginęła na miejscu. Kolejny przykry przykład tego, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce jest w wielu aspektach zaniedbywane. Na koniec trochę statystyk:

https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/samobojstwa-w-2023-roku-analizujemy-pelne-dane-policji/?cn-reloaded=1

EDIT: 16 września odebrała sobie życie 16-letnia Julia z Lubina. Dziewczynka padła ofiarą systematycznego i perfidnego hejtu ze strony szkolnych rówieśników. To tragiczne samobójstwo wnet podchwyciły media publikując na jego temat dziesiątki artykułów. I słusznie! Należy jednak nadmienić, że wiele dziecięcych i młodzieżowych samobójstw przechodzi w mediach prawie bez echa. Cóż, samobójstwa wśród dzieci i młodzieży to szczególnie wstydliwy problem dla polskich urzędników. 

https://www.lubin.pl/milczacy-krzyk-ulicami-miasta-przejdzie-marsz-dla-julii/?fbclid=IwY2xjawFoh71leHRuA2FlbQIxMQABHe3vqL2GK9Q_ZSx4Zqbg4v2QfDp6915AfuPH18WFX81pMPuOs1SPHjQmTQ_aem_fe7tInbZJP_SO38pGwTVeQ

wtorek, 5 marca 2024

Efekt Kitty Genovese w morderstwie Lizy z Białorusi

Zasmuciła mnie ostatnio ta bulwersująca sprawa kryminalna z centrum Warszawy. 25-letnia Liza z Białorusi wracając w niedzielę 25 lutego nad ranem z karaoke została brutalnie zgwałcona i skatowana przez 23-letniego Doriana S. Stało się to przy ulicy Żurawiej 47, czyli w ścisłym centrum stolicy. Dorian S. desperacko potrzebował pieniędzy i za przypadkowy obiekt napaści wybrał uchodźczynię z Białorusi. Założył kominiarkę, wyjął nóż kuchenny i zaczął dziewczynę dusić. Zdzierając z niej ubranie zaciągnął Lizę na schodki prowadzące do bramy przy Żurawiej 47 i tam zgwałcił. Tam też ją pozostawił bez oznak życia. Co w tej sprawie bulwersuje, że gwałt widzieli świadkowie (dwie kobiety i para), co zarejestrował monitoring, ale zachowali się obojętnie i nie zadzwonili na 112. Zapewne uznali to za seks w bramie, choć mieli do czynienia z bestialską agresją seksualną. Po gwałcie Dorian S. rozrzucił ubrania i zrabowane Lizie przedmioty z jej torebki przy okolicznych drzewach, a potem jak nigdy nic udał się do sklepu, by kupić papierosy (wyraźnie zarejestrował go sklepowy monitoring). Następnie pieszo i tramwajem dojechał rano do kamienicy na Rakowieckiej, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu mieszkał z partnerką. Wieczorem został zatrzymany przez policję. 

Po 5 dniach walki o jej życie Liza z Białorusi zmarła w szpitalu. Chciała znaleźć w Polsce bezpieczną przystań, znalazła tutaj śmierć.

Dorian S. miał jakąś drobną przeszłość kryminalną (ćpał, dokonywał drobnych kradzieży), kłócił się także ze swoją dziewczyną, z którą mieszkał. Utrzymywał się z dorywczych prac, szukał stałego zajęcia. Przerwał naukę w technikum. Udzielał się na portalach sex randkowych, w mediach społecznościowych obserwował wielu celebrytów z YouTube i wiele dziewczyn, także z Ukrainy. 

Mamy tutaj do czynienia z podręcznikowym efektem Kitty Genovese. Obojętność ludzi, strach przed reakcją na zło, po prostu inercja, bezradność, apatia. Te osoby dostrzegły brutalne przestępstwo, ale poszły przed siebie. Odpowiedzialność rozproszona. Psychologiczny efekt widza. Ludzie rzadziej reagują, gdy są w parach, częściej gdy spacerują samotnie, co zostało wykazane w eksperymentach. Do interwencji może dojść wraz ze wzrostem liczby świadków (widzów). Aby przeciwdziałać efektowi Kitty Genovese (efektowi widza) warto najpierw zastanowić się czy zachodzi potrzeba reakcji (pomocy), zdefiniować co się dzieje np. rabunek, przemoc domowa czy seksualna, powiadomić innych świadków, wreszcie interweniować. W przypadku Lizy zdecydowanej interwencji zabrakło. Ludzie nie interweniują, gdyż nie potrafią zinterpretować sytuacji, nie obchodzi ich to albo boją się o własne bezpieczeństwo czy reputację. Ilu samobójstwom, aktom przemocy domowej czy seksualnej, a nawet morderstwom można byłoby zapobiec, gdybyśmy byli bardziej czujni, empatyczni i odważni.

Szkoda mi Lizy. Myślę o niej od kilku dni. Każda kobieta powinna czuć się bezpieczna, niezależnie od tego skąd i o jakiej porze wraca.

piątek, 22 grudnia 2023

Ghosting jako źródło myśli rezygnacyjnych, samobójczych/ masakra w Pradze

                                                             

Zaintrygowała mnie ostatnio ta tematyka, gdyż od dobrych kilku tygodni mocno i intensywnie przeżywam rozterki związane z ghostingiem, odrzuceniem przyjaźni, blokadą w mediach społecznościowych. Nie będę wdawał się tutaj w szczegóły, gdyż wolę je pozostawić dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że nasze relacje z innymi (przyjacielskie, romantyczne) mogą być ulotne, nietrwałe, jednak jako osoba wrażliwa wciąż poszukuję osób, na które będzie można w przyszłości liczyć. Czasem można takie znaleźć, choć dochodzę do wniosku, że im człowiek starszy, tym bardziej staje się osamotniony. 

Ghosting definiuje jako niesprowokowane i bezwzględne urwanie kontaktu (komunikacji) z przyjacielem, krewnym czy romantycznym partnerem. Niesie on za sobą porównywalnie bolesne skutki jak nagłe odcięcie się od przyjaciela/przyjaciół w przypadku, gdy np. znajdujemy partnera/partnerkę. Ghosting stosują zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale raczej z odmiennych powodów. Na pewno nie jest to przyjemnie doświadczenie dla osoby, która zostaje w taki sposób odrzucona. Pojawia się u niej poczucie winy, bezradności, bezwartościowości, wyobcowania. Ta strategia nagłego urywania znajomości często kończy dłuższe, wartościowe i znaczące (przynajmniej dla jednej strony) relacje. Rozumiem zasadność ghostingu w przypadku osób skrajnie toksycznych, niebezpiecznych, obsesyjnych stalkerów/stalkerek, jednakże ghosting jest też często stosowany wobec osób wrażliwych, empatycznych, delikatnych, zmagających się z różnorodnymi kryzysami psychicznymi. 

Żyjemy w czasach cyfryzacji znajomości. Potrafimy godzinami spędzać/trwonić czas w mediach społecznościowych na bezwartościowych dyskusjach i szukaniu atencji. Cyfrowa 'bliskość' nie zastąpi jednak piękna bliskości z drugą osobą w realnej rzeczywistości. Oczywiście rzeczywistość też nie jest kolorowa: napotkani ludzie mogą okazać się osobami toksycznymi, zdradzieckimi, fałszywymi, manipulacyjnymi, chcącymi wyrządzić nam krzywdę. Internet pozwala na szybkie odsiewanie niewłaściwych znajomości. To jednak miecz obosieczny: bardzo łatwo można skrzywdzić/zranić kogoś poprzez nagłe i zaplanowane odcięcie komunikacji, także wtedy gdy na to po prostu nie zasłużył. 

