Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nius. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 stycznia 2022

Ashling Murphy: morderstwo nad kanałem

              
Aktualna sprawa kryminalna z Irlandii, ale stwierdziłem, że warto o niej napisać z prostego powodu: sam mieszkam blisko Warty i Wartostrady, prawie codziennie chodzę na spacery (nie biegam tak jak ofiara), zarówno nad rzekę, jak i w jej bardziej odludne leśne okolice i często natykam się na rowerzystów, biegaczy, biegaczki, spacerowiczów czy kobiety wyprowadzające psy. 12 stycznia 2022 roku 23-letnia skrzypaczka i nauczycielka muzyki w szkole w Durrow (jej klasa 5-7 latków liczyła 28 dzieci), Ashling Murphy wyszła z domu w Tullamore godzinę po powrocie z pracy, by pobiegać. Została zaatakowana około godziny 16.00 lokalnego czasu w Cappincur, Tullamore, nad brzegiem Grand Canal przez nieznanego sprawcę i zmarła wskutek odniesionych obrażeń. Irlandzka policja na razie nie podaje informacji o charakterze tych obrażeń, ale nie należy wykluczyć motywu seksualnego napaści, która miała miejsce w biały dzień. Sprawca prawdopodobnie został spłoszony przez spacerujące dwie kobiety. Tak czy owak musiał być zdesperowany, gdyż dokonał napaści i morderstwa w miejscu, które jest popularne wśród spacerowiczów i biegaczy z Tullamore. To najgorszy koszmar dla każdej kobiety dbającej o aktywność fizyczną (biegającej, spacerującej, etc.), chcącej żyć bez strachu o własne bezpieczeństwo.

Irlandzka policja (Gardaí) aresztowała 40-letniego mężczyznę, ale go wypuściła i już nie jest on osobą podejrzaną. Działający samotnie sprawca nadal pozostaje na wolności. Poszukiwany jest posiadacz roweru górskiego Falcon Storm, który może mieć związek z atakiem. Napastnik mógł przemieszczać się tym rowerem, po czym spłoszony porzucił go i zbiegł.

Ta sprawa skojarzyła mi się z niedawnym brutalnym gwałtem i morderstwem dokonanym na polskiej studentce Paulinie Dembskiej w Garden Independence w Sliema (Malta) przez 20-letniego Abnera Aquilinę. 29-letnia Paulina została zgwałcona i uduszona wczesnym rankiem 2 stycznia 2022 roku przez sprawcę, którego nie znała. Zapewne tak samo jest i w przypadku Ashling: sprawca i ofiara nie znali się. Paulina także wyszła pobiegać i przy okazji dokarmić bezpańskie koty.

Takie sprawy jak powyższa są o tyle przerażające i niepokojące, gdyż mogą dotyczyć każdej dziewczyny, kobiety. W końcu to czynność najnormalniejsza pod słońcem: wyjść na dłuższy spacer czy pobiegać po powrocie z pracy. Ashling biegła wzdłuż Fiona's Way, nazwanej w taki sposób ku czci zaginionej Fiony Pender. 25-letnia Fiona zaginęła w Tullamore 23 sierpnia 1996 roku i po dziś nie została odnaleziona. Być może została zamordowana, a jej ciało zostało starannie ukryte.

Za takie napaści i morderstwa (często na tle seksualnym) odpowiadają mężczyźni. Oczywiście nie wszyscy, aczkolwiek pewien odsetek. Sam często spaceruję po odludnych okolicach, lubię też szwendać się po opuszczonych miejscach i do tej pory nic złego mnie nie spotkało. Jednak to samotne kobiety ryzykują na co dzień bardziej. Ryzykują napaść na tle seksualnym, która może skutkować morderstwem. Przemoc fizyczna/seksualna wobec kobiet jest dużym problemem - niezależnie od tego czy oprawcą jest partner, znajomy czy obcy mężczyzna. Problemem, o którym trzeba stale i głośno mówić. 

Irlandzka policja ma już nowego podejrzanego, który zgłosił się do szpitala z ranami po nożu oraz z obrażeniami na twarzy (śladami zadrapania). 31-letni Słowak Jozef Puska został już postawiony w stan oskarżenia.

https://www.dublinlive.ie/news/dublin-news/ashling-murphy-murder-new-chief-22767933

EDIT: I jeszcze rodzima sprawa pedofila i seksualnego drapieżcy, który w 2005 roku wykorzystał seksualnie kobietę w Southampton, a w 2009 roku wykorzystał seksualnie dwie dziewczynki w wieku 14 i 16 lat w leśnym bunkrze w wielkopolskiej wsi Antonin. Jak podaje wielkopolska policja: "Kiedy były w środku, wszedł do nich nagi mężczyzna ze slipami założonymi na głowę. Napastnik zatorował im wyjście, sterroryzował je, wykorzystał seksualnie, a następnie uciekł". Jedna z ofiar przytomnie zadzwoniła na numer alarmowy i dzięki temu udało się nagrać głos dewianta. Miałem okazję wysłuchać to niepokojące nagranie i powiem tylko tyle: mam nadzieję, że ten prymitywny zboczeniec (jeśli jeszcze żyje) zostanie schwytany i odpowie za traumę, którą zgotował tym dwóm nastolatkom. Także podejrzewam, że był to znający teren (ten konkretny las i bunkier) miejscowy. Osobiście gdybym był świadkiem takiego zdarzenia to chyba bym zmiótł tego osobnika z powierzchni ziemi. Autentycznie brzydzę się ludźmi, którzy w tak ohydny sposób krzywdzą słabszych. Może ktoś skojarzy ten obleśny głos:

https://www.youtube.com/watch?v=d7lqjQadSDI

czwartek, 14 października 2021

Atak łucznika w Kongsberg

                                      

13 października 2021 roku o godzinie 18.13 lokalnego czasu 37-letni obywatel Danii Espen Andersen Bråthen zaczął strzelać z łuku do klientów i pracowników supermarketu Coop Extra w norweskim mieście Kongsberg (populacja 26 000 mieszkańców). Atak kontynuował także na zewnątrz supermarketu, w innych miejscach strzelając strzałami z łuku do przypadkowych osób, w tym do policjanta poza służbą, który został ranny. Morderca łącznie zabił 5 osób w wieku od 50 do 70 lat i ranił dwie. Został zatrzymany po przekroczeniu rzeki Numedalslågen, w trakcie konfrontacji z norweską policją 34 minuty po rozpoczęciu masowego ataku. Policjanci użyli broni palnej oddając strzały ostrzegawcze.

Generalnie 37-latek był znany lokalnej policji choćby z powodu grożenia własnej rodzinie, włamania i posiadania małej ilości haszyszu w 2012 roku. Lokalne media podają także że to islamski konwertyta, ale póki co norweska policja tego nie potwierdza, choć brane jest pod uwagę terrorystyczne tło ataku. 

To najbardziej śmiercionośny atak na terytorium Norwegii od czasu masakry dokonanej przez prawicowego ekstremistę Andersa Behringa Breivika 22 lipca 2011 roku, w wyniku której zginęło 77 osób. 

Tak czy owak takie masowe morderstwa czy ataki terrorystyczne (motywu sprawcy dotąd nie ujawniono) mogą się zdarzyć wszędzie, nawet w sennym norweskim miasteczku, o którym niewiele się do tej pory w prasie mówiło. Sprawca oprócz łuku i strzał miał także przy sobie nóż. 

Trzeba przyznać, że łuk strzelecki nie jest powszechnie używaną bronią w trakcie mass shootings. Jak widać potrafi być jednak śmiercionośny. 

Do ataku w szkole przy użyciu łuku bloczkowego doszło w 2012 roku w stanie Wyoming (USA). Być może wcześniej  czy później także dochodziło do takich eksplozji bezsensownej przemocy, acz musiałbym zrobić w tym kierunku mały research.

 https://www.reuters.com/article/us-usa-shooting-wyoming-idUKBRE8B100L20121202 

EDIT: W wyniku ataku mordercy straciła życie Andrea Haugen, eks-żona Samotha z Emperor, znana z dark ambientowego Aghast, Nebelhexe, Hagalaz Runedance oraz Aghast Manor. Andrea udzielała się także w Cradle of Filth oraz gościła na albumie black metalowców z Satyricon "Nemesis Divina" z 1996 roku. Smutna wiadomość, gdyż była przypadkową ofiarą - tak jak pozostałe cztery. Dodatkowo wyszło później na jaw, że większość ofiar mordercy zginęła od ciosów nożem, gdyż sprawca po urządzeniu jatki w supermarkecie włamał się do domów ofiar. Czy tak było z Andreą?

sobota, 11 marca 2017

Niebieski wieloryb -- rosyjska złowieszcza gra / Marcel Hesse, morderca online

























Internet nie przestaje mnie zadziwiać. W styczniu głośno było o transmitowanym online samobójstwie 12-letniej Katelyn Nicole Jones, które obejrzałem i mną wstrząsnęło (podobne jak nagrania, w których dziewczynka woła o pomoc przed śmiercią). Teraz sieć obiegła informacja o złowieszczej grze z Rosji Niebieski Wieloryb, która zachęca nastolatków do popełniania samobójstw i mogła przyczynić się już do śmierci 130 osób (nie mam pojęcia czy są to wiarygodne dane i czy mają jakikolwiek związek z grą, gdyż tą liczbę podają rosyjskie tabloidy). Przez 50 dni uczestnik Niebieskiego Wieloryba ma wypełniać zadania wyznaczone mu przez administratora danej grupy: ciągle oglądać krwawe horrory i depresyjne filmy, słuchać ponurej muzyki, praktykować samookaleczenie np. poprzez wycięcie kształtu wieloryba na nadgarstku czy nodze, oswajać się z wysokością, czyli zapewne wchodzić na dachy bloków i opuszczonych budynków, budzić się i wstawać o wczesnych porach np. o 4.20 w nocy. Po tych 50 dniach prób opiekun wyznacza datę samobójstwa jednostki i niektórzy to robią. Dotarłem za pośrednictwem The Siberian Times do następujących przykładów: w niedzielę 26 lutego Yulia Konstantinova, lat 15 i Veronika Volkova, lat 16 skaczą z dachu 14-piętrowego bloku w Ust-Ilimsku, region Irkuck. Yulia pozostawiła napis 'Koniec' na jej profilu społecznościowym VKontakte i wcześniej umieściła tam obrazek niebieskiego wieloryba. Jej przyjaciółka Veronika pozostawiła napis "Sens został utracony... koniec.", wcześniej umieszczała na swoim profilu hasełka w rodzaju "Czy czujesz jak stopniowo stajesz się bezużyteczna?". Na miejscu podwójnego samobójstwa podobno zatrzymano dwóch chłopców, którzy mieli je filmować. 27 lutego 15-letnia Ekaterina skacze z dachu pięciopiętrowego budynku w Krasnojarsku. Upada w śnieg i zostaje ciężko ranna. 25 lutego 14-latka z Chita ginie rzucając się pod pociąg. Miała w tym uczestniczyć także druga ofiara, ale rozmyśliła się. W Krasnojarsku uratowano trzy młode uczennice, które miały zamiar się zabić i należały do tzw. grup śmierci na VKontakte. Warto dodać że w listopadzie 2015 roku Rina Palenkova na swoim profilu VKontakte zamieściła zdjęcia siebie i pociągu towarowego. Potem zdjęła kurtkę, położyła głowę na torach przy fabryce cukru Ussuriysk i zginęła. Jej przedśmiertne zdjęcia stały się słynne w rosyjskiej sieci, jej samobójstwo stało się memem, jej ostatnia wiadomość brzmiała "Nya. Bye". Od tego się zaczęło.

W listopadzie 2016 roku aresztowano 21-letniego Phillipa Budeikina, który w latach 2013-16 założył łańcuszek 8 grup śmierci promujących samobójstwa wśród nastolatków. W rezultacie 15 osób zabiło się, a 5 zostało w porę odratowanych. Być może Budeikin był przywódcą i inicjatorem całego przedsięwzięcia, ale nie można wykluczyć że znaleźli się jego naśladowcy. Sprawą zajęli się już hakerzy z Anonimowych identyfikując administratorów grup.

https://www.hackread.com/anonymous-blue-whale-suicide-game/
http://siberiantimes.com/other/others/news/n0884-fears-that-siberian-suicides-were-manipulated-by-sinister-social-media-masterminds/

Cyber-bullying. Pakty samobójcze on-line. Zapisy morderstw, samobójstw, gwałtów i znęcania się wrzucane do sieci. Śmierć i tragedia jako zabawa i rozrywka. Ciemna strona Internetu i social media - można z tym walczyć (i słusznie), ale nie da się tego zahamować.

Przy okazji ciąg dalszy internetowego szaleństwa - tym razem z Niemiec. 19-letni Marcel Hesse (Marcel Heße, na ostatnim zdjęciu) został zatrzymany w greckiej restauracji w Herne (Thessaloniki Grill). Od poniedziałku oszukiwała go policja, gdyż zamordował w piwnicy 9-letniego syna sąsiada imieniem Jaden zadając mu 56 ciosów nożem, po czym wrzucił zdjęcia z miejsca zbrodni do sieci (Darknet, aplikacja WhatsApp i forum 4chan). Żałował jedynie że jego ręka trochę krwawi i że jego ofiarą nie była dziewczyna, gdyż chciał ją zgwałcić. Zamordowanego Jadena odnalazł jego ojczym 34-letni Pascal R. Hesse nie poprzestał na jednym morderstwie - jego kolejną ofiarą stał się 22-letni Christopher W. Mężczyzna zginął od 68 ciosów nożem, a Marcel podpalił jego apartament. Być może zabił też kobietę. Czatując na 4chan twierdził że "broniła się bardziej niż dziecko".

Akt morderstwa jako sposób na krótki internetowy fejm. No cóż, wraz z rozrostem Internetu takich spraw będzie więcej. W końcu Mark Zuckenberg pragnie w przyszłości dotrzeć z Internetem wszędzie gdzie się da.

Edit: Związek Niebieskiego Wieloryba z samobójstwami rosyjskich nastolatków jest kompletnie niepotwierdzony, ale sama idea nadaje się na niezły psychologiczny dreszczowiec.

http://www.snopes.com/blue-whale-game-suicides-russia/

wtorek, 20 grudnia 2016

Atak na świąteczny jarmark w Berlinie















Piszę posta z pewnym opóźnieniem, ale mamy powtórkę rozjeżdżania ciężarówką ludzi w Nicei. 19 grudnia około godziny 20 lokalnego czasu kierujący ciemną ciężarówką marki Scania R-450 nieznany sprawca wjechał w ludzi zgromadzonych na jarmarku świątecznym w Breitscheidplatz w Berlinie zabijając 12 osób i raniąc 48. Policja niemiecka traktuje ten zamach jako akt terroryzmu. Według świadków zdarzenia przemieszczająca się od Budapester Strasse ciężarówka przejechała 50-80 metrów po chodniku niszcząc budki świąteczne, zabijając i raniąc ludzi i wreszcie zatrzymując się na zewnątrz protestanckiego kościoła Kaiser Wilhelm Memorial. W środku ciężarówki na fotelu pasażerskim znaleziono martwego Polaka (ciężarówka miała polskie numery rejestracyjne i należała do firmy spedycyjnej Usługi Transportowe Ariel Żurawski), a sprawca masowego mordu zbiegł. Początkowo głównym podejrzanym był 23-letni Naved B. (urodzony 1 stycznia 1993 roku), który przybył do Niemiec jako uchodźca w lutym 2016 roku. Zamordowanym Polakiem okazał się 37-letni kuzyn Ariela Żurawskiego Łukasz Urban, z którym rodzina utraciła kontakt około godziny 16. Prawdopodobnie wówczas został zamordowany, a jego ciężarówkę porwał sprawca późniejszej masakry, który uczył się nią manewrować, by potem użyć wehikułu do zabijania. Dla przypomnienia 14 lipca w Nicei ciężarówka kierowana przez Tunezyjczyka Mohameda Lahouaiej-Bouhlela zabiła 86 osób na tamtejszej promenadzie.

Kolejny atak, który udowadnia jak dziurawy i niekompetentny jest system weryfikacji uchodźców ubiegających się o azyl. Jestem przekonany że to robota Państwa Islamskiego, które niejednokrotnie nawoływało do wjeżdżania w grupy ludzi samochodami. Jest to taktyka mordercza i skuteczna. Wspominałem o niej gdy pisałem o Nicei:

http://dtbbth.blogspot.com/2016/07/atak-w-nicei-i-zabojcze-pojazdy.html

Zastanawiam się ilu z takich potencjalnych terrorystów z fałszywymi tożsamościami krąży swobodnie po państwach UE podając się za uchodźców?

EDIT: Rzekomo zamachowiec z Berlina to jednak nie Naved B. i człowiek ten pozostaje nadal na wolności uzbrojony i niebezpieczny. Ciekawe. Naved B. został zwolniony z powodu braku dowodów. ISIS w dniu dzisiejszym przyznało się do zamachu.

EDIT 2: Wychodzą na jaw nowe fakty. Obecnie głównym podejrzanym jest 24-letni Tunezyjczyk z Oueslatia Anis Amri (jego dokumenty odnaleziono pod fotelem kierowcy ciężarówki), który od lipca 2016 roku był poddawany procedurze wydalenia z Niemiec. Był on znany niemieckim służbom bezpieczeństwa i miał powiązania z ISIS. Polski kierowca Łukasz próbował go powstrzymać przed dokonaniem zamachu i według ustaleń prasy został kilkakrotnie pchnięty nożem i zabity strzałem w głowę. Anis posiadał liczne fałszywe dokumenty tożsamości i posługiwał się sześcioma różnymi aliasami. Spędził cztery lata we włoskim więzieniu. W momencie uderzenia ciężarówki w jarmark świąteczny albo wskutek walki z dzielnym polskim kierowcą Łukaszem Amri został ranny. Nadal go jednak nie odnaleziono. Poprzedniego podejrzanego 23-letniego Pakistańczyka Naveda Balucha zatrzymano tylko dlatego że przekroczył ulicę na czerwonym świetle (nie miał krwi na ubraniu ani nie był ranny).

http://www.telegraph.co.uk/news/2016/12/21/catalogue-blunders-left-berlin-terrorist-free-kill/

EDIT 3: Tunezyjczyk Anis Amri został w nocy 23 grudnia 2016 roku zastrzelony na terminalu San Giovanni dworca w Mediolanie w trakcie rutynowej kontroli dokumentów. Amri wyjął broń z plecaka i strzelił do policjanta (policjant jest ranny). W jego plecaku znajdował się bilet wskazujący że Amri przyjechał z Francji.

wtorek, 25 października 2016

Alina Orlova i Alena Savchenko



















Takie sprawy wywołują ogólne wzburzenie wśród społeczeństwa, co wszak nie dziwi. Jako pierwsi zwracają na nie uwagę aktywiści z organizacji chroniących zwierzęta. Torturowanie i mordowanie zwierząt przez sprawców wchodzi w skład tzw. triady socjopatycznej MacDonalda (obok podpaleń i nocnego moczenia się). Stanowi niejako próbę wstępną przed aktem morderstwa na człowieku. Torturował i mordował zwierzęta Luka Magnotta z Kanady zanim dokonał bestialskiego morderstwa na człowieku, nad zwierzętami (zanim dokonali serii 21 morderstw) w okrutny sposób pastwili się Maniacy z Dniepropietrowska. To zaledwie dwa przykłady, które pojawiły się w mojej głowie po przeczytaniu kilku artykułów o Alinie Orlovej (Orłowej) i Alenie Savchenko (Sawczenko). Zwierzęta są przez przyszłych morderców ludzi postrzegane jako słabe, bezbronne i wrażliwe - istoty na które można przelać skumulowaną frustrację oraz gniew. 17-letnia Alina i 17-letnia Alena (obie z Khabarovska) wrzuciły na stronę social media Vkontakte zdjęcia torturowanych i zamordowanych kotów i psów. Alina przyznała się już do winy. Wcześniej twierdziła że nie brała udziału w katowaniu zwierząt, gdyż padła ofiarą manipulacji, a w torturowaniu i zabijaniu miała brać udział trzecia dziewczyna. Dziewczyny brały zwierzęta domowe ze schronisk, po czym je brutalnie zabijały w budynkach opuszczonego szpitala (biły kijem, wieszały, wydłubywały im oczy, dźgały, strzelały do nich z pistoletu pneumatycznego, wiązały - swoją drogą ktoś dwa lata temu zabijał koty w opuszczonym szpitalu w Radomsku). Prowodyrką była Alina - częściej pojawia się na zdjęciach jako oprawca. Obie młode kobiety mieszkały w tym samym bloku i chodziły wcześniej do tego samego liceum. W stosunku do obu sprawczyń zastosowany został środek aresztu domowego. Nie spodziewam się jednak wysokich kar pozbawienia wolności w Rosji za okrucieństwo wobec zwierząt. Zapewne skończy się na grzywnie bądź pracy społecznej (może nawet w schronisku dla zwierząt). Jednak z tego co wyczytałem w prasie to Alina w przyszłości planowała zamordować matkę.

W wielu podobnych sprawach nie przestaje mnie zadziwiać z jaką nonszalancją sprawcy bądź sprawczynie wrzucają inkryminujące dowody swoich poczynań do sieci (zdjęcia czy filmy na strony social media). Chwalą się nimi. Chcą by świat się o nich dowiedział. Internetowy fejm musi się zgadzać. Sława i wpływ na innych. Jednak to co wrzucamy do sieci już nigdy nie zginie. Pozostanie tam na zawsze.

Profile obu dziewcząt na Vkontakte:

https://vk.com/sadcat669
https://vk.com/id250130203

Triada MacDonalda:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Triada_MacDonalda

Muzyka na dziś: Psychonaut 4 (depressive black metal z Gruzji).

https://psychonaut4.bandcamp.com/album/neurasthenia

EDIT: Krótko po napisaniu tego tekstu dowiedziałem się że ktoś wytruł środkiem toksycznym rodzinę czarnych łabędzi w poznańskim Starym Zoo. Dwa dorosłe łabędzie i piątkę młodych. W Starym Zoo zdarzyło mi się bywać i widziałem te piękne ptaki. Mam nadzieję że sprawca tego bestialstwa zostanie schwytany bądź ujawni się w jakiś sposób. Do podobnej sytuacji doszło w nocy z 13 na 14 października 2016 roku w Śremie - wówczas nieznani wandale po dokonaniu dewastacji w tamtejszym ogrodzie zoologicznym złamali kark i urwali głowę czarnemu łabędziowi. W punktach gdzie trzymane są zwierzęta jednak potrzebny jest monitoring.

EDIT 2: Ruszył proces tych dwóch dziewcząt. Może im grozić kara do 10 lat więzienia. Na ławie oskarżonych zasiadł też 18-letni Valery Smyshlyaev, który wspólnie z Savchenko umówił pewnego mężczyznę z niepełnoletnią dziewczynką w celu późniejszego szantażu poprzez oskarżenie o bycie pedofilem. W grę wchodzi też rabunek z użyciem broni. Alena to niezłe ziółko. Podobno lubiła smarować się świeżą krwią zabitych zwierząt.

Więcej tutaj: http://siberiantimes.com/weird-and-wonderful/news-and-features/news/n0851-teenage-girls-in-shocking-animal-abuse-and-mutilation-case-are-charged-with-cruelty/

niedziela, 16 października 2016

Czy morderstwo Katarzyny Zowady zostanie rozwiązane?

Powraca sprawa makabrycznego morderstwa studentki religioznawstwa Katarzyny Zowady z 1998 roku - sprawa tajemnicza i niezwykle makabryczna, która trapi polskich śledczych od 17 lat. Sprawa w której (wbrew licznym twierdzeniom prasy) wciąż przełomu nie ma. Zainteresowanych nią bliżej odsyłam do starszego artykułu na ten temat:

http://dtbbth.blogspot.com/2015/01/zagadka-morderstwa-katarzyny-z.html

W każdym razie od jutra mają ruszyć przeszukiwanie dna Wisły przez płetwonurków, którzy chcieliby odnaleźć szczątki bestialsko zamordowanej studentki zagrzebane pod warstwą mułu. Poszukiwania mają mieć miejsce na odcinku wodnym od Wawelu po Dąbie. Pojawiają się w prasie spekulacje że sprawców mogło być dwóch, a nie jeden. Według pewnego eksperta od tortur z Portugalii sprawca mógł trenować sztuki walki. W każdym razie jestem ciekaw czy ta sprawa ruszy do przodu, gdyż spekulacji i hipotez w niej co niemiara.

Zacząłem się zastanawiać czy były w historii kryminalistyki i kryminologii podobne przypadki wycięcia skóry z ciała osoby zamordowanej. W poprzednim artykule wspomniałem podwójnego mordercę Eda Geina, Upiora z Plainfield, pierwowzór Buffalo Billa z "Milczenia owiec" (1991), adaptacji słynnej powieści Thomasa Harrisa. Makabryczne artefakty odnalezione na farmie Geina obejmowały m.in. ludzkie kości i ich fragmenty, kosz na śmieci zrobiony z ludzkiej skóry, krzesła pokryte ludzką skórą, miski zrobione z ludzkich czaszek, gorset zrobiony z kobiecego torsu oskórowanego od ramion do talii, maski zrobione z kobiecych skór, w tym maska twarzowa Mary Hogan czy abażur zrobiony ze skóry twarzy. Krótko po śmierci swej matki Gein rozpoczął pracę nad 'kobiecym kostiumem', gdyż chciał się stać matką, chciał wejść w jej skórę. Używał jako masek skór pieczołowicie zdjętych z martwych ciał, które wykopywał ze świeżych grobów. Farma Geina została podpalona 27 marca 1958 roku.

Inna makabryczna sprawa związana z oskórowaniem miała miejsce w Australii. 29 marca 2000 roku po stosunku seksualnym Katherine Knight zaatakowała 44-letniego Johna Charlesa Thomasa Price'a zadając mu 37 ciosów nożem. Mężczyzna próbował uciec z domu, ale morderczyni dopadła go na podwórku, wciągnęła z powrotem do domu i dobiła 36 ciosami nożem. Gdy jej mąż był już martwy oskórowała jego ciało, a kostium z jego skóry powiesiła na ościeżnicy kuchennych drzwi. Miała w tym doświadczenie, gdyż przez wiele lat pracowała w rzeźni. Potem obcięła mężowi oskórowaną głowę i ugotowała ją z warzywami. Ugotowała także fragmenty jego pośladków. Niecodzienną potrawę zamierzała zaserwować sobie i dwójce dzieci, gdy te przyjadą w odwiedziny. Katherine Knight skazana została na dożywocie 9 listopada 2001 roku.

Oskórowanie żywcem było jedną z metod tortur. Stosowali ją już Asyryjczycy od czasów panowania Aszurbanipala II (w taki sposób skończył Yahu-Bihdi) oraz Indianie. Aztekowie obdzierali jeńców ze skóry w ramach rytualnej ofiary składanej bogu Xipe Totec - czynili to jednak zazwyczaj post-mortem. W mitologii greckiej Apollo żywcem obdarł ze skóry satyra Marsjasza. Chodziło o wyzwanie który z nich gra lepiej na danym instrumencie (Marsjasz - aulos, Apollin - kitara, odmiana liry), które Marsjasz przegrał. Święty Bartłomiej, jeden z dwunastu apostołów Jezusa Chrystusa według tradycji został żywcem obdarty ze skóry. W marcu 415 roku Hypatia z Aleksandrii (zajmowała się matematyką, astronomią i filozofią) została oskarżona o pogaństwo i zamordowana przez chrześcijański motłoch - tłum rozebrał ją, oskórował kawałkami ceramiki (ostraca) i spalił jej szczątki. Egzekucje polegające na obdzieraniu żywcem ze skóry praktykują meksykańskie kartele narkotykowe, talibowie czy siepacze z ISIS. Historyczne przykłady można dalej mnożyć:

https://en.wikipedia.org/wiki/Flaying

Na zdjęciach Ed Gein w latach 80-tych, jego farma oraz ludzka skóra znaleziona na wysypisku w 1932 roku (morderstwo nie rozwiązane i tylko tyle się o nim dowiedziałem).

EDIT: Bardzo ciekawy materiał zaprezentowała Interwencja Polsat. Link będzie poniżej. Oczywiście badający sprawę policjanci nie ujawniają praktycznie żadnych szczegółów. Zastanawiam się dlaczego na krótko przed zaginięciem 12 listopada 1998 roku 23-letnia Katarzyna Z. przerwała naukę? Czy zrobiła to dla kogoś? Dokąd wychodziła rano i skąd wracała wieczorem? Z kim się spotykała? Co ukrywała? Czy miała kochanka, kogoś kto zawrócił jej w głowie sprawiając że zaczęła wychodzić z depresji? Czy wtedy poznała sprawcę? Skoro nie była osobą towarzyską, a raczej nieśmiałą to musiała mieć trudności z nawiązywaniem kontaktów społecznych. W jaki sposób sprawca mordu i oskórowania (do którego doszło jeszcze za jej życia) zdobył jej zaufanie? Zmanipulował ją tak jak to czynią psychopaci? Jakie relacje ją z nim łączyły? Nie chcę mi się wierzyć że mogła być przypadkową ofiarą jakiegoś dewianta.

"Wtedy nie wiedziałam, co robiła. Dowiedziałam się później, ale nie chciałabym mówić". - tak mówi jej matka. Co to za wstydliwy sekret? Trafiła do jakiejś religijnej sekty? Czy w grę mógł wchodzić seks za pieniądze? A może jedynie chodzi o przemilczenie pewnych informacji dla dobra śledztwa.

Wreszcie zastanawiam się czy do ściągnięcia skóry z Katarzyny Z. doszło gdy ta jeszcze żyła czy post-mortem? W jaki sposób sprawca zamordował swoją ofiarę? Jest mowa o przecięciu tętniczy szyjnej i pachwinowej.

Dużo pytań, wiele osobistych dywagacji. Ta sprawa kryminalna jest chyba najbardziej fascynującą sprawą w historii rodzimej kryminalistyki.

http://www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1527084

Tylko czemu taki tytuł: Polski Hannibal Lecter? Przecież to morderczy transseksualista Buffalo Bill w "Milczeniu owiec" zdejmował skóry z zamordowanych kobiet. Ignorancja literatury i filmu robi swoje, choć wiadomo że to hasło Hannibal Lecter przyciąga jak magnes (a nie drugoplanowy Buffalo Bill).

19.10.2016 - Cytat: "Policja podała, że odnaleziono trzy przedmioty, które "z całą pewnością należały do (jakiejś) kobiety". - Jest duże prawdopodobieństwo, że do Katarzyny Z." - Jakie to jest prawdopodobieństwo? Co to znaczy duże? Jakie przedmioty wyłowiono? Oczywiście jako osoba postronna interesująca się tą makabryczną sprawą zapewne się tego nie dowiem.

Link: http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-10-19/z-wisly-wylowiono-przedmioty-ktore-mogly-nalezec-do-zamordowanej-katarzyny-z/

I znowu w prasie piszą że sprawca wzorował się na Hannibalu Lecterze z "Milczenia owiec", co jest oczywiście stekiem bzdur, ale brzmi bardziej chwytliwe niż Buffalo Bill. No cóż, współczesna rzetelność dziennikarska.

sobota, 23 lipca 2016

Ali David Sonboly, aktywny strzelec z Monachium
















22 lipca 2016 roku o godzinie 15.52 18-letni Ali David Sonboly (dualne obywatelstwo irańsko-niemieckie) zaczął strzelać do ludzi w McDonaldzie znajdującym się na zachód od centrum handlowego Olympia w dystrykcie Moosach w Monachium. 10 osób zginęło (w tym masowy morderca, który popełnił samobójstwo), a 16 osób zostało rannych. Ali David Sonboly zabijał przy użyciu pistoletu Glock 17. Siedem ofiar młodego masowego mordercy było w wieku nastoletnim: trzy pochodziły z Turcji, a trzy kolejne z Kosowa-Albanii. Jak to w przypadku masowych morderców czy terrorystów-samotnych wilków bywa prasa zaczęła prześwietlać życiorys Ali Davida Sonboly'ego. Wyszło na jaw że chłopak cierpiał na depresję, leczył się psychiatrycznie, był prześladowany w szkole, w plecaku miał książkę (niemieckie wydanie) "Why Kids Kill: Inside the Minds of School Shooters" (2010) Dr. Petera Langmana (polecam stronę http://schoolshooters.info) i lubił grać w strzelanki FPP (też lubię). Fascynował się także prawicowym masowym mordercą/ terrorystą Andersem Behringiem Breivikiem, który pięć lat wcześniej (22 lipca 2011 roku) zabił 77 osób. Inna sprawa że wielu masowych morderców inspirowało się bądź będzie się inspirować Norwegiem. Zatem wygląda mi na to że Ali David Sonboly nie miał styczności z Państwem Islamskim czy innymi organizacjami terrorystycznymi. Masowy mord przez niego dokonany mógł stanowić prywatną wendettę za lata prześladowań w szkole. Wielu szkolnych masowych morderców motywował gniew wywołany latami prześladowań. Wściekłość z powodu odrzucenia i wykluczenia. Rodzi się jednak pytanie: dlaczego Sonboly polował na obcokrajowców (Turków, Albańczyków)? Czyżby te narodowości obwiniał za prześladowania? W dodatku według CNN kobieta imieniem Lauretta oznajmiła iż w trakcie masowego zabijania Ali krzyczał "Allahu akbar!". Czy rzeczywiście tak było? Nie mam co do tego pewności.

Co ciekawe Ali David Sonboly mógł zwabić ludzi do McDonalda pozując na Facebooku jako nastolatka Selina Akim i oferując darmowe jedzenie. Wystarczyło utworzyć na Facebooku fejkowy profil ładnej dziewczyny, zgromadzić dużą ilość znajomych i zaprosić wszystkich do McDonalda i centrum handlowego Oez. Całkiem wymyślny sposób.

"Come today to the Maccy’s at 16 o’clock at OEZ I ‘ll buy you something but nothing too expensive."

http://thisinterestsme.com/selina-akim/

Nie da się ukryć że odrzucenie, socjalna alienacja bądź prześladowanie w szkołach przyczyniają się do masowych morderstw, które są dokonywane przez ofiary tychże prześladowań. Konsekwencje bullyingu w szkole czy w pracy mogą okazać się tragiczne. Przykładowo 20-letni Adam Lanza, który zastrzelił 20 dzieci i 6 osób dorosłych w szkole w Newton zanim sam popełnił samobójstwo był osobą emocjonalnie zamkniętą w sobie. Zabijał małoletnich, gdyż zapewne chciał się odegrać na społeczeństwie poprzez uśmiercenie najbardziej hołubionych przez nie członków - dzieci.

Tak czy owak jestem ciekaw czy Ali David Sonboly znał którąś ze swoich ofiar osobiście czy ofiary były po prostu przypadkowe. Zapewne planował atak już od dłuższego czasu fantazjując o zemście. Wybrał lokalizację i odpowiedni strój. Wierzył że jest ofiarą, a ci którzy zginą jego wrogami.

Nie rozumiem dziennikarzy, którzy określają ten przypadek mianem 'samotnego wilka-terrorysty'. To kliniczne masowe morderstwo.

piątek, 15 lipca 2016

Atak w Nicei i zabójcze pojazdy















Wieczorem 14 lipca 2016 roku (francuski Dzień Bastylii) na Promenade des Anglais w Nicei zgromadziły się tłumy, które miały zamiar obserwować pokaz fajerwerków. Około godziny 22.40 lokalnego czasu ciężarowy samochód dostawczy marki Renault (waga 19 ton) ruszył w kierunku tłumów przejeżdżając 100 metrów zanim uderzył pierwszych ludzi. Potem przejechał jeszcze 2 kilometry zabijając łącznie 84 osoby i raniąc 65 (18 osób znajduje się w stanie krytycznym). Celowo jechał zygzakiem, by zabić jak najwięcej osób. Kierowca samochodu dostawczego według niektórych raportów mógł strzelać do ludzi i krzyczał "Allahu Akbar". W trakcie wymiany ognia zastrzeliła go francuska policja. Sprawcą masowego mordu/ aktu terroru okazał się 31-letni Mohamed Lahouaiej Bouhlel, posiadający podwójne obywatelstwo francusko-tunezyjskie ojciec trójki dzieci będący w trakcie rozwodu. Nie interesowały się nim francuskie służby specjalne. Cierpiał na depresję i miał problemy finansowe.

Zainteresowała mnie taktyka terrorystyczna (stosowana także przez nielicznych masowych morderców) polegająca na celowym wjeżdżaniu w ludzi samochodem. Masakra w Nicei udowadnia że nie potrzeba broni maszynowej czy detonacji bomby, by zabić jak najwięcej ludzi. Nie potrzeba też do tego treningu - wystarczy mieć samochód, przyśpieszyć i uderzyć w zgromadzenie ludzi. Tego typu ataki planują zazwyczaj tzw. samotne wilki, ale też zdarzały się przypadki masowych morderców i jednostek chorych psychicznie stosujących tego typu formę ataku. Do powstrzymania ataków za pomocą samochodów używane są betonowe słupki i inne blokady chroniące np. budynki brytyjskiego parlamentu, ale jak widać ofiarami samotnych wilków i masowych morderców w samochodach padają zazwyczaj zwykli ludzie tłumnie zgromadzeni w trakcie jakiejś uroczystości (choć niekoniecznie).

Lista ataków zakwalifikowanych jako terrorystyczne przy użyciu samochodów (w kilku przypadkach to kwestia wysoce dyskusyjna):

1) 3 marca 2006 roku Irańczyk Mohammed Reza Taheri-azar wsiada do srebrnego Jeepa Cherokee i uderza nim 9 osób na campusie Uniwersytetu North Carolina w Chapell Hill. Na szczęście nikt nie ginie, są tylko ranni. Mohammed chciał "pomścić śmierć Muslimów na świecie" i "ukarać USA".

2) 30 sierpnia 2006 roku 29-letni Afgańczyk Omeed Aziz Popal wsiada do czarnej Hondy Pilot (SUV) i zaczyna uderzać nią ludzi w San Francisco Bay Area. Umiera w szpitalu 54-letni Stephen J. Wilson, pozostałe osoby odnoszą obrażenia.

3) 30 czerwca 2007 roku ciemno-zielony Jeep Cherokee wypełniony kanistrami propanu uderza w szklane drzwi lotniska w Glasgow usiłując je sforsować. Betonowe zabezpieczenia powstrzymują rozpędzone auto. Kierowca Jeepa inżynier Khalid Ahmed zostaje ciężko poparzony w wyniku pożaru i potem umiera w szpitalu, pasażer Irakijczyk Bilal Abdullah trafia dożywotnio do więzienia.

4) 22 września 2008 roku 19-letni Palestyńczyk Qassem Mughrab wjeżdża czarnym BMW z salonu w grupę izraelskich żołnierzy w Jerozolimie raniąc 19 osób. Sprawca zostaje zneutralizowany (czytaj: zastrzelony) przez żołnierza.

5) 2 lipca 2008 roku 32-letni Hussam Taysir Duwait kierując na drodze Jaffa ładowarką Caterpillar 966, jadąc pod prąd i miażdżąc samochody zabija trzy osoby i rani 30 zanim zostaje zastrzelony przez 20-letniego żołnierza. W trakcie ataku sprawca krzyczy "Allahu Akbar".

6) 30 kwietnia 2009 roku w Apeldoorn w Holandii 38-letni Karst Roeland Tates usiłując zabić królową Beatrix, księcia Willema Alexandra i innych członków rodziny królewskiej wjeżdża Suzuki Swift w ludzi oglądających królewską paradę zabijając osiem osób i raniąc dziesięć, po czym uderza w obelisk zwany De Naald. 1 maja Karst Roeland Tates umiera w szpitalu z powodu odniesionych ran.

7) 22 maja 2013 roku w Woolwich w Londynie Michael Adebolajo i Michael Adebowale zabijają brytyjskiego żołnierza Lee Rigby. Najpierw uderzają go samochodem Vauxhall Tigra, a potem dobijają nożami i tasakiem próbując uciąć żołnierzowi głowę. W nagraniu świadka Adebolajo tłumaczy że zabił żołnierza by pomścić wyznawców islamu zabitych przez brytyjskich żołnierzy. Obaj sprawcy zostali ranieni przez policję w trakcie interwencji. W 2014 roku obu skazano na dożywocie.

8) 4 sierpnia 2014 roku w Jerozolimie 23-letni Muhammed Naif El-Ja'abis kierując traktorem przejechał kilku pieszych zabijając jednego z nich i uderzył w pusty autobus, w którym był tylko kierowca. Sprawca został zastrzelony przez policjantów.

9) 20 października 2014 roku 25-letni samotny wilk Martin Couture-Rouleau celowo wjechał w dwóch żołnierzy kanadyjskich na parkingu w Saint-Jean-sur-Richelieu, Quebec, Kanada zabijając jednego z nich i raniąc drugiego. Zginął 53-letni Patrice Vincent. W trakcie pościgu Martin Couture-Rouleau stracił panowanie nad autem i rozbił je. Sprawca został zastrzelony przez policję. Działał w imieniu Allaha.

10) 22 października 2014 roku, Jerozolima - 21-letni Adbel-Rahman Shaloudi wjeżdża samochodem w tłum ludzi oczekujących na pociąg na stacji w Sheikh Jarrah. Giną trzymiesięczna dziewczynka w wózku oraz 22-letnia imigrantka z Ekwadoru. Sprawca zostaje zastrzelony.

11) 5 listopada 2014 roku, znowu Jerozolima - Ibrahim al-Akri wjeżdża swoim vanem w tłum ludzi stojących na stacji kolejowej w Arzeji Habira zabijając trzy osoby i raniąc 13. Po opuszczeniu vana atakuje pieszych łomem i zostaje zastrzelony przez policję. Ginie m.in. uderzona przez van 17-letnia rowerzystka. W odpowiedzi na ten atak jerozolimska policja instaluje betonowe bariery na dworcach kolejowych.

12) 21 grudnia 2014 roku w Dijon we Francji około 40-letni mężczyzna w ciągu półgodziny uderzył samochodem 11 pieszych raniąc ich. Sprawca krzyczał "Allahu Akbar". Został aresztowany przez policję.

13) Dzień później, bo 22 grudnia 2014 roku podobna sytuacja ma miejsce w Nantes we Francji. Kierowca białego vana uderza 10 pieszych zabijając jednego, po czym usiłuje popełnić samobójstwo.

Jednak wczorajszej jatki z Nicei nic nie przebije. ISIS (Państwo Islamskie) przyznało się do ataku twierdząc że to odwet za zabicie w nalocie przed kilkoma dniami Abu Omara al-Shishani.

EDIT: Bilans tragedii w Nicei - 84 osoby zabite, 202 osoby ranne, 54 w stanie krytycznym, z czego 25 pod intensywną terapią. Zginęło 10 nastolatków i dzieci. Zginęło troje obywateli USA i dwoje obywateli Maroko. Zginęły także dwie młode Polki: siostry w wieku 20 i 21 lat. W samochodzie sprawcy policja odnalazła pistolet kalibru 7.65, naboje, replikę strzelby, nie działający granat, telefon komórkowy i mapę. Według prokuratura Francoisa Molinsa istnieje związek zamachowca z Państwem Islamskim. Wypożyczył samochód ciężarowy w poniedziałek od firmy zwanej Via Location. Chciał najcięższy. Przed aktem terroru wysłał ogromną sumę pieniędzy swojej rodzinie w Tunezji. Dopiero od kwietnia zaczął uczęszczać do meczetu. Zradykalizował się błyskawicznie. W telefonie miał kontakty z islamskimi radykałami.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Zabójstwo piosenkarki Christiny Grimmie i masakra w klubie Pulse w Orlando
























Nieciekawe rzeczy dzieją się tym razem w USA. Z drugiej strony trudno się dziwić gdyż masowe morderstwa i bezsensowne strzelaniny zdarzają się tam regularnie. Najpierw 10 czerwca 2016 roku ginie zastrzelona w trakcie rozdawania autografów 22-letnia piosenkarka Christina Grimmie. Zabija ją trzema strzałami 27-letni Kevin James Loibl po tym jak zaśpiewała z zespołem popowym Before the Exit w teatrze The Plaza Live w Orlando. Loibl popełnia samobójstwo tuż po próbie powstrzymania go przez brata piosenkarki Marcusa. Sprawca, który nie znał swojej ofiary miał przy sobie dwa pistolety, amunicję oraz nóż myśliwski.

Kiedy przeczytałem o tej sprawie zacząłem się zastanawiać czy morderca nie był po prostu jej psycho-fanem. Faktem jest że obecność Kevina Jamesa Loibla w mediach społecznościowych była praktycznie zerowa. Być może Loibl zabił Grimmie ponieważ była dla niego kimś kim on sam chciałby być. Młoda, utalentowana, sławna, mająca wielu sympatyków, zwracająca na siebie uwagę. Co ciekawe w sprawie zastrzelenia artystki głos zabrała grupa metalowa Pantera, która rozpadła się po zastrzeleniu w 2004 roku na scenie klubu w Ohio gitarzysty Dimebaga Darrella i trzech innych osób przez niezrównoważonego 25-letniego fana.

Dwa dni później 12 czerwca 2016 roku do masowego mordu dochodzi w klubie gejowskim Pulse w Orlando. Mamy tutaj do czynienia z największym masowym morderstwem w historii tego typu zdarzeń na terytorium USA. Masowy morderca (w mediach okrzyczany terrorystą) Omar Mir Seddique Mateen zabija 49 osób i rani 53 zanim zostaje zastrzelony. 29-letni Omar zaczyna strzelać do ludzi bawiących się w klubie przy dźwiękach muzyki tanecznej około godziny drugiej w nocy. Sprawca ma przy sobie karabin automatyczny AR-15 i pistolet. Na terenie klubu dochodzi do strzelaniny z trzema policjantami. Omar zaczyna brać zakładników. Przerażeni uczestnicy imprezy piszą wiadomości tekstowe do rodzin i krewnych. Głośna muzyka i panująca w klubie ciemność sprzyjają panice. Ludzie tratują się wzajemnie, byleby dotrzeć do wyjść z klubu. Krzyczą i biegają. Niektórzy usiłują ratować życie rannym. Jedna z osób w łazience ocali życie przykrywając się ciałami zastrzelonych ofiar. Inni bywalcy klubu ukrywają się w przebieralni. 30-letni Eddie Jamoldroy Justice ukrywa się w łazience i wysyła do swojej matki o godzinie 02.39 wiadomość: "On idzie. Umrę". Mateen śmieje się histerycznie w trakcie strzelania do ludzi. Na miejscu pojawiają się tuziny policjantów, strażaków, agentów FBI oraz członków SWAT-u, a także negocjator. O godzinie 02.22 Omar dzwoni pod numer 911 i przysięga wierność Państwu Islamskiemu (Abu Bakrowi al-Bagdadhiemu) odnosząc się także do braci Tsarnaev, zamachowców z Bostonu. O godzinie 05.00 w nocy do akcji wkracza oddział SWAT wjeżdżając uzbrojonym pojazdem przez ścianę do klubu. Dochodzi do wymiany ognia pomiędzy Omarem a 11 policjantami. Sprawca zostaje zastrzelony. Jeden z policjantów unika śmierci dzięki hełmowi z Kevlaru. Pięć minut później dochodzi do kontrolowanej eksplozji ładunku wybuchowego. Koszmar dla trzydziestu zakładników się kończy.

Omar Mateen był dobrze zorganizowany i przygotowany do aktu masowego morderstwa. Państwo Islamskie pochwaliło atak, choć trzeba przyznać że ISIS robi tak zawsze gdy dochodzi do zabójstw i terroru w których sprawcą okazuje się muzułmanin. Omar Mateen mieszkał w Fort Pierce na Florydzie, ale zaatakował w Orlando, czyli poza swoim miejscem zamieszkania. Bezpośrednio w klubie zginęło 38 osób (w tym sprawca), a 11 zmarło w szpitalach. Ofiary śmiertelne były w wieku od 20 do 50 lat. W nocy 12 czerwca w klubie na latynoskiej imprezie bawiło się około 320 osób z czego większości udało się uciec.

Obraz sprawcy jest następujący: urodzony w Nowym Jorku Afgańczyk, niepraktykujący muzułmanin, mieszkał z żoną w odległości 160 km od Orlando (w Fort Pierce). Bił eks-żonę Sitorę Yusufiy i separował od jej rodziny. Od 2007 roku pracował jako ochroniarz dla firmy G4S. W latach 2013 i 2014 interesowało się nim FBI. Był powiązany z Monerem Mohammadem Abu Salha, który wysadził się w Syrii. Ojciec Omara stwierdził że jego syn się zdenerwował gdy kilka miesięcy temu w Miami ujrzał dwóch całujących się homoseksualistów. Spekuluje się że Mateen mógł być skrytym homoseksualistą, który uprzednio wizytował klub Pulse kilkakrotnie. Prowadził podwójne życie skonfliktowany z własną seksualnością.

Strona klubu: https://www.facebook.com/pulseorlando/posts/10154939355670031

Czekam na więcej informacji w obu sprawach. Ilekroć czytam o takich przypadkach to mimowolnie zastanawiam się ile jeszcze takich ludzkich tykających bomb zegarowych jest gotowych do odpalenia. Swoją drogą dwa takie wydarzenia we florydzkim Orlando w ciągu zaledwie dwóch dni zakrawa o jakieś fatum.

Karabinu AR-15 użył także 20-letni Adam Lanza w trakcie masakry w szkole w Sandy Hook w 2012 roku (20 zabitych dzieci i 6 osób dorosłych), a także Rizwan Farook i Tashfeen Malik, którzy 2 grudnia 2015 roku dokonali masakry w San Bernardino zabijając 14 osób i raniąc 22. EDIT: Mateen w trakcie strzelaniny użył karabinu SIG SAUER MCX (podobnego do AR-15) oraz pistoletu Glock 17, które które kupił na dwa tygodnie przed masakrą. Próbował także kupić kamizelkę kuloodporną, ale sklep takowej nie sprzedawał.

Mass Shooting Tracker: https://www.massshootingtracker.org/data

http://www.nytimes.com/2016/06/13/us/last-call-at-orlando-club-and-then-the-shots-rang-out.html?ref=liveblog&_r=0

Ciekawe jakie będą dalekosiężne skutki tej masakry? Czy Donald J. Trump zostanie prezydentem USA i obejmie Biały Dom? Dobitnie widać tutaj konfrontację pomiędzy liberalną ekspresją seksualną Zachodu a konserwatyzmem niektórych odłamów Islamu, a to prowadzi do eksplozji przemocy w imię religijnego ekstremizmu. Problem tkwi w tym że przez pięć lat w Syrii i Iraku nie zostało zrobione praktycznie nic. Tam ciągle dochodzi do egzekucji, zamachów i rzezi, a w Europie kryzys związany z uchodźcami i imigrantami wciąż trwa. Co jeszcze się w przyszłości wydarzy? Poczekamy zobaczymy.

Robi się coraz ciekawiej, gdyż Omar Mateen ma dorobek filmowy na IMDb.

http://www.imdb.com/name/nm5753533/

środa, 17 lutego 2016

Kajetan Poznański schwytany / Umiera Andrzej Żuławski
















No proszę, Kajetan Poznański podejrzewany o zamordowanie i poćwiartowanie 30-letniej korepetytorki języka włoskiego Katarzyny J. schwytany na Malcie. Informacje w polskiej prasie są nader skąpe. Kajetan został schwytany dzisiejszego popołudnia w stolicy Malty Valettcie przez ubranych po cywilnemu policjantów z Poznania. Zatrzymano go po tym jak wysiadł z autobusu, miał przy sobie np. nóż. Był kompletnie zaskoczony. Przebywał w hotelu w Valettcie, w którym podawał się za niemieckiego turystę. Policja namierzyła go po śladach telekomunikacyjnych - zapewne kontaktował się z rodziną bądź przeglądał Internet w poszukiwaniu informacji o sobie (coś a la kanadyjski morderca i narcyz Luka Rocco Magnotta zatrzymany w kawiarence internetowej w Berlinie). Dostał się pociągiem do Poznania, z Poznania do Niemiec, potem do Włoch i 9 lutego dopłynął promem z Sycylii na Maltę. Podobno chciał się dostać do Afryki Północnej. Dwa dni temu polska policja poprosiła maltańską o asystę, miały miejsce lokalne poszukiwania i Poznańskiego aresztowano przy Bramie Miasta (City Gate) Valetta. Teraz tylko czekać na jego ekstradycję do Warszawy. Coś czuję że dopiero teraz polska prasa będzie miała używanie, skoro Kajetan P. już stał się medialnym celebrytą. Swoją drogą dziś wyczytałem na tvn24 że Kajetan P. mógł się zainspirować historyczną postacią seryjnego mordercy i kanibala z Ziębic Karla Denke. Na pewno znał jego historię, skoro tak bardzo interesował się ludożerstwem. Też o tym przypadku swego czasu (we wrześniu 2014 roku) napisałem:

http://dtbbth.blogspot.com/2014/09/karl-denke-kanibal-z-