Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2025

Castle Party 2025 (fotorelacja)

                                                      























Tym razem moja relacja będzie skrótowa, gdyż nie pojawiłem się na całości tegorocznej edycji, ponieważ w zasadzie zastanawiałem się czy w ogóle się pojawiać. Jednakże udało mi się w ostatniej chwili wygrać karnet na Castle Party 2025, zatem podjąłem decyzję, by przyjechać na weekend. Nie miałem noclegu na polu namiotowym (namiotu nie chciało mi się brać, karimaty i materaca zresztą też), ani w prywatnej kwaterze, zatem tym razem postanowiłem po prostu przetrwać dwie noce na trwających do 4 rano setach DJ-skich,, a potem spacerowałem uliczkami, alejkami i parkami Bolkowa co pewien czas odpoczywając. W nocy z niedzieli na poniedziałek spędziłem też kilkanaście minut na cmentarzu komunalnym w Bolkowie. Festiwal Castle Party słynie z tego, że jest bezpieczny dla zgromadzonej tam publiczności i mogę to śmiało potwierdzić. W trakcie moich samotniczych wędrówek nic złego mi się nie przytrafiło, mimo że miałem przy sobie portfel, smartfona, aparat fotograficzny. A będąc zmęczonym łatwo utracić czujność. Z drugiej strony nyktofilia (fascynacja ciemnością, nocą, czerpanie przyjemności z mroku) nie powinna być subkulturze gotyckiej obca. 

Castle Party odznacza się wyjątkowo przyjazną i przyjemną atmosferą. To idealna wręcz impreza dla introwertyków, wszelkiej maści odszczepieńców i outsiderów. Kilku moich znajomych z kręgów dark independent nie pojawiło się na tegorocznej edycji, gdyż nie odpowiadał im w ich mniemaniu słaby lineup. Początkowo też nie byłem zachwycony, ale obecnie podchodzę do tego nieco inaczej. Castle Party od lat stawia na muzyczną różnorodność: dobrą muzykę znajdą tutaj zarówno wielbiciele metalu, jak i dark independent. A że zespoły się powtarzają? Cóż, trudno. Możliwości headlinerskie też powoli się kończą. Może pora na CP 2026 zaprosić np. Mareux, Twin Tribes czy The Young Gods? Może pora dać szansę występowi jakiejś cenionej kapeli funeral doom metalowej np. Shape of Despair (Finandia)? Albo postawić na azjatycką scenę gotycką (stylistyka Gothic Lolita), by jeszcze bardziej zdywersyfikować grono odbiorców i odbiorczyń festiwalu? No i rzecz jasna nie obraziłbym się na jakieś tematyczne wykłady czy seanse starych horrorów/cyberpunkowych dystopii w trakcie festiwalu. Jaki kierunek obiorą w przyszłości organizatorzy Castle Party? Nie wiem, na pewno nie da się wszystkich zadowolić. Tak na dobrą sprawę na Wave Gotik Treffen czy Amphi zespoły też notorycznie się powtarzają. 

Jakie zatem wrażenia pozostawiła po mnie tegoroczna edycja CP 2025? Jak najbardziej pozytywne. Z czwartku najbardziej żałowałem nieobecności na koncertach Darkways (Hiszpania) i Corpus Delicti (Francja), w piątek może Carpenter Brut (Francja). Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Barceloński Darkways mam nadzieję zobaczyć na żywo w poznańskiej Minodze 6 września br. Sobota chyba mi najbardziej odpowiadała pod kątem mojego muzycznego gustu, zatem tego dnia kursowałem jak szalony między sceną zamkową a parkową. Niektóre sobotnie koncerty widziałem w całości (Lovelorn Dolls, The Last Decade, Aux Animaux, Swallow the Sun, Psyclon Nine, Myrkur), inne fragmentarycznie (The Sweet Kill, Date at Midnight, Soror Dolorosa). Najagresywniej zaprezentowali się w sobotę Amerykanie z Psyclon Nine (dark electro/industrial/metal industrialny). Nero Bellum to niepozorny frontman, ale muzyka jego zespołu jest mroczna, brutalna, przesycona nihilizmem, antyreligijnością i przemocą (przy "Shoot to Kill" pod sceną był dość spory młyn). Melodyjny doom death metal Finów ze Swallow the Sun też czasem zabrzmiał dość mocno ("These Woods Breathe Evil", niemal death metalowy "Swallow (Horror Part.1", druga połowa "Cathedral Walls"). Cieszę się, że Finowie zaprezentowali "Stonewings", bo na koncercie klubowym Swallow the Sun w Poznaniu tego melancholijnego numeru zabrakło. Także z zamykającym sobotę koncertem Myrkur mam pozytywne wspomnienia. Amalie Bruun dysponuje bardzo pięknym i wyrazistym wokalem i wygląda na to, że była z występu na CP 2025 zadowolona. Zwolennicy post-punka, darkwave i gotyckiego rocka doskonale bawili się na świetnych gigach The Last Decade, Aux Animaux, Date at Midnight oraz Soror Dolorosa (załapałem się na pół godziny totalnie energicznego koncertu francuskiego tria, co za świetny występ, dziękuję za "Autumn Wounds" i "Beau Suicide"). Sobotni DJ-ski set też wspominam całkiem dobrze, gdyż poleciało sporo niemieckiego industrialu m.in. Die Krupps. Wytańczyłem się należycie i ruszyłem na kilkugodzinną włóczęgę. 