Ghosting może prowadzić do depresji (bądź jej nasilenia), bezsenności, braku apetytu, myśli rezygnacyjnych, a nawet samobójczych. Ogólnie rzecz biorąc do deterioracji zdrowia psychicznego osoby, która padła jego ofiarą. Wówczas niezbędne pozostanie poproszenie o pomoc z zewnątrz (przyjaciół, jeśli ich mamy, bliskich, ewentualnie zgłoszenie się po pomoc psychologiczną). Trzeba z kimś porozmawiać. 

Pasywno-agresywny i egoistyczny ghosting oznacza niemożność prawidłowego zinterpretowania co poszło w relacji nie tak, choć oczywiście czasem domyślamy się, że może chodzić o te cechy, które w sobie nienawidzimy. Brak kontaktu oznacza też niemożliwość wytłumaczenia się, przeproszenia, naprawienia relacji, która nagle ustała. Jest szczególnie bolesny dla osób z niskim poziomem samooceny. A poczucie odrzucenia potrafi sprawić ból. Lepiej już jasno zakomunikować, dlaczego i z jakich powodów chcemy zakończyć/ograniczyć daną relację, wówczas wszystko staje się klarowne, przejrzyste. Tylko tyle i aż tyle. 

Boli, gdy okazuje się, że z dnia na dzień przestajecie istnieć dla osoby, na której obecności wam zależało.

Na sam koniec kilka słów o masakrze (mass shooting) w Pradze. 21 grudnia 2023 r. 24-letni student historii David Kozak zastrzelił karabinem AR-10 14 osób na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Karola, ranił 25, po czym popełnił samobójstwo na dachu budynku. Prawdopodobnie zabił też wcześniej ojca, którego ciało znaleziono w domu w podpraskim miasteczku Hostoun. Kozak jest także prawdopodobnym sprawcą zastrzelenia 32-letnia ojca i niemowlaka w wózku, do którego doszło 15 grudnia w rezerwacie leśnym Klanovice 15 grudnia. Mężczyzna być może prowadził po rosyjsku konto na Telegramie, na którym pojawiały się przerażające wpisy o nienawiści do ludzkości i pragnieniu zabijania. Kozak wychwalał też innych sprawców szkolnych masakr m.in. z Rosji. Nie zostało to jednak na razie w stu procentach potwierdzone przez czeską policję. 

Jedną z ofiar Kozaka była specjalizująca się w muzyce renesansowej 49-letnia muzykolog Lenka Hlavkova. Co ciekawe, Kozak został wyróżniony za licencjat dotyczący powstania krakowskiego i rabacji w roku 1846, zatem musiał mówić i czytać po polsku.

Co szokuje w tej sprawie najbardziej to to, że Czechy do tej pory nie kojarzyły mi się z krajami, w których masowe morderstwa przy użyciu broni palnej były powszechne (łatwo można zweryfikować to na Wikipedii). Sprawca posiadał pozwolenie na broń. 

https://www.expats.cz/czech-news/article/manhunt-underway-after-double-murder-in-prague-forest-what-we-know-so-far

piątek, 27 października 2023

Masakra w Lewiston w stanie Maine

                                                              

Czytam właśnie o kolejnym masowym mordzie w USA, tym razem o masakrze dokonanej w mieście Lewiston w stanie Maine, na którą zareagował pochodzący z tego stanu Stephen King: "To szaleństwo w imię wolności. Przestańcie wybierać apologetów morderstwa. To nie ma miejsca w innych krajach". Maine uchodzi za jeden z najspokojniejszych stanów w USA, jeśli chodzi o morderstwa z użyciem broni palnej. Ale do rzeczy: wieczorem 25 października 40-letni Robert Card zaczął zabijać strzałami z karabinu najpierw w kręgielni Just-In-Time Recreation, a potem w barze Schemenengees Bar & Grille Restaurant. W obu lokalizacjach, gdzie active shooter dokonał masakry zginęło 18 osób, a 13 zostało rannych, z czego troje jest w stanie krytycznym. Obecnie trwa obława na sprawcę, który unika zatrzymania przez policję choćby dlatego, że pozbył się telefonu wiedząc, że policjanci mogą go łatwo namierzyć, gdyby miał go przy sobie. Opuszczony samochód Carda (biały SUV marki Subaru

) został odnaleziony w miasteczku Lisbon Falls niedaleko Lewiston. Mieszkańcom Lisbon zaleca się nie wychodzić na noc z domu. Policja i agenci FBI przeszukali już dom Carda w miasteczku Bowdoin. Mijają kolejne godziny i póki co nie ma śladu Roberta Carda. Poszukiwania mają obejmować m.in. użycie specjalistycznych kamer na podczerwień gdyby Robert ukrywał się gdzieś w lasach.

Co ciekawe, Robert Card jest eks-żołnierzem ze stopniem sierżanta. Pytanie jaki miał motyw. Osoby, które go znały twierdzą, że Card słyszał głosy. Ogarnęła go ostatnio paranoja, że sąsiedzi plotkują na jego temat. Będący fanatykiem broni palnej Rob zapewne postanowił zrobić z nimi porządek, gdyż być może spodziewał się, że plotkarze będą przebywać we wspomnianym barze i na kręgielni. Lokalizacji obu masakr z pewnością nie wybrał przypadkowo. Wiadomo, że latem 2023 r. Robert spędził dwa tygodnie w szpitalu psychiatrycznym. Groził też strzelaniną w bazie wojskowej w Saco (Maine). 

EDIT: Robert Card został odnaleziony martwy pod dwóch dniach obławy w miasteczku Lisbon Falls koło rzeki Androscoggin. Odebrał sobie życie strzałem w łeb.

Swoją drogą w Polsce też od kilku dni trwa obława na mordercę 6-letniego chłopca. Policja poszukuje 44-letniego Grzegorza Borysa, który 20 października podciął gardło własnemu synkowi. Mężczyzna jest już objęty Europejskim Nakazem Aresztowania, ale nadal może ukrywać się w gęstych, pagórkowatych i liściastych lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że Borys także jest żołnierzem (konkretnie Marynarki Wojennej), zatem wie doskonale jak się skutecznie ukrywać przez dłuższy czas wykorzystując okopy, transzeje, przyleśne ogródki działkowe i naturalne kryjówki. Także do jego poszukiwań wykorzystywana jest kamera termowizyjna. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna przygotował sobie wcześniej kryjówki z jedzeniem, a w jednej z ziemianek znaleziono telefon, kosmetyki i rzeczy mogące należeć do Grzegorza Borysa. Z drugiej strony przedmioty te mogą należeć do kogoś innego (np. jakiegoś bushcraftowca biegłego w sztuce survivalu). Konkludując, widzę tutaj podobieństwa ze sprawą potrójnego mordercy Jacka Jaworka, który zniknął bez śladu i nadal nie został odnaleziony. 

EDIT; Natomiast obława na Grzegorza Borysa trwa już 11 dni. Mężczyzna nadal ukrywa się w lasach TPK. 44-latkowi udało się przechytrzyć dwóch żandarmów z ŻW, którym nie udało się go zatrzymać, a także odrzucić policyjnego psa, który się na niego rzucił. Wygląda na to, że Borys jest godnym przeciwnikiem dla poszukującej go policji i Żandarmerii Wojskowej. Nie pomagają nawet poszukiwania ze śmigłowca oraz z psami tropiącymi.

Tyle na dzisiaj. Kolejny dłuższy tekst true crime w planach. 

