Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2025

Morderstwo 11-letniej Danusi w Jeleniej Górze

                                                     

W poniedziałek 15 grudnia 2025 roku w Jeleniej Górze, w pobliżu ulicy Wyspiańskiego zamordowana została 11-letnia Danusia Jurkiewicz. Ciosy nożem typu finka zadała jej 12-letnia uczennica tej samej szkoły, czyli SP nr 10 w Jeleniej Górze. Póki co nieznane są motywy małoletniej sprawczyni. Z licznych artykułów na temat tej bulwersującej sprawy wynika, że ofiara oraz morderczyni znały się jedynie z widzenia. Nie kolegowały się. Wiadomo również, że zanim doszło do morderstwa mężczyzna zgłosił bójkę między dwiema małoletnimi dziewczynkami. Dziewczynki o coś się pokłóciły. Kłótnia przerodziła się w brutalne morderstwo. Zdj. Fakt.pl.

Będę szukał nowych informacji na temat tej sprawy, na którą zapewne wkrótce rzucą się podcasterzy kryminalni. Natomiast przypomniała mi się starsza sprawa kryminalna. 3 stycznia 1997 roku na wrocławskich Pilczycach 14-letnie wówczas Ewa Z. i Renata P. zamordowały finką swoją koleżankę z klasy Agnieszkę K. zadając jej 70 ciosów finką (SP nr 19 we Wrocławiu) w Lesie Pilczyckim, w okolicach wału nad rzeką Ślężą. Morderstwo zaplanowały, po jego dokonaniu próbowały upozorować napad. W 2003 roku obie morderczynie opuściły poprawczak w Zawierciu i po dziś dzień nie wyraziły skruchy za to okrutne i wyrachowane morderstwo. 

Finka to nóż w kaburze, nieskładany, noszony często przy pasku do spodni, który często posiadają harcerze. 

EDIT: Sprawczynią okazała się 12-letnia Hania, która zadała Danusi ciosy finką w gardło. Dziewczynki nie przyjaźniły się, ale należały do hufców harcerskich i działały w kółkach teatralnych. W dniu zabójstwa Hania przyniosła w plecaku do szkoły dwa noże kuchenne. Po lekcjach zaczepiła Danusię nad strumykiem i po prostu zaatakowała ją finką. Po ataku na Danusię Hania pobiegła zakrwawiona do domu, po czym wróciła na miejsce zbrodni. Najpierw tłumaczyła, że to Danusia ją zaatakowała jako pierwsza, potem podobno powiedziała, że chciała sprawdzić jak się zabija człowieka. Według gazety Fakt interesowała się militariami i wrzucała do sieci dziwne niepokojące obrazki.

Intryguje mnie dlaczego dzieci zabijają dzieci. Zakładam, że niektórymi małoletnimi sprawcami może kierować doświadczenie zabijania. Przykładowo w 1968 roku 11-letnia Mary Flora Bell (na zdjęciu) udusiła dwóch młodszych chłopców. W 1993 roku dwaj 10-letni wówczas chłopcy Jon Venables i Robert Thompson zamordowali 2-letniego Jamesa Bulgera. Ciało dziecka było totalnie zmasakrowane. Obie te sprawy są z UK, ale warto je tutaj przypomnieć, choć są powszechnie znane w annałach kryminologii. 

1 czerwca 2004 roku w szkole Sasebo (prefektura Nagasaki) w Japonii 11-letnia Girl A w bluzie Nevada (Nevada-tan, Natsumi Tsuji) zamordowała 12-letnią koleżankę z klasy, Satomi Mitarai w pracowni szkolnej podcinając jej gardło nożem introligatorskim. Dziewczynka stała się potem obiektem licznych memów, fanfikcji, cosplayów, karykatur i rysunków. Zaczęła symbolizować bunt i nienawiść. Myślę, że 12-letniej Hani taki rozgłos nie grozi. Czeka ją ośrodek wychowawczy, może kurator. 

https://morbidology.com/the-sasebo-slashing/

Tutaj profesor Maciej Bernasiewicz potwierdza moje przypuszczenia (cechy psychopatyczne u Hani np. brak empatii, chłód emocjonalny).

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/ekspert-analizuje-sprawe-12-letniej-hanie-podejrzanej-o-zabojstwo-11-letniej-danusi/49nlpdd

Nie da się ukryć, że w szkołach dzieci znęcają się nad rówieśnikami (sam padłem ofiarą bullyingu w szkole podstawowej). Jednak statystycznie rzecz biorąc morderstwa dzieci dokonywane przez dzieci są bardzo rzadkie. Czy w przypadku 12-letniej sprawczyni z Jeleniej Góry zwyciężył brak zahamowań (ciekawość zabijania)? 

https://gazetawroclawska.pl/zadaly-kolezance-z-klasy-70-ciosow-nozem-wracamy-do-zbrodni-sprzed-prawie-30-lat-ta-tragedia-zyl-nie-tylko-wroclaw-ale-i-cala-polska/ar/c1p2-28273795

wtorek, 10 czerwca 2025

Artur A. jako sprawca szkolnej masakry w Graz

                                                     

Kolejna active shooter situation, tym razem w austriackiej szkole gimnazjalnej BORG w Graz (Austria). O godzinie 10.00 21-letni eks-uczeń tej szkoły Artur A. dokonał masakry w dwóch pomieszczeniach klasowych oddając łącznie około 30 strzałów do uczniów i nauczycieli. Zginęło 10 osób, w tym siedmiu uczniów i dwoje osób dorosłych, w tym nauczyciel. Sprawca posługiwał się pistoletem Glock i strzelbą. Ofiary śmiertelne to sześć osób płci żeńskiej i trzy płci męskiej. 12 osób zostało rannych, w tym niektóre ciężko (jedna z ofiar zmarła w szpitalu osiem godzin później). Dwie ofiary śmiertelne (17-latek i nastolatka) pochodziły z Bośni. 

Na Twitterze znalazłem info, że sprawcą masowego mordu w Graz jest 21-letni Artur Avetisyan, ale muszę tą informację jeszcze potwierdzić. Natomiast faktem jest, że Artur A. odebrał sobie życie w łazience szkolnej zanim dorwała go specjalna jednostka policyjna Cobra. Legalnie posiadał zarówno strzelbę, jak i pistolet. Pozostawił po sobie notkę samobójczą. Podobno w szkole był nękany (bullying). 

Cóż, strzelaniny szkolne to nie tylko amerykański wynalazek. Zdarzały się już w Finlandii, Niemczech, Rosji czy Austrii. Wpis niniejszy jutro aktualizuję o nowe fakty. Tymczasem odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o szkolnych mass killers.

https://dtbbth.blogspot.com/2022/05/salvador-ramos-i-masakra-w-szkole.html

środa, 7 maja 2025

Brutalny mord toporkiem na terenie Uniwersytetu Warszawskiego

                                                                                  

Ostatnio w Polsce co rusz nagłaśniane są brutalne morderstwa (zadźganie ortopedy Tomasza Soleckiego w Krakowie, tortury i zamordowanie 16-letniej Mai w Mławie, oblanie kwasem i zadźganie nożem Ukrainki w Kozichgłowach, czego dokonał jej eks-mąż 58-letni Ukrainiec rankiem 5 maja br). Tym razem skupię się na świeżej sprawie kryminalnej. Wczoraj o godzinie 18.40 na terenie kampusu UW w Warszawie 22-letni student prawa z Gdyni zaatakował 53-letnią portierkę Małgorzatę (pracownicę pionu technicznego, matkę trójki dzieci) toporkiem zadając jej liczne rany cięte i rąbane. Zraniony został także 39-letni ochroniarz (odniósł obrażenia głowy i dłoni), który próbował interweniować i powstrzymać majaczącego mordercę. Portierka mogła być przypadkową ofiarą, akurat zamykała drzwi do budynku Audytorium Maximum, gdy student z siekierką ją zaatakował. Być może morderca chciał wtargnąć do budynku AM. Pomógł go obezwładnić funkcjonariusz SOP (Służby Ochrony Państwa) za pomocą pałki teleskopowej (batona).  

Pojawiają się niepotwierdzone plotki o tym, że student mógł dokonać na zabitej kobiecie aktu kanibalizmu. Według świadków majaczył, krążył wokół ofiary, zadawał dużo ciosów, miał wymazane krwią usta. Być może był pod wpływem środków odurzających (późniejsze badania toksykologiczne jednak tego nie wykazały). Furia ogarnęła go, gdy doszło do interwencji. 

Nie jest znana motywacja sprawcy, którego użytkownicy X/Twittera wytypowali już jako Mieszko Rucińskiego z Gdyni. I wygląda na to, że w rzeczy samej to Mieszko Michał Ruciński dokonał tego okrutnego mordu. Już po zatrzymaniu mężczyzna zachowywał się irracjonalnie: raz był spokojny, innym razem mówił, że jest 'wilkiem, drapieżcą'. 

Młody mężczyzna pochodzi z cenionej prawniczej rodziny. Do tej pory uchodził za skrytego, cichego, spokojnego, interesował się historią, militariami, filmami gore (jakimi? nie wiadomo, podobno lubił nagrania realnej śmierci z darknetu), miał skrajnie prawicowe poglądy (wielbiciel Konfederacji, Korwina, ZSRR, Młodzieży Wszechopolskiej). Jednak pomijając już jego sympatie polityczne myślę że u Mieszka mogła ujawnić się choroba psychiczna (atak psychozy), gdyż działał niczym sprawca zdezorganizowany, z furią atakujący przypadkową ofiarę i dokonujący zbezczeszczenia jej zwłok (dekapitacja, patroszenie). I tutaj polecam komentarz słynnego suicydologa i kryminologa Brunona Hołysta:

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/9794848,zabojstwo-na-kampusie-uw-mieszko-r-moze-w-ogole-nie-stanac-przed-sad.html

Tak czy owak, okrutny i bezsensowny mord na przypadkowej ofierze, która znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Wychodzi na jaw, że portierka po prostu próbowała go przegonić i wtedy Mieszko zaatakował. Podobno krążył już po kampusie wcześniej mając w ręku siekierę. Znaleziono przy nim także bagnet i scyzoryk oraz książkę "Dialogi" Konfucjusza (w plecaku). 