Niedziela przyniosła mi uczestnictwo w mniejszej liczbie koncertów. W zasadzie całkowicie odpuściłem scenę parkową i zostałem na zamku. Wcześniej jednak (mimo nieprzespanej nocy) wypiłem ze znajomym przez kilka godzin 5-6 piw. Dotarłem na zamek dopiero na wyborny koncert francuskich post-punkowców z Je T'amie. Pamiętam ich występ na małej scenie, a teraz Francuzi zadebiutowali na dużej (zamkowej). Totalnie zaraźliwa energia ich post-punka potrafi doprawdy zaczarować. Wyśmienity koncert dali także Belgowie z Ultra Sunn (EBM, darkwave, new beat), a nie mieli zbyt wiele czasu na przygotowanie. Gothminister z Norwegii - fajny teatralny goth metalowy gig; Antimatter z UK nie zawiedli, jeden z najlepszych koncertów CP 2025, doskonała atmosfera i muzyczny profesjonalizm. Niedzielę zakończyła Anja Huwe (ex-Xmal Deutschland) z całkiem eklektycznym i awangardowym występem z ciut położonym brzmieniem. Wiem, że dla wielu gotów i gotek niemiecki Xmal Deutschland był zespołem ważnym i cenionym, ale i tak odniosłem wrażenie, że frekwencja na finalnym niedzielnym gigu zamkowym nie była jakaś powalająca. 

Na sam koniec trochę muzyki obecnej na tegorocznej edycji CP:

https://centurymedia.bandcamp.com/album/songs-from-the-north-i-ii-iii

https://auxanimaux.bandcamp.com/album/body-horror

https://dateatmidnight.bandcamp.com/album/fading-into-this-grace

https://psyclonnine.bandcamp.com/album/and-then-oblivion

https://sorordolorosa.bandcamp.com/album/mond

https://thesweetkill.bandcamp.com/album/nowhere

https://xmaldeutschland.bandcamp.com/album/codes

Do zobaczenia (mam nadzieję) na Castle Party 2026. 

środa, 30 kwietnia 2025

Lamp of Murmuur i Spectral Wound w 2Progi 25 kwietnia br. (fotorelacja)

                                                     




Sporo moich relacji koncertowych znajdziecie na Darkultura, głównie w zakresie brzmień dark independent. Jednak od początku 2025 roku uczestniczyłem w paru koncertach metalowych, których jednak tutaj nie recenzowałem. 

https://darkultura.com/

Przykładowo: 

1. Nephylim, Thulcandra i Sacramentum 14 stycznia 2025 roku (poznański klub Minoga, melodyjny black metal)

Nie jestem jakimś ogromnym fanem ani melodeath metalu, ani melodyjnego black metalu, ale skoro wygrałem wejściówkę to trzeba było się przejść. Oczywiście najbardziej podobał mi się koncert szwedzkich weteranów z Sacramentum. Wystąpiły Nephylim (Holandia), Thulcandra (Niemcy) i Sacramentum (Szwecja). Generalnie dominował melodyjny black/death metal w stylu Dissection, choć Sacramentum to dość znana i ceniona kapela, szczególnie za debiut "Far Away from the Sun" z 1996 roku. 