EDIT 2: Ciało Grzegorza Borysa odnaleźli saperzy z Rozewia pod pływającą wysepką (naturalną przeszkodą wodną) w zbiorniku wodnym (stawie) Lepusz (otulina TPK) 6 listopada, w miejscu oddalonym od mieszkania Grzegorza o około 400 metrów. Zwłoki były w dresie Adidasa. Jako przyczyna śmierci podawane jest utonięcie. Czy Grzegorz popełnił samobójstwo topiąc się w stawie? A może ktoś go nakrył w nocy w którejś z ziemianek i mężczyzna w trakcie ucieczki próbował się ukryć w zbiorniku wodnym i w konsekwencji utonął? Ciekawi mnie co wykaże sekcja zwłok. Ciekawi mnie również kiedy i w jakich okolicznościach mogło dojść do śmierci Grzegorza w stawie Lepusz (na zdj. Karola Makurat, Zawsze Pomorze).

Wyniki sekcji: utonięcie, zgon nastąpił około 2 tygodnie temu. Rany cięte na ciele wskutek zachowań autoagresywnych, dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej na skroniach.

Po zamieszczeniu zdjęć zwłok Borysa w sieci mnożą się wymyślne teorie spiskowe np. Grzegorz wiedział za dużo, zatem uśmiercono mu dziecko, a jego zmuszono do ucieczki i zlikwidowano. Ludzie szukają powiązań z inną sprawą z 31 lipca 2023 roku z Redy. Wówczas 32-letni komandos Formozy zabił swojego psa rasy pitbull, podciął gardło 6-letniej córeczce, po czym popełnił samobójstwo w łazience swojego mieszkania. Wcześniej miał poinformować swoją matkę smsem, że "zrobił coś strasznego". W rzeczy samej obie te sprawy łączą pewne podobieństwa. W przypadku tego starszego marynarza (czynnego żołnierza Formozy) nie było żadnych sygnałów o jego problemach psychicznych czy problemach z prawem.

czwartek, 19 października 2023

Morderstwo przedszkolaka Maurycego na poznańskim Łazarzu

                                                







Piękny jesienny spacer kończy się niewyobrażalną tragedią. Nie będę ukrywał, że wstrząsnęła mną ta sprawa kryminalna, gdyż wydarzyła się nagle, ofiara była dzieckiem i ma się wrażenie, że jednocześnie była kompletnie przypadkowa. Totalnie bezsensowna śmierć 5-letniego chłopczyka zadźganego w biały dzień na oczach innych dzieci i opiekunek grupy przedszkolaków. Co przeraża w tej sprawie to jej nagłość, upiorny pierwiastek nieprzewidywalności, bezsilność świadków wobec kilku sekund brutalnej przemocy. To doprawdy koszmar każdego rodzica, ale nie tylko. Rodzice nie mogą być dla dzieci zawsze i wszędzie. Inna sprawa, że także osoby dorosłe, acz bezdzietne mogą paść ofiarą irracjonalnego mordercy, jeśli znajdą się w złym miejscu o złym czasie. Śmierć może nadejść niespodziewanie, w najmniej oczekiwanym momencie.

18 października 2023 roku po godzinie 10 rano na poznańskim Łazarzu (skrzyżowanie ulic Karwowskiego i Łukaszewicza) doszło do bestialskiego ataku nożownika na grupę dzieci z pobliskiego przedszkola. Grupka 11 przedszkolaków z dwiema opiekunkami przemieszczała się na lokalną pocztę z okazji Dnia Listonosza. W pobliskiej placówce pocztowej dzieci wysyłały pocztówki do bliskich. Chwilę wcześniej w pobliskiej Żabce pojawił się 71-letni Zbysław C., który zaczął się tam awanturować, gdyż nie chciano mu sprzedać alkoholu. Mężczyzna w obdartej kurtce i znoszonych butach wyglądał jak kloszard. Wobec odmowy sprzedaży mu piwa zaczął grozić sklepowej śmiercią. Wyszedł ze sklepu i natrafił na grupkę przedszkolaków z dwiema opiekunkami. Zaczął grozić dzieciom, przedszkolanki próbowały go odciągnąć od grupki. Zbysław C. w końcu wyjął duży nóż kuchenny i pchnął dwukrotnie 5-letniego Maurycego w klatkę piersiową. Chłopiec szedł jako ostatni w szeregu grupki. Dzieci zaczęły okropnie płakać, morderca zaczął uciekać. Powalił go na ziemię kopniakiem pracownik firmy komunalnej Ramondis Grzegorz Konopczyński, nóż wypadł mordercy z ręki, w obezwładnieniu pomogli mu koledzy z pracy i policjantka będąca poza służbą. Ratownicy przez ponad pół godziny próbowali ratować umierającego Maurycego (doszło do zatrzymania krążenia), w końcu chłopczyk trafił do szpitala pediatrycznego na oddział kardiochirurgii (na blok operacyjny), na którym niestety zmarł. Pchnięcia nożem okazały się śmiertelne. Morderca zabił niewinne dziecko, które miałoby przed sobą długie lata życia. Jego rodzicom odebrał promyczek szczęścia, a dzieciom i przedszkolankom z tej feralnej wycieczki zapewnił traumę na długie lata. Nie dziwię się, że wielu rodziców na wieść o takiej tragedii ogarnia strach o dzieci.

Poszedłem dzisiaj po godzinie 10 na miejsce zbrodni i nie mogłem opanować wzruszenia. Mnóstwo maskotek, pluszaków, palących się zniczy, obecni dziennikarze, gapie, mieszkańcy Łazarza. Zbysław C. już od przynajmniej dwóch dni zachowywał się dziwnie, irracjonalnie, choć w przeszłości nie był notowany, ani karany. Mieszkał w kamienicy z siostrą - tej samej obok której zabił.

Oczywiście to domysły, ale wygląda na to, że Zbysław C. mógł być osobą zaburzoną, np. chorować na schizofrenię paranoidalną, co skutkowało urojeniami i wybuchami agresji. Był tykającą bombą zegarową i w końcu doszło do eksplozji. Wiadomo już, że leczył się na zaburzenia somatyczno-psychiczne. Mógł mieć (co nieoficjalnie ustalili dziennikarze) guza mózgu. Zakładam zatem, że Zbysław C., morderca 5-letniego Maurycego trafi na obserwację psychiatryczną i zostanie uznany za niepoczytalnego tym samym unikając kary dożywotniego pozbawienia wolności. 

Zbysław C. nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nic nie pamięta. Odmawia składania wyjaśnień.

Przypominam, że masowy morderca Charles Whitman, który 1 sierpnia 1966 roku zabił 16 osób, w tym swoją żonę i matkę miał guza mózgu. 25-latek w trakcie dokonywania masakry nie działał z tego powodu racjonalnie, nie umiał odróżnić dobra od zła. Czy zatem tacy zbrodniarze powinni być moralnie odpowiedzialni za swoje czyny? Z drugiej strony tysiące ludzi żyje na świecie z guzami mózgu, ale przypadki drastycznych kryminalnych zachowań wśród chorych są bardzo rzadkie. 