Istnieje nagranie z zatrzymania sprawcy, na którym pojawia się także ciało zamordowanej Małgorzaty. Jest drastyczne i z szacunku dla zamordowanej i jej rodziny jest usuwane np. na sadistic. pl czy X.

Póki co Mieszko R. otrzymał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa i zbezczeszczenia zwłok. Trafi na obserwację psychiatryczną do zakładu psychiatrycznego w Radomiu.

Zajęcia na UW w dniu 8 maja są odwołane, podobnie warszawskie Juwenalia.  

Cytat Mieszka: "Na świecie istnieją drapieżcy i ofiary. Jestem drapieżnikiem, predatorem i jak zabiję to będę drapieżcą. Czasami czuję wyrzuty sumienia, czasami nie."

A w Zduńskiej Woli 7 maja br. 31-letnia matka i jej 28-letni konkubent zakatowali 6-letniego chłopczyka w jednej z tamtejszych kamienic. Mimo zgłoszeń nikt z tym nic nie zrobił. Ot, klasyka. Matka na Facebooku regularnie chwaliła się zdjęciami dziecka i wychwalała miłość konkubenta. Nie dało się czytać tych bredni z poczuciem zażenowania.

https://tvn24.pl/lodz/zdunska-wola-smierc-6-letniego-chlopca-sprawe-wyjasnia-prokuratura-st8448314

Z optymistycznych wieści Sebastian Majtczak, bandyta drogowy, który zabił BMW trzyosobową rodzinę będzie sądzony w Polsce. Mam nadzieję, że wkrótce dojdzie też do ekstradycji 17-letniego Bartosza G., który 23 kwietnia br. bestialsko zamordował 16-letnią Maję w Mławie. 

piątek, 2 maja 2025

"Dojrzewanie" po polsku, czyli bestialskie morderstwo Mai Kowalskiej w Mławie

                                                

                                    

Myślę, że będzie to najbardziej brutalne morderstwo w Polsce w 2025 roku. Okrucieństwo które przechodzi ludzkie pojęcie. Skojarzenia z popularnym serialem "Dojrzewanie" są jak najbardziej na miejscu. Można też przypomnieć sobie bestialską śmierć Pauliny Pianki w 2020 roku.

http://dtbbth.blogspot.com/2020/05/makabryczne-morderstwo-pauliny-na.html

Niestety 1 maja 2025 roku w pobliżu torów kolejowych, w gęstych zaroślach znaleziono zmasakrowane zwłoki 16-letniej Mai Kowalskiej umieszczone w dużym kuble na śmieci. Pomógł w tym policyjny pies. Podejrzanym o dokonanie tego makabrycznego morderstwa jest 17-letni Bartosz G., kolega Mai. Wiele w tej sprawie kryminalnej jest tragizmu: 16-latka ginie niedaleko własnego domu, przed śmiercią próbuje desperacko nawiązać kontakt z koleżanką (jej ostatnia wiadomość brzmiała "Szybko"), Justyną, morduje ją 17-letni kolega, oboje zostają uchwyceni przez publiczny i prywatny monitoring. Grozę budzą też drastyczne okoliczności tego morderstwa: sprawca zwabia Maję do warsztatu stolarskiego firmy "Galeria Parkietu" we Mławie, ulica Podmiejska 2, wiąże ją, pastwi się nad dziewczyną, po czym ją zabija zadając liczne ciosy młotem bądź szpadlem (liczne i rozległe obrażenia głowy zadane tępym narzędziem), następnie oblewa ciało niezidentyfikowaną substancją chemiczną, próbuje je podpalić, po czym wrzuca zwłoki do plastikowego pojemnika na śmieci. Ciało ukrywa niedaleko zakładu drzewnego swojej rodziny. Można wręcz założyć, że ktoś mu w tym pomagał, przynajmniej (albo także) w zakresie podrzucenia telefonu Mai blisko torów. 

Według śledczych Bartosz G. zwabił Maję do hali należącej do rodzinnej firmy drzewnej. Tam ją obezwładnił, przywiązał do drzewa, przypalał substancją chemiczną, torturował, po czym zamordował uderzeniami młotka bądź szpadla. Młodociany morderca rozebrał Maję, zapakował do kubła na śmieci na kółkach i wywiózł poza teren zakładu, w gęste zarośla (albo ktoś go wyręczył w transporcie zwłok). Zarejestrowały go kamery przemysłowe z zakładu drzewnego jego ojczyma oraz kamery kolejowe. 

Bartosz G. krótko po brutalnym mordzie na Mai wyjeżdża na wycieczkę szkolną związaną z nauką zawodu do Grecji, gdzie zostaje zatrzymany w hotelu w miejscowości Katerini. Tutaj definitywnie mamy do czynienia z zabójstwem ze szczególnym okrucieństwem i zbezczeszczeniem zwłok. Tragizmu całej sytuacji dodaje matka chłopaka, która zawzięcie go broni w mediach społecznościowych, jest wręcz dumna z syna, non-stop go wybiela, twierdzi że ofiara, czyli Maja się o to prosiła. Po prostu niewiarygodne. Zdaję sobie sprawę, że rodzice często bronią swoich dzieci nawet wówczas, gdy dopuszczają się potwornych czynów, ale ta kobieta dosłownie pochwala bestialski mord i oczernia Maję nawet po jej śmierci. Przecież Maja też miała rodziców. 

Biedna dziewczyna, spotkał ją straszliwy los. Być może przed śmiercią strasznie cierpiała i niestety nikt nie usłyszał jej krzyków. Nawet jeśli sprawcę w przeszłości skrzywdziła (Bartosz G. miał być hejtowany przez rówieśników), to nikt, absolutnie nikt nie zasługuje na tak okrutne traktowanie. Często opisuję tutaj sprawy true crime, ale ta jest zaiste wyjątkowa ze względu na jej tragizm, wyrachowanie i brutalność.

Spoczywaj w pokoju, Maja. 

Aktualizacja w ciągu najbliższych dni. 

https://www.reddit.com/r/TrueCrime/comments/nvf7ed/would_you_protect_you_child_that_committed_murder/?rdt=41783

Nagranie dziennikarki Polsatu:

https://www.youtube.com/watch?v=UT6aHTiBMbU&t=2s

Bartosz Giżyński jako osoba poszukiwana (i już aresztowana w Grecji):

https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r107986,GIZYNSKI-BARTOSZ.html

Przejrzałem też profil hejterski Bartosza Giżyńskiego zwany hate page szympansa na IG. Zdjęcia na nim były zamieszczane przez nastolatki w latach 2021-22. Podobno profil ów założyła Emilia, a nie wiadomo jak udział w nim miała Maja. Z komentarzy wyczytałem, że Bartosz G. był hejtowany, gdyż sam też hejtował. Czyli nastolatkowie rozkręcili wzajemną spiralę hejtu. Mógłby to być czynnik, który doprowadził do niekontrolowanej eksplozji agresji Bartosza i postanowił się wyżyć na Mai. 

Owszem, hejt jest zły i toksyczny, gdyż prowadzi do autoagresji, samobójstw i morderstw. Ale zadajmy sobie pytanie: czy mamy usprawiedliwiać masowych morderców ze szkół, bo pokaźna ich część była w przeszłości hejtowana przez rówieśników i padła ofiarą bullyingu? Nie, okrutna zemsta za hejt nie jest dobrym rozwiązaniem. A tutaj dochodzi jeszcze szczególne okrucieństwo sprawcy, które aż rzuca się w oczy.

Matka Bartosza, Katarzyna (na Facebooku Joanna Dobrzyńska, nazwisko koleżanki Mai, do której próbowała się przed śmiercią dodzwonić) od kilku dni szerzy negatywną narrację odnośnie Mai i oczernia dziewczynę nawet po jej śmierci. To wyrachowany i cyniczny sposób, by wybielić syna mordercę. Ofiara mordu (Maja) sama się o to prosiła, trzeba ją obwinić, sprawcę trzeba spróbować zrozumieć, a cierpienie Mai, jej okrutna śmierć schodzą na drugi plan, będą marginalizowane, bo przecież ona musiała jakoś go sprowokować. Ofiara ma być deprecjonowana i poniżana w każdy możliwy sposób, gdyż tego wymaga alternatywna narracja matki Bartosza.

Aha, także grecka prasa mocno rozpisuje się o tej tragedii. To także dzięki niej polscy dziennikarze poznali drastyczne szczegóły śmierci Mai Kowalskiej z Mławy. 

Cóż, wolę pochylić się nad ofiarą niż nad sprawcą. Dziewczyna chciała być fryzjerką, a przed spotkaniem z Bartoszem G. cieszyła się z zakupionej torebki. Kuratora miała za ucieczkę z domu, a nie za hejtowanie, jak twierdzą osoby powielające narrację matki Bartosza G. 

Sprawa jest na tyle bulwersująca i tak głośna, że jej popularność w polskich mediach eksplodowała. Siłą rzeczy nie umknęła mojej uwadze, choć nie mogę już liczyć na zasięgi, które miałem kilka lat temu. Blogi zostały po prostu wyparte przez podcasty, materiały na YouTube i TikToku. Często się zastanawiam czy ktoś jeszcze w ogóle tutaj zagląda. I czy w ogóle warto jeszcze prowadzić blogi. 

Konkludując, mam nadzieję, że do ekstradycji młodocianego mordercy dojdzie i zostanie on surowo osądzony w Polsce. Młody mężczyzna chce być sądzony w Grecji, gdyż (uwaga!) ten zagorzały fan patologicznych freak fightów obawia się społecznego linczu i hejtu, który czeka go w Polsce. Jakoś nie bał się torturować i zamordować słabszej od niego fizycznie dziewczyny, która umierała w samotności i cierpieniu. Cry me a river, bro. I tak wiem, że istnieje domniemanie niewinności. 