Odsłuch wymienionej płyty:

https://sacramentum.bandcamp.com/album/far-away-from-the-sun-2020-remaster

2. Stam1na, Beware the Dawn i Swallow the Sun 18 kwietnia 2025 roku (poznański klub 2Progi, melodyjny death metal, progresywny thrash i melodyjny doom death).

Tym razem fiński metal w klubie 2Progi. Wystąpiły Stam1na (fiński progresywny thrash metal, mocno energiczny), Beware the Dawn (melodeath z Finlandii, nie moja bajka, zbyt dużo lukru, z melodyjnego death metalu lubię tylko Insomnium i nieodżałowany Slumber), no i, rzecz jasna, Swallow the Sun. Do ostatniej płyty Finów "Shining" jeszcze się do końca nie przekonałem, gdyż jest zbyt melodyjna, radiowa i raczej pozbawiona doom metalowego ciężaru. Ale choć Finowie zagrali z niej bodaj 6 numerów, w tym mój ulubiony, będący hołdem dla Type O Negative "November Dust, pozostałe 6 to już klasyki Swallow the Sun i po prostu fajne piosenki np. "Cathedral Walls", "These Woods Breathe Evil", "New Moon", "Swallow: Horror Part 1","Don't Fall Asleep" czy "When Shadow Is Forced Into the Light". Czyli ostatecznie trochę melodic doom deathu było. Na pewno Finowie będą wartością dodaną do lineupu tegorocznego festiwalu dark independent Castle Party.

https://centurymedia.bandcamp.com/album/shining-24-bit-hd-audio

Serio brakuje koncertów doom death metalowych czy funeral doom metalowych w Polsce. A słuchacze są. 

3. Lamp of Murmuur i Spectral Wound 25 kwietnia 2025 roku (poznański klub 2Progi, black metal). 

Dwie dość młode formacje black metalowe. W odróżnieniu od warszawskiego gigu dzień wcześniej nie było sold outu, jednak publiczność raczej dopisała. Oba zespoły stanęły na wysokości zadania, choć Spectral Wound zagrał intensywnie i nieco krócej od Lamp of Murmuur. Wokalista Lamp w długiej wampirycznej pelerynie nieco kojarzył mi się z nieodżałowanym Rozzem Williamsem z Christian Death. Natomiast wokal Spectral Wound lubi napić się piwa z butelek w trakcie gigu (ale się nie zalewa w trupa tak jak Hoest z Taake). Tak czy siak, Kanadyjczycy na żywo brzmią niczym huragan agresji, punkowo, zadziornie, głośno. Koncert bez bisowania, zabrakło mi chociażby "Mausoleal Drift" na setliście. 

Lamp of Murmuur:

https://lampofmurmuur.bandcamp.com/album/submission-and-slavery

Spectral Wound:

https://spectralwound.bandcamp.com/album/songs-of-blood-and-mire

Koncerty oczywiście zrelacjonowane totalnie skrótowo, ale nie mam akurat dzisiaj czasu, by dłużej przysiąść nad recenzjami. 

wtorek, 12 grudnia 2023

Whalesong i Hexvessel w Minodze 11 grudnia 2023 r. (fotorelacja)

                                                                    




Zdecydowanie mój ostatni koncert w tym mijającym już bieżącym roku. Oczywiście mam już pewne plany koncertowe na rok 2024. I zapewne pojawią się tutaj relacje z owych przyszłych koncertów. Finów z Hexvessel Mata McNerneya widziałem po raz pierwszy w Minodze pod koniec marca 2016 roku, kiedy promowali retro rockowy album "When We Are Death" (2016), album, z którego pochodzi jedna z moich ulubionych piosenek zespołu, czyli "Cosmic Truth". W tym momencie odsyłam do  starszej relacji z tamtego koncertu:

https://dtbbth.blogspot.com/2016/03/new-keepers-of-water-towers-i-hexvessel.html

Co ciekawe, na najnowszym albumie Hexvessel "Polar Veil" (2023) Mat McNerney powraca do swoich black metalowych korzeni, czyli do Void (płyta industrial black metalowa "Posthuman" z 2003 roku), Code (dwa albumy progresywnego black metalu) oraz Dodheimsgard ("Supervillain Outcast" z 2007 roku). Najpierw jednak kilka zdań o supporcie Hexvessel, czyli Whalesong z Tarnowskich Gór. 