Tak czy owak, przerażająca sprawa kryminalna. Kilka dni wcześniej na Osiedlu Jagiellońskim w Poznaniu doszło do morderstwa 86-letniej kobiety. Morderca dostał się do jej mieszkania przez balkon na parterze, wybił szybę, podciął staruszce gardło nożem i splądrował jej mieszkanie. Sprawca nadal pozostaje na wolności.

czwartek, 12 października 2023

Zagadkowe morderstwo Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki

                                                     





Ostatnio od pewnego czasu słucham kilku podcastów kryminalnych (Kryminatorium, Krymisfera, Kryminalny Patrol) i rzuciła mi się w oczy niewyjaśniona i ponura sprawa kryminalna z 2007 roku: okrutne morderstwo 30-letniego Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki. Kilka dni temu postanowiłem odwiedzić miejsca związane z Krzysztofem: częściowo zrujnowany Fort I, ulicę Żorską, na której mieszkał i odludne okolice Warty, gdzie przychodził.

Jako że pomieszkuję w Poznaniu od kilku lat i jestem mocno zainteresowany kryminalistyką i kryminologią interesują mnie wyjaśnione i niewyjaśnione sprawy morderstw, zaginięć i tajemniczych śmieci z Poznania i okolic. Jedne bardziej głośne (Ewa Tylman i jej śmierć w Warcie, bezsensowne morderstwo Ewy Stankowskiej w grudniu 2000), inne mniej (okrutne morderstwo lesbijki na Sołaczu w 2011 roku, niewyjaśnione morderstwo 75-letniej staruszki blisko mostu Św. Rocha we wrześniu 2018 roku - sprawca nadal jest poszukiwany, itd.) Brutalna śmierć Krzysztofa Siudzińskiego kojarzy mi się nieco z zaginięciem Ewy Tylman, ale tylko w jednym aspekcie: wyłowienia jego zwłok z Warty w Czerwonaku. 

Nie chcę tutaj dublować bardziej szczegółowych informacji z innych źródeł, zatem w skrócie.30-letni Krzysztof Siudziński mieszkał z rodzicami i siostrą na ulicy Żorskiej. Pracował w sortowni odpadów, nie zarabiał zbyt wiele, był singlem, ale starał się wyglądać elegancko. W zasadzie mamy tylko jedno jego zdjęcie w sieci, co sprawia, że ta sprawa jest dość zagadkowa. Poza pracą Krzysztof lubił chodzić z piwem nad Wartę (sam bądź ze znajomymi), spacerować po częściowo zrujnowanym pobliskim Forcie I z XIX wieku, grać w karty w garażu z mieszkającym blisko kolegą. 30 kwietnia 2007 roku Krzysztof rzuca dotychczasową pracę i nie odbiera ostatnich 150 zł wynagrodzenia. Być może był w pracy pokłócony ze swoimi współpracownikami. 24 czerwca 2007 roku po 23 przed jego domem na Żorskiej pojawiła się grupa jego kolegów z zaproszeniem na grilla. Krzysiek odmówił zaproszenia wyglądając przez okno. Przedtem trzykrotnie rozmawiał przez telefon z kolegą.

25 czerwca około godziny 19.10 Krzysztof wychodzi z domu na Żorskiej tylko na chwilę. Przed tym wyjściem poza porannym spacerem po gazetę cały dzień siedział w domu. Jako ostatnia widziała go jedna z sąsiadek na Żorskiej. Młody mężczyzna zostawił w domu telefon komórkowy i dokumenty, wziął ze sobą tylko portfel z niewielką sumą pieniędzy. 

27 czerwca 2007 roku jego zmasakrowane i częściowo poćwiartowane zwłoki odnalazł rybak w Warcie (Czerwonak). Sprawca (bądź sprawcy) obciął nożem Krzysztofowi lewą nogę i lewą rękę, nacinał także kości, by je złamać. Nie dokończył jednak procesu rozczłonkowania. Krzysztof był prawdopodobnie bity kijami, o czym świadczyły połamane kości czaszki i żebra. Ktoś mógł skakać po jego ciele. Być może pił alkohol z mordercą/mordercami, gdyż badania toksykologiczne wykazały jego obecność w organizmie Krzysztofa. 

Zwłoki chłopaka były tak zmasakrowane, że identyfikacji dokonał jego ojciec na podstawie charakterystycznego tatuażu. Rodzi się pytanie: kto, dlaczego i gdzie zabił? Czy do mordu doszło nad Wartą albo w okolicach/na terenie Fortu I? Wiadomo jedynie tyle, że ktoś musiał przewieźć autem rozczłonkowane zwłoki Krzysztofa do Czerwonaka i tam porzucić je do Warty. Wiadomo też, że Krzysztof nie miał powiązań ze światkiem przestępczym. Nie ma na to dowodów. Czy zatem zginął przypadkowo będąc świadkiem np. jakiejś transakcji narkotykowej? A może oprawcami są jacyś jego bliżej nieokreśleni znajomi? Może w odpadach znalazł coś, czego nie powinien był znaleźć? Czy zaplanował to wyjście, tzn. był z kimś (grupą) wieczorem umówiony? Chciał coś załatwić z innymi np. nie oddał długu? Bał się kogoś? A może doszło do pijackiej awantury, której skutkiem był bestialski mord?

Nadal nie ma motywu tej zbrodni, a sprawcy zapewne są wolni. Po więcej informacji odsyłam na poniższy (swoją drogą doskonały) blog i na podcast Krymisfera.

https://niewyjasnione-zbrodnie.blogspot.com/2021/09/zabojstwo-krzysztofa-siudzinskiego.html

Zdjęcia mojego autorstwa przedstawiają odludne okolice Warty (gdy tam spacerowałem nie natknąłem się na nikogo), mocno zalesione ruiny fortu I z XIX wieku (podobnie) oraz opuszczony dom na Żorskiej.

piątek, 30 czerwca 2023

Natalia Janoszek oraz nieistniejące filmy na IMDb

Głośno ostatnio o kontrowersjach związanych z polską aktorką Natalią Janoszek, z której media zrobiły gwiazdę Hollywood i Bollywood. Dziewczyna prawdopodobnie dość mocno podkoloryzowała swoją karierę, gdyż serio kilka drobnych rólek epizodycznych (np. w filmie dokumentalnym o burzliwej historii  absyntu "The Green Fairy" z 2016 roku) to za mało, by kogoś określić mianem 'gwiazdy'. Janoszek jest instacelebrytką z 1.8 miliona obserwujących na Instagramie, na którym chwali się luksusowym życiem oraz egzotycznymi podróżami. No cóż, zakładam, że stoją za nią sztab ludzi oraz grube pieniądze. Dziennikarz Krzysztof Stanowski ujawnił w odcinku "Kanału sportowego", że spektakularna kariera medialna i internetowa Natalii Janoszek opiera się łagodnie mówiąc na koloryzowaniu rzeczywistości. 

Pal licho epizodyczne rólki. Mnie jako wielbiciela kina grozy klasy B zastanawiają dwie produkcje amerykańskie, w których Natalia wystąpiła: "Coachella Massacre" (data 2013 na Filmwebie, na IMDb in development) oraz horror "Death Rang" (na Filmwebie data 2015, na IMDb pre-production). Skąd takie rozbieżności? Czy te filmy aby na pewno istnieją? Jeśli tak, to czekam na ich zwiastuny i zdjęcia z planu. I naprawdę chętnie je w przyszłości obejrzę. Dziwne jest to, że na wielu stronach (artykuły, Filmweb) podane są ich daty produkcji, a na IMDb już nie.

Przez jakiś czas udzielałem się na IMDb, zatem wiem jak łatwo jest na tej stronie dodać filmy, które nie istnieją albo prawdopodobnie nie istnieją, ponieważ nikt tego nie zweryfikuje. Co prawda kiedyś usunięty został z IMDb nieistniejący horror "sLaughterhouse II" (1988), ale na Internet Movie Database wciąż znajdziemy filmy, których istnienie jest mocno dyskusyjne. 

