wtorek, 5 lipca 2022

The Shadowed Mind (1988) - recenzja

"The Shadowed Mind" Cedrica Sundstroma poleciła mi szerry, zatem podziękowania dla niej. Stylowy arthouse slasher Cedrica Sundstroma został zbanowany w RPA, a potem na długie lata popadł w zapomnienie. Akcja "The Shadowed Mind" toczy się w prywatnym szpitalu psychiatrycznym (to w zasadzie opuszczony magazyn) dla pacjentów z seksualnymi dysfunkcjami. Owa placówka jest zarządzana przez doktora Hildersheimera i pielęgniarkę Helen. Trafia tam Stephanie (Adrienne Pearce), która nawiązuje romans z jednym z pacjentów, po czym dochodzi do serii morderstw przy użyciu noża...

"The Shadowed Mind" to film dziwny, ale ładny, by nie rzec wysmakowany wizualnie. Jego stylowa kolorystyka, odrealnione wnętrza i niektóre ujęcia mocno przypominały mi "Suspirię" (1977) Dario Argento. Sporo nagości (zarówno żeńskiej, jak i męskiej) plus trochę seksu i akcentów homoseksualnych. Sceny morderstw (naliczyłem trzy) są dość krwawe i brutalne - zwłaszcza zadźganie na poły rozebranej pacjentki szpitala leżącej na łóżku. Zakończenie całkiem mocne i do zapamiętania. Skojarzenia z pewnym znanym i ongiś skandalizującym filmem Nagisy Oshimy jak najbardziej na miejscu.

Aktorstwo pozostawia nieco do życzenia, ale osobiście szczególnie zwróciłem uwagę na fajnie zagraną przez Trish Downing postać Helen. Generalnie film polecam, zwłaszcza wielbicielom kina arthouse, nurtu giallo oraz slasherów. Daję jednak 7/10 w skali Filmwebu, gdyż nie zawsze "The Shadowed Mind" potrafił przykuć mnie całkowicie do ekranu. 

Warto dodać, że seans "The Shadowed Mind" niejako uzmysłowił mi jak kiepsko znam kino z RPA. Trzeba to w tym roku nadrobić i obejrzeć choćby "Jannie Totsiens" (1970), film, który uchodzi za esencję kina grozy z tego kraju. 

Jak co roku lada moment wybieram się na festiwal Castle Party do Bolkowa. Po moim powrocie na pewno pojawi się tutaj obszerna relacja. Przy okazji polecam zapoznanie się z najnowszym albumem szwedzkich gotyckich rockowców z Then Comes Silence. Pierwszorzędna dawka przebojowego rocka gotyckiego/post-punka. Taką muzykę wręcz trzeba promować w opozycji do zazwyczaj miałkiego muzycznego mainstreamu.

https://thencomessilence.bandcamp.com/album/hunger

piątek, 1 lipca 2022

Tristan Brübach: morderstwo w kanale

                                                         

15 lipca 2022 roku ma zapaść w Krakowie wyrok w głośnej sprawie kryminalnej kryptonim "Skóra". Oskarżony o morderstwo ze szczególnym okrucieństwem Robert J. nie przyznaje się do winy. Jestem ciekaw wyroku i chciałbym poznać motywację działania sprawcy zamordowania i oskórowania studentki religioznastwa Katarzyny Z. pod koniec 1998 roku. Jeśli chodzi o nierozwiązane sprawy kryminalne to przypomniała mi się właśnie sprawa brutalnego morderstwa 13-letniego Tristana Brübacha. Pamiętam, że dawno temu zmroziła mi krew w żyłach ze względu na jej bestialstwo i dokonanie mordu w biały dzień, w parku blisko dworca i szkoły, na terenie uczęszczanym przez ludzi, w tym dzieci. Sprawca tego okrutnego czynu nigdy nie został schwytany. 

Urodzony w 1984 roku i w chwili śmierci 13-letni Tristan był chłopcem raczej nieśmiałym, ale uwielbiał zwierzęta domowe i często samotnie włóczył się po ulicach i parkach Frankfurtu nad Menem. Nie przeszkadzało mu to nawiązywać kontakt z obcymi osobami np. właścicielami/właścicielkami psów, które uwielbiał. 

Tristan był widziany po raz ostatni żywy 26 marca 1998 roku w parku Bruno-Asch-Anlage naprzeciwko dworca kolejowego o godzinie 15.20. Raport o znalezieniu jego ciała przez dzieci wracające ze szkoły został przyjęty przez niemiecką policję o godzinie 17.08. Chłopiec został zamordowany w podziemnym tunelu (kanale) Liederbach o długości 130 metrów, przez który przepływa rzeka o tej samej nazwie. Morderstwo było wyjątkowo brutalne. Christian został pobity do nieprzytomności i był duszony, na jego szyi sprawca pozostawił głębokie rozcięcie. Morderca wyciął z jego zwłok jądra oraz mięśnie pośladków i ud, po czym umieścił ciało na betonowym podłożu. Być może oprawca rozciął gardło Tristana jeszcze na zewnątrz tunelu, po czym krwawiącego chłopca wciągnął do niego. Zapewne morderca użył plecaka chłopca, by zabrać ze sobą wycięte części ciała. Na ciele zamordowanego Tristana położył jego buty.

Co mrozi krew w żyłach, morderstwo z oddali widzieli trzej niemieccy uczniowie, ale nie skojarzyli, że ktoś kogoś morduje/okalecza w kanale. Po prostu chcieli przez tunel przejść, jednak zaniepokojeni oddalili się od kanału Liederbach. Mimo wszystko opisali sprawcę, co jednak nie doprowadziło do jego schwytania. W marcu 1999 roku plecak chłopca został znaleziony w lesie w Niderhausen. W środku znajdował się atlas Niemiec w języku czeskim, prawdopodobnie nie należący do chłopca, który nie znał języka czeskiego. 

Opis potencjalnego sprawcy: zaniedbany mężczyzna wówczas w wieku od 25 do 35 lat, z zajęczą wargą lub blizną na wardze, samotnik. Zauważyła go 12-letnia dziewczynka gdy wychodził około godziny 15.50 z krzaków blisko tunelu. Miał wówczas kapelusz z kucykiem lub warkoczem wystającym z tyłu. Podobno mężczyzna był już widziany wcześniej z Tristanem i to więcej niż raz. Pewna kobieta zeznała, że około 15.20 Tristan siedział na ławce w parku i palił papierosa. Trochę z nim porozmawiała, po czym krótko potem zauważyła, że Tristan siedzi na ławce w towarzystwie dwóch mężczyzn. 10-25 minut później ktoś bestialsko zamordował chłopca w kanale Liederbach. I musiał to zrobić szybko, metodycznie, z wprawą.

7 kwietnia 1998 roku, dzień po pogrzebie Tristana z dworca kolejowego koło parku Bruno-Asch-Anlage zadzwonił mężczyzna, który przyznał się do morderstwa i chciał, by go policja stamtąd zabrała. Jednak zniknął gdy tylko policjanci przyjechali to zrobić. Tutaj możecie usłyszeć jego głos:

https://www.youtube.com/watch?v=SXEVDm4jJLE

W październiku 1999 roku ktoś w nocy rozkopał grób Tristana docierając aż do trumny. Czy był to potencjalny sprawca? A może po prostu osoba mentalnie zaburzona?  Za zidentyfikowanie sprawcy mordu na Tristanie oferowana jest nagroda 20 000 euro, ale póki co ta straszliwa sprawa kryminalna pozostaje nie rozwiązana.