Ominął mnie koncert Whalesong na Castle Party 2023, gdyż akurat w momencie jego trwania zagadałem się z dwójką znajomych na zewnątrz małej sceny. Zatem przyszła pora nadrobić doświadczenie wielowymiarowej muzyki Whalesong na żywo w Minodze. Ostatni album Whalesong to iście niezwykłe emocjonalne doświadczenie: dwugodzinny hipnotyczny kolos, w którym ścierają się wpływy industrialu, industrialnego metalu a la Godflesh, doom metalu, dark jazzu (a la Bohren und der Club of Gore), drone'a, sludge metalu, awangardy, neofolka i post-punka. To intrygujące dzieło przypominające mi ostatnie dwupłytowe albumy Swans. W masywnej i ciężkiej muzyce Whalesong tkwi nieskrępowana chęć do eksperymentowania, zacierania gatunkowych granic. Świadczy o tym chociażby różnorodne instrumentarium, które jest obecne na "Leaving a Dream" i widoczne było także na koncercie np. gong, cymbały, dzwony rurowe. Tak czy owak, koncert Whalesong podobał mi się bardzo: był hipnotyczny, wciągający, raczej posępny i ze wszech miar intrygujący. Po prostu zachęcam do zapoznania się z tą niebanalną muzyką:

https://whalesong.bandcamp.com/album/leaving-a-dream

Set-lista: "Drown the World", "Forgive", "Come Down", "Leaving a Dream", "Hope", "From the Ashes". 

Tak jak już wspomniałem na najnowszym albumie Hexvessel "Polar Veil" (2023) uwidocznione zostają black metalowe korzenie Mata McNerneya (Kvohsta), choć w gruncie rzeczy nie jest to black metalowy album. Natomiast jego aura jest zdecydowanie zimowa, polarna, lodowata, przesycona dzikością i surowością tundry. Odbierając tą muzykę na żywo miałem wrażenie, że Kvohst chciał stworzyć najcięższy i najmroczniejszy album w karierze Finów. Inna sprawa, że wokale Mata są nadal poruszające, melancholijne i zapadające w pamięć. Konkludując, blisko 80 minutowy koncert Hexvessel był znakomity, energiczny i transowy. Mat jest znakomitym muzykiem, któremu nieobce są black metal, neofolk czy post-punk (nieodżałowany Beastmilk i Grave Pleasures), ale jednocześnie osobą bardzo skromną i grzeczną. Przykładowo w trakcie wczorajszego gigu podziękował poznańskiej widowni za wierność i oddanie muzyce Hexvessel. Miałem okazję chwilę pogadać z Matem już po koncercie i jestem pod wrażeniem jego elokwencji. 

Odsłuch: https://hexvessel.bandcamp.com/album/polar-veil

Set-lista: "Heaven and Earth Magic", "Black Mountain Poet", "The Tundra Is Awake", "Listen to the River", "Eternal Meadow", "Phaedra", "Older than the Gods", "Joy of Sacrifice", "His Portal Tomb", "Ring", przyjęty wyjątkowo entuzjastycznie "A Cabin in Montana" oraz "Homeward Polar Spirit". 

I jeszcze jedno na koniec: wczoraj na koncercie wypiłem dwa piwa za piękny upadek autokratycznego, oligarchicznego i złodziejskiego rządu PiSu, który rujnował Polskę przez ostatnie osiem lat skłócając nas z sąsiadami i polaryzując społeczeństwo za pośrednictwem aparatu topornej propagandy.  

piątek, 17 listopada 2023

Kvaen, In Mourning i Insomnium w 2Progi 12 października 2023 r. (fotorelacja)

                                                     








Tym razem ograniczę się do niezbędnego minimum opisu, gdyż i tak niniejszą relację wrzucam z opóźnieniem. Nie jestem jakimś wielkim fanem melodyjnego death metalu, ale zarówno Insomnium, jak i In Mourning zespoły, którym nieobca jest melancholijna atmosfera. Zatem na koncert postanowiłem się mimo wszystko wybrać. I nie żałuję! Jako pierwszy wystąpił szwedzki Kvaen - melodyjny, acz agresywny black metal z elementami speed i viking/pagan metalu. W składzie są m.in. obecni i byli muzycy Necrophobic, Nifelheim i Destroyer 666. W porównaniu do in Mourning i Insomnium był to zdecydowanie najagresywniejszy występ tamtego wieczoru, choć nadal nie pozbawiony szwedzkiej melodyjności.