Oto kilka przykładów z mojego researchu:

1. "Dead End" (1985) - komediowy zombie horror w reżyserii Emersona Bixby. Film, który prawdopodobnie nie istnieje, choć jego reżyser zarzeka się, że istnieje. Na IMDb czy Letterboxed pojawiają się jego recenzje, aczkolwiek są one zapewne fejkami pisanymi przez internetowych śmieszków. Po dziś dzień nie ma żadnych zdjęć czy zwiastunów "Dead End". Horror widmo? Warto poczytać w tym drugim linku komentarze.

https://www.imdb.com/title/tt0131260/ 

https://lostmediaarchive.fandom.com/wiki/Dead_End_(Lost_1985_Zombie_Film) 

2. Podobnie ma się sprawa z kilkoma filmami niejakiego Leona Armanda, powiązanego z Emersonem Bixby np. "Savannah" (1989), "Dark Harvest" (1986) czy "Blood Red" (1985). Gdzie są te filmy? Zdaję sobie sprawę, że wiele filmów (także horrorów) rzeczywiście uchodzi za zaginione np. "London After Midnight" (1927) czy "Voodoo Heartbeat" (1975), ale tutaj śmierdzi mi oszustwem, fałszem na kilometr.

https://www.imdb.com/title/tt0226408/ 

3. "Las Noches del Hombre Lobo" (1968) w reżyserii Rene Govara. Zapewne sprytne oszustwo ikony hiszpańskiego horroru Paula Naschy'ego, który do swojej śmierci twierdził, że ten horror istnieje. Być może chciał udowodnić w 1968 roku producentom, że już zagrał w filmie i ma pewne doświadczenie aktorskie. Tak czy owak, "Las Noches del Hombre Lobo" nikt do tej pory nie widział i zapewne ten horror z Naschym jako El Hombre Lobo to jedynie miejska legenda (urban legend).

https://www.imdb.com/title/tt0063362/ 

https://alchetron.com/Las-Noches-del-Hombre-Lobo

Być może także Natalia Janoszek podkoloryzowała w taki sposób swoją hollywoodzką i bollywoodzką karierę, co stało się trampoliną dla jej szybkiego medialnego i celebryckiego sukcesu. A jak wiadomo nie wszyscy dziennikarze umieją przeprowadzić wnikliwy research. Konkludując, zastanawiam się ile takich celebryckich karier istnieje dzięki sprytnemu koloryzowaniu, kłamstwom, manipulacjom, oszustwu. Jest to na pewno intrygujące zagadnienie, któremu warto byłoby bliżej się przyjrzeć. 

Viktor Oliver, "The Absinthe Drinker" (1901). Zielona Wróżka, a jak.

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Brutalne morderstwo trójki młodych kobiet w Ekwadorze

                                                     



Ciągle natrafiam na sprawy kryminalne, które mrożą mi krew w żyłach. Gdybym chciał je wszystkie tutaj na blogu opisać, to musiałbym chyba siedzieć dzień i noc. Przybliżę teraz potrójne morderstwo trzech młodych kobiet w Ekwadorze mając jednocześnie nadzieję, że sprawcy tej ponurej zbrodni zostaną schwytani i należycie ukarani. 

Trzy dziewczyny w wielu 19-21 lat, a mianowicie Yuliana Macias, Denisse Reyna i Nayeli Tapia były nierozłączne i pochodziły z Santo Domingo w Ekwadorze. Co prawda dwie z nich chciały w przyszłości opuścić Ekwador, by poszukać lepszego życia za granicą, jednak już im się to nie uda. 6 kwietnia 2023 roku ciała trzech młodych kobiet odnaleźli rybacy przy rzece Esmeralda (kanton Quininde). Oględziny miejsca odnalezienia zwłok wskazywały, że ciała noszą ślady tortur ostrymi narzędziami, prawdopodobnie maczetami. Wszystkie trzy pogrzebane w płytkim grobie ciała miały ręce skute kajdankami. Sprawca bądź sprawcy poderżnęli ofiarom gardła. Były to Yuliana, Denisse i Nayeli. 

Yuliana była piosenkarką i występowała pod artystycznym pseudonimem Siria. Stale ćwiczyła śpiewanie, ale w przyszłości pragnęła także rozpocząć karierę jako psycholożka. Pragnęła wyjeżdzać z Ekwadoru i zwiedzać świat. 19-letnia studentka i modelka Denisse kochała zwierzęta i pragnęła w przyszłości mieć własną klinikę weterynaryjną. Jednocześnie po ukończeniu studiów chciała wyjechać do USA z przyjaciółką. Matka 4-letniej córki, 21-letnia Nayeli Tapia mieszkała w Quito wraz z siostrą Johaną. Także i ona pragnęła opuścić Ekwador i osiedlić się tym razem w Hiszpanii. 

Dziewczyny chciały spędzić wspólnie czas na plaży. Co ciekawe, 4 kwietnia Nayeli wysłała swojej siostrze na WhatsApp precyzyjną lokalizację miejsca, w pobliżu którego odnaleziono masowy grób. Tak na wszelki przypadek. Potem już nie odpowiadała. 

Póki co nie schwytano mordercy, tudzież morderców trójki dziewcząt. Śledztwo jest w toku. Dziewczyny przemieszczały się samochodem wypożyczonym w Santo Domingo. Policyjne źródło twierdzi jednak, że zidentyfikowane zostały dwa samochody, a dziewczynom towarzyszyła dwójka mężczyzn. Prawdopodobnie zostały bestialsko zamordowane 5 kwietnia 2023 r.

Przypomina mi się sprawa tragicznej śmierci Denbahi Escobar w Nuevo Leon (Meksyk) 8 kwietnia 2022 roku. Rozkładające się zwłoki Denbahi znalezione zostały w cysternie z wodą na terenie motelu Nueva Castilla dopiero 22 kwietnia. Do tej pory nie zidentyfikowano sprawcy morderstwa.

czwartek, 30 marca 2023

Masakra w szkole chrześcijańskiej w Nashville

Rankiem 27 marca 2023 roku doszło do masowego mordu w szkole chrześcijańskiej Covenant w Nashville. 27-letnia Audrey Elizabeth Hale (identyfikująca się jako mężczyzna imieniem Aiden) zastrzeliła w szkole trójkę 9-letnich dzieci i trójkę osób dorosłych. W dalszej części artykułu będę posługiwał się męskim imieniem Aiden. Zanim Aiden wtargnął uzbrojony w pistolet i karabiny (m.in. najpopularniejszy wśród amerykańskich masowych morderców AR-15) na teren szkoły wysłał do znajomego wiadomość, że "dziś planuje umrzeć". W wyniku działań active shootera zginęła trójka dzieci (wszystkie miały 9 lat) i trzy osoby dorosłe, w tym dyrektorka szkoły i nauczycielka. Masakra w szkole trwała 16 minut. O godzinie 10.27 Aiden został zastrzelony przez policję na drugim piętrze w lobby budynku. 

Aiden miał 28 lat. Urodził się jako kobieta, identyfikował się jako osoba trans i używał męskich zaimków. Mieszkał z rodzicami i pracował jako projektant grafiki. Nie był karany wcześniej, zatem nie miał problemu z nabyciem 7 sztuk broni palnej w latach 2020-22. W chwili masakry miał 28 lat. Jak wielu sprawców masowych mordów pozostawił po sobie manifest. Prawdopodobnie planował atak w innym miejscu (innej szkole), ale zrezygnował z powodu ochrony. Podobno manifest Aidena (Audrey) lada dzień ujrzy światło dzienne, w tej chwili analizowany jest przez policyjnych psychologów. 