Jednym z podejrzanych był niemiecki seryjny morderca kobiet i seksualny sadysta Manfred Seel, który w latach 1971-2004 mógł zamordować w okrutny sposób przynajmniej 5 kobiet. Jednak Manfred, czyli "Rozpruwacz z Hesse" zabijał wyłącznie kobiety, zazwyczaj uzależnione od narkotyków prostytutki, ofiary łatwe, których los nikogo nie obchodzi. No i w chwili zabicia Tristana miałby 51 lat. Tak czy owak opis jego zbrodni i tortur, które zadawał ofiarom mrozi krew w żyłach. Seel (na zdjęciu) zmarł w 2014 roku, a seria jego sadystycznych morderstw wyszła na jaw dopiero po śmierci Manfreda. Wówczas córka Seela znalazła w jego garażu (w dwóch zaplombowanych niebieskich beczkach) części ciała prostytutki Britty Simone Dallo, która zniknęła jesienią 2003 roku. Seela początkowo łączono ze sprawą Tristana, gdyż zwłoki rozcinał i kolekcjonował części ciał zamordowanych kobiet. Kierowały nim seksualny sadyzm, kanibalizm oraz być może nekrofilia. Totalna kontrola nad ofiarą i jej ciałem. 

https://en.wikipedia.org/wiki/Manfred_Seel

Jeśli Seel nie zabił Tristana, to może miał wspólnika? 

Warto wspomnieć także o niezidentyfikowanym Kanałowym Mordercy nastolatków z Frankfurtu nad Menem, ale tutaj odsyłam już do niniejszego opisu:

https://www.archiwumzbrodni.pl/kanalowy-morderca-z-frankfurtu-kim-jest-nieuchwytny-od-czterech-dekad-zabojca-nastolatkow/

http://dtbbth.blogspot.com/2015/01/zagadka-morderstwa-katarzyny-z.html 

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Ravenser Odd i inne zaginione średniowieczne osady wybrzeża Yorkshire

                                                            
Zafascynowała mnie ostatnio historia zaginionego, zmytego do morza średniowiecznego miasta Ravenser Odd (które podobno zostało w czerwcu 2022 roku odnalezione). Ravenser Odd (znane także jako Ravensrodd) zostało zbudowane w połowie XIII wieku na piaszczystych ławicach u ujścia rzeki Humber. W Ravenser Odd znajdowało się około 100 domów, portowe wybrzeże przeznaczone dla drewnianych statków kupieckich, sąd, kościół, więzienie oraz magazyny. Kres położonego na piaszczystym cyplu średniowiecznego miasta nadszedł w styczniu 1362 roku, gdy zmyła je potężna fala sztormowa cyklonu. Już nieco wcześniej (w latach 1356-57) miasto zostało zalane wskutek przemieszczenia się/migracji piaszczystego cypla i w konsekwencji zostało opuszczone. Wówczas woda wdarła się na teren przykościelnego cmentarza wymywając groby i pozostawiając w piasku cypla kości umarłych.

Ravenser Odd padło ofiarą erozji morskiego wybrzeża i obecnie znajduje się pod wodą. Na krańcu wąskiej wyspy pływowej Spurn Point zostało wybudowane inne pochłonięte przez wodę morza Północnego miasto zwane Ravenspurn zlokalizowane blisko Ravenser Odd. Inne zatopione osady wschodniego wybrzeża Yorkshire w UK to Hoton, Sunthorpe i Kilnsea. W jakim stanie się znajdują obecnie pod wodą nie wiadomo. Intrygująca tajemnica podwodnej archeologii. 

Na zdjęciu Roba Pumpheya opuszczona latarnia morska z 1852 roku na Spurn Point.

EDIT: Krótki komentarz odnośnie wczorajszego rosyjskiego uderzenia rakietowego na centrum handlowo-rozrywkowe w Krzemieńczuku na Ukrainie, w rezultacie którego zginęło 18 osób, a 59 odniosło obrażenia. Perfidna zbrodnia wojenna, ot co, mająca na celu siać terror i zwątpienie. Nadal żywię nadzieję, że Ukraińcy z czasem na dobre wyrzucą Rosjan z Krymu, Donbasu i Ługańska. 

Dziwię się też Rosjanom, którzy biorą udział w tej haniebnej wojnie, choć niektórzy są do tego zmuszeni (a innym zapewne nie przeszkadza rozlew krwi, bandyterka i demolka na Ukrainie). Torturować, zabijać i niszczyć dla autokratycznego Putina i bandy oligarchów, którzy zwykłych obywateli mają w pogardzie potrafią chyba tylko mózgi kompletnie przeżarte toporną propagandą, tudzież czyniące to na rozkaz. W imię czyichś wybujałych ambicji imperialistycznych młodzi żołnierze stają się mięsem armatnim, Gruzem 200.

Inny stosunek mam do ukraińskich żołnierzy, którzy bronią swoich ziem przed agresorem. I mam nadzieję, że będą w tej obronie coraz bardziej skuteczni. Szkoda tylko, że wielu z nich zapłaci za to najwyższą cenę.

wtorek, 21 czerwca 2022

Obsidian Mantra i Vltimas w Bazylu, 21 czerwca 2022 roku (fotorelacja)

                                                              






Po znakomitym koncercie elektronicznym Linea Aspera przyszła kolej na koncert metalowy. Na Vltimas zdecydowałem się pójść w ostatniej chwili, gdyż wychowałem się na death metalu Morbid Angel z Davidem Vincentem na wokalu. Inna sprawa, że Vincent ma już 58 lat, zatem nie wiadomo jak długo będzie jeszcze koncertował. Trzeba chodzić na koncerty zespołów,  które ceniliśmy w przeszłości, bo nic nie trwa wiecznie. Jako support zagrali death metalowcy z Obsidian Mantra, ale nie śpieszyłem się na ich koncert, gdyż miałem okazję w całości widzieć ich występ przed Belgami z Wiegedood. Załapałem się na końcówkę ich gigu. Natomiast ogromnie podobała mi się skromna przemowa wokalisty Obsidian Mantra na sam koniec ich występu akcentująca to, jakim zaszczytem dla młodego zespołu jest zagranie przed Vltimas. 

W końcu Vltimas to supergrupa, w skład której wchodzą David Vincent (ex-wokalista Morbid Angel), obecnie mieszkający w Portugalii Rune 'Blasphemer' Eriksen (ex-gitarzysta Mayem) czy Flo Mournier (perkusista Cryptopsy). Na koncie mają naprawdę przyzwoity album "Something Wicked Marches In" (2019) będący wypadkową brzmień Mayhem ("Chimera", "Grand Declaration of War", "Ordo ad Chao"), Thorns, Morbid Angel i Cryptopsy. Fajne lodowate riffy Blasphemera, precyzyjne partie bębnów Flo Mourrniera oraz nadal mocne wokale Vincenta, choć były wokalista Morbid Angel ma swoje lata. Jego sceniczna, pełna charyzmy prezencja w kowbojskim prochowcu i kapeluszu przypominała mi nieco wyrazisty imidż Carla McCoya z Fields of the Nephilim. Muzycy siłą rzeczy skupili się na prezentacji na żywo kawałków z "Something Wicked Marches In", ale podobno pracują nad drugim albumem studyjnym, który ma się ukazać jeszcze w tym roku. Tak czy owak na debiucie są znakomite kawałki np. mroczno-romantyczny "Monolith", powolny i złowieszczy "Last Ones Alive Win Nothing" czy energiczny "Praevalidus". Zatem set-lista to w zasadzie ich debiutancki album w całości plus znakomite solo perkusyjne Flo.

Odsłuch:

https://vltimas.bandcamp.com/album/something-wicked-marches-in

Zerknąłem na ceny merchu Vltimas - przystępne (np. debiutancka płyta CD za 50 zł). I bardzo dobrze. Można? Można. Chciałem być na koncercie Of the Wand and the Moon w Warszawie, jednak człowiek nie ma zdolności bilokacji. Jednak tam z cenami merchu mocno przeszarżowali.

Info dla organizatorów koncertów (informacyjnie). Warto obniżyć ceny płyt i innego merchu (koszulki, bluzy, winyle, etc.)  na koncertach, wówczas ludzie będą więcej kupować w czasach szalejącej inflacji. Poinformować o tym zespoły. Sam unikam np. zakupu płyty danego zespołu za 70-80 zł (chyba że ogromnie mi na posiadaniu danej płyty zależy), 50 zł to dla mnie cena w pełni akceptowalna. 

