Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 kwietnia 2025

Zamordowanie ortopedy Tomasza Sołeckiego w Krakowie i zniknięcie Mai Kowalskiej w Mławie

                                                 

Dwie rodzime sprawy kryminalne, które ostatnio zwróciły moją uwagę:

Wczoraj o godzinie 10.30 w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim doszło do szokującego morderstwa. 35-letni Jarosław W. wtargnął do poradni ortopedycznej i zadźgał nożem cenionego lekarza, ortopedę Tomasza Soleckiego, męża i ojca dwójki dzieci. 35-letni morderca (z wykształcenia ratownik medyczny) pracował jako funkcjonariusz Służby Więziennej (5-letni staż pracy w zakładzie karnym we Wronkach i areszcie śledczym w Katowicach) i miał dwa lata temu operację łokcia. Obwiniał ortopedę o nieudany zabieg przeprowadzony u niego (rodzice Jarosława W. twierdzą, że mężczyzna ubzdurał sobie, że lekarz zaraził go urojoną białaczką wstrzykując mu truciznę) i postanowił wymierzyć 'sprawiedliwość'. Lekarz został kilkukrotnie ugodzony nożem w klatkę piersiową, brzuch i nogi i mimo że szybko trafił na stół operacyjny jego koledzy i przyjaciele nie zdołali go uratować. 

Tomasza Soleckiego zaatakował w trakcie przebywania na urlopie zdrowotnym. Przeczytałem opinie pacjentów i są pozytywne. Pacjenci zachwalali jego empatię, cierpliwość, wyrozumiałość, szczegółowość udzielanych informacji. Zresztą poczytajcie sami:

https://www.znanylekarz.pl/tomasz-solecki/ortopeda/krakow

Świetny ortopeda ze specjalizacją w chirurgii ręki.

Współczuję rodzinie Tomasza Soleckiego, jego kolegom i koleżankom z pracy. Kilka miesięcy temu zamordowano nożem udzielającego pomocy sprawcy ratownika medycznego. Mam wrażenie, że agresja wobec personelu medycznego trwa od wielu lat. I rzecz jasna nasiliła się w trakcie pandemii koronawirusa w latach 2020-22. Przodują w tym często wywodzące się ze środowisk prawicowych ruchy antyszczepionkowe. Ostatnio fanatyczny poseł Grzegorz Braun wraz ze zwolennikami przetrzymywał w gabinecie szpitala oleśnickiego ginekolożkę Gizelę Jagielską, która dokonała zabiegu aborcji. Policja bagatelizuje groźby kierowane wobec medyków i oto mamy efekt. 

16-letnia Maja Kowalska zaginęła 23 kwietnia br. w Mławie. Miała się spotkać z jednym konkretnym kolegą i w tym celu wyszła na pół godziny z domu w Mławie (była 19.43 koło wieczora). Co niepokojące, próbowała się skontaktować z koleżanką przed godziną 20., prosiła o pilny kontakt (mogła czuć się już wtedy czymś zaniepokojona), zanim jej telefon przestał być aktywny. O tym, że możemy mieć do czynienia z przestępstwem np. z uprowadzeniem może świadczyć fakt, że 29 kwietnia jej telefon został odnaleziony przy torach kolejowych w Mławie, w miejscu w którym nastąpiło ostatnie logowanie o 6 rano. Ktoś mógł ten telefon podrzucić, tym bardziej, że telefon dziewczyny został znaleziony blisko firmy rodziny kolegi, z którym Maja miała się 23 kwietnia spotkać. Więcej informacji choćby poniżej:

https://www.wprost.pl/kraj/12001663/maja-kowalska-z-mlawy-zaginela-policja-prowadzi-poszukiwania.html

Mam wrażenie, że wiele takich historii mogło skończyć się szczęśliwie gdyby polska policja działała od razu. Zgoda, część takich zaginięć to zaplanowane ucieczki z domu, częstokroć toksycznego, przemocowego i zakrapianego alkoholem, ale część to niestety uprowadzenia, zabójstwa na tle seksualnym czy samobójstwa. Mam nadzieję, że Maja odnajdzie się cała i zdrowa. 

czwartek, 24 kwietnia 2025

Wiktoria Borkowska niestety nie żyje

                                                      

To zniknięcie mocno wryło mi się w pamięć, gdyż wciąż śledzę postępy w poszukiwaniach Krzysztofa Dymińskiego, a zniknięcie Wiktorii było bardzo podobne. 22-letnia dziewczyna (alternatywka/gotka) wyszła z domu w Ząbkach w nocy z 17 na 18 stycznia br., wsiadła w nocny autobus i wysiadła na Moście Gdańskim w Warszawie. Była 3-4 w nocy, kiedy na wspomnianym moście zarejestrował ją monitoring. W dniu zaginięcia była ubrana w czarny przeciwdeszczowy płaszcz do kolan i czarne glany. Między 3 a 4 w nocy będąc na Moście Gdańskim korespondowała z kolegą. 

Niestety wczoraj o śmierci Wiktorii poinformowała jej siostra Daria. Okazało się, że na ciało Wiktorii natknął się już 1.5 miesiąca temu biegacz w okolicy Mostu Gdańskiego, w gęsto zarośniętym terenie. Badania DNA potwierdziły, że to Wiktoria.

Akurat wczoraj przebywałem nad Wartą, kiedy dowiedziałem się o śmierci Wiktorii. Nie znałem jej osobiście, ale pamiętam hejt w sieci, jaki się na Wiktorię wylał, bo wyglądała alternatywnie. No i smuci mnie, gdy osoby o unikalnej tożsamości, subkulturowe odbierają sobie życie. Zastanawiałem się co przeżywała ta dziewczyna przebywając samotnie na moście. Jakie emocje ją targały? Czy płakała? 

Państwo, w którym młodzi ludzie odbierają sobie życie nie działa tak jak należy. Co prawda w Polsce funkcjonują linie pomocowe, depresja i samobójstwo przestają być powoli społecznym tabu, ale wciąż mam wrażenie, że większość polityków i decydentów unika tego tematu jak ognia. A liczbę samobójstw można zredukować, o czym świadczy przykład Finlandii. Funkcjonuje tam chociażby fiński program prewencji samobójstw, który kładzie nacisk na edukację i efektywną terapię m.in. wobec osób, które są po pierwszej próbie samobójczej. Sam termin 'samobójstwo' (co ciekawe, wciąż często wyciszany w podcastach na YouTube) przestał być cenzurowany i jest pokazywany w neutralnym świetle. 

https://www.theguardian.com/world/2024/feb/22/the-finnish-miracle-how-the-country-halved-its-suicide-rate-and-saved-countless-lives

https://theconversation.com/finland-managed-to-halve-its-suicide-rate-heres-how-it-happened-224708

http://dtbbth.blogspot.com/2024/09/samobojstwa-wsrod-dzieci-i-modziezy.html

W przypadku Wiktorii były zapewne sygnały ostrzegawcze, być może subtelne, które nie zostały w porę wychwycone przez jej bliskie otoczenie. Szkoda, że pomoc nie przyszła w samą porę. 

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Zagadka trupiej farmy w Chinach

                                              

Powracam na moment z ostatnim tekstem w bieżącym roku. 

Jakiś czas temu obejrzałem nagranie chińskiego eksploratora Bean Bag Adventure z eksploracji podziemi opuszczonego szpitala. Chiński urbexer odnalazł w chłodnej podziemnej konstrukcji basen pełen częściowo rozkładających się zwłok (także dziecięcych) pływających w formalinie, która miała spowolnić/zatrzymać ich tempo rozkładu i zmniejszyć odór zgnilizny. O istnieniu tego nagrania, a w zasadzie dwóch nagrań dowiedziałem się z Reddit. Sam eksploruję opuszczone miejsca od wielu lat, ale najgorsze co znalazłem w opuszczonym miejscu (opuszczony hotel w Grecji) to martwego kota, który mógł zostać uduszony linką, która leżała obok. Strzykawki i leki, czyli pozostałości po ćpunach znalazłem kiedyś w wyburzonym zakładzie meblarskim gdzieś w Polsce. Tak czy owak, nagranie dla ludzi o mocnych nerwach znajdziecie poniżej, gdyż zostało zarchiwizowane (data jego powstania to 26 grudnia 2022 roku, wcześniejsze powstało kilka miesięcy wcześniej). I wygląda ono na jak najbardziej prawdziwe: 

https://archive.org/details/Beanbag-Adventure-douyin-videos/(NSFL)+Alleged+Child+Organ+Harvesting+Plant+-+Found+Footage(360p).mp4

Lokalizacja to zapewne prowincja Jilin w Chinach, być może placówka medyczna w mieście Changchun. Być może w tej lokalizacji w sposób nielegalny, tudzież tajny przetwarzano zwłoki w celu wykorzystania ich do plastynacji bądź do produkcji modeli anatomicznych, co też jest bardzo lukratywnym biznesem w Chinach. Prawdopodobnie ciała zostały w tym basenie formaliny porzucone. W Chinach funkcjonują tzw. zakłady przetwarzania zwłok. Przetwarza się w nich także ciała niemowląt i małych dzieci. Czy w prowincji Jilian znajdują się tajne farmy trupów będące pozostałościami po handlu organami? Czyje ciała pływają w formalinie i w jaki sposób umarły? Czy te dzieci (z sierocińców?) zostały zamordowane? A może zmarły śmiercią naturalną? Dlaczego tych ciał nie skremowano? Nie wiadomo. Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi. 

W wielu ciałach brakuje organów i tkanek miękkich, być może dobrały się do nich robaki. Czaszki z uwagi na cienką tkankę odsłaniają się najszybciej. Czarna cuchnąca woda przypominająca oleistą maź wskazuje na to, że ciała (być może ktoś je tam dokładał albo pozostawił je tam jednocześnie) znajdowały się w niej od dłuższego czasu. Brak jakichkolwiek etykiet na słoiku z płodem, butelkach z cieczą i na workach z kośćmi też pozwala na grę domysłów. 

