Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Austria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Austria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 czerwca 2025

Artur A. jako sprawca szkolnej masakry w Graz

                                                     

Kolejna active shooter situation, tym razem w austriackiej szkole gimnazjalnej BORG w Graz (Austria). O godzinie 10.00 21-letni eks-uczeń tej szkoły Artur A. dokonał masakry w dwóch pomieszczeniach klasowych oddając łącznie około 30 strzałów do uczniów i nauczycieli. Zginęło 10 osób, w tym siedmiu uczniów i dwoje osób dorosłych, w tym nauczyciel. Sprawca posługiwał się pistoletem Glock i strzelbą. Ofiary śmiertelne to sześć osób płci żeńskiej i trzy płci męskiej. 12 osób zostało rannych, w tym niektóre ciężko (jedna z ofiar zmarła w szpitalu osiem godzin później). Dwie ofiary śmiertelne (17-latek i nastolatka) pochodziły z Bośni. 

Na Twitterze znalazłem info, że sprawcą masowego mordu w Graz jest 21-letni Artur Avetisyan, ale muszę tą informację jeszcze potwierdzić. Natomiast faktem jest, że Artur A. odebrał sobie życie w łazience szkolnej zanim dorwała go specjalna jednostka policyjna Cobra. Legalnie posiadał zarówno strzelbę, jak i pistolet. Pozostawił po sobie notkę samobójczą. Podobno w szkole był nękany (bullying). 

Cóż, strzelaniny szkolne to nie tylko amerykański wynalazek. Zdarzały się już w Finlandii, Niemczech, Rosji czy Austrii. Wpis niniejszy jutro aktualizuję o nowe fakty. Tymczasem odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o szkolnych mass killers.

https://dtbbth.blogspot.com/2022/05/salvador-ramos-i-masakra-w-szkole.html

niedziela, 8 września 2024

Confess, Monument of Misanthropy, Malevolent Creation i Belphegor w 2Progi, 07.09.2024 (fotorelacja)

                                                               







W zasadzie jakoś szczególnie nie planowałem wybrać się na niniejszy koncert, ale wygrałem na niego bilet, zatem wskazane było pojawić się 7 września 2024 roku w poznańskim 2Progi, w którym obecnie (obok Minogi) odbywają się najciekawsze koncerty metalowe i alternatywne w Poznaniu. Nie zanosi się póki co na odrodzenie poznańskiego klubu u Bazyla. 5 września Malevolent Creation i Belphegor wystąpiły w warszawskim klubie Proxima mimo skąpych frekwencyjnie protestów ze strony Krucjaty Młodych, które nic nie dały i jakichś dziwnych petycji. No bo wiadomo, że zespoły pokroju Belphegor czy Malevolent Creation deprawują młodzież, gdyż 'ich muzyka jest przesiąknięta satanizmem, złem i ohydą'. Śmieszne jest to, że takie protesty odbywają się przed wydarzeniami zamkniętymi, biletowanymi, na które przychodzą osoby chętne do posłuchania metalu na żywo. Metalu, który bywa prowokacyjny, bluźnierczy, okultystyczny, sataniczny, dekadencki, nihilistyczny. Jednak sekciarskie i służalcze monoteizmy, w tym, rzecz jasna, chrześcijaństwo także potrafią być zdeprawowane, pełne fałszu i hipokryzji, przesycone złem i ukrywaną perwersją. Na szczęście w Poznaniu cyrku z protestem grupki katolickich radykałów zabrakło i można było bez przeszkód posłuchać czterech zagranicznych zespołów. 

Na początek Confess, czyli groove/thrash metal z Iranu/Norwegii. Pierwotnie zespół powstał w 2010 roku w Teheranie, ale dwaj muzycy Confess zostali tam aresztowani w 2015 roku. Zarzucono im bluźnierstwo ('treści antyreligijne, sataniczne, antyrządowe i wywiady z zakazanymi zagranicznymi rozgłośniami radiowymi'), groziła im egzekucja, ostatecznie muzycy zostali w 2019 roku skazani łącznie na 14.5 lat więzienia i chłostę. Czego oczekiwać od Iranu, kraju islamskiego zamordyzmu, w którym muzyka, metal, koncerty są zakazane, a kobiety są od lat traktowane jako podludzie? W każdym razie muzycy Confess (wokalista i basista) uciekli przez Turcję do Norwegii, gdzie uzyskali azyl, dokoptowali norweskich muzyków i dalej tworzą. Z tego też względu odebrałem groove/nu/thrash metal Confess bardzo pozytywnie, gdyż spodobała mi się determinacja i wywrotowość Irańczyków. Mam znajomą Irankę, która wciąż mieszka w Iranie i marzy o tym, aby się stamtąd wynieść. Reżimy autokratyczne i religijne tłamszą wolność jednostki, także w sferze upodobań muzycznych. Iran jest niestety tego smutnym dowodem. Koncertowo Confess mnie kupili, był ciężar, bujający groove, dobry growlujący wokal Nikana Khosravi i kilka okazji do headbangingu. Polecam odsłuch. 