A Vltimas "Something Wicked Marches In" kupiłem w ongiś moim ulubionym Media Markcie, kiedy istniały jeszcze w tych sklepach działy z muzyką. Potem ktoś odgórnie nakazał je zlikwidować, co wydarzyło się w całej Polsce. Rezultat? Przestałem chodzić do MM, bo nieobecność (likwidacja) działu z płytami CD i winylami zaczęła mnie wkurwiać. To zresztą świetny temat na przyszły większy artykuł.

czwartek, 16 czerwca 2022

Linea Aspera we Wrocławiu, Akademia, 15 czerwca 2022 roku (fotorelacja)

                                                  



To był jeden z moich bardziej wyczekiwanych koncertów w tym roku. Tak na dobrą sprawę piękny i melancholijny synthwave/darkwave Linea Aspera odkryłem dopiero w 2020 roku. "II" ujęła mnie głębią emocjonalną i aurą melancholii, do czego przyczynił się piękny śpiew Alison Lewis/Zoe Zanias (od razu zachęcam do sprawdzenia obok Linea Aspera, kolejnych projektów Alison, czyli Zanias i Keluar) oraz znakomity podkład chłodnej elektroniki. Jest jeszcze jeden aspekt Linea Aspera, który od razu zapadł mi w pamięć. Alison w swoich piosenkach w subtelny sposób nawiązuje do rozmaitych dyscyplin naukowych np. do klimatologii (EP-ka "Extinction" Zanias), astrofizyki i mechaniki kwantowej (genialny album "II" Linea Aspera, osobiście jeden z moich ulubionych materiałów darkwave/synthwave ostatnich lat) czy mikrobiologii ("Malarone" z "I", doskonałego debiutu Linea Aspera). Oczywiście rdzeniem lirycznym twórczości Linea Aspera są relacje międzyludzkie, w tym damsko-męskie (przyjaźń, miłość, rozczarowanie, smutek i ciężar rozstania), jednak owe wspomniane nawiązania do nauk ścisłych w twórczości Alison czynią jej muzykę zjawiskiem unikatowym na szeroko pojętej scenie gotyckiej. Warstwa tekstowa Linea Aspera także do mnie przemawia, gdyż jest głęboko intymna, szczera, skłaniająca do refleksji i czasem przejmująco smutna. 

Zatem trzeba było wybrać się do Wrocławia na na występ duetu Linea Aspera i po raz pierwszy skonfrontować się z eterycznym pięknem tej muzyki na żywo. Nigdy wcześniej nie byłem w klubie Akademia i muszę przyznać (moje pierwsze wrażenia), że to całkiem fajne, przestronne, przyjazne dla wielbicieli koncertów miejsce. Zapewne pojawię się tam w przyszłości niejeden raz. 

Jako support wystąpił francuski duet z Paryża Bracco. No cóż, Francuzi nie zachwycili mnie już w trakcie pierwszego odsłuchu na bandcampie i nie zmieniło się to w trakcie oglądania ich na żywo. Support moim zdaniem nietrafiony i dość męczący. Czasem mam tak, że dopiero po kilku odsłuchach muzyka danego wykonawcy zaczyna do mnie przemawiać, innym razem łapię jej klimat od razu (tak miałem choćby z Linea Aspera). Występ DJ-ski po Bracco też w zasadzie odpuściłem i wróciłem na salę dopiero na Linea Aspera.

No cóż, to był świetny, porywający i niezwykły koncert duetu Alison Lewis (wokale, warstwa liryczna) i Ryan Ambridge (syntezatory) i iście niezapomniany muzyczny wieczór. Wybrzmiało wiele piosenek zarówno z debiutu "I" (2012), jak i z "II" (2019) m.in. "Synapse", "Malarone", "Redshift", trochę przypominający mi abstrakcyjną elektronikę Autechre "Decoherence", "Solar Flare", itd. Hipnotyczna, pulsująca elektronika, wszechobecna melancholia i zachwycający śpiew Alison. Szczerze synthwave/darkwave Linea Aspera przemawia do mnie bardziej niż chociażby Lebanon Hanover, choć ten ostatni duet też darzę estymą. Konkludując, bawiłem się na niespełna 70 minutowym koncercie Linea Aspera znakomicie i chciałbym zobaczyć ten duet ponownie. 

Set-lista LA (nie wiem na obecną chwilę czy właściwa, podróż z Wrocławia do Poznania przepełnionym nocnym pociągiem ciut mnie wymęczyła i sprawiła, że nie pamiętam kolejności wszystkich piosenek): "Preservation Bias", "Equilibrium", "Redshift", "Hinterland", "Entropy", "Decoherence", "Attica", "Event Horizon", "Malarone", "Solar Flare", "Synapse", "Reunion". Jedyne czego mi zabrakło to przejmującego "Wave Function Collapse" (kolapsu funkcji falowej), ale zakładam, że ten utwór może być dla Alison ciężki emocjonalnie do zaśpiewania.

Jeszcze jedno warto zauważyć. Muzycy LA sprzedawali oba albumy na CD za 50 zł, winyl "II"  mieli za 100 zł. To są bardzo korzystne ceny jeszcze przed inflacją. Teraz normą jest, że płyty CD zagranicznych zespołów na koncertach potrafią kosztować 70-80 zł. Nie narzekam, ale zauważam różnicę i doceniam gest ze strony Linea Aspera w czasach szalejącej drożyzny. W dodatku to są bardzo sympatyczni i mili muzycy. "I" mi podpisali, nie zabrakło też wspólnej fotografii.

Łapcie fanowski teledysk do "Decoherence" Linea Aspera (klimatyczne użycie eksperymentalnego horroru "Outer Space" (1999) z Barbarą Hershey jako tła, brawa dla autora).

https://www.youtube.com/watch?v=aNITRoul5Mw

I pulsujący energią "Attica":

https://www.youtube.com/watch?v=eB1QjMauNbE  

No i moja mini-recenzja "Outer Space" (1999):

https://dtbbth.blogspot.com/2021/10/outer-space-1999-recenzja.html

Przy okazji gorąco polecam teledysk do "Fear" Stridulum, mroczny, hipnotyczny i zmysłowy. Stridulum to obecnie najlepszy rodzimy projekt dark electro/darkwave. Projekt niezwykle obiecujący i tworzący niebanalną muzykę, która intryguje i zachwyca melancholijnym nastrojem.

https://www.youtube.com/watch?v=q7gl3vnu-1o 

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Obsidian Mantra i Wiegedood w Minodze 5.06.2022 (fotorelacja)

                                                                    



Z racji tego, że nie mogłem uczestniczyć w tegorocznym Mystic Festival postanowiłem zobaczyć choć jeden z tam występujących zespołów: holenderskich black metalowców z Wiegedood, trio parające się wściekłym i odrobinę eksperymentalnym black metalem. Jako support wystąpili rodzimi progresywni death metalowcy z Obdisian Mantra. Przed udaniem się na koncert do poznańskiego klubu pod Minogą zapoznałem się z ich dwoma albumami na bandcampie: "Existential Gavity" (2017) oraz "Minds Led Astray" (2020) i uznałem je za całkiem solidne. Koncertowo Obsidian Mantra wypadli całkiem dobrze, a w ich muzyce wyczułem wpływy Francuzów z Gojira oraz Szwedów z Meshuggah.

https://obsidianmantra.bandcamp.com/album/minds-led-astray 

Krótka przerwa na piwo i sceną zawładnęło belgijskie trio z Wiegedood. Oj, ale był to hałaśliwy, intensywny i mocny koncert. Swoją drogą nazwa zespołu oznacza SIDS, czyli „Sudden Infant Death Syndrome”, zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, niespodziewany zgon zdrowego dziecka, które nie ukończyło pierwszego roku życia, a przyczyna jego śmierci pozostaje niewyjaśniona. Nazwa adekwatna do mrocznej, rozpaczliwej i post-apokaliptycznej muzyki Belgów. Ktoś określił ich ostatni album "There Is Always Blood at the End of the Road" (2022) mianem ataku roju szerszeni. Świetne porównanie, gdyż zawartość tego albumu to istny wybuch black metalowej wściekłości i furii o nieco industrialnym i eksperymentalnym posmaku. Brutalna perkusja, ostre brzmienie gitar, transowy minimalizm, chwilami nieco plemienny sposób śpiewu wokalisty i generalnie unosząca się nad muzyką Belgów aura post-apokaliptycznej zagłady. Minimalistyczny, by nie rzec prymitywny black metal z ciągotami progresywnymi. Nie da się ukryć, że czuję w muzyce Belgów dużo frustracji, rozpaczy, bólu, wściekłości, choć nie jest to kapela DSBM (depresyjny black metal). Zresztą sami posłuchajcie poniżej. Black metalowego jadu nigdy nie za wiele:

https://www.youtube.com/watch?v=0tySUtCC4Fk 

Około godzinny koncert Wiegedood, ale naprawdę doskonały.  