Kolejnym motywem zbrodni nad którym można spekulować była zazdrość Bartosza, poczucie odrzucenia. W 2022 roku oboje się spotykali, zanim Maja wyprowadziła się do Olsztyna. Tam postanowiła odciąć się od Bartosza i naprawić swoje życie. Matka chłopaka nienawidziła Mai i być może sączyła nienawiść w głowę syna. Kiedy dziewczyna przyjechała na chwilę do Mławy Bartosz zaprosił ją na spotkanie i 'rozmowę'... i  finał jest już znany. Chłopak ma ewidentnie problem z kontrolą agresji, skoro mówi się o jego stosowaniu przemocy wobec rówieśników, byciu chamskim i wulgarnym wobec nauczycieli i osób starszych. 

Sekcja zwłok Mai ujawniła, że dziewczyna zginęła wskutek rozległych obrażeń głowy (wielokrotne uderzenia młotkiem i szpadlem), a na jej ciele widniały ślady tortur, prawdopodobnie zadane jeszcze przed jej śmiercią. Dziewczyna była związana, miała na ciele ślady przypalania, być może przy użyciu chemikaliów. Jednym słowem sadystyczne okrucieństwo i niewiarygodna agresja wobec nastolatki. Tak jakby sprawca działał w amoku, w stanie pobudzenia. Bartosz Giżyński musiał się nieźle 'odpalić'.

Ciotka Mai opisuje, że nastolatka miała powybijane młotkiem zęby i przy jednej dłoni nie miała palca. 

Rodzina Mai założyła zbiórkę na pomoc prawną. Warto wpłacić choćby małą sumę. Ja to już zrobiłem.

https://zrzutka.pl/vgh9v2

EDIT: Co ciekawe, do podobnego kobietobójstwa doszło niemal w tym samym czasie w Bułgarii. 26 kwietnia 2025 roku w miejscowości Haskovo znika 18-letnia Magdalena Ruseva. 1 maja br. (ta sama data odnalezienia ciała Mai) zwłoki Magdaleny zostają odnalezione w opuszczonym budynku przy ulicy Amur (północna część miasta), ukryte w pojemniku. Aresztowany zostaje 17-letni Ivan Kostov, który był widziany wraz z Magdaleną o 4 rano w dniu jej zaginięcia. Podobnie jak w przypadku Mai policja bułgarska początkowo traktuje zaginięcie Magdaleny jako ucieczkę. Dziewczyna poniosła śmierć wskutek uduszenia w mieszkaniu dziadka sprawcy, nie ma dowodów na gwałt. 

Na nagraniu z monitoringu umieszczonym na YouTube widoczny jest 17-latek transportujący pojemnik, w którym potem odnalezione zostało ciało 18-letniej Magdaleny.

https://www.youtube.com/watch?v=rel7XPLwnQI&t=29s

https://town.bg/wp-content/uploads/2025/04/magdalena-ruseva.png

Tutaj sprawca (jak widać) działał sam. Pytanie czy Bartoszowi ktoś pomagał w pozbyciu się ciała.

Aha, na Kanale Kryminalnym obejrzałem dziś rano ciekawy materiał o zapomnianym morderstwie 15-letniej Agnieszki, które miało miejsce 14 stycznia 1999 roku we wsi Dubeczno koło Włodawy. Piętnastolatkę pobił, zgwałcił, zamordował i bestialsko okaleczył zwłoki (np. poprzez wybijanie zębów i rany cięte na ciele) 17-letni Andrzej S., lokalny wiejski chuligan, pijak i nierób z wykształceniem podstawowym. Zanim zginęła Agnieszka poszła z koleżanką zobaczyć świeżo zainstalowany we wsi automat telefoniczny.

Co bulwersujące, o zbrodni tej wiedziało wielu mieszkańców wsi, gdyż sprawca chełpił się jej dokonaniem w lokalnej knajpie. Ba, podobno zaprowadził kilku śmiałków na miejsce zbrodni. Za dokonanie zbrodni ze szczególnym okrucieństwem 17-latek dostał karę 25 lat pozbawienia wolności. 

Ot, ponure i zapomniane morderstwo w historii polskiej kryminalistyki jakich wiele, acz jego podobieństwa ze sprawą Bartosza G. nasuwają się same. 

https://www.youtube.com/c/Kana%C5%82Kryminalny/videos

środa, 30 kwietnia 2025

Zamordowanie ortopedy Tomasza Sołeckiego w Krakowie i zniknięcie Mai Kowalskiej w Mławie

                                                 

Dwie rodzime sprawy kryminalne, które ostatnio zwróciły moją uwagę:

Wczoraj o godzinie 10.30 w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim doszło do szokującego morderstwa. 35-letni Jarosław W. wtargnął do poradni ortopedycznej i zadźgał nożem cenionego lekarza, ortopedę Tomasza Soleckiego, męża i ojca dwójki dzieci. 35-letni morderca (z wykształcenia ratownik medyczny) pracował jako funkcjonariusz Służby Więziennej (5-letni staż pracy w zakładzie karnym we Wronkach i areszcie śledczym w Katowicach) i miał dwa lata temu operację łokcia. Obwiniał ortopedę o nieudany zabieg przeprowadzony u niego (rodzice Jarosława W. twierdzą, że mężczyzna ubzdurał sobie, że lekarz zaraził go urojoną białaczką wstrzykując mu truciznę) i postanowił wymierzyć 'sprawiedliwość'. Lekarz został kilkukrotnie ugodzony nożem w klatkę piersiową, brzuch i nogi i mimo że szybko trafił na stół operacyjny jego koledzy i przyjaciele nie zdołali go uratować. 

Tomasza Soleckiego zaatakował w trakcie przebywania na urlopie zdrowotnym. Przeczytałem opinie pacjentów i są pozytywne. Pacjenci zachwalali jego empatię, cierpliwość, wyrozumiałość, szczegółowość udzielanych informacji. Zresztą poczytajcie sami:

https://www.znanylekarz.pl/tomasz-solecki/ortopeda/krakow

Świetny ortopeda ze specjalizacją w chirurgii ręki.

Współczuję rodzinie Tomasza Soleckiego, jego kolegom i koleżankom z pracy. Kilka miesięcy temu zamordowano nożem udzielającego pomocy sprawcy ratownika medycznego. Mam wrażenie, że agresja wobec personelu medycznego trwa od wielu lat. I rzecz jasna nasiliła się w trakcie pandemii koronawirusa w latach 2020-22. Przodują w tym często wywodzące się ze środowisk prawicowych ruchy antyszczepionkowe. Ostatnio fanatyczny poseł Grzegorz Braun wraz ze zwolennikami przetrzymywał w gabinecie szpitala oleśnickiego ginekolożkę Gizelę Jagielską, która dokonała zabiegu aborcji. Policja bagatelizuje groźby kierowane wobec medyków i oto mamy efekt. 

16-letnia Maja Kowalska zaginęła 23 kwietnia br. w Mławie. Miała się spotkać z jednym konkretnym kolegą i w tym celu wyszła na pół godziny z domu w Mławie (była 19.43 koło wieczora). Co niepokojące, próbowała się skontaktować z koleżanką przed godziną 20., prosiła o pilny kontakt (mogła czuć się już wtedy czymś zaniepokojona), zanim jej telefon przestał być aktywny. O tym, że możemy mieć do czynienia z przestępstwem np. z uprowadzeniem może świadczyć fakt, że 29 kwietnia jej telefon został odnaleziony przy torach kolejowych w Mławie, w miejscu w którym nastąpiło ostatnie logowanie o 6 rano. Ktoś mógł ten telefon podrzucić, tym bardziej, że telefon dziewczyny został znaleziony blisko firmy rodziny kolegi, z którym Maja miała się 23 kwietnia spotkać. Więcej informacji choćby poniżej:

https://www.wprost.pl/kraj/12001663/maja-kowalska-z-mlawy-zaginela-policja-prowadzi-poszukiwania.html

Mam wrażenie, że wiele takich historii mogło skończyć się szczęśliwie gdyby polska policja działała od razu. Zgoda, część takich zaginięć to zaplanowane ucieczki z domu, częstokroć toksycznego, przemocowego i zakrapianego alkoholem, ale część to niestety uprowadzenia, zabójstwa na tle seksualnym czy samobójstwa. Mam nadzieję, że Maja odnajdzie się cała i zdrowa. 

czwartek, 24 kwietnia 2025

Wiktoria Borkowska niestety nie żyje

                                                      

To zniknięcie mocno wryło mi się w pamięć, gdyż wciąż śledzę postępy w poszukiwaniach Krzysztofa Dymińskiego, a zniknięcie Wiktorii było bardzo podobne. 22-letnia dziewczyna (alternatywka/gotka) wyszła z domu w Ząbkach w nocy z 17 na 18 stycznia br., wsiadła w nocny autobus i wysiadła na Moście Gdańskim w Warszawie. Była 3-4 w nocy, kiedy na wspomnianym moście zarejestrował ją monitoring. W dniu zaginięcia była ubrana w czarny przeciwdeszczowy płaszcz do kolan i czarne glany. Między 3 a 4 w nocy będąc na Moście Gdańskim korespondowała z kolegą. 

Niestety wczoraj o śmierci Wiktorii poinformowała jej siostra Daria. Okazało się, że na ciało Wiktorii natknął się już 1.5 miesiąca temu biegacz w okolicy Mostu Gdańskiego, w gęsto zarośniętym terenie. Badania DNA potwierdziły, że to Wiktoria.

Akurat wczoraj przebywałem nad Wartą, kiedy dowiedziałem się o śmierci Wiktorii. Nie znałem jej osobiście, ale pamiętam hejt w sieci, jaki się na Wiktorię wylał, bo wyglądała alternatywnie. No i smuci mnie, gdy osoby o unikalnej tożsamości, subkulturowe odbierają sobie życie. Zastanawiałem się co przeżywała ta dziewczyna przebywając samotnie na moście. Jakie emocje ją targały? Czy płakała? 