Od lutego 2023 roku Bean Bag Adventure nie nakręcił żadnego filmiku. Zastanawiające. 

Ciekawi mnie ta urbexowa i być może kryminalistyczno-medyczna zagadka rodem z najgorszych koszmarów. 

Zamieszczam też zdjęcie niedoszłej 14-letniej samobójczyni z torów - rok 2018, podmoskiewskie Łobno. Na szczęście maszyniście udało się w porę zatrzymać pociąg. 11 grudnia br. 14-latka skoczyła z wiaduktu pod pociąg SKM pomiędzy stacjami Pruszków, a Piastów. Przeżyła, ale z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Zastanawiam się jaki jest jej stan obecnie. Depresja i śmierć samobójcza dzieci i nastolatków bardzo mnie niepokoją. 

Przy okazji skoro tutaj na moment powróciłem najnowsze teksty dla Darkultura (koncert Lebanon Hanover w Poznaniu 9 grudnia br. i relacja z imprezy Bats Dance 14 grudnia br.):

https://darkultura.com/muzyka/lebanon-hanover-w-poznaniu-relacja/

https://darkultura.com/muzyka/bats-dance-w-poznaniu-relacja/

wtorek, 10 września 2024

Samobójstwa wśród dzieci i młodzieży

                                                 

Dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Przypomniało mi się samobójstwo 13-letnich Kingi i Zuzi w Dobczynie 31 sierpnia 2021 roku. Dziewczynki ubrały się na czarno, miały mocny makijaż, niosły ze sobą duże donice, po czym powiesiły się na gałęzi wierzby, nieopodal domu jednej z nich. To podwójne samobójstwo zapewne będzie często przywoływane w podręcznikach suicydologii jako przykład paktu samobójczego. Pisałem o nim w starym artykule, gdyż mocno mnie swego czasu poruszyło. Nawet teraz patrząc na zdjęcia tych dziewczynek jest mi zwyczajnie przykro. 

https://dtbbth.blogspot.com/2021/09/podwojne-samobojstwo-w-lesie-pod.html

Rzuciłem okiem na artykuły dotyczące samobójstw dzieci w Polsce w trakcie bieżącego roku. Zwróciłem uwagę na dwa przypadki. 28 czerwca 2024 roku 14-letnia Milena wyszła z mieszkania w Rudzie Śląskiej mówiąc rodzicom, że będzie nocować u koleżanki. Nie była to prawda. Dziewczynka odebrała sobie życie w lesie w Zabrzu, na granicy z Rudą Śląską. Być może doszło do nakłaniania do samobójstwa. 

18 sierpnia 2024 roku zaginęła 15-letnia Marcelina Kwapulińska z Orzesza. Monitoring zarejestrował dziewczynkę przy torach kolejowych. Ma się wrażenie jakby Marcelina się czegoś obawiała. Tam też znaleziono jej plecak i ślady krwi, jednakże ciało dziewczynki znaleziono w lesie między Orzeszem a Łaziskami Górnymi dzień później, kilkaset metrów od torowiska. W chwili gdy wspominam tą tajemniczą sprawę nie jest pewne czy dziewczynka popełniła samobójstwo, ale oczywiście taka możliwość jest rozpatrywana. 

Czytałem kilka artykułów o tym, że rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży w USA i Polsce (w Polsce od 2023 roku mamy jednak delikatny spadek). Tutaj trzeba działać szybko i zdecydowanie: dzieci i młodzi dorośli w stanie depresji i z myślami samobójczymi muszą otrzymać pomoc jak najszybciej. Wielu samobójstwom dziecięcym można w porę zapobiec. W Polsce mamy niedobór psychologów i psychiatrów dziecięcych, a pediatrzy często nie mają pojęcia o etiologii i symptomach depresji. Odnoszę niepokojące wrażenie, że wielu dorosłych nie jest świadomych tego, że także dzieci mogą mieć myśli, fantazje, plany suicydalne. Warto dodać, że czasem do samobójstwa dziecka czy nastolatka dochodzi bez ostrzeżenia, bez jakichkolwiek symptomów ostrzegawczych, pod wpływem nagłego i krótkotrwałego impulsu samobójczego. Dzieci mogą kontemplować popełnienie samobójstwa, o czym ich rodzice mogą nie wiedzieć, nie mieć pojęcia. Wyzwalaczem samobójstwa/próby samobójczej może być chociażby sprzeczka z rodzicem czy akt znęcania się przez rówieśników. 

Przy okazji polecam niniejszy artykuł naukowy traktujący o neurobiologii samobójstw:

https://www.termedia.pl/Samobojstwa-i-zachowania-samobojcze-jako-przedmiot-zainteresowan-r-nnauk-medycznych-Definicja-podzial-i-przeglad-biomarkerow-r-nzachowan-samobojczych-Czesc-I-Psychiatryczne-i-neuroobrazowe-r-nmarkery-,67,42902,1,0.html

I niniejszy wywiad:

https://ug.edu.pl/news/en/4841/suicide-risk-prevention-among-children-and-adolescents-how-were-supposed-know-latest-data-depression

Oba te teksty dały mi do myślenia.

EDIT: 19 września bieżącego roku 15-letnia Zuzanna wyskoczyła z 8-piętra bloku na ulicy Krasnodębskiej (Bródno, Warszawa). Zginęła na miejscu. Kolejny przykry przykład tego, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce jest w wielu aspektach zaniedbywane. Na koniec trochę statystyk:

https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/samobojstwa-w-2023-roku-analizujemy-pelne-dane-policji/?cn-reloaded=1

EDIT: 16 września odebrała sobie życie 16-letnia Julia z Lubina. Dziewczynka padła ofiarą systematycznego i perfidnego hejtu ze strony szkolnych rówieśników. To tragiczne samobójstwo wnet podchwyciły media publikując na jego temat dziesiątki artykułów. I słusznie! Należy jednak nadmienić, że wiele dziecięcych i młodzieżowych samobójstw przechodzi w mediach prawie bez echa. Cóż, samobójstwa wśród dzieci i młodzieży to szczególnie wstydliwy problem dla polskich urzędników. 

https://www.lubin.pl/milczacy-krzyk-ulicami-miasta-przejdzie-marsz-dla-julii/?fbclid=IwY2xjawFoh71leHRuA2FlbQIxMQABHe3vqL2GK9Q_ZSx4Zqbg4v2QfDp6915AfuPH18WFX81pMPuOs1SPHjQmTQ_aem_fe7tInbZJP_SO38pGwTVeQ

środa, 24 lipca 2024

Jacek Jaworek odnaleziony martwy

                                                                           

W piątek 19 lipca 2024 roku w godzinach porannych pracownik służby sprzątającej odnalazł zwłoki poszukiwanego mordercy Jacka Jaworka w kompleksie rekreacyjnym w Dąbrowie Zielonej (konkretnie wiata z kamiennym murkiem). Poszukiwany od trzech lat kryminalista i bohater licznych prześmiewczych memów odpowiedzialny za zastrzelenie brata, bratowej i jej 17-letniego syna (Borowce, gmina Dąbrowa Zielona, noc z 9 na 10 lipca 2021 roku) miał ranę postrzałową głowy. Jaworek zastrzelił się kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie około 1 w nocy z pistoletu kaliber 7.65 mm. Oddał dwa strzały, jeden zapewne próbny, drugi samobójczy. Przedtem wysypał wszystkie pozostałe kule pozostawiając dwa naboje w magazynku. W chwili śmierci był w zadbanej bluzie, nosił gumowe klapki. Natomiast rodzi się pytanie czy w akcie samobójczym poszukiwanego mogły brać ewentualny udział osoby trzecie. Czy ktoś Jaworka podwiózł do altanki? 

Swego czasu Jacek Jaworek był jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Polsce. List gończy, ENA i czerwona nota Interpolu nie doprowadziły jednak do jego schwytania za granicą. Oczywiście rodzą się kolejne pytania: kto Jaworka ukrywał i gdzie? Kto mu przez trzy lata pomagał? Z reguły policja w miarę sprawnie łapie najbardziej brutalnych przestępców. Tak się chociażby stało z mordercami z Nowego Świata, którzy w 2023 roku w trakcie bójki zabili 29-letniego mężczyznę (został zadźgany nożem). 

Gdzie zatem przez trzy lata przebywał Jaworek? W okolicach Borowic? Gdzieś w Austrii, Niemczech albo gdzie indziej za granicą? Dlaczego w ciągu tych trzech lat nigdy nie złapał go monitoring? Dlaczego do samobójstwa Jaworka doszło dopiero po trzech latach od momentu popełnienia potrójnego zabójstwa? Dlaczego w nocy z czwartku na piątek kamera w kompleksie rekreacyjnym nie zadziałała?

Pytania można mnożyć. Niemniej samobójstwo Jaworka jest owiane tajemnicą. Czy po trzech latach ruszyło go sumienie? A może to ktoś mu w owym samobójstwie pomógł? 

EDIT: Okazało się, że Jaworka ukrywała przez trzy lata 74-letnia ciotka, siostra jego matki.

poniedziałek, 22 stycznia 2024

"Dowody zbrodni" i "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" - recenzje

                                                                             

Małgorzata Gołota "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" (recenzja)

Reportaż o depresji dzieci i młodzieży. Poruszający i jakże potrzebny, napisany z wyczuciem i wrażliwością przez dziennikarkę Małgorzatę Gołotę. W "Żyletkę zawsze noszę przy sobie" znajdziemy sporo statystyk dotyczących skali zachorowalności na depresję zarówno w wymiarze globalnym i krajowym, a także niepokojące liczby prób samobójczych i samobójstw wśród dzieci i nastolatków. Jak wiadomo nieleczona depresja może prowadzić do śmierci (samobójstwa). Przyczyny depresji wśród dzieci i młodzieży, ale także wśród osób dorosłych są złożone: z jednej strony uwarunkowania genetyczne, z drugiej czynniki środowiskowe takie jak bieda, przemoc domowa, samotność, w kontekście osób młodych opresyjny system szkolnictwa skierowany na skrajną rywalizację, przemoc rówieśnicza czy nadużywanie mediów społecznościowych. Omawiane są sygnały ostrzegawcze i symptomy depresji wśród dzieci i młodzieży (takie jak samookaleczenia, izolacja, anhedonia, czyli nie odczuwanie przyjemności, derealizacja, problemy somatyczne, skłonność do uzależnień), ale też sposoby leczenia depresji (terapia indywidualna, grupowa, rodzinna, farmakoterapia, w najcięższych przypadkach pobyt w szpitalu psychiatrycznym).

