wtorek, 11 czerwca 2024

Kaelan Mikla w Poznaniu oraz undertheskin i Ultra Sunn we Wrocławiu 8-9 czerwca 2024 r. (fotorelacja)

                                                               








Tym razem relacja zbiorcza z dwóch koncertów, które wypadły mi w zasadzie dzień po dniu. Pierwszy koncert odbył się w dobrze mi znanym klubie 2Progi. Wystąpiły Islandki z Kaelan Mikla, które widziałem na pewno na festiwalu Castle Party oraz gdy supportowały Alcest. Jako supporty przed KM zaprezentowali się rodzimy Pastry (rock alternatywny, indie rock, kompletnie nie moje zainteresowania muzyczne, ale życzę muzykom powodzenia) oraz mieszkająca w Polsce Amerykanka Moriah Woods, która ostatnio supportowała neofolkowy Of the Wand and the Moon. Jej poruszający kobiecy dark folk może się spodobać tym z was, którzy cenią nietuzinkowe artystki pokroju Darkher czy Chelsea Wolfe.  

Bardzo lubię niepokojący i nieco wiedźmowaty post-punk/darkwave Islandek z Kaelan Mikla. Mogę wręcz śmiało powiedzieć, że jeśli tylko nadarzy się okazja, to wybiorę się na ich koncert ponownie. Jest w muzyce tria dziewcząt z Reykjaviku coś onirycznego, chwytającego za serce, szamańsko-teatralnego. Z jednej strony te dźwięki potrafią być kojące, aksamitne, wysublimowane, relaksacyjne, tajemnicze, z drugiej (czasami) gniewne, krzykliwe i histeryczne. Publiczność gotycka pokochała Kaelan Mikla, ale Islandki często goszczą także jako support zespołów metalowych, tudzież są zapraszane na festiwale metalowe. A jeśli chcecie sprawdzić dodatkowo Kaelan Mikla z lat 80-tych, to polecam szwajcarskie trio The Vyllies. 

Set-lista z Poznania: "Kaelan Mikla", "Stormurinn", "Draumadis", "Andvaka", "Orlogin", "Kalt", "Sirenur", "Svort augu", "Nott eftir nott", "Hverning kemst eg upp?", "Naeturblom", "Osynileg", "Solstodur", "Hvitir Sandar" i na bis "Nornalagid". 

Odsłuch Kaelan Mikla (trzy pełniaki łącznie z debiutem z 2016 roku, "Draumadis" wciąż pozostaje największym 'hitem' Kaelan Mikla):

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/n-tt-eftir-n-tt

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/k-lan-mikla 

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/undir-k-ldum-nor-urlj-sum

Nazajutrz o 12.33 wsiadłem w pociąg regionalny do Wrocławia, by zobaczyć kolejny koncert, tym razem undertheskin (Polska, post-punk/coldwave) i Ultra Sunn (Belgia, EBM/industrial/dark electro). Zanim jednak trafiłem jednak do klubu Liverpool, postanowiłem przejść się na stary cmentarz żydowski na Ślężnej. Cóż za urocze miejsce. Nie będę wrzucał tutaj fotorelacji, jednak zachęcam do odwiedzin. Sporo grobowców rodzinnych i zapomnianych grobów, wiele z nich pięknie obrośniętych paprociami i innymi roślinami. Chodziłem zachwycony cmentarnymi alejkami tego pięknego cmentarza. Ale wróćmy do koncertu undertheskin i Ultra Sunn. Pospacerowałem niecałą godzinkę po Starym Mieście Wrocławia, zjadłem hamburgera i poszedłem pod Liverpool. Ogromnie mi się podobało, gdy pod klubem zaczęła się gromadzić publika gotycka, czyli (zazwyczaj) obowiązkowa czerń, radykalne makijaże i fryzury, etc., a zwyczajni przechodnie rzucali ukradkowe i zaciekawione spojrzenia. Ostatnio stykam się z tym także i ja i to coraz częściej ze względu na mój 'mroczny' i 'posępny' wizerunek. Z drugiej strony dla mnie nieistotne jest ile masz tatuaży, piercingu i jak się ubierasz, ważne jest natomiast jak empatyczny, uważny i życzliwy jesteś. Pamiętajcie Czytelnicy i Czytelniczki tego bloga: nie słowa innych są ważne, obserwujcie ich zachowania np. czy z empatią i życzliwością odnoszą się do osób z bliskiego otoczenia. 

undertheskin z Warszawy na pewno widziałem już wcześniej na Castle Party. To obecnie i w sumie od lat jeden z najciekawszych zespołów post-punkowych w Polsce, który oferuje słuchaczom muzykę chłodną, mroczną, melancholijną. Znakomite wokale Mariusza, melancholijne brzmienie gitar, doskonale uchwycona atmosfera refleksyjnego smutku. Wybrzmiały m.in. "Wave", "Borderline", "End This Summer", "Burn", "Drown", mój ulubiony "Freezing Lights", itd. Reakcja publiczności była ogromnie entuzjastyczna, zatem istnieje zapotrzebowanie na więcej koncertów undertheskin w Polsce. Osobiście zapraszam kiedyś do Poznania np. do Minogi albo 2Progi. 