https://confessband.bandcamp.com/album/revenge-at-all-costs

Austriaków z Monument of Misanthropy widziałem w 2019 roku w Bazylu, gdy supportowali Ragnarok i Immolation. Wiedeńczycy grają brutalny death metal bardziej w estetyce Dying Fetus, aborted i Devourment niż Morbid Angel czy Cannibal Corpse. Sporo w death metalu Monument of Misanthropy jest chwytliwości i groove'a. W warstwie lirycznej przewija się tematyka seryjnych morderców. Dość powiedzieć, że w 2021 roku Monument of Misanthrophy wydali album "Unterweger" dotyczący seryjnego mordercy dziesięciu kobiet Jacka Unterwegera wywodzącego się z austriackich elit. Tak czy owak, momentami brutalny death metal MoM wydawał mi się ciut monotonny, ale jeśli i tak bawiłem się na koncercie Austriaków całkiem nieźle. Ich numery takie jak 'Exceptionally Sadistic" są krótkie i kompaktowe. Poniżej odsłuch:

https://monumentofmisanthropy.bandcamp.com/album/anger-mismanagement

Cóż, przyznaję się bez bicia, że nigdy nie widziałem Malevolent Creation na żywo, jakoś nigdy nie było ku temu okazji, a gdy zaczynałem słuchać metalu w drugiej połowie lat 90tych to była to dla mnie bardzo ważna kapela. Do tej pory posiadam kilka płyt Malevolent Creation na CD np. "Warkult", "Stillborn", "In Cold Blood", "The Fine Art of Murder" czy "The Will to Kill", choć dość dawno do nich nie wracałem. Muszę niebawem zrobić sobie dzień z death metalem Malevolent Creation i trochę uzupełnić ich dyskografię, bo do tego zespołu mam duży sentyment. Z najstarszego składu Malevolent Creation pozostał tylko gitarzysta Phil Fasciana, a na wokalu od 2022 roku growluje Deron Miller. Pamiętam też jak przygnębiła mnie w lipcu 2018 roku wiadomość o śmierci wokalisty MC Bretta Hoffmana na raka prostaty. Koncertowo Amerykanie wymietli. Doskonale zagrany, precyzyjny, gniotący death metal zmuszający do częstego moshingu i headbangingu. Świetny kontakt z publicznością (muzycy np. pytali co to znaczy po polsku skandowane 'napierdalać') i mocarne brzmienie na żywo. Nie jestem pewien setlisty, ale wyłapałem np. "Alliance or War", "Dominated Resurgency", "Coronation of Our Domain", "Monster", "Homicial Rant", "Multiple Stab Wounds", "Infernal Desire", "Living in Fear", "Kill Zone", "Blood Borthers" i chyba "Eve of the Apocalypse".

Odsłuch: https://centurymedia.bandcamp.com/album/the-13th-beast-bonus-tracks-edition

I w ramach ciekawostki demo szwajcarskiego Silent Death z 1995 roku z Brettem Hoffmanem (ex-Malevolent Creation) na wokalu:

https://www.youtube.com/watch?v=plDuyuIUbkc

No i dochodzimy do sedna sprawy, czyli koncertu Austriaków z Belphegor. Odnoszę wrażenie, że trochę publiczności przyszło wyłącznie na koncert Belphegor (liczne noszone koszulki, sporo osób na merchu). Belphegor wywołuje ambiwalentne odczucia także w środowisku metalowym. Niektórzy nie trawią choćby ich albumów nagrywanych dla Nuclear Blast. Ja też mam wrażenie, że obecnie muzyka Austriaków przypomina black death Behemoth z domieszką Morbid Angel. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale też nie jestem jakimś wybitnym fanem Austriaków. Natomiast ten zespół budzi kontrowersje ze względu na wyrazistą sataniczno-blasfemiczną otoczkę. Jednakże prowokacja, dekadencja i nihilizm były obecne w death i black metalu od zawsze i jakieś marginalne protesty środowisk kościelnych tego nie zmienią. A polska młodzież się laicyzuje, o czym świadczy obecność wielu młodych metalowców na Belphegor (pozdrawiam dwóch młodych chłopaków stojących obok mnie na Belphegor oraz piękną dziewczynę z niebieskimi włosami - świetne tatuaże!) Sam koncert Belphegor przypominał bluźnierczą ceremonię (kadzidła, zwierzęce czaszki, dwie maczety, odwrócony krzyż na piersi postawnego wokalisty Belphegor, Helmutha). Wczorajszego wieczoru najlepszy koncert dali według mnie Amerykanie z Malevolent Creation, jednak Belphegor też mnie zaintrygował (trupi wygląd muzyków, sporo mrocznego miażdzenia w umiarkowanych tempach). Frekwencja dopisała, jak widać sporo metalowców nie pojechało na Summer Dying Loud 2024. A totalnie posępny Helmuth uśmiechnął się parę razy w trakcie koncertu Belphegor i łyknął solidną porcję whisky z butelki. 

Odsłuch: https://belphegor-austria.bandcamp.com/album/the-devils

I dla porównania starszy materiał od Belphegor:

https://belphegor-austria.bandcamp.com/album/blutsabbath-remastered-2021

https://belphegor-austria.bandcamp.com/music

Starsza fotorelacja z koncertu Belphegor w 2018 roku:

https://dtbbth.blogspot.com/2018/07/de-profundis-melechesh-i-belphegor-w.html

Następny koncert w planach: IAMX w Tamie 9 września br. Trzeba odpocząć od ciężkich brzmień i zagłębić się trochę w brzmienia gotyckie/elektroniczne. 

Zdjęcia wrzuciłem trochę nie po kolei, ale chrzanić to. Blogspot powoli robi się dość problematyczny, jeśli chodzi o wrzucanie zdjęć. 

niedziela, 11 września 2022

Wiedeń: cmentarz Hietzing i grób malarza Gustawa Klimta

                                                       




















Na początku września miałem okazję krótko wizytować po raz kolejny Wiedeń. Zaowocowało to odwiedzeniem kilku nowych miejsc. Na pierwszy ogień pójdą dawny dom krwawej hrabiny Elżbiety Batory (udało się zajrzeć na jego podwórze, zazwyczaj zielone drzwi są zamknięte), mikronacja artystyczna Kugelmugel na wiedeńskim Praterze, cmentarz Hietzing, na którym spoczywa słynny austriacki malarz-secesjonista (skandalista) Gustaw Klimt (sporo cudownej sztuki funeralnej i prosty, by nie rzec minimalistyczny grób Klimta) oraz rotunda Narrenturm - ongiś szpital psychiatryczny, obecnie ciekawe muzeum patologiczno-anatomiczne z wieloma makabrycznymi eksponatami (wady letalne płodu, choroby układu odpornościowego, bakteryjne i wirusowe, pożerające tkanki nowotwory). Zdjęć ekspozycji nie mam zbyt wiele, bo generalnie nie wolno tam fotografować. Przy okazji polecam wcześniejszą galerię z wiedeńskiego cmentarzyka samobójców/topielców. Po powrocie do domu czekała na mnie przesyłka z fan.pl obejmująca albumy Shape of Despair (Finlandia, funeral doom), Funeral (Norwegia, epicki doom metal) i Dark Sanctuary (Francja, neoclassical darkwave). 

https://dtbbth.blogspot.com/2021/12/cmentarz-bezimiennych-friedhof-der.html

https://dtbbth.blogspot.com/2021/12/ungarisches-haus-wegierski-dom-elzbiety.html 

Przy okazji jeśli już tutaj zaglądacie to obczajcie zapowiedź nowego albumu Włochów z European Ghost - znakomitego zespołu darkwave/post-punkowego. 

https://www.youtube.com/watch?v=GTr1ne61bWM

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Cmentarz Bezimiennych (Friedhof der Namenlosen) w Wiedniu

                                                   






























Cmentarz Bezimiennych (Friedhof der Namenlosen) w Wiedniu. Miejsce znalezione na Atlas Obscura. Zwany także cmentarzem topielców, samobójców. Spoczywają na nim bezimienni wyłowieni z Dunaju, którym odmówiono katolickiego pochówku na wiedeńskim Cmentarzu Centralnym: samobójcy, ofiary wypadków i morderstw np. utopione dzieci. Stara sekcja cmentarza opuszczona i zarośnięta przez przybrzeżny las; na nowej spoczywają 104 osoby, w tym 61 niezidentyfikowanych ciał, które Dunaj przywlekł na brzeg. Jeden z najpiękniejszych i zarazem najsmutniejszych cmentarzy, na których byłem, prosty, czarne żelazne krzyże i dużo dziecięcych zabawek. W zamkniętym domku przycmentarnym drewniana dziecięca trumna. Dla kontrastu tuż obok dwa elewatory zbożowe i fabryka. To jedno z miejsc, które pojawiły się w filmie romantycznym "Before Sunrise" (1995) z Julie Delpy i Ethanem Hawke. Starałem się skupić na fotograficznych detalach, ale z tym cmentarzykiem wiąże się wiele mrocznych historii, które zaraz przytoczę. W każdym razie jedyne w Europie miejsce poświęcone ofiarom rzeki, w tym przypadku wspomnianego Dunaju, który wyrzucał ciała topielców i topielic na brzeg. 

Tak jak wspomniałem do 1940 roku na tym cmentarzu chowano samobójców i samobójczynie, ofiary niewyjaśnionych morderstw czy wypadków. Grzebano tutaj zwłoki bezimiennych wyrzucone przez Dunaj. Na czarnych żelaznych krzyżach widnieją niemniej proste napisy: Kobieta, Mężczyzna, Bezimienny, Nieznany, czasem jest podana data, kiedy wyłowiono ciało. Nie wszystkie groby są anonimowe np. na jednym z dziecięcych grobów jest informacja, że dziecko zostało utopione. Poruszyła mnie także historia pewnej służącej, która odtrącona przez zakochanego w niej arystokratę rzuciła się w zimne objęcia Dunaju.

Wszystkie ciała (61 niezidentyfikowanych i 43 zidentyfikowane) pochowano na Cmentarzu Bezimiennych w latach 1900-40. Kaplica cmentarna powstała w 1935 roku, silosy zbożowe w 1939 roku. W 1940 roku na Friedhof der Namenlosen pochowano ostatnie ciało. Do 1939 roku ciała topielców grzebał tutaj lokalny grabarz Josef Fuchs, który zresztą opiekował się tym cmentarzykiem aż do swojej śmierci w 1996 roku w wieku 90 lat. Mężczyzna starał się identyfikować ciała osób, które grzebał. Warto dodać, że zidentyfikował wszystkie poza jednym. 

Warto zajrzeć na stronę cmentarzyka. Przepiękne, choć smutne miejsce, które uświadomiło mnie, że takich anonimowych grobów zapomnianych ludzi mogą być miliony. W Polsce też jest cmentarz bezimiennych w Antoninie koło Warszawy, na którym chowane są przede wszystkim osoby bezdomne.

http://friedhof-der-namenlosen.at/ 

Kawałek L'ame Imortelle poświęcony temu miejscu i Bezimiennym:

https://www.youtube.com/watch?v=_DBcGix9c5o 

Plus znacznie słynniejszy wiedeński Cmentarz Centralny (tym razem nie starczyło czasu, by zawitać tam ponownie). Przy okazji zaprzestałem tutaj wrzucania zdjęć z urbexów, choć nadal jeżdżę na urbexowe tripy. Zbyt dużo stron i kanałów na Youtube zajmujących się tą tematyką. Rozdmuchana w social media popularność zjawiska. Zbyt dużo wypraw w ostatnich latach. Za mało czasu na grzebanie się w tysiącach lepszych bądź gorszych zdjęć.

https://dtbbth.blogspot.com/2014/05/impresje-funeralne-z-wiedenskiego.html 

Zdjęcia wykonane przeze mnie i moją siostrę 4 XII 2021. Jedno z miejsc, które być może kiedyś nawiedzi mnie we snach.  

MORITURI (austriacki poeta Georg Heym, przekład: Andrzej Lam)

Gdy samobójcy chcą umrzeć przykładnie,
Nie unikają gwarnych ulic wtedy,
By ich prąd życia nie ominął zdradnie,
Gdy układają się do swojej śmierci.

Więc skaczą z mostów w pomroczne głębiny,
Z ludzkiego tłumu w krainę umarłych.
W rozgwarze miasta strzały nagle słyszysz,
Gdzie ci samotność z ciszą doskwierały.

Bo chociaż w trwodze duch się także mrozi,
To pragnie wszak przed śmierci jeszcze bramą,
Choć od okrutnej drętwieje ciemności,
By go do życia na powrót wezwano.

Więc od głębiny ciemnych lasów stronią,
Gdzie łzy padają tylko na kamienie,
I gdzie z ich duszy cierpień przeogromnych
Szydercze echo stokrotnie się śmieje.