Książka okraszona jest kilkoma wywiadami: z pacjentami (wypowiadają się same młode kobiety), matką jednej z dziewczynek, psychiatrami, psychoterapeutami, etc. Przykuł moją uwagę obszerny wywiad z profesorem Brunonem Hołystem, prawdziwym polskim autorytetem w dziedzinie suicydologii i wiktymologii. Wywiad, który dotyczy samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Profesor opisuje chociażby przypadek ośmioletniego dziecka, które zdecydowało się na ostateczny krok, wskazuje także przypadki naśladownictw i paktów samobójczych. Co ciekawe, kilka lat temu sam miałem okazję przeprowadzić z profesorem wywiad. 

Dużo jest w tej książce o zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce, jej przyczynach i skutkach. Poruszony zostaje także aspekt stygmatyzacji osób chorych i samobójców oraz ich rodzin przez nieczułe i obojętne otoczenie. A czasem wystarczy zwykła życzliwa rozmowa, by uratować komuś życie czy uczynić je na moment bardziej znośnym, lepszym. Najbardziej poruszające są wpisy z pamiętnika Joanny, która choruje na depresję od ósmego roku życia. Dziewczyna jako dziecko padła ofiarą przemocy domowej i molestowania seksualnego. Z jej wpisów wylewa się autentyczny mrok i ból psychiczny.
Książka ta jest głównie adresowana do rodziców i nauczycieli, ale w zasadzie mogę ją polecić każdemu, kto chciałby dowiedzieć się o depresji coś więcej. Konkludując, depresja to żadna chwilowa fanaberia, a podstępna i potencjalnie śmiertelna choroba, która staje się coraz bardziej rozpowszechniona i na szczęście przestaje być tabu, odium. Uwrażliwić społeczeństwo mogą w tej materii rzetelne kampanie społeczne i książki takie jak powyższa.
 
I ostatnie dane via Wykop: 
 
Średni czas oczekiwania na psychiatrę dziecięcego to 238 dni.
Są miejsca, w których okres oczekiwania wynosi ponad tysiąc dni, z czego trzy w Warszawie i jedno na Pomorzu, a rekord, który padł we wrześniu, to 2445 dni w jednym z ośrodków w Będzinie.
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2022 roku próby samobójcze podjęło 2093 dzieci (w wieku 7–18 lat). W 156 przypadkach zakończyły się one śmiercią.
 
David J. Gibson "Dowody zbrodni" (recenzja)
 
Przeczytałem "Dowody zbrodni" botanika i biologa Davida J. Gibsona z fascynacją i zainteresowaniem. Ta propozycja popularnonaukowa dotyczy w dużej mierze botaniki sądowej. Autor przedstawia w niej w zajmujący i rzeczowy sposób rozmaite zagadnienia związane z dowodami roślinnymi na miejscach zbrodni. W jaki sposób makroskopowe (np. drewno, mech) czy mikroskopowe (np. pyłki) dowody roślinne przyczyniły się do aresztowania, osądzenia i skazania sprawców morderstw, gwałtów czy seryjnych morderców? 
 
Gibson omawia tutaj wiele ciekawych spraw kryminalnych, w których dowody roślinne przyczyniły się do wykrycia przestępcy. Jedne sprawy kryminalne były mi już wcześniej znane np. porwanie dla okupu i morderstwo dziecka Lindberghów, inne nie. Fascynujące są rozdziały o truciznach roślinnych czy grzybiczych, którymi posługiwali się mordercy i samobójcy (np. cykuta, atropina, strychnina, rycyna, muscymol, itd.) oraz o przemycie zagrożonych wyginięciem gatunków roślin (w szczególności storczyków). Do zapamiętania także fragmenty o niuansach rozkładu ludzkich zwłok i tzw. nekrobiomie. 
 
Trochę przystępnie podanej interdyscyplinarnej wiedzy z zakresu genetyki, botaniki, kryminalistyki, sądownictwa, toksykologii. Lektura obowiązkowa dla wielbicieli true crime. Objętościowo dość kompaktowa - jedynie 250 stron wraz z całkiem bogatym molekularnym słowniczkiem i przypisami.

piątek, 22 grudnia 2023

Ghosting jako źródło myśli rezygnacyjnych, samobójczych/ masakra w Pradze

                                                             

Zaintrygowała mnie ostatnio ta tematyka, gdyż od dobrych kilku tygodni mocno i intensywnie przeżywam rozterki związane z ghostingiem, odrzuceniem przyjaźni, blokadą w mediach społecznościowych. Nie będę wdawał się tutaj w szczegóły, gdyż wolę je pozostawić dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że nasze relacje z innymi (przyjacielskie, romantyczne) mogą być ulotne, nietrwałe, jednak jako osoba wrażliwa wciąż poszukuję osób, na które będzie można w przyszłości liczyć. Czasem można takie znaleźć, choć dochodzę do wniosku, że im człowiek starszy, tym bardziej staje się osamotniony. 

Ghosting definiuje jako niesprowokowane i bezwzględne urwanie kontaktu (komunikacji) z przyjacielem, krewnym czy romantycznym partnerem. Niesie on za sobą porównywalnie bolesne skutki jak nagłe odcięcie się od przyjaciela/przyjaciół w przypadku, gdy np. znajdujemy partnera/partnerkę. Ghosting stosują zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale raczej z odmiennych powodów. Na pewno nie jest to przyjemnie doświadczenie dla osoby, która zostaje w taki sposób odrzucona. Pojawia się u niej poczucie winy, bezradności, bezwartościowości, wyobcowania. Ta strategia nagłego urywania znajomości często kończy dłuższe, wartościowe i znaczące (przynajmniej dla jednej strony) relacje. Rozumiem zasadność ghostingu w przypadku osób skrajnie toksycznych, niebezpiecznych, obsesyjnych stalkerów/stalkerek, jednakże ghosting jest też często stosowany wobec osób wrażliwych, empatycznych, delikatnych, zmagających się z różnorodnymi kryzysami psychicznymi. 

Żyjemy w czasach cyfryzacji znajomości. Potrafimy godzinami spędzać/trwonić czas w mediach społecznościowych na bezwartościowych dyskusjach i szukaniu atencji. Cyfrowa 'bliskość' nie zastąpi jednak piękna bliskości z drugą osobą w realnej rzeczywistości. Oczywiście rzeczywistość też nie jest kolorowa: napotkani ludzie mogą okazać się osobami toksycznymi, zdradzieckimi, fałszywymi, manipulacyjnymi, chcącymi wyrządzić nam krzywdę. Internet pozwala na szybkie odsiewanie niewłaściwych znajomości. To jednak miecz obosieczny: bardzo łatwo można skrzywdzić/zranić kogoś poprzez nagłe i zaplanowane odcięcie komunikacji, także wtedy gdy na to po prostu nie zasłużył. 

Ghosting może prowadzić do depresji (bądź jej nasilenia), bezsenności, braku apetytu, myśli rezygnacyjnych, a nawet samobójczych. Ogólnie rzecz biorąc do deterioracji zdrowia psychicznego osoby, która padła jego ofiarą. Wówczas niezbędne pozostanie poproszenie o pomoc z zewnątrz (przyjaciół, jeśli ich mamy, bliskich, ewentualnie zgłoszenie się po pomoc psychologiczną). Trzeba z kimś porozmawiać. 

Pasywno-agresywny i egoistyczny ghosting oznacza niemożność prawidłowego zinterpretowania co poszło w relacji nie tak, choć oczywiście czasem domyślamy się, że może chodzić o te cechy, które w sobie nienawidzimy. Brak kontaktu oznacza też niemożliwość wytłumaczenia się, przeproszenia, naprawienia relacji, która nagle ustała. Jest szczególnie bolesny dla osób z niskim poziomem samooceny. A poczucie odrzucenia potrafi sprawić ból. Lepiej już jasno zakomunikować, dlaczego i z jakich powodów chcemy zakończyć/ograniczyć daną relację, wówczas wszystko staje się klarowne, przejrzyste. Tylko tyle i aż tyle. 

Boli, gdy okazuje się, że z dnia na dzień przestajecie istnieć dla osoby, na której obecności wam zależało.

Na sam koniec kilka słów o masakrze (mass shooting) w Pradze. 21 grudnia 2023 r. 24-letni student historii David Kozak zastrzelił karabinem AR-10 14 osób na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Karola, ranił 25, po czym popełnił samobójstwo na dachu budynku. Prawdopodobnie zabił też wcześniej ojca, którego ciało znaleziono w domu w podpraskim miasteczku Hostoun. Kozak jest także prawdopodobnym sprawcą zastrzelenia 32-letnia ojca i niemowlaka w wózku, do którego doszło 15 grudnia w rezerwacie leśnym Klanovice 15 grudnia. Mężczyzna być może prowadził po rosyjsku konto na Telegramie, na którym pojawiały się przerażające wpisy o nienawiści do ludzkości i pragnieniu zabijania. Kozak wychwalał też innych sprawców szkolnych masakr m.in. z Rosji. Nie zostało to jednak na razie w stu procentach potwierdzone przez czeską policję. 