Państwo, w którym młodzi ludzie odbierają sobie życie nie działa tak jak należy. Co prawda w Polsce funkcjonują linie pomocowe, depresja i samobójstwo przestają być powoli społecznym tabu, ale wciąż mam wrażenie, że większość polityków i decydentów unika tego tematu jak ognia. A liczbę samobójstw można zredukować, o czym świadczy przykład Finlandii. Funkcjonuje tam chociażby fiński program prewencji samobójstw, który kładzie nacisk na edukację i efektywną terapię m.in. wobec osób, które są po pierwszej próbie samobójczej. Sam termin 'samobójstwo' (co ciekawe, wciąż często wyciszany w podcastach na YouTube) przestał być cenzurowany i jest pokazywany w neutralnym świetle. 

https://www.theguardian.com/world/2024/feb/22/the-finnish-miracle-how-the-country-halved-its-suicide-rate-and-saved-countless-lives

https://theconversation.com/finland-managed-to-halve-its-suicide-rate-heres-how-it-happened-224708

http://dtbbth.blogspot.com/2024/09/samobojstwa-wsrod-dzieci-i-modziezy.html

W przypadku Wiktorii były zapewne sygnały ostrzegawcze, być może subtelne, które nie zostały w porę wychwycone przez jej bliskie otoczenie. Szkoda, że pomoc nie przyszła w samą porę. 

niedziela, 16 marca 2025

Pożar w klubie Pulse w macedońskim Kocani

                                                          

Od rana czytam o tragicznym pożarze w klubie Pulse w macedońskim mieście Kocani. Do tragedii doszło 16 marca 2025 roku w trakcie występu popularnego w Macedoni hip hopowego duetu DNK. Oczywiście znowu przyczyną była pirotechnika (fajerwerki) w trakcie koncertu, na którym bawiło się około 1500 osób. Fajerwerki podpaliły drewniane belki na suficie klubu, co spowodowało jego częściowe zawalenie i szybkie rozprzestrzenianie się pożaru. Wybuchła panika, ludzie tratowali się wzajemnie. Umierali wskutek poparzeń i inhalacji dymu. Na razie potwierdzono śmierć 59 osób, 155 jest hospitalizowanych, w  tym wiele w stanie krytycznym.

Sam regularnie chodzę na koncerty klubowe (od początku roku 2025 byłem na czterech) i mam wrażenie, że użycia pirotechniki w zamkniętych przestrzeniach klubowych należałoby całkowicie zakazać. Przypomina mi się tragiczny pożar 30 października 2015 roku w klubie Colectiv (Bukareszt), który zabił 64 osoby i zranił 146. Tutaj bilans ofiar śmiertelnych jest zbliżony, ale może być jeszcze większy. 

Generalnie jeśli idziecie do jakiegokolwiek klubu muzycznego na koncert czy DJ-ski set to warto zrobić rozeznanie gdzie są wyjścia ewakuacyjne, ile ich jest i jak do nich dotrzeć. Ja następnym razem tak zrobię. 

Nagrania ku przestrodze (pierwsze z Brazylii, drugie z Macedonii):

https://www.youtube.com/watch?v=xZAECFkP6oA

https://www.youtube.com/watch?v=5-CLi36oBkU

czwartek, 22 września 2022

Część obrońców Azowstali uwolniona w trakcie wymiany jeńców

                                                                 


A to akurat jedna z bardziej pozytywnych informacji od początku trwania wojny na Ukrainie. Generalnie wielokrotnie zastanawiałem się jaki los czeka bohaterskich obrońców Azowstali (tortury, pokazowe procesy, śmierć?), a jednak wczoraj doszło do dużej wymiany jeńców między Rosją a Ukrainą. Wolność odzyskało 215 obrońców Mariupola, w tym wielu żołnierzy broniących Azowstali m.in. sanitariuszka o pseudonimie "Ptak", starszy sierżant Mychaiło Dianow, dowódca pułku Azow Denis Prokopenko, jego zastępca Swiatoslav Palamar i Siergiej Wołyń z piechoty morskiej. Uwolnieni zostali także w liczbie 10 obywatele Wielkiej Brytanii, USA, Maroko, Szwecji i Chorwacji (żołnierze Legionu Międzynarodowego). W mediacjach pomiędzy Rosją a Ukrainą uczestniczyli także Saudowie i Erdogan. Rosja w zamian odzyska 88 żołnierzy (m.in. pilotów) oraz prorosyjskiego Ukraińca Medwedczuka. Wszyscy uwolnieni są (co ciekawe) w dobrym stanie zdrowia, zapewne dlatego, że ich wymiana była planowana już wcześniej. Być może coraz bardziej świadomy klęski Putin zaczyna mięknąć i będzie skłonny do dalszych ustępstw. Pamiętać należy, że pułk Azow Rosjanie chcieli szczególnie intensywnie poddać 'denazifikacji'. Tak czy siak, dla Ukraińców ta wymiana to ogromny sukces propagandowy i zastrzyk morale - kolejne dobre wieści po tym jak Rosjanie zostali zmuszeni do ucieczki pod Charkowem przez kontrofensywę ukraińską. Niestety wychodzą na jaw następne zbrodnie wojenne rosyjskiego okupanta (masowe groby w lesie Izjum), a to zapewne dopiero wierzchołek góry lodowej. 

W każdym razie żony obrońców dzielnie walczące o ich uwolnienie odzyskały swoich partnerów.

Nie da się ukryć, że obrona Azowstali przejdzie do historii właśnie przez to, że wiązała się z niezwykłym bohaterstwem: głód, pragnienie, umierający jeden po drugim obrońcy, nieproporcjonalny stosunek obu walczących sił, mroczny świat podziemi systematycznie niszczonego kompleksu industrialnego, w którym ukryli się żołnierze. To doskonały materiał na apokaliptyczny thriller wojenny. Zdj. Dmitro Kazatski i in.

środa, 21 września 2022

Śmierć Mahsy Amini w Iranie oraz częściowa mobilizacja w Rosji

                                                    
13 września 2022 roku 22-letnia Iranka Mahsa Amini została aresztowana przez irańską policję obyczajową za niewłaściwie noszony hidżab, trafiła do furgonetki, w której była bita i uderzana w głowę. Wskutek bicia doznała uszkodzenia mózgu, co skutkowało jej śmiercią w szpitalu Kasra w Teheranie w dniu 16 września. Po tragicznej śmierci Amini we wszystkich większych miastach irańskich doszło do gwałtownych antyrządowych protestów i starć z policją/siłami bezpieczeństwa. Amini szybko stała się symbolem przemocy wobec kobiet w krajach, w których od lat (w Iranie od 1979 roku) rządzi fundamentalizm religijny. A jak wiadomo wiodące religie monoteistyczne (nie jest to problem ograniczony wyłącznie do islamu) traktują kobiety przedmiotowo. Generalnie mam wrażenie, że w Iranie doszło do schizmy pomiędzy wyedukowanymi i świeckimi młodymi ludźmi, a stetryczałymi religijnymi fundamentalistami. Iran to dziwny kraj: kraj cenzury i opresji, w którym muzyka metalowa (generalnie każda muzyka, która jest gniewna, antysystemowa) jest nie tyle zakazana, co starannie monitorowana, koncerty metalowe się tam raczej nie odbywają, nie ma też klubów metalowych czy punkowo-gotyckich, w których muzycy i fani mogą się spotykać i nawiązywać cenne znajomości. Za granie ciężkiej i antyreligijnej muzyki można zostać w Iranie aresztowanym. Nie dziwią zatem wyczyny tamtejszej policji moralnej, która zwalcza wszelkie odstępstwa od normy. Nie dziwi mnie też opór irańskich kobiet, które mają dosyć patriarchalnej opresji i narzucania im przez fundamentalistów konserwatywnego stylu życia. Przypomina mi to trochę nieudolne próby wpływania polskiej katoprawicy na edukację przynajmniej części młodego pokolenia. Zwłaszcza świadome swoich wyborów kobiety nie dają się łatwo omamić.

Mahsa Amini nie zostanie zapomniana, choć niestety nie jest pierwszą ofiarą radykałów religijnych. Póki co podczas zamieszek w Iranie zginęło 9 osób, w tym trzech funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.

Tymczasem w Rosji Putin i Szojgu ogłosili częściową mobilizację na przegrywaną wojnę z Ukrainą. Na wielu rosyjskich mężczyzn padł strach, bo kto normalny (poza szumowinami i psychopatami) chce brać udział w wojnie po stronie agresora? Rosjanie próbują uciec do Stambułu, Gruzji czy Armenii, byle dalej od przymusu brania udziału w wojnie za Putina i grupę bogatych oligarchów. Tonący brzytwy się chwyta, bo Rosjanie dostali od Ukraińców pod Charkowem srogie baty. Niemniej jednak niepokoi mnie eskalowanie tej wojny, bo do straszenia przez Rosję uderzeniami jądrowymi już się przyzwyczaiłem. Myślę, że wojna na Ukrainie prędko się nie zakończy. I tylko zadaje sobie pytanie: w imię czego walczą Rosjanie? Za co oddają życie? Za podstarzałego dyktatora, bandę jego klakierów i propagandzistów, którzy wciąż pławią się w luksusach? Czy jest sens umierać za jakiegokolwiek autokratę i jego najbliższą świtę? Jestem przekonany, że owa mobilizacja dobitnie pokaże jak popularna w społeczeństwie rosyjskim jest wojna na Ukrainie. Bo owszem, można w sieci głosić wyższościowe 'patriotyczne' bzdury i szukać wrogów w zgniłym moralnie Zachodzie, jednak życie mamy jedno. To hańba brać udział w wojnie po stronie agresora i żadna propagandowa agitka tego nie zmieni.