Set-lista: "Poison", "Borderline", "Cold", "Wrong", "Undone", "Burn", "Nothere", "Wave", "Drown", "Freezing Lights", "Done", "End This Summer".

Odsłuch: https://underskin.bandcamp.com/album/n-e-g-a-t-i-v-e-2019

Belgijskie trio Ultra Sunn zdobywa w kręgach gotyckich i miłośników nieco mroczniejszej, acz melodyjnej elektroniki/EBM coraz większą popularność. Słyszałem o osobach, które przyjechały na ich wrocławski koncert ponownie. Ultra Sunn ostatnio wystąpili chociażby na Dark Malta Festival, a w Polsce wyprzedali koncert w Krakowie 7 czerwca 2024 r. Tak czy owak, jestem pod wrażeniem koncertu Belgów. Energiczny, żwawy, totalnie żywiołowy, ze znakomitymi męskimi wokalami a la Dave Gahan z Depeche Mode oraz tanecznymi partiami synth/industrialnymi. Wokalista Ultra Sunn = istna sceniczna charyzma.

Set-lista: "Intro", "Some Ghost Could Follow", "Young Foxes", "The Speed", "You & Me", "Broken Monsters",  "This Is Not About You", "Lost and Found", "Out of the Cage", "Can You Believe It", "The Truth", "Shake Your Demons" i na bis "Keep Your Eyes Peeled" i "Night Is Mine". 

https://ultrasunn.bandcamp.com/album/us

Podróż powrotna nocnym pociągiem z Wrocławia do Gdyni przez Poznań była męcząca. Przećwiczyłem to jednak już wcześniej w przypadku innych wrocławskich koncertów, w których uczestniczyłem. Wypada jednak pozdrowić dwie gotki, które jechały w tym samym wagonie osiemnastym co ja.

sobota, 1 czerwca 2024

Bracco i Curses w Chmury 30 maja 2024 r. (fotorelacja)

                                                       


30 maja 2024 roku zawitałem po raz pierwszy do warszawskiego klubu Chmury, by zobaczyć koncert dwóch duetów coldwave/post-punk Bracco z Paryża i Curses z Berlina. O ile Bracco widziałem kiedyś jako support Linea Aspera, o tyle Curses bardzo chciałem zobaczyć na żywo, tym bardziej, że bardzo lubię ich muzykę. Teledysk "Miriam" Curses poleciała mi kiedyś przyjaciółka, której przyjaźń próbuję obecnie odzyskać. Oczywiście nadarzyła się też okazja, by spotkać grupę znajomych z kręgów gotyckich, w dużej mierze z Warszawy. Chmury to niestety klub dość mały, z niewielką sceną, ale piwo mają tam naprawdę w przystępnej cenie (11 zł - promocyjna do 21). Wróćmy jednak do dwóch występów.

Duet Bracco (Loren i Baptiste) zaprezentował koncert hałaśliwy, kliniczny i kontrowersyjny. W pewnym momencie Baptiste rozebrał się do majtek i w kilku przypadkach pokładał się na scenie symulując masturbację. No i nader często mikrofon wydawał się znikać w jego krtani. Muzycznie zimnofalowy post-punk z elementami zgrzytliwego industrialu a la Throbbing Gristle czy DAF. Możecie się zapoznać z muzyką Bracco poniżej. Osobiście występ Bracco podobał mi się bardziej niż poprzedni (przed Linea Aspera we Wrocławiu). Był pięknie ekstremalny i sfrustrowany.

https://bracco.bandcamp.com/album/dromonia

Z kolei Curses mieli przez blisko 10 minut problem z dźwiękiem, ale jak zaczęli grać to od razu bardzo mi przypadli do gustu. Oczywiście wybrzmiał na żywo najbardziej znany hit Curses, czyli "Miriam", ale także zapowiadające najnowszy album Curses (premiera w październiku) piosenki "Another Heaven" i "Elegant Death".  Mimo wszystko widać było, że przedłużający się soundcheck rozzłościł wokalistę i DJ-a z Włoch, Lucę. Nie da się jednak ukryć, że taneczne i mroczne disco/post-punk/EBM bardzo przypadło do gustu zarówno mnie, jak i moim znajomym i zgromadzonej w Chmurach publiczności. Szkoda, że na merchu zostały tylko winyle i trasowe koszulki, chciałem kupić sobie CD Curses. Cena za bilet w dniu koncertu: 80 zł.

