Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kataklizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kataklizm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2025

Pożar w klubie Pulse w macedońskim Kocani

                                                          

Od rana czytam o tragicznym pożarze w klubie Pulse w macedońskim mieście Kocani. Do tragedii doszło 16 marca 2025 roku w trakcie występu popularnego w Macedoni hip hopowego duetu DNK. Oczywiście znowu przyczyną była pirotechnika (fajerwerki) w trakcie koncertu, na którym bawiło się około 1500 osób. Fajerwerki podpaliły drewniane belki na suficie klubu, co spowodowało jego częściowe zawalenie i szybkie rozprzestrzenianie się pożaru. Wybuchła panika, ludzie tratowali się wzajemnie. Umierali wskutek poparzeń i inhalacji dymu. Na razie potwierdzono śmierć 59 osób, 155 jest hospitalizowanych, w  tym wiele w stanie krytycznym.

Sam regularnie chodzę na koncerty klubowe (od początku roku 2025 byłem na czterech) i mam wrażenie, że użycia pirotechniki w zamkniętych przestrzeniach klubowych należałoby całkowicie zakazać. Przypomina mi się tragiczny pożar 30 października 2015 roku w klubie Colectiv (Bukareszt), który zabił 64 osoby i zranił 146. Tutaj bilans ofiar śmiertelnych jest zbliżony, ale może być jeszcze większy. 

Generalnie jeśli idziecie do jakiegokolwiek klubu muzycznego na koncert czy DJ-ski set to warto zrobić rozeznanie gdzie są wyjścia ewakuacyjne, ile ich jest i jak do nich dotrzeć. Ja następnym razem tak zrobię. 

Nagrania ku przestrodze (pierwsze z Brazylii, drugie z Macedonii):

https://www.youtube.com/watch?v=xZAECFkP6oA

https://www.youtube.com/watch?v=5-CLi36oBkU

czwartek, 3 marca 2022

Ósmy dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę

                                                       
Ciekawie się ten rok zaczął. Pandemia Covid19 wbrew zaklinaniu czy ignorowaniu rzeczywistości przez foliarzy nadal się nie zakończyła, inflacja i kryzys gospodarczy wciąż mają się dobrze, do tego mamy antropogeniczne zmiany klimatyczne, które są nierozerwalną konsekwencją postępu technologicznego w skali globalnej mającego miejsce w ciągu ostatnich lat. Wreszcie mamy wyniszczającą i wciąż eskalującą wojnę na Ukrainie, która wybuchła z inicjatywy Putina w nocy 24 lutego 2022 roku. 

Nie jestem specem od wojskowości, ale i tak napiszę kilka słów na temat tego bezsensownego putinowskiego aktu agresji na wolne i suwerenne państwo sąsiadujące z Polską. Póki co poza Czernihowem Rosjanie nie zdobyli żadnego z większych ukraińskich miast (przykładowo Kijów i Odessa wciąż się dzielnie bronią). Sfrustrowani i przerażeni rosyjscy żołnierze często porzucają sprzęt wojskowy i oddają się do ukraińskiej niewoli bez walki, gdzie są dobrze traktowani. Rozgromiona została elitarna grupa morderców mająca za zadanie zabicie prezydenta Ukrainy w Kijowie, zatem próba obsadzenia Ukrainy marionetkową prorosyjską władzą (tkwiący w Mińsku Janukowycz) jest póki co daremna. Rosjanie wybrali obecnie zbrodniczą taktykę ostrzału dzielnic większych miast przez artylerię rakietową oraz bombardowań z powietrza, choć oczywiście niszczą też obiekty infrastruktury Sił Zbrojnych Ukrainy. Ostrzeliwane są m.in. urzędy, szkoły czy bloki mieszkalne w Charkowie, Ochtyrce, Czernihowie, Izjum, Bucza, Irpieniu, Borowiance, Żytomierzu i Mikołajowie. W Kijowie ostrzelana została instalacja nadawcza na wieży telewizyjnej. Zginęło 5 osób cywilnych. W Kijowie wyszukiwani i eliminowani są dywersanci. Agresor znajduje się w odległości kilkudziesięciu km od Kijowa. Putin uznaje zdobycie miasta za punkt honoru. Zapewne chce zdławić opór Ukraińców w drodze nocnych ostrzałów i głodu. Rzeczywiście w ukraińskich miastach zaczynają być braki w zaopatrzeniu, a zdesperowani ludzie (także rosyjscy żołnierze) szabrują sklepy (nagrania z Mariupola). 

Mamy do czynienia z największym kryzysem uchodźczym w XXI wieku. Od 24 lutego 2022 roku według danych ONZ milion osób opuściło Ukrainę. Mamy także do czynienia z totalną wojną informacyjną oraz totalną cyberwojną. Trwa cyberofensywa w kierunku Rosji. Globalna społeczność hakerska (w tym hakerzy grupy Anonymous czy ukraińscy) atakuje rosyjskie i białoruskie strony rządowe, banki czy systemy bezpieczeństwa (m.in. blokada dostępu do strony agencji Roskosmos czy Kremla), wykrada poufne dane, dementuje fake newsy i rozpowszechnia wśród rosyjskich cywili informacje o agresji wojsk Putina czy o stratach w armii rosyjskiej.Dezinformacja rosyjska nie jest tak skuteczna, gdyż trafia jedynie do obywateli Rosji. Samo śledzenie postępów tej cyberwojny jest dla mnie ciekawe. Tysiące ochotników z innych państw (m.in. z Finlandii, Irlandii) wstępuje w szeregi Obrony Terytorialnej czy zasila ukraińskie wojsko. Mieszkańcy miast uczą się sporządzać i rzucać koktajle Mołotowa, blokują przejazdy wrogich kolumn, mimo że siły rosyjskie przeważają liczebnie. Niestety w niektórych miastach zaczyna brakować wody, prądu, ogrzewania np. w Mariupolu.

Nie wiem jak skończy się ta brutalna wojna. Oczywiście kibicuję Ukrainie, gdyż naprawdę nie będzie dobrze, jeśli wojska rosyjskie i białoruskie staną u polskich granic. Póki co czas działa na niekorzyść Rosjan, Rosja jest też dławiona atakami hakerów i dotkliwymi sankcjami gospodarczymi, którą mogą doprowadzić ten kraj do zapaści gospodarczej i w konsekwencji do wybuchów niepokojów społecznych. Już w zasadzie ten kraj stał się technologiczną, przemysłową i kulturalną pustynią. Jednak martwi mnie przewaga militarna Putina, choć państwa zachodnie dostarczają Ukrainie uzbrojenie przeciwpancerne i bezzałogowe drony. W idealnej sytuacji ktoś z otoczenia Putina mógłby powstrzymać zdesperowanego tyrana od dalszego prowadzenia tej wojny (uwięzić go czy nawet zabić), ale nie wiadomo czy tak w ogóle się stanie. Bardziej liczyłbym na negocjacje prowadzące do trwałego zawieszenia broni, choć jeśli Ukraina ma przestać walczyć to (dla nas i dla Europy) będzie lepiej, żeby wojnę wygrała. Liczę się też z możliwością, że w Ukrainie będzie miał miejsce długoletni i wyniszczający rosyjski Wietnam.

