Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminalistyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminalistyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2025

Morderstwo 11-letniej Danusi w Jeleniej Górze

                                                     

W poniedziałek 15 grudnia 2025 roku w Jeleniej Górze, w pobliżu ulicy Wyspiańskiego zamordowana została 11-letnia Danusia Jurkiewicz. Ciosy nożem typu finka zadała jej 12-letnia uczennica tej samej szkoły, czyli SP nr 10 w Jeleniej Górze. Póki co nieznane są motywy małoletniej sprawczyni. Z licznych artykułów na temat tej bulwersującej sprawy wynika, że ofiara oraz morderczyni znały się jedynie z widzenia. Nie kolegowały się. Wiadomo również, że zanim doszło do morderstwa mężczyzna zgłosił bójkę między dwiema małoletnimi dziewczynkami. Dziewczynki o coś się pokłóciły. Kłótnia przerodziła się w brutalne morderstwo. Zdj. Fakt.pl.

Będę szukał nowych informacji na temat tej sprawy, na którą zapewne wkrótce rzucą się podcasterzy kryminalni. Natomiast przypomniała mi się starsza sprawa kryminalna. 3 stycznia 1997 roku na wrocławskich Pilczycach 14-letnie wówczas Ewa Z. i Renata P. zamordowały finką swoją koleżankę z klasy Agnieszkę K. zadając jej 70 ciosów finką (SP nr 19 we Wrocławiu) w Lesie Pilczyckim, w okolicach wału nad rzeką Ślężą. Morderstwo zaplanowały, po jego dokonaniu próbowały upozorować napad. W 2003 roku obie morderczynie opuściły poprawczak w Zawierciu i po dziś dzień nie wyraziły skruchy za to okrutne i wyrachowane morderstwo. 

Finka to nóż w kaburze, nieskładany, noszony często przy pasku do spodni, który często posiadają harcerze. 

EDIT: Sprawczynią okazała się 12-letnia Hania, która zadała Danusi ciosy finką w gardło. Dziewczynki nie przyjaźniły się, ale należały do hufców harcerskich i działały w kółkach teatralnych. W dniu zabójstwa Hania przyniosła w plecaku do szkoły dwa noże kuchenne. Po lekcjach zaczepiła Danusię nad strumykiem i po prostu zaatakowała ją finką. Po ataku na Danusię Hania pobiegła zakrwawiona do domu, po czym wróciła na miejsce zbrodni. Najpierw tłumaczyła, że to Danusia ją zaatakowała jako pierwsza, potem podobno powiedziała, że chciała sprawdzić jak się zabija człowieka. Według gazety Fakt interesowała się militariami i wrzucała do sieci dziwne niepokojące obrazki.

Intryguje mnie dlaczego dzieci zabijają dzieci. Zakładam, że niektórymi małoletnimi sprawcami może kierować doświadczenie zabijania. Przykładowo w 1968 roku 11-letnia Mary Flora Bell (na zdjęciu) udusiła dwóch młodszych chłopców. W 1993 roku dwaj 10-letni wówczas chłopcy Jon Venables i Robert Thompson zamordowali 2-letniego Jamesa Bulgera. Ciało dziecka było totalnie zmasakrowane. Obie te sprawy są z UK, ale warto je tutaj przypomnieć, choć są powszechnie znane w annałach kryminologii. 

1 czerwca 2004 roku w szkole Sasebo (prefektura Nagasaki) w Japonii 11-letnia Girl A w bluzie Nevada (Nevada-tan, Natsumi Tsuji) zamordowała 12-letnią koleżankę z klasy, Satomi Mitarai w pracowni szkolnej podcinając jej gardło nożem introligatorskim. Dziewczynka stała się potem obiektem licznych memów, fanfikcji, cosplayów, karykatur i rysunków. Zaczęła symbolizować bunt i nienawiść. Myślę, że 12-letniej Hani taki rozgłos nie grozi. Czeka ją ośrodek wychowawczy, może kurator. 

https://morbidology.com/the-sasebo-slashing/

Tutaj profesor Maciej Bernasiewicz potwierdza moje przypuszczenia (cechy psychopatyczne u Hani np. brak empatii, chłód emocjonalny).

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/ekspert-analizuje-sprawe-12-letniej-hanie-podejrzanej-o-zabojstwo-11-letniej-danusi/49nlpdd

Nie da się ukryć, że w szkołach dzieci znęcają się nad rówieśnikami (sam padłem ofiarą bullyingu w szkole podstawowej). Jednak statystycznie rzecz biorąc morderstwa dzieci dokonywane przez dzieci są bardzo rzadkie. Czy w przypadku 12-letniej sprawczyni z Jeleniej Góry zwyciężył brak zahamowań (ciekawość zabijania)? 

https://gazetawroclawska.pl/zadaly-kolezance-z-klasy-70-ciosow-nozem-wracamy-do-zbrodni-sprzed-prawie-30-lat-ta-tragedia-zyl-nie-tylko-wroclaw-ale-i-cala-polska/ar/c1p2-28273795

wtorek, 10 czerwca 2025

Artur A. jako sprawca szkolnej masakry w Graz

                                                     

Kolejna active shooter situation, tym razem w austriackiej szkole gimnazjalnej BORG w Graz (Austria). O godzinie 10.00 21-letni eks-uczeń tej szkoły Artur A. dokonał masakry w dwóch pomieszczeniach klasowych oddając łącznie około 30 strzałów do uczniów i nauczycieli. Zginęło 10 osób, w tym siedmiu uczniów i dwoje osób dorosłych, w tym nauczyciel. Sprawca posługiwał się pistoletem Glock i strzelbą. Ofiary śmiertelne to sześć osób płci żeńskiej i trzy płci męskiej. 12 osób zostało rannych, w tym niektóre ciężko (jedna z ofiar zmarła w szpitalu osiem godzin później). Dwie ofiary śmiertelne (17-latek i nastolatka) pochodziły z Bośni. 

Na Twitterze znalazłem info, że sprawcą masowego mordu w Graz jest 21-letni Artur Avetisyan, ale muszę tą informację jeszcze potwierdzić. Natomiast faktem jest, że Artur A. odebrał sobie życie w łazience szkolnej zanim dorwała go specjalna jednostka policyjna Cobra. Legalnie posiadał zarówno strzelbę, jak i pistolet. Pozostawił po sobie notkę samobójczą. Podobno w szkole był nękany (bullying). 

Cóż, strzelaniny szkolne to nie tylko amerykański wynalazek. Zdarzały się już w Finlandii, Niemczech, Rosji czy Austrii. Wpis niniejszy jutro aktualizuję o nowe fakty. Tymczasem odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o szkolnych mass killers.

https://dtbbth.blogspot.com/2022/05/salvador-ramos-i-masakra-w-szkole.html

środa, 7 maja 2025

Brutalny mord toporkiem na terenie Uniwersytetu Warszawskiego

                                                                                  

Ostatnio w Polsce co rusz nagłaśniane są brutalne morderstwa (zadźganie ortopedy Tomasza Soleckiego w Krakowie, tortury i zamordowanie 16-letniej Mai w Mławie, oblanie kwasem i zadźganie nożem Ukrainki w Kozichgłowach, czego dokonał jej eks-mąż 58-letni Ukrainiec rankiem 5 maja br). Tym razem skupię się na świeżej sprawie kryminalnej. Wczoraj o godzinie 18.40 na terenie kampusu UW w Warszawie 22-letni student prawa z Gdyni zaatakował 53-letnią portierkę Małgorzatę (pracownicę pionu technicznego, matkę trójki dzieci) toporkiem zadając jej liczne rany cięte i rąbane. Zraniony został także 39-letni ochroniarz (odniósł obrażenia głowy i dłoni), który próbował interweniować i powstrzymać majaczącego mordercę. Portierka mogła być przypadkową ofiarą, akurat zamykała drzwi do budynku Audytorium Maximum, gdy student z siekierką ją zaatakował. Być może morderca chciał wtargnąć do budynku AM. Pomógł go obezwładnić funkcjonariusz SOP (Służby Ochrony Państwa) za pomocą pałki teleskopowej (batona).  

Pojawiają się niepotwierdzone plotki o tym, że student mógł dokonać na zabitej kobiecie aktu kanibalizmu. Według świadków majaczył, krążył wokół ofiary, zadawał dużo ciosów, miał wymazane krwią usta. Być może był pod wpływem środków odurzających (późniejsze badania toksykologiczne jednak tego nie wykazały). Furia ogarnęła go, gdy doszło do interwencji. 

Nie jest znana motywacja sprawcy, którego użytkownicy X/Twittera wytypowali już jako Mieszko Rucińskiego z Gdyni. I wygląda na to, że w rzeczy samej to Mieszko Michał Ruciński dokonał tego okrutnego mordu. Już po zatrzymaniu mężczyzna zachowywał się irracjonalnie: raz był spokojny, innym razem mówił, że jest 'wilkiem, drapieżcą'. 

Młody mężczyzna pochodzi z cenionej prawniczej rodziny. Do tej pory uchodził za skrytego, cichego, spokojnego, interesował się historią, militariami, filmami gore (jakimi? nie wiadomo, podobno lubił nagrania realnej śmierci z darknetu), miał skrajnie prawicowe poglądy (wielbiciel Konfederacji, Korwina, ZSRR, Młodzieży Wszechopolskiej). Jednak pomijając już jego sympatie polityczne myślę że u Mieszka mogła ujawnić się choroba psychiczna (atak psychozy), gdyż działał niczym sprawca zdezorganizowany, z furią atakujący przypadkową ofiarę i dokonujący zbezczeszczenia jej zwłok (dekapitacja, patroszenie). I tutaj polecam komentarz słynnego suicydologa i kryminologa Brunona Hołysta:

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/9794848,zabojstwo-na-kampusie-uw-mieszko-r-moze-w-ogole-nie-stanac-przed-sad.html

Tak czy owak, okrutny i bezsensowny mord na przypadkowej ofierze, która znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Wychodzi na jaw, że portierka po prostu próbowała go przegonić i wtedy Mieszko zaatakował. Podobno krążył już po kampusie wcześniej mając w ręku siekierę. Znaleziono przy nim także bagnet i scyzoryk oraz książkę "Dialogi" Konfucjusza (w plecaku). 

Istnieje nagranie z zatrzymania sprawcy, na którym pojawia się także ciało zamordowanej Małgorzaty. Jest drastyczne i z szacunku dla zamordowanej i jej rodziny jest usuwane np. na sadistic. pl czy X.