Jedną z ofiar Kozaka była specjalizująca się w muzyce renesansowej 49-letnia muzykolog Lenka Hlavkova. Co ciekawe, Kozak został wyróżniony za licencjat dotyczący powstania krakowskiego i rabacji w roku 1846, zatem musiał mówić i czytać po polsku.

Co szokuje w tej sprawie najbardziej to to, że Czechy do tej pory nie kojarzyły mi się z krajami, w których masowe morderstwa przy użyciu broni palnej były powszechne (łatwo można zweryfikować to na Wikipedii). Sprawca posiadał pozwolenie na broń. 

https://www.expats.cz/czech-news/article/manhunt-underway-after-double-murder-in-prague-forest-what-we-know-so-far

poniedziałek, 18 września 2023

Nowe tropy w sprawie zaginionego Krzysztofa Dymińskiego

Z uwagą śledzę prasowe i internetowe doniesienia w sprawie zniknięcia 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, którego od 27 maja 2023 roku poszukują najbliżsi. Z początku zakładałem, że Krzysztof mógł popełnić samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości do przyjaciółki. Przechodziłem przez to w okresie studenckim, zatem wiem, jak to mocno boli. Jednak doszły mnie wieści, że zaniedbanego, bezdomnego i włóczącego się chłopaka bardzo podobnego do Krzysztofa widywano już nad morzem oraz ostatnio w Wielkolpolsce. Nagrany został m.in. 31 sierpnia gdy szedł poboczem drogi krajowej nr 11 z Koszut do Kórnika. Potem młodego (?) mężczyznę z plecakiem widywano m.in. w Nowym Tomyślu, Poznaniu (Jeżyce, dworzec PKP), Koziegłowach, Gołańczy, Sękowie, Zaniemyślu, w okolicach Janikowa, Gnieźnie, Słupcy, Plewiskach itd. Niektóre z tych miejsc są mi mniej lub bardziej znane.

Faktem jest, że Krzysztof po opuszczeniu domu rodzinnego wziął ze sobą powerbanka, telefon i kartę płatniczą. Być może nie miał zamiaru popełnić samobójstwa (rozmyślił się, zrezygnował), gdyż jawi mi się on jako osoba głęboko wierząca. Stąd pojawiają się doniesienia o jego noclegach/pobytach na plebaniach w Jaksicach koło Inowrocławia czy w Sikorzu. Samobójstwo to według wiary katolickiej grzech ciężki, ale dziś nie odmawia się samobójcy pochówku katolickiego. Jednak kiedyś kościół potępiał samobójstwa i odmawiał samobójcom kościelnych pogrzebów. Cmentarze samobójców były zazwyczaj bezimienne tak jak Cmentarz Topielców z Dunaju w Wiedniu. Może Krzysztof zrezygnował z planowanego aktu samobójstwa i zdecydował się na pielgrzymkę w celu odkupienia winy za grzechy? Nie mi to osądzać, choć od lat jestem osobą głęboko niewierzącą. Gdybym jednak spotkał Krzysztofa na swojej drodze np. na przystanku czy stacji kolejowej szczerze porozmawiałbym z nim i zapewne zadzwonił potem do rodziny.

Nadal jednak jest to dla mnie niesamowite, że można ot tak sobie zniknąć w kraju naszpikowanym kamerami i monitoringiem. To nie lata 90-te XX wieku. Być może Krzysztof (jeśli żyje) jest na tyle sprytny, że pozostaje dyskretny i nieuchwytny. Zaplanował ucieczkę i ją realizuje. Niezależnie od tego czy jej powodem jest depresja spowodowana nieodwzajemnionym uczuciem do przyjaciółki i fuga dysocjacyjna, a co za tym idzie poriomania, czyli popęd do ucieczki i bezustannej wędrówki. Być może Krzysztof po prostu nie chce wrócić do bliskich i nie chce zostać odnaleziony. Po prostu chciał zniknąć. Samobójstwo albo ucieczka. Co wybrał? 

Tak czy owak, sytuacja jest rozwojowa. Zastanawiam się czy Krzysztof wciąż ma plastikową różę związaną z jego przyjaciółką. 

Jego zniknięcie jest doprawdy tajemnicze i przypomina mi zniknięcia (samobójstwa?) Dominiki Paćkowskiej (14 kwietnia 2017 r.) z Płocka oraz Aleksandry Gładysiak z Włocławka (11 marca 2019 roku), z tym że obu tych nieszczęśliwych dziewcząt do tej pory nie odnaleziono. Wszystkie te zniknięcia łączą mosty. Poprzedni wpis poniżej:

https://dtbbth.blogspot.com/2023/06/zaginiecie-krzysztofa-dyminskiego-w.html

wtorek, 20 czerwca 2023

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego w centrum Warszawy

                                                     
Wciąż trwają poszukiwania 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w centrum Warszawy 27 maja. Sprawa zniknięcia tego chłopaka na swój sposób mnie poruszyła, gdyż oglądałem materiał TVN z jego rodzicami, widziałem ich rozpacz, ogromny ból. Nadto Krzysztof jako spokojny i wycofany introwertyk mocno przypomniał mnie, gdy byłem młodym chłopakiem i szukałem swojego miejsca wśród ekstrawertycznych rówieśników. Próbowałem zrozumieć dlaczego rówieśnicy mnie odrzucają i próbowałem odpierać (z czasem skuteczne) próby agresji wobec mnie. Pierwsze myśli samobójcze dopadły mnie jednak dopiero w trakcie studiowania i po studiach.

Dla przypomnienia Krzysztof mieszkał w Pogroszewie Kolonia. W sobotę 27 maja około godziny 04.00 w nocy i złapał autobus 713 do Warszawy. O godzinie 05.35 już w Warszawie Krzysztof zamieścił wpis na Instagramie "Dziękuję, żegnajcie", po czym ślad po nim się urwał na Moście Gdańskim. Być może powodem zniknięcia Krzysztofa była nieszczęśliwa miłość do przyjaciółki. Wielu młodych mężczyzn (mnie nie wyłączając) przechodziło przez coś takiego. Nieszczęśliwej miłości towarzyszy przykre poczucie odrzucenia, bezwartościowości, co pcha człowieka w ramiona smutku i melancholii. Co znamienne, Krzysztof wziął ze sobą m.in. telefon, słuchawki, plastikowy kwiatek, który dostał od przyjaciółki. Musiał być z tym podarunkiem emocjonalnie związany. Jestem ciekaw czy Krzysztof zostanie odnaleziony cały i zdrowy. Czy to ucieczka czy niestety samobójstwo? 

Utrata miłości czy romantyczne odrzucenie może być podłożem intensywnych emocji, myśli samobójczych. Myśli o osobie, która odrzuca (w gruncie rzeczy w pełni ma do tego prawo) stają się natrętne i nie do zniesienia. Osoba odrzucona postrzega siebie w bardzo negatywny sposób, ciągle obwinia siebie za romantyczne niepowodzenie. Pojawia się niska samoocena, pesymizm, bierność, samotność związana z percepcją bycia niechcianym. Potrzeba czasu, aby pozbyć się tych myśli, zaakceptować prawdę, odpuścić, dojrzeć, pozwolić innej osobie na miłość do kogoś innego, do kogoś, kto być może jest dla niej bardziej odpowiedni. Nie jest to jednak łatwe dla niektórych wrażliwych jednostek. Ludzie mogą umrzeć z powodu złamanego serca, gdyż taka sytuacja prowadzi do fizycznego i psychicznego wyczerpania. W ekstremalnych przypadkach osoba taka może targnąć się na swoje życie. 

Kiedy pragnąłem samotnego miejsca i pojawiały się u mnie myśli rezygnacyjne/samobójcze to rozmyślałem także o rzeczach pozytywnych, przyjemnych, których będzie mi brakować. Myślałem też o osobach, które nie zwracały na mnie należytej uwagi, gdy jej potrzebowałem. Czyż nie jest to ironiczne, że ludzie zaczynają mieć wyrzuty sumienia dopiero wówczas, gdy jest już za późno na odpowiednią reakcję, uważność, wysłuchanie? Wystarczy nie odwracać wzroku. I nauczyć się słuchać.

Chciałbym, aby Krzysztof odnalazł się cały i zdrów. Gdybym mieszkał w Warszawie to zapewne przyłączyłbym się do poszukiwań.

Także czasem wystarczy uśmiech i chęć wysłuchania, by uratować komuś życie. I może to być przypadkowy człowiek.

Z drugiej strony przytoczę jedną historię (tak, wiem, dowód anegdotyczny). Tyle się obecnie mówi o empatii wobec osób z problemami psychicznymi, o kryzysie psychicznym polskiej młodzieży i katastrofalnym stanie dziecięcej psychiatrii. Kiedy odważyłem się kiedyś powiedzieć pewnej osobie, która od dawna nie jest moją znajomą o tym, że przechodzę kryzys i jest mi źle zostałem zbesztany, bo wzbudziłem w niej dyskomfort.

sobota, 11 marca 2023

Mindrot i Disembowelment: nowe nabytki płytowe

                                                               

10 marca udałem się na giełdę płyt CD i winyli, by sprawdzić czy uda mi się nabyć jakieś poszukiwane CD. Rzadko chodzę na giełdę, gdyż często po zawyżonych cenach są tam sprzedawane płyty CD, które są używane (co widać po rysach na powierzchni CD). Jednak wczoraj złamałem zasadę i wróciłem do domu z dwoma albumami, na które od dłuższego czasu polowałem. 