Nadal jestem zdania że stanęliśmy na krawędzi otchłani, gdyż groźba wybuchu wojny nuklearnej jest w najczarniejszym scenariuszu realna, skoro Rosjanie już używają na Ukrainie broni próżniowej (termobarycznej). Póki co jednak nie sądzę, aby Rosja wraz z Białorusią zaatakowały Polskę, choć trudno przewidzieć co przyniesie przyszłość. Na dzień dzisiejszy dotarło do nas już 557 000 uchodźców wojennych z Ukrainy i ta liczba będzie wzrastać. Jęki i utyskiwania niechętnych cudzoziemcom radykalnych prawicowców niczego w tej materii nie zmienią. Exodus wojenny z Ukrainy stał się faktem. Rząd PiSu, którego nie lubię za polaryzowanie społeczeństwa, zapędy autorytarne i zawalenie walki z pandemią staje obecnie przed trudnym testem z przyzwoitości i międzynarodowej współpracy.

Trafny, choć nieco nihilistyczny cytat użytkownika Twittera, z którym się zgadzam: "Tego idiotycznego niszczenia dobytku biednych ludzi, zabijania cywilów, żołnierzy, najeżdżania… tego po prostu nie da się uzasadnić. Nie da się tego zrelatywizować. To jest po prostu hańba dla człowieka… nasz gatunek chyba zasługuje na wszystkie plagi, które nas dotykają." W jaki sposób można potem spojrzeć ze spokojem lustro będąc najeźdźcą i okupantem? To typowa bandycka taktyka odcięcia Ukraińców od prądu, wody, żywności, paliwa, łączności oraz wywołania kryzysu humanitarnego poprzez ostrzał obiektów cywilnych. Czy ta barbarzyńska strategia Rosji doprowadzi do zwycięstwa nad Ukrainą? A może Putin zostanie obalony i zakończy się to szaleństwo? Czy Rosję czeka na Ukrainie drugi Wietnam? Oto są pytania, na które póki co nikt nie jest w stanie odpowiedzieć.

Raz jeszcze linki do inicjatyw pomocowych:

https://pomagam.pl/solidarnizukraina

Czerwony Krzyż na Ukrainie:

https://redcross.org.ua/donate/ 

Pomoc dla ukraińskiej armii:

https://armysos.com.ua/en/help-the-army

https://savelife.in.ua/en/donate/ 

Pomoc dla uchodźców:

https://www.pah.org.pl/sos-ukraina/?enable_cookies=all

Dla relaksu posłuchajcie nowego krótkiego materiału od Lycia - jednego z ulubionych zespołów Petera Steele'a z Type O Negative. Jedynie dwa kawałki, ale żwawe i fajne.

 https://lycia.bandcamp.com/album/simpler-times

piątek, 2 lipca 2021

Słynny islandzki wrak z Sólheimasandur

 
Dzisiaj artykuł o ikonicznym wraku samolotu Sólheimasandur, który byłby idealnym miejscem na urbex, ale dzięki setkom zdjęć i udziale w dokumencie Sigur Ros z 2007 roku, filmach, reklamach i teledyskach muzycznych stał się nie lada atrakcją turystyczną Południowej Islandii. Co roku odwiedzają go i fotografują go tysiące turystów, gdyż znajduje się wśród księżycowego morza czarnego piasku Sólheimasandur. Ostatnio widziałem go w jednym z odcinków islandzkiego serialu "Katla" (2021), który z całą pewnością zasługuje na jeszcze większą popularność na Netflixie. Koordynaty GPS dla zainteresowanych: 63 27.546-19 21.887. 

Do katastrofy amerykańskiego samolotu Douglas Dakota (Super DC-3) doszło po południu 21 listopada 1973 roku. Super DC-3 wracał z Keflavik do Höfn przewożąc sprzęt dla stacji radarowej w Stokkses na wschód od Höfn. Na pokładzie znajdowało się 5 członków załogi, w tym kapitan James Wicke oraz 26-letni pilot Gregory Fletcher z wylatanymi 21 godzinami. Przyczyna katastrofy: prawdopodobnie skończyło się paliwo, po tym gdy samolot wleciał w zawieję (burzę) i gęstą mgłę, a temperatura na zewnątrz spadła do minus 10 stopni Celsjusza. Widoczność była koszmarna, zatem Fletcher postanowił posadzić samolot na oceanie, by zwiększyć szansę pięcioosobowej załogi Super DC-3 na przeżycie. Nie chciał, aby samolot uderzył w strome zbocze jakiegoś wzniesienia. Ostatecznie Fletcher wylądował na czarnej i zamarzniętej plaży w odległości zaledwie 6 metrów od fal uderzających o brzeg.

Cała pięcioosobowa załoga przeżyła katastrofę, ale samolot został mocno uszkodzony. Obawiając się pożaru i eksplozji członkowie załogi zabrali ze sobą jedynie apteczkę oraz stare, pochodzące z czasów II WŚ radio. Godzinę po katastrofie przyleciał po nich helikopter ratowniczy z bazy wojskowej w Keflaviku. 

Obecnie wrak Super DC-3 znajduje się w odległości 3.5 km od najbliższej drogi Suðurlandsvegur. Przez lata służył pewnemu farmerowi jako magazyn, lokalni myśliwi używali go także jako strzelnicy. Nie jest wskazane odwiedzać go zimą, gdyż pogoda wokół Vik potrafi szybko stać się śmiertelnie groźna i nieprzewidywalna. I bardzo łatwo zgubić się i umrzeć na Sólheimasandur. Tak naprawdę ten wrak samolotu słusznie uchodzi za jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na Islandii.

Kilka przykładów innych katastrof lotniczych w Islandii. W 1975 roku dwuosobowy amerykański samolot uderza w zlodowaciały wulkan Eyjafjallajökull. Pasażerowie giną na miejscu. W 1977 roku helikopter rozbija się na wulkanicznej pustyni Mælifellssandur. Dwaj członkowie załogi wydostają się z niego i przemieszczają na odległość 7-8 km. Zanim dotrze do nich pomoc zamarzają.

W 1981 roku islandzki pasterz dostrzegł wystający z lodowca Mýrdalsjökull fragment amerykańskiego samolotu do zwalczania okrętów podwodnych. Pojawili się ratownicy. Na miejscu znaleźli osiem ciał członków załogi. Lodowiec przemieścił je na odległość 5 km. Co ciekawe, samolot rozbił się o lodowiec 28 lat wcześniej: 17 grudnia 1953 roku. Wówczas z powodu śnieżycy ratownicy dotarli do miejsca katastrofy dopiero tydzień później i odnaleźli ciało mężczyzny. Umarł szukając pomocy.  

Taka potrafi być Islandia. Kapryśna, surowa i nieprzewidywalna, nadal jednak zdumiewająco piękna. Na zdjęciach wrak Super DC-3 tuż po rozbiciu w 1973 roku oraz mniej więcej obecnie. 

Premierowa muzyka na dzisiaj. Posłuchajcie nowego znakomitego albumu Hante "Morning Tsunami" (2021), gdyż to znakomita porcja mrocznej elektroniki/darkwave'a. Hélène de Thoury nie zawodzi i nadal tworzy doskonałą muzykę, choć czas pandemicznej izolacji był dla niej trudny.

https://hante.bandcamp.com/album/morning-tsunami 

Wczoraj ukazał się także nowy singiel i teledysk "Bleeding" polskiego dwuosobowego projektu Stridulum. Świetna, wpadająca w ucho piosenka będąca zapowiedzią albumu tego zdolnego śląskiego duetu (premiera we wrześniu via Manic Depression Records). Sam teledysk przykuwa uwagę: elegancki, wysmakowany, archetypicznie wręcz gotycki, lecz jednocześnie odrobinę futurystyczny, z ciekawymi efektami wizualnymi. 

https://www.youtube.com/watch?v=wc-7nJoUb2U 

https://strdlm.bandcamp.com/track/bleeding  

Odrobina islandzkiego obłąkanego black metalu też nie zaszkodzi.

https://darkdescentrecords.bandcamp.com/album/vitahr-ngur

wtorek, 4 sierpnia 2020

Masywna eksplozja saletry amonowej w Bejrucie

4 sierpnia 2020 roku do dwóch eksplozji doszło w Bejrucie, stolicy Libanu. Najpierw zapalił się magazyn, w którym trzymano sztuczne ognie, potem (podobno wskutek błędu spawacza?) doszło do eksplozji składowiska 2750 ton saletry amonowej używanej często jako nawóz sztuczny. Do tej drugiej znaczącej eksplozji, która wygenerowała niszczącą falę uderzeniową i tzw. chmurę Wilsona doszło o godzinie 18.08 lokalnego czasu. Ta potężna detonacja została zarejestrowana przez liczne sejsmografy i geofony, m.in. przez sejsmograf w Izraelu w miejscu oddalonym o 70 km na południe od Bejrutu. Ekwiwalent eksplozji to trzęsienie ziemi o magnitudzie 4.0., inna magnituda (mało wiarygodna) to 5.2, USGS podaje ekwiwalent trzęsienia ziemi o magnitudzie 3.3. Ową drugą detonację odczuto w północnym Izrealu i na Cyprze w odległości 240 km od Bejrutu. Tak naprawdę nie jest jasne co było bezpośrednią przyczyną pierwotnej eksplozji. Na pewno doszło do niej za wielkim elewatorem zbożowym, zapewne w magazynie sztucznych ogni, ale padają też sugestie magazynów chemikaliów czy ropy nafotwej. Ja jednak będę trzymał się wersji z fajerwerkami.

2750 ton saletry amonowej zostało skonfiskowanych w 2014 roku z pokładu statku z Mołdawii "MV Rhosus" i składowanych w porcie. Saletra amonowa była przewożona z Batuni w Gruzji do Beira w Mozambiku. Po konfiskacie przez sześć lat 2750 ton tego niebezpiecznego materiału było składowane bez zabezpieczeń w portowym magazynie. Fala uderzeniowa z drugiej eksplozji była tak silna, że przewracała samochody, rozbijała szyby, niszczyła balkony i wywalała framugi drzwi. Zniszczeniu uległ elewator zbożowy dostarczający zasobów żywności mieszkańcom Bejrutu w trakcie pandemii Covid19 i kryzysu gospodarczego. Trzy szpitale zostały kompletnie zniszczone, dwa uszkodzone, w oddalonym od miejsca eksplozji szpitalu Saint George Hospital pacjentów leczono i operowano na pobliskim parkingu, gdyż szpital został zdewastowany i pozbawiony prądu. Uszkodzone zostały budynki ambasad Australii, Finlandii oraz Cypru. Zginęło przynajmniej 118 osób, a ponad 4000 odniosło obrażenia. Oczywiście ten bilans zabitych i rannych nie jest ostateczny. Zginął m.in. libańsko-armeński przedsiębiorca Nazar Najarian. 5 sierpnia został ogłoszony w Libanie dniem żałoby.

Oglądałem liczne nagrania z fali uderzeniowej, która powstała wskutek eksplozji saletry amonowej i widziałem podobne fale uderzeniowe w trakcie erupcji wulkanów np. Tavurvur w Papui Nowej Gwinei 29 sierpnia 2014 roku. Oczywiście pojawili się piewcy teorii spiskowych o eksplozji bomby jądrowej w Bejrucie, ale jakoś na nagraniach nie widać tego charakterystycznego błysku, nie ma też raportów o opadzie radioaktywnym. W każdym razie liczne nagrania pokazujące furię drugiej eksplozji i skalę dewastacji w blast zone mrożą krew w żyłach. Podobnie zdjęcia. Saletry amonowej w formie ANFO użył m.in. Timothy McVeigh w zamachu terrorystycznym w Oklahoma City w 1995 roku.

Przy okazji doskonały artykuł ekspercki o zagrożeniach związanych z saletrą amonową z przytoczonymi wcześniejszymi tragediami. Warto się z nim choćby pobieżnie zapoznać. Zwraca uwagę ten fragment: "Kategorycznie nie wolno palić pa­pie­ro­sów, uży­wać otwar­te­go ognia i urządzeń iskrzących (szlifierki, spawarki) w odległości mniejszej niż 15 m." Jest mowa o tym, że eksplozję spowodował błąd spawacza. Jednocześnie z nagrań wynika, że pożar wybuchł wcześniej w magazynie z ogniami sztucznymi. Czyżby spawanie miało miejsce w trakcie tego pożaru w celu zabezpieczenia zasobów saletry amonowej przed kradzieżą i doprowadziło do dalszej tragedii? Na to wygląda. W każdym razie libańska eksplozja doprowadziła do obalenia ówczesnego rządu kraju oskarżanego o korupcję i doprowadzenie kraju do gospodarczej zapaści.

http://www.wezewo.osp.org.pl/?p=8852

środa, 20 lipca 2016

Strefa martwego lasu oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Zieleni



















Dzisiaj w ramach galerii skutki nawałnicy która przeszła 26 czerwca 2016 roku koło Paradyża w województwie łódzkim. Tysiące drzew zostało połamanych. Krajobraz nieco przypomina mi tzw. strefę redukcji lasu powstałą po katastrofalnej erupcji wulkanu Mount Saint Helens 18 maja 1980 roku.

Natomiast w ramach Urban Exploration wybrałem się do Miejskiego Przedsiębiorstwa Zieleni, kompleksu budynków opuszczonego od 2006 roku. To miejsce jakoś od lat umykało mi w trakcie poznańskich wypraw urbexowych. Dziś udało mi się tam zajrzeć... i niestety okazało się że wszystkie okna i drzwi zostały tam niedawno zamurowane. W każdym razie miejsce ma swój klimat, gdyż jest usytuowane w głębi lasu - trochę z dala od sadyb ludzkich. Zastanawiam się dlaczego zostało opuszczone.

Warto uwieczniać na zdjęciach opuszczone miejsca, gdyż szybko mogą one zniknąć z powierzchni ziemi wyburzane pod osiedla i supermarkety. Poza tym w niektórych tego typu miejscach czuć wspaniały klimat rozkładu.

piątek, 15 lipca 2016

Atak w Nicei i zabójcze pojazdy















Wieczorem 14 lipca 2016 roku (francuski Dzień Bastylii) na Promenade des Anglais w Nicei zgromadziły się tłumy, które miały zamiar obserwować pokaz fajerwerków. Około godziny 22.40 lokalnego czasu ciężarowy samochód dostawczy marki Renault (waga 19 ton) ruszył w kierunku tłumów przejeżdżając 100 metrów zanim uderzył pierwszych ludzi. Potem przejechał jeszcze 2 kilometry zabijając łącznie 84 osoby i raniąc 65 (18 osób znajduje się w stanie krytycznym). Celowo jechał zygzakiem, by zabić jak najwięcej osób. Kierowca samochodu dostawczego według niektórych raportów mógł strzelać do ludzi i krzyczał "Allahu Akbar". W trakcie wymiany ognia zastrzeliła go francuska policja. Sprawcą masowego mordu/ aktu terroru okazał się 31-letni Mohamed Lahouaiej Bouhlel, posiadający podwójne obywatelstwo francusko-tunezyjskie ojciec trójki dzieci będący w trakcie rozwodu. Nie interesowały się nim francuskie służby specjalne. Cierpiał na depresję i miał problemy finansowe.

Zainteresowała mnie taktyka terrorystyczna (stosowana także przez nielicznych masowych morderców) polegająca na celowym wjeżdżaniu w ludzi samochodem. Masakra w Nicei udowadnia że nie potrzeba broni maszynowej czy detonacji bomby, by zabić jak najwięcej ludzi. Nie potrzeba też do tego treningu - wystarczy mieć samochód, przyśpieszyć i uderzyć w zgromadzenie ludzi. Tego typu ataki planują zazwyczaj tzw. samotne wilki, ale też zdarzały się przypadki masowych morderców i jednostek chorych psychicznie stosujących tego typu formę ataku. Do powstrzymania ataków za pomocą samochodów używane są betonowe słupki i inne blokady chroniące np. budynki brytyjskiego parlamentu, ale jak widać ofiarami samotnych wilków i masowych morderców w samochodach padają zazwyczaj zwykli ludzie tłumnie zgromadzeni w trakcie jakiejś uroczystości (choć niekoniecznie).

Lista ataków zakwalifikowanych jako terrorystyczne przy użyciu samochodów (w kilku przypadkach to kwestia wysoce dyskusyjna):

1) 3 marca 2006 roku Irańczyk Mohammed Reza Taheri-azar wsiada do srebrnego Jeepa Cherokee i uderza nim 9 osób na campusie Uniwersytetu North Carolina w Chapell Hill. Na szczęście nikt nie ginie, są tylko ranni. Mohammed chciał "pomścić śmierć Muslimów na świecie" i "ukarać USA".

2) 30 sierpnia 2006 roku 29-letni Afgańczyk Omeed Aziz Popal wsiada do czarnej Hondy Pilot (SUV) i zaczyna uderzać nią ludzi w San Francisco Bay Area. Umiera w szpitalu 54-letni Stephen J. Wilson, pozostałe osoby odnoszą obrażenia.

3) 30 czerwca 2007 roku ciemno-zielony Jeep Cherokee wypełniony kanistrami propanu uderza w szklane drzwi lotniska w Glasgow usiłując je sforsować. Betonowe zabezpieczenia powstrzymują rozpędzone auto. Kierowca Jeepa inżynier Khalid Ahmed zostaje ciężko poparzony w wyniku pożaru i potem umiera w szpitalu, pasażer Irakijczyk Bilal Abdullah trafia dożywotnio do więzienia.

4) 22 września 2008 roku 19-letni Palestyńczyk Qassem Mughrab wjeżdża czarnym BMW z salonu w grupę izraelskich żołnierzy w Jerozolimie raniąc 19 osób. Sprawca zostaje zneutralizowany (czytaj: zastrzelony) przez żołnierza.

5) 2 lipca 2008 roku 32-letni Hussam Taysir Duwait kierując na drodze Jaffa ładowarką Caterpillar 966, jadąc pod prąd i miażdżąc samochody zabija trzy osoby i rani 30 zanim zostaje zastrzelony przez 20-letniego żołnierza. W trakcie ataku sprawca krzyczy "Allahu Akbar".

6) 30 kwietnia 2009 roku w Apeldoorn w Holandii 38-letni Karst Roeland Tates usiłując zabić królową Beatrix, księcia Willema Alexandra i innych członków rodziny królewskiej wjeżdża Suzuki Swift w ludzi oglądających królewską paradę zabijając osiem osób i raniąc dziesięć, po czym uderza w obelisk zwany De Naald. 1 maja Karst Roeland Tates umiera w szpitalu z powodu odniesionych ran.

7) 22 maja 2013 roku w Woolwich w Londynie Michael Adebolajo i Michael Adebowale zabijają brytyjskiego żołnierza Lee Rigby. Najpierw uderzają go samochodem Vauxhall Tigra, a potem dobijają nożami i tasakiem próbując uciąć żołnierzowi głowę. W nagraniu świadka Adebolajo tłumaczy że zabił żołnierza by pomścić wyznawców islamu zabitych przez brytyjskich żołnierzy. Obaj sprawcy zostali ranieni przez policję w trakcie interwencji. W 2014 roku obu skazano na dożywocie.

8) 4 sierpnia 2014 roku w Jerozolimie 23-letni Muhammed Naif El-Ja'abis kierując traktorem przejechał kilku pieszych zabijając jednego z nich i uderzył w pusty autobus, w którym był tylko kierowca. Sprawca został zastrzelony przez policjantów.

9) 20 października 2014 roku 25-letni samotny wilk Martin Couture-Rouleau celowo wjechał w dwóch żołnierzy kanadyjskich na parkingu w Saint-Jean-sur-Richelieu, Quebec, Kanada zabijając jednego z nich i raniąc drugiego. Zginął 53-letni Patrice Vincent. W trakcie pościgu Martin Couture-Rouleau stracił panowanie nad autem i rozbił je. Sprawca został zastrzelony przez policję. Działał w imieniu Allaha.

10) 22 października 2014 roku, Jerozolima - 21-letni Adbel-Rahman Shaloudi wjeżdża samochodem w tłum ludzi oczekujących na pociąg na stacji w Sheikh Jarrah. Giną trzymiesięczna dziewczynka w wózku oraz 22-letnia imigrantka z Ekwadoru. Sprawca zostaje zastrzelony.

11) 5 listopada 2014 roku, znowu Jerozolima - Ibrahim al-Akri wjeżdża swoim vanem w tłum ludzi stojących na stacji kolejowej w Arzeji Habira zabijając trzy osoby i raniąc 13. Po opuszczeniu vana atakuje pieszych łomem i zostaje zastrzelony przez policję. Ginie m.in. uderzona przez van 17-letnia rowerzystka. W odpowiedzi na ten atak jerozolimska policja instaluje betonowe bariery na dworcach kolejowych.

12) 21 grudnia 2014 roku w Dijon we Francji około 40-letni mężczyzna w ciągu półgodziny uderzył samochodem 11 pieszych raniąc ich. Sprawca krzyczał "Allahu Akbar". Został aresztowany przez policję.

13) Dzień później, bo 22 grudnia 2014 roku podobna sytuacja ma miejsce w Nantes we Francji. Kierowca białego vana uderza 10 pieszych zabijając jednego, po czym usiłuje popełnić samobójstwo.

Jednak wczorajszej jatki z Nicei nic nie przebije. ISIS (Państwo Islamskie) przyznało się do ataku twierdząc że to odwet za zabicie w nalocie przed kilkoma dniami Abu Omara al-Shishani.

EDIT: Bilans tragedii w Nicei - 84 osoby zabite, 202 osoby ranne, 54 w stanie krytycznym, z czego 25 pod intensywną terapią. Zginęło 10 nastolatków i dzieci. Zginęło troje obywateli USA i dwoje obywateli Maroko. Zginęły także dwie młode Polki: siostry w wieku 20 i 21 lat. W samochodzie sprawcy policja odnalazła pistolet kalibru 7.65, naboje, replikę strzelby, nie działający granat, telefon komórkowy i mapę. Według prokuratura Francoisa Molinsa istnieje związek zamachowca z Państwem Islamskim. Wypożyczył samochód ciężarowy w poniedziałek od firmy zwanej Via Location. Chciał najcięższy. Przed aktem terroru wysłał ogromną sumę pieniędzy swojej rodzinie w Tunezji. Dopiero od kwietnia zaczął uczęszczać do meczetu. Zradykalizował się błyskawicznie. W telefonie miał kontakty z islamskimi radykałami.

niedziela, 22 maja 2016

Marsz śmierci w górach Hakkoda



















Szukałem ostatnio informacji na temat zdarzeń podobnych do słynnej tragedii na przełęczy Diatłowa i znalazłem marsz śmierci w górach Hakkoda. Góry Hakkoda to masyw wulkaniczny na który składa się 14 stratowulkanów i kopuł lawowych. Wulkany północnej grupy Hakkoda są geologicznie młodsze, natomiast te z południowej starsze. 23 stycznia 1902 roku grupa 210 japońskich żołnierzy wcześniej stacjonująca w mieście Aomori wkroczyła w góry Hakkoda. Celem wojskowej misji było zimowe przejście przez masyw wulkaniczny na wypadek przyszłej wojny Japonii z Rosją. O godzinie 06.55 rano jednostka 210 mężczyzn wyruszyła z Aomori. Żołnierze mieli dotrzeć do gorącego źródła Tashiro w górach Hakkoda, czyli mieli do przejścia odległość 20 kilometrów. O godzinie 16.00 jednostka dotarła na wierzchołek Umatateba o wysokości 732 metrów. Stamtąd do Tashiro mieli tylko 4 kilometry, ale nagle w mężczyzn uderzyła gwałtowna śnieżna zamieć. 210 mężczyzn znalazło się w śmiertelnie mroźnej pułapce. Agonia jednostki trwała przez kilka dni. Żołnierze przebijali się przez zaspy śnieżne i walczyli z bezlitosną zamiecią. Zamarzali na północno-wschodnim zboczu masywu Hakkoda. Łącznie zamarzło 193 żołnierzy, kolejna szóstka zmarła w ciągu dwóch miesięcy od ocalenia. Jedynie 11 żołnierzom udało się przeżyć, ale wszystkim odcięto kończyny z powodu odmrożeń. 27 stycznia 1902 roku pierwszym odnalezionym przez ekipę poszukiwawczą żołnierzem stał się porucznik Fusanosuke Goto. Stał zagrzebany w śniegu. Po ocaleniu odcięto mu nogi i dłonie, ale przeżył marsz śmierci. Ostatniego ocalałego żołnierza odnaleziono 2 lutego, natomiast ostatnie ciało wydobyto ze śniegu 28 maja 1902 roku. Co znamienne, 25 stycznia 1902 roku w górach Hakkoda zarejestrowano najniższą temperaturę w historii japońskiej obserwacji meteorologicznej - minus 41 stopni Celsjusza.

Powolna śmierć w zimnie. Stare zdjęcia z marszu śmierci w górach Hakkoda mówią same za siebie. Zwłaszcza fotka przedstawiająca grupę zamarzniętych żołnierzy.

piątek, 13 listopada 2015

Skordynowane zamachy w Paryżu i masakra w klubie Bataclan



















W nocy z 13 na 14 listopada doszło do serii krwawych zamachów w Paryżu, których sprawcami są z dużą dozą pewności radykałowie islamscy z ISIS (zapewne przebywający we Francji od dłuższego czasu). W wyniku owych zamachów zginęło przynajmniej 129 osób cywilnych i 8 zamachowców, rannych jest ponad 350 ludzi. Od godziny 21.16 CET naliczono sześć strzelanin i trzy eksplozje ładunków wybuchowych, w tym jedną przy stadionie narodowym Stade de France. Do masakry doszło w trakcie koncertu amerykańskiej grupy Eagles of Death Metal, która grała koncert dla ponad 500 osób zgromadzonych w klubie Bataclan na Boulevard Voltaire. Co ciekawe, Eagles of Death Metal mieli zagrać koncert w katowickim Mega Clubie 28 listopada 2015 roku. Dodam jeszcze że kapela nie ma nic wspólnego (poza nazwą) z death metalem. Ale po kolei.

Wpierw strzelaniny. Miały one miejsce na Rue Alibert, Rue de Charonne, w klubie Bataclan przy Boulevard Voltaire, na Avenue de la République oraz na Boulevard de Beaumarchais. Najpierw o godzinie 21.20 terroryści zaczęli strzelać do ludzi siedzących na zewnątrz kafejki Le Carillon oraz restauracji Le Petit Cambodge (Mała Kambodża). Obie znajdują się przy skrzyżowaniu Rue Bichat i Rue Alibert. Strzelano z jednego bądź dwóch samochodów marki Seat (jeden z nich na belgijskich numerach rejestracyjnych). W Le Carillon i Le Petit Cambodge łącznie zastrzelonych zostało 15 ludzi. Pomiędzy 21.20 a 21.53 miały miejsce trzy eksplozje blisko stadionu narodowego Stade de France - pierwsza z nich uśmierciła zamachowca-samobójcę i jedną osobę. Była godzina 21.16, dwudziesta minuta meczu towarzyskiego między Francją a Niemcami. Na stadionie mecz oglądał prezydent Francji François Hollande, który szybko został ewakuowany. W trakcie pokazu meczu na żywo słychać odgłosy dwóch eksplozji. Wszystkie eksplozje spowodowali zamachowcy-samobójcy detonując pasy z materiałami wybuchowymi. Trzeci zamachowiec-samobójca wysadził się blisko stadionowego McDonalda. W wyniku strzelaniny w Fontaine-au-Roi ginie 5 osób - zostają zastrzeleni przez zamachowca siedząc na zewnątrz kawiarenki Café Bonne Bière. Do masowego mordu doszło też w restauracji La Belle Équipe przy rue de Charonne około godziny 21.50. Islamski terrorysta zastrzelił 19 osób siedzących na zewnętrznych tarasach. O godzinie 21.40 zamachowiec-samobójca wysadził się także na Bulwarze Voltaire'a - w kawiarni Comptoir Voltaire. Wpierw złożył jednak zamówienie. 15 osób zostało rannych, jedna ciężko.

Do największej masakry doszło na sali koncertowej Le Bataclan przy Boulevard Voltaire w trakcie koncertu Eagles of Death Metal w chwili odgrywania 6 kawałka na żywo (godzina 21.40). Analogia do niedawnego tragicznego pożaru w klubie Colectiv w Bukareszcie (o którym zresztą tutaj pisałem) nasuwa się sama. Trzech zamaskowanych i ubranych na czarno zamachowców z AK-47 zaczęło strzelać do widowni i obrzuciło ją granatami. Byli zdeterminowani, by zabić jak najwięcej osób. Słyszano okrzyki "Allahu akbar". Atak trwał około 20 minut, ludzie uciekali gdy terroryści przeładowywali broń. Wzięli od 60 do 100 zakładników gdy na zewnątrz pojawiły się siły policyjne. Z tego co zdążyłem się zorientować muzycy Eagles of Death Metal zdążyli uciec przez backstage na zewnątrz budynku. Podobnie muzycy supportu - austriackiej kapeli White Miles. Zamachowcy zaczęli strzelać do policji i ambulansów, gdy te się pojawiły. O godzinie 00.15 doszło do szturmu policji na salę koncertową, który zakończył się o 00.58. W Bataclan zginęło łącznie 89 osób, w tym trójka terrorystów. Dwóch z nich zdetonowało pasy z materiałami wybuchowymi, trzeci wybuchł upadając na ziemię zastrzelony. Wśród ofiar cywilnych znaleźli się francuski krytyk muzyczny Guillaume B. Decherf i menadżer merchu Eagles of Death Metal Nick Alexander. W Le Bataclan miał zagrać następnego dnia zespół Deftones, koncert odwołano. Inne przyszłe zresztą też. Podobno niektórzy członkowie Deftones byli w Bataclan na krótko przed masakrą, ale w porę opuścili klub.

Łącznie zginęło 7 islamskich radykałów: sześciu po zdetonowaniu pasów z materiałami wybuchowymi (akty samobójcze), jeden zastrzelony przez siły policyjne. Na ulice Paryża wkroczyło wojsko, pierwszy raz od czasów II Wojny Światowej Francja zamknęła czasowo swoje granice.

Znowu mamy sytuację kryzysową w trakcie koncertu. Sprawcy zamachów w Paryżu działali wyjątkowo perfidnie - wybrali wieczór, czyli porę dnia podczas której mnóstwo osób po prostu się bawi. Byłem w Paryżu w lipcu 2015 roku i chyba nieprędko się tam pojawię. Odnoszę wrażenie że zamachy paryskie z 13-14 listopada 2015 roku to mogła być reakcja odwetowa za zabicie Jihadi Johna, ale to tylko spekulacja z mojej strony. Zapewne zamach zorganizowany był już o wiele wcześniej, więc rodzi się pytanie: gdzie były francuskie służby wywiadowcze? Od czego one są? Być może w reakcji odwetowej za zamachy ktoś podpalił część osławionej Dżungli pod Calais. Jak się sytuacja rozwinie? Czy będą kolejne zamachy? Będę informował na bieżąco.

Video francuskiego dziennikarza przedstawia moment zamachu na salę koncertową Bataclan. Uwaga: jest dość drastyczne.

https://www.dailymotion.com/video/x3dqzx9_images-de-la-fusillade-au-bataclan_news

EDIT: To Państwo Islamskie przyznało się do przeprowadzenia serii ataków w Paryżu. Niespodzianki nie ma. Wśród zamachowców z Paryża był co najmniej jeden obywatel Francji, a także dwóch 'imigrantów', którzy przedostali się na grecką wyspę Leros. Zamachowcy-samobójcy używali nadtlenku acetonu (peroksyacetonu, TATP) jako materiału wybuchowego. Odnoszę wrażenie że nie ma mechanizmów skutecznej i efektywnej weryfikacji wśród uciekinierów terrorystów, tudzież osób podatnych na przyszłą radykalizację. Nie ma i nie będzie. Ponieważ nikt tego w pełni nie kontroluje. Co prawda służby wywiadowcze danego kraju zatrzymują osoby podejrzewane o terroryzm, ale tutaj kompletnie zawiodły. Nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Nie ma żadnej gwarancji, iż wśród uchodźców czy imigrantów nie znajdą się osoby, które w przyszłości przejdą ideologiczne pranie mózgu i staną się ekstremistami. A wtedy ulice kraju, który ich gorliwie przygarnął spłyną krwią...

Zidentyfikowani mordercy z Paryża: 1) 20-letni Bilal Hadfi, urodzony w Belgii, walczył wraz z ISIS w Syrii 2) Ahmed Almuhamed - 25-latek, który dostał się do Francji pozując na syryjskiego uchodźcę 3) mieszkający w Paryżu 29-letni Omar Ismaël Mostefal, identyfikacja za sprawą oderwanego po eksplozji palca. 4) 28-letni mieszkaniec Paryża Samy Amimour. 5) Przy jednym ze stadionowych zamachowców-samobójców odnaleziono syryjski paszport. 6) Zamachowca-samobójcę z restauracji Comptor Voltaire zidentyfikowano jako urodzonego we Francji w 1984 roku Ibrahima Abdeslama. 7) Organizatorem zamachu ma być 29-letni obywatel Belgii marokańskiego pochodzenia Abdelhamid Abaaoud, który jak się potem okazało przebywał w paryskiej dzielnicy Saint-Denis i tam został zastrzelony przez antyterrorystów. Trwają poszukiwania pozostałych terrorystów m.in. 26-letniego obywatela Francji Salaha Abdeslama, brata Ibrahima Abdeslama, który zginął w Comptor Voltaire. Bracia Abdeslam byli członkami komórki terroru z muzułmańskiej dzielnicy Brukseli Molenbeek, w której dokonano szeregu zatrzymań. Oto jak bezrobocie i brak perspektyw wśród młodych 20-30 letnich muzułmanów prowadzi do radykalizacji i islamskiego ekstremizmu. Może wreszcie o Molenbeek jako o wylęgarni terroru usłyszy świat.

wtorek, 3 listopada 2015

Kilka refleksji na temat pożaru w nocnym klubie Colectiv w Bukareszcie















Wpierw krótko o samej tragedii: na godzinę przed północą w sobotę 30 października 2015 roku w trakcie koncertu metalcorowej kapeli Goodbye to Gravity, która promowała najnowszy album "Mantras of War" (2015) doszło do pożaru spowodowanego przez nieostrożne użycie efektów pirotechnicznych. Zapaliła się łatwopalna pianka poliuretanowa i płomienie rozprzestrzeniły się bardzo szybko. Wystarczyła jedna iskra, zapaliła się kolumna, a potem sufit, który runął na spanikowanych ludzi. A w klubie było od 300 do 500 osób, bo koncert był darmowy. Nie było natychmiastowej reakcji ze strony tłumu, gdyż ludzie myśleli że płomienie stanowią część widowiska. Dopiero gdy zapalił się sufit ludzie zaczęli panikować i wytworzył się zator (masowy pęd) do jedynego wyjścia z klubu. Dwuczęściowe drzwi były tylko w połowie otwarte, zatem ludzie deptali się wzajemnie i wspinali się na innych, byleby tylko wydostać się z Colectiv. Wybijano szyby w oknach, ludzie dusili się od dymu, mdleli od niego, łamali innym nogi, doznawali poparzeń. Wybuchł chaos. W tej chwili bilans tragedii w klubie Colectiv wynosi 32 zabitych oraz 179 osób rannych (142 osoby hospitalizowane, wiele w stanie ciężkim). Liczba zabitych może zatem wzrosnąć. 27 osób zginęło na miejscu z powodu oparzeń i inhalacji dymu (14 mężczyzn, 9 kobiet). Zginęli gitarzyści zespołu Vlad Țelea i Mihai Alexandru. Dwie ofiary śmiertelne stały się bohaterami w Rumunii: Claudiu Petre, fotograf i bloger, który dwa razy wrócił do klubu i uratował kobietę zanim sam umarł oraz perkusista Goodbye to Gravity Adrian Rugină, który podobno uratował 5 osób wydobywając je z zatoru zanim udusił się dymem. Przez ulice Rumunii przetaczają się masowe protesty, kondolencjom nie ma końca, a trzej właściciele klubu są przesłuchiwani. Wiele zespołów metalowych na Facebooku wspomina ofiary pożaru. Piękny tribute zrobiły chociażby My Dying Bride, Negura Bunget, Moonspell oraz Saturnus - zwłaszcza muzycy tej ostatniej kapeli na kilka dni przed tragicznym pożarem zagrali w Colectiv koncert korzystając w jego trakcie z pirotechniki.

Wielokrotnie byłem na podziemnych koncertach metalowych w małych klubach. I chyba zacznę patrzeć na zabezpieczenia tych miejscówek w razie gwałtownego pożaru. W Colectiv była tylko jedna niewielka gaśnica i tylko jedno wyjście - w dodatku bardzo wąskie. W chwili pożaru na powierzchni zaledwie 425 metrów kwadratowych przebywało 300-500 ludzi. Cóż to musiał być za tłok. 9 grudnia 2009 roku w rosyjskim klubie Lame Horse doszło do jeszcze gorszej tragedii spowodowanej przez pirotechnikę. Zginęło 156 osób z powodu poparzeń, zadeptania i wdychania dymu. Zdaje sobie sprawę z tego że niektóre zespoły chcą nadać swoim występom posmak widowiska poprzez zastosowanie efektów pirotechnicznych, jednak uważam że pirotechnika w trakcie koncertów w małych klubach powinna zostać zakazana. Mam nadzieję że nigdy nie będzie mi dane doświadczyć takiego horroru, jaki przeżyli młodzi ludzie oglądający występ Goodbye to Gravity. Nie przestanę chodzić na gigi metalowe i pochodne, ale będę ostrożniejszy.

Wszystkie zdjęcia tutaj zaprezentowane zostały zrobione na chwilę przed pożarem (jedno już w trakcie). Ku przestrodze.

Podobno pożar wybuchł w trakcie grania na żywo przez Goodbye to Gravity utworu "The Day We Die". Ile w tym prawdy, ile plotki nie wiem.

Skala tej tragedii robi się coraz bardziej przerażająca: http://www.romaniajournal.ro/colectiv-club-fire-90-patients-in-critical-and-serious-condition-seven-surgeons-taking-care-of-one-patient/

UPDATE: Płomienie rozprzestrzeniły się w Colectiv błyskawiczne, klub spłonął w ciągu zaledwie dwóch minut. Powietrze w klubie zawierało kombinację trucizn, które powodowały zatrucia i poparzenia niewidziane dotąd przez doświadczonych lekarzy. Widzowie w trakcie pożaru zostali zatem narażeni na ekstremalną chemiczną agresję. W dodatku gąbka na suficie i kolumnach topiła się i gorące krople opadały na skórę młodych ludzi. Toksyczne substancje zawarte w powietrzu to tlenek węgla (czad), kwas cyjanowodorowy, kwas solny (chlorowodorowy) i tlenek azotowy. Tlenek węgla łączy się z hemoglobiną we krwi i formuje karboksyhemoglobinę zabijając natychmiast. Kwas cyjanowodorowy i tlenek azotowy są bardzo toksyczne. Ofiary wdychały także dwa inne gazy: toluen i ksylen. Osoby, które wróciły do klubu, by ratować uwięzionych zabił zapewne CO, tlenek węgla.

EDIT 10 listopada 2015 roku - Ofiary tragicznego pożaru w klubie Colectiv umierają w szpitalu. 7 listopada z powodu odniesionych obrażeń umiera 9 osób (8 obywateli Rumunii i włoska studentka z Neapolu Tullia Ciotola), 8 listopada umierają trzy inne osoby, w tym obywatel Turcji. Zmarł m.in. perkusista Goodbye to Gravity Bogdan Enache. Obecny bilans kataklizmu to 48 osób zabitych i zmarłych i 164 ranne (71 osób hospitalizowanych, 14 wciąż w stanie krytycznym). Ostatnią jak dotąd zmarłą ofiarą pożaru jest 25-letni fotograf koncertowy pracujący dla "Let's Rock Romania" Liviu Zaharescu, który był w klubie wraz z dziewczyną (jej stan jest ciężki). W szpitalu w Izrealu zmarła także młoda dziennikarka i fotograf Teodora Maftei. Z powodu wysokich kosztów właściciele klubu nie kupili odpornego na ogień dźwiękoszczelnego materiału. I oto mamy rezultat.

http://www.romaniajournal.ro/tag/colectiv-club/

niedziela, 5 kwietnia 2015

Andreas Lubitz: Piloci samobójcy

















Chciałem napisać o Andreasie Lubitzu i rozbiciu przez niego samolotu Germanwings Lot 9525 wcześniej (kiedy ta informacja była świeża i szokująca), ale brak dostępu do sieci mi to uniemożliwił. Urodzony 18 grudnia 1987 roku 27-letni Lubitz rozbił samolot 24 marca 2015 roku we francuskich Alpach popełniając tzw. samobójstwo rozszerzone i zabijając siebie i 144 pasażerów i 5 członków załogi. Przynajmniej w to nie powątpiewa francuska i niemiecka prokuratura. Airbus A320 lecący z Barcelony do Dusseldorfu rozbił się we francuskich Alpach 100 km od Nicei (w pobliżu komuny Prads-Haute-Bléone) 8 minut po utracie kontaktu z wieżą kontroli lotów. Miejsce rozbicia się samolotu to mierzący w najwyższym wierzchołku 2961 metrów masyw Massif des Trois-Évêchés, a konkretnie wschodnia strona szczytu Tête du Travers. Nikt nie ocalał, a samolot po uderzeniu rozbił się na niewielkie fragmenty (największy o rozmiarze samochodu). Wszyscy zginęli - głównie pasażerowie z Niemiec i Hiszpanii. 34-letni kapitan Patrick Sondenheimer wyszedł w trakcie lotu do toalety. Wówczas drugi pilot Andreas Lubitz zamknął się w kokpicie samolotu i zablokował drzwi. Patrick domagał się przez interkom aby go wpuścić, w końcu zaczął walić w drzwi, ale Andreas milczał. Ustawił autopilota na tryb obniżania się o 30 metrów i zmodyfikował jego ustawienia, aby Airbus przyśpieszył. Samolot uderzył w miejsce katastrofy z prędkością 700 km na godzinę. Na krótko przed uderzeniem pasażerowie zaczęli krzyczeć, co można usłyszeć w nagraniu z urządzenia kokpitu.

Cierpiący na depresję Andreas Lubitz celowo rozbił samolot popełniając samobójstwo rozszerzone albo dosadniej okrutny masowy mord. Analogie z wieloma przypadkami masowych morderstw zakończonych samobójstwem sprawcy nasuwają się same. Jaka w końcu jest różnica pomiędzy Lubitzem a mordercą, który na uniwersytecie strzela do studentów, po czym zanim zostanie złapany bądź zastrzelony przez organy ścigania strzela sobie w łeb. W tej jednak sytuacji pasażerowie i członkowie załogi byli kompletnie bezsilni. Nie dało się nic zrobić i to w tej sprawie jest najbardziej przerażające. Lubitz ukrywał przed pracodawcą to, że leczył się psychiatrycznie. Analiza jego tabletu wykazała, iż wpisywał w wyszukiwarce "sposoby na popełnienie samobójstwa" czy "zabezpieczenia drzwi kokpitu". Najwyraźniej planował rozbicie samolotu już od pewnego czasu. Nie działał pod wpływem impulsu jak 'typowy' samobójca. Kierowała nim agresja, gdyż samobójcy zazwyczaj chcą popełnić samobójstwo niezauważeni przez innych. Chciał zaistnieć w świadomości otoczenia jako samobójca/masowy morderca. Chciał zostać zapamiętany, co było przejawem osobowości narcystycznej. Być może kłopoty z płcią przeciwną przeważyły o podjęciu tej ostatecznej decyzji przez Lubitza. Był człowiekiem emocjonalnie wrażliwym, którzy nabrał przekonania utraty kontroli nad swoim życiem. Jednocześnie umiał się doskonale maskować. Rozbicie samolotu ze 149 osobami na pokładzie było jego manifestem. Zacząłem się zastanawiać czy wcześniej były przypadki celowego rozbicia samolotów przez pilotów jako akty samobójcze. Oto co znalazłem:

1) 26 września 1976 roku - Aeroflot, pilot startuje z lotniska Nowosybirsk-Severny i rozbija samolot o kompleks mieszkaniowy, w którym mieszkała jego eks-żona. Ginie 12 osób, w tym sprawca.
2) 5 stycznia 1977 roku - 23-letni pilot Colin Richard Forman rozbija samolot Beechcraft Baron o budynek Connair. Ginie 5 osób łącznie z pilotem-samobójcą, którego ostatni raport brzmi "Lepiej jest umrzeć z honorem niż żyć bez niego".
3) 22 sierpnia 1979 roku - 23-letni mechanik pracujący na lotnisku w Bogocie kradnie samolot Hawker Siddeley HS 748 i rozbija go na przedmieściach Bogoty. Giną 3 osoby oraz pilot.
4) 9 luty 1982 roku - Lot Japan Airlines 350, samolot Douglas DC-8 rozbija się przy lądowaniu na lotnisku Haneda w Tokio Bay. Kapitan Seiji Katagiri celowo rozbija samolot. 24 osoby giną ze 166 pasażerów i 8 członków załogi. Katagiri zostaje uratowany i poddany leczeniu psychiatrycznemu.
5) 15 września 1982 roku - Pilot lekkiego samolotu popełniając samobójstwo rozbija maszynę na lotnisku w mieście Bankston w Australii.
6) 13 lipca 1994 roku - Rosyjski inżynier lotnictwa kradnie samolot z bazy wojskowej Kubinka, okrąża lotnisko, po czym się rozbija.
7) 21 sierpnia 1994 roku - Lot Royal Air Marock 630 z Agadiru do Casablanki, celowe rozbicie samolotu ATR 42 po 10 minutach lotu w górach Atlas (Douar Izounine) przez 32-letniego pilota Younesa Khayata. Giną łącznie 44 osoby, w tym książę Kuwejtu i jego żona.
8) 19 grudnia 1997 roku - Lot SilkAir 185 z Dżakarty do Singapuru, samolot Boeing 737-300 rozbija się w rzece Musi (południowa Sumatra). Ginie 97 pasażerów i 7 członków załogi. Sugerowana, acz dyskusyjna przyczyna: samobójstwo kapitana samolotu.
9) 11 października 1999 roku - Chris Phatswe kradnie samolot ATR-42 i po czterech godzinach krążenia wokół lotniska w Gaborone w Botswanie rozbija go niszcząc trzy inne samoloty. Przed kraksą lotnisko zostaje ewakuowane.
10) 31 październik 1999 roku - Lot EgyptAir 990 z Los Angeles do Kairu - 36-letni pierwszy oficer Adel Anwar po wyjściu kapitana z kokpitu rozbija samolot Boeing 767 o wody Atlantyku powtarzając kilkakrotnie "Polegam na Bogu". Ginie 217 osób na pokładzie.
11) 5 stycznia 2002 roku - 15-letni nastolatek Charles J. Bishop kradnie samolot Cessna 172 i rozbija go o budynek Bank of America w Tampa na Florydzie. Chłopaka zainspirował do działania Osama Bin Laden i 11 września 2001 roku.
12) 18 kwietnia 2002 roku - 65-letni Luigi Fasulo pilotujący samolot Rockwell Commander 112 uderza w wieżę Pirelli w Mediolanie. Giną pilot i dwaj prawnicy w budynku, rannych zostaje 30-40 osób. Prawdopodobna przyczyna: spektakularne samobójstwo pilota.
13) 18 luty 2010 roku - Andrew Joseph Stack III pilotujący lekki samolot Piper Dakota celowo rozbija maszynę o budynek I biura Echelon w Austin w Teksasie. Giną pilot oraz 68-letni menadżer Vernon Hunter.
14) 29 listopada 2013 roku - Lot LAM Mozambique Airlines 470 z Maputo w Mozambiku - samolot Embraer 190 rozbija się w Parku Narodowym Bwabwata w Namibii. Pilot zmienia ustawienia autopilota i celowo rozbija samolot. Ginie 27 pasażerów i 6 członków załogi.
15) 8 marca 2014 roku - Lot Malaysia Airlines 370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Samobójstwo rozszerzone pilota Boeinga 777 to jedna z możliwości, których nie należy bagatelizować. Wraku do tej pory nie odnaleziono, podobnie czarnych skrzynek.

Oto do czego prowadzi obniżony poziom serotoniny i oksytocyny.

wtorek, 10 marca 2015

Opuszczone miasta Fukushimy



















11 marca 2011 roku miała miejsce katastrofa w elektrowni atomowej Fukushima Daiichi będąca następstwem trzęsienia ziemi i tsunami Tōhoku w wyniku którego zginęło 15889 ludzi, a 2601 osób uznano za zaginione. Strefa zamknięta wokół elektrowni atomowej Fukushima Daiichi obejmuje obszar o powierzchni 800 km kwadratowych. Miasta widma opuszczone przez ich mieszkańców to Futaba, Okuba, Tomioka i Namie. Do Futaba mieszkańcy mogą przyjechać zaledwie na kilka godzin w miesiącu. Wszystkie te cztery miasta znajdują się w strefie zamkniętej. Z Namie ewakuowano 21 000 mieszkańców - strefa ewakuacji wokół Fukushimy wyniosła 32 km. Opuszczone domy, sklepy, ulice, zardzewiałe poprzewracane samochody, chwasty i trawa porastające rozpadliny w chodnikach i ulicach. Znaki ostrzegawcze informujące kierowców aby z powodu skażenia nie opuszczali pojazdów, nie otwierali okien i nie stykali się z tamtejszym powietrzem. Tysiące worków na śmieci położonych jedne na drugich i zawierających skażoną ziemię, gałęzie, krzaki oraz inne radioaktywne odpady. Post-apokliptyczny krajobraz zniszczenia i radioaktywnej kontaminacji. Do strefy zamkniętej mieszkańcy miast widm będą mogli wrócić najwcześniej w roku 2017 o ile nie później. Pytanie czy w ogóle zechcą tam wrócić. Rząd japoński bardzo by tego chciał, gdyż mógłby w ten sposób zaoszczędzić pieniądze.