Póki co Mieszko R. otrzymał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa i zbezczeszczenia zwłok. Trafi na obserwację psychiatryczną do zakładu psychiatrycznego w Radomiu.

Zajęcia na UW w dniu 8 maja są odwołane, podobnie warszawskie Juwenalia.  

Cytat Mieszka: "Na świecie istnieją drapieżcy i ofiary. Jestem drapieżnikiem, predatorem i jak zabiję to będę drapieżcą. Czasami czuję wyrzuty sumienia, czasami nie."

A w Zduńskiej Woli 7 maja br. 31-letnia matka i jej 28-letni konkubent zakatowali 6-letniego chłopczyka w jednej z tamtejszych kamienic. Mimo zgłoszeń nikt z tym nic nie zrobił. Ot, klasyka. Matka na Facebooku regularnie chwaliła się zdjęciami dziecka i wychwalała miłość konkubenta. Nie dało się czytać tych bredni z poczuciem zażenowania.

https://tvn24.pl/lodz/zdunska-wola-smierc-6-letniego-chlopca-sprawe-wyjasnia-prokuratura-st8448314

Z optymistycznych wieści Sebastian Majtczak, bandyta drogowy, który zabił BMW trzyosobową rodzinę będzie sądzony w Polsce. Mam nadzieję, że wkrótce dojdzie też do ekstradycji 17-letniego Bartosza G., który 23 kwietnia br. bestialsko zamordował 16-letnią Maję w Mławie. 

piątek, 2 maja 2025

"Dojrzewanie" po polsku, czyli bestialskie morderstwo Mai Kowalskiej w Mławie

                                                

                                    

Myślę, że będzie to najbardziej brutalne morderstwo w Polsce w 2025 roku. Okrucieństwo które przechodzi ludzkie pojęcie. Skojarzenia z popularnym serialem "Dojrzewanie" są jak najbardziej na miejscu. Można też przypomnieć sobie bestialską śmierć Pauliny Pianki w 2020 roku.

http://dtbbth.blogspot.com/2020/05/makabryczne-morderstwo-pauliny-na.html

Niestety 1 maja 2025 roku w pobliżu torów kolejowych, w gęstych zaroślach znaleziono zmasakrowane zwłoki 16-letniej Mai Kowalskiej umieszczone w dużym kuble na śmieci. Pomógł w tym policyjny pies. Podejrzanym o dokonanie tego makabrycznego morderstwa jest 17-letni Bartosz G., kolega Mai. Wiele w tej sprawie kryminalnej jest tragizmu: 16-latka ginie niedaleko własnego domu, przed śmiercią próbuje desperacko nawiązać kontakt z koleżanką (jej ostatnia wiadomość brzmiała "Szybko"), Justyną, morduje ją 17-letni kolega, oboje zostają uchwyceni przez publiczny i prywatny monitoring. Grozę budzą też drastyczne okoliczności tego morderstwa: sprawca zwabia Maję do warsztatu stolarskiego firmy "Galeria Parkietu" we Mławie, ulica Podmiejska 2, wiąże ją, pastwi się nad dziewczyną, po czym ją zabija zadając liczne ciosy młotem bądź szpadlem (liczne i rozległe obrażenia głowy zadane tępym narzędziem), następnie oblewa ciało niezidentyfikowaną substancją chemiczną, próbuje je podpalić, po czym wrzuca zwłoki do plastikowego pojemnika na śmieci. Ciało ukrywa niedaleko zakładu drzewnego swojej rodziny. Można wręcz założyć, że ktoś mu w tym pomagał, przynajmniej (albo także) w zakresie podrzucenia telefonu Mai blisko torów. 

Według śledczych Bartosz G. zwabił Maję do hali należącej do rodzinnej firmy drzewnej. Tam ją obezwładnił, przywiązał do drzewa, przypalał substancją chemiczną, torturował, po czym zamordował uderzeniami młotka bądź szpadla. Młodociany morderca rozebrał Maję, zapakował do kubła na śmieci na kółkach i wywiózł poza teren zakładu, w gęste zarośla (albo ktoś go wyręczył w transporcie zwłok). Zarejestrowały go kamery przemysłowe z zakładu drzewnego jego ojczyma oraz kamery kolejowe. 

Bartosz G. krótko po brutalnym mordzie na Mai wyjeżdża na wycieczkę szkolną związaną z nauką zawodu do Grecji, gdzie zostaje zatrzymany w hotelu w miejscowości Katerini. Tutaj definitywnie mamy do czynienia z zabójstwem ze szczególnym okrucieństwem i zbezczeszczeniem zwłok. Tragizmu całej sytuacji dodaje matka chłopaka, która zawzięcie go broni w mediach społecznościowych, jest wręcz dumna z syna, non-stop go wybiela, twierdzi że ofiara, czyli Maja się o to prosiła. Po prostu niewiarygodne. Zdaję sobie sprawę, że rodzice często bronią swoich dzieci nawet wówczas, gdy dopuszczają się potwornych czynów, ale ta kobieta dosłownie pochwala bestialski mord i oczernia Maję nawet po jej śmierci. Przecież Maja też miała rodziców. 

Biedna dziewczyna, spotkał ją straszliwy los. Być może przed śmiercią strasznie cierpiała i niestety nikt nie usłyszał jej krzyków. Nawet jeśli sprawcę w przeszłości skrzywdziła (Bartosz G. miał być hejtowany przez rówieśników), to nikt, absolutnie nikt nie zasługuje na tak okrutne traktowanie. Często opisuję tutaj sprawy true crime, ale ta jest zaiste wyjątkowa ze względu na jej tragizm, wyrachowanie i brutalność.

Spoczywaj w pokoju, Maja. 

Aktualizacja w ciągu najbliższych dni. 

https://www.reddit.com/r/TrueCrime/comments/nvf7ed/would_you_protect_you_child_that_committed_murder/?rdt=41783

Nagranie dziennikarki Polsatu:

https://www.youtube.com/watch?v=UT6aHTiBMbU&t=2s

Bartosz Giżyński jako osoba poszukiwana (i już aresztowana w Grecji):

https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r107986,GIZYNSKI-BARTOSZ.html

Przejrzałem też profil hejterski Bartosza Giżyńskiego zwany hate page szympansa na IG. Zdjęcia na nim były zamieszczane przez nastolatki w latach 2021-22. Podobno profil ów założyła Emilia, a nie wiadomo jak udział w nim miała Maja. Z komentarzy wyczytałem, że Bartosz G. był hejtowany, gdyż sam też hejtował. Czyli nastolatkowie rozkręcili wzajemną spiralę hejtu. Mógłby to być czynnik, który doprowadził do niekontrolowanej eksplozji agresji Bartosza i postanowił się wyżyć na Mai. 

Owszem, hejt jest zły i toksyczny, gdyż prowadzi do autoagresji, samobójstw i morderstw. Ale zadajmy sobie pytanie: czy mamy usprawiedliwiać masowych morderców ze szkół, bo pokaźna ich część była w przeszłości hejtowana przez rówieśników i padła ofiarą bullyingu? Nie, okrutna zemsta za hejt nie jest dobrym rozwiązaniem. A tutaj dochodzi jeszcze szczególne okrucieństwo sprawcy, które aż rzuca się w oczy.

Matka Bartosza, Katarzyna (na Facebooku Joanna Dobrzyńska, nazwisko koleżanki Mai, do której próbowała się przed śmiercią dodzwonić) od kilku dni szerzy negatywną narrację odnośnie Mai i oczernia dziewczynę nawet po jej śmierci. To wyrachowany i cyniczny sposób, by wybielić syna mordercę. Ofiara mordu (Maja) sama się o to prosiła, trzeba ją obwinić, sprawcę trzeba spróbować zrozumieć, a cierpienie Mai, jej okrutna śmierć schodzą na drugi plan, będą marginalizowane, bo przecież ona musiała jakoś go sprowokować. Ofiara ma być deprecjonowana i poniżana w każdy możliwy sposób, gdyż tego wymaga alternatywna narracja matki Bartosza.

Aha, także grecka prasa mocno rozpisuje się o tej tragedii. To także dzięki niej polscy dziennikarze poznali drastyczne szczegóły śmierci Mai Kowalskiej z Mławy. 

Cóż, wolę pochylić się nad ofiarą niż nad sprawcą. Dziewczyna chciała być fryzjerką, a przed spotkaniem z Bartoszem G. cieszyła się z zakupionej torebki. Kuratora miała za ucieczkę z domu, a nie za hejtowanie, jak twierdzą osoby powielające narrację matki Bartosza G. 

Sprawa jest na tyle bulwersująca i tak głośna, że jej popularność w polskich mediach eksplodowała. Siłą rzeczy nie umknęła mojej uwadze, choć nie mogę już liczyć na zasięgi, które miałem kilka lat temu. Blogi zostały po prostu wyparte przez podcasty, materiały na YouTube i TikToku. Często się zastanawiam czy ktoś jeszcze w ogóle tutaj zagląda. I czy w ogóle warto jeszcze prowadzić blogi. 

Konkludując, mam nadzieję, że do ekstradycji młodocianego mordercy dojdzie i zostanie on surowo osądzony w Polsce. Młody mężczyzna chce być sądzony w Grecji, gdyż (uwaga!) ten zagorzały fan patologicznych freak fightów obawia się społecznego linczu i hejtu, który czeka go w Polsce. Jakoś nie bał się torturować i zamordować słabszej od niego fizycznie dziewczyny, która umierała w samotności i cierpieniu. Cry me a river, bro. I tak wiem, że istnieje domniemanie niewinności. 

Kolejnym motywem zbrodni nad którym można spekulować była zazdrość Bartosza, poczucie odrzucenia. W 2022 roku oboje się spotykali, zanim Maja wyprowadziła się do Olsztyna. Tam postanowiła odciąć się od Bartosza i naprawić swoje życie. Matka chłopaka nienawidziła Mai i być może sączyła nienawiść w głowę syna. Kiedy dziewczyna przyjechała na chwilę do Mławy Bartosz zaprosił ją na spotkanie i 'rozmowę'... i  finał jest już znany. Chłopak ma ewidentnie problem z kontrolą agresji, skoro mówi się o jego stosowaniu przemocy wobec rówieśników, byciu chamskim i wulgarnym wobec nauczycieli i osób starszych. 