Teledyski do "Miriam" i "Boundless" dla zachęty (ejtisowa estetyka goth zachowana): 

https://www.youtube.com/watch?v=FsJO3KMX9UU

https://www.youtube.com/watch?v=-D8W_X5ZCCc

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Jonathan Hulten i Myrkur w 2Progi 19 kwietnia 2024 r. (fotorelacja)

                                                                   





W zasadzie opisywany tutaj koncert spisałem na straty, gdyż nie zdążyłem zakupić w porę biletu i okazało się, że został wyprzedany. Na szczęście na dzień przed nim dwie przyjaciółki poinformowały mnie, że organizatorzy dorzucili dodatkową pulę biletów na Jonathana i Myrkur, zatem dalej poszło jak z płatka. Notabene Amalie Bruun (czyli Myrkur, po islandzku 'ciemność') miała wystąpić swego czasu na festiwalu Castle Party, ale odwołała swój koncert z powodu ciąży.

Tak czy owak, znowu pojawiam się w 2Progi, obecnie najczęściej odwiedzanym przeze mnie koncertowo klubie w Poznaniu (kiedyś był to Bazyl). Na drugim miejscu jest Minoga, na trzecim Tama - w obu tych klubach czasem odbywają się interesujące mnie koncerty metalowe czy gotyckie/dark independent. Wróćmy jednak do piątkowego wieczoru. 

Wpierw miałem okazję zobaczyć na żywo Jonathana Hultena, eks-gitarzystę szwedzkich gotyckich progressive death metalowców Tribulation, zespołu, który bardzo lubię. Hulten nagrał z Tribulation aż 5 albumów studyjnych, w tym "The Horror" (2009), mój ulubiony "The Formulas of Death" (2013), "The Children of the Night" (2015), "Down Below" (2018) i "Where the Gloom Becomes the Sound" (2021). Jego solowa twórczość to spokojny, melancholijny i zaśpiewany a cappella dark folk, który jest mocno osadzony w pogańskim uwielbieniu do natury. Zresztą w trakcie występu Jonathana scena przypominała gęsty i tajemniczy ogród, w którym wszystko może się zdarzyć. Naprawdę słowa uznania trzeba skierować do osób odpowiedzialnych za dekorację piątkowego koncertu. Hulten dysponuje wysublimowanym i wielowymiarowym wokalem, który potrafi poruszyć słuchacza. W dodatku przykuwają uwagę jego ekscentryczny image sceniczny oraz teatralne ruchy. 

Odsłuch: https://kscopemusic.bandcamp.com/album/the-forest-sessions

Uroczo mroczny klip do "Where Devils Weep":

https://www.youtube.com/watch?v=MlRHxllnEnA

I mój ulubiony album Tribulation, czyli metalowa przeszłość Jonathana:

https://invictusproductions666.bandcamp.com/album/the-formulas-of-death

Set-lista Jonathana: "A Dance in the Road", "The Call to Adventure", "Holy Woods", "... and the Pillars Tremble", "The Roses", "Where Devils Weep", "Leaving".

Kiedyś raczej ignorowałem folk black metalową twórczość Myrkur, czyli popowej wokalistki Amalie Bruun. I w zasadzie nadal przemawia ona do mnie połowicznie, choć za Myrkur stoi tak uznana wytwórnia metalowa z USA jak Relapse. Niemniej wychodzę z założenia, że kobiety mają prawo realizować się w każdej muzyce, którą lubią, w tym także w zdominowanym przez płeć męską black metalu. Inna sprawa, że atmosferyczny black metal w stylu wczesnego Ulver jest w muzyce Myrkur jedynie dodatkiem (riffowanie tremolo, rzadkie black metalowe krzyki Amalie), rdzeń wciąż stanowi skandynawski pagan folk, a ostatnia dynamiczna płyta "Spine" Amalie (2023) jest momentami wręcz popowa. Tak czy owak, mogę dość rzadko słuchać Myrkur, ale jestem ogromnie zadowolony z jej koncertu. Piękne eteryczne wokale Amalie (zabrakło mi trochę jej black metalowych wrzasków), kilka gitarowych fragmentów black metalowych, doskonała prezencja sceniczna Amalie oraz basistki/drugiej wokalistki Maji Shining i sporo delikatnej melancholii... czyli pierwiastka, którego szukam w najczęściej mrocznej muzyce, którą starannie wybieram do słuchania. 

Dodatkowo ten koncert był towarzysko doskonały, gdyż spotkałem kilka moich koleżanek. Same życzliwe mi osoby, które cenię. Zabrałem na Jonathana i Myrkur także mojego przyjaciela z Meksyku, któremu piątkowy koncert przypadł do gustu. 

Set-lista Myrkur: "Balfaerd", "Like Humans", "Mothlike", "My Blood Is Gold", "Spine", "Valkyriernes sang", "Dybt i skoven", "The Serpent", "Crown", "Blazing Sky", "Devil in the Detail", zaśpiewany współnie z Jonathanem "House Carpenter", "Bonden og kragen", "Leaves of Yggdrasil" i na bis "Ulvinde" i "Death of Days". 