Od 1982 roku 135 masowych mordów przy użyciu broni palnej zostało w USA dokonanych przez mężczyzn, jedynie w 4 przypadkach sprawczyniami były kobiety, a w 2 przypadkach kobieta i mężczyzna działali wspólnie. Przykładowo 30 stycznia 2006 roku Jennifer San Marco zastrzeliła 7 osób w Santa Barbara, Kalifornia. 

Nagranie unieszkodliwienia Aidena:

https://www.youtube.com/watch?v=9GO7TVqAGzU 

I nagranie z kamer CCTV:

https://www.youtube.com/watch?v=DBV42-XYTCY

Koszmar każdego rodzica.

W chwili gdy piszę te słowa w Wielkopolsce (okolice Międzychodu) trwa obława na 24-letniego Marcina Wolfa, który 29 marca zadźgał nożem dwie osoby w Muchocinie i Międzychodzie: 22-latka i 45-letnią kobietę. Po dokonaniu morderstw sprawca porzucił ukradziony samochód w lesie pomiędzy Międzychodem a Sierakowem i zapewne ucieka pieszo.

piątek, 27 stycznia 2023

Brutalne morderstwo kolumbijskiej DJ-ki

                                      


Tą sprawę kryminalną szybko podchwyciły międzynarodowe media, ale po raz pierwszy przeczytałem o niej w serwisie muzyki elektronicznej muno.pl. Młoda kolumbijska Dj-ka Valentina Trespalacios została uduszona przez amerykańskiego chłopaka, 35-letniego Johna Nelsona Poulos z Teksasu, ojca trójki dzieci. Ciało 23-latki morderca umieścił w oklejonej taśmą niebieskiej walizce, po czym walizkę wyrzucił do pojemnika na śmieci blisko Międzynarodowego Lotniska El Dorado w Bogocie, stolicy Kolumbii. Po zabiciu obiecującej DJ-ki potencjalny sprawca próbował przez Panamę uciec do Turcji, a potem do Czarnogóry, jednak w Panamie został zatrzymany i poddany ekstradycji do Kolumbii. Kiedy go zatrzymano na jego twarzy widniały widoczne ślady zadrapań, zatem Valentina musiała się bronić. Poulos próbował być na tyle cwany i bezczelny, że kupił bilet lotniczy do Sao Paulo w Brazylii, aby zmylić ścigających go stróży prawa. 

Poulos zaczął się spotykać z Trespalacios rok temu po poznaniu dziewczyny na aplikacji randkowej. Kilkukrotnie przyjeżdżał do niej do Kolumbii, planował się z nią ożenić. Dawał jej prezenty i chciał, aby dziewczyna pokazywała się z nim dla atencji w mediach społecznościowych - w końcu nic tak nie łechce męskiego ego jak pokazanie się z atrakcyjną wybranką. Valentina jednak wolała nie ujawniać swojego życia prywatnego, gdyż w social media skupiała się na promocji kariery didżejskiej. Występowała już w licznych klubach, zarówno lokalnych, jak i międzynarodowych. Wielu lubianych przeze mnie artystów tak robi - starannie oddziela swoją prywatność od promocyjnych działań mających na celu prezentację własnej twórczości. Rozumiem i doceniam takie podejście. Drażni mnie epatowanie, by nie rzec kupczenie swoim życiem prywatnym, choć oczywiście znajdą się celebryci, którzy będą zarabiać na pokazywaniu każdego aspektu swojego życia prywatnego. No cóż, żyjemy w czasach gdy bardziej docenia się (często fasadowy) wizerunek danej osoby niż jej dokonania na polu sztuki, nauki, edukacji, etc. Dzisiaj mnóstwo ludzi dąży do tego by być artystami, twórcami contentu, bo da się zarobić na tym szybkie i duże pieniądze (choćby Instagram czy YouTube to umożliwiają). Mnie interesuje jednak sztuka mroczna, dość specyficzna, a nawet trudna w odbiorze - nigdy łatwa, lekka i przyjemna, doskonale sprzedająca się. O muzyce Sanah czy Dawida Podsiadło raczej tutaj nie przeczytacie. :-)

Jeśli rzeczywiście Poulos zamordował Valentinę (np. z powodu ataku zazdrości) to mamy tutaj do czynienia z typowym przykładem femicide, czyli intencjonalnym zabójstwem kobiet dokonywanym zazwyczaj przez partnerów bądź eks-partnerów. Niektórzy mężczyźni nie lubą gdy kobieta mówi im nie np. chce się rozstać. Czują się odrzuceni i reagują agresją. Co prawda, Poulos twierdzi, że był prześladowany przez kartel Medellin, ale wiele wskazuje (zadrapania na twarzy, napięta atmosfera pomiędzy nim a Valentiną przed dokonaniem morderstwa), że to on dokonał mordu. Tak czy owak, będę śledził tą sprawę kryminalną. Na sam koniec dodam, że trzeba reagować w sytuacji stosowania przemocy wobec kobiet czy dzieci. Niestety takie morderstwa będą się powtarzać.

niedziela, 26 grudnia 2021

David Wallace-Wells "Ziemia nie do życia" - recenzja

 
W grudniu 2021 roku uzupełniłem stale rosnącą bibliotekę o cztery książki popularnonaukowe, w tym o "Racjonalność" (2021) Stevena Pinkera i "Ziemia nie do życia" (2019) Davida Wallace-Wellsa. Dziennikarz popularnonaukowy z "New York Magazine" David Wallace Wells wydał tą raczej posępną i elegijną książkę przed wybuchem pandemii Covid-19, która w latach 2020-22 stała się (i wciąż jest) globalnym zagrożeniem egzystencjalnym, ale to zaledwie przedsmak znacznie gorszego, długotrwałego, wielowymiarowego i bezprecedensowego zagrożenia, które usilnie staramy się bagatelizować, wyprzeć ze świadomości czy zanegować: antropogenicznych zmian klimatycznych. 

Wallace Wells postanowił napisać książkę o najbardziej pesymistycznych wariantach globalnego ocieplenia. O kataklizmach naturalnych i zagrożeniach egzystencjalnych, które czekają ludzkość, jeśli się w porę nie opamiętamy i będziemy dalej pompować CO2 do atmosfery. Jak słusznie autor zauważa, połowa emisji dwutlenku węgla wskutek spalania paliw kopalnych miała miejsce w ciągu przynajmniej 30 lat, czyli za życia jednego pokolenia. Zatem zmiany klimatyczne nie zachodzą tak wolno, jakbyśmy tego chcieli. Ich katastrofalne efekty uboczne są widoczne co roku: ekstremalne zjawiska pogodowe takie jak huragany, tornada, susze, powodzie, pożary lasów i traw, topnienie wiecznej zmarzliny, lodowców i pokryw lodowych Arktyki i Antarktyki, zagłada ekosystemów (np. bielactwo raf koralowych), stopniowe podnoszenie się poziomu mórz i oceanów. Katastrofalne implikacje długofalowego procesu zmian klimatycznych wpłyną na ekonomię, rolnictwo, geopolitykę czy zdrowie publiczne. 