Podziękowania dla Winiary Bookings za organizację niniejszego koncertu. Postaram się być w tym roku na 3-4 kolejnych.  

środa, 1 czerwca 2022

Needle spiking w słynnym berlińskim klubie Berghain

                                               
Kilka dni temu jedna z moich ulubionych artystek sceny darkwave Zoe Zanias/Linea Aspera wrzuciła w mediach społecznościowych posta o tym, że została ukłuta igłą w słynnym berlińskim klubie techno Berghain. Napisała, że gdy przebywała na parkiecie pojawiły się u niej problemy z oddychaniem, w końcu zasłabła. "Po tym jak personel medyczny mnie reanimował doznałam odrętwienia, chwilowej amnezji, suchości w ustach i bólu gardła." Później okazało się, że miała ukłucie w ramieniu, co też potwierdził lekarz. To nie był jednak kompletny black out, bardziej "abstrakcyjno-psychodeliczny horror trip". Oszołomienie. Niemożność chodzenia, słyszenia, widzenia. Dezorientacja. Na szczęście na miejscu był jej bliski przyjaciel, który zaopiekował się Zanias, choć oboje zostali po tym zajściu z Berghain wyrzuceni.

Nie mam powodów, by Zanias nie wierzyć, jej opis wygląda na wiarygodny, takie przypadki mogą się zdarzyć w nocnym klubie czy w dyskotece. To niepokojące zjawisko zwane jako 'needle spiking', którego liczne przypadki podobno zarejestrowano już w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Belgii czy Niemczech. Ofiarami ukłuć igłą i wstrzyknięcia niezidentyfikowanych środków uspokajających skutkujących amnezją i niewydolnością oddechową padają głównie młode kobiety. Jednakże mam wątpliwości co do częstotliwości występowania takich zdarzeń, gdyż zapewne spory odsetek przypadków 'needle spiking' to przypadki niepotwierdzone. Ile takich przypadków rzeczywiście miało miejsce? Póki co nie natrafiłem na wiarygodne dane. Zakładam też, że szybkie i umiejętne wykonanie takiego zastrzyku nie jest łatwe do wykonania bez bycia przez potencjalną ofiarę zauważonym.

Mam też wrażenie, że opisujące to zjawisko media wyolbrzymiają skalę zagrożenia, gdyż dziennikarzom tabloidów zależy na wywołaniu moralnej histerii wśród czytelników i tym samym na wzroście klikalności. Podobnie sprawa miała się z koreańskim serialem "Squid Game", który widziało mnóstwo dzieci. Niektóre media starały się przestrzec rodziców dzieci przed brutalnością serialu. Moralna histeria, panika musiała zostać wykreowana, bo na niej się zarabia. "Squid Game" cieszył się dużym powodzeniem wśród dzieci i małoletnich, docenili go także liczni widzowie dorośli. Obecnie jednak zainteresowanie tym serialem znacznie opadło.

Tak czy owak najlepiej iść do klubu czy na dyskotekę w towarzystwie i wzajemnie się pilnować. Wówczas można uniknąć nieprzyjemności takich jak dosypanie jakiegoś narkotyku do drinka, niechciana atencja czy molestowanie. Bądź bezczelna kradzież pieniędzy, co stało się normalką w szemranych klubach tj. Cocomo/Temptation/Touch/Euphoria (jak zwał, tak zwał, to sama fabryka oszustw), w których obsługa celowo rozpija klientów, dosypuje im do drinka Rohypnol (flunitrazepam), po czym tracą oni świadomość i duże sumy pieniędzy.

A ikoniczny berliński Berghain zapewne skrywa niejeden mroczny sekret, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że w miejscach takich jak ten klub i jemu podobne narkotyki i substancje psychoaktywne były, są i będą na wyciągnięcie ręki. 

https://www.spiegel.de/international/germany/silence-surrounds-overdose-death-at-berghain-a-1198980.html 

sobota, 28 maja 2022

Mesjasz zła/ Messiah of Evil (1973) - recenzja

                                                
Pamiętam, że kupiłem "Messiah of Evil" wiele lat temu na DVD i film mnie zachwycił, zatem postanowiłem ten wysmakowany dreszczowiec odświeżyć. Narracja w fabule pochodzi od młodej kobiety umieszczonej w szpitalu psychiatrycznym, a film otwiera jej ostrzeżenie: "They say nightmares are dreams perverted"... Arletty (zjawiskowa Marianna Hill) udaje się na kalifornijskie wybrzeże do odizolowanego nadmorskiego miasteczka Point Dune, by odnaleźć ojca-malarza (Royal Dano). Na miejscu natyka się na dobrze ubranego hipisa (Michael Greer) oraz jego dwie groupies, a także na wypełniony dziwacznymi zapiskami dziennik ojca. Od tej pory fabuła filmu rozmywa się w koszmarną halucynację...

Świetna atmosfera, mocno odrealniona i somnambuliczna, by nie rzec lovecraftowska, wzorcowo wykreowany nastrój osamotnienia. Generalnie "Messiah of Evil" można potraktować jako quasi-surrealistyczne i pop-artowe skrzyżowanie "Karnawału dusz" (1962) Herka Harveya z "Nocą żywych trupów" (1968) George'a A. Romero. Ale w trakcie seansu można mieć także skojarzenia z takimi horrorami jak np. "Miasto żywych trupów" (1980) Lucio Fulciego, "Dead and Buried" (1981) Gary'ego Shermana, "Świt umarłych" (1978) George'a A. Romero (znakomita scena w supermarkecie), etc. Do tego dochodzi wspomniany odrealniony nastrój jakże charakterystyczny dla naprawdę licznych Eurohorrorów i gialli z lat 70-tych. Z tego względu warto odświeżyć "Mesjasza zła" po latach albo obejrzeć go po raz pierwszy. 

Pierwszy seans: 29 października 2008 roku, film ponownie obejrzany 26 maja 2022 roku. Sceny w supermarkecie i kinie znakomite! Podobnież dziwaczne i niepokojące pop-artowe obrazy na ścianach domu artysty. Samotność i melancholia w obrazach Edwarda Hoppera się kłania.

Konkludując, "Mesjasz zła" aka "Dead People" to parasomnia w estetyce horroru.

czwartek, 26 maja 2022

Black Glasses/ Occhiali Neri (2022) - recenzja

                                    

Przynajmniej od czasu "Opera" (1987) horrory i thrillery w reżyserii Dario Argento pozostawiają sporo do życzenia, zatem także do seansu "Black Glasses" aka "Occhiali Neri" (2022) podszedłem z pewną dozą rezerwy. I generalnie muszę przyznać, że najnowszy i być może ostatni już film giallo Dario Argento jest thrillerem całkiem znośnym, przyzwoitym, wciągającym. Oczywiście nie należy oczekiwać wysmakowanej stylistyki "Suspirii" (1977), "Deep Red" (1975) , "Inferno" (1980) czy "Tenebre" (1982), ale to chyba najlepszy film włoskiego reżysera przynajmniej od czasu "Sleepless"(2001). Akcja jest szybka, morderstwa są krwawe i brutalne (szczególnie otwierająca scena mordu na luksusowej prostytutce), pulsujący soundtrack Arnauda Rebotiniego także zapada w pamięć.