Odsłuch: https://myrkur.bandcamp.com/album/spine

Świetny teledysk do "Ulvinde":

https://www.youtube.com/watch?v=M9cNZQIzShc

Plus znakomite zdjęcia Joanny Dark z tego koncertu (na jednym z nich się pojawiam):

https://www.facebook.com/joanna.dArk.art/posts/pfbid02zAJjZoCqvSsbc15b11KrEqwaGsBjn9YpUjvivo8zJMChYNokn7LfAxPazxmGDVMel?notif_id=1713723119144767&notif_t=tagged_with_story&ref=notif

Podziękowania dla Iron Realm Productions za staranną organizację tego koncertu. Sprowadźcie proszę Finów z Shape of Despair (funeral doom) do Polski.

wtorek, 16 kwietnia 2024

Datura, Pale Path i Final Gasp w Hydrozagadce 14 kwietnia 2024 r. (fotorelacja)

                                                                            





Dawno nie byłem w warszawskiej Hydrozagadce na koncercie (na pewno jednak kojarzę tamtejsze gigi Agalloch, Rome i Bleib Modern). Warto natomiast nadmienić, że na mapie organizatorów koncertów w Polsce pojawił się Disco Hospital Booking. Dziewczyny zorganizowały m.in. występ akustyczny Kima Larsena z Of the Wand and the Moon w lutym bieżącego roku, za który serdecznie im dziękuję. Od tej pory kibicuję DHB i będę starał się uczestniczyć w przynajmniej niektórych przez nie organizowanych warszawskich koncertach. 

Disco Hospital Booking stawiają na muzyczną różnorodność, stąd też w Hydrozagadce wystąpiły trzy odmienne stylistycznie zespoły: dwa polskie (Datura i Pale Path) oraz jeden z USA (Final Gasp). Na początek wystąpili warszawiacy z Datura. Wiem, że w 2023 r. zaszczycili swoją obecnością festiwal metalowy Summer Dying Loud w Aleksandrowie Łódzkim, ale akurat w ten dzień nie przyjechałem. Już w Hydrozagadce zespół ten poleciła mi znajoma i muszę przyznać, że ich koncert wywarł na mnie ogromne wrażenie. Oryginalny i hipnotyczny miks post-metalu, post-rocka doom metalu, dark folka, melancholijny i zapadający w pamięć. Wokalista Maja dysponuje znakomitym wokalem płynnie przechodząc od czarującego i subtelnego śpiewu aż po przeszywający krzyk i desperacki growl. W czerwcu 2024 roku ma się ukazać debiut Datura zatytułowany "Obsidian", z którym z pewnością się zaznajomię. Tymczasem zachęcam do zapoznania się z muzyką Datura.

Odsłuch: https://daturaband.bandcamp.com/track/venom

Drugim zespołem, który zaprezentował się na scenie był warszawski Pale Path. Obejrzałem kilka minut ich koncertu, zrobiłem parę zdjęć i oddaliłem się, by pogadać ze znajomymi z kręgów gotyckich. Niestety brzmienia metalcorowe i deathcorowe raczej nie leżą w kręgu moich zainteresowań, niemniej jednak na pewno wśród widowni znaleźli się starzy i potencjalnie nowi fani zespołu.

Odsłuch: https://palepath.bandcamp.com/album/flatline

Natomiast Amerykanie z Final Gasp grają gotycki metal/death rock i ich muzyka z miejsca przypadła mi do gustu. Co ciekawe, ich debiutancki album "Mourning Moon" (2023) wydał amerykański label Relapse, który słynął z wydawania death metalu, grindcore'a czy doom death metalu (np. mój ulubiony Disembowelment z Australii). Muzyka Final Gasp jest szalenie energiczna, jadowita, mocno zmetalizowana. Pojawiają się porównania do Killing Joke, Danzig, Type O'Negative, ale też do Sentenced. W rzeczy samej koncert Final Gasp był energiczny, intensywny, podszyty gniewem, szaleństwem i punkową zadziornością. Zwracał na siebie uwagę miotający się po scenie wokalista zespołu, który przewinął się przez kilka składów black/punk metalowych. Death rock Final Gasp na pewno przypadnie do gustu zarówno metalom, jak i gotom, którym nieobece są brzmienia metalowe. Set-lista: "Climax Infinity", "Homebound", "Mourning Moon", "Corpse Powder", "Botched Ritual", "Frozen Glare", "Blood and Sulfur", "Unnatural Law", "14 Gates", "Temptation", "The Vanishing", "Rows of Heaven", cover (?) Husker Du i "Suicide".