Sekcja zwłok Mai ujawniła, że dziewczyna zginęła wskutek rozległych obrażeń głowy (wielokrotne uderzenia młotkiem i szpadlem), a na jej ciele widniały ślady tortur, prawdopodobnie zadane jeszcze przed jej śmiercią. Dziewczyna była związana, miała na ciele ślady przypalania, być może przy użyciu chemikaliów. Jednym słowem sadystyczne okrucieństwo i niewiarygodna agresja wobec nastolatki. Tak jakby sprawca działał w amoku, w stanie pobudzenia. Bartosz Giżyński musiał się nieźle 'odpalić'.

Ciotka Mai opisuje, że nastolatka miała powybijane młotkiem zęby i przy jednej dłoni nie miała palca. 

Rodzina Mai założyła zbiórkę na pomoc prawną. Warto wpłacić choćby małą sumę. Ja to już zrobiłem.

https://zrzutka.pl/vgh9v2

EDIT: Co ciekawe, do podobnego kobietobójstwa doszło niemal w tym samym czasie w Bułgarii. 26 kwietnia 2025 roku w miejscowości Haskovo znika 18-letnia Magdalena Ruseva. 1 maja br. (ta sama data odnalezienia ciała Mai) zwłoki Magdaleny zostają odnalezione w opuszczonym budynku przy ulicy Amur (północna część miasta), ukryte w pojemniku. Aresztowany zostaje 17-letni Ivan Kostov, który był widziany wraz z Magdaleną o 4 rano w dniu jej zaginięcia. Podobnie jak w przypadku Mai policja bułgarska początkowo traktuje zaginięcie Magdaleny jako ucieczkę. Dziewczyna poniosła śmierć wskutek uduszenia w mieszkaniu dziadka sprawcy, nie ma dowodów na gwałt. 

Na nagraniu z monitoringu umieszczonym na YouTube widoczny jest 17-latek transportujący pojemnik, w którym potem odnalezione zostało ciało 18-letniej Magdaleny.

https://www.youtube.com/watch?v=rel7XPLwnQI&t=29s

https://town.bg/wp-content/uploads/2025/04/magdalena-ruseva.png

Tutaj sprawca (jak widać) działał sam. Pytanie czy Bartoszowi ktoś pomagał w pozbyciu się ciała.

Aha, na Kanale Kryminalnym obejrzałem dziś rano ciekawy materiał o zapomnianym morderstwie 15-letniej Agnieszki, które miało miejsce 14 stycznia 1999 roku we wsi Dubeczno koło Włodawy. Piętnastolatkę pobił, zgwałcił, zamordował i bestialsko okaleczył zwłoki (np. poprzez wybijanie zębów i rany cięte na ciele) 17-letni Andrzej S., lokalny wiejski chuligan, pijak i nierób z wykształceniem podstawowym. Zanim zginęła Agnieszka poszła z koleżanką zobaczyć świeżo zainstalowany we wsi automat telefoniczny.

Co bulwersujące, o zbrodni tej wiedziało wielu mieszkańców wsi, gdyż sprawca chełpił się jej dokonaniem w lokalnej knajpie. Ba, podobno zaprowadził kilku śmiałków na miejsce zbrodni. Za dokonanie zbrodni ze szczególnym okrucieństwem 17-latek dostał karę 25 lat pozbawienia wolności. 

Ot, ponure i zapomniane morderstwo w historii polskiej kryminalistyki jakich wiele, acz jego podobieństwa ze sprawą Bartosza G. nasuwają się same. 

https://www.youtube.com/c/Kana%C5%82Kryminalny/videos

środa, 30 kwietnia 2025

Zamordowanie ortopedy Tomasza Sołeckiego w Krakowie i zniknięcie Mai Kowalskiej w Mławie

                                                 

Dwie rodzime sprawy kryminalne, które ostatnio zwróciły moją uwagę:

Wczoraj o godzinie 10.30 w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim doszło do szokującego morderstwa. 35-letni Jarosław W. wtargnął do poradni ortopedycznej i zadźgał nożem cenionego lekarza, ortopedę Tomasza Soleckiego, męża i ojca dwójki dzieci. 35-letni morderca (z wykształcenia ratownik medyczny) pracował jako funkcjonariusz Służby Więziennej (5-letni staż pracy w zakładzie karnym we Wronkach i areszcie śledczym w Katowicach) i miał dwa lata temu operację łokcia. Obwiniał ortopedę o nieudany zabieg przeprowadzony u niego (rodzice Jarosława W. twierdzą, że mężczyzna ubzdurał sobie, że lekarz zaraził go urojoną białaczką wstrzykując mu truciznę) i postanowił wymierzyć 'sprawiedliwość'. Lekarz został kilkukrotnie ugodzony nożem w klatkę piersiową, brzuch i nogi i mimo że szybko trafił na stół operacyjny jego koledzy i przyjaciele nie zdołali go uratować. 

Tomasza Soleckiego zaatakował w trakcie przebywania na urlopie zdrowotnym. Przeczytałem opinie pacjentów i są pozytywne. Pacjenci zachwalali jego empatię, cierpliwość, wyrozumiałość, szczegółowość udzielanych informacji. Zresztą poczytajcie sami:

https://www.znanylekarz.pl/tomasz-solecki/ortopeda/krakow

Świetny ortopeda ze specjalizacją w chirurgii ręki.

Współczuję rodzinie Tomasza Soleckiego, jego kolegom i koleżankom z pracy. Kilka miesięcy temu zamordowano nożem udzielającego pomocy sprawcy ratownika medycznego. Mam wrażenie, że agresja wobec personelu medycznego trwa od wielu lat. I rzecz jasna nasiliła się w trakcie pandemii koronawirusa w latach 2020-22. Przodują w tym często wywodzące się ze środowisk prawicowych ruchy antyszczepionkowe. Ostatnio fanatyczny poseł Grzegorz Braun wraz ze zwolennikami przetrzymywał w gabinecie szpitala oleśnickiego ginekolożkę Gizelę Jagielską, która dokonała zabiegu aborcji. Policja bagatelizuje groźby kierowane wobec medyków i oto mamy efekt. 

16-letnia Maja Kowalska zaginęła 23 kwietnia br. w Mławie. Miała się spotkać z jednym konkretnym kolegą i w tym celu wyszła na pół godziny z domu w Mławie (była 19.43 koło wieczora). Co niepokojące, próbowała się skontaktować z koleżanką przed godziną 20., prosiła o pilny kontakt (mogła czuć się już wtedy czymś zaniepokojona), zanim jej telefon przestał być aktywny. O tym, że możemy mieć do czynienia z przestępstwem np. z uprowadzeniem może świadczyć fakt, że 29 kwietnia jej telefon został odnaleziony przy torach kolejowych w Mławie, w miejscu w którym nastąpiło ostatnie logowanie o 6 rano. Ktoś mógł ten telefon podrzucić, tym bardziej, że telefon dziewczyny został znaleziony blisko firmy rodziny kolegi, z którym Maja miała się 23 kwietnia spotkać. Więcej informacji choćby poniżej:

https://www.wprost.pl/kraj/12001663/maja-kowalska-z-mlawy-zaginela-policja-prowadzi-poszukiwania.html

Mam wrażenie, że wiele takich historii mogło skończyć się szczęśliwie gdyby polska policja działała od razu. Zgoda, część takich zaginięć to zaplanowane ucieczki z domu, częstokroć toksycznego, przemocowego i zakrapianego alkoholem, ale część to niestety uprowadzenia, zabójstwa na tle seksualnym czy samobójstwa. Mam nadzieję, że Maja odnajdzie się cała i zdrowa. 

piątek, 14 marca 2025

Całość nagrania przed morderstwem Abigail Williams i Liberty German

                                                          

Dzień temu pojawiła się całość nagrania z jednej z najbardziej mrożących krew żyłach spraw kryminalnych z USA, jakie znam. Chodzi o tzw. Człowieka z Mostu (Bridge Man), który 13 lutego 2017 roku w okolicy nieczynnego mostu kolejowego Monon High Bridge Trail zabił 13-letnią Abigail Williams oraz 14-letnią Liberty German. Mężczyzna podciął gardła obu dziewczynkom nożykiem do tapet. Ciało jednej z dziewczynek było nagie, drugiej ubrane. Motyw zbrodni miał być na tle seksualnym. Sprawa stała się głośna, gdyż amerykańska policja przez lata próbowała znaleźć sprawcę tego podwójnego morderstwa poprzez analizę jego wizerunku i głosu. 

To Liberty German na krótko przed swoją śmiercią nagrała podążającego za dziewczynkami mężczyznę. 43-sekudnowe nagranie możecie obejrzeć poniżej:

https://www.rickallenjustice.com/transparency?fbclid=IwY2xjawJBBaBleHRuA2FlbQIxMAABHVOEp3ywYM9cXRjpexLAqywwprPQwBaQPqn8nyjs0NM_doFcQ9c-YRNtsA_aem_AvOKGqCeeqj0QmQsWC9i1Q

W 2022 roku jako podejrzany został aresztowany Richard Matthew Allen. 20 grudnia 2024 roku mężczyzna został skazany na łączną karę 130 lat pozbawienia wolności za morderstwo Liberty German i Abigail Williams. Nie wszyscy jednak wierzą w winę Allena. 

O tej sprawie kryminalnej pisałem na blogu w 2021 roku:

https://dtbbth.blogspot.com/2021/05/guys-down-hill-zdjecie-mordercy-z.html

środa, 24 lipca 2024

Jacek Jaworek odnaleziony martwy

                                                                           

W piątek 19 lipca 2024 roku w godzinach porannych pracownik służby sprzątającej odnalazł zwłoki poszukiwanego mordercy Jacka Jaworka w kompleksie rekreacyjnym w Dąbrowie Zielonej (konkretnie wiata z kamiennym murkiem). Poszukiwany od trzech lat kryminalista i bohater licznych prześmiewczych memów odpowiedzialny za zastrzelenie brata, bratowej i jej 17-letniego syna (Borowce, gmina Dąbrowa Zielona, noc z 9 na 10 lipca 2021 roku) miał ranę postrzałową głowy. Jaworek zastrzelił się kilka godzin wcześniej, prawdopodobnie około 1 w nocy z pistoletu kaliber 7.65 mm. Oddał dwa strzały, jeden zapewne próbny, drugi samobójczy. Przedtem wysypał wszystkie pozostałe kule pozostawiając dwa naboje w magazynku. W chwili śmierci był w zadbanej bluzie, nosił gumowe klapki. Natomiast rodzi się pytanie czy w akcie samobójczym poszukiwanego mogły brać ewentualny udział osoby trzecie. Czy ktoś Jaworka podwiózł do altanki? 