Oczywiście brakowało mi w tej historii o przyjaźni niewidomej sex workerki z chińskim sierotą pomysłowej choreografii morderstw, elementu zaskoczenia w trakcie ujawnienia tożsamości mordercy czy zbliżeń na dłonie w czarnych rękawiczkach/narzędzia mordu, jednak należy pamiętać, że ostatnie filmy Dario Argento są niskobudżetowe, zatem nie ma mowy już o powrocie Dario Argento do formy z lat 70-tych i 80-tych.

Tak czy owak, w "Occhiali Neri" wychwyciłem nawiązania do "Suspirii", "The Beyond" czy "Kota o dziewięciu ogonach". Ogromny plus też za świetnie wykonane efekty gore autorstwa Sergio Stivalettiego. A i główną bohaterkę Dianę da się polubić, gdyż jej walka o przetrwanie tragedii, której doświadczyła wciąga. Polujący na nią morderca stanowi w tym filmie jedynie namacalne tło.

Nie mam pojęcia czy Dario Argento wyreżyseruje w przyszłości kolejny thriller. Facet jest już po osiemdziesiątce. Być może "Black Glasses" to jego łabędzi śpiew. Być może. Jestem fanem thrillerów i horrorów Włocha od ponad 25 lat, odkąd po raz pierwszy obejrzałem w polskiej telewizji "Głęboką czerwień" czy "Cztery muchy na szarym aksamicie". Z tego względu podwyższam delikatnie ocenę na 7/10. A miałem ochotę dać 6/10 w skali IMDb czy Filmweba.

Powrócę jeszcze kiedyś do "Occhiali Neri".  Zdj. Asii Argento z ojcem wykonał Casper Wackerhausen-Sejersen.

środa, 25 maja 2022

Salvador Ramos i masakra w szkole podstawowej w Uvalde (Teksas)

                                                        

                                  

Pomysł na tekst o szkolnych active shooterach kiełkował we mnie od dawna, zatem stwierdziłem, że najwyższa pora poruszyć tą problematykę omawiając aktualny przypadek. Pisałem tutaj niejednokrotnie o brutalnych i zagadkowych morderstwach, wojnie, samobójstwach (także dzieci), masowych strzelaninach, itd. - w zamierzeniu tematyka tego bloga od początku jego istnienia miała być mroczna i ekscentryczna. 

24 maja 2022 roku uzbrojony w karabin i pistolet 18-letni Salvador Ramos wtargnął do szkoły podstawowej Robb Elementary School w Uvalde (Teksas), po czym zastrzelił 19 dzieci i dwie  nauczycielki. Bez wątpienia doszło do najgorszej szkolnej masakry od czasu Sandy Hook w Connecticut. Wówczas (14 grudnia 2012 roku) 20-letni Adam Lanza po zamordowaniu własnej matki udał się do szkoły podstawowej Sandy Hook, w której zabił strzałami z karabinka AR-15 20 dzieci i 6 dorosłych, po czym odebrał sobie życie strzałem z pistoletu. Większość ofiar morderczego ataku Lanzy miała 6-7 lat. Przed opuszczeniem swojego domu Lanza zniszczył dysk twardy swojego komputera, co znacznie utrudniło ustalenie motywu jego działania. 

Wróćmy jednak do aktualnej masakry w szkole w Uvalde. 18-letni sprawca, który prezentował zakupioną na swoje urodziny broń na Instagramie najpierw strzelił do swojej babci (na razie nie wiadomo czy przeżyła, na pewno została ciężko ranna), po czym udał się w kamizelce taktycznej do szkoły Robb Elementary, porzucił samochód marki Ford (pickup) i wtargnął do budynku. Zanim został zastrzelony przez funkcjonariusza straży granicznej zamknął się w dwóch połączonych ze sobą pokojach klasowych 111 i 112, tam zabił dwie nauczycielki (Irma Garcia i Eva Mireles) oraz 19 dzieci w wieku 9-11 lat, zranił 17 osób, w tym dwoje policjantów. Strzelał do każdego, kto znalazł się na jego drodze. Według relacji świadków z jego ust padły następujące słowa/zdania: "Dobranoc" (przed zastrzeleniem Irmy Garcii), "Wszyscy umrzecie", "Czas umierać", zanim zaczął strzelać podobno puścił 'smutną' muzykę. Policja nie umiała przeprowadzić z nim żadnych negocjacji.

Typowy przykład active shooter incident. 

Problematycznie zachowała się policja na miejscu, gdyż czekała aż 78 minut, by wkroczyć do szkoły podstawowej i zastrzelić napastnika w pokoju klasowym. Budynek szkoły podstawowej został otoczony kordonem, co spowodowało starcia zdesperowanych, chcących wydostać swoje pociechy z budynku rodziców ze stróżami prawa. Policja użyła wobec przerażonych rodziców siły. Ramos pozostawał ukryty za stalowymi drzwiami przez godzinę, zanim policjanci zdobyli do nich klucz.

Wychodzi na jaw, że sprawca był gnębiony w szkole, gdyż pochodził z biednej rodziny, seplenił i używał kredki do oczu. Założył konto na Instagramie i obserwował uczniów szkoły w Uvalde, do której w zasadzie przestał uczęszczać. Być może przyczyną wybuchu gniewu Salvadora była niemożność ukończenia szkoły, gdyż masakry dokonał dzień po jej ukończeniu przez jego klasowych kolegów. Nastolatka z Los Angeles, która nie znała Salvadora otrzymała od niego na IG tajemnicze wiadomości, w których pisał, że zamierza coś zrobić. To był sygnał ostrzegawczy. Wiadomo też, że chłopak przejawiał zachowania agresywne w stosunku do współpracowników fast-foodu, w którym pracował. Był niegrzeczny i skłonny do bójek. Pierwszą rzeczą, którą zrobił na 18 urodziny był zakup dwóch karabinów AR. 

Co intrygujące, Salvador Ramos musiał widzieć na Netflixie (także i tutaj recenzowany) dokument "Don't Fuck with Cats" o Luka Rocco Magnottcie i zapewne kanadyjski morderca kotów i człowieka imponował mu patologicznym wręcz pragnieniem bycia sławnym. Na Wikipedii znalazłem informację, że nastolatek pastwił się nad kotami (jak Luka Magnotta) i urządzał z tego livestreamingi na aplikacji Yubo. Czemu wówczas nikt nie zareagował? Oto jest pytanie. 

https://dtbbth.blogspot.com/2021/12/luka-magnotta-i-dont-fuck-with-cats.html

Pokaźna część masakr w szkołach jest starannie zaplanowana i odznacza się specyficzną choreografią (użyta broń np. wspomniany AR-15, odzież sprawców, zazwyczaj czarna czy moro, długi trencz). Wśród sprawców masowych morderstw w placówkach edukacyjnych przodują mężczyźni. 