Odsłuch: https://finalgasp.bandcamp.com/album/mourning-moon

Przy okazji zapraszam już na koncert Rope Sect 24 sierpnia także organizowany przez DHB (Hydrozagadka).

https://ropesect.bandcamp.com/album/metanoia-sessions

sobota, 16 marca 2024

New Model Army w Tamie 12 marca 2024 (fotorelacja)

                                                                                    




Mój trzeci koncert New Model Army i drugi w poznańskiej Tamie. Jako support wystąpili bliżej mi do tej pory nieznani warszawiacy z Cold Meat Party z całkiem przyzwoitym instrumentalnym noise rockiem. Jednak tak naprawdę czekałem na danie główne w postaci New Model Army. Muzykę zespołu z UK tak naprawdę ciężko zaszufladkować - jak dla mnie jest to po prostu heavy rock z naleciałościami post-punkowymi i folkowymi. I muszę przyznać, że Justin Sullivan wciąż pozostaje jednym z najbardziej charyzmatycznych wokalistów sceny rockowo-punkowej. Dość powiedzieć, że "The Hunt" coverowali Brazylijczycy na "Chaos AD" (1993). Brytyjczycy wydali w 2023 roku nagrany w Berlinie symfoniczny live album "Sinfonia", natomiast niedawno, bo 26 stycznia br. ukazał się ich kolejny album studyjny "Unbroken", z którym jeszcze nie zdołałem się osłuchać. Muszę jednak przyznać, że na żywo New Model Army wypadają niezwykle żywiołowo. Nawet ich bardziej melancholijne piosenki tchną energią i zapadają w pamięć, gdyż Sullivan jest znakomitym aranżerem. No i doskonałym wręcz frontmanem. NMA to zespoł zapewne dość ważny dla subkultury gotyckiej (obok Killing Joke), chociaż w zasadzie ich początki można uznać za post-punkowe.

Set-lista New Model Army: "Coming and Going", "States Radio", "First Summer After", "Language", "Winter", "If I Am Still Me", "Stormclouds", "Do You Really Want to Go There?", "No Greater Love", "Deserters", "225", "Green and Grey", "Idumea", "Reload", "Angry Planet", "Purity", "Wonderful Way to Go" oraz zagrane na bis "Where I Am", "Fate" i "Get Me Out".

wtorek, 5 marca 2024

Efekt Kitty Genovese w morderstwie Lizy z Białorusi

Zasmuciła mnie ostatnio ta bulwersująca sprawa kryminalna z centrum Warszawy. 25-letnia Liza z Białorusi wracając w niedzielę 25 lutego nad ranem z karaoke została brutalnie zgwałcona i skatowana przez 23-letniego Doriana S. Stało się to przy ulicy Żurawiej 47, czyli w ścisłym centrum stolicy. Dorian S. desperacko potrzebował pieniędzy i za przypadkowy obiekt napaści wybrał uchodźczynię z Białorusi. Założył kominiarkę, wyjął nóż kuchenny i zaczął dziewczynę dusić. Zdzierając z niej ubranie zaciągnął Lizę na schodki prowadzące do bramy przy Żurawiej 47 i tam zgwałcił. Tam też ją pozostawił bez oznak życia. Co w tej sprawie bulwersuje, że gwałt widzieli świadkowie (dwie kobiety i para), co zarejestrował monitoring, ale zachowali się obojętnie i nie zadzwonili na 112. Zapewne uznali to za seks w bramie, choć mieli do czynienia z bestialską agresją seksualną. Po gwałcie Dorian S. rozrzucił ubrania i zrabowane Lizie przedmioty z jej torebki przy okolicznych drzewach, a potem jak nigdy nic udał się do sklepu, by kupić papierosy (wyraźnie zarejestrował go sklepowy monitoring). Następnie pieszo i tramwajem dojechał rano do kamienicy na Rakowieckiej, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu mieszkał z partnerką. Wieczorem został zatrzymany przez policję. 

Po 5 dniach walki o jej życie Liza z Białorusi zmarła w szpitalu. Chciała znaleźć w Polsce bezpieczną przystań, znalazła tutaj śmierć.

Dorian S. miał jakąś drobną przeszłość kryminalną (ćpał, dokonywał drobnych kradzieży), kłócił się także ze swoją dziewczyną, z którą mieszkał. Utrzymywał się z dorywczych prac, szukał stałego zajęcia. Przerwał naukę w technikum. Udzielał się na portalach sex randkowych, w mediach społecznościowych obserwował wielu celebrytów z YouTube i wiele dziewczyn, także z Ukrainy. 

Mamy tutaj do czynienia z podręcznikowym efektem Kitty Genovese. Obojętność ludzi, strach przed reakcją na zło, po prostu inercja, bezradność, apatia. Te osoby dostrzegły brutalne przestępstwo, ale poszły przed siebie. Odpowiedzialność rozproszona. Psychologiczny efekt widza. Ludzie rzadziej reagują, gdy są w parach, częściej gdy spacerują samotnie, co zostało wykazane w eksperymentach. Do interwencji może dojść wraz ze wzrostem liczby świadków (widzów). Aby przeciwdziałać efektowi Kitty Genovese (efektowi widza) warto najpierw zastanowić się czy zachodzi potrzeba reakcji (pomocy), zdefiniować co się dzieje np. rabunek, przemoc domowa czy seksualna, powiadomić innych świadków, wreszcie interweniować. W przypadku Lizy zdecydowanej interwencji zabrakło. Ludzie nie interweniują, gdyż nie potrafią zinterpretować sytuacji, nie obchodzi ich to albo boją się o własne bezpieczeństwo czy reputację. Ilu samobójstwom, aktom przemocy domowej czy seksualnej, a nawet morderstwom można byłoby zapobiec, gdybyśmy byli bardziej czujni, empatyczni i odważni.