Aha, pobór rekrutów w Rosji nie dotyczy oficjeli, urzędników, deputowanych, etc. Czyli mięsem armatnim (kandydatem na Gruz 200 i 300) ma być szary rosyjski obywatel, najlepiej nędzarz z prowincji. Nic dziwnego, że Rosjanie już spierdalają do Turcji, Gruzji, Armenii czy Dubaju. Oczywiście ci, co mają jeszcze trochę oszczędności na kontach. Pieniądze = więcej możliwości np. ucieczka albo łapówka. Biedniejszym rekrutom pozostaje złamanie ręki.

Putin już nie pamięta jaką rolę w obaleniu caratu odegrała niezadowolona z bycia mięsem armatnim armia.

Tymczasem interesujący debiut na scenie neofolkowej/folk rockowej/gotycko rockowej się szykuje. Pierwsza piosenka Burial Fields ujmuje żwawym tempem i fajnym nastrojem southern gothic. I myślę że powinna przypaść do gustu brzmieniom spod znaku Chelsea Wolfe, King Dude, Them Pulp Criminals, Me and That Man, a nawet FOTN. Czekam na całokształt.

https://burialfields.bandcamp.com/releases 

czwartek, 15 września 2022

Wyrok w krakowskiej sprawie Kuśnierza

                                                   

Zapadł nieprawomocny wyrok w słynnej sprawie kryminalnej krakowskiego Kuśnierza. Oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Robert Janczewski otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sprawa jest poszlakowa i kontrowersyjna, jednakże osobiście profil psychologiczny domniemanego mordercy mi pasuje do charakterystyki Roberta J. Jego 80-letni ojciec-poeta wierzy w niewinność syna, co akurat nie dziwi, gdyż prawie każdy rodzic stanie murem za swoim dzieckiem. Tak czy owak, jeśli mordercą jest Robert J. to pozbawił życia 23-letnią studentkę religioznawstwa Katarzynę Z. w bestialski sposób. Nieśmiała i skryta dziewczyna została zamordowana i oskórowana około 12 listopada 1998 roku, a jej pieczołowicie ściągnięta skóra została wyciągnięta z turbiny barki "Łoś" na stopniu Dąbie (Wisła, Kraków) 6 stycznia 1999 roku. Morderca pastwił się nad ofiarą, dusił ją łańcuchem, uderzał sztangą i talerzem kulturystycznym (biegły w preparowaniu zwierząt Robert J. uprawiał kulturystykę), złamał dziewczynie kość udową i miednicę. Podawał torturowanej leki. Po oskórowaniu i odkryciu skóry przez załogę "Łosia" Robert kilkukrotnie przychodził na grób Katarzyny. Przeszedł religijną przemianę i stał się gorliwym katolikiem. Po zatrzymaniu w 2017 roku zaprzeczał wszelkim zarzutom i twierdził, że jest niewinny. Do tej pory uważa, że stał się kozłem ofiarnym policji i prokuratury. Nie jestem co do jego niewinności przekonany, choć zdaję sobie sprawę, że proces Roberta Janczewskiego jest poszlakowy. Niemniej jednak sprawa będzie się ciągnąć, bo obrońca Roberta J. już zapowiedział złożenie apelacji. 

Tak czy siak, to nadal jest dla mnie bardzo tajemnicza sprawa kryminalna, która pozwala na grę domysłów.

20-letni Patryk D., morderca 23-letniej Pauliny Pianki mógł się inspirować tym okrutnym morderstwem. Swoją byłą dziewczynę udusił ramieniem, a potem szalikiem, obdarł ze skóry, a potem poćwiartował nożem i toporem jej ciało i ukrył jego fragmenty na polach we wsi Piotrowo. 12 kwietnia 2022 roku Patryk D. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. 

Dość powiedzieć, że sprawa morderstwa Katarzyny Zowady jest tak znana, że doczekała się wpisu na angielskiej Wikipedii i wielu wpisów na blogach oraz relacji na podcastach kryminalnych.

https://en.wikipedia.org/wiki/Murder_of_Katarzyna_Zowada

Omówienie innych spraw kryminalnych, w których doszło do oskórowania czy oskalpowania ofiary znajdziecie tutaj. Niektóre z nich są oczywiste (Ed Gein, Jeffrey Dahmer, dziecięca morderczyni Mary Flora Bell), o innych nie miałem pojęcia. Natomiast poza Edem Geinem wciąż nie kojarzę innego przypadku gdy sprawca nosił fetyszystycznie kostium z ludzkiej skóry.

https://www.ranker.com/list/killers-skinned-victims/laura-allan 

Wcześniejszy artykuł na temat okrutnego morderstwa Katarzyny Z.Mam nadzieję, że nie zestarzał się za bardzo.

http://dtbbth.blogspot.com/2015/01/zagadka-morderstwa-katarzyny-z.html

piątek, 5 listopada 2021

Mój komentarz odnośnie śmierci Izabeli w szpitalu w Pszczynie

Nie będę ukrywał, że sprawa tragicznej śmierci 30-letniej Izabeli w szpitalu w Pszczynie mnie poruszyła.  Często opisuję tutaj historie mroczne i tragiczne, choć z początku starałem się stronić od polityki. Kobieta zmarła 22 września w wyniku sepsy, ponieważ lekarze byli bierni. Nie zareagowali natychmiast, choć mogli. Skrępowani przez antyaborcyjne (nieludzkie) prawo nie zdecydowali się dokonać aborcji zdeformowanego płodu mimo że odeszły wody płodowe. Zabrakło empatii, troski o pacjenta, zwyciężył strach przed ewentualnymi konsekwencjami prawnymi. Lekarze czekali na obumarcie płodu, w konsekwencji sepsa zaatakowała organizm Izabeli błyskawicznie. Fryzjerka była świadoma nadchodzącej śmierci, bała się jej, o czym świadczą smsy pisane do jej matki. Chciała żyć dla mamy, brata, męża i 9-letniej córeczki. Zabił ją wstrząs septyczny po śmierci płodu.

Można było dokonać aborcji chociażby dlatego, że życie Izabeli było ewidentnie zagrożone. Lekarze bali się jednak konsekwencji prawnych wynikających z zaostrzenia w ubiegłym roku przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego popieranego przez PiS, Konfederację i kler obowiązującego dotychczas prawa aborcyjnego. W tym momencie lekarze nie decydują się dokonać aborcji, wolą czekać aż płód obumrze. Nie ważne cierpienie kobiety, jej ból i strach przed śmiercią.

Jestem o tym przekonany, że śmierć 30-letniej Izabeli Sajbor będąca skutkiem drakońskiego prawa antyaborcyjnego aprobowanego przez aroganckich religijnych fundamentalistów na pewno nie przyczyni się do wzrostu dzietności w Polsce. Dlaczego? Bo liczne kobiety będą bały się tutaj rodzić dzieci albo urodzą je w innym kraju. Twarz Izabeli na długo stanie się symbolem walki polskich kobiet o prawo do aborcji. 

Inna sprawa, że być może śmierć Izabeli i walka kobiet o legalną aborcję jest dla partii rządzącej o tyle wygodna, gdyż rozbudza emocje opinii publicznej i może chwilowo przykryć kompletne fiasko zwalczania czwartej fali koronawirusa. Partia rządząca boi się stracić część elektoratu, w którym znajdziemy wielu antyszczepionkowców, zatem nie podejmuje stanowczych działań i toleruje treści antyszczepionkowe i pseudonaukowe przedłużając tym samym stan pandemii, inflacji i kryzysu gospodarczego. Pozwala obecnie wymrzeć pewnej części swojego elektoratu na Covid19, ponieważ najważniejsze dla polityków PiSu jest utrzymanie się u władzy za wszelką cenę, a nie dobro narodu. To już nawet komuniści lepiej radzili sobie z epidemiami, gdyż byli stanowczy i reagowali błyskawicznie. A liczba zgonów rośnie, demografia się załamuje, stoimy w obliczu dużego kryzysu demograficznego i depopulacji. 

Rekomendacja muzyczna na koniec tego wywodu. Intrygująca nowa EP-ka od Gaahls Wyrd. Chwilami delikatna, chwilami nieco agresywna, zaśpiewana czystymi i niekiedy szepczącymi wokalami. Rdzeniem nadal pozostaje black metal, jednak jest to black metal melodyjny, atmosferyczny, raczej pozbawiony dzikości - poza "The Dwell" i "Awakening Remains", eteryczny. Numer otwierający "The Seed" genialny, akustyczny, wyciszony. 

https://gaahlswyrd.bandcamp.com/  

wtorek, 17 stycznia 2017

Zaginięcie 20-letniej Birny Brjánsdóttir















Surowa, acz malownicza i (co najważniejsze) wulkaniczna Islandia od kilku dni żyje tą zagadkową sprawą. Nieco skojarzyła mi się z zaginięciem Ewy Tylman w Poznaniu (i medialnym szaleństwem, które mu towarzyszyło i nadal towarzyszy). Poza tym lubię islandzki black metal, zapierające dech w piersi krajobrazy Islandii oraz tamtejszą ludność. Islandia do tej pory przodowała w kategorii najbezpieczniejszego kraju do życia w Europie ze znikomą liczbą więzień, przestępców i morderstw, ale zniknięcie 20-letniej Birny Brjánsdóttir może nieco podważyć te optymistyczne statystyki, jeśli rzecz jasna doszło do brutalnego przestępstwa. Stan faktyczny wygląda następująco: w piątek 13 stycznia 2017 roku 20-letnia Birna bawiła się z przyjaciółmi w klubie Hurra w Reykjaviku. Z klubu wyszła sama o 5 rano i wracała pieszo do domu nieco się zataczając i jedząc zakupionego kebaba. Kamery zarejestrowały ją na głównej uliczce komercyjnej islandzkiej stolicy, czyli Laugavegur. Około godziny 05.25 rano widziano ją po raz ostatni na rogu Laugavegur i Vatnsstigur na zewnątrz sklepu z książkami Kirkjuhusid Christian. W czasie zaginięcia dziewczyny Laugavegur w przeciwną stronę jechał czerwony samochód marki Kia Rio. Jego kierowca jest poszukiwany przez islandzką policję, gdyż może coś wiedzieć na temat zaginionej. Sygnał telefonu (iPhone'a) Birny po raz ostatni zarejestrowano o godzinie 05.55 w trakcie podróży do przedmieść Hafnarfjörður (Flatahraun). Potem telefon został manualnie wyłączony. Ubiegłej nocy blisko wybrzeża Hafnarfjörður odnaleziono buty Birny - czarne Martensy. Na razie nie ma podejrzanych w sprawie zniknięcia Birny Brjánsdóttir. Być może dziewczyna wsiadła do samochodu gdzieś na Laugavegur i została wywieziona w kierunku Hafnarfjörður. Poszukiwania Birny trwają - w ich celu zostają wykorzystane drony, helikoptery i zdalnie sterowana łódź podwodna. Przeszukano plaże w Hafnarfjörður i Straumsvík - bez rezultatu. Czy dziewczyna odnajdzie się żywa?