Motywacja sprawcy to często chęć bycia zauważonym, respektowanym, fantazjowanie o byciu sławnym, które nasila się wraz z upływem czasu. Fantazje podsycają wyczyny innych sprawców masowych morderstw. W końcu owe marzenia (np. zemsty za zniewagę czy poczucia kontroli nad życiem innych) sprawcy ujawniają w manifestach czy w konwersacjach swoim przyjaciołom, w mediach czy chat roomach. To są fantazje i sny o zabijaniu, które przyczyniają się do izolacji społecznej, skrajnego introwertyzmu, wycofania sprawcy. Sprawca masowego mordu często określany jest jako osoba cicha, zamknięta w sobie, nieśmiała, samotnik. Wielu szkolnych active shooterów było prześladowanych, gnębionych, odrzucanych przez rówieśników, pesymistycznie nastawionych, o niskiej samoocenie, zawieszonych w szkole, odczuwających presję ze strony nauczycieli. Niektórzy sprawcy doświadczyli przemocy w dzieciństwie i potem fantazjują o zabijaniu, by wreszcie stać się widzialnymi dla otoczenia. Sława takich masowych morderców jak Dylan Klebold i Eric Harris, nastoletnich sprawców masakry w szkole Columbine z 20 kwietnia 1999 roku sprawiła, że szybko znaleźli się ich naśladowcy, kopiści. Z czasem fantazja staje się obsesją i zaczyna dominować, krzyczeć do sprawcy "Czas działać!" Masowi szkolni mordercy chcą być zapamiętani tak jak Harris i Klebold, ich idole, 'męczennicy' z Columbine. Z tym że mordercy z Columbine chcieli czuć się jak bogowie poza kontrolą i prawem, władcy życia i śmierci. Jednak czasem sygnały ostrzegawcze ujawniane w sieci to nic innego jak krzyk rozpaczy, ostateczne wołanie o pomoc, która nie nadchodzi. Jakiekolwiek komunikaty od przyszłych sprawców szkolnych masakr nie powinny być zatem ignorowane przez uczniów, rodziców, nauczycieli czy szkolnych psychologów. Depresja, odwiedzanie fanowskich stron o masowych mordercach, kolekcjonowanie broni, agresywne intencje przekazywane w mediach społecznościowych. To wszystko mogą być potencjalne sygnały ostrzegawcze, ale należy do nich podejść na chłodno, bez przesadnej reakcji. Zbudowanie trwałych więzi z ludźmi, na których nam zależy, z mentorami to najlepsza metoda, by zapobiec aktom przemocy. 

Przy okazji dopiero dziś znalazłem na Reddit trzy zdjęcia pozującego z bronią Adama Lanzy. Także w przypadku masowego mordercy z Sandy Hook doszło do metodycznego zaplanowania masakry szkolnej. Zresztą Adam Lanza jest bodaj jednym z najbardziej ekscentrycznych przypadków szkolnych mass shooters: ważący zaledwie 50 kg weganin ze zdiagnozowanym syndromem Aspergera, fanatyk broni palnej obsesyjnie wyszukujący informacje o szkolnych strzelaninach, wielbiciel Dylana Klebolda i Erica Harrisa, morderców z Columbine, być może aseksualny, jednak z niezdrową obsesją na punkcie dzieci, gdyż zapewne chciał je 'wyzwolić' spod kontroli rodziców i nauczycieli, fanatyczny miłośnik pewnej tanecznej gry, skrajny introwertyk z awersją do naturalnego i jasnego światła i ze skłonnością do przebywania w świecie online, izolujący się od świata w swoim pokoju fan japońskiego techno.

Na zdjęciach także Adam Lanza pozujący z AR-15, sala szkolna nr 10, w której się zastrzelił i leżący na podłodze Glock oraz jej policyjny rysunek. Przydatne linki (artykuł z tabloidowego Daily Mail dość mroczny i nieprzyjemny):

https://www.dailymail.co.uk/news/article-2530129/Newtown-aftermath-pictured-time-Harrowing-images-inside-Sandy-Hook-Elementary-School-released-final-report.html

https://www.bbc.com/news/world-us-canada-41749336 

Swoją drogą szkolna masakra Sandy Hook stała się swego czasu zarzewiem licznych teorii spiskowych, gdyż została przez policję z Connecticut utajniona. Przykładowo dopiero z czasem zaczęły wypływać jej szczegóły oraz jakiekolwiek zdjęcia. Po dziś dzień spiskowcy doszukują się w jej utajnieniu drugiego dna. 

W grudniu 2021 roku ktoś odkrył na YouTube zapomniany kanał Adama Lanzy, który prowadził jako CulturalPhilistine. Lanza zaprzestał jego prowadzenia, gdyż miał niewielu subskrybentów i zainteresowanie kanałem prowadzonym jedynie w formie audio było nikłe. Zresztą na YouTube tego kanału już dawno nie ma, ale w sieci nic nie ginie. Lanza jawił się na swoim kanale jako tzw. efilista (był przeciwko życiu) i antynatalista, który wyrzekł się irracjonalnej i konformistycznej kultury (norm kulturowych). Uznawał, że ludzkość trawi błyskawicznie rozprzestrzeniająca się wśród kolejnych generacji choroba memów, tyrania memów w formie kultury, tyrania konformizmu, dostosowywania się i posłuszeństwa. Należy pamiętać, że jako Aspie Lanza miał kłopot z socjalną interakcją i mógł się czuć kompletnie wyalienowany, niezrozumiany.

Wreszcie Lanza postanowił wyrzec się wartości, życia jako takiego. W końcu jeśli chcemy być szczęśliwi to musimy zaspokajać własne samolubne pragnienia. Walczymy o zaspokajanie tych pragnień (np. intymnych, seksualnych, materialnych, emocjonalnych) i ta walka często nas unieszczęśliwia. Dlatego w Lanzie narastała nienawiść do życia. Jego matka zamierzała sprzedać dom, a to oznaczało, że Adam zostanie zmuszony do opuszczenia pokoju, w którym praktycznie stale przebywał. Musiał stać się 'normalnym' człowiekiem, posłusznym konformistą, który znajdzie pracę i będzie w stanie sam się utrzymać. Lanza nie chciał tego i rozważał samobójstwo. Wybrał jednak masowy mord-samobójstwo, gdyż o tym fantazjował. Być może chciał wyzwolić dzieci, które zabił z przekleństwa życia i jego propagacji. W końcu te dzieci też stałyby się kiedyś rodzicami. Zapewne porzucony w styczniu 2012 roku kanał YouTube, który prowadził miał stać się jego manifestem, jednak zainteresowanie jego poglądami było znikome i nie spotkało się ze zrozumieniem i aprobatą nielicznych odbiorców, co skutkowało kolejnym gorzkim rozczarowaniem i poczuciem odrzucenia.

Inteligentny i filozofujący Adam Lanza to ciekawy przypadek do pogłębionej analizy psychologicznej, kryminologicznej i kryminalistycznej.

https://odysee.com/@ChadChaddington:d/Adam-Lanza-Youtube-Videos-In-Order:3

czwartek, 19 maja 2022

Zagadkowa śmierć 18-letniej Denbahi Escobar

                                              



Ta sprawa kryminalna wzbudziła ostatnio moje zainteresowanie, gdyż skojarzyła mi się z tragicznym zniknięciem Elisy Lam i odkryciem jej rozkładających się zwłok w zbiorniku wodnym na dachu hotelu Cecil. Tutaj jednak definitywnie możemy mieć do czynienia z morderstwem, tym bardziej, że Meksyk (nie czarujmy się) nie jest krajem bezpiecznym dla kobiet. Ale o tym później. Fascynują mnie i niepokoją sprawy kryminalne, w którym widzimy ostatnie zdjęcie ofiary czy jego/jej oprawcy bądź widzimy sprawcę/ofiarę na monitoringu. Tak czy owak, możemy narzekać na miejską inwigilację, ale monitoring bardzo często prowadzi do schwytania sprawców brutalnych przestępstw (niekoniecznie jednak w Meksyku).

W każdym razie 18-letnia Denbahi wybrała się 8 kwietnia 2022 roku na party z dwoma przyjaciółkami do miasta Escobedo, pokłóciła się z jedną z nich i zabawa została zakończona. Przyjaciółka wezwała Denbahi taksówkę, po dziewczynę przyjechał 47-letni 'zaufany' taksówkarz Juan David Cuellar, który miał osiemnastolatkę odstawić do domu. Zamiast podjechać pod dom dziewczyny pozostawił Denbahi samotną na drodze prowadzącej z Monterrey do przygranicznego miasteczka Tamaulipas wchodzącego w skład Nuevo Laredo. To Juan zrobił zdjęcie odwróconej od niego dziewczyny stojącej na drodze, po czym wysłał je jej przyjaciółkom i odjechał. Nie ma to jak pozostawić młodą kobietę na pastwę losu, ale zakładam, że Denbahi musiała mieć dobry powód, by wysiąść (zapewne ją molestował). Wiadomo, że w trakcie jazdy oboje pokłócili się. Potem dziewczynę zarejestrowała jeszcze kamera pobliskiej firmy przewozowej Alcosa Transportes Internacionales. Dziewczyna weszła na jej teren, ale już stamtąd nie wyszła. Niestety finał zniknięcia okazał się tragiczny.