Szkoda mi Lizy. Myślę o niej od kilku dni. Każda kobieta powinna czuć się bezpieczna, niezależnie od tego skąd i o jakiej porze wraca.

środa, 28 lutego 2024

Atheist i Cryptopsy w 2Progi 27 lutego 2024 roku (fotorelacja)

                              






Kolejny koncert metalowy już za mną. Stwierdziłem, że raczej (choć nie jest reguła) będę się skupiał na koncertach klubowych zespołów, których do tej pory jeszcze nie widziałem na żywo. Na festiwale metalowe obecnie jeżdżę bardzo rzadko, zatem pozostają mi mniejsze gigi klubowe. W 2Progi byłem ostatnio na nowojorskich death metalowcach z Suffocation, tym razem przyszła kolej na florydzkich technicznych death metalowców z Atheist i Kanadyjczyków z Cryptopsy. Luty był u mnie miesiącem dość koncertowym, w marcu postanowiłem trochę wyluzować z koncertami, choć obecności na jednym-dwóch nie wykluczam. 

Atheist i Cryptopsy supportowały dwa mniej znane zespoły. Najpierw Almost Dead z Kalifornii, thrash groove/hardcore, zespół istnieje od 2002 roku i dorobił się kilku albumów, w tym ostatniego "Destruction Is All We Know" (2024). Rola pierwszego supportu jest trochę niewdzięczna, gdyż Almost Dead grali dla niewielu zgromadzonych metalowców. Mimo wszystko ich energiczny i intensywny koncert mógł się podobać. Wokalista ze dwa-trzy razy przechodził poza barierki i śpiewał wśród widowni, kładł się na podłodze, itp., natomiast perkusista z wprawą podrzucał pałeczkę perkusyjną.  

Odsłuch: https://innerstrengthrecords.bandcamp.com/album/almost-dead-destruction-is-all-we-know

Z kolei Węgrzy z Monastery to podobno jeden z pierwszych zespołów death metalowych z kraju obecnej dyktatury Orbana. I rzeczywiście mają choćby na koncie dwa albumy studyjne "Far from Christ" (1992) i "Postmortem Aggressive End" (1994) we wczesnych latach 90-tych. Także ich występ był całkiem solidny. Utrzymany w umiarkowanych tempach, raczej prosty death metal, z doom metalowymi zwolnieniami i thrash metalowymi przyśpieszeniami. Nigdy wcześniej nie słyszałem tego zespołu, zatem podrzucam linki do posłuchania. Warto dodać, że muzycy Monastery to dosłownie waga ciężka a la Crowbar. 

Odsłuch: https://www.youtube.com/watch?v=kOoLcdF1yYo (jakość po 20 minutach się psuje).

Na koncert Atheist czekałem szczególnie, gdyż nigdy nie miałem okazji widzieć występu Amerykanów na żywo. A obok Death i Cynic Atheist uchodzi za prekursorów amerykańskiego progresywnego death metalu z jazzującymi fragmentami. Ich albumy "Piece of Time" (1990) oraz "Unquestionable Presence" (1991) na pewno należą do kanonu progresywnego death/thrash metalu i są chyba wśród fanów ciężkiego grania najbardziej cenione. Zespołem od 1987 roku niestrudzenie kierują obecnie 55-letni wokalista Kelly Shaefer oraz perkusista Steve Flynn, zmieniają się natomiast grający z nimi muzycy. Trzeba przyznać, że wczorajszy koncert Atheist był mistrzowski, pełen energii, precyzji, polotu, znakomitych partii gitarowych, naprawdę wspaniale się oglądało gig Amerykanów. Pozostaje mi życzyć Atheist jeszcze długiego koncertowania i nagrania następcy "Jupiter" (2018). Tymczasem set-lista: "No Truth", "Mineral", "On They Slay", "Enthralled in Essence", "Your Life's Retribution", "Air", "An Incarnation's Dream", "The Formative Years", "Fire", "Water", "I Deny", "Unquestionable Presence", "Mother Man" i "Piece of Time". 

https://atheist.bandcamp.com/album/the-best-of-atheist

To był pierwszy koncert Atheist w Polsce od czasu trasy z Benediction w 1993 roku.

Na sam koniec sceną zawładnęli Kanadyjczycy z Cryptopsy i nie brali jeńców. Ultra-brutalny techniczny death metal, w którym na szczęście nie ma już nadmiernego eksperymentowania z deathcorem jak na generalnie znienawidzonym "The Unspoken King" (2012). Na co zwróciłem uwagę w trakcie huraganowego koncertu Cryptopsy? Przede wszystkim na prawie nieustający headbanging i moshing długowłosego wokalisty Matta McGachy'ego. No i oczywiście na zdumiewającą precyzję perkusisty Flo Mouniera (Vltimas, Tribes of Pazuzu). Masa ciekawych riffów, bestialski chaos, praktycznie nieustająca brutalność i intensywność. No i obowiązkowo pojawiły się piosenki z "Blasphemy Made Flesh" (1994) i "None So Vile" (1996). 