Video z monitoringu: https://www.facebook.com/logreglan/videos/1297943036935908/

Jak informuje przed chwilą Iceland Monitor czerwoną Kia Rio wynajęła załoga trawlera "Polar Nanoq". Auto stało w miejscu gdzie w sobotę w nocy cumował grenlandzki trawler, który o 21 wieczorem wypłynął w morze. W stronę trawlera poleciał helikopter z jednostką specjalną. W stronę "Polar Nanoq" popłynął także duński statek straży przybrzeżnej "Triton". Buty Birny marki Doc Martens znaleziono w Hafnarfjörður blisko wybrzeża przy którym cumował "Polar Nanoq" (to miejsce nie jest objęte monitoringiem kamer). Islandzka policja na razie nikomu nie postawiła żadnych zarzutów. Grenlandzki trawler "Polar Nanoq" płynie z powrotem Islandię - jego załoga ma zostać przesłuchana. Wygląda na to że czerwony samochód Kia Rio jeździł kilkakrotnie wte i wewte od wybrzeża Hafnarfjörður (dzielnicy portowej) w sobotę rano od 6 do 6.30 (co zostało zarejestrowane przez portowe kamery).

Trochę info o "Polar Nanoq":

http://www.marinetraffic.com/pl/ais/details/ships/shipid:389613/mmsi:331208000/imo:9231042/vessel:POLAR_NANOQ

Sprawa rozwija się dość szybko. EDIT: Dwóch członków załogi trawlera zostaje aresztowanych przez siły specjalne islandzkiej policji. Obaj są Grenlandczykami wieku 20+ lat. Mogą posiadać informacje co do zaginięcia Birny. Trawler znajduje się pod kontrolą policji. Przycumuje w Hafnarfjörður dzisiejszego wieczoru.

Aresztowany zostaje trzeci członek załogi trawlera, ale po przesłuchaniu zostaje zwolniony. Trwają poszukiwania prowadzone przez nurków w porcie Hafnarfjörður. Obserwuję islandzkie media i widzę że zainteresowanie tą sprawą jest ogromne. Dwaj aresztowani członkowie załogi "Polar Nanoq" mają mieć związek ze zniknięciem Birny. Aresztowany zostaje także czwarty członek załogi. Na pokładzie jednostki odnaleziono dużą ilość narkotyków (haszysz). Islandzka policja posiada niezbite dowody że w czerwonym samochodzie Kia Rio wynajętym przez grenlandzkich marynarzy doszło do popełnienia przestępstwa (nie podano jakiego).

Na bieżąco o sprawie Birny:

http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/nowe-dowody-samochod-wynajety-przez-zaloge-trawlera-byl-miejscem-przestepstwa

EDIT: W czerwonym samochodzie Kia Rio wypożyczonym przez dwóch członków trawlera "Polar Nanoq" (25 i 30 lat) odnaleziono ślady krwi, które próbowano wyczyścić. Dziewczyna mogła wsiąść do samochodu na Laugavegur 31. Niestety mimo poszukiwań nadal nie ma śladu po zaginionej.

Niestety dziś czyli 22 stycznia około godziny 13 odnaleziono zwłoki Birny na kamienistej plaży niedaleko na zachód od latarni morskiej Selvogsviti na południe od Reykjaviku. Ciało odnalazła załoga helikoptera z Islandzkiej Straży Przybrzeżnej. Być może dziewczyna została zamordowana w wypożyczonym samochodzie. Smutny finał tajemniczej sprawy.

Islandzka policja bada powiązania z tajemniczym morderstwem 17-letniej Dunki Emilie Meng. Emilie zniknęła 10 lipca 2016 roku po pożegnaniu się z dwiema przyjaciółkami na stacji kolejowej Korsør po nocnej zabawie w sąsiednim mieście Slagelse. Postanowiła wrócić do domu pieszo. Miała się pojawić o godzinie 9.30 w lokalnym kościele, w którym śpiewała. 24 grudnia 2016 roku zwłoki dziewczyny odnalazł spacerowicz. Pływały w jeziorze na zachód od Køge 67 kilometrów od Korsør - konkretnie w Regnemarks Bakke blisko Borup. Emilie zarejestrowały kamery dworca w Korsør na krótko przed jej zniknięciem i morderstwem (górne zdjęcie). Nadal trwa śledztwo w tej sprawie.

Nowe fakty w sprawie Birny. Trawa autopsja ciała dziewczyny w celu ustalenia przyczyny jej śmierci. Jeden z mężczyzn z Kia Rio pomiędzy 6 a 7 rano wszedł na pokład trawlera "Polar Nanoq", drugi wsiadł do czerwonego auta i odjechał. Pojawił się kilka godzin później. Na pokładzie trawlera odnaleziono dowód tożsamości Birny.

Przy okazji update innego wcześniejszego tematu o procesie dwóch sadystek z Khabarovska (Rosja):

http://dtbbth.blogspot.com/2016/10/alina-orlova-i-alena-savchenko.html

EDIT 2: Jeden z potencjalnych sprawców został już wypuszczony i powrócił na Grenlandię. Na podstawie autopsji ustalona została przyczyna śmierci Birny jako utonięcie. Podobno jeszcze żyła gdy morderca wrzucał ją do oceanu. Była naga gdy ją odnaleziono - w jej płucach odnaleziono wodę. Gdy jeden z mężczyzn wysiadł z czerwonego auta Kia Rio i wrócił na pokład trawlera drugi zaatakował Birnę. Także sprawca jest jeden. Być może jeszcze żywa Birna została wrzucona do oceanu na zachód od latarni morskiej Selvogsviti.

EDIT 3: Zarzuty przeciwko Thomasowi Møllerowi Ol­senowi podejrzanemu o morderstwo Birny są następujące: powtarzające się bicie dziewczyny w twarz i głowę wewnątrz czerwonej Kia Rio, trzymanie jej za gardło i wrzucenie do wody, w której utonęła. Olsen jest oskarżony także o przemyt marihuany, którą ukrył w kabinie trawlera i usiłował przeszmuglować na Grenlandię.

piątek, 6 stycznia 2017

Smutna historia Katelyn Nichole Davis


















Zdarza mi się zaglądać na Liveleak i inne tego typu portale, które umożliwiają użytkownikom publikację plików video. Do Internetu trafiają najprzeróżniejsze nagrania: od wyznań osobistych, zapisów koncertów czy katastrof naturalnych po amatorski seks, zapisy tortur, morderstw i egzekucji czy znęcania się nad zwierzętami. Niektórych materiałów umieszczonych w Internecie nie da się tak po prostu odzobaczyć, gdy raz się już obejrzało. W dobie zamachów terrorystycznych, wojny w Syrii, krwawych buntów w więzieniach czy bezlitosnych walk gangów narkotykowych o wpływy często do sieci trafiają materiały, które po prostu przerażają. Dziś rano natrafiłem na zapis samobójstwa 12-letniej Katelyn Nichole Davis z Polk County, Georgia, USA. Dziewczynka powiesiła się na drzewie blisko swojego domu 30 grudnia 2016 roku. Do zapisu tragicznej próby samobójczej użyła streamu Live.me. Zapis trwa 42 minuty. Katelyn ustawia kamerę, mierzy sznur, w tle słychać odgłosy przejeżdżających samochodów, ćwierkanie ptaków i szczekanie psów. Potem płacząc długo przeprasza osoby najbliższe, wchodzi na wiadro, zaciska pętlę na szyi i się wiesza. Jej agonia trwa krótko. Gdy matka zaczyna jej szukać i do Katelyn wydzwaniać jest już za późno.

Dziewczynka na krótko przed swoją śmiercią założyła konto na Youtube i wrzuciła dwa nagrania. Prowadziła też (jako Dolly) internetowy dziennik "Diary of a Broken Doll", który już jest usunięty. W dzienniku opisuje między innymi związek z fikcyjnym sieciowym (creepypasta) charakterem Ben Drowned, kiepskie warunki bytowe w domu, w którym mieszkała, a także zmagania z depresją. Zapis dziennika z 27 grudnia dotyczy relacji Dolly z jej ojczymem, którego dziewczynka oskarża o psychiczne, fizyczne i seksualne znęcanie. W ostatnim zapisie dziennika Katelyn pokazuje rany, które sobie zadała i zaczyna otwarcie pisać o samobójstwie, które ma zamiar popełnić.