Mindrot "Dawning" (1995) - Mindrot to zespół, który zgasł stanowczo zbyt szybko. Dwa wyśmienite, wydane przez Relapse albumy "Dawning" (1995) i "Soul" (1998) i finito - zwłaszcza ten drugi ciężko zdobyć na CD, pierwszy jakoś się udało. Death doom Mindrot jest dość specyficzn i mocno katartyczny. To w zasadzie kulminacja licznych negatywnych emocji: gniew, nienawiść, smutek, żałoba. "Dawning" to zarazem dość intrygująca mieszanina: masywny doom death metal jak np. w "Forlorn", ale też wpływy rocka gotyckiego, thrash metalu i hardcore'a ("Withersoul") oraz trochę sampli. Kocham z tego albumu szczególnie "Burden" i "Across Vast Oceans" - co za duszny klimat, co za wokale Adriena Lerouxa! Wykapany Carl McCoy z Fields of the Nephilim! Ciarki na plecach, zwłaszcza przy moim ulubionym "Across Vast Oceans".

Lata 90-te w USA to wiele wspaniałego doom death metalu i funeral doom metalu np. Evoken, Ceremonium, Thorns of the Carrion, Morgion czy Dusk.
 
Do odsłuchu poruszający "Across Vast Oceans":
 
 
Disembowlement "Transcendence into the Peripheral" (1993) - Całkowicie subiektywnie to jeden z moich ulubionych albumów metalowych w ogóle. I jak na rok powstania nadal brzmi masywnie i brutalnie. Disembowelment z wprawą połączyli potężny i apokaliptyczny doom death z death metalem, a nawet grindem jak np. w "Excoriate". Dużo miażdżących zwolnień, grobowa atmosfera i trochę etnicznych wpływów Dead Can Dance czy oniryzmu Slowdive jak np. w "Your Prophetic Throne of Ivory" czy w delikatnym "Nightside of Eden" z kobiecym głosem (jaki to kontrast z brutalnym "Excoriate"). Z kolei "A Burial at Ornans" to kwintesencja funeral doom metalu, w którym jak wiadomo dominuje ultra-wolne tempo. Ogromny plus za pełną mistycyzmu, ezoteryczną warstwę liryczną.Widać, że Australijczycy chcieli się wyróżnić na scenie metalowej, zostawić na niej trwalszy ślad.
 
Na początku lat 90-tych tworzyły już takie zespoły doom metalowe jak Paradise Lost, Skepticism, My Dying Bride, Winter, Cathedral, Thergothon czy Funeral, ale chyba jedynie "From the Shadows" Unholy dorównywał w 1993 roku debiutowi Disembowelment pod kątem mrocznej i intensywnej brutalności. Cieszę się, że nabyłem dwupłytową kompilację Relapse z tym albumem, bo polowałem na nią od dawna. 


Wczoraj wydarzyło się coś przykrego blisko mojego miejsca zamieszkania. Wieczorem pod jednym z mostów drogowych (Mieszka I), do którego mam pieszo 5 minut drogi znaleziono zwłoki kobiety. Na miejscu pojawili się policjanci, prokuratura oraz lekarz, który po dokonaniu oględzin zwłok stwierdził brak działania osób trzecich. Czy zatem samobójstwo? Być może. Póki co nieznana pozostaje przyczyna śmierci tej kobiety ani jej tożsamość (kobieta pozostaje bezimienna). Jednak takie sytuacje także mnie dotykają, bo człowiek się zastanawia:co się tam pod osłoną mroku wydarzyło i kim była ta osoba? Jeśli to było samobójstwo, co można było zrobić, by do niego nie doszło? 

W Polsce nie jest dobrze, jeśli chodzi o samobójstwa. Rośnie chociażby liczba prób samobójczych dzieci i nastolatków. Ostatnio (zapewne pod wpływem nagonki prawicowych mediów) samobójstwo popełnił 15-letni Mikołaj, syn posłanki Małgorzaty Filiks. Polska według danych na zwjr.pl znajduje się na 18 miejscu pod kątem wskaźnika liczby samobójstw - za m.in. Koreą Południową, Litwą, Słowenią, Belgią, Łotwą, Węgrami czy Japonią. To nie jest kraj, w którym zdrowie psychiczne jego obywateli jest traktowane poważnie, priorytetowo. Cóż, 'uroki' życia w kraju rządzonym przez quasi-autokratyczny rząd. Tak czy owak uważam, że liczba samobójstw w Polsce pozostaje niedoszacowana. 
 
Często mijamy wiele dzikich niedostępnych miejsc nie zastanawiając się nad tym czy aby nie doszło w nich do jakiejś jednostkowej tragedii. W końcu każda przedwczesna śmierć (nawet naturalna) to czyjaś tragedia. Jednakże to betonowe przęsło chyba już zawsze będzie kojarzyło mi się ze śmiercią.

sobota, 12 listopada 2022

Halszka Witkowska „Życie mimo wszystko: rozmowy o samobójstwie” - recenzja

                                                 

Suicydologia w Polsce jest trochę traktowana po macoszemu (samobójstwo jednostki to wciąż w Polsce tabu społeczne, co powoli się zmienia ), zatem z wielkim zainteresowaniem przeczytałem książkę-wywiad z Halszką Witkowską, suicydolożką "Życie mimo wszystko: rozmowy o samobójstwie". Książkę obecnie bardzo potrzebną, gdyż mamy trudne czasy inflacji, coraz większej biedy, niepewności, samotności i odrzucenia. Nie ma dnia, w którym nie docierałyby do mnie medialne doniesienia o czyimś samobójstwie. Oczywiście prawda jest, że mężczyźni zabijają się częściej, natomiast kobiety regularniej podejmują próby samobójcze.

W obszernym i niezwykle ciekawym wywiadzie z dziennikarzem Szymonem Falacińskim Halszka Witkowska porusza m.in. takie tematy jak tabu samobójstwa, przyczyny zachowań suicydalnych, skalę tego zjawiska w Polsce, listy pożegnalne, którym najczęściej towarzyszy ogromny wstyd, mity (stereotypy) narosłe wokół problematyki samobójstwa, samobójstwa dzieci, nastolatków, studentów, seniorów, mężczyzn, lekarzy weterynarii, internetowy hejt (pogarda), samobójstwa w trakcie dotkliwych kryzysów gospodarczych i społecznych takich jak pandemia koronawirusa czy wojna na Ukrainie, pierwsza pomoc emocjonalna osobie w trakcie kryzysu suicydalnego, próby samobójcze, żałoba po udanym samobójstwie osoby bliskiej, etc.

Autorka wypowiada się o samobójcach i osobach po próbach samobójczych z ogromną empatią, stara się wejść w mrok, który takie wrażliwe, osamotnione i odrzucone jednostki roztaczają wokół siebie. Kiedy na szali jest ludzkie życie osoby, która planuje je sobie odebrać trzeba działać szybko i starać się otoczyć jego/ją opieka emocjonalna. Taka podstawowa pomoc emocjonalna nie jest trudna (czasem wystarczy rozmowa, uśmiech, szczere zainteresowanie się problemami potencjalnego samobójcy, wysłuchanie go bez oceniania), choć oczywiście może być dla niektórych obciążająca psychicznie. Ludzie ze skłonnościami samobójczymi potrafią się także dobrze maskować, gdyż nie chcą być obciążeniem dla innych. Myślą o śmierci w czasach, gdy medycyna stara się przedłużyć, udoskonalić ludzkie życie, co samo przez się jest swoistym aktem rozpaczy w konsumpcyjnym świecie, który uniemożliwia szczęście.

W trakcie czytania rozdziału o samobójstwach lekarzy weterynarii przypomniała mi się smutna historia studentki farmacji Aleksandry Maliszewskiej z Łodzi. Dziewczyna targnęła się na swoje życie w ustronnym miejscu 26 maja 2015 roku. Odsyłam do poniższego artykułu.

https://dzienniklodzki.pl/aleksandra-maliszewska-nie-zyje-zwloki-25latki-znaleziono-na-widzewie/ar/3905053

Książkę Halszki Witkowskiej gorąco polecam, ponieważ pozwala ona lepiej zrozumieć osoby znajdujące się z różnych powodów w kryzysie samobójczym (niezależnie od ich wieku i płci), a nawet udzielić im stosownej pomocy w rozproszeniu myśli samobójczych, odegnaniu ich. 

Na zdj. obraz Wilhelma Kotarbińskiego "Mogiła samobójcy" z 1900 roku.

Zawsze przy okazji nowego tekstu polecam muzykę. No to najnowszy album Ukraińców z Drudkh. Bardzo solidny, chwilami agresywny i melancholijny black metal, który od razu wpada w ucho. Wczoraj Ukraina odbiła Chersoń - tak trzymać!

czwartek, 3 listopada 2022

Samobójstwo młodej matki w Szczecinie

                                                  
Ze smutkiem obejrzałem wczoraj nagranie na Twitterze z 31 października, w którym 30-letnia kobieta wypadła z okna dziesiątego piętra bloku na ulicy Wilczej w Szczecinie. Kobieta siedziała na zewnętrznej stronie parapetu. Zapewne rozmyśliła się i zdecydowała mimo trudności żyć dalej. Próbowała zatem wrócić do wewnątrz mieszkania. W pewnym momencie przy odwracaniu się straciła równowagę i zawisła na parapecie. Dwie osoby (jej siostra i policjant) próbowały wciągnąć ją do środka, ale im się to nie udało. Walka zdesperowanej kobiety o nie spadnięcie trwała kilkanaście sekund i niestety zakończyła się upadkiem z dziesiątego piętra i śmiercią na miejscu. W sieci filmik ten był udostępniany setki razy, ja oczywiście nie zamierzam go tutaj publikować. Pojawiła się też masa kretyńskich komentarzy np. zaniżony wiek kobiety, challenge na Tik-Toku i tym podobne chore plotki, które w przypadku bulwersujących opinię publiczną zgonów mnożą się niczym wirus.

Kobietą, która poniosła śmierć okazała się 30-letnia matka, która cierpiała, gdyż nie mogła widywać się z własnymi dziećmi. To była przyczyna chęci odebrania sobie własnego życia. Poczucie winy, które toczyło ją od środka. Napisał o tym jej brat na fanpejdżu Wiedzy Bezużytecznej. Ten filmik mocno mnie przygnębił, gdyż sam zmagam się z poczuciem winy, ale z diametralnie innych powodów. 