Odsłuch: https://cryptopsyofficial.bandcamp.com/album/as-gomorrah-burns

Orientacyjna setlista: "In Abeyance", "Graves of the Fathers", "Lascivious Undivine", "Crown of Horns", "Slit Your Guts", "Back to the Worms", "Detritus (The One They Kept)", "Sire of Sin", "Flayed the Swine", "Phobophile" i "Orgiastic Disembowelment". 

sobota, 24 lutego 2024

Wieże Fabryk i Pink Turns Blue w poznańskiej Minodze 23 lutego 2024 r. (fotorelacja)

                                                                       




W zasadzie dwa szczególnie wyczekiwane koncerty klubowe już za mną, a mianowicie Of the Wand and the Moon 4 lutego w Voodoo oraz Pink Turns Blue 23 lutego w poznańskiej Minodze. Gdy piszę te słowa doszły mnie słuchy że dzisiejszy warszawski koncert niemieckich weteranów post-punka/darkwave także został wyprzedany. Swoją drogą lubię czasem porównywać niektóre piosenki Pink Turns Blue to niektórych fatalistycznych piosenek Of the Wand and the Moon np. "A Cancer Called Love" Kima Larsena do "True Love (After All)" PTB - podobna zwarta dawka melancholii i smutku. Muzyka Of the Wand and the Moon, jak i Pink Turns Blue do najweselszych nie należą. Jeśli ktoś jest wrażliwym słuchaczem to z pewnością poczuje ten smutny i podszyty negatywnymi emocjami vibe. 

Dawno nie widziałem tak wielu młodych gotów w poznańskiej Minodze. Przypomniały mi się starsze koncerty Drab Majesty, VR Sex, Tempers, Selofan widziane w tym klubie i wówczas publiczność była znacznie przerzedzona. Najwyraźniej coś się zmienia na korzyść i młoda publiczność jest głodna zimnej fali, post-punka i darkwave'a. Jako support Pink Turns Blue wystąpili łodzianie z Wieże Fabryk, zespół znany mi od dłuższego czasu i po raz pierwszy widziany na żywo na Summer Dying Loud 2023. Wiem, że zagrali także koncert dla anarchistycznej publiczności poznańskiego Rozbratu. Na pewno w zimnej fali/post-punku Wież Fabryk jest dużo gniewu, desperacji, sama muzyka jest prosta, zwięzła, dosadna, energiczna. Odnoszę wrażenie, że przynajmniej część publiczności Minogi przyjechała wczoraj na koncert Wież Fabryk promujących najnowszy album "Doskonały świat" (2023). Wczoraj z całą pewnością wybrzmiały "Linia prosta", "Los, zguba", "Z dala", "Rozmyte zło", "Błyski", "Jeszcze będzie czas", "Od A do O" czy "Papieros", ale całej set-listy i jej kolejności nie pamiętam. No i na sam koniec polecam odsłuch:

https://wiezefabryk.bandcamp.com/album/doskona-y-wiat

Koncert Pink Turns Blue kojarzę doskonale z Castle Party 2021. Zresztą wówczas miałem okazję zobaczyć Niemców po raz pierwszy na żywo. I od tej pory nie chciałem przegapić jakiegoś koncertu klubowego weteranów post-punka, jeśli tylko nadarzy się okazja do ponownego zobaczenia występu tej trójki doświadczonych muzyków. Gdybym miał wymienić ulubione albumy studyjne PTB to na pewno byłoby to ostatni "Tainted" (2021, wszystkie piosenki doskonałe!) oraz "Ghost" (2007), nadto "Meta" (1987) z najsłynniejszym hitem Niemców "Your Master Is Calling", piosenką, która jest zapewne znana każdemu miłośnikowi europejskiego post-punka. Set-lista Pink Turns Blue była mocno przekrojowa, obejmująca piosenki jeszcze z lat 80-tych, ale też przejmujące kompozycje z ostatniego albumu Niemców "Tainted" z 2021 roku. Kolejny album studyjny Pink Turns Blue ma się ukazać w 2025 roku. Tymczasem warto wspomnieć, że post-punk PTB jest często smutny i melancholijny. Byłem wczoraj świadkiem, jak dziewczyna w trakcie wykonania "You Still Mean Too Much to Me" płakała. Dodam jeszcze, że muzycy Pink Turns Blue są w znakomitej formie. Zagrali długi, 105 minutowy koncert obejmujący aż 19 piosenek, dwukrotnie bisowali. To prawdziwa gratka zobaczyć PTB na żywo. 