Swego czasu Jacek Jaworek był jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Polsce. List gończy, ENA i czerwona nota Interpolu nie doprowadziły jednak do jego schwytania za granicą. Oczywiście rodzą się kolejne pytania: kto Jaworka ukrywał i gdzie? Kto mu przez trzy lata pomagał? Z reguły policja w miarę sprawnie łapie najbardziej brutalnych przestępców. Tak się chociażby stało z mordercami z Nowego Świata, którzy w 2023 roku w trakcie bójki zabili 29-letniego mężczyznę (został zadźgany nożem). 

Gdzie zatem przez trzy lata przebywał Jaworek? W okolicach Borowic? Gdzieś w Austrii, Niemczech albo gdzie indziej za granicą? Dlaczego w ciągu tych trzech lat nigdy nie złapał go monitoring? Dlaczego do samobójstwa Jaworka doszło dopiero po trzech latach od momentu popełnienia potrójnego zabójstwa? Dlaczego w nocy z czwartku na piątek kamera w kompleksie rekreacyjnym nie zadziałała?

Pytania można mnożyć. Niemniej samobójstwo Jaworka jest owiane tajemnicą. Czy po trzech latach ruszyło go sumienie? A może to ktoś mu w owym samobójstwie pomógł? 

EDIT: Okazało się, że Jaworka ukrywała przez trzy lata 74-letnia ciotka, siostra jego matki.

wtorek, 5 marca 2024

Efekt Kitty Genovese w morderstwie Lizy z Białorusi

Zasmuciła mnie ostatnio ta bulwersująca sprawa kryminalna z centrum Warszawy. 25-letnia Liza z Białorusi wracając w niedzielę 25 lutego nad ranem z karaoke została brutalnie zgwałcona i skatowana przez 23-letniego Doriana S. Stało się to przy ulicy Żurawiej 47, czyli w ścisłym centrum stolicy. Dorian S. desperacko potrzebował pieniędzy i za przypadkowy obiekt napaści wybrał uchodźczynię z Białorusi. Założył kominiarkę, wyjął nóż kuchenny i zaczął dziewczynę dusić. Zdzierając z niej ubranie zaciągnął Lizę na schodki prowadzące do bramy przy Żurawiej 47 i tam zgwałcił. Tam też ją pozostawił bez oznak życia. Co w tej sprawie bulwersuje, że gwałt widzieli świadkowie (dwie kobiety i para), co zarejestrował monitoring, ale zachowali się obojętnie i nie zadzwonili na 112. Zapewne uznali to za seks w bramie, choć mieli do czynienia z bestialską agresją seksualną. Po gwałcie Dorian S. rozrzucił ubrania i zrabowane Lizie przedmioty z jej torebki przy okolicznych drzewach, a potem jak nigdy nic udał się do sklepu, by kupić papierosy (wyraźnie zarejestrował go sklepowy monitoring). Następnie pieszo i tramwajem dojechał rano do kamienicy na Rakowieckiej, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu mieszkał z partnerką. Wieczorem został zatrzymany przez policję. 

Po 5 dniach walki o jej życie Liza z Białorusi zmarła w szpitalu. Chciała znaleźć w Polsce bezpieczną przystań, znalazła tutaj śmierć.

Dorian S. miał jakąś drobną przeszłość kryminalną (ćpał, dokonywał drobnych kradzieży), kłócił się także ze swoją dziewczyną, z którą mieszkał. Utrzymywał się z dorywczych prac, szukał stałego zajęcia. Przerwał naukę w technikum. Udzielał się na portalach sex randkowych, w mediach społecznościowych obserwował wielu celebrytów z YouTube i wiele dziewczyn, także z Ukrainy. 

Mamy tutaj do czynienia z podręcznikowym efektem Kitty Genovese. Obojętność ludzi, strach przed reakcją na zło, po prostu inercja, bezradność, apatia. Te osoby dostrzegły brutalne przestępstwo, ale poszły przed siebie. Odpowiedzialność rozproszona. Psychologiczny efekt widza. Ludzie rzadziej reagują, gdy są w parach, częściej gdy spacerują samotnie, co zostało wykazane w eksperymentach. Do interwencji może dojść wraz ze wzrostem liczby świadków (widzów). Aby przeciwdziałać efektowi Kitty Genovese (efektowi widza) warto najpierw zastanowić się czy zachodzi potrzeba reakcji (pomocy), zdefiniować co się dzieje np. rabunek, przemoc domowa czy seksualna, powiadomić innych świadków, wreszcie interweniować. W przypadku Lizy zdecydowanej interwencji zabrakło. Ludzie nie interweniują, gdyż nie potrafią zinterpretować sytuacji, nie obchodzi ich to albo boją się o własne bezpieczeństwo czy reputację. Ilu samobójstwom, aktom przemocy domowej czy seksualnej, a nawet morderstwom można byłoby zapobiec, gdybyśmy byli bardziej czujni, empatyczni i odważni.

Szkoda mi Lizy. Myślę o niej od kilku dni. Każda kobieta powinna czuć się bezpieczna, niezależnie od tego skąd i o jakiej porze wraca.

piątek, 22 grudnia 2023

Ghosting jako źródło myśli rezygnacyjnych, samobójczych/ masakra w Pradze

                                                             

Zaintrygowała mnie ostatnio ta tematyka, gdyż od dobrych kilku tygodni mocno i intensywnie przeżywam rozterki związane z ghostingiem, odrzuceniem przyjaźni, blokadą w mediach społecznościowych. Nie będę wdawał się tutaj w szczegóły, gdyż wolę je pozostawić dla siebie. Zdaję sobie sprawę, że nasze relacje z innymi (przyjacielskie, romantyczne) mogą być ulotne, nietrwałe, jednak jako osoba wrażliwa wciąż poszukuję osób, na które będzie można w przyszłości liczyć. Czasem można takie znaleźć, choć dochodzę do wniosku, że im człowiek starszy, tym bardziej staje się osamotniony. 

Ghosting definiuje jako niesprowokowane i bezwzględne urwanie kontaktu (komunikacji) z przyjacielem, krewnym czy romantycznym partnerem. Niesie on za sobą porównywalnie bolesne skutki jak nagłe odcięcie się od przyjaciela/przyjaciół w przypadku, gdy np. znajdujemy partnera/partnerkę. Ghosting stosują zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ale raczej z odmiennych powodów. Na pewno nie jest to przyjemnie doświadczenie dla osoby, która zostaje w taki sposób odrzucona. Pojawia się u niej poczucie winy, bezradności, bezwartościowości, wyobcowania. Ta strategia nagłego urywania znajomości często kończy dłuższe, wartościowe i znaczące (przynajmniej dla jednej strony) relacje. Rozumiem zasadność ghostingu w przypadku osób skrajnie toksycznych, niebezpiecznych, obsesyjnych stalkerów/stalkerek, jednakże ghosting jest też często stosowany wobec osób wrażliwych, empatycznych, delikatnych, zmagających się z różnorodnymi kryzysami psychicznymi. 

Żyjemy w czasach cyfryzacji znajomości. Potrafimy godzinami spędzać/trwonić czas w mediach społecznościowych na bezwartościowych dyskusjach i szukaniu atencji. Cyfrowa 'bliskość' nie zastąpi jednak piękna bliskości z drugą osobą w realnej rzeczywistości. Oczywiście rzeczywistość też nie jest kolorowa: napotkani ludzie mogą okazać się osobami toksycznymi, zdradzieckimi, fałszywymi, manipulacyjnymi, chcącymi wyrządzić nam krzywdę. Internet pozwala na szybkie odsiewanie niewłaściwych znajomości. To jednak miecz obosieczny: bardzo łatwo można skrzywdzić/zranić kogoś poprzez nagłe i zaplanowane odcięcie komunikacji, także wtedy gdy na to po prostu nie zasłużył. 

Ghosting może prowadzić do depresji (bądź jej nasilenia), bezsenności, braku apetytu, myśli rezygnacyjnych, a nawet samobójczych. Ogólnie rzecz biorąc do deterioracji zdrowia psychicznego osoby, która padła jego ofiarą. Wówczas niezbędne pozostanie poproszenie o pomoc z zewnątrz (przyjaciół, jeśli ich mamy, bliskich, ewentualnie zgłoszenie się po pomoc psychologiczną). Trzeba z kimś porozmawiać. 

Pasywno-agresywny i egoistyczny ghosting oznacza niemożność prawidłowego zinterpretowania co poszło w relacji nie tak, choć oczywiście czasem domyślamy się, że może chodzić o te cechy, które w sobie nienawidzimy. Brak kontaktu oznacza też niemożliwość wytłumaczenia się, przeproszenia, naprawienia relacji, która nagle ustała. Jest szczególnie bolesny dla osób z niskim poziomem samooceny. A poczucie odrzucenia potrafi sprawić ból. Lepiej już jasno zakomunikować, dlaczego i z jakich powodów chcemy zakończyć/ograniczyć daną relację, wówczas wszystko staje się klarowne, przejrzyste. Tylko tyle i aż tyle. 

Boli, gdy okazuje się, że z dnia na dzień przestajecie istnieć dla osoby, na której obecności wam zależało.

Na sam koniec kilka słów o masakrze (mass shooting) w Pradze. 21 grudnia 2023 r. 24-letni student historii David Kozak zastrzelił karabinem AR-10 14 osób na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Karola, ranił 25, po czym popełnił samobójstwo na dachu budynku. Prawdopodobnie zabił też wcześniej ojca, którego ciało znaleziono w domu w podpraskim miasteczku Hostoun. Kozak jest także prawdopodobnym sprawcą zastrzelenia 32-letnia ojca i niemowlaka w wózku, do którego doszło 15 grudnia w rezerwacie leśnym Klanovice 15 grudnia. Mężczyzna być może prowadził po rosyjsku konto na Telegramie, na którym pojawiały się przerażające wpisy o nienawiści do ludzkości i pragnieniu zabijania. Kozak wychwalał też innych sprawców szkolnych masakr m.in. z Rosji. Nie zostało to jednak na razie w stu procentach potwierdzone przez czeską policję. 

Jedną z ofiar Kozaka była specjalizująca się w muzyce renesansowej 49-letnia muzykolog Lenka Hlavkova. Co ciekawe, Kozak został wyróżniony za licencjat dotyczący powstania krakowskiego i rabacji w roku 1846, zatem musiał mówić i czytać po polsku.

Co szokuje w tej sprawie najbardziej to to, że Czechy do tej pory nie kojarzyły mi się z krajami, w których masowe morderstwa przy użyciu broni palnej były powszechne (łatwo można zweryfikować to na Wikipedii). Sprawca posiadał pozwolenie na broń. 

https://www.expats.cz/czech-news/article/manhunt-underway-after-double-murder-in-prague-forest-what-we-know-so-far

piątek, 27 października 2023

Masakra w Lewiston w stanie Maine

                                                              

Czytam właśnie o kolejnym masowym mordzie w USA, tym razem o masakrze dokonanej w mieście Lewiston w stanie Maine, na którą zareagował pochodzący z tego stanu Stephen King: "To szaleństwo w imię wolności. Przestańcie wybierać apologetów morderstwa. To nie ma miejsca w innych krajach". Maine uchodzi za jeden z najspokojniejszych stanów w USA, jeśli chodzi o morderstwa z użyciem broni palnej. Ale do rzeczy: wieczorem 25 października 40-letni Robert Card zaczął zabijać strzałami z karabinu najpierw w kręgielni Just-In-Time Recreation, a potem w barze Schemenengees Bar & Grille Restaurant. W obu lokalizacjach, gdzie active shooter dokonał masakry zginęło 18 osób, a 13 zostało rannych, z czego troje jest w stanie krytycznym. Obecnie trwa obława na sprawcę, który unika zatrzymania przez policję choćby dlatego, że pozbył się telefonu wiedząc, że policjanci mogą go łatwo namierzyć, gdyby miał go przy sobie. Opuszczony samochód Carda (biały SUV marki Subaru

) został odnaleziony w miasteczku Lisbon Falls niedaleko Lewiston. Mieszkańcom Lisbon zaleca się nie wychodzić na noc z domu. Policja i agenci FBI przeszukali już dom Carda w miasteczku Bowdoin. Mijają kolejne godziny i póki co nie ma śladu Roberta Carda. Poszukiwania mają obejmować m.in. użycie specjalistycznych kamer na podczerwień gdyby Robert ukrywał się gdzieś w lasach.

Co ciekawe, Robert Card jest eks-żołnierzem ze stopniem sierżanta. Pytanie jaki miał motyw. Osoby, które go znały twierdzą, że Card słyszał głosy. Ogarnęła go ostatnio paranoja, że sąsiedzi plotkują na jego temat. Będący fanatykiem broni palnej Rob zapewne postanowił zrobić z nimi porządek, gdyż być może spodziewał się, że plotkarze będą przebywać we wspomnianym barze i na kręgielni. Lokalizacji obu masakr z pewnością nie wybrał przypadkowo. Wiadomo, że latem 2023 r. Robert spędził dwa tygodnie w szpitalu psychiatrycznym. Groził też strzelaniną w bazie wojskowej w Saco (Maine). 

EDIT: Robert Card został odnaleziony martwy pod dwóch dniach obławy w miasteczku Lisbon Falls koło rzeki Androscoggin. Odebrał sobie życie strzałem w łeb.

Swoją drogą w Polsce też od kilku dni trwa obława na mordercę 6-letniego chłopca. Policja poszukuje 44-letniego Grzegorza Borysa, który 20 października podciął gardło własnemu synkowi. Mężczyzna jest już objęty Europejskim Nakazem Aresztowania, ale nadal może ukrywać się w gęstych, pagórkowatych i liściastych lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że Borys także jest żołnierzem (konkretnie Marynarki Wojennej), zatem wie doskonale jak się skutecznie ukrywać przez dłuższy czas wykorzystując okopy, transzeje, przyleśne ogródki działkowe i naturalne kryjówki. Także do jego poszukiwań wykorzystywana jest kamera termowizyjna. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna przygotował sobie wcześniej kryjówki z jedzeniem, a w jednej z ziemianek znaleziono telefon, kosmetyki i rzeczy mogące należeć do Grzegorza Borysa. Z drugiej strony przedmioty te mogą należeć do kogoś innego (np. jakiegoś bushcraftowca biegłego w sztuce survivalu). Konkludując, widzę tutaj podobieństwa ze sprawą potrójnego mordercy Jacka Jaworka, który zniknął bez śladu i nadal nie został odnaleziony. 

EDIT; Natomiast obława na Grzegorza Borysa trwa już 11 dni. Mężczyzna nadal ukrywa się w lasach TPK. 44-latkowi udało się przechytrzyć dwóch żandarmów z ŻW, którym nie udało się go zatrzymać, a także odrzucić policyjnego psa, który się na niego rzucił. Wygląda na to, że Borys jest godnym przeciwnikiem dla poszukującej go policji i Żandarmerii Wojskowej. Nie pomagają nawet poszukiwania ze śmigłowca oraz z psami tropiącymi.

Tyle na dzisiaj. Kolejny dłuższy tekst true crime w planach. 

EDIT 2: Ciało Grzegorza Borysa odnaleźli saperzy z Rozewia pod pływającą wysepką (naturalną przeszkodą wodną) w zbiorniku wodnym (stawie) Lepusz (otulina TPK) 6 listopada, w miejscu oddalonym od mieszkania Grzegorza o około 400 metrów. Zwłoki były w dresie Adidasa. Jako przyczyna śmierci podawane jest utonięcie. Czy Grzegorz popełnił samobójstwo topiąc się w stawie? A może ktoś go nakrył w nocy w którejś z ziemianek i mężczyzna w trakcie ucieczki próbował się ukryć w zbiorniku wodnym i w konsekwencji utonął? Ciekawi mnie co wykaże sekcja zwłok. Ciekawi mnie również kiedy i w jakich okolicznościach mogło dojść do śmierci Grzegorza w stawie Lepusz (na zdj. Karola Makurat, Zawsze Pomorze).

Wyniki sekcji: utonięcie, zgon nastąpił około 2 tygodnie temu. Rany cięte na ciele wskutek zachowań autoagresywnych, dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej na skroniach.

Po zamieszczeniu zdjęć zwłok Borysa w sieci mnożą się wymyślne teorie spiskowe np. Grzegorz wiedział za dużo, zatem uśmiercono mu dziecko, a jego zmuszono do ucieczki i zlikwidowano. Ludzie szukają powiązań z inną sprawą z 31 lipca 2023 roku z Redy. Wówczas 32-letni komandos Formozy zabił swojego psa rasy pitbull, podciął gardło 6-letniej córeczce, po czym popełnił samobójstwo w łazience swojego mieszkania. Wcześniej miał poinformować swoją matkę smsem, że "zrobił coś strasznego". W rzeczy samej obie te sprawy łączą pewne podobieństwa. W przypadku tego starszego marynarza (czynnego żołnierza Formozy) nie było żadnych sygnałów o jego problemach psychicznych czy problemach z prawem.

czwartek, 19 października 2023

Morderstwo przedszkolaka Maurycego na poznańskim Łazarzu

                                                







Piękny jesienny spacer kończy się niewyobrażalną tragedią. Nie będę ukrywał, że wstrząsnęła mną ta sprawa kryminalna, gdyż wydarzyła się nagle, ofiara była dzieckiem i ma się wrażenie, że jednocześnie była kompletnie przypadkowa. Totalnie bezsensowna śmierć 5-letniego chłopczyka zadźganego w biały dzień na oczach innych dzieci i opiekunek grupy przedszkolaków. Co przeraża w tej sprawie to jej nagłość, upiorny pierwiastek nieprzewidywalności, bezsilność świadków wobec kilku sekund brutalnej przemocy. To doprawdy koszmar każdego rodzica, ale nie tylko. Rodzice nie mogą być dla dzieci zawsze i wszędzie. Inna sprawa, że także osoby dorosłe, acz bezdzietne mogą paść ofiarą irracjonalnego mordercy, jeśli znajdą się w złym miejscu o złym czasie. Śmierć może nadejść niespodziewanie, w najmniej oczekiwanym momencie.

18 października 2023 roku po godzinie 10 rano na poznańskim Łazarzu (skrzyżowanie ulic Karwowskiego i Łukaszewicza) doszło do bestialskiego ataku nożownika na grupę dzieci z pobliskiego przedszkola. Grupka 11 przedszkolaków z dwiema opiekunkami przemieszczała się na lokalną pocztę z okazji Dnia Listonosza. W pobliskiej placówce pocztowej dzieci wysyłały pocztówki do bliskich. Chwilę wcześniej w pobliskiej Żabce pojawił się 71-letni Zbysław C., który zaczął się tam awanturować, gdyż nie chciano mu sprzedać alkoholu. Mężczyzna w obdartej kurtce i znoszonych butach wyglądał jak kloszard. Wobec odmowy sprzedaży mu piwa zaczął grozić sklepowej śmiercią. Wyszedł ze sklepu i natrafił na grupkę przedszkolaków z dwiema opiekunkami. Zaczął grozić dzieciom, przedszkolanki próbowały go odciągnąć od grupki. Zbysław C. w końcu wyjął duży nóż kuchenny i pchnął dwukrotnie 5-letniego Maurycego w klatkę piersiową. Chłopiec szedł jako ostatni w szeregu grupki. Dzieci zaczęły okropnie płakać, morderca zaczął uciekać. Powalił go na ziemię kopniakiem pracownik firmy komunalnej Ramondis Grzegorz Konopczyński, nóż wypadł mordercy z ręki, w obezwładnieniu pomogli mu koledzy z pracy i policjantka będąca poza służbą. Ratownicy przez ponad pół godziny próbowali ratować umierającego Maurycego (doszło do zatrzymania krążenia), w końcu chłopczyk trafił do szpitala pediatrycznego na oddział kardiochirurgii (na blok operacyjny), na którym niestety zmarł. Pchnięcia nożem okazały się śmiertelne. Morderca zabił niewinne dziecko, które miałoby przed sobą długie lata życia. Jego rodzicom odebrał promyczek szczęścia, a dzieciom i przedszkolankom z tej feralnej wycieczki zapewnił traumę na długie lata. Nie dziwię się, że wielu rodziców na wieść o takiej tragedii ogarnia strach o dzieci.

Poszedłem dzisiaj po godzinie 10 na miejsce zbrodni i nie mogłem opanować wzruszenia. Mnóstwo maskotek, pluszaków, palących się zniczy, obecni dziennikarze, gapie, mieszkańcy Łazarza. Zbysław C. już od przynajmniej dwóch dni zachowywał się dziwnie, irracjonalnie, choć w przeszłości nie był notowany, ani karany. Mieszkał w kamienicy z siostrą - tej samej obok której zabił.

Oczywiście to domysły, ale wygląda na to, że Zbysław C. mógł być osobą zaburzoną, np. chorować na schizofrenię paranoidalną, co skutkowało urojeniami i wybuchami agresji. Był tykającą bombą zegarową i w końcu doszło do eksplozji. Wiadomo już, że leczył się na zaburzenia somatyczno-psychiczne. Mógł mieć (co nieoficjalnie ustalili dziennikarze) guza mózgu. Zakładam zatem, że Zbysław C., morderca 5-letniego Maurycego trafi na obserwację psychiatryczną i zostanie uznany za niepoczytalnego tym samym unikając kary dożywotniego pozbawienia wolności. 

Zbysław C. nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nic nie pamięta. Odmawia składania wyjaśnień.

Przypominam, że masowy morderca Charles Whitman, który 1 sierpnia 1966 roku zabił 16 osób, w tym swoją żonę i matkę miał guza mózgu. 25-latek w trakcie dokonywania masakry nie działał z tego powodu racjonalnie, nie umiał odróżnić dobra od zła. Czy zatem tacy zbrodniarze powinni być moralnie odpowiedzialni za swoje czyny? Z drugiej strony tysiące ludzi żyje na świecie z guzami mózgu, ale przypadki drastycznych kryminalnych zachowań wśród chorych są bardzo rzadkie. 

Tak czy owak, przerażająca sprawa kryminalna. Kilka dni wcześniej na Osiedlu Jagiellońskim w Poznaniu doszło do morderstwa 86-letniej kobiety. Morderca dostał się do jej mieszkania przez balkon na parterze, wybił szybę, podciął staruszce gardło nożem i splądrował jej mieszkanie. Sprawca nadal pozostaje na wolności.

czwartek, 12 października 2023

Zagadkowe morderstwo Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki

                                                     





Ostatnio od pewnego czasu słucham kilku podcastów kryminalnych (Kryminatorium, Krymisfera, Kryminalny Patrol) i rzuciła mi się w oczy niewyjaśniona i ponura sprawa kryminalna z 2007 roku: okrutne morderstwo 30-letniego Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki. Kilka dni temu postanowiłem odwiedzić miejsca związane z Krzysztofem: częściowo zrujnowany Fort I, ulicę Żorską, na której mieszkał i odludne okolice Warty, gdzie przychodził.

Jako że pomieszkuję w Poznaniu od kilku lat i jestem mocno zainteresowany kryminalistyką i kryminologią interesują mnie wyjaśnione i niewyjaśnione sprawy morderstw, zaginięć i tajemniczych śmieci z Poznania i okolic. Jedne bardziej głośne (Ewa Tylman i jej śmierć w Warcie, bezsensowne morderstwo Ewy Stankowskiej w grudniu 2000), inne mniej (okrutne morderstwo lesbijki na Sołaczu w 2011 roku, niewyjaśnione morderstwo 75-letniej staruszki blisko mostu Św. Rocha we wrześniu 2018 roku - sprawca nadal jest poszukiwany, itd.) Brutalna śmierć Krzysztofa Siudzińskiego kojarzy mi się nieco z zaginięciem Ewy Tylman, ale tylko w jednym aspekcie: wyłowienia jego zwłok z Warty w Czerwonaku. 

Nie chcę tutaj dublować bardziej szczegółowych informacji z innych źródeł, zatem w skrócie.30-letni Krzysztof Siudziński mieszkał z rodzicami i siostrą na ulicy Żorskiej. Pracował w sortowni odpadów, nie zarabiał zbyt wiele, był singlem, ale starał się wyglądać elegancko. W zasadzie mamy tylko jedno jego zdjęcie w sieci, co sprawia, że ta sprawa jest dość zagadkowa. Poza pracą Krzysztof lubił chodzić z piwem nad Wartę (sam bądź ze znajomymi), spacerować po częściowo zrujnowanym pobliskim Forcie I z XIX wieku, grać w karty w garażu z mieszkającym blisko kolegą. 30 kwietnia 2007 roku Krzysztof rzuca dotychczasową pracę i nie odbiera ostatnich 150 zł wynagrodzenia. Być może był w pracy pokłócony ze swoimi współpracownikami. 24 czerwca 2007 roku po 23 przed jego domem na Żorskiej pojawiła się grupa jego kolegów z zaproszeniem na grilla. Krzysiek odmówił zaproszenia wyglądając przez okno. Przedtem trzykrotnie rozmawiał przez telefon z kolegą.

25 czerwca około godziny 19.10 Krzysztof wychodzi z domu na Żorskiej tylko na chwilę. Przed tym wyjściem poza porannym spacerem po gazetę cały dzień siedział w domu. Jako ostatnia widziała go jedna z sąsiadek na Żorskiej. Młody mężczyzna zostawił w domu telefon komórkowy i dokumenty, wziął ze sobą tylko portfel z niewielką sumą pieniędzy. 

27 czerwca 2007 roku jego zmasakrowane i częściowo poćwiartowane zwłoki odnalazł rybak w Warcie (Czerwonak). Sprawca (bądź sprawcy) obciął nożem Krzysztofowi lewą nogę i lewą rękę, nacinał także kości, by je złamać. Nie dokończył jednak procesu rozczłonkowania. Krzysztof był prawdopodobnie bity kijami, o czym świadczyły połamane kości czaszki i żebra. Ktoś mógł skakać po jego ciele. Być może pił alkohol z mordercą/mordercami, gdyż badania toksykologiczne wykazały jego obecność w organizmie Krzysztofa. 

Zwłoki chłopaka były tak zmasakrowane, że identyfikacji dokonał jego ojciec na podstawie charakterystycznego tatuażu. Rodzi się pytanie: kto, dlaczego i gdzie zabił? Czy do mordu doszło nad Wartą albo w okolicach/na terenie Fortu I? Wiadomo jedynie tyle, że ktoś musiał przewieźć autem rozczłonkowane zwłoki Krzysztofa do Czerwonaka i tam porzucić je do Warty. Wiadomo też, że Krzysztof nie miał powiązań ze światkiem przestępczym. Nie ma na to dowodów. Czy zatem zginął przypadkowo będąc świadkiem np. jakiejś transakcji narkotykowej? A może oprawcami są jacyś jego bliżej nieokreśleni znajomi? Może w odpadach znalazł coś, czego nie powinien był znaleźć? Czy zaplanował to wyjście, tzn. był z kimś (grupą) wieczorem umówiony? Chciał coś załatwić z innymi np. nie oddał długu? Bał się kogoś? A może doszło do pijackiej awantury, której skutkiem był bestialski mord?

Nadal nie ma motywu tej zbrodni, a sprawcy zapewne są wolni. Po więcej informacji odsyłam na poniższy (swoją drogą doskonały) blog i na podcast Krymisfera.

https://niewyjasnione-zbrodnie.blogspot.com/2021/09/zabojstwo-krzysztofa-siudzinskiego.html

Zdjęcia mojego autorstwa przedstawiają odludne okolice Warty (gdy tam spacerowałem nie natknąłem się na nikogo), mocno zalesione ruiny fortu I z XIX wieku (podobnie) oraz opuszczony dom na Żorskiej.

środa, 4 października 2023

Afera groomingowo-pedofilska z polskimi YouTuberami i instacelebrytami

 

Zacznę od tego, że w zasadzie ominął mnie fejm takich znanych top YouTuberów jak Stuu, Gargamel, Krzysztof Gonciarz, Dubiel czy Boxdel. Pamiętam oglądanie zabawnych i pomysłowych pranków Wardęgi, czasem może wrzuciłem jakieś filmy od Gargamela czy Gonciarza, ale jakoś nie interesowały mnie te nagrania. Uciekałem w tamtych latach (2011 r. i wzwyż) w świat nauki, kina grozy czy pisania. Na YouTube poszukiwałem głównie muzyki i filmów fabularnych, ewentualnie dokumentów kryminalistycznych. W pewnym sensie byłem ignorantem, z drugiej strony może to i dobrze. Od kilku tygodni wylewa się bowiem szlam od tych młodych mężczyzn, którzy stosowali przemoc psychiczną i fizyczną (agresję) wobec partnerek, poniżali (Gargamel, Gonciarz), manipulowali dziećmi, rozpijali dziewczynki, pisali do nich erotyczne wiadomości czy wręcz dopuszczali się zachowań pedofilskich (12-13-14 letnie dziewczęta). Tacy ludzie jak Stuu i pozostali chyba zbyt szybko zaczęli zarabiać duże pieniądze i poczuli się niczym 'samce alfa', którym wszystko wolno. Nie od dzisiaj wiadomo, że ogromna forsa deprawuje, regularne donejty, kontrakty z markami i agencjami czyniły ich osobami wpływowymi, a to oznacza poczucie bezkarności, chęć przekraczania kolejnych granic i wzajemne krycie (zmowa milczenia). Każda osoba, która wykorzystuje w taki sposób dzieci zasługuje na potępienie oraz na ostracyzm społeczny. Kiedy ofiary zaczęły mówić po latach oczywiście zaczęto je obwiniać (stosować victim blaming), że nie umiały stawiać granic, że prowokowały, etc. 

Gargamel i Gonciarz uważali się za wrażliwych na prawa kobiet feministów. Obaj przeprosili, ale... no cóż, ich internetowy wizerunek okazał się iluzją, kreacją na potrzeby fanów i fanek. Pozostali korzystali przez lata z poczucia bezkarności i ze swoistej zmowy milczenia. Oczywiście grooming to nie tylko domena rodzimego internetu. Takie skandale kończące wielkie (wysokoprofilowe, z ogromnymi zasięgami) internetowe kariery zdarzały się także za granicą. Grooming online to nic innego jak wzbudzenie w dziecku zaufania, obdarzenie go atencją, której szuka po to tylko, by wykorzystać owo dziecko seksualnie, skłonić je do wysyłania nudesów czy kompromitujących nagrań, które są następnie pokazywane na livestreamach czy udostępniane w prywatnych rozmowach influencerów (chat roomy, platformy do dzielenia się zdjęciami a la DailyBooth). Naruszeniu zaufania zawsze towarzyszy trauma, zatem nic dziwnego, że dziewczyny, które kiedyś doświadczyły cybergroomingu mocno to przeżywają, boją się, mają problemy z obdarzeniem kogoś wartościowego zaufaniem. Należy pamiętać, że relacja influencer-fan odznacza się podległością, to nie jest relacja na zasadzie przyjaciel-przyjaciółka, przyjaciel-przyjaciel. 

Zastanawia mnie czy to nie jest wierzchołek góry lodowej. Myślę, że adekwatną karą dla stosujących grooming czy przemoc wobec partnerek influencerów byłaby likwidacja ich kanałów na YouTube i ich całkowita demonetyzacja. Koniec zarobków ponad stan, intratnych współprac z markami i pysznienia się luksusem (drogie auta, apartamenty, itd.). Teraz modne jest tłumaczenie przeszłych występków podjęciem terapii (powody to depresja, alkoholizm, itd). Terapia zaczyna być swoistym słowem-wytrychem w trakcie internetowych afer z celebrytami. Wygodnie jest się usprawiedliwiać terapią. Każdy ma prawo czuć się bezpiecznie w interakcjach z influencerami, a już w szczególności nierzadko podatne na techniki manipulacyjne dzieci. Swoją drogą ta eksplodująca afera dobitnie pokazuje jak zakłamane, toksyczne i skonfliktowane jest środowisko polskich influencerów tworzących content dla dzieci i nastolatków. I jak łatwo przychodzi niektórym krzywdzić i poniżać osoby im podległe. Poczucie władzy nad niedojrzałymi osobami nieletnimi upaja i skłania do przekraczania coraz to kolejnych granic.

Aha, do materiału już odniósł się już premier Morawiecki i obiecał stanowcze działania policji i ukaranie winnych. Taka afera to woda na młyn dla środowisk katoprawicowych, które zapominają jak rozpowszechniona jest pedofilia/efebofilia wśród kleru. I w jaki perfidno-systemowy sposób są tam ignorowane ofiary molestowane i gwałcone przez księży.

Materiał Wardęgi, w którym padają grube oskarżenia:

https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=p21jj8dYM4I

 Biografia Stuu (Stuarta Burtona), YouTubera i idola dzieci:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stuart_Burton 

Zaintrygowały mnie przykładowe techniki groomingu używane przez owych topowych influencerów, by zdobywać zaufanie 13 i 14 letnich dziewczynek. Warto je tutaj krótko opisać. 1) Love bombing - technika psychologicznej manipulacji mająca na celu uzależnienie ofiary od siebie np. za pośrednictwem komplementów, podarunków, obietnic, uwodzenia werbalnego, wzmożonej uwagi, dotyku, Czyli zapewnianie o nierozłącznej przyjaźni, miłości od pierwszego wejrzenia. 2) Jeśli ofiara odrzuca narcystycznego manipulatora rozpoczyna się faza jej dewaluacji: pogarda, umysłowe gry, karanie milczeniem (silent treatment, czyli ostracyzm ofiary, ghosting), przemoc fizyczna i psychiczna. Chodzi o kontrolę nad uzależnioną od manipulatora ofiarą, odizolowanie jego/jej od krewnych, co nierzadko skutkuje trwałą traumą.  

Konkludując, na YouTube można znaleźć wiele fajnych i wartościowych materiałów, choćby popularnonaukowych. Nie cieszą się one jednak aż takim powodzeniem wśród dzieci i nastolatków jak streamingi gamingowe czy patostreamingi. Szkoda. Chciałbym, aby na YouTube było więcej młodych i utalentowanych popularyzatorów nauki. Takie osoby powinny być autorytetami dla dzieci i młodzieży, a nie byli i potencjalni kryminaliści i efebofile.

EDIT: Wczoraj wleciał na YouTube kolejny film o tej aferze, tym razem Konopskiego. Dotyczy głównie pedofilskich działań stuu (Stuarta Burtona), ale pojawiają się w nim Dubiel, Boxdel, Fagata, DeeJayPallaside, Vertez, Vojtaz oraz paru innych 'celebrytów' youtubowego influencerstwa i 'idolów' osób nieletnich. Generalnie mam wrażenie, że ten świat wirtualnego influencerstwa jest całkowicie wyzuty z jakichkolwiek moralnych zasad. Mam nadzieję, że marki (firmy, agencje), które dotychczas współpracowały z tymi osobami także będą miały zszargany wizerunek, choć wówczas liczył się dla nich tylko i wyłącznie zysk. Inna sprawa, że pedofilia wśród osób nieprzeciętnie bogatych, znanych i wpływowych bardzo często zamiatana jest pod dywan, bagatelizowana, wypierana. Może ten materiał coś zmieni na lepsze i stanie się przyczynkiem do szerszej dyskusji na temat bezpieczeństwa dzieci w sieci? No i nasuwa się jeszcze inne pytanie: ilu z tych młodych i ongiś/teraz popularnych wśród dzieci twórców internetowych jest bardzo głęboko zaburzonych i traktuje swoje nieletnie fanki/fanów jedynie jako obiekty seksualne?

https://www.youtube.com/watch?v=V997VX3NIBo

A przed Halloween postaram się opublikować tekst już stricte kryminalistyczny. A na dziś kawałek Norwegów z Madder Mortem.

https://www.youtube.com/watch?v=_71PvQS8Hks 

wtorek, 26 września 2023

Śmierć trzyosobowej rodziny w Sierosławiu pod Piotrkowem Trybunalskim

Jako okazjonalny użytkownik Wykopu śledzę kulisy tego tragicznego i bulwersującego wypadku spowodowanego przez pirata drogowego, który urządził sobie z kolegami prywatny rajd po autostradzie. 16 września 2023 roku o godzinie 19.57 na 339 km drogi A1 na wysokości miejscowości Sierosław w samochodzie marki kia spłonęła żywcem trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk i 5-letni Oliwier z Myszkowa. Wyszukane przez internetowych detektywów (internautów) nagrania jasno wskazują, że jadący z prędkością ok. 300 km/h A1 samochód marki bmw kierowany przez 32-letniego Sebastiana M. (nazwiska nie podam, łatwo można je znaleźć na Wykopie i fanpejdżu Bandyci drogowi) uderzył w tył kia, z kolei kia uderzyła w barierę energochłonną, zapalił się bak z paliwem i doszło do okropnej śmierci trzyosobowej, wracającej znad morza rodziny. Policja zabrała się do dochodzenia niezwykle opieszale, nie podawano w ogóle do informacji tożsamości kierowcy bmw i jego pasażerów, ba, z początku policja w ogóle nie zakładała, że pędzące z prędkością około 300 km/h bmw nie brało udziału w wypadku. Internauci jednak wykryli, że być może istnieją powiązania kierowcy bmw z wysoko postawionymi funkcjonariuszami łódzkiej policji. Nic mnie już nie zdziwi w tym przeżartym do cna układami i kolesiostwem kraju, w którym niektórzy próbują się dorobić wszelkimi możliwymi sposobami (vide afera wizowa PiSu). Jakie to kurwa 'patriotyczne' napychać sobie kieszenie, robić gigantyczne przewały finansowe i chronić złoczyńców tylko dlatego, że są lojalni czy mają wysoko postawionych krewnych.

Żal mi rodziny wracającej z wakacji, która spłonęła żywcem w samochodzie marki kia, gdyż nagle zabił ją obrzydliwy pirat drogowy. To okrutna śmierć, bolesna, jedna z najgorszych jakie można sobie wyobrazić. Nic dziwnego, że bliscy Martyny, Patryka i Oliwiera apelują o zgłaszanie się świadków. I ja też o to apeluję. Jeżeli sprawca tego wypadku nie poniesie surowej kary to naprawdę śmiało można uznać, że żyjemy w kraju totalnej prawnej degrengolady. Lewy pas A1 nie daje licencji na bandyckie zapierdalanie z prędkością zbliżoną do 300 km/h, poganianie długimi światłami i spychanie/uderzanie w tył jadącego z prawidłową prędkością samochodu. Niektórzy idioci nadal jednak urządzają sobie prywatne rajdy samochodowe mając w poważaniu obecność i dobrostan innych użytkowników dróg. Na autostradzie trzeba trzymać się prawej strony, jeśli nie jedziemy szybko, co oczywiście nie usprawiedliwia kretynów celowo jadących z nadmierną prędkością lewym pasem. 

Analiza wypadku ku refleksji:

https://wykop.pl/link/7223687/analiza-wypadku-bmw-i-kia-na-autostradzie-a1-symulacja-komentarz-youtube

A jak się zachowują Sebastian M. wraz z żoną? No cóż, znikamy z sieci, zatem próbujemy usunąć wszelkie ślady naszej obecności internetowej. A nuż sprawa ucichnie. Jednak informacje raz wrzucone do sieci ot tak po prostu nie znikną. Usuwamy także nieprzychylne komentarze. Przydałoby się jednak monitorować jak się rozwinie dalej sprawa tego (nie waham się użyć tego terminu) masowego mordu na drodze (zabójstwa z zamiarem ewentualnym).

Mały update. Po blisko dwóch tygodniach inercji prokuratura i policja zaczęły działać i pojawił się list gończy za urodzonym w Bonn Sebastianem Majtczakiem. Oczywiście sprawca zdążył już uciec z Polski i nie wiadomo gdzie aktualnie przebywa. Zatem kolejna kompromitacja polskich organów ścigania. Mimo wszystko mam nadzieję, że 32-letni Majtczak zostanie schwytany i surowo osądzany. Policja jeśli chce to potrafi skutecznie działać. Dla przykładu po ponad roku schwytała wszystkich trzech morderców 29-latka na warszawskim Nowym Świecie. 

https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,29887108,ja-umieram-kim-sa-sprawcy-morderstwa-na-nowym-swiecie-wieczorami.html

Być może Majtczak ukrywa się gdzieś na terytorium Niemiec.

https://spidersweb.pl/autoblog/sebastian-majtczak-wypadek-bmw-a1-list-gonczy/ 

poniedziałek, 18 września 2023

Nowe tropy w sprawie zaginionego Krzysztofa Dymińskiego

Z uwagą śledzę prasowe i internetowe doniesienia w sprawie zniknięcia 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, którego od 27 maja 2023 roku poszukują najbliżsi. Z początku zakładałem, że Krzysztof mógł popełnić samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości do przyjaciółki. Przechodziłem przez to w okresie studenckim, zatem wiem, jak to mocno boli. Jednak doszły mnie wieści, że zaniedbanego, bezdomnego i włóczącego się chłopaka bardzo podobnego do Krzysztofa widywano już nad morzem oraz ostatnio w Wielkolpolsce. Nagrany został m.in. 31 sierpnia gdy szedł poboczem drogi krajowej nr 11 z Koszut do Kórnika. Potem młodego (?) mężczyznę z plecakiem widywano m.in. w Nowym Tomyślu, Poznaniu (Jeżyce, dworzec PKP), Koziegłowach, Gołańczy, Sękowie, Zaniemyślu, w okolicach Janikowa, Gnieźnie, Słupcy, Plewiskach itd. Niektóre z tych miejsc są mi mniej lub bardziej znane.

Faktem jest, że Krzysztof po opuszczeniu domu rodzinnego wziął ze sobą powerbanka, telefon i kartę płatniczą. Być może nie miał zamiaru popełnić samobójstwa (rozmyślił się, zrezygnował), gdyż jawi mi się on jako osoba głęboko wierząca. Stąd pojawiają się doniesienia o jego noclegach/pobytach na plebaniach w Jaksicach koło Inowrocławia czy w Sikorzu. Samobójstwo to według wiary katolickiej grzech ciężki, ale dziś nie odmawia się samobójcy pochówku katolickiego. Jednak kiedyś kościół potępiał samobójstwa i odmawiał samobójcom kościelnych pogrzebów. Cmentarze samobójców były zazwyczaj bezimienne tak jak Cmentarz Topielców z Dunaju w Wiedniu. Może Krzysztof zrezygnował z planowanego aktu samobójstwa i zdecydował się na pielgrzymkę w celu odkupienia winy za grzechy? Nie mi to osądzać, choć od lat jestem osobą głęboko niewierzącą. Gdybym jednak spotkał Krzysztofa na swojej drodze np. na przystanku czy stacji kolejowej szczerze porozmawiałbym z nim i zapewne zadzwonił potem do rodziny.

Nadal jednak jest to dla mnie niesamowite, że można ot tak sobie zniknąć w kraju naszpikowanym kamerami i monitoringiem. To nie lata 90-te XX wieku. Być może Krzysztof (jeśli żyje) jest na tyle sprytny, że pozostaje dyskretny i nieuchwytny. Zaplanował ucieczkę i ją realizuje. Niezależnie od tego czy jej powodem jest depresja spowodowana nieodwzajemnionym uczuciem do przyjaciółki i fuga dysocjacyjna, a co za tym idzie poriomania, czyli popęd do ucieczki i bezustannej wędrówki. Być może Krzysztof po prostu nie chce wrócić do bliskich i nie chce zostać odnaleziony. Po prostu chciał zniknąć. Samobójstwo albo ucieczka. Co wybrał? 

Tak czy owak, sytuacja jest rozwojowa. Zastanawiam się czy Krzysztof wciąż ma plastikową różę związaną z jego przyjaciółką. 

Jego zniknięcie jest doprawdy tajemnicze i przypomina mi zniknięcia (samobójstwa?) Dominiki Paćkowskiej (14 kwietnia 2017 r.) z Płocka oraz Aleksandry Gładysiak z Włocławka (11 marca 2019 roku), z tym że obu tych nieszczęśliwych dziewcząt do tej pory nie odnaleziono. Wszystkie te zniknięcia łączą mosty. Poprzedni wpis poniżej:

https://dtbbth.blogspot.com/2023/06/zaginiecie-krzysztofa-dyminskiego-w.html

niedziela, 18 czerwca 2023

Uprowadzenie 27-letniej Anastazji Rubińskiej na wyspie Kos

Myślę, że tą sprawą kryminalną Polska będzie żyła przez najbliższe dni. Też śledziłem ją z uwagą, gdyż przebywałem krótko na greckiej wyspie Kos w 2015 roku. Dzisiaj biorąca udział w poszukiwaniach wolontariuszka odnalazła zwłoki 27-letniej Anastazji Rubińskiej pod drzewem, w rejonie słonego jeziora Alykes, 1 km od domu głównego podejrzanego z Bangladeszu. Na pewno jej tożsamość potwierdzi chłopak ofiary. Nagie i rozkładające się ciało młodej kobiety było owinięte prześcieradłem, częściowo ukryte w foliowym worku, przykryte liśćmi i gałęziami i znajdowało się około 500 metrów od miejsca (opuszczony budynek), w którym odnaleziony został pozbawiony karty SIM telefon dziewczyny.

O uprowadzenie zostali oskarżeni 32-letni obywatel Bangladeszu oraz mieszkający z nim Pakistańczyk. Zapewne mężczyznom postawione zostaną kolejne zarzuty, na przykład Pakistańczykowi zarzut zacierania śladów. Mężczyzna kłamał, że kobiety z nimi nie było. Na pewno Anastazja weszła z Banglijczykiem do jego domu, po czym z niego już nie wyszła. W owym domu znaleziono blond włosy, ślady DNA Anastazji, dwa noże i koszulkę ze śladami krwi. 

27-letnia Anastazja była poszukiwania od wtorku 12 czerwca przez grecką policję. Miała wolne w pracy, zatem postanowiła napić się alkoholu. Potem dołączyło do niej pięciu Banglijczyków i Pakistańczyków. Wówczas skontaktowała się ze swoim chłopakiem po raz ostatni informując go, że ktoś przywiezie ją z powrotem motocyklem. No i nie wróciła, a jej telefon został wyłączony.

Musiała walczyć z banglijskim mordercą, gdyż na jego ciele policjanci stwierdzili zadrapania. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że uprawiał z Anastazją konsensualny seks, a potem odwiózł ją motocyklem na miejsce, do którego miał przyjechać jej chłopak. Co ciekawe, dzień po zniknięciu Anastazji Banglijczyk kupił bilet lotniczy do Włoch. Także nie można wykluczyć, że grunt zaczął palić mu się pod nogami, zatem próbował uciec z Kos.

Rubińska przyjechała wraz z 28-letnim partnerem na grecką wyspę, by pracować w hotelu w Tigaki-Mamari. Główny podejrzany o gwałt i morderstwo Anastazji to Salahuddin S., który wypiera się wszelkich zarzutów. Niestety sekcja zwłok dziewczyny na Rodos potwierdziła, że Anastazja była bita, torturowana, miała założone kajdanki i została uduszona. Pytanie czy sprawców (oprócz Salahuddina S.) było więcej? Czy doszło do odurzenia dziewczyny i zbiorowego gwałtu? Jaką rolę w tej ponurej sprawie kryminalnej odegrał współlokator i rówieśnik Salahuddina S.? Czy tylko zacierał ślady? Czy do uduszenia doszło w domu głównego podejrzanego czy w pobliskim opuszczonym budynku?

Media podają póki co sporo sprzecznych informacji (sam nie jestem w stanie niektórych z nich zweryfikować). Mam nadzieję, że sprawa zostanie należycie rozwiązana i wyjaśniona. Ogromnie mi szkoda tej dziewczyny (nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego strachu i upodlenia, jakiego doznała) i irytuje mnie jej obwinianie. Popełniła błąd natykając się na oprawcę/oprawców, ale nie jest to powód, by ją obrażać po śmierci. Niestety z seksualną przemocą wciąż ma do czynienia mnóstwo kobiet, a nie powinno tak być. 

EDIT: Grecka policja ujawniła, że uprowadzona Anastazja została zmuszona do wysłania smsa adresowanego do partnera o tym, że jest bezpieczna. Wcześniej wysłała innego o tym, że nie czuła się w domu Banglijczyka komfortowo ("Chodź, zabierz mnie stąd, nie czuję się komfortowo.") Współlokator Salahuddina S. zmienił zeznania (najpierw twierdził, że Anastazji w ogóle w domu nie zastał) i teraz twierdzi, że w trakcie powrotu do domu zastał Anastazję i Banglijczyka pijących alkohol i kazał im wyjść. Oboje tak zrobili i odjechali razem na motorze. Oznacza to, że do gwałtu i morderstwa mogło dojść w opuszczonym domu nad jeziorem blisko miejsca odnalezienia ciała dziewczyny. Zwłoki mogły też zostać przeniesione z miejsca na miejsce (pod rozłożyste drzewo). Pytanie czy sprawca działał sam czy miał wspólnika/wspólników? 

22 czerwca Salahuddinowi S. postawiono zarzut uprowadzenia, gwałtu i zabójstwa z premedytacją.  Zakłada się, że udał się z Anastazją do opuszczonego domu pod pretekstem wzięcia haszyszu i tam dopuścił się gwałtu i morderstwa. Morderca obciął Anastazji palce, by utrudnić identyfikację ofiary - pastwił się nad kobietą przez 45 minut. Z dużą dozą prawdopodobieństwa działał sam.

Zdjęcie wnętrza opuszczonego domu na zdjęciu oraz w nagraniu. Warto zwrócić uwagę na foliowe worki. Na innym zdjęciu via kos.gr słonowodne jezioro Alykes na wyspie Kos.

https://greekcitytimes.com/2023/06/19/kos-polish-anastasia-found-dead/ 

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1587938%2Ckorespondent-pap-na-miejscu-zbrodni-domu-w-ktorym-prawdopodobnie-doszlo-do 

Konkludując, przypomina mi się trochę morderstwo 29-letniej Pauliny Dembskiej 2 stycznia 2022 roku na promenadzie w Sliema (Malta). Dziewczyna została zgwałcona i uduszona przez 20-letniego Abnera Aqulinę. Była przypadkową ofiarą, nie znała sprawcy. Po prostu przyszła karmić wcześniej rano koty i znalazła się w nieodpowiednim miejscu o złym czasie. Aquilina w trakcie procesu twierdził, że dystopijny film Stanleya Kubricka "Mechaniczna pomarańcza" z 1971 roku był 'odbiciem jego życia'.

Kolejna nasuwająca mi się na myśl sprawa kryminalna to gwałt i morderstwo 19-letniej studentki medycyny Marii Ladenburger we Freiburgu. W nocy 16 października 2016 roku udający nieletniego uchodźcę z Afganistanu 24-letni Irańczyk Hussein Khavari dopadł Marię, gdy wracała rowerem z imprezy, zgwałcił ją i utopił w rzece. Już w 2013 roku Hussein próbował obrabować i zrzucił z klifu 20-letnią studentkę w Korfu (Grecja), ale ofiara przeżyła. Po wyjściu z więzienia jako nieletni uchodźca z Afganistanu trafił do Niemiec. Za zamordowanie Marii został skazany na dożywocie.