In Mourning cenię szczególnie za ich debiut "Shrouded Divine" z 2008 roku. Szwedzi zaczynali jako gotycki doom death band, by potem pójść w kierunku melodyjnego death metalu ze sporą dawką progresywności i melancholii. Także ich koncert uważam za udany. Można nawet wysnuć tezę, że muzyka In Mourning przypomina nieco Opeth z czasów growlu Mikaela Akerfelda. Fantastyczne akustyczne interludia z czystym śpiewem, doskonale wyeksponowany bas. No i na żywo rewelacyjna forma. 

Set-lista: "Thornwalker", "The Broken Orbit", "The Smoke", "Sovergein Colossus", "Amnesia", "Black Storm". 

Pamiętam, że w 2022 roku miałem się wybrać do Wrocławia na gig My Dying Bride w ramach Ultima Ratio Fest. Jednak zrezygnowałem, gdyż właśnie wtedy MDB nie zagrali, a w zamian wystąpili Finowie z Insomnium. Tak czy owak, nie przeszkodziło mi to, by zobaczyć Insomnium po raz pierwszy na żywo właśnie w 2Progi. Finowie tworzą muzykę melodyjną, zmienną, przesyconą melancholią, osadzoną w fińskim folklorze. To na pewno jeden z najciekawszych obecnie zespołów melo-death metalowych, ze ślicznymi akustycznymi wstawkami i bez lukru. Na żywo nieustająca energia i radość grania. 

Setlista Insomnium: "1696", "Ephemeral", "White Christ", "Pale Morning Star", "Only One Who Waits", "Change of Heart", "And Bells They Toll", "Lilian", "The Rapids", "The Gale", "Mortal Share", "Song of the Dusk".

poniedziałek, 11 września 2023

Summer Dying Loud 09.09.2023 (fotorelacja)

                                           














Nie jestem wybitnie festiwalowy, preferuję mniejsze i bardziej intymne koncerty klubowe, jednak chciałem bardzo pojechać na tegoroczny Summer Dying Loud, XIV edycję festiwalu ciężkich brzmień, która co roku odbywa się w Aleksandrowie Łódzkim. Musiałem odpuścić koncerty Coroner, Katatonia (znowu), Dismember czy Enslaved (znowu), niemniej jednak chciałem chociaż zobaczyć My Dying Bride (po raz trzeci na żywo) i Candlemass (po raz pierwszy na żywo). Festiwal już zdążyły oprotestować środowiska katolickie (Krucjata Młodych, w której zazwyczaj uczestniczą zatroskani i nie rozumiejący innych poglądów niż własne emeryci), bo w lineupie znalazły się zespoły a la Dismember czy Hostia godzące w ich 'przekonania', ale ten ich mały protest spełzł na niczym (no dobra, żerująca na klikach i zasięgach prasa lubi takie kontrowersje). Polska scena metalowa prężnie się rozwija, są zapraszani na koncerty i festiwale także zagraniczni wykonawcy, ale wiadomo o co takim organizacjom chodzi - fanatyków zżera obawa, że młodzież słuchająca metalu, tudzież odkrywająca cięższe brzmienia odwróci się od zakłamania kościoła katolickiego. Sam odwróciłem się od zorganizowanej religii w bardzo młodym wieku i patrząc na ten ogrom hipokryzji i uwstecznienia polskiego kościoła wiem, że dobrze zrobiłem. 

Dojazd z Poznania do Aleksandrowa Łódzkiego wymagał trochę kombinowania (trasa kolejowa z przesiadką plus autobus 97A z Łodzi Kaliskiej), jednakże warto było się poświęcić, nawet za cenę nieprzespanej nocy. Sam teren festiwalu jest rozległy, dużo drzew, cienia, piękny stadion, wadą jest jednak mała druga scena (tzw. Krypta), na której duchota (sauna) dawała się we znaki. Należy pamiętać, że na początku września mamy upały z temperaturą sięgającą 28 stopni Celsjusza. 

Pierwszym zespołem, który zobaczyłem był Gorycz z Olsztyna, w składzie którego są m.in. członkowie Non Opus Dei. Ciekawy i przemyślany awangardowy black metal, raczej utrzymany w wolnych i średnich tempach, mam wrażenie, że dołujący i podszyty niepokojem oraz mocno ekspresyjny. Bardzo oryginalna, mechaniczna praca perkusji, fajny bas oraz desperackie black metalowe wokale. Występ Goryczy zachęcił mnie do przyszłego odwiedzania ich koncertów. 