Smutne i wstrząsające nagranie będące niesłyszanym krzykiem o pomoc, która jednak nie nadeszła. Katelyn udała się w miejsce niedaleko domu, nie zabiła się od razu - jakby czekała przez chwilę aby ktoś ją odnalazł, uczynił jej życie lepszym, bardziej wartościowym. Rodzice często nie umieją w porę dostrzec sygnałów ostrzegawczych związanych z własnym potomstwem. Nie interweniują kiedy trzeba, gdyż są zbyt zabiegani. Także przyjaciele czy znajomi dziecka/nastolatka/osoby dorosłej ze skłonnościami samobójczymi często nie dostrzegają że coś złego dzieje się z daną osobą. A wystarczy tylko zwracać uwagę, obserwować i zareagować. Zdaję sobie w pełni sprawę że samobójcy umieją się maskować i internalizują negatywne emocje, ale tak czy owak w przypadku zagubionej Katelyn ktoś mógł zauważyć jej stan i zadziałać. Jej rodzina wiedziała o depresji dziecka, ale coś poszło nie tak. Historia jakich wiele, ale jednak napawająca smutkiem i szokująca. Sam nie należę do osób przesadnie optymistycznych, jestem typem outsidera, miewałem w życiu bardzo negatywne myśli i chwile, dlatego też tego typu zdarzenia rezonują ze mną. Wierzę jednak że takim jednostkom jak Katelyn można pomóc, trzeba tylko chcieć i umieć. A to że nierzadko dzieci zbyt szybko pragną stać się dorosłe to już całkiem inna sprawa. Łatwiej ujawnić im emocje anonimowo w Internecie niż w realu.

http://thedailyhaze.com/12-year-old-katelyn-nichole-davis-hang-livestream/
http://imgur.com/a/jNd41

Kanał Youtube Katelyn: https://www.youtube.com/channel/UCl_BN-qMurMoxdnUfK16iHg/videos (usunięty, ale jej dwa przedśmiertne nagrania można tak czy owak znaleźć na Youtube).

Zapisu samobójstwa Katelyn nie zamierzam tutaj wrzucać.

EDIT: Widzę że dopiero teraz (ponad dwa tygodnie od tragedii) rodzime media się obudziły i opisują historię Katelyn. No cóż, lepiej późno niż wcale. Pogrzeb dziewczynki odbył się 6 stycznia 2017 roku w Cedartown. Zapisu jej samobójstwa (który stał się viralem) zapewne nie da się już z sieci usunąć.

Ukazało się wiele livestreamów Katelyn sprzed jej samobójczej śmierci. Dobitnie pokazują w jakich ubogich warunkach dziewczynka żyła: zero prywatności, awantury z zadłużoną matką, itd. Wiele dzieci czy nastolatków żyje w taki sposób gdzieś daleko czy obok szukając ciepła, zrozumienia i zainteresowania. W trakcie oglądania tych nagrań nie da się wyrzucić z pamięci smutku w oczach dziewczynki. Wydaje mi się że te nagrania powinny być oglądane - ku przestrodze. Link poniżej:

https://www.youtube.com/channel/UCUILVwPW4k5sQzaGIBLGlhA/videos

Niestety nie pierwszy to i nie ostatni przypadek samobójstwa online. Ongiś pisałem o 21-letnim Szwedzie Marcusie Jannesie, który także postanowił zaprezentować swoją śmierć na żywo.

http://dtbbth.blogspot.com/2013/08/genesee-hotel-historia-pewnego-zdjecia.html

wtorek, 20 grudnia 2016

Atak na świąteczny jarmark w Berlinie















Piszę posta z pewnym opóźnieniem, ale mamy powtórkę rozjeżdżania ciężarówką ludzi w Nicei. 19 grudnia około godziny 20 lokalnego czasu kierujący ciemną ciężarówką marki Scania R-450 nieznany sprawca wjechał w ludzi zgromadzonych na jarmarku świątecznym w Breitscheidplatz w Berlinie zabijając 12 osób i raniąc 48. Policja niemiecka traktuje ten zamach jako akt terroryzmu. Według świadków zdarzenia przemieszczająca się od Budapester Strasse ciężarówka przejechała 50-80 metrów po chodniku niszcząc budki świąteczne, zabijając i raniąc ludzi i wreszcie zatrzymując się na zewnątrz protestanckiego kościoła Kaiser Wilhelm Memorial. W środku ciężarówki na fotelu pasażerskim znaleziono martwego Polaka (ciężarówka miała polskie numery rejestracyjne i należała do firmy spedycyjnej Usługi Transportowe Ariel Żurawski), a sprawca masowego mordu zbiegł. Początkowo głównym podejrzanym był 23-letni Naved B. (urodzony 1 stycznia 1993 roku), który przybył do Niemiec jako uchodźca w lutym 2016 roku. Zamordowanym Polakiem okazał się 37-letni kuzyn Ariela Żurawskiego Łukasz Urban, z którym rodzina utraciła kontakt około godziny 16. Prawdopodobnie wówczas został zamordowany, a jego ciężarówkę porwał sprawca późniejszej masakry, który uczył się nią manewrować, by potem użyć wehikułu do zabijania. Dla przypomnienia 14 lipca w Nicei ciężarówka kierowana przez Tunezyjczyka Mohameda Lahouaiej-Bouhlela zabiła 86 osób na tamtejszej promenadzie.

Kolejny atak, który udowadnia jak dziurawy i niekompetentny jest system weryfikacji uchodźców ubiegających się o azyl. Jestem przekonany że to robota Państwa Islamskiego, które niejednokrotnie nawoływało do wjeżdżania w grupy ludzi samochodami. Jest to taktyka mordercza i skuteczna. Wspominałem o niej gdy pisałem o Nicei:

http://dtbbth.blogspot.com/2016/07/atak-w-nicei-i-zabojcze-pojazdy.html

Zastanawiam się ilu z takich potencjalnych terrorystów z fałszywymi tożsamościami krąży swobodnie po państwach UE podając się za uchodźców?

EDIT: Rzekomo zamachowiec z Berlina to jednak nie Naved B. i człowiek ten pozostaje nadal na wolności uzbrojony i niebezpieczny. Ciekawe. Naved B. został zwolniony z powodu braku dowodów. ISIS w dniu dzisiejszym przyznało się do zamachu.

EDIT 2: Wychodzą na jaw nowe fakty. Obecnie głównym podejrzanym jest 24-letni Tunezyjczyk z Oueslatia Anis Amri (jego dokumenty odnaleziono pod fotelem kierowcy ciężarówki), który od lipca 2016 roku był poddawany procedurze wydalenia z Niemiec. Był on znany niemieckim służbom bezpieczeństwa i miał powiązania z ISIS. Polski kierowca Łukasz próbował go powstrzymać przed dokonaniem zamachu i według ustaleń prasy został kilkakrotnie pchnięty nożem i zabity strzałem w głowę. Anis posiadał liczne fałszywe dokumenty tożsamości i posługiwał się sześcioma różnymi aliasami. Spędził cztery lata we włoskim więzieniu. W momencie uderzenia ciężarówki w jarmark świąteczny albo wskutek walki z dzielnym polskim kierowcą Łukaszem Amri został ranny. Nadal go jednak nie odnaleziono. Poprzedniego podejrzanego 23-letniego Pakistańczyka Naveda Balucha zatrzymano tylko dlatego że przekroczył ulicę na czerwonym świetle (nie miał krwi na ubraniu ani nie był ranny).

http://www.telegraph.co.uk/news/2016/12/21/catalogue-blunders-left-berlin-terrorist-free-kill/

EDIT 3: Tunezyjczyk Anis Amri został w nocy 23 grudnia 2016 roku zastrzelony na terminalu San Giovanni dworca w Mediolanie w trakcie rutynowej kontroli dokumentów. Amri wyjął broń z plecaka i strzelił do policjanta (policjant jest ranny). W jego plecaku znajdował się bilet wskazujący że Amri przyjechał z Francji.

wtorek, 9 września 2014

Odkryto jeden ze statków arktycznej Ekspedycji Johna Franklina















Zelektryzowała mnie ta wiadomość, tym bardziej że jestem wielbicielem świetnej książki Dana Simmonsa "Terror". Nie wiadomo w tej chwili czy odkryto HMS "Erebus" czy HMS "Terror", ale znalezisko potwierdzono 7 września 2014 roku za pomocą zdalnie sterowanego pojazdu "Investigator". Zdjęcia sonaru wskazują na obecność wraku na głębokości 11 metrów w arktycznych wodach przesmyku Victoria blisko Wyspy Króla Williama (obecnie Nunavut). Wrak wydaje się być dobrze zachowany, a jego uszkodzenia są niewielkie. Pokład statku znajduje się w niemal nietkniętym stanie (za wyjątkiem trzech masztów ściętych zapewne przez kry oraz braku niektórych desek pokładowych), ciekawe jak wyglądają jego wnętrza. Gwoli przypomnienia Ekspedycja Johna Franklina utknęła w lodowym paku w 1845 roku w trakcie poszukiwań Przejścia Północno-Zachodniego Ameryki Północnej. Wszyscy członkowie tragicznej ekspedycji w liczbie 129 umarli (niektórzy z członków feralnej wyprawy żyli zapewne jeszcze przez pewien czas). Tajemnica śmierci Johna Franklina i jego ludzi przez dekady pozostawała niewyjaśniona. Inuici (Eskimosi) w latach 40-tych XIX wieku twierdzili, że jeden ze statków zatonął na zachód od Wyspy Króla Williama, a drugi dotarł na południe do Zatoki Królowej Maud. Jak widać w tym pierwszym przypadku nie mylili się. Niedawno na Wyspie Nunavut odnaleziono dwa artefakty związane z Ekspedycją Johna Franklina. Zastanawia mnie czy odnaleziony został HMS "Erebus" czy HMS "Terror". Nie na darmo dwa wulkany na antarktycznej Wyspie Rossa nazwano Erebus i Terror.

http://www.thecanadianencyclopedia.ca/en/article/franklin-search/
http://11ahdeadbodies.wikispaces.com/Franklin+state+and+presevation

EDIT: Odkrytym statkiem okazał się HMS "Erebus" - statek kapitański Johna Franklina. Wrak spoczywa dobrze zachowany w zimnym arktycznym grobie. Wydobyto z niego na powierzchnię m.in. dzwon Royal Navy z datą 1845. Zdjęcie poniżej:

http://www.nunatsiaqonline.ca/stories/article/65674photo_royal_navy_bell_retrieved_from_franklin_wreck/

piątek, 22 sierpnia 2014

Elugelab... była sobie wysepka















1 listopada 1952, godzina 7.15 am. Pierwsza próba detonacji bomby wodorowej w ramach operacji "Ivy". Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla, Pacyfik. Łącznie 40 małych wysepek i atoli - jedna z nich ongiś istniała... Od 1947 roku atol Eniwetok był miejscem testowym USA dla bomb atomowych. Przykładowo w trakcie "Operacji Sandstone" w kwietniu i maju 1948 roku zdetonowano na Eniwetok trzy ładunki nuklearne. Do przetestowania bomby wodorowej "Ivy Mike" wybrano wysepkę Elugelab, gdyż znajdowała się ona daleko od największej wyspy atolu Parry, na której stacjonowało wojsko i naukowcy. Moc bomby wodorowej "Ivy Mike": 10.4 megaton, czyli ekwiwalent 10.4 milionów ton TNT. W trakcie eksplozji atomowy grzyb sięgnął wysokości 37 km. Wyspa Elugelab zniknęła. Wyparowała. W jej miejscu zieje krater o średnicy 1.9 km i głębokości 50 metrów. Powstałe wskutek wybuchu fale oczyściły pobliski ląd z wegetacji, miał miejsce opad radioaktywnych fragmentów korali na statki znajdujące się 48 km od miejsca detonacji.