Najbardziej 'optymistycznym' scenariuszem zmian klimatycznych w XXI wieku jest to, że podgrzejemy Ziemię o 2 stopnie Celsjusza, ale co się stanie gdy do końca wieku będzie to 3, 4, 5 stopni C? Kiedy Ziemia stanie się niezdatna dla ludzi do życia? Kiedy ludzka cywilizacja popełni gazowe samobójstwo? Tak czy owak już te dwa stopnie Celsjusza spowodują zalewanie wielu przybrzeżnych miast i miasteczek, koszmarne letnie fale upałów (np. w Azji Południowej czy na Bliskim Wschodzie) skutkujące suszami, masowymi zgonami i gigantycznymi falami uchodźców klimatycznych (szacunkowo od 200 milionów do miliarda ludzi ruszy szukać lepszych warunków do życia) czy trwające dekady, wieki topnienie ziemskich pokryw lodowych skutkujące bezpowrotną utratą zasobów wody pitnej i podnoszeniem się poziomu mórz i oceanów. Na razie mamy podgrzanie o 1.1 stopnia od początku XIX wiecznej rewolucji przemysłowej, jednak na jakiej liczbie się zatrzymamy? Tak czy owak trudno nie oprzeć się na wrażeniu, że Ziemia dzięki spalaniu paliw kopalnych przez przemysłową cywilizację jest najgorętsza w krótkiej geologicznie historii homo sapiens. Nie jesteśmy kolektywnie ani wyjątkowi w niewyobrażalnej skali Wszechświata, ani odporni na masowe wymieranie.

Wcale nie uważam po przeczytaniu tej książki, że ludzkości grozi nagła i kompletna zagłada. To może spotkać industrialną cywilizację np. wskutek uderzenia asteroidy czy kolosalnej erupcji superwulkanu. Jednak Ziemia, unikalna planeta, na której przyszło ludzkości żyć i marzyć o podboju kosmosu staje się za sprawą ekstremalnych zjawisk pogodowych miejscem coraz mniej przyjaznym dla ludzi i zwierząt. Rozwiązaniami być może okażą się globalna mobilizacja i technologiczny progres, jednak czy podzieloną ludzkość na nie stać? Unaocznia to doskonale obecna pandemia Covid19, w trakcie której królują (często motywowana finansowo) dezinformacja, wyparcie problemu, teorie spiskowe, tragikomiczna inercja wielu polityków (zwłaszcza po konserwatywnej stronie spektrum), krótkowzroczność i spadek zaufania do nauki. Łatwiej uwierzyć celebrytom z Instagrama czy populistom niż badaczom, w końcu wiara nie wymaga większego intelektualnego wysiłku.

Książkę można uznać za alarmistyczną, a autora za kasandrystę, jednak tkwi w niej (oprócz nihilizmu i rozpaczy) spory ładunek nadziei, gdyż Wallace-Wells uparcie wierzy, że ludzkość jest w stanie kolektywnie zatrzymać/zredukować globalne ocieplenie. Jednak będzie to wymagało jak najszybszego i bogatego w wyzwania globalnego działania, a nie tylko czczych obietnic bez pokrycia. 

Martwe żyrafy w Kenii, zdjęcie obrazujące suszę w tym kraju autorstwa Eda Rama.

czwartek, 1 lipca 2021

Szkoły rezydencjalne w Kanadzie, bezimienne groby dzieci i płonące kościoły

 

Z uwagą śledzę wydarzenia w Kanadzie związane z odnajdywaniem masowych grobów (w większości dziecięcych) w pobliżu dawnych szkół rezydencjalnych, najczęściej katolickich, w których usiłowano przymusowo asymilować, a co za tym idzie wyplenić rdzenność z dzieci miejscowych plemion indiańskich. Owe szkoły rezydencjalne były zarządzane od drugiej połowy XIX wieku do lat 90-tych XX wieku przez kościół katolicki wespół z władzami federalnymi. Wobec dzieci ludności tubylczej stosowano przemoc psychiczną, fizyczną i seksualną. Oszacowano, że w 139 kanadyjskich szkołach rezydencjalnych mogło umrzeć 4100-6000 dzieci, choć liczba ta może być większa i sięgnąć nawet 15 000. Zatem mamy systemowy rasizm, dyskryminację, tortury, gwałty i niesprawiedliwość pod płaszczykiem katolickiej asymilacji i indoktrynacji. Wreszcie brak formalnych przeprosin ze strony kościoła katolickiego, w tym papieża Franciszka.

W maju 2021 roku na terenie byłej szkoły rezydencjalnej w Kamloops (Kolumbia Brytyjska, Kanada) odkryto zbiorowy grób 215 dzieci, a to dopiero początek. Kilka dni temu gruchnęła wieść o tym, że aż 751 bezimiennych grobów znajduje się na terenie dawnej szkoły rezydencjalnej w Marieval, Saskatchewan. Nie wiadomo ile z tych anonimowych grobów zawiera szczątki dziecięce. Ostatnie jak dotąd takie smutne znalezisko to 182 nieoznaczone groby odkryte przy pomocy radaru przy szkole misjonarskiej St. Eugene blisko Cranbrook, Kolumbia Brytyjska. Być może spoczywają tam indiańskie dzieci w wieku od 7 do 15 lat. Kolejne 104 potencjalne dziecięce groby znajdują się na trzech cmentarzach przy szkole rezydencjalnej Brandon. Czyżby te wzbudzające słuszny gniew i głęboką rozpacz odkrycia to dopiero wierzchołek góry lodowej? 

W Kolumbii Brytyjskiej spłonęły kościoły m.in. St. Ann’s Catholic Church, Chopaka Catholic Church, Sacred Heart Church czy St. Gregory’s Church. Pożar ogarnął także stary kościół anglikański w Gitwangak. Pomnik papieża Jana Pawła II w Edmonton, Alberta pokryły odciski krwistych dziecięcych rączek i stóp, do podobnych aktów wandalizmu (?) doszło w dwóch kościołach w Saskatchewan. Na drzwiach katedry St. Paul's w Saskatoon pojawiły się krwiste odciski rączek i napis "We Were Children" ("Byliśmy dziećmi"). Znaleziska setek bezimiennych grobów podsycają gniew i rozpacz nie tylko wśród członków rdzennych społeczności Kanady. W końcu te zmarłe dzieci zostały odebrane rodzicom i nigdy nie powróciły do rodzinnych domów. 

Sam się nad tym wielokrotnie zastanawiałem: po co wspierać instytucję, w której szeregach obecni są pedofile, gwałciciele i mordercy? Instytucję, która jest pierwsza do umoralniania i stygmatyzowania osób, które myślą i czują inaczej. Przydałoby się skończyć z czołobitnością i poddaństwem wobec Kościoła katolickiego i przyznać, że na przestrzeni dekad popełniona została zaplanowana, cyniczna i haniebna zbrodnia przeciwko ludzkości oraz zbrodnia ludobójstwa. Zdj. Toronto Star, Reuters, etc. 

Konkludując, może warto by było zerknąć także na nasze polskie podwórko i np. skontrolować katolickie szkoły i domy dziecka, gdyż nasz rodzimy kościół katolicki także ma trochę na sumieniu (afery pedofilskie, systematyczne tuszowanie pedofilii, sprawa siostry Bernardetty i ośrodka wychowawczego sióstr boromeuszek w Zabrzu, w którym katowani i upokarzani byli jego wychowankowie).