Rozkładające się zwłoki Denbahi znaleziono po 13 dniach poszukiwań niedaleko miejsca, gdzie widziano ją po raz ostatni, w zbiorniku wodnym blisko przydrożnego motelu Nueva Castilla 13. Goście motelowi zaczęli skarżyć się na intensywny odór. Identyfikacja dziewczyny była możliwa dzięki jej ubiorowi i naszyjnikowi z krzyżykiem. Podobno meksykańska policja przeszukiwała teren motelu wielokrotnie. W każdym razie ktoś zamordował Denbahi (sekcja zwłok wykazała przynajmniej jednokrotne uderzenie w głowę) w innym miejscu (teren firmy?), po czym wrzucił ciało do zbiornika z wodą. 

Denbahi zaczęła studiować prawo, a we wrześniu obchodziłaby 19 urodziny. Niestety meksykańskie statystyki dotyczące zniknięć, morderstw i przemocy wobec kobiet są ponure i przerażające. Policja jest bezczynna, przestępstwa są bagatelizowane i nie są rozwiązywane. Tam kobiety po prostu znikają, dosłownie i w przenośni. Zapewne za częścią tych zniknięć stoją kartele narkotykowe oraz handlarze ludźmi. Wyczytałem, że w 2022 roku w samym stanie Nuevo Leon zarejestrowano 275 zniknięć kobiet. Oprócz Denbahi mniej więcej w tym samym czasie zamordowana została w tajemniczych okolicznościach 26-letnia Maria Fernanda Contreras. Zginęła od silnych uderzeń w głowę. Co prawda aresztowano w tej sprawie podejrzanego, niejakiego Raula Alfredo, ale podobno wypuszczono go na wolność. 

https://www.infobae.com/en/2022/04/24/debanhi-escobar-the-inconsistencies-of-the-case-from-leaving-the-taxi-driver-free-to-the-suspicion-of-sowing-the-body/ 

W Polsce zwróciłem natomiast uwagę na nagrane brutalne pobicie i morderstwo 29-letniego Macieja w bramie na warszawskim Nowym Świecie 28 tylko dlatego, bo stanął w obronie zaczepianych kobiet (zwrócił uwagę pijanym młodym mężczyznom i został przez nich zaatakowany, skopany i jeden z nich dźgnął go trzy razy w klatkę piersiową nożem). Może ktoś skojarzy, gdzie obecnie przebywa śmieć, którego zarejestrował monitoring? Aha, wbrew histerii prawicy wpisującej się w proputinowską narrację niechęci wobec Ukrainy póki co nic nie wskazuje na to, że był to obcokrajowiec np. Ukrainiec. Podejrzany jest pochodzenia polskiego, podobno znane jest jego imię i nazwisko. Natomiast ofiara przyjechała do Warszawy, by puszczać muzykę w klubach. 

EDIT: Podejrzanych jest trzech: 23-letni Sebastian Włodarczyk, 27-letni Łukasz Goławski i 24-letni Dawid Mirkowski. I zapewne niedługo zostaną zatrzymani, gdyż wystawiono za nimi wnioski o areszt i listy gończe. Oczywiście tchórze się ukrywają. Rzeczywiście są to 'obcokrajowcy'. Tak jak chcieli 'specjaliści' z Konfederacji i Ordo Iuris. Mam nadzieję, że te ścierwa lada moment zostaną schwytane, gdyż zamordowanie niewinnego mężczyzny za to, że ośmielił się agresorom zwrócić uwagę zasługuje na totalną infamię i potępienie. I jak najsurowszą karę. 

Nadal zadziwia mnie jak głupie, koszmarne i okrutne rzeczy ludzie robią bliźnim pod wpływem spożytego alkoholu. Banalna awantura kończąca się czyjąś całkowicie niepotrzebną śmiercią. Nie pierwszy taki przypadek i nie ostatni. Co do zasady staram się unikać pijanych i skłonnych do awantur ludzi, gdy np. wracam nocą z koncertu do domu. Ale zawsze mogę znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Tutaj niestety ofiara zginęła, bo zareagowała, co bynajmniej wcale nie oznacza, że nie powinno się w ogóle reagować.

Z pozytywnych wieści na pochwałę zasługuje szybka reakcja warszawskiej policji i osób postronnych skutkująca uratowaniem 17-letniej dziewczyny od samobójczego skoku z mostu Świętokrzyskiego w Warszawie (poranek 12 maja). W takiej sytuacji trzeba reagować natychmiast i starać się z potencjalnym samobójcą/samobójczynią rozmawiać, okazać takiej osobie empatię i zrozumienie. Tutaj niedoszła samobójczyni była zdecydowana, by umrzeć, w pewnym momencie odwróciła się i chciała skoczyć, ale została przytrzymana i siłą wciągnięta przez policjantów i osobę postronną (empatyczną kobietę) na most. O samobójstwach dzieci i młodych ludzi napisałem w ubiegłym roku dłuższy artykuł, do którego odsyłam. To jest problem, o którym trzeba stale informować. 

http://dtbbth.blogspot.com/2021/09/podwojne-samobojstwo-w-lesie-pod.html 

W tematyce samobójczych skoków z mostu nieodmiennie polecam poruszający dokument "The Bridge" z 2006 roku. 

https://www.cda.pl/video/39851088c

https://dtbbth.blogspot.com/2013/06/gene-sprague-wspomnienia.html 

Rekomendacja muzyczna. Ostatni album black metalowców z Watain. Podoba mi się. Melodyjny, wciągający, znakomicie wyprodukowany, podniosły black metal. Momentami mam wrażenie, jakbym słuchał black metalowego Tribulation czy The Devil's Blood ("Serimosa", singlowy "We Remain"). I bardzo dobrze. Możliwe, że prędzej czy później ten materiał zrecenzuję.

https://watainsom.bandcamp.com/album/the-agony-ecstasy-of-watain

piątek, 6 maja 2022

Helleruin, Kampfar i Taake w Bazylu 5 maja 2022 roku (fotorelacja)

                                           






W trakcie drogi na niniejszy koncert złapała mnie koszmarna ulewa. Nie pomógł rozłożony parasol, wystarczyła chwila i byłem już dość mocno przemoczony. Schroniłem się w bramie kamienicy i starałem się rzęsisty deszcz przeczekać. Zaczęła mi się kołatać myśl czy nie odpuścić tego koncertu i po prostu nie wrócić do domu, tym bardziej, że biletu nie miałem wcześniej zakupionego. Taake widziałem na żywo (ogromnym fanem norweskich black metalowców nie jestem, choć to kapela na pewno zasłużona dla skandynawskiej sceny black metalowej), ale przyciągał mnie Kampfar, który bardzo lubię. W końcu przemogłem się i w deszczu przybyłem do Bazyla. 