W latach 1948-58 na Eniwetok zdetonowano 43 ładunki nuklearne. Mieszkańcy Eniwetok zostali wysiedleni na atol Ujelang. Eniwetok jest po dziś dzień upstrzony kraterami, błękitna dziura zwie się Lacrosse. Od 1979 roku na jednym z kraterów post-detonacyjnych na wyspie Runit tkwi betonowa kopuła zwana Cactus Dome - pogrzebano w niej skażoną ziemię z obszarów testowych. Z wolna kopułę Runit pożera wegetacja. Kopuła stopniowo pęka. Jej wymiary to 111 metrów średnicy i 7.5 metra wysokości.

niedziela, 30 marca 2014

Wrotycz 2014 - Raison d'Etre, Spiritual Front, itd. (fototrelacja)










Kiedy gruchnęła wieść, że szykuje się w Poznaniu festiwal Wrotycz 2014 upamiętniający 10-lecie istnienia poznańskiej wytwórni Wrotycz, która specjalizuje się w wydawaniu muzyki dark ambient, neofolk czy industrial nie mogłem sobie odmówić pojawienia się w Pawilonie Starej Gazowni przy ulicy Ewangelickiej. W dużej mierze kierował mną sentyment: pamiętam chociażby koncerty Spiritual Front  (17 września 2006 roku) czy Visions, Gustaf Hildebrand i Karjalan Sissit (10 września 2006 roku) w nieistniejącej już Piwnicy 21, w których miałem przyjemność uczestniczyć, a za których organizacją stał Wrotycz. Poza tym zobaczyć Raison d'Etre i Spiritual Front (ponownie) na żywo - tego nie można było ot tak sobie odpuścić! Żadnych wymówek.

Z informacją o rezerwacji udałem się zatem do Starej Gazowni, zapłaciłem 90 zł za bilet i od razu zacząłem penetrować stanowisko z płytami, których ceny oscylowały wokół 30-35, a w niektórych przypadkach 50 zł. Łup wczorajszego dnia to: zremasterowany soundtrack Riza Ortolaniego do "Cannibal Holocaust" (1980), Arditi "Spirit of Sacrifice" (2005), elegancka re-edycja "Enthralled by the Wind of Loneliness" (1994), drugiego albumu projektu dark ambientowego Petera Anderssona oraz najświeższe dokonanie Raison d'Etre "Mise en Abysme" (2014). Generalnie preferuję kupować płyty CD na koncertach, bo wychodzi taniej niż zamawianie przez sieć. Lecz to chyba zrozumiałe.

Na początek pokaz wizualny, któremu towarzyszył dark ambient rodzimego projektu Contemplatron (w 2013 roku nakładem Wrotycz ukazał się trzeci album Contemplatron "Prabhashvara"). Spirytualny dark ambient towarzyszył obrazom buddyjskich bóstw i demonów, tybetańskich świątyń i postrzępionych szczytów górskich, a także cytatom z Tybetańskiej Księgi Umarłych. Pokaz stanowił doskonałe wizualne dopełnienie mistycznej i medytacyjnej muzyki Contemplatron.

Pierwszym projektem, który zaprezentował się na żywo w Starej Gazowni był Kratong z Kaliningradu. Rosjanie dali krótki, acz atmosferyczny występ, w którym oprócz niepokojących dark ambientowych pejzaży wyczułem neo-folkowe wpływy. Zaraz po Kratong na scenie pojawiła się dwójka muzyków z kaliningradzkiego Sunset Wings. Nie wiedziałem czego się spodziewać po ich koncercie, bo nie znałem ich twórczości. A tu spora niespodzianka, tudzież miłe zaskoczenie... delikatny, rozmarzony neofolk z podziałem na damski i męski wokal, melancholijne partie gitarowe, a także intrygujące instrumentarium: dzwonki, cymbałki, flet, a nawet (w trakcie zwieńczenia koncertu) urzekające dźwięki nakręcanych pozytywek. 

O ile muzyka Sunset Wings była przyjemna dla ucha, o tyle Bocksholm nie znał litości. Ów szwedzki harsh dark ambientowy/industrialny projekt tworzą Peter Andersson z Raison d'Etre i Lina Baby Doll z Deutsch Nepal. Obaj w dzieciństwie zamieszkiwali w szwedzkiej miejscowości Boxholm i chyba nie mają z tym okresem zbyt miłych wspomnień. Muzyka Boxholm jest zgrzytliwa, pełna dronującej surowizny, rozdzierająco metaliczna i mimo wszystko... bardzo emocjonalna. Ma się nieodparte wrażenie znalezienia się w skrajnie opresyjnym środowisku, które tłumi wszelkie niespełnione ambicje jednostki i nie dopuszcza do wyrwania się z przemysłowego piekła maszynerii i smaru. Doskonały balans pomiędzy kaleczącym industrialnym terrorem a chwilami wyciszenia i zarazem jeden z najlepszych występów na Wrotyczu.

Jeśli chodzi o niemiecki Antlers Mulm to niestety ich muzyka raczej do mnie nie przemówiła. Zdaję sobie sprawę, że specyficzną cechą tria z Berlina jest swoisty dźwiękowy surrealizm, niemniej ich kompozycje wydawały mi się nużące... a czasem wręcz irytujące. Z drugiej strony doceniam to, że Niemcy starają się tworzyć dźwięki niebanalne, fantasmagoryczne, eklektyczne. Ciekawy jest także melancholijny, oszczędny w formie i nieco monotonny wokal Hansa Johma. Niemniej koncert Antlers Mulm dłużył mi się niemiłosiernie, gdyż czekałem na Raison d'Etre.

Istniejący od 1991 roku Raison d'Etre (Powód istnienia) to jeden z najbardziej zasłużonych projektów dark ambientowych. Liderem wydawanego ongiś przez Cold Meat Industry Raison jest Peter Andersson, a w 2014 roku ukazał się kolejny album projektu "Mise en Abyme" (umieszczając w otchłani). Jak już się dobrze osłucham z tym materiałem to pewnie go tutaj zrecenzuję, ale wpierw wrażenia z występu Raison d'Etre w ramach Wrotycz 2014. Przede wszystkim stałem jak wryty dając się ponieść dark ambientowej ciemności kreowanej przez Raison d'Etre. Uczucie bezgranicznej pustki, izolacji potęgowały efektowne wizualizacje pochodzące z krótkometrażowego filmu Petera Anderssona i Larsa Bosma "Natura Fluxus" (2005), nakręconego w posępnych ruinach polskich i szwedzkich fabryk. Ponure wnętrza ośnieżonych zakładów, gruz i wszechobecna wilgoć, przesypujący się śnieżny puch, zimno i przerażająca pustka nagich ścian, dziury w betonowym podłożu, kapanie wody. Jakież to było efektowne tło wizualne dla dark ambientowego mare infinitum Petera Anderssona. Pojawiły się także rzędy czaszek i abstrakcyjne konstrukty z ludzkich kości z ossuarium w Sedlec.

Wreszcie Spiritual Front akustycznie w okrojonym dwuosobowym składzie. Pamiętam dość dobrze koncert Włochów w Piwnicy 21, który odbył się 8 lat temu. Wtedy byłem pod niemałym wrażeniem płyty SF "Armageddon Gigolo" (2006), pięknej, wdzięcznej, hedonistycznej i samobójczej. Już przed koncertem Spiritual Front na sali zaroiło się od oddanych wielbicielek charyzmatycznego wokalisty Spiritual Front, Simone Salvatoriego. No bo Simone to facet bezsprzecznie czarujący, żywiołowy, bijący na głowę charyzmą setki innych wokalistów. Nic zatem dziwnego, że płeć piękna była wpatrzona w niego jak w obrazek. Jako tło wizualne koncertu stylowy włoski melodramat z lat 60-tych ("Włóczykij" Pasoliniego?) A muzyka? Genialna. Pełna erotycznego zatracenia i romantycznego patosu mieszanka suicydalnego popu i neofolka, coś świeżego i oryginalnego na scenie dark folkowej. Uśmiechnięty i żywiołowy Simone przekomarzał się z widownią i pięknie odśpiewał 'szlagiery' Spiritual Front takie jak "Slave", "Bastard Angel", "I Walked the (Dead)line", "Jesus Died in Las Vegas" (ok, w Polsce :-)) czy "Song for the Old Man". Po burzy oklasków wieńczącej koncert Spiritual Front nie pozostało nic innego jak udać się ze znajomymi do Trochę Kultury na afterparty.