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Black Lives Matter - fala globalnych protestów po morderstwie George'a Floyda

Wszystko zaczęło się od bezmyślnego morderstwa czarnoskórego Georga Floyda w Minneapolis w Poderhorn, Minneapolis, USA 25 maja 2020 roku. Skuty kajdankami Afroamerykanin leżał na ziemi, a biały policjant Derek Chauvin przyciskał kolanem prawą stronę jego szyi przez prawie 9 minut jednocześnie trzymając dłoń w kieszeni. George walczył o życie, błagał, łkał, na nagraniu świadków słychać jak ostrzega: "Nie mogę oddychać", "Proszę", "Nie zabijajcie mnie". W zatrzymaniu George Floyda oprócz Dereka Chauvina brali udział jeszcze trzej policjanci: Tou Thao, J. Alexander Kueng i Thomas K. Lane. Floyd miał zapłacić za zakupy w delikatesach podrobionym czekiem opiewającym na wartość 20 dolarów. Policja w Minneapolis twierdziła, że stawiał opór w momencie zatrzymania, ale świadkowie i nagrania tego nie potwierdziły. W każdym razie czwórka policjantów została wydalona ze służby już następnego dnia. 29 maja Chauvin został aresztowany i oskarżony o morderstwo trzeciego stopnia i spowodowanie śmierci drugiego stopnia (manslaughter). Jego żona wystąpiła o rozwód. Nie są to dobre dni dla Dereka Chauvina.

Już 26 maja w Minneapolis doszło do gwałtownych demonstracji w imieniu George'a Floyda przeradzających się w intensywne zamieszki. Rabowano i dewastowano supermarkety, podpalono posterunek policji i dwa sklepy, zniszczono policyjne radiowozy. Policjanci strzelali do demonstrantów gazem łzawiącym i gumowymi kulami, rzucali bomby dymne i granaty błyskowe, w ich stronę leciały kamienie, petardy i inne rzeczy. Z małej iskry powstał wielki płomień i fala protestów, zamieszek i starć z policją rozlała się na całe Stany Zjednoczone i na kilka państw (m.in Kanada, UK).

George Floyd był 46-letnim ojcem dwóch córek w wieku 22 i 6 lat. Wskutek pandemii Covid-19 niedawno stracił pracę. Co ciekawe, Floyd i Derek Chauvin przez pewien czas pracowali wspólnie jako ochroniarze (mieli nakładające się zmiany) w latynoskim klubie El Nuevo Rodeo, ale nie wiadomo czy się znali.

Tak jak wspomniałem fala protestów i gwałtownych zamieszek rozlała się na dziesiątki amerykańskich miast. Obok demonstrantów maszerujących pokojowo z transparentami a la "Justice for George", "I Can't Breathe" i "Black Lives Matter" zdarzali się wandale i prowokatorzy. Zdewastowane i okradzione zostały sklepy luksusowych marek np. Apple, Gucci, Addidas. 30 maja 12 stanów (w tym Minnesota) wezwało jako posiłki żołnierzy Gwardii Narodowej. Do starć i przepychanek z policją i ochroniarzami doszło też przed Białym Domem, w Lafayette Park, gdzie pomazano sprayami m.in. pomnik Tadeusza Kościuszki, orędownika zniesienia niewolnictwa i bohatera Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald J. Trump ukrył się w bunkrze. Już w 140 miastach doszło do masowych protestów i demonstracji - często do brutalnych starć z policją, aktów wandalizmu, pobić i oportunistycznych kradzieży (przykładowo w Minneapolis, Bostonie, Atlancie, Los Angeles, Seattle and Washington DC). W Soho, Manhattan demonstranci wdarli się do markowych sklepów Coco Chanel i Versace adresowanych dla tzw. elit. W Montrealu (Kanada) obrabowano sklep muzyczny z gitarami, a na Manhattanie sklep Gamestop. To tylko kilka przykładów. Policjanci brutalnie obchodzili się z dziennikarzami relacjonującymi protesty, dziennikarzom dostało się także od protestujących, w szeregach których nie brakowało także policjantów ubranych po cywilnemu. Z tego co dzisiaj wyczytałem od momentu rozpoczęcia demonstracji aresztowano już 4100 osób.

Generalnie odnoszę wrażenie, że będzie to bardzo niespokojny, pełen niepokojów społecznych rok. Z jednej strony minęło już ponad pół roku zmagania się świata z pandemią koronawirusa Sars-Cov2, a (jak wiadomo) pandemia sprzyja niepewności o jutro związanej z postępującym kryzysem gospodarczym, frustracji i wściekłości powiązanej z masowym bezrobociem i utratą dochodów. Przyczyną eskalacji demonstracji i zamieszek w USA są nie tylko bezsensowne morderstwo Geroge'a Floyda, a głęboko zakorzeniony w USA rasizm i nierówności społeczne. Niewspółmierna do okoliczności brutalność policji to jedno, wielu strajkujących protestuje także przeciwko niesprawiedliwości i nierówności strukturalnej. Na ścianach dewastowanych banków pojawiają się napisy "Fuck Trump".

Oczywiście problematyczne są działania radykalnych bojówkarzy Antify, hord młodocianych kryminalistów, a nawet policyjnych prowokatorów zajść. Niektórym uczestnikom demonstracji zależy jedynie na niszczeniu mienia publicznego i plądrowaniu sklepów w celu łatwego obłowienia się. Zorganizowane bandy chuliganów pod osłoną nocy okradają supermarkety, sklepy z biżuterią, markowymi ciuchami, kosmetykami i obuwiem (Nike, Dolce Gabbana, Dior, Coco Chanel) czy z elektroniką użytkową (Apple, Microsoft w NYC). Okazja czyni złodzieja, a ludzie działają pod wpływem impulsu na zasadzie ktoś rozwala szybę sklepu deskorolką czy kostką brukową i wdziera się do środka to i ja skorzystam. A nuż się uda. Inna sprawa że działania grup okradających sklepy sprawiają wrażenie zorganizowanych, z góry zaplanowanych, choć i spontanicznych grabieży 'przy okazji' nie brakuje. Luksusowych sieciówek zbytnio mi nie szkoda, gorzej że niszczone i okradane są małe prywatne sklepy niejednokrotnie będące swoistą wizytówką ulicy. Akty wandalizmu i grabieży szkodzą wizerunkowo demonstrantom uczestniczącym masowo w manifestacjach pokojowych. Czy plądrowanie sklepów i podpalanie budynków użyteczności publicznej ma być skutecznym protestem wobec znienawidzonej brutalności policji? Zdaję sobie sprawę, że aby coś skutecznie wywalczyć nie zawsze można protestować łagodnie, pokojowo. Z drugiej strony w trakcie demonstracji i protestów atmosfera bywa często tak napięta, iż wystarczy jedna iskra np. jakaś awantura z policją czy anty-demonstrantami, by doszło do eksplozji agresji, przemocy.

Gdyby taka sytuacja wydarzyła się w moim rodzinnym mieście to też wyszedłbym protestować. Oglądałem wszystkie dostępne nagrania z zatrzymania i interwencji wobec George'a Floyda i dla mnie zachowanie Dereka Chauvina to sadyzm w najczystszej postaci, chęć dominacji i kontroli nad błagającą o oddech ofiarą. Prawie 9 minut przyciskania kolanem karku Floyda do ziemi, do tego to nonszalanckie trzymanie dłoni w kieszeni. Okrucieństwo. Dziwię się, że koledzy policjanci kompletnie nie zareagowali... Subiektywnie jestem przekonany iż Chauvin wiedział, że Floyd może umrzeć/umrze. Jego śmierć aż krzyczy o sprawiedliwość. Rodzina Floyda domaga się sprawiedliwości i zaprzestania masowych grabieży. Każdy z tych policjantów powinien zostać sprawiedliwie osądzony, bo ta interwencja była skandaliczna

Zdj. z Twittera/Associated Press Alex Brandon, The Getty Images i inni nieznani mi fotografowie prasowi i nie tylko.