Rodzi się pytanie: czy zasadne jest wrzucanie tego typu nagrań do sieci? Moim zdaniem nie, gdyż takie filmiki godzą w rodzinę pokrzywdzonej i skazują ją na ostracyzm. Jednak w czasie dominacji smartfonów i kamer przemysłowych powstawanie takich materiałów i umieszczanie ich w sieci wydaje się być nieuniknione. Takie nagrania mogą mieć również 'walory' refleksyjne. Niech jako przykład posłuży poruszający dokument "Most samobójców" (2006) o skoczkach z mostu Golden Gate, w którym znajdują się autentyczne nagrania samobójczych skoków. Widziałem go już 2-3 razy i skłonił mnie do przemyśleń nad kruchością i delikatnością ludzkiego życia, nad tym, jak często nie umiemy sobie poradzić z nawarstwiającymi się problemami.

Generalnie suicydologia jest dziedziną, która jest dla mnie bardzo interesująca. Śledzę czasem doniesienia prasowe na temat samobójstw i oto kilka ostatnich przykładów z Polski.

21-letnia Katarzyna Dychus (na zdj.) zaginęła 21 września 2022 roku w Krakowie. Wyszła z mieszkania przy ulicy Celarowskiej i do niego nie powróciła. Jej ciało odnaleźli ratownicy z psem tropiącym 4 października 2022 roku w zaroślach w pobliżu ulicy Radzikowskiego. Dziewczyna wybrała ustronne i trudno dostępne miejsce, by (zapewne) odebrać sobie życie. Czemu piszę o tej sprawie? Ponieważ zajrzałem z ciekawości na jej profil na FB, Katarzyna słuchała metalu, zatem była osobą, z którą z pewnością bym się dogadał (wspólne, tudzież pokrewne zainteresowania muzyczne).

19 października samobójstwo popełnił 16-letni Filip z Obornik Wielkopolskich. Jego zwłoki odnaleziono dwa dni później przy stacji przekaźnikowej. Nastolatek targnął się na swoje życie, bo był w szkole gnębiony przez swoich rówieśników. Też przez to przechodziłem w szkole podstawowej. Wiem, co to znaczy. Prześladowania się skończyły, gdy pobiłem jednego z nękających w trakcie bójki. I nie żałuję tego. Dzieci potrafią być okrutne wobec outsiderów, dzieci nieśmiałych, biednych, odmiennych. Stosują przemoc fizyczną i psychiczną, a także cyberbullying. Szkoły powinny szybko reagować w przypadku stwierdzenia kryzysu suicydalnego u ucznia, a nauczyciele powinni być wyczuleni na bullying wśród uczniów. W tym akurat przypadku winnych zaszczucia Filipa póki co nie ma. 

Jak powszechnie wiadomo w Polsce psychiatra dziecięca jest od dawna w zapaści. A dla czarnkowego Ministerstwa Edukacji ważniejsze jest wychowanie dzieci w duchu żarliwego patriotyzmu i religijnej służalczości, a nie odpowiednie dbanie o dobrostan psychiczny dzieci.

12 października 15-letnia dziewczynka rzuciła się pod pociąg Kolei Dolnośląskich na torach kolejowych w Zgorzelcu. Po prostu wbiegła na torowisko i położyła się na torach. Według świadków miała ona w tym samym czasie rozmawiać z kimś przez telefon. Poniosła śmierć na miejscu. Nie udało jej się w porę pomóc. 

Tytułem dygresji sam lubię spacerować po torach kolejowych (miałem z tego powodu jedną niebezpieczną sytuację ocierając się o śmierć), zwłaszcza tych zarośniętych, nieczynnych, interesują mnie także opuszczone mosty kolejowe i inne obiekty infrastruktury kolejowej.

Wreszcie Warszawa. 26 października z mostu Poniatowskiego skacze 17-letnia dziewczyna. Upada na piaszczystą łachę, tuż przy przęśle mostu. Przy sobie ma list, być może pożegnalny. Niestety nastolatka umiera kilka dni później w szpitalu. 31 października (w Halloween) z tego samego mostu do Wisły skacze 31-letni mężczyzna, jednak udaje się go przytomnego wyłowić z rzeki. 

Takie przykłady można mnożyć i mnożyć. Nie są pierwsze i zapewne nie będą ostatnie. Czasem mam wrażenie, że czyjeś rozterki, problemy, cierpienie, piekło depresji mało kogo obchodzą. Być może gdzieś tam tkwi rozwiązanie, ale osoba w depresji, pogrążona w myślach samobójczych często tego rozwiązania nie widzi, tłumi w sobie poczucie porażki i zniechęcenia, wstydzi się prosić o pomoc, natyka się na mur obojętności ze strony otoczenia, jest całkowicie osamotniona, choć naturalnie może skorzystać z pomocy linii kryzysowej/psychologicznej. Dlatego zawsze warto być życzliwym i empatycznym w kontaktach z innymi, nauczyć się słuchać i nie oceniać. Ilu śmierciom samobójczym można by było zapobiec, gdyby obojętność i chłód relacji międzyludzkich zastąpić życzliwością, zrozumieniem i empatią (niezależnie od tego jaki światopogląd polityczny i gospodarczy prezentujemy)? Ile osób, które mijamy na ulicy rozważa odebranie sobie życia, bo nie widzi innej drogi?

Przy okazji polecam lekturę tej książki. Może sam pokuszę się w przyszłości o jej recenzję.

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5031119/zycie-mimo-wszystko-rozmowy-o-samobojstwie

A jeśli akurat zmagacie się z kryzysem psychicznym to polecam szukać pomocy na tej stronie:

https://zwjr.pl/ 

Z rzeczy, których ostatnio słuchałem zaintrygował mnie projekt DSBM (depressive black metal) None z USA. Rzadko słucham obecnie suicydalnego black metalu (preferuję funeral doom i melancholijny post-punk/darkwave), jednak None tworzy ciekawe, przeszywające i głęboko emocjonalne dźwięki a la Xasthur, Woods of Desolation, Austere czy Nocturnal Depression. 

https://hypnoticdirgerecords.bandcamp.com/album/damp-chill-of-life 

sobota, 10 września 2022

Czerwony most w Luksemburgu

                                                    

Dzisiaj Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Czytałem właśnie artykuł o słynnych miejscach, w których ludzie popełniają samobójstwa tzw. suicide spots. Zdesperowane jednostki rzucają się z mostów, wiaduktów, nadmorskich klifów, wysokich budynków, pod pociągi, skaczą do kraterów wulkanów (Mount Mihara w Japonii) czy umierają głęboko w lesie Aokigahara. Jednym z najsłynniejszych mostów samobójczych jest most Golden Gate w San Francisco, główny 'bohater' poruszającego dokumentu Erica Steele'a "The Bridge" z 2004 roku. Jednak moją uwagę przykuł inny most samobójców, Czerwony Most w Luksemburgu rozciągający się nad domostwami Pfaffenthal. W 1991 roku reżyserka Genevieve Mersh nakręciła o nim krótkometrażowy dokument "The Red Bridge". Nie mogę tego filmu nigdzie znaleźć, zatem będę bazował na jego opisach. W każdym razie do pewnego czasu Czerwony Most był miejscem wielu skoków samobójczych. Samobójcy spadali na tereny zamieszkiwane, do ogrodów, zdarzały się sytuacje, że ciała dziurawiły dachy domów. Dzieci chodzące do szkoły były świadkami udanych prób samobójczych. W filmie pada zdanie z ust jednego dziecka: "Czasem oni leżą na ulicy i wyglądają w porządku, lecz wiesz... oni są porozrywani w środku." Dość powiedzieć, że pomalowany na czerwono most przestał być mostem samobójców po premierze tego filmu, gdyż w 1993 roku zainstalowano na nim bariery z pleksiglasu, by zapobiec dalszym samobójstwom, a w 2017 roku zastąpiły je zabezpieczenia ze stali nierdzewnej. No i proszę. Tak można zredukować liczbę samobójstw i prób samobójczych w jednym miejscu do zera, ale zdesperowane jednostki znajdą inne sposoby, by zniknąć. Tak czy siak przypominające siatkę czy szklane bariery na mostach i w innych wysokościowych suicide spots są niezbędne, podobnie jak tabliczki z numerami linii kryzysowych czy informujące o tym, że zawsze jest inne wyjście z sytuacji niż to ostateczne. 

Przytoczę jeszcze jeden przykład. W sierpniu 2001 roku trzech chłopców w wieku 14, 17 i 18 lat skoczyło z ceglanego mostu kolejowego o wysokości 74 metrów pomiędzy Reichenbach a Plauen (Niemcy), tzw. wiaduktu Goltzsch. Samobójczy pakt, w którym lokalna policja doszukiwała się podłoża satanistycznego. W ich ślad poszły dwie 16-latki. Ta historia stała się kanwą niemieckiego filmu dokumentalnego "Diabolical Games" z 2002 roku. Ten największy ceglany most kolejowy na świecie z 1846-51 roku jest obecnie lepiej pilnowany przez policję. Ciekawe czy tak jest rzeczywiście.

Na zdjęciach Czerwony Most w Luksemburgu (zdj. Gerard Kieffer) oraz ostatnia fotografia 16-letniej kolejowej samobójczyni z Rosji Riny Palenkovej, którą zamieściła w 22 listopada 2015 roku w social mediach. Rina (oryginalnie Renata Kambolina) stała się przez pewien czas idolem dla młodocianych rosyjskich samobójców. Po dziś dzień aktywne dyskusje na jej temat toczą się chociażby na Reddit. 

Rozmowa. Umiejętność słuchania. Wykazanie zainteresowania. Niekiedy tyle wystarczy, by odwieść kogoś od zamiaru samobójstwa. Jednakże zdumiewa obojętność z jaką traktujemy się wzajemnie. Czasem mam wrażenie, że ludzi bardziej interesuje los krzywdzonych zwierząt (co oczywiście jest chwalebne) niż dobrostan psychiczny wyalienowanych i wrażliwych jednostek.

Aha, stuknęło mi milion wyświetleń. Całkiem nieźle jak na taki niszowy blog, który jeszcze chce mi się prowadzić. Niedługo wracam do koncertowego życia.

Tymczasem postępuje kontrofensywa Ukraińców w obwodzie charkowskim. Rosjanie są już wyparci bądź wypierani m.in. z Krupiańska, Izjum i Łymania. Mam nadzieję, że zostaną wyparci całkowicie z terytorium Ukrainy. Ciekawe co na to wszelkiej maści konserwatyści-rusofile i inni symetryści, dla których wrogiem numer jeden są NATO i 'zgniły' Zachód. Niezłe tempo kontrofensywy. Oby tak dalej.

Dzisiaj w odsłuchu ostatni album Valborg. Wściekły, brutalny, industrialno-punkowo-metalowy. Skrzyżowanie Godflesh z Triptykon. 

https://valborg.bandcamp.com/album/der-alte

niedziela, 17 lipca 2022

Out of Town (1988) i inne mało znane krótkie metraże w estetyce horroru

                                               
"Out of Town" (1988) - Świetny film krótkometrażowy utrzymany w estetyce horroru. Noga pechowego wędrowca (David Morrissey) grzęźnie w błotnistej dziurze przy drodze gdzieś na zamglonej brytyjskiej prowincji. Młody mężczyzna nie umie wydostać się z pułapki. I spotyka się z okrutną obojętnością mijających go ludzi aż do przewrotnego finału...

Fabuła "Out of Town" nieco przypomina o wiele bardziej znany hiszpański "La Cabina" (1972), w którym pewien hiszpański obywatel zostaje uwięziony w budce telefonicznej i nie może się z niej wydostać. Brytyjski filmik jest podobnie niepokojący i absurdalny.  Uświadamia widzowi, że są sytuacje kompletnie poza naszą kontrolą tj. choćby niemożność wydostania się z jakiejś okropnej pułapki.  

Rewelacja! Użycie "Dies Irae" Vivaldiego w finale zasługuję na wzmiankę.  

"The Spirit of Dark and Lonely Water" (1973) - Niespełna dwuminutowy brytyjski krótki metraż mający za zadanie przestrzec dzieci przed nierozważnym zachowaniem się w pobliżu wody. Występuje w nim tajemnicza postać w mnisim habicie, a narratorem jest Donald Pleasence, którego finalne słowa "I will be back... back... back" dźwięczą w uszach po seansie. Filmik nakręcono gdzieś na północ od Londynu. I w sumie nadal jest całkiem nastrojowy (mgła, pływające w wodzie drzewa i gałęzie, zardzewiałe przedmioty na brzegu jeziora). Polecam gorąco obejrzeć go na YouTube.

A sam tytuł fantastyczny! Szkoda, że filmik jest tak krótki.

"Silver Slime" (1981) - Wysmakowany wizualnie hołd reżysera "Silent Hill" (2006) Christophe'a Gansa dla włoskich filmów giallo, w szczególności dla thrillerów Mario Bavy i Dario Argento, nakręcony na rok przed "Tenebre" (1982) Argento. Fabuła prosta, by nie rzec pretekstowa: odziany w skórę morderca z brzytwą poluje na młodą kobietę w jej stylowo oświetlonym budynku. Neonowa kolorystyka, ciekawe ujęcia, odrobina stylowej przemocy. Takie studenckie hołdy dla filmów giallo to ja rozumiem!

"Panic" (1978) - Trzymający w napięciu i niepokojący dreszczowiec o modelce (Julie Neesam), która podróżuje w deszczową noc samochodem. Najpierw natyka się na dwójkę agresywnych punków, a potem w odruchu litości zabiera starszą kobietę jako autostopowiczkę. Jednak staruszka wzbudza w niej narastający lęk...

Tonący w deszczu i stylowo zrealizowany thriller (wysmakowana kolorystyka a la Mario Bava czy Dario Argento) bazujący na strachu przed braniem autostopowiczów. Sugestywny, z powoli narastającą atmosferą grozy i intrygującym twistem w zakończeniu. No i ten deszcz, który zdaje się nigdy nie kończyć.

Aha, wczoraj po 11 rano w pobliżu mojego miejsca zamieszkania doszło do samobójstwa 18-letniej nastolatki. Zapłakana dziewczyna rzuciła się z poznańskiego mostu Świętego Rocha w objęcia Warty. Nie wiem dlaczego życie stało się dla niej ciężarem nie do zniesienia (mogę się tego jedynie domyślać), ale nie pomogły rozmowy z dwójką obcych jej osób. Takie historie zawsze mnie przygnębiają, gdyż jestem w stanie zrozumieć osoby zmagające się z myślami samobójczymi i autodestrukcyjnymi. Tak czy owak, nigdy nie powinniśmy bagatelizować sygnałów ostrzegawczych u osób z naszego otoczenia, powinniśmy być bardziej empatyczni, uważniejsi, współodczuwający. Gdybym był akurat o tej godzinie na tym moście to zrobiłbym wszystko co w mojej mocy, by zdesperowanej osobie pomóc. A znam ten most bardzo dobrze, a teraz zacznie mi się kojarzyć z niepotrzebną śmiercią tej nieznanej mi dziewczyny.

No cóż, pora na melancholijny post-punk. Nie mam pojęcia czy prezentowałem tutaj Bleib Modern, ale uwielbiam ten zespół. Chciałbym aby wrócili do Polski, by zagrać koncerty.

https://bleibmodern.bandcamp.com/album/afraid-to-leave-lp

czwartek, 19 maja 2022

Zagadkowa śmierć 18-letniej Denbahi Escobar

                                              



Ta sprawa kryminalna wzbudziła ostatnio moje zainteresowanie, gdyż skojarzyła mi się z tragicznym zniknięciem Elisy Lam i odkryciem jej rozkładających się zwłok w zbiorniku wodnym na dachu hotelu Cecil. Tutaj jednak definitywnie możemy mieć do czynienia z morderstwem, tym bardziej, że Meksyk (nie czarujmy się) nie jest krajem bezpiecznym dla kobiet. Ale o tym później. Fascynują mnie i niepokoją sprawy kryminalne, w którym widzimy ostatnie zdjęcie ofiary czy jego/jej oprawcy bądź widzimy sprawcę/ofiarę na monitoringu. Tak czy owak, możemy narzekać na miejską inwigilację, ale monitoring bardzo często prowadzi do schwytania sprawców brutalnych przestępstw (niekoniecznie jednak w Meksyku).

W każdym razie 18-letnia Denbahi wybrała się 8 kwietnia 2022 roku na party z dwoma przyjaciółkami do miasta Escobedo, pokłóciła się z jedną z nich i zabawa została zakończona. Przyjaciółka wezwała Denbahi taksówkę, po dziewczynę przyjechał 47-letni 'zaufany' taksówkarz Juan David Cuellar, który miał osiemnastolatkę odstawić do domu. Zamiast podjechać pod dom dziewczyny pozostawił Denbahi samotną na drodze prowadzącej z Monterrey do przygranicznego miasteczka Tamaulipas wchodzącego w skład Nuevo Laredo. To Juan zrobił zdjęcie odwróconej od niego dziewczyny stojącej na drodze, po czym wysłał je jej przyjaciółkom i odjechał. Nie ma to jak pozostawić młodą kobietę na pastwę losu, ale zakładam, że Denbahi musiała mieć dobry powód, by wysiąść (zapewne ją molestował). Wiadomo, że w trakcie jazdy oboje pokłócili się. Potem dziewczynę zarejestrowała jeszcze kamera pobliskiej firmy przewozowej Alcosa Transportes Internacionales. Dziewczyna weszła na jej teren, ale już stamtąd nie wyszła. Niestety finał zniknięcia okazał się tragiczny.

Rozkładające się zwłoki Denbahi znaleziono po 13 dniach poszukiwań niedaleko miejsca, gdzie widziano ją po raz ostatni, w zbiorniku wodnym blisko przydrożnego motelu Nueva Castilla 13. Goście motelowi zaczęli skarżyć się na intensywny odór. Identyfikacja dziewczyny była możliwa dzięki jej ubiorowi i naszyjnikowi z krzyżykiem. Podobno meksykańska policja przeszukiwała teren motelu wielokrotnie. W każdym razie ktoś zamordował Denbahi (sekcja zwłok wykazała przynajmniej jednokrotne uderzenie w głowę) w innym miejscu (teren firmy?), po czym wrzucił ciało do zbiornika z wodą. 

Denbahi zaczęła studiować prawo, a we wrześniu obchodziłaby 19 urodziny. Niestety meksykańskie statystyki dotyczące zniknięć, morderstw i przemocy wobec kobiet są ponure i przerażające. Policja jest bezczynna, przestępstwa są bagatelizowane i nie są rozwiązywane. Tam kobiety po prostu znikają, dosłownie i w przenośni. Zapewne za częścią tych zniknięć stoją kartele narkotykowe oraz handlarze ludźmi. Wyczytałem, że w 2022 roku w samym stanie Nuevo Leon zarejestrowano 275 zniknięć kobiet. Oprócz Denbahi mniej więcej w tym samym czasie zamordowana została w tajemniczych okolicznościach 26-letnia Maria Fernanda Contreras. Zginęła od silnych uderzeń w głowę. Co prawda aresztowano w tej sprawie podejrzanego, niejakiego Raula Alfredo, ale podobno wypuszczono go na wolność. 

https://www.infobae.com/en/2022/04/24/debanhi-escobar-the-inconsistencies-of-the-case-from-leaving-the-taxi-driver-free-to-the-suspicion-of-sowing-the-body/ 

W Polsce zwróciłem natomiast uwagę na nagrane brutalne pobicie i morderstwo 29-letniego Macieja w bramie na warszawskim Nowym Świecie 28 tylko dlatego, bo stanął w obronie zaczepianych kobiet (zwrócił uwagę pijanym młodym mężczyznom i został przez nich zaatakowany, skopany i jeden z nich dźgnął go trzy razy w klatkę piersiową nożem). Może ktoś skojarzy, gdzie obecnie przebywa śmieć, którego zarejestrował monitoring? Aha, wbrew histerii prawicy wpisującej się w proputinowską narrację niechęci wobec Ukrainy póki co nic nie wskazuje na to, że był to obcokrajowiec np. Ukrainiec. Podejrzany jest pochodzenia polskiego, podobno znane jest jego imię i nazwisko. Natomiast ofiara przyjechała do Warszawy, by puszczać muzykę w klubach. 

EDIT: Podejrzanych jest trzech: 23-letni Sebastian Włodarczyk, 27-letni Łukasz Goławski i 24-letni Dawid Mirkowski. I zapewne niedługo zostaną zatrzymani, gdyż wystawiono za nimi wnioski o areszt i listy gończe. Oczywiście tchórze się ukrywają. Rzeczywiście są to 'obcokrajowcy'. Tak jak chcieli 'specjaliści' z Konfederacji i Ordo Iuris. Mam nadzieję, że te ścierwa lada moment zostaną schwytane, gdyż zamordowanie niewinnego mężczyzny za to, że ośmielił się agresorom zwrócić uwagę zasługuje na totalną infamię i potępienie. I jak najsurowszą karę. 

Nadal zadziwia mnie jak głupie, koszmarne i okrutne rzeczy ludzie robią bliźnim pod wpływem spożytego alkoholu. Banalna awantura kończąca się czyjąś całkowicie niepotrzebną śmiercią. Nie pierwszy taki przypadek i nie ostatni. Co do zasady staram się unikać pijanych i skłonnych do awantur ludzi, gdy np. wracam nocą z koncertu do domu. Ale zawsze mogę znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Tutaj niestety ofiara zginęła, bo zareagowała, co bynajmniej wcale nie oznacza, że nie powinno się w ogóle reagować.

Z pozytywnych wieści na pochwałę zasługuje szybka reakcja warszawskiej policji i osób postronnych skutkująca uratowaniem 17-letniej dziewczyny od samobójczego skoku z mostu Świętokrzyskiego w Warszawie (poranek 12 maja). W takiej sytuacji trzeba reagować natychmiast i starać się z potencjalnym samobójcą/samobójczynią rozmawiać, okazać takiej osobie empatię i zrozumienie. Tutaj niedoszła samobójczyni była zdecydowana, by umrzeć, w pewnym momencie odwróciła się i chciała skoczyć, ale została przytrzymana i siłą wciągnięta przez policjantów i osobę postronną (empatyczną kobietę) na most. O samobójstwach dzieci i młodych ludzi napisałem w ubiegłym roku dłuższy artykuł, do którego odsyłam. To jest problem, o którym trzeba stale informować. 

http://dtbbth.blogspot.com/2021/09/podwojne-samobojstwo-w-lesie-pod.html 

W tematyce samobójczych skoków z mostu nieodmiennie polecam poruszający dokument "The Bridge" z 2006 roku. 

https://www.cda.pl/video/39851088c

https://dtbbth.blogspot.com/2013/06/gene-sprague-wspomnienia.html 

Rekomendacja muzyczna. Ostatni album black metalowców z Watain. Podoba mi się. Melodyjny, wciągający, znakomicie wyprodukowany, podniosły black metal. Momentami mam wrażenie, jakbym słuchał black metalowego Tribulation czy The Devil's Blood ("Serimosa", singlowy "We Remain"). I bardzo dobrze. Możliwe, że prędzej czy później ten materiał zrecenzuję.

https://watainsom.bandcamp.com/album/the-agony-ecstasy-of-watain

piątek, 7 stycznia 2022

Samobójstwa dzieci i nastolatków w trakcie pandemii Covid19

                             
Z niepokojem czytam o samobójstwach wśród dzieci w trakcie pandemii. Media dość mocno nagłaśniają takie zaplanowane i rozpaczliwe akty samobójcze. I słusznie, gdyż jest to wstydliwy i czasem wręcz ignorowany problem. Posłużę się tutaj trzema niedawnymi przykładami: 20 grudnia 2021 roku około godziny 22 pod kołami pociągu relacji Gdynia-Warszawa Zachodnia zginęła 17-letnia dziewczyna i 19-letni chłopak, oboje mieszkańcy Nowego Dworu Mazowieckiego. 3 stycznia 2022 roku około godziny 10 przy stacji Warszawa-Olszynka Grochowska pociąg SKM jadący do Otwocka śmiertelnie potrącił 16-letnią dziewczynę. Wypadek czy samobójstwo? Obstawiam niestety w obu przypadkach drugą ewentualność. Z kolei 29 grudnia 2021 roku samobójstwo popełnia 12-letnia Kinga, dziewczynka z okolic Dąbrowy Tarnowskiej (wieś Smęgorzów, Małopolska), ofiara molestowania  seksualnego w rodzinie. O molestowaniu dowiedziały się następujące organy: policja, prokuratura, władze szkoły, do której uczęszczała, sąd rodzinny czy centrum pomocy rodzinie. Molestował ją znajomy rodziny, w domu rodzinnym nie otrzymała wsparcia, jedynie pretensje i awantury, tam także padła ofiarą molestowania. Dziewczynka chciała zamieszkać z ciocią w Środzie Śląskiej, ale wskutek opieszałości prokuratury musiała wrócić do rodzinnego, przepełnionego piekłem domu. Według jej zeznań krzywdzili ją dwaj mężczyźni (ojczym i przyjaciel jej rodziców), jednak dziecku nie dano wiary i nie zapewniono mu bezpieczeństwa. Zapewne była zastraszana, maltretowana. Sąd rodzinny nie zabezpieczył jednak dziewczynki w rodzinie zastępczej ciotki i jej męża. Dziewczynka w końcu trafiła na oddział psychiatrii dziecięcej, gdyż mówiła o samobójstwie. Tam została poddana badaniom. Odtrącali ją także jej szkolni rówieśnicy. Była stygmatyzowana, naznaczona. Sprawę nagłośnił dziennikarz Radia TokFM Michał Janczura w reportażu z 14 września 2021 roku "Dziewczynka, która prosiła o pomoc." I tej pomocy w porę nie otrzymała. Powiesiła się.

"Straciłam nadzieję, że będzie lepiej i to, że ktoś próbuje mnie przekonać, że będzie. I tak wiem, że nie będzie". - W tej wiadomości od Kingi do cioci aż kipi od poczucia rezygnacji i bezsilności.

https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,27552378,dziewczynka-ktora-prosila-o-pomoc-ciociu-cos-sie-wydarzylo.html

Po przeczytaniu tego reportażu zacząłem zastanawiać się jak pandemia Covid19 wpływa na dobrostan psychiczny dzieci i młodych ludzi. Samobójstwa dzieci są rzadkie w porównaniu do samobójstw osób dorosłych z innych grup demograficznych, jednak szokują najbardziej z powodu wieku osób odbierających sobie życie. Nie widzę podstaw, by twierdzić, że w trakcie pandemii koronawirusa wzrosła w Polsce liczba dziecięcych samobójstw, jednak trzeba przyznać, że pewne czynniki związane z pandemią mogą wpływać na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Mogą to być nauka zdalna w trakcie lockdownu (brak należytego kontaktu z rówieśnikami), śmierć kogoś bliskiego z powodu Covid19 np. rodzica, dziadka, babci (trauma i żałoba), kłopoty finansowe w rodzinie, poczucie izolacji  (brak wsparcia, zrozumienia), wyobcowania, bolesne rozstanie czy odrzucenie, zakazana miłość, wreszcie przemoc domowa, w tym seksualna sprzyjająca myślom samobójczym (zamknięcie w czterech ścianach z osobami, które zamiast kochać krzywdzą). Ryzyko samookaleczeń (autoagresji) i samobójstwa w trakcie takiego zagrożenia egzystencjalnego jak pandemia na pewno wzrasta.

Ciągnąca się pandemia też jest zjawiskiem drenującym mnie mentalnie, choć staram się ją przetrwać i zaadaptować się do tych jakże niefortunnych okoliczności najlepiej jak potrafię. To okres stresu, strachu i niepokoju. Braku poczucia bezpieczeństwa finansowego. Recesji ekonomicznej. Martwię się o moją przyszłość i o dobrostan osób mi bliskich. Sam miałem kiedyś intensywne myśli samobójcze i wiem co to znaczy czuć się bezsilnym, niezrozumianym przez otoczenie. Te myśli jeszcze czasem do mnie wracają, kryją się w zakamarkach mojej jaźni niczym złośliwe demony, choć chyba mam je pod kontrolą, staram się od nich uciec albo je przeczekać, zająć się czymś, co odrealni rzeczywistość. Dzięki temu łatwiej jest mi zrozumieć ludzi, które decydują się na ten ostateczny krok. Jednocześnie chciałbym, aby takie osoby uświadomiły sobie, że mają dla kogo żyć, że zawsze znajdzie się na tym świecie ktoś (nawet osoba im obca), kto je wysłucha, zrozumie, postara się wesprzeć, pomóc (bez oceniania czy odtrącenia). Kinga odebrała sobie życie, gdyż przebywała w domu rodzinnym, w którym nie mogła liczyć na bezpieczeństwo. Znowu państwo polskie zawiodło. Nie pierwszy raz i nie ostatni.

Kawałek na dzisiaj (poruszający neofolk z Hiszpanii, szkoda, że projekt Fragile jest tak nieznany):

https://www.youtube.com/watch?v=L2DDGfMhbB4

Jeśli czujecie się bezradni i osamotnieni i poszukujecie kontaktu to można do mnie napisać: krawczykbart@yahoo.com