Niestety przybyłem z opóźnieniem, zatem załapałem się jedynie na końcówkę występu holenderskich black metalowców z Helleruin. Na krótko przed koncertem przesłuchałem w całości album "War Upon Man" (2021) i muszę przyznać, że był całkiem dobry. Agresywny, acz dość melodyjny black metal, który wprawnie kreuje złowieszczą i chłodną atmosferę. Koncert Holendrów (z tego co zdążyłem zobaczyć) był całkiem energiczny, intensywny. No nic, dla zachęty posłuchajcie Helleruin:

https://helleruin6.bandcamp.com/album/war-upon-man

Intensywnie było także na następnych koncertach. Kampfar absolutnie mnie nie zawiedli. Podobnie jak Taake ta norweska kapela jest dość mocno zasłużona, jeśli chodzi o skandynawską scenę black metalową. I słynie z mocnych, wyrazistych koncertów. Kampfar jako zespół także ewoluowali muzycznie: od mocno osadzonego w nordyckiej mitologii folk/pagan black metalu po mroczniejsze brzmienia progresywno black metalowe, jakimi zespół szczyci się obecnie (począwszy od albumu "Mare" z 2011 roku). Ilekroć słucham Kampfar to mam skojarzenia z Enslaved i Hades Almighty. Koncert Norwedzy dali świetny, intensywny, wciągający. Radością napawa mnie fakt, że mogłem Kampfar zobaczyć na scenie, choć w tej chwili nie jestem pewien, czy był to mój 'pierwszy raz' z ich muzyką na żywo. Mnóstwo koncertów sprzed wielu lat, w których uczestniczyłem zatarło mi się w pamięci. Set-lista Kampfar: "Our Hounds, Our Legion", "Troll, Dod Og Trolldom", "Ophidian", "Swarm Norvegicus", "Urkraft", "Mylder", "Tornekratt", "Det Sorte". 

Natomiast koncert Taake, choć też intensywny trochę mnie znużył, ale chyba wynikało to z rosnącego zmęczenia. Niemniej podoba mi się upiorna prezencja sceniczna Hoesta, w tym jego wampiryczna peleryna a la Nosferatu. Zgromadzona w Bazylu publiczność przyjęła występ Taake bardzo żywiołowo. Widziałem też pod sceną sporo młodych ludzi, którzy zapewne dość niedawno zaczęli swoją przygodę z black metalem. Tak trzymać. Mam jednak nadzieję, że owi młodsi wiekiem fani wciąż będą kupować płyty ulubionych zespołów, a nie tylko słuchać ich np. na Spotify. Set-lista: "Nordbundet", "Du ville ville Westland", "Fra Vadested til Vandesmeed", "Orkan", "Doedsjarl", "Havet i huset", "Helvetesmakt", "Dei vil alltid klaga og kyta", "Hordalands Doedskvad 1" i "Myr".

Na koniec poruszę jeszcze jedną kwestię. W związku z wciąż trwającą pandemią i narastającą inflacją ceny biletów na koncerty, ale także merchu (ciuchów, płyt CD) rosną. Przykładowo kiedyś byłem w stanie nabyć płytę zespołu za 50 zł czy bluzę ulubionego zespołu w podobnej cenie, teraz normą są płyty CD za 70-80 zł sprzedawane na merchu. Drożyzna dotyka niestety także sfery koncertowej, w związku z tym chodzę na koncerty rzadziej i kupuję merch zespołów mniej regularnie, ale nadal kupuję. Nie będę z tego powodu narzekał (muzyka kosztuje i powinna kosztować, muzycy mają na niej zarabiać, a koronawirus na długi czas praktycznie unicestwił trasy koncertowe i ich organizację), ale widać jak wiele zmieniło się w sferze muzyczno-koncertowej dzięki pandemii Covid19 i inflacji, którą przyniosła. Osobna kwestia to odgórna likwidacja stoisk z płytami CD choćby w Media Markcie. Czyżbyśmy w dobie Spotify i bandcampa zmierzali powoli i systematycznie ku zmierzchowi tego fizycznego nośnika?

Odsłuch na dzisiaj to "HyperViolent" (2022) Hocico - płyta mocno zróżnicowana i długa, być może nieco przekombinowana, jednak warto poświęcić jej trochę uwagi. Znalazł się na niej oprócz coveru Ministry nawet kawałek industrial metalowy "Crown of Knives".

https://hocico666.bandcamp.com/

środa, 4 maja 2022

Tragedia Mariupolu i zaciekłe walki o Azowstal

                                                    

Z chwilą gdy piszę tego posta trwają zaciekłe walki o kombinat metalurgiczny Azowstal, do którego wdarli się rosyjscy żołnierze. Burmistrz miasta poinformował, że utracony został kontakt z siłami ukraińskimi broniącymi zakład. Warto dodać, że w podziemiach (wielokilometrowym labiryncie podziemnych korytarzy) Azowstalu wciąż kryją się także cywile, choć część ludności cywilnej Azowstalu (łącznie 156 osób) udało się bezpiecznie ewakuować do Zaporoża. Nie mam pojęcia jak długo będą trwać walki o Azowstal, gdyż przewaga liczebna Rosjan jest wyraźna. Poza tym obrońcy m.in. z pułku Azow są wymęczeni i mogą nie mieć wystarczająco jedzenia i amunicji. Rosjanom ogromnie zależy na jakimkolwiek większym sukcesie strategicznym na potrzeby orwellowskiej machiny propagandy. Do tej pory nie odnieśli oni większych sukcesów w trakcie wojny na Ukrainie, a zatopienie krążownika "Moskwa" przez Ukraińców było dla rosyjskich propagandystów nie lada szokiem. Na ulicach zrujnowanego ("wyzwolonego od rzekomych nazistów") Mariupola Rosjanie pragną zorganizować 9 maja paradę, być może z udziałem pojmanych jeńców. 

Tak czy owak będzie to parada wstydu zważywszy na ogrom zbrodni wojennych i szabrownictwa, jakiego Rosjanie dopuścili się na zajętych terytoriach. Strategia Rosjan w wojnie na Ukrainie jest prosta: niszczyć/uszkadzać krytyczną infrastrukturę, terroryzować, traumatyzować i emocjonalnie wykańczać Ukraińców, sprawić, aby stale się bali. Do tego miały posłużyć m.in. tortury i egzekucje w Buczy, Irpieniu, Hostomelu, Mariupolu czy Borodziance. Do tego służą też ostrzał rakietowy obiektów cywilnych oraz bombardowania. Celem Rosjan jest też wywołanie kryzysu humanitarnego i żywnościowego na wielką skalę, czemu ma posłużyć ujawniona niedawno kradzież 400 000 ton pszenicy.

Żal mi Mariupola, choć nigdy nie miałem okazji wizytować tego miasta. Parada 'zwycięstwa' w tak wykrwawionym i zniszczonym mieście brzmi jak jakiś koszmarny żart, absurd. Wciąż jednak liczę na zwycięstwo Ukrainy w tej haniebnej, wywołanej przez Rosję wojnie. Putin zapewne będzie chciał sprzedać na potrzeby rosyjskiej propagandy samą ideę zwycięstwa Rosji w trakcie tej tzw. 'operacji specjalnej'. Całkowita kontrola nad upadłym Mariupolem to oczekiwane 'zwycięstwo' nad 'nazistami' i 'banderowcami'.

Żal mi także obrońców Azowstali, gdyż nie wiadomo jaki czeka ich los. Być może śmierć, a w razie pojmania żywcem niewyobrażalne tortury. Straceńcza obrona kompleksu metalurgicznego Azowstal słusznie bywa porównywana do Termopile.  

Zastanawiam się jaki będzie finał tej wojny. Czy np. Putin w swoim autokratycznym obłędzie nie zdecyduje się użyć broni jądrowej, jeśli Rosjanie zostaną ostatecznie wyparci z Donbasu? Czy wojna nie rozleje się na Mołdawię i być może inne kraje europejskie? Czy potencjalne wejście Szwecji i Finlandii do NATO nie stanie się przyczynkiem do kolejnych rosyjskich aktów wojennej agresji? 

Rosja rozmieściła 22 batalionowe grupy taktyczne w pobliżu Izjum - celem jest zajęcie Kramatorska i Sewierodoniecka. Czy uda się go zrealizować przed 9 maja?

Analityk wojskowy ze mnie żaden, ale oto kilka moich luźnych przemyśleń pisanych w trakcie odsłuchu najnowszego albumu The Devil and the Universe.

https://aufnahmeundwiedergabe.bandcamp.com/album/goatopia 

Na środkowym zdjęciu dwóch żołnierzy walecznego pułku Azow oraz lekarka. Być może to już ostatnia fotografia tych ludzi.