Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2024

Efekt Kitty Genovese w morderstwie Lizy z Białorusi

Zasmuciła mnie ostatnio ta bulwersująca sprawa kryminalna z centrum Warszawy. 25-letnia Liza z Białorusi wracając w niedzielę 25 lutego nad ranem z karaoke została brutalnie zgwałcona i skatowana przez 23-letniego Doriana S. Stało się to przy ulicy Żurawiej 47, czyli w ścisłym centrum stolicy. Dorian S. desperacko potrzebował pieniędzy i za przypadkowy obiekt napaści wybrał uchodźczynię z Białorusi. Założył kominiarkę, wyjął nóż kuchenny i zaczął dziewczynę dusić. Zdzierając z niej ubranie zaciągnął Lizę na schodki prowadzące do bramy przy Żurawiej 47 i tam zgwałcił. Tam też ją pozostawił bez oznak życia. Co w tej sprawie bulwersuje, że gwałt widzieli świadkowie (dwie kobiety i para), co zarejestrował monitoring, ale zachowali się obojętnie i nie zadzwonili na 112. Zapewne uznali to za seks w bramie, choć mieli do czynienia z bestialską agresją seksualną. Po gwałcie Dorian S. rozrzucił ubrania i zrabowane Lizie przedmioty z jej torebki przy okolicznych drzewach, a potem jak nigdy nic udał się do sklepu, by kupić papierosy (wyraźnie zarejestrował go sklepowy monitoring). Następnie pieszo i tramwajem dojechał rano do kamienicy na Rakowieckiej, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu mieszkał z partnerką. Wieczorem został zatrzymany przez policję. 

Po 5 dniach walki o jej życie Liza z Białorusi zmarła w szpitalu. Chciała znaleźć w Polsce bezpieczną przystań, znalazła tutaj śmierć.

Dorian S. miał jakąś drobną przeszłość kryminalną (ćpał, dokonywał drobnych kradzieży), kłócił się także ze swoją dziewczyną, z którą mieszkał. Utrzymywał się z dorywczych prac, szukał stałego zajęcia. Przerwał naukę w technikum. Udzielał się na portalach sex randkowych, w mediach społecznościowych obserwował wielu celebrytów z YouTube i wiele dziewczyn, także z Ukrainy. 

Mamy tutaj do czynienia z podręcznikowym efektem Kitty Genovese. Obojętność ludzi, strach przed reakcją na zło, po prostu inercja, bezradność, apatia. Te osoby dostrzegły brutalne przestępstwo, ale poszły przed siebie. Odpowiedzialność rozproszona. Psychologiczny efekt widza. Ludzie rzadziej reagują, gdy są w parach, częściej gdy spacerują samotnie, co zostało wykazane w eksperymentach. Do interwencji może dojść wraz ze wzrostem liczby świadków (widzów). Aby przeciwdziałać efektowi Kitty Genovese (efektowi widza) warto najpierw zastanowić się czy zachodzi potrzeba reakcji (pomocy), zdefiniować co się dzieje np. rabunek, przemoc domowa czy seksualna, powiadomić innych świadków, wreszcie interweniować. W przypadku Lizy zdecydowanej interwencji zabrakło. Ludzie nie interweniują, gdyż nie potrafią zinterpretować sytuacji, nie obchodzi ich to albo boją się o własne bezpieczeństwo czy reputację. Ilu samobójstwom, aktom przemocy domowej czy seksualnej, a nawet morderstwom można byłoby zapobiec, gdybyśmy byli bardziej czujni, empatyczni i odważni.

Szkoda mi Lizy. Myślę o niej od kilku dni. Każda kobieta powinna czuć się bezpieczna, niezależnie od tego skąd i o jakiej porze wraca.

poniedziałek, 22 stycznia 2024

"Dowody zbrodni" i "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" - recenzje

                                                                             

Małgorzata Gołota "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" (recenzja)

Reportaż o depresji dzieci i młodzieży. Poruszający i jakże potrzebny, napisany z wyczuciem i wrażliwością przez dziennikarkę Małgorzatę Gołotę. W "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" znajdziemy sporo statystyk dotyczących skali zachorowalności na depresję zarówno w wymiarze globalnym i krajowym, a także niepokojące liczby prób samobójczych i samobójstw wśród dzieci i nastolatków. Jak wiadomo nieleczona depresja może prowadzić do śmierci (samobójstwa). Przyczyny depresji wśród dzieci i młodzieży, ale także wśród osób dorosłych są złożone: z jednej strony uwarunkowania genetyczne, z drugiej czynniki środowiskowe takie jak bieda, przemoc domowa, samotność, w kontekście osób młodych opresyjny system szkolnictwa skierowany na skrajną rywalizację, przemoc rówieśnicza czy nadużywanie mediów społecznościowych. Omawiane są sygnały ostrzegawcze i symptomy depresji wśród dzieci i młodzieży (takie jak samookaleczenia, izolacja, anhedonia, czyli nie odczuwanie przyjemności, derealizacja, problemy somatyczne, skłonność do uzależnień), ale też sposoby leczenia depresji (terapia indywidualna, grupowa, rodzinna, farmakoterapia, w najcięższych przypadkach pobyt w szpitalu psychiatrycznym).

Książka okraszona jest kilkoma wywiadami: z pacjentami (wypowiadają się same młode kobiety), matką jednej z dziewczynek, psychiatrami, psychoterapeutami, etc. Przykuł moją uwagę obszerny wywiad z profesorem Brunonem Hołystem, prawdziwym polskim autorytetem w dziedzinie suicydologii i wiktymologii. Wywiad, który dotyczy samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Profesor opisuje chociażby przypadek ośmioletniego dziecka, które zdecydowało się na ostateczny krok, wskazuje także przypadki naśladownictw i paktów samobójczych. Co ciekawe, kilka lat temu sam miałem okazję przeprowadzić z profesorem wywiad. 

Dużo jest w tej książce o zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce, jej przyczynach i skutkach. Poruszony zostaje także aspekt stygmatyzacji osób chorych i samobójców oraz ich rodzin przez nieczułe i obojętne otoczenie. A czasem wystarczy zwykła życzliwa rozmowa, by uratować komuś życie czy uczynić je na moment bardziej znośnym, lepszym. Najbardziej poruszające są wpisy z pamiętnika Joanny, która choruje na depresję od ósmego roku życia. Dziewczyna jako dziecko padła ofiarą przemocy domowej i molestowania seksualnego. Z jej wpisów wylewa się autentyczny mrok i ból psychiczny.
Książka ta jest głównie adresowana do rodziców i nauczycieli, ale w zasadzie mogę ją polecić każdemu, kto chciałby dowiedzieć się o depresji coś więcej. Konkludując, depresja to żadna chwilowa fanaberia, a podstępna i potencjalnie śmiertelna choroba, która staje się coraz bardziej rozpowszechniona i na szczęście przestaje być tabu, odium. Uwrażliwić społeczeństwo mogą w tej materii rzetelne kampanie społeczne i książki takie jak powyższa.
 
I ostatnie dane via Wykop: 
 
Średni czas oczekiwania na psychiatrę dziecięcego to 238 dni.
Są miejsca, w których okres oczekiwania wynosi ponad tysiąc dni, z czego trzy w Warszawie i jedno na Pomorzu, a rekord, który padł we wrześniu, to 2445 dni w jednym z ośrodków w Będzinie.
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2022 roku próby samobójcze podjęło 2093 dzieci (w wieku 7–18 lat). W 156 przypadkach zakończyły się one śmiercią.
 
David J. Gibson "Dowody zbrodni" (recenzja)
 
Przeczytałem "Dowody zbrodni" botanika i biologa Davida J. Gibsona z fascynacją i zainteresowaniem. Ta propozycja popularnonaukowa dotyczy w dużej mierze botaniki sądowej. Autor przedstawia w niej w zajmujący i rzeczowy sposób rozmaite zagadnienia związane z dowodami roślinnymi na miejscach zbrodni. W jaki sposób makroskopowe (np. drewno, mech) czy mikroskopowe (np. pyłki) dowody roślinne przyczyniły się do aresztowania, osądzenia i skazania sprawców morderstw, gwałtów czy seryjnych morderców? 
 
Gibson omawia tutaj wiele ciekawych spraw kryminalnych, w których dowody roślinne przyczyniły się do wykrycia przestępcy. Jedne sprawy kryminalne były mi już wcześniej znane np. porwanie dla okupu i morderstwo dziecka Lindberghów, inne nie. Fascynujące są rozdziały o truciznach roślinnych czy grzybiczych, którymi posługiwali się mordercy i samobójcy (np. cykuta, atropina, strychnina, rycyna, muscymol, itd.) oraz o przemycie zagrożonych wyginięciem gatunków roślin (w szczególności storczyków). Do zapamiętania także fragmenty o niuansach rozkładu ludzkich zwłok i tzw. nekrobiomie. 
 
Trochę przystępnie podanej interdyscyplinarnej wiedzy z zakresu genetyki, botaniki, kryminalistyki, sądownictwa, toksykologii. Lektura obowiązkowa dla wielbicieli true crime. Objętościowo dość kompaktowa - jedynie 250 stron wraz z całkiem bogatym molekularnym słowniczkiem i przypisami.

piątek, 22 grudnia 2023

Ghosting jako źródło myśli rezygnacyjnych, samobójczych/ masakra w Pradze

                                                             

Zaintrygowała mnie ostatnio ta tematyka, gdyż od dobrych kilku tygodni mocno i intensywnie przeżywam rozterki związane z ghostingiem, odrzuceniem przyjaźni, blokadą w mediach społecznościowych. Nie będę wdawał się tutaj w szczegóły, gdyż wolę je pozostawić dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że nasze relacje z innymi (przyjacielskie, romantyczne) mogą być ulotne, nietrwałe, jednak jako osoba wrażliwa wciąż poszukuję osób, na które będzie można w przyszłości liczyć. Czasem można takie znaleźć, choć dochodzę do wniosku, że im człowiek starszy, tym bardziej staje się osamotniony. 