Set-lista PTB: "Not Even Trying", "There Must Be So Much More", "I'll Never Give Up", "So Why Not Save This World", "Walking on Both Sides", "I Coldly Stare Out", "After All", "Touch the Skies", "Walk Away", "We Still Could Make It", "Missing You", "You Still Mean Too Much to Me", "Your Master is Calling" i zagrane na bis "Can't Be Love", "When It Rains", "Something Deep Inside", "Michelle", "State of Mind", "If Two Worlds Kiss".

https://pinkturnsblue.bandcamp.com/album/tainted

czwartek, 15 lutego 2024

Suffocation w 2Progi 14 lutego 2024 r. (fotorelacja)

                                                               







Nigdy nie przepadałem za Walentykami, gdyż uważałem, że cała celebracja to nic innego jak komercja, plastik i jeszcze jedna okazja do otwierania portfela. To już lepiej (ewentualnie) wybrać się na jakąś imprezę antywalentynkową albo iść na koncert death metalowy. Oczywiście warto wspierać i troszczyć się o partnerkę czy przyjaciółki każdego dnia, nie tylko w Walentynki. Warto być życzliwym w codziennym życiu, choć nie wszyscy to uszanują. Tak czy owak, 14 lutego 2024 roku w poznańskim klubie 2Progi zaprezentowali się nowojorscy death metalowcy Suffocation i była to dla mnie pierwsza okazja, by zobaczyć tych muzyków na żywo. W tym roku postanowiłem sobie (o ile budżet na to pozwoli) częściej chodzić na koncerty wykonawców, których jeszcze nie widziałem live. Inna sprawa, że ceny biletów dość mocno poszły w górę - zwłaszcza jeśli chodzi o zagranicznych (nawet niszowych) wykonawców. Osobiście koncerty stadionowe i wielkie festiwale w ogóle mnie nie interesują, ale co kto lubi. 

Na początek słowo o supportach Suffocation. Żadnego zbytnio nie znałem, bo też nie jestem jakimś wielkim fanem slam death metalu, deathcore'a, metalcore'a, itd. Jeśli już, to preferuję death metal w stylu Immolation, Incantation, Autopsy, itd. Suffocation w pewnym stopniu położyli podwaliny pod deathcore i slam death metal, choć ich płyty z lat 90-tych to kanon technicznego death metalu. Jakie zatem zespoły zaprezentowały się przed Suffocation?

Organectomy (Nowa Zelandia), Enterprise Earth (USA) i Sanguisugabogg (USA), czyli generalnie death metal/slam, deathcore/metalcore i groovyy death metal. Z całego tego zestawu Enterprise Earth podobał mi się najmniej, choć w ich muzyce były elementy thrash metalu, no i frontman imponował charyzmą i liczbą rzucanych fucków. Natomiast Organectomy i Sanguisugabogg dały radę, było sporo miażdżenia w wolnych i umiarkowanych tempach, co cenię (jako wielbiciel death doom metalu) w death metalu. Nowozelandczykom daleko do wygórowanego poziomu technicznego krajanów z Ulcerate, ale warto ich sprawdzić. Natomiast death metal Sanguisugabogg na myśl przywiódł mi wczesne Six Feet Under i oczywiście gwiazdę wieczoru, Suffocation. Na końcu wrzucę linki do bandcamów zespołów, abyście je sobie w spokoju sprawdzili. 

https://uniqueleaderrecords.bandcamp.com/album/nail-below-nail 

https://enterpriseearth.bandcamp.com/album/death-an-anthology 

https://sanguisugabogg.bandcamp.com/album/pornographic-seizures 

Co można natomiast powiedzieć o koncercie weteranów z Suffocation? No cóż, był znakomity, brutalny i precyzyjny, z mocno przekrojową setlistą. Publiczność w amoku (odchodziły mosh pity i stage diving), dawno nie stałem w takim ścisku przy barierkach na koncercie death metalowym. Set-lista mocno przekrojowa, gdyż Suffocation zaprezentowali kawałki także z albumów z lat 90-tych: "Breeding the Spawn" (1993), "Effigy of the Forgotten" (1991) czy "Pierced from Within" (1995). Te trzy albumy nowojorczyków są wśród metalowców najbardziej cenione. Sam zaczynałem przygodę z Suffocation od "Breeding the Spawn", a miało to miejsce pod koniec lat 90-tych. Co istotne, brutalny i techniczny death metal Amerykanów wciąż brzmi świeżo i gęsto, co udowadnia ich ostatni album "Hymns of the Apocrypha" (2023). Obecnie na wokalu Suffocation grolwuje Ricky Myers (Disgorge), który zastąpił Franka Mullena. Zawiłe i połamane riffy Terrance Hobbsa to kolejny niezaprzeczalny atut zespołu.

Set-lista Suffocation: "Seraphim Enslavement", "Thrones of Blood", "Breeding the Spawn", "Dim Veil of Obscurity", "Pierced from Within", "Funeral Inception", "Perpetual Deception", "Effigy of the Forgotten", "Hymns of the Apocrypha", "Catatonia", "Liege of Inveracity" i "Infecting the Crypts".

Odsłuch:

https://suffocation.bandcamp.com/album/hymns-from-the-apocrypha