Odsłuch: https://gorycz.bandcamp.com/album/kamienie

Gig Drown My Day w zasadzie odpuściłem, bo praktycznie w ogóle nie zaglądam w rejony deathcore'a. Poszedłem przejrzeć stoiska z płytami w pobliżu dużej sceny. Natomiast to, że nie czuję muzyki danego zespołu to tylko moja subiektywna preferencja. Jeśli jesteście fanami deathcore'a to muzyka DMD z pewnością przypadnie wam do gustu. 

https://drownmyday.bandcamp.com/album/the-ghost-tales

Chwilę posłuchałem intrygującej muzyki ARRM za ściany Krypty, gdyż nie wszedłem do środka ze względu za zbyt duże zagęszczenie publiczności, po czym ruszyłem na spacer. Dłużej zostałem na koncercie Year of the Cobra z Seattle. Zespół tworzy małżeński duet, a muzykę YotC można scharakteryzować jako psychodeliczny stoner doom metal, dynamiczny i czasem mroczny. Bardzo udany koncert projektu, którego nazwę warto zapamiętać, choć osobiście nie jestem oddanym stoner doom metalu (preferuję doom death, death doom, black doom czy funeral doom). Polecam odsłuch.

https://yearofthecobra.bandcamp.com/album/ash-and-dust

Chciałem zobaczyć Wieże Fabryk z Łodzi, gdyż jestem oddanym fanem brzmień gotyckich (post-punka, rocka gotyckiego, darkwave, EBM, dark electro, coldwave, etc). I cieszę się że na Summer Dying Loud jakby śmielej goszczą także takie zespoły (w czwartek i piątek wystąpiły m.in. Grave Pleasures z Finlandii i rewelacyjne Islandki z Kaelan Mikla). Inna sprawa, że coraz częściej widzę, że muzycy metalowi inspirują się brzmieniami gotyckimi (post-punkiem, zimną falą, rockiem gotyckim), ale na boku mają chociażby side-projecty sythwave czy EBM. Na pewno istniała między subkulturą gotycką a metalową pewna wzajemna niechęć, ale w zakresie twórczo-inspiracyjnym topór już został dawno zakopany. Tak czy siak, wytrzymałem 40 minut w saunie Krypty na koncercie Wież Fabryk. A był on świetny! Zimnofalowy i desperacki post-punk wykrzyczany w rodzimym języku. Jeśli kochacie "Nową Aleksandrię" (1986) Siekiera tak mocno jak ja, to zachęcam do odsłuchu Wież Fabryk:

https://wiezefabryk.bandcamp.com/album/dym

Zerknąłem na kawałek koncertu Amerykanów z Attic - totalny i groteskowy worship Mercyful Fate. Żałuję natomiast mojego braku obecności na koncercie black metalowego Manbryne (spotkany na SDL 2023 znajomy z Warszawy bardzo go chwalił), jednak mniej więcej w tym samym czasie oddaliłem się na scenę główną, by ustawić się w kolejce do spotkania z muzykami My Dying Bride. Przeczuwałem, że będzie ona długa, gdyż brytyjscy tytani gothic/doom death metalu mają w Polsce oddanych fanów i fanki. Zwróciłem uwagę, że dużo płci pięknej słucha My Dying Bride. I bardzo dobrze! W autobusie do Aleksandrowa Łódzkiego zwróciłem uwagę na odzianą w czerń młodą dziewczynę w gorsecie, która wyraźnie jechała przede wszystkim na koncert Brytyjczyków. Dość powiedzieć, że czekanie w kolejce się opłaciło - zdobyłem podpisy wszystkich członków zespołu i pamiątkowe zdjęcie z Aaronem Stainthorpe, wokalistą My Dying Bride. W trakcie stania w kolejce zerkałem na świetny koncert black punkowego Owls Woods Graves. Nie będę się na jego temat rozpisywał - już to uczyniłem w trakcie fotorelacji z Castle Party 2023. Być może wybiorę się także w listopadzie na poznański koncert Furii, gdyż jako support będą występować m.in. OWG.

Weterani death metalu z UK Benediction zawładnęli główną sceną po 20 i zaserwowali publiczności potężny death metalowy łomot z miażdżącymi riffami. Death metal Benediction utrzymany jest w średnich tempach, posiada ciężar i mnóstwo fajnego death metalowego riffowania. W 2020 roku Brytyjczycy z Davem Ingramem na wokalu powrócili w świetnym stylu na albumie "Scriptures" (2020).  Koncert Benediction mi się osobiście podobał: surowy oldschoolowy death metal i muzycy wciąż czerpiący radość z grania na żywo. Set-lista: "Iterations of I", "Scriptures in Scarlet", "Vision in the Shroud", "Unfound Mortality", "Nightfear", "Foetus Noose", "Progenitors of a New Paradigm", "The Grotesque", "Jumping at Shadows", "Subconscious Terror", "Stormcrow", "The Dreams You Dread" i "Magnificat".

Odsłuch: https://www.youtube.com/watch?v=ljLdQQuZksk

To był mój trzeci koncert My Dying Bride widziany żywo (pierwszy na Seven Festval w Węgorzewie, drugi na Castle Party 2017). Oczywiście byłem szczęśliwy w trakcie jego trwania, choć ustawiłem się zbyt blisko ludzi, którzy zdecydowali się iść w pogo. Niestety MDB wskutek 10-minutowej obsuwy zapewne okroili swój set o jedną piosenkę. Tak czy inaczej w trakcie agresywniejszych fragmentów "She Is the Dark" czy "Like Gods of the Sun" muzycy doskonale wiedzieli jak miażdżyć fanów doom metalowym ciężarem, natomiast wykonanie "The Cry of Mankind" czy "Turn Loose the Swans" wywołało u mnie ciarki. Aaron nadal dysponuje potężnym growlem, potrafi także wejść w black metalowe rejestry, kiedy potrzeba, mimo że najbardziej poruszają jego czyste wokale. Owa romantyczno-fatalistyczna otoczka, która towarzyszy doom metalowi My Dying Bride od początku ich istnienia przemawia do wielu słuchaczy i jak dla mnie jest ona idealna do kreowania nastroju smutku i melancholii. Wrzucę dwa utwory My Dying Bride, które uważam za ulubione, choć tak naprawdę adoruję mnóstwo piosenek MDB z różnych albumów zespołu. 

https://www.youtube.com/watch?v=50P1Yhd7-aI

https://www.youtube.com/watch?v=HPjbbhoerxE 

Set-lista My Dying Bride: "Your River", "Your Broken Shore", "Like Gods of the Sun", "Catherine Blake", "The Cry of Mankind", "She Is the Dark" i "Turn Loose the Swans". 

Kolejny wyczekiwany przeze mnie zespół, czyli Szwedzi z Candlemass także wypadli wspaniale. Nie jestem może wielkim wielbicielem epickiego doom metalu, ale bez pionierskich epigonów z Candlemass nie byłoby epickiego doom metalu i kapel pokroju Isole i The Warning. Któż z fanów szeroko pojętego doom metalu nie zna "Solitude" czy "Bewitched"? Pierwsze cztery albumy Candlemass uchodzą za kanon epic/heavy doom metalu. Do zespołu dołączył znany z "Epicus Doomicus Metallicus" (1986) wokalista Johan Langqvist. Czytałem opinie skarżące się na jego obecną formę wokalną, jednakże mam wrażenie, że wokalnie Johan wciąż trzyma się się świetnie. Koncertowo czuć było entuzjazm grania, muzycy mimo późnej pory (23 w nocy) byli w doskonałych humorach. Gdy usłyszałem "Bewitched" czy "Solitude" to miałem ciarki na plecach. Genialny koncert! Set-lista: "Marche Funebre", "Mirror Mirror", "Bewitched", "Under the Oak", "The Bells of Acheron", "Dark Are the Veils of Death", "Samarithan", "Sweet Evil Sun", "Crystal Ball", "The Well of Souls", "A Sorcerer's Pledge" i "Solitude". 

Odsłuch: https://www.youtube.com/watch?v=XmeKS8F8eAM

Wieńczący festiwal gig fińskich melodyjnych symfo/electro black metalowców z And Oceans obejrzałem po łebkach i z pozycji siedzącej, gdyż zmęczenie dawało już o sobie znać. A czekała mnie nieprzespana noc pod gwiaździstym niebem i poranny powrót pociągiem do Poznania. 

Nie wykluczam mojej obecności na Summer Dying Loud 2024, jeśli znowu pojawi się tam jakiś konkretny doom metal. Oby! Mogę zasugerować kilka nazw: Evoken, Esoteric, Shape of Despair, Ahab, itd.