Ghosting definiuje jako niesprowokowane i bezwzględne urwanie kontaktu (komunikacji) z przyjacielem, krewnym czy romantycznym partnerem. Niesie on za sobą porównywalnie bolesne skutki jak nagłe odcięcie się od przyjaciela/przyjaciół w przypadku, gdy np. znajdujemy partnera/partnerkę. Ghosting stosują zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale raczej z odmiennych powodów. Na pewno nie jest to przyjemnie doświadczenie dla osoby, która zostaje w taki sposób odrzucona. Pojawia się u niej poczucie winy, bezradności, bezwartościowości, wyobcowania. Ta strategia nagłego urywania znajomości często kończy dłuższe, wartościowe i znaczące (przynajmniej dla jednej strony) relacje. Rozumiem zasadność ghostingu w przypadku osób skrajnie toksycznych, niebezpiecznych, obsesyjnych stalkerów/stalkerek, jednakże ghosting jest też często stosowany wobec osób wrażliwych, empatycznych, delikatnych, zmagających się z różnorodnymi kryzysami psychicznymi. 

Żyjemy w czasach cyfryzacji znajomości. Potrafimy godzinami spędzać/trwonić czas w mediach społecznościowych na bezwartościowych dyskusjach i szukaniu atencji. Cyfrowa 'bliskość' nie zastąpi jednak piękna bliskości z drugą osobą w realnej rzeczywistości. Oczywiście rzeczywistość też nie jest kolorowa: napotkani ludzie mogą okazać się osobami toksycznymi, zdradzieckimi, fałszywymi, manipulacyjnymi, chcącymi wyrządzić nam krzywdę. Internet pozwala na szybkie odsiewanie niewłaściwych znajomości. To jednak miecz obosieczny: bardzo łatwo można skrzywdzić/zranić kogoś poprzez nagłe i zaplanowane odcięcie komunikacji, także wtedy gdy na to po prostu nie zasłużył. 

Ghosting może prowadzić do depresji (bądź jej nasilenia), bezsenności, braku apetytu, myśli rezygnacyjnych, a nawet samobójczych. Ogólnie rzecz biorąc do deterioracji zdrowia psychicznego osoby, która padła jego ofiarą. Wówczas niezbędne pozostanie poproszenie o pomoc z zewnątrz (przyjaciół, jeśli ich mamy, bliskich, ewentualnie zgłoszenie się po pomoc psychologiczną). Trzeba z kimś porozmawiać. 

Pasywno-agresywny i egoistyczny ghosting oznacza niemożność prawidłowego zinterpretowania co poszło w relacji nie tak, choć oczywiście czasem domyślamy się, że może chodzić o te cechy, które w sobie nienawidzimy. Brak kontaktu oznacza też niemożliwość wytłumaczenia się, przeproszenia, naprawienia relacji, która nagle ustała. Jest szczególnie bolesny dla osób z niskim poziomem samooceny. A poczucie odrzucenia potrafi sprawić ból. Lepiej już jasno zakomunikować, dlaczego i z jakich powodów chcemy zakończyć/ograniczyć daną relację, wówczas wszystko staje się klarowne, przejrzyste. Tylko tyle i aż tyle. 

Boli, gdy okazuje się, że z dnia na dzień przestajecie istnieć dla osoby, na której obecności wam zależało.

Na sam koniec kilka słów o masakrze (mass shooting) w Pradze. 21 grudnia 2023 r. 24-letni student historii David Kozak zastrzelił karabinem AR-10 14 osób na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Karola, ranił 25, po czym popełnił samobójstwo na dachu budynku. Prawdopodobnie zabił też wcześniej ojca, którego ciało znaleziono w domu w podpraskim miasteczku Hostoun. Kozak jest także prawdopodobnym sprawcą zastrzelenia 32-letnia ojca i niemowlaka w wózku, do którego doszło 15 grudnia w rezerwacie leśnym Klanovice 15 grudnia. Mężczyzna być może prowadził po rosyjsku konto na Telegramie, na którym pojawiały się przerażające wpisy o nienawiści do ludzkości i pragnieniu zabijania. Kozak wychwalał też innych sprawców szkolnych masakr m.in. z Rosji. Nie zostało to jednak na razie w stu procentach potwierdzone przez czeską policję. 

Jedną z ofiar Kozaka była specjalizująca się w muzyce renesansowej 49-letnia muzykolog Lenka Hlavkova. Co ciekawe, Kozak został wyróżniony za licencjat dotyczący powstania krakowskiego i rabacji w roku 1846, zatem musiał mówić i czytać po polsku.

Co szokuje w tej sprawie najbardziej to to, że Czechy do tej pory nie kojarzyły mi się z krajami, w których masowe morderstwa przy użyciu broni palnej były powszechne (łatwo można zweryfikować to na Wikipedii). Sprawca posiadał pozwolenie na broń. 

https://www.expats.cz/czech-news/article/manhunt-underway-after-double-murder-in-prague-forest-what-we-know-so-far

środa, 4 października 2023

Afera groomingowo-pedofilska z polskimi YouTuberami i instacelebrytami

 

Zacznę od tego, że w zasadzie ominął mnie fejm takich znanych top YouTuberów jak Stuu, Gargamel, Krzysztof Gonciarz, Dubiel czy Boxdel. Pamiętam oglądanie zabawnych i pomysłowych pranków Wardęgi, czasem może wrzuciłem jakieś filmy od Gargamela czy Gonciarza, ale jakoś nie interesowały mnie te nagrania. Uciekałem w tamtych latach (2011 r. i wzwyż) w świat nauki, kina grozy czy pisania. Na YouTube poszukiwałem głównie muzyki i filmów fabularnych, ewentualnie dokumentów kryminalistycznych. W pewnym sensie byłem ignorantem, z drugiej strony może to i dobrze. Od kilku tygodni wylewa się bowiem szlam od tych młodych mężczyzn, którzy stosowali przemoc psychiczną i fizyczną (agresję) wobec partnerek, poniżali (Gargamel, Gonciarz), manipulowali dziećmi, rozpijali dziewczynki, pisali do nich erotyczne wiadomości czy wręcz dopuszczali się zachowań pedofilskich (12-13-14 letnie dziewczęta). Tacy ludzie jak Stuu i pozostali chyba zbyt szybko zaczęli zarabiać duże pieniądze i poczuli się niczym 'samce alfa', którym wszystko wolno. Nie od dzisiaj wiadomo, że ogromna forsa deprawuje, regularne donejty, kontrakty z markami i agencjami czyniły ich osobami wpływowymi, a to oznacza poczucie bezkarności, chęć przekraczania kolejnych granic i wzajemne krycie (zmowa milczenia). Każda osoba, która wykorzystuje w taki sposób dzieci zasługuje na potępienie oraz na ostracyzm społeczny. Kiedy ofiary zaczęły mówić po latach oczywiście zaczęto je obwiniać (stosować victim blaming), że nie umiały stawiać granic, że prowokowały, etc. 

Gargamel i Gonciarz uważali się za wrażliwych na prawa kobiet feministów. Obaj przeprosili, ale... no cóż, ich internetowy wizerunek okazał się iluzją, kreacją na potrzeby fanów i fanek. Pozostali korzystali przez lata z poczucia bezkarności i ze swoistej zmowy milczenia. Oczywiście grooming to nie tylko domena rodzimego internetu. Takie skandale kończące wielkie (wysokoprofilowe, z ogromnymi zasięgami) internetowe kariery zdarzały się także za granicą. Grooming online to nic innego jak wzbudzenie w dziecku zaufania, obdarzenie go atencją, której szuka po to tylko, by wykorzystać owo dziecko seksualnie, skłonić je do wysyłania nudesów czy kompromitujących nagrań, które są następnie pokazywane na livestreamach czy udostępniane w prywatnych rozmowach influencerów (chat roomy, platformy do dzielenia się zdjęciami a la DailyBooth). Naruszeniu zaufania zawsze towarzyszy trauma, zatem nic dziwnego, że dziewczyny, które kiedyś doświadczyły cybergroomingu mocno to przeżywają, boją się, mają problemy z obdarzeniem kogoś wartościowego zaufaniem. Należy pamiętać, że relacja influencer-fan odznacza się podległością, to nie jest relacja na zasadzie przyjaciel-przyjaciółka, przyjaciel-przyjaciel. 

Zastanawia mnie czy to nie jest wierzchołek góry lodowej. Myślę, że adekwatną karą dla stosujących grooming czy przemoc wobec partnerek influencerów byłaby likwidacja ich kanałów na YouTube i ich całkowita demonetyzacja. Koniec zarobków ponad stan, intratnych współprac z markami i pysznienia się luksusem (drogie auta, apartamenty, itd.). Teraz modne jest tłumaczenie przeszłych występków podjęciem terapii (powody to depresja, alkoholizm, itd). Terapia zaczyna być swoistym słowem-wytrychem w trakcie internetowych afer z celebrytami. Wygodnie jest się usprawiedliwiać terapią. Każdy ma prawo czuć się bezpiecznie w interakcjach z influencerami, a już w szczególności nierzadko podatne na techniki manipulacyjne dzieci. Swoją drogą ta eksplodująca afera dobitnie pokazuje jak zakłamane, toksyczne i skonfliktowane jest środowisko polskich influencerów tworzących content dla dzieci i nastolatków. I jak łatwo przychodzi niektórym krzywdzić i poniżać osoby im podległe. Poczucie władzy nad niedojrzałymi osobami nieletnimi upaja i skłania do przekraczania coraz to kolejnych granic.

Aha, do materiału już odniósł się już premier Morawiecki i obiecał stanowcze działania policji i ukaranie winnych. Taka afera to woda na młyn dla środowisk katoprawicowych, które zapominają jak rozpowszechniona jest pedofilia/efebofilia wśród kleru. I w jaki perfidno-systemowy sposób są tam ignorowane ofiary molestowane i gwałcone przez księży.

Materiał Wardęgi, w którym padają grube oskarżenia:

https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=p21jj8dYM4I

 Biografia Stuu (Stuarta Burtona), YouTubera i idola dzieci:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stuart_Burton 

Zaintrygowały mnie przykładowe techniki groomingu używane przez owych topowych influencerów, by zdobywać zaufanie 13 i 14 letnich dziewczynek. Warto je tutaj krótko opisać. 1) Love bombing - technika psychologicznej manipulacji mająca na celu uzależnienie ofiary od siebie np. za pośrednictwem komplementów, podarunków, obietnic, uwodzenia werbalnego, wzmożonej uwagi, dotyku, Czyli zapewnianie o nierozłącznej przyjaźni, miłości od pierwszego wejrzenia. 2) Jeśli ofiara odrzuca narcystycznego manipulatora rozpoczyna się faza jej dewaluacji: pogarda, umysłowe gry, karanie milczeniem (silent treatment, czyli ostracyzm ofiary, ghosting), przemoc fizyczna i psychiczna. Chodzi o kontrolę nad uzależnioną od manipulatora ofiarą, odizolowanie jego/jej od krewnych, co nierzadko skutkuje trwałą traumą.  

Konkludując, na YouTube można znaleźć wiele fajnych i wartościowych materiałów, choćby popularnonaukowych. Nie cieszą się one jednak aż takim powodzeniem wśród dzieci i nastolatków jak streamingi gamingowe czy patostreamingi. Szkoda. Chciałbym, aby na YouTube było więcej młodych i utalentowanych popularyzatorów nauki. Takie osoby powinny być autorytetami dla dzieci i młodzieży, a nie byli i potencjalni kryminaliści i efebofile.

EDIT: Wczoraj wleciał na YouTube kolejny film o tej aferze, tym razem Konopskiego. Dotyczy głównie pedofilskich działań stuu (Stuarta Burtona), ale pojawiają się w nim Dubiel, Boxdel, Fagata, DeeJayPallaside, Vertez, Vojtaz oraz paru innych 'celebrytów' youtubowego influencerstwa i 'idolów' osób nieletnich. Generalnie mam wrażenie, że ten świat wirtualnego influencerstwa jest całkowicie wyzuty z jakichkolwiek moralnych zasad. Mam nadzieję, że marki (firmy, agencje), które dotychczas współpracowały z tymi osobami także będą miały zszargany wizerunek, choć wówczas liczył się dla nich tylko i wyłącznie zysk. Inna sprawa, że pedofilia wśród osób nieprzeciętnie bogatych, znanych i wpływowych bardzo często zamiatana jest pod dywan, bagatelizowana, wypierana. Może ten materiał coś zmieni na lepsze i stanie się przyczynkiem do szerszej dyskusji na temat bezpieczeństwa dzieci w sieci? No i nasuwa się jeszcze inne pytanie: ilu z tych młodych i ongiś/teraz popularnych wśród dzieci twórców internetowych jest bardzo głęboko zaburzonych i traktuje swoje nieletnie fanki/fanów jedynie jako obiekty seksualne?

https://www.youtube.com/watch?v=V997VX3NIBo

A przed Halloween postaram się opublikować tekst już stricte kryminalistyczny. A na dziś kawałek Norwegów z Madder Mortem.

https://www.youtube.com/watch?v=_71PvQS8Hks 

poniedziałek, 18 września 2023

Nowe tropy w sprawie zaginionego Krzysztofa Dymińskiego

Z uwagą śledzę prasowe i internetowe doniesienia w sprawie zniknięcia 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, którego od 27 maja 2023 roku poszukują najbliżsi. Z początku zakładałem, że Krzysztof mógł popełnić samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości do przyjaciółki. Przechodziłem przez to w okresie studenckim, zatem wiem, jak to mocno boli. Jednak doszły mnie wieści, że zaniedbanego, bezdomnego i włóczącego się chłopaka bardzo podobnego do Krzysztofa widywano już nad morzem oraz ostatnio w Wielkolpolsce. Nagrany został m.in. 31 sierpnia gdy szedł poboczem drogi krajowej nr 11 z Koszut do Kórnika. Potem młodego (?) mężczyznę z plecakiem widywano m.in. w Nowym Tomyślu, Poznaniu (Jeżyce, dworzec PKP), Koziegłowach, Gołańczy, Sękowie, Zaniemyślu, w okolicach Janikowa, Gnieźnie, Słupcy, Plewiskach itd. Niektóre z tych miejsc są mi mniej lub bardziej znane.

Faktem jest, że Krzysztof po opuszczeniu domu rodzinnego wziął ze sobą powerbanka, telefon i kartę płatniczą. Być może nie miał zamiaru popełnić samobójstwa (rozmyślił się, zrezygnował), gdyż jawi mi się on jako osoba głęboko wierząca. Stąd pojawiają się doniesienia o jego noclegach/pobytach na plebaniach w Jaksicach koło Inowrocławia czy w Sikorzu. Samobójstwo to według wiary katolickiej grzech ciężki, ale dziś nie odmawia się samobójcy pochówku katolickiego. Jednak kiedyś kościół potępiał samobójstwa i odmawiał samobójcom kościelnych pogrzebów. Cmentarze samobójców były zazwyczaj bezimienne tak jak Cmentarz Topielców z Dunaju w Wiedniu. Może Krzysztof zrezygnował z planowanego aktu samobójstwa i zdecydował się na pielgrzymkę w celu odkupienia winy za grzechy? Nie mi to osądzać, choć od lat jestem osobą głęboko niewierzącą. Gdybym jednak spotkał Krzysztofa na swojej drodze np. na przystanku czy stacji kolejowej szczerze porozmawiałbym z nim i zapewne zadzwonił potem do rodziny.

Nadal jednak jest to dla mnie niesamowite, że można ot tak sobie zniknąć w kraju naszpikowanym kamerami i monitoringiem. To nie lata 90-te XX wieku. Być może Krzysztof (jeśli żyje) jest na tyle sprytny, że pozostaje dyskretny i nieuchwytny. Zaplanował ucieczkę i ją realizuje. Niezależnie od tego czy jej powodem jest depresja spowodowana nieodwzajemnionym uczuciem do przyjaciółki i fuga dysocjacyjna, a co za tym idzie poriomania, czyli popęd do ucieczki i bezustannej wędrówki. Być może Krzysztof po prostu nie chce wrócić do bliskich i nie chce zostać odnaleziony. Po prostu chciał zniknąć. Samobójstwo albo ucieczka. Co wybrał? 

Tak czy owak, sytuacja jest rozwojowa. Zastanawiam się czy Krzysztof wciąż ma plastikową różę związaną z jego przyjaciółką. 

Jego zniknięcie jest doprawdy tajemnicze i przypomina mi zniknięcia (samobójstwa?) Dominiki Paćkowskiej (14 kwietnia 2017 r.) z Płocka oraz Aleksandry Gładysiak z Włocławka (11 marca 2019 roku), z tym że obu tych nieszczęśliwych dziewcząt do tej pory nie odnaleziono. Wszystkie te zniknięcia łączą mosty. Poprzedni wpis poniżej:

https://dtbbth.blogspot.com/2023/06/zaginiecie-krzysztofa-dyminskiego-w.html

sobota, 12 listopada 2022

Halszka Witkowska „Życie mimo wszystko: rozmowy o samobójstwie” - recenzja

                                                 

Suicydologia w Polsce jest trochę traktowana po macoszemu (samobójstwo jednostki to wciąż w Polsce tabu społeczne, co powoli się zmienia ), zatem z wielkim zainteresowaniem przeczytałem książkę-wywiad z Halszką Witkowską, suicydolożką "Życie mimo wszystko: rozmowy o samobójstwie". Książkę obecnie bardzo potrzebną, gdyż mamy trudne czasy inflacji, coraz większej biedy, niepewności, samotności i odrzucenia. Nie ma dnia, w którym nie docierałyby do mnie medialne doniesienia o czyimś samobójstwie. Oczywiście prawda jest, że mężczyźni zabijają się częściej, natomiast kobiety regularniej podejmują próby samobójcze.

W obszernym i niezwykle ciekawym wywiadzie z dziennikarzem Szymonem Falacińskim Halszka Witkowska porusza m.in. takie tematy jak tabu samobójstwa, przyczyny zachowań suicydalnych, skalę tego zjawiska w Polsce, listy pożegnalne, którym najczęściej towarzyszy ogromny wstyd, mity (stereotypy) narosłe wokół problematyki samobójstwa, samobójstwa dzieci, nastolatków, studentów, seniorów, mężczyzn, lekarzy weterynarii, internetowy hejt (pogarda), samobójstwa w trakcie dotkliwych kryzysów gospodarczych i społecznych takich jak pandemia koronawirusa czy wojna na Ukrainie, pierwsza pomoc emocjonalna osobie w trakcie kryzysu suicydalnego, próby samobójcze, żałoba po udanym samobójstwie osoby bliskiej, etc.

Autorka wypowiada się o samobójcach i osobach po próbach samobójczych z ogromną empatią, stara się wejść w mrok, który takie wrażliwe, osamotnione i odrzucone jednostki roztaczają wokół siebie. Kiedy na szali jest ludzkie życie osoby, która planuje je sobie odebrać trzeba działać szybko i starać się otoczyć jego/ją opieka emocjonalna. Taka podstawowa pomoc emocjonalna nie jest trudna (czasem wystarczy rozmowa, uśmiech, szczere zainteresowanie się problemami potencjalnego samobójcy, wysłuchanie go bez oceniania), choć oczywiście może być dla niektórych obciążająca psychicznie. Ludzie ze skłonnościami samobójczymi potrafią się także dobrze maskować, gdyż nie chcą być obciążeniem dla innych. Myślą o śmierci w czasach, gdy medycyna stara się przedłużyć, udoskonalić ludzkie życie, co samo przez się jest swoistym aktem rozpaczy w konsumpcyjnym świecie, który uniemożliwia szczęście.

W trakcie czytania rozdziału o samobójstwach lekarzy weterynarii przypomniała mi się smutna historia studentki farmacji Aleksandry Maliszewskiej z Łodzi. Dziewczyna targnęła się na swoje życie w ustronnym miejscu 26 maja 2015 roku. Odsyłam do poniższego artykułu.

https://dzienniklodzki.pl/aleksandra-maliszewska-nie-zyje-zwloki-25latki-znaleziono-na-widzewie/ar/3905053

Książkę Halszki Witkowskiej gorąco polecam, ponieważ pozwala ona lepiej zrozumieć osoby znajdujące się z różnych powodów w kryzysie samobójczym (niezależnie od ich wieku i płci), a nawet udzielić im stosownej pomocy w rozproszeniu myśli samobójczych, odegnaniu ich. 

Na zdj. obraz Wilhelma Kotarbińskiego "Mogiła samobójcy" z 1900 roku.

Zawsze przy okazji nowego tekstu polecam muzykę. No to najnowszy album Ukraińców z Drudkh. Bardzo solidny, chwilami agresywny i melancholijny black metal, który od razu wpada w ucho. Wczoraj Ukraina odbiła Chersoń - tak trzymać!

sobota, 29 stycznia 2022

Steven Pinker "Racjonalność" - recenzja

Postanowiłem w ciągu miesiąca czytać przynajmniej jedną-dwie książki i wybór tym razem padł na najnowszą książkę znanego i cenionego psychologa-kognitywisty i lingwisty Stevena Pinkera "Racjonalność" (2021). Zaintrygowała mnie jej tematyka: błędy poznawcze, złudzenia, deficyty racjonalnego rozumowania wśród ludzi, wiara w teorie spiskowe i pseudonaukowe bzdury rozprzestrzeniająca się w tempie viralowym za pośrednictwem mediów społecznościowych. Dlaczego ludzie tak często myślą i zachowują się irracjonalnie? Dlaczego wiarę pokładają w gusłach i mitologii (zorganizowane religie, mit narodowy), a nie w osiągnięciach nauki? Dlaczego tak rzadko korzystamy w trakcie polemicznych sporów z potężnych narzędzi rozumowania takich jak logika, krytyczne myślenie, korelacja i przyczynowość, wnioskowanie bayesowskie, teoria gier czy indywidualne i zbiorowe dokonywanie optymalnych wyborów? Dlaczego tak łatwo poddajemy się manipulacji ze strony cynicznych populistów? W końcu racjonalność (logika, probabilistyka i rozumowanie empiryczne) oraz wnikliwa argumentacja mogą przyczynić się do podejmowania lepszych decyzji życiowych przez racjonalną jednostkę. 

Tymczasem mamy istne zatrzęsienie antyszczepionkowców, negacjonistów antropogenicznych zmian klimatycznych czy wyznawców różnorodnych, często wykluczających się wzajemnie teorii spiskowych (np. QAnon w USA). Mamy ludzi wierzących w istnienie duszy, duchy, nawiedzone domy, postrzeganie pozazmysłowe, uzdrawianie psychiczne, demoniczne opętania, medycynę alternatywną (znachorstwo) czy w płaską Ziemię. W "Racjonalności" Pinker bardzo wnikliwie i z charakterystyczną dla niego swadą omawia podstawowe zagadnienia z zakresu logiki czy statystyki analizując liczne przykłady błędów & skrzywień poznawczych. I słusznie pod koniec książki zauważa, że należy zacząć uczyć racjonalności najmłodsze pokolenia w szkołach (obok umiejętności czytania, pisania i rachowania-arytmetyki).

Pinker wśród wielu przykładów nieracjonalnego myślenia wymienia m.in. strach przed lataniem samolotem i preferowanie jazdy samochodem, choć więcej osób statystycznie ginie w wypadkach samochodowych niż w katastrofach lotniczych czy demonizowanie energetyki jądrowej w dobie antropogenicznych zmian klimatycznych (więcej ludzi zabija co roku smog niż wszystkie sporadyczne przypadki awarii elektrowni jądrowych razem wzięte: Three Mile Island, Czarnobyl, Fukushima). Strach przed terroryzmem także jest przesadzony i sprzyja np. masowej inwigilacji obywateli i wywoływaniu konfliktów zbrojnych, co oczywiście wcale nie oznacza, aby zjawisko terroryzmu zupełnie ignorować. Podobnie strach przed śmiercią w paszczy rekina czy przed niepożądanym odczynem poszczepiennym. Jednak stronnicze media uwielbiają rozpisywać się na temat szokujących, acz statystycznie rzadkich zdarzeń, gdyż przesycone histerią artykuły to doskonałe clickbaity. Tabloidyzacja mediów postępuje, choć (co pocieszające) coraz intensywniej promowany bywa fact-checking.

Cytaty z książki: "Nie chodzi o to, żeby mieć rację. Chodzi o to, żeby zrozumieć."

"Aby zrozumieć niedorzeczne virale, takie jak miejskie legendy, nagłówki tabloidów i fake newsy, musimy pamiętać o ich ogromnych walorach rozrywkowych."

"Trudno jest nakłonić człowieka do zrozumienia czegoś w sytuacji, gdy niezrozumienie jest warunkiem otrzymania pensji."

"Niepożądane jest wierzyć w jakąś tezę, jeśli nie ma żadnych podstaw, aby przypuszczać, że jest ona prawdziwa." - Bertrand Russell.

środa, 8 grudnia 2021

Helen Thomson "Nie do pomyślenia" - recenzja

                                                   
Kolejna znakomita i ze swadą napisana książka za mną - tym razem z pogranicza neurobiologii i psychologii. Cytując neurobiolożkę i dziennikarkę "New Scientist" Helen Thomson "Oliver Sacks [znany i powszechnie szanowany neuronaukowiec] stwierdził kiedyś, że by naprawdę dobrze zrozumieć inną osobę, należy skupić się na uważnej i cichej obserwacji jej życia, myślenia, codzienności." Oj tak, absolutna prawda. I tak też postępuje Helen Thomson obserwując anormalne przypadki i rozmawiając z bohaterami niniejszej książki, czyli z ludźmi, których mózgi działają inaczej wskutek rozmaitych, stosunkowo rzadkich zaburzeń neurologicznych/psychicznych. Ludźmi, których osobowość diametralnie się zmieniła wskutek neurologicznego urazu czy choroby np. Alzheimera bądź udaru. Spotyka się z nimi w ich domach czy ulubionych restauracjach i po prostu zadaje im ciekawe pytania i uważnie słucha, gdy opowiadają o trapiących ich umysły dziwnych schorzeniach.

Komu Helen poświęca między innymi uwagę? Geniuszom autobiograficznej pamięci takimi jak Bob, którzy pamiętają z doskonałą dokładnością praktycznie każdy dzień z ich przeszłego życia. Sharon, która gubi się we własnym domu (rozwojowa dezorientacja topograficzna, zaburzenie pamięci przestrzennej). Rubenowi, który jest synestetykiem (dziwaczne postrzeganie świata zwane synestezją) i dostrzega aureole. Tommy'emu, któremu wskutek uszkodzenia mózgu diametralnie odmieniła się osobowość (z kryminalisty z mroczną przeszłością stał się empatycznym wrażliwcem, który nie skrzywdzi nawet muchy). Sylvii, emerytowanej nauczycielce matematyki, która żyje w świecie ciągłych halucynacji muzycznych. Matarowi, który cierpi na niezwykle rzadkie schorzenie zwane lykantropią (likantropia kliniczna) i wierzy, że jest tygrysem (przywołana tutaj zostaje także postać historycznego wilkołaka Jeana Greniera). Louise, która cierpi na tzw. zespół DD (depersonalizacji-derealizacji), który charakteryzuje się odłączeniem od świata zewnętrznego i wewnętrznego, odcięciem się, samotniczą egzystencją w świecie odrealnionym, nierzeczywistym. Grahamowi, który cierpi na zespół Cotarda, czyli schorzenie charakteryzujące się tym, że pacjent uważa, że jest martwy, czuje, że się rozkłada, ale nie popełnia samobójstwa, gdyż po co ma się zabijać, skoro nie żyje. Joelowi, synestetykowi, który wyraziście odczuwa ból osób z jego otoczenia i żeby było bardziej groteskowo pracuje jako lekarz, a wieczorami ogląda horrory i thrillery, by zredukować intensywność tych odczuć, doznań.

Sporo ciekawych spostrzeżeń neurobiologicznych i nie tylko np. o korzyści czerwonego ubioru na randce, ciekawe opisy eksperymentów neurologicznych i mniej lub bardziej znanych w neurobiologii przypadków (Mademoiselle X w przypadku zespołu Cotarda, Phineas Gage). Prostowane są także pewne mocno zakorzenione mity o ludzkim mózgu (lewa i prawa półkula mózgu oraz ich odmienne funkcje). Po przeczytaniu książki warto zadać sobie kilka ważkich pytań np. kim jesteśmy? Czy istnieje wolna wola? Czym jest świadomość? 

"Staram się jak najwięcej myśleć o innych ludziach i doceniać spędzony z nimi czas, bo jeśli kiedyś ich nie będzie, mnie pozostaną wspomnienia." - Bob.

"Nasza rzeczywistość to zaledwie kontrolowana halucynacja, trzymana za uzdę przez nasze zmysły".

Polecam gorąco. Kawałek muzyczny jako muzyczne tło do lektury. Plus "Krzyk" (1910) Edwarda Muncha.

https://www.youtube.com/watch?v=q8pq_6AZ80w

wtorek, 2 listopada 2021

Anders Hansen "Wyloguj swój mózg" - recenzja

 
Ostatnio w moje ręce trafiła krótka i kompaktowa książeczka szwedzkiego psychiatry Andersa Hansena "Wyloguj swój mózg" (2019, wydawnictwo Znak). Ogromnie dla mnie interesująca, gdyż traktująca o potężnym potencjale uzależniającym nowych technologii, w tym smartfonów czy mediów społecznościowych. I tutaj przyznaje się bez bicia: smartfon za sprawą mojej regularnej aktywności sieciowej od trzech lat rządzi moim życiem. Używam go często, korzystam z niego zarówno przed snem, jak i po przebudzeniu, z czym wiążą się moje problemy ze snem. Często zaglądam też na Facebook i Twitter, gdyż prowadzę fanpejdże i popularyzuję naukę. W pełni zdaję sobie sprawę z ogromnego potencjału uzależniającego smartfona, aczkolwiek niezwykle trudno jest mi przejść na technologiczny detoks.

Prawdą jest, że zbyt częste używanie telefonu komórkowego nas rozprasza (smartfony to idealne rozpraszacze), osłabia naszą koncentrację, prowadzi do zaburzeń snu i może wywoływać stres (głupie przykłady z życia codziennego to np. niepokój w chwili zgubienia smartfonu czy oddania go komuś na dłuższe przechowanie). Z kolei media społecznościowe (monopoliści cyfrowego świata) takie jak Facebook czy Instagram sprytnie wymuszają zaangażowanie użytkowników choćby przez promowanie/tolerowanie kontrowersyjnych treści (konflikty, kataklizmy i przepychanki polityczne cieszą się ogromnym powodzeniem, podobnie teorie spiskowe, pseudonauka, fake newsy i materiały antyszczepionkowe), wpędzają mnóstwo ludzi w depresję poprzez nieustanne porównywanie się z tysiącami innych użytkowników (cierpią na tym przede wszystkim dziewczęta) oraz ze względu na potęgowanie izolacji społecznej, samotności jednostki, są wykorzystywane do masowego szerzenia dezinformacji przez farmy trolli, obniżają czytelnictwo papierowych książek i powodują deficyt uwagi. Sam łapię się nierzadko na tym, że nie potrafię dostatecznie skupić się na czytaniu danej książki czy artykułu, ponieważ sama obecność smartfona mnie rozprasza. Ślizgam się po danym zagadnieniu, temacie, zamiast się należycie na nim skupić. Nie potrafię pracować czy działać wielozadaniowo. Multitasking sprzyja rozproszeniu, deficytowi koncentracji, co zostało potwierdzone naukowo.

Niewątpliwym antidotum na hakowanie naszych mózgów przez rozmaite media społecznościowe jest wspomniany detoks technologiczny i ruch. Aktywność fizyczna, zwłaszcza taka, która powoduje lekką zadyszkę i przyśpiesza puls (szybki codzienny spacer, bieganie) - niweluje ona stres, poprawia koncentrację, kreatywność i wzmacnia pamięć (np. przestrzenną). Po prostu mózg jest stworzony do ruchu. Anders Hansen apeluje o ograniczenie używania smartfonów, tabletów, a nawet e-booków i pod koniec książki podaje cenne porady 'jak to zrobić?' przeznaczone dla ludzi epoki cyfrowej. Lekka, łatwa do zrozumienia i przyjemna książka z odrobiną neurobiologii i psychologii behawioralnej, okraszona opisami licznych eksperymentów naukowych z ludźmi i małpami. Czyta się ją wyśmienicie. 

Występ Hansena na TedX o fundamentalnych atutach aktywności fizycznej:

https://www.youtube.com/watch?v=a9p3Z7L0f0U

Polecanka muzyczna. Sprawdźcie najnowszy singiel funeral doom metalowców z norweskiego Funeral. Teledysk przepiękny, akcentujący surowość i dziewicze piękno norweskiej przyrody. Sam kawałek dość epicki, a nawet folkowy a la Wardruna, cudownie zaśpiewany po norwesku. Polecam. 

https://www.youtube.com/watch?v=p5pDuS1cdbU

czwartek, 2 września 2021

Podwójne samobójstwo w lesie pod Dobczynem: samobójczy pakt?

                                                     
Nie ukrywam, że sprawa podwójnego samobójstwa dwóch trzynastolatek w lesie na terenie Dobczyna, o której głośno obecnie w prasie zainteresowała mnie i zaniepokoiła. Na tym blogu często sięgam po mroczną tematykę i omawiam pokrótce zagadnienia i case'y z suicydologii. Krótko: dwie trzynastolatki (13-letnia Zuzia z Dobczyna oraz jej koleżanka Kinga mieszkająca w Warszawie, Targówek) powiesiły się na gałęzi okazałej wierzby 31 sierpnia 2021 roku, tuż  przed rozpoczęciem roku szkolnego, nieopodal domu rodzinnego Zuzanny w Dobczynie. Na ciała natknął się piechur z psem, który początkowo wziął je za realistycznie wyglądające manekiny. Jak informuje Fakt obie dziewczynki ubrane były na czarno: jedna w płaszcz i eleganckie spodnie, druga w sukienkę, miały wyraziste makijaże. Na krótko przed smutnym finałem monitoring w Dobczynie zarejestrował jak dziewczynki niosły donice, na których miały stanąć w chwili samobójczej śmierci. Po wysiądnięciu z pociągu w Dobczynie od razu udały się w kierunku polany z wierzbą. Akt wspólnego targnięcia się na życie musiały starannie zaplanować. Mam wrażenie, że był na swój sposób zrytualizowany. Czy zaplanowały to online? Czy spotkały się w Warszawie po raz pierwszy?

EDIT: Obie poznały się po raz pierwszy w szpitalu. Zuzia chorowała na anoreksję i depresję, jej koleżanka na nerwicę. Obie były zafascynowane filmami anime. Zatem nie była to przypadkowa znajomość. 

Padły w prasie nawiązania do japońskiego pisarza Osamu Dazai, który podejmował próby samobójcze wraz z kochankami (ostatnia udana) oraz do postaci  z anime, którą często zamieszczała Zuzia na swoich profilach w mediach społecznościowych. Nie znam się na mandze czy anime, mogę natomiast trochę opowiedzieć o azjatyckim horrorze i kinie eksploatacji czy cyberpunk. Pomocny będzie tutaj ten link:

https://shinden.pl/character/74171-dazai-osamu?r307=1

https://shinden.pl/series/45050-bungou-stray-dogs 

Jeśli macie ciekawe uwagi odnośnie postaci Osamu Dazai i mangi "Bungou Stray Rocks" to zamieśćcie je w komentarzach.

Ciekawią mnie pakty samobójcze, w których osoby nieznajome spotykają się online i planują wspólną śmierć. Zastanawiam się czy dziewczynki starannie zaplanowały swoją śmierć w sieci. Do zawierania paktów samobójczych dochodziło choćby na specjalnych stronach/forach w Japonii, Korei Południowej, Chinach czy Rosji. Po prostu poznają się dwie jednostki nie mające już woli życia i razem postanawiają się zabić. Łączy je swoiste poczucie braterstwa, siostrzeństwa, wspólnoty. Oczywiście może dojść także do sytuacji, w której jedna ze stron będzie namawiać drugą do samobójstwa sama nie mając intencji samobójczej. 

Internet ma swoje niewiarygodnie mroczne strony, ale jednocześnie można znaleźć w nim ludzi, którzy pomogą, wysłuchają, podejdą do zdesperowanej jednostki z empatią i próbą zrozumienia. Zawsze można na takie osoby trafić, choć w kontaktach wirtualnych zalecam ostrożność.

Same pakty samobójcze są bardzo rzadkie i mogą łączyć się z rzadkim zaburzeniem psychicznym zwanym folie a deux, o którym kiedyś tutaj pisałem (historia sióstr Papin). Ta historia z Dobczyna jest jednak o tyle przykra, że samobójstwo popełniły po prostu dzieci. Dzieci wyalienowane, które nie zostały w porę przez dorosłych wysłuchane. Po raz wtóry otoczenie zawiodło, nie dostrzegło na czas subtelnych sygnałów ostrzegawczych. A na pewno takowe się pojawiły. 

Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że relacje międzyludzkie potrafią być powierzchowne i skażone obojętnością. Prowokacja, szokowanie są dopiero gwarantem reakcji otoczenia. Gdy czytałem artykuły o samobójstwie tych dziewczynek przypominała mi się historia Oceane Ebem (na zdjęciu), 19-letniej pół Turczynki, pół Polki, która rzuciła się pod pociąg we francuskim mieście Égly 10 maja 2016 roku. Przedtem i w trakcie urządziła dwugodzinny livestreaming na Periscope. Dziewczyna ukończyła kurs pierwszej pomocy i pracowała w domu starców, w którym miała styczność ze śmiercią. Była w nieudanym związku z mężczyzną, który jej nie kochał. Na krótko przed samobójstwem wyznała oglądającym, że jej eks-chłopak zgwałcił ją i pobił. Potem poszła na stację kolejową i ciągle nagrywając rzuciła się pod nadjeżdżający pociąg. Warto przytoczyć także i jej historię, gdyż być może skłoni ona choćby niektórych do większego zwracania uwagi na osoby z otoczenia, które w skrytości czy bardziej jawnie rozważają akt samobójstwa. 

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27517193,dwie-dziewczynki-znalezione-na-wierzbie-tragedia-w-podwarszawskiej.html

https://www.theguardian.com/news/2017/aug/29/the-first-social-media-suicide 

https://www.youtube.com/watch?v=pBV36B1nrY8 

Zdj. Marek Kudelski, Periscope. 

Swoją drogą czasem mam wrażenie, że obecnie pisanie blogów jest passe w dobie podcastów i filmów na Youtube o znacznie większych zasięgach. Nie piszę tutaj regularnie, muszę mieć do tego wenę, ale zastanawiam się obecnie czy w ogóle ktokolwiek mnie czyta. Kiedy ten blog powstawał w 2013-14 aktywność jego czytelników była znacznie większa niż obecnie. 

czwartek, 30 lipca 2020

Kryzys psychiczny i poczucie osamotnienia w dobie pandemii



















Coraz częściej rozmyślam o pandemii koronawirusa Sars-Cov2 w aspekcie psychologicznym. Nie mam wykształcenia psychologicznego, ale w pełni zdaję sobie sprawę, że piętno pandemii i lockdownu odciśnie się na psychice tysięcy ludzi na ziemskim globie - także na mojej. Od kwietnia 2020 roku pozostaję bez pracy i nie wiem jaka będzie moja przyszłość i co się wydarzy. Staram się analizować różne scenariusze dotyczące nie tylko mojej przyszłości, ale także przyszłości innych bliskich mi osób, gdyż nie potrafię zamknąć się tylko i wyłącznie we własnym świecie, choć czasem mi się to udaje.

Pandemia koronawirusa Sars-Cov2, która trwa bez przerwy od grudnia 2019 roku do dnia dzisiejszego (w dniu dzisiejszym w Polsce mamy absolutny rekord 615 zakażeń w ciągu doby i 15 zgonów, dominują województwa śląskie, małopolskie i mazowieckie) na pewno będzie traumatyczna dla dziesiątek tysięcy ludzi na Ziemi, gdyż zagraża ona życiu i zdrowiu ludzi, ich bliskich, przyjaciół, dzieci. Przejawia się ona przede wszystkim w ciągłym stresie i poczuciu osamotnienia, niepewności.

Niepokoją mnie moje myśli samobójcze, choć nadal nad nimi panuję i nie są one intensywne. W sytuacjach kryzysowych staram się zachować zimną krew i internalizować głęboko skrywane pragnienia i lęki, ale czasem muszę je wyzwolić: wówczas jestem skłonny do popadania w chwilowe stany emocjonalnego wzburzenia. Stosowanie przemocy i agresji nigdy jednak nie leżało w mojej naturze. Autoagresji już bardziej. Psychologiczna reakcja stresowa nie może być trwała, gdyż prowadzi do nękających psychikę chorób i zaburzeń psychicznych. Działają u mnie muzyka, pasje, pisanie i sporadyczne kontakty międzyludzkie. One są moim azylem, przestrzenią, w której czuję się bezpiecznie.

Kontakty. Bardzo sporadyczne, ale o tym za chwilę.

Osamotnienie.

Brakuje mi powszechniejszych kontaktów międzyludzkich, podróży w ciekawe i ekstremalne miejsca, wypadów na koncerty, etc. Okazji do socjalizowania się, które są potrzebne także osobom introwertycznym. Niepokoi mnie świadomość, że mogę szybko nie znaleźć pracy, która będzie dla mnie czymś istotnym. Nie mam zbyt wielu znajomych, gdyż doszedłem (być może do błędnego wniosku), że na pewnym etapie życia ludzie z otoczenia stają się zbyt zabiegani i nie mają czasu dla innych. Bywam spragniony spotkań towarzyskich, ale jednocześnie jestem świadom, iż mogę się od kogoś zakazić i przekazać koronawirusa osobom starszym z mojej rodziny. A takiego poczucia winy nie chcę mieć na swoich barkach. Stąd ogromna niepewność związana z podróżowaniem, trudna i wyboista nauka odpowiedzialności za innych. I brzemię tęsknoty za kontaktami twarzą w twarz. Za możliwością szczerej rozmowy o moich marzeniach, obawach, wątpliwościach, za wymianą cennych poznawczo spostrzeżeń.

W tym sensie obawiam się zachorowania na Covid19. Bo nie chciałbym dopuścić do sytuacji, że ktoś przeze mnie umrze albo będzie miał długotrwałe powikłania na zdrowiu. Ktoś bliski czy nawet obcy. To takie proste, by nie rzec banalne. Chronić siebie i innych za cenę izolacji społecznej i chłodnego dystansu do drugiej jednostki.

Wiele osób uważa koronawirusa Sars-Cov2 za coś całkowicie niegroźnego, abstrakcyjnego. Buntują się przeciwko obostrzeniom, obowiązkowi zakrywania ust i nosa, wypierają istnienie choroby Covid19. No bo w końcu sami nie zachorowali bądź nie znają nikogo, kto zachorował. Wypierają problem, ale podejrzewam, że wynika to nie tyle z niewiedzy, co ze strachu i poczucia niepewności. Mechanizm wyparcia staje się dla nich strategią radzenia sobie z niepewną rzeczywistością. Dla mnie jednak wirus Sars-Cov2 jest realny i jest zagrożeniem. Izolacja mnie stresuje, mimo że jestem osobowością introwertyczną, raczej wycofaną. Nie czuję się bezpieczny. Lękam się o zdrowie moich bliskich czy nielicznych przyjaciół. W trakcie załamania szukam wsparcia i często nie potrafię go znaleźć. Nie zawsze radzę sobie z własnymi demonami, choć muszę przyznać, że owe demony potrafią być na swój sposób fascynujące. Przynajmniej z naukowego punktu widzenia.

A ludzie wokół potrzebują realnych, a nie wyimaginowanych rozwiązań, planów na przyszłość. Niepewność frustruje i wyzwala stres, napięcie. Gdzieś tam być może czai się powrót do lockdownu. Utalentowani ludzie tracą pracę i dochody, upadają firmy, biznesy. Konsekwencje gospodarcze tej pandemii będą dla wielu branż opłakane, o czym pisałem tutaj niejednokrotnie. Sprawcy domowej przemocy zostają zamknięci wraz ze swoimi rodzinami, a izolacja wyzwala w nich agresję. Ozdrowieńcy po Covid19 cierpią na zespół stresu pourazowego (PTSD). Pandemia potęguje zaburzenia psychiczne osób, które już wcześniej zmagały się np. z kliniczną depresją, zaburzeniami lękowymi i poczuciem wyobcowania, odrzucenia. Chorzy na choroby przewlekłe czy nowotwory nie czują się bezpiecznie, gdyż nie mają dostępu do terapii ratujących życie.

Serio chciałbym wymazać ten rok z pamięci albo zacząć go od nowa. Wybaczcie osobisty wpis, który jest dla mnie wyartykułowaniem pewnych obaw, lęków i frustracji. A może po prostu przemawia przeze mnie wrażliwość, empatia?

Potrzebuję odetchnąć. Znaleźć się w miejscu, które wydaje się być bezpieczne.

sobota, 24 grudnia 2016

Kevin Dutton, Andy McNab "Odkryj w sobie psychopatę" - recenzja

Z ogromną rezerwą, by nie rzec niechęcią podchodzę do złotoustych mówców czy trenerów motywacyjnych, którzy za grube pieniądze próbują zmotywować ludzi do działania i osiągania sukcesów. Owszem, jest to sprytny pomysł na biznes i golenie słabszych jednostek z kasy, ale równie dobrze można pójść do księgarni i zakupić jakąkolwiek książkę motywacyjną i próbować stosować się do zawartych w niej rad. No dobrze, może nie jakąkolwiek, bo większość pozycji z tego segmentu wydawniczego jest gówno warta. Jednak "Odkryj w sobie psychopatę" Kevina Duttona i Andy McNaba warto zakupić i przeczytać, tym bardziej jeśli się wcześniej miało styczność z wcześniejszą książką Duttona "Mądrość psychopatów" (którą przeczytałem i polecam). Kevin Dutton to brytyjski psycholog specjalizujący się w psychopatii - pracę naukową dzieli między badania laboratoryjne i popularyzację psychologii. Czarujący i bezwzględni w swych poczynaniach psychopaci fascynują go i to im poświęca swoje książki. Laikom psychopata zazwyczaj kojarzy się z okrutnym i pozbawionym empatii mordercą/przestępcą, który perfekcyjnie zarzuca sieć, osacza swoją ofiarę i osiąga wirtuozerię w sztuce manipulacji. Rzeczywiście tacy mordercy funkcjonowali w społeczeństwie np. Ted Bundy, Richard Kuklinski czy Dusiciele z Hillside. Ludzie pozbawieni wszelkich skrupułów, zimni jak lód, nieczuli na ból i cierpienie innych osób. Jednak to mylne i niepełne wyobrażenie, ponieważ Dutton wprowadza podział na złych i dobrych psychopatów. Dobrzy psychopaci charakteryzują się emocjonalnym oddaleniem od innych i odnoszą sukcesy jako dyrektorzy generalni korporacji, prawnicy, dziennikarze, sprzedawcy, neurochirurdzy, policjanci, żołnierze jednostek specjalnych, maklerzy giełdowi czy pracownicy służby cywilnej. Wiele psychopatycznych cech posiada przyjaciel Duttona i dawny żołnierz SAS Andy McNab, autor poczytnej (choć częściowo podbarwionej fikcją) książki "Bravo Two Zero" (1993), który często wypowiada się w "Odkryj w sobie psychopatę" przytaczając rozmaite historie z czasów młodości, służby w jednostce specjalnej oraz niebezpiecznych misji wojskowych. Jakie są zatem wyznaczniki psychopatycznej osobowości? Wdzięk, charyzma, odwaga, odporność na stres, zorientowanie na cel (te dwa wyznaczniki brzmią jakby były żywcem wyjęte z wielu ogłoszeń o pracę - uwaga! psychopaci poszukiwani :-)), brak skrupułów nie wykluczający jednak całkowitego braku empatii (chyba że jest się tym złym psychopatą), wreszcie mentalna twardość (czyli po prostu bycie twardym jak bruk). Dzięki tym cechom można być produktywnym w biznesie, polityce czy w życiu prywatnym, można stać się skutecznym człowiekiem sukcesu. Trzeba jednak umieć te cechy należycie wypoziomować, aby nie zrujnować życia osobom z bliskiego otoczenia. Dobry psychopata umie to zrobić. Książka Duttona i McNaba jest nieco kontrowersyjna, gdyż nawet ci 'dobrzy' psychopaci potrafią być niebezpieczni, bezwzględni, pozbawieni empatii i poczucia odpowiedzialności. Po lekturze książki zacząłem się zastanawiać czy osobowość introwertyczna (czyli wypisz wymaluj ja) może stać się osobowością pewną siebie, odważną, bezwzględną, chłodną emocjonalnie? Czy jest to w ogóle możliwe? W pewnym zakresie zapewne tak, ale na pewno nie jest to takie proste. Dutton jako przykład osobowości psychopatycznej przywołuje m.in. Winstona Churchilla. Niebezpiecznie zaczyna robić się wówczas gdy suwaki z cechami psychopatycznymi zostają podkręcone na maksimum - tak jak już wspominałem trzeba umieć te cechy wypoziomować, redukować. Wyłączyć empatię, kiedy trzeba, przestać się bać w sytuacjach stresowych, nie przejmować się niepowodzeniami czy odrzuceniem (mieć to gdzieś, pieprzyć to), być przygotowanym na wyłamanie się z grupy, kiedy zajdzie taka potrzeba, ignorować negatywne opinie innych, ba, śmiać się z przytyków i wyzwisk, wreszcie należy skupić się na teraźniejszości, a nie rozpamiętywać niepowodzenia z przeszłości i obawiać się przyszłości. I choć ton "Odkryj w sobie psychopatę" bywa niekiedy żartobliwy w książce zawartych jest sporo interesujących informacji z zakresu psychologii eksperymentalnej czy psychopatii, a także cennych rad, które można spróbować zastosować, by stać się bardziej bezwzględnym i twardym w usłanym cierniami życiu.

Na zdjęciu autor książki Kevin Dutton i Michael C. Hall, odtwórca serialowej roli laboranta analizy krwi i zarazem seryjnego mordercy Dextera Morgana.

czwartek, 19 maja 2016

Cyberbullying i cyberstalking



















Zaintrygowała mnie ostatnio problematyka samobójstw dokonywanych przez nastolatków, którzy nie potrafią wytrzymać wirtualnej agresji ze strony rówieśników bądź cyberstalkerów. Sprawcy nierzadko czują się anonimowi, a co za tym idzie bezkarni. Cyberprzemoc w postaci obrażania, zastraszania, dokuczania, nakłaniania do samobójstwa czy rozpowszechniania rozbieranych zdjęć czy materiałów pornograficznych z ofiarą może przybrać postać cyberstalkingu, czyli działania strategicznego. W kilku słowach kontrola, manipulacja, zastraszanie i poniżanie za pomocą Internetu, telefonów komórkowych czy iPhonów. Za pomocą tekstu i obrazu. Koronnym przykładem cyberstalkingu jest dla mnie posępna historia samobójstwa 15-letniej Amandy Todd, która padła ofiarą internetowego stalkera. Nastolatka powiesiła się 10 października 2012 roku w swoim domu w Port Coquitlam. Przed swoją śmiercią udostępniła na Youtube smutne nagranie w którym za pomocą zdań napisanych na kartkach ujawniła światu swoją traumę. Nieznajomy dwa lata wcześniej nakłonił ją za pomocą video chatu, aby pokazała biust. Dziewczynka to zrobiła, a potem nieznajomy zaczął ją szantażować domagając się kolejnych nagrań i erotycznych show przed kamerą. Jeśli tego nie dokona to wyśle jej zdjęcie topless do wszystkich bliskich i znajomych Amandy. Ponownie napisał do niej w okresie świątecznym 2010 roku. Już wówczas jej zdjęcie topless krążyło po sieci. Amanda wpadła w depresję, cierpiała na ataki paniki, zmieniła miejsce zamieszkania i szkołę, ale to nic nie dało. Cyberstalker czyhał na nią w sieci. Założył fejkowy profil na Facebooku jako zdjęcie profilowe ustawiając fotografię topless Amandy i zaczął kontaktować się z jej znajomymi z nowej szkoły. Nastolatka stała się osobą nie lubianą, odpychaną przez otoczenie, izolowaną. Nadeszła kolejna zmiana szkoły w życiu Amandy. Wykorzystuje ją dawny przyjaciel umawiając się z Amandą na seks pod nieobecność jego dziewczyny. W następnym tygodniu Amanda zostaje pobita przez ową dziewczynę i grupkę jej znajomych. W domu próbuje popełnić samobójstwo pijąc wybielacz, ale zostaje odratowana przez lekarzy. Jej koledzy ze szkoły żartują z nieudanej próby samobójczej Amandy. Aby uciec od przeszłości rodzina Amandy wraz z nią przeprowadzają się po raz kolejny. Cyberstalker śledzi jej bytność w sieci. Zakłada znowu fejkowe konto na Facebooku, gromadzi znajomych Amandy podszywając się pod "nowego ucznia", po czym rozsyła zdjęcie topless Amandy do nich, do rodziców i do nauczycieli. Amanda pod wpływem depresji zaczyna się samookaleczać. Inni uczniowie w szkole się nad nią znęcają. Wyzywają od wariatek, gdyż Amanda chodzi do psychiatry. 7 września nastolatka nagrywa video "My Story: Struggling, bullying, suicide and self-harm" i umieszcza je na Youtube. Miało ono jej posłużyć jako oczyszczenie. Jednak 10 października 2012 roku Amanada wiesza się. Nie wytrzymała już więcej presji. Jej video poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=vOHXGNx-E7E

Jej cyberstalkerem okazuje się mieszkający w Holandii 36-letni Turek Aydin Coban, który twierdzi że jest niewinny. Amanda nie była jego jedyną ofiarą, polował na innych młodych ludzi wykorzystując czaty on-line - zarówno na chłopców, jak i dziewczynki. Ciemna strona Internetu w odmętach którego czają się drapieżcy. Jak się przed czymś takim ustrzec? Przede wszystkim zachowywać ostrożność w nawiązywaniu kontaktów z innymi. Nie ufać nikomu poza bliskimi znajomymi. Zredukować zabieganie o sieciową uwagę (lajki, share'y, komentarze). Wszelkie obraźliwe treści zachowywać, a cyberstalkera ignorować, nie reagować. Ofiary cyberstalkingu takie jak Amanda przechodzą traumę, są zestresowane, przestraszone, bezsilne, nie mogą spać, etc. Komunikacja on-line trwa 24 godziny na dobę, informacja ma zasięg globalny, zatem nie można od cyberstalkingu tak naprawdę uciec. Kompromitujące treści dotyczące danej osoby mogą pozostać w sieci na zawsze. Ofiarami cyberstalkingu i nękania padają w dużej mierze kobiety, ale nie tylko. Romantyczni partnerzy nierzadko przeczesują sobie wzajemnie maile szukając dowodów na zdradę. Ofiary internetowego nękania często same zaczynają nękać innych.

Inną ciekawą sprawą nękania na którą natrafiłem jest namówienie przez 17-letnią Michelle Carter swojego 18-letniego chłopaka Conrada Roya III do popełnienia samobójstwa. Conrad zmagał się z depresją i myślami samobójczymi. Jego dziewczyna zamiast mu pomóc w rozmowach on-line nakłaniała go do samobójstwa tak skutecznie że chłopak zatruł się dwutlenkiem węgla w swoim samochodzie na parkingu w Fairhaven, Massachussetts. Stało się to w lipcu 2014 roku. Podobna sprawa miała miejsce w 2011 roku w stanie Minnesota. William Melchert-Dinkel pozował w czatach on-line jako cierpiąca na depresję młoda kobieta i nakłonił dwie osoby do popełnienia samobójstwa.

http://nymag.com/thecut/2016/02/conrad-roy-michelle-carter-c-v-r.html#

piątek, 5 czerwca 2015

"Hatred": symulator masowego morderstwa?















Zacząłem grać w "Hatred" gliwickiej Destructive Creations, choć w gry komputerowe nie gram już od dawna. Skłoniła mnie do tego ciekawość podsycona przez lament politycznej poprawności, który rozległ się w mediach. "Hatred", czyli nasz rodzimy następca serii "Postal" określony został w prasie jako symulator masowego morderstwa: w owej strzelance izometrycznej odziany w długi skórzany trencz (czyżby aluzja do morderców z Columbine?) długowłosy antagonista i mizantrop chwyta za broń i zaczyna rzeź. Zabija niewinnych cywilów, kobiety i mężczyzn, a także policjantów i żołnierzy jednostek specjalnych, którzy usiłują go powstrzymać. Po co? Ot, po prostu kurewsko nienawidzi ludzkości. Aby się wyleczyć antagonista "Hatred" dobija ranne ofiary na różnorodne brutalne sposoby. Nie będę obecnie recenzował gry, gdyż na razie jestem na jej początku, ale po skończeniu sesji "Hatred" zacząłem się zastanawiać czy pełne przemocy gry komputerowe można rzeczywiście obwiniać za akty agresji wśród młodych ludzi i np. popełnienie masowego mordu w realu.

Odpowiedź na to nie jest jednoznaczna. Ilekroć w Stanach Zjednoczonych czy gdzie indziej dochodzi do strzelaniny w szkole, uniwersytecie czy w innym miejscu publicznym konserwatywne media próbują prześwietlić życiorysy sprawców i obwiniają pełne przemocy gry komputerowe o to, że mogły one przyczynić się do masowego mordu, stać się katalizatorem aktu przemocy. Tak było w przypadku Dylana Kleboda i Erica Harrisa, Jamesa Holmesa, Elliota Rodgera, Andersa Breivika czy Aarona Alexisa. Gry komputerowe stają się łatwym kozłem ofiarnym (podobnie jak 'nieodpowiednia' muzyka czy kino). Weźmy jako przykład grę "Hatred", już zresztą zbanowaną w Niemczech i Australii. Nie da się zaprzeczyć, że "Hatred" to gra bardzo brutalna, nihilistyczna, generalnie jeden wielki napompowany adrenaliną rozpierdol. Otoczka skandalu jaka się wytworzyła wokół tej gry skłoniła jednak wielu graczy do sięgnięcia po nią z czystej ciekawości, bo jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej. Mroczna i posępna tematyka "Hatred" mnie również ujęła, gdyż intrygują mnie wszelkiej maści transgresje obecne w sztuce. Od premiery "Hatred" 1 czerwca 2015 roku (w Dzień Dziecka) zapewne tysiące osób z całego świata w tej chwili gra bądź już grało w "Nienawiść". Nie wierzę jednak w to, że ktoś od tak sobie pod wpływem gry komputerowej ("Hatred", "Grand Theft Auto V", itd.) wyjdzie na ulicę i zacznie wyrządzać innym ludziom krzywdę. Owszem, może się zdarzyć, że pełna przemocy gra komputerowa zafascynuje jednostkę chorą psychicznie i niestabilną emocjonalnie, osobę nie potrafiącą odróżnić wykreowanego świata fantazji od rzeczywistości, ale nawet gdy dojdzie do wybuchu przemocy z udziałem tej osoby nie można powiedzieć, że to dana gra komputerowa skłoniła tego kogoś do aktów agresji. Inne czynniki (np. środowiskowe) też należy wziąć pod uwagę. Jednak większość graczy tak nie postąpi. Dla większości graczy gry takie jak "Hatred" to nic innego jak okazja do wyżycia się w wirtualnym świecie. Ja np. umiem się zrelaksować przy dobrym horrorze. Dlatego "Hatred" do mnie przemawia, choć gdyby twórcy chcieli totalnie zaszokować i pojechać po bandzie nie ograniczyli by się do strzelania tylko do dorosłych. Lecz wtedy istniała by możliwość zakazania i bojkotu gry wszędzie. Duży plus za dark ambientowy/elektroniczny soundtrack Adama Skorupy i kawałek Iperyt "Particular Hatred" w creditsach gry, który możecie posłuchać poniżej.

https://www.youtube.com/watch?v=dExAIWPkG2s&feature=youtu.be

poniedziałek, 25 maja 2015

Kevin Dutton "Mądrość psychopatów" - recenzja

Być może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale zazdroszczę pewnych cech psychopatom: nieustraszoności, ogromnej pewności siebie, stoickiego spokoju w sytuacjach stresowych, zdolności do perswazji, braku empatii, skupienia się na teraźniejszości, a nie na przeszłości i przyszłości. Gdybym posiadał te cechy życie stałoby się łatwiejsze i nikt, absolutnie nikt nie mógłby mnie wyprowadzić z równowagi. Odrzucenie przestałoby boleć, a smutek i strach byłyby tylko złudzeniem. Kiedy słyszymy słowo 'psychopata' to pierwsze co nam przychodzi do głowy to zimny i wyrachowany kryminalista o lodowatym, przeszywającym spojrzeniu: seryjny morderca (Ted Bundy czy Jeffrey Dahmer), gwałciciel, pedofil czy szpieg. Psycholog Kevin Dutton w książce "Mądrość psychopatów" nie skupia się jednak wyłącznie na psychopatach stosujących przemoc i tortury. Twierdzi, że niektóre cechy psychopatycznej osobowości mogą być pozytywne. Jako przykład podaje np. psychopatycznych neurochirurgów, prawników, policjantów czy żołnierzy jednostek specjalnych SAS. Chodzi o to, że inteligentni osobnicy psychopatyczni są asertywni, nie odkładają niczego na później koncentrując się na celu tu i teraz, nie przejmują się porażkami ani odrzuceniem, a presja otoczenia w pracy nie robi na nich wrażenia. Są odporni psychicznie i beznamiętni. Dlatego psychopaci odnoszą sukcesy w biznesie czy na giełdzie. Kluczem jest odpowiednia regulacja tych cech: włączanie ich kiedy trzeba i wyłączanie, tudzież trzymanie ich na średnim poziomie. Tam gdzie istnieje hierarchia, możliwość manipulowania innymi czy osiągnięcia nad jednostkami pełni kontroli tam działają psychopaci. I odnoszą sukcesy finansowe, nie narzekają też na brak powodzenia u kobiet. Można wytrenować w sobie cechy psychopatyczne. Trzeba po prostu nauczyć się kontrolować emocje i całkowicie skupić się na celu, który pragniemy osiągnąć. Umieć odczytywać mikro-ekspresje z twarzy osób z którymi wchodzimy w rozmaite interakcje.

Seryjni mordercy zostają w "Mądrości psychopatów" potraktowani trochę po macoszemu. Dutton wspomina m.in. o Johnie Waynie Gacy'm, Henry Lee Lucasie czy Tedzie Bundym, wizytuje też szpital psychiatryczny Broadmoor, w którym przebywają najgroźniejsi kryminaliści Wielkiej Brytanii np. Peter Sutcliffe, Rozpruwacz z Yorkshire. Nie miałem natomiast pojęcia, że we włoskiej Florencji znajduje się Muzeum Seryjnych Morderców (na Lonely Planet nie ma o nim wpisu). Jeśli kiedykolwiek odwiedzę to miasto zajrzę tam na pewno, gdyż takie miejsca wydają mi się fascynujące. Ciekawy jest także przytoczony fakt odnośnie słynnego seryjnego mordercy kobiet Teda Bundy'ego, który potrafił wyczuć dobrą kandydatkę na ofiarę po sposobie jej chodu. Nadto w książce pojawia się króciutka wzmianka o nieuchwytnym seryjnym mordercy z Long Island o którym już tutaj pisałem. Rzeczywiście seryjni mordercy lubią porzucać zwłoki zamordowanych ofiar wzdłuż dróg, autostrad czy też blisko przydrożnych parkingów. Ale tak naprawdę jedynie początek i koniec książki dotyczy psychopatycznych kryminalistów. "Mądrość psychopatów" Duttona czyta się szybko i z zaangażowaniem, tym bardziej że książka podszyta jest sporą dawką humoru. Zwarta dawka informacji z neuroprawa i neurobiologii to kolejny jej atut.

"Możesz sprawić aby ludzie byli mili. Co oczywiście daje ci nad nimi wielką władzę." - cytat z książki.

Na zdjęciu piwnica Johna Wayne'a Gacy'ego w której grzebał ciała zamordowanych chłopców, Muzeum Seryjnych Morderców we Florencji oraz skan mózgów normalnego i psychopaty.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Borwin Bandelow "Bestia: Dlaczego zło nas fascynuje?" - recenzja

>
Książka niemieckiego psychologa i psychiatry Borwina Bandelowa "Bestia: Dlaczego zło nas fascynuje?" rzuciła mi się w oczy już dawno temu, gdy szperałem w Empiku po półkach z literaturą popularnonaukową. Od lat interesuję się kryminalistyką, kryminologią i psychologią śledczą, tudzież zjawiskiem seryjnych & masowych morderstw, a tytuł nęcił. Oferta wydawnicza PWN przyciąga naukową rzetelnością, więc książkę postanowiłem czym prędzej zakupić, by zasiliła moją bibliotekę z literaturą kryminologiczną. Przyjrzyjmy się bliżej jej merytorycznej zawartości.

Pierwszy i najbardziej obszerny rozdział książki dotyczy seryjnych morderców. Bandelow przytacza tutaj szerzej kilka przykładów m.in. Johanna "Jacka" Unterwegera (austriacki morderca prostytutek, udowodniono mu 9 morderstw, zabił prawdopodobnie 11 kobiet, powiesił się w celi), Thomasa Holsta (zamordował 4 kobiety) oraz osławionego "Kanibala z Milwakuee" Jeffreya Dahmera (17 morderstw homoseksualistów, zabity przez współwięźnia w 1994 roku). Omawia też osobowości z zaburzeniami psychiatrycznymi: narcystyczne, chwiejne emocjonalnie typu borderline, paranoiczne i dyssocjalne zwracając wszak uwagę, iż granice między nimi są płynne. Niemiecki psycholog zastanawia się także jak można uleczyć sadystycznych morderców seksualnych i czy w ogóle można. Jakie środki należy podjąć? Czy poskutkuje kastracja (operacyjne usunięcie jąder)? Kastracja chemiczna? A może umieszczenie w dalszej izolacji tak jak postąpiono z Mariuszem Trynkiewiczem? Jak potraktować proceduralne/sądowo, tudzież uzdrowić sprawcę z zaburzonym działaniem neurologicznych układów nagrody i kary? Sprawcę, który jest mistrzem manipulacji i stara się znaleźć wszelkie słabe strony wcześniej upatrzonej ofiary, aby łatwiej osiągnąć nad nią dominację i kontrolę.

Fascynujący jest rozdział poświęcony ofiarom tzw. syndromu sztokholmskiego (w skrócie ofiara współpracuje ze sprawcą, nie ucieka, gdy jest przetrzymywana, choć nierzadko ma ku temu sposobność, ba, zdarza się, że współczuje swojemu oprawcy). I tutaj przytoczonych zostaje parę przykładów: Natascha Kampusch i pedofil Wolfgang Priklopil. Przetrzymywana przez 14 lat przez Phillipa Garrido i jego żonę Nancy Jaycee Dugard, która powiła porywaczowi dwie córki. Shawn Hornbeck porwany przez pedofila Michaela J. Devlina i odnaleziony dopiero po czterech latach wraz z innym chłopcem w apartamencie Devlina. Porwana przez gwałciciela i seksualnego sadystę Camerona Hookera Colleen Stan (dziewczyna była przetrzymywana w latach 1977-84 w drewnianej skrzyni pod łóżkiem dzielonym przez Camerona i jego żonę Janice, torturowana i regularnie gwałcona). Więziona przez belgijskiego pedofila i seryjnego mordercę Marca Dutrouxa 12-letnia wówczas Sabine Dardenne. Przykłady można mnożyć. Bandelow nie unika trudnych pytań: dlaczego przetrzymywane ofiary nie próbują uciec od swoich porywaczy? Dlaczego wykształca się pomiędzy nimi prymitywna więź emocjonalna? Zbliżona sytuacja dotyczy tzw. serial killer groupies, kobiet zafascynowanych gwałcicielami, seryjnymi mordercami i brutalnymi kryminalistami, piszących do nich płomienne listy miłosne, składających zbrodniarzom oferty matrymonialne. Skąd w kobietach rodzi się aż tak intensywna fascynacja złem, które zdaje się niektóre zagubione jednostki przyciągać niczym płomień ćmy...

O tym jak w perfidny sposób manipulują ludźmi guru wszelakich sekt religijnych i quasi-religijnych można przeczytać w rozdziale trzecim. Oczywiście koronnym przykładem pokazanym w nim jest masowe samobójstwo/morderstwo członków sekty Świątynia Ludu kierowanej przez samozwańczego guru Jima Jonesa 18-19 listopada 1978 roku w Gujanie w trakcie tzw. "białej nocy". Pozostałe rozdziały książki dotyczą terrorystów (uwielbiający skórzane kurtki "człowiek czynu o chodzie tygrysa" Andreas Baader, Ulrike Meinhof i Frakcja Czerwonej Armii), otoczeni kultem jednostki dyktatorzy (prezydent Turkmenistanu Saparmyrat Nijazow, Adolf Hitler czy posiadający kolekcję 15 000 filmów, w tym cykle "Rambo" i "Piątek trzynastego" Kim Dzong Il), kierowane poczuciem władzy nad życiem pacjentów seryjne morderczynie (pielęgniarka Irene Becker odsiadująca od 2007 roku dożywocie za zamordowanie pięciu chorych), perfidne matki z zastępczym syndromem Münchausena dręczące własne dzieci, by wymusić opiekę lekarską czy wreszcie genialni oszuści-manipulatorzy (Victor Lustig, "człowiek, który sprzedał wieżę Eiffla dwa razy" czy bardziej współczesny przykład z Niemiec: podszywający się pod lekarza-orydnatora placówki psychiatrycznej listonosz Gert Uwe Postel).

Pozostańcie czujnymi obserwatorami i wolnomyślicielami - nie dajcie się zwieść innym. Przeczytajcie "Bestię". Na zdjęciach Natascha Kampusch ukryta pod niebieskim kocem tuż po uwolnieniu po trwającej 3096 dni piwnicznej gehennie (oraz jej porywacz Wolfgang Priklopil, który popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg tuż po ucieczce dziewczynki), Jeffrey Dahmer, pozłacany pomnik zmarłego w 2006 roku wodza narodu Turkmenistanu Saparmyrata Nijazowa oraz niemiecki młodociany seryjny morderca Jürgen Bartsch, który zabił czwórkę chłopców. Zmarł w trakcie dobrowolnej operacji chirurgicznej kastracji w 1976 roku. Swoją drogą zbieżność imienia i nazwiska z liderem niemieckiego dark metalowego Bethlehem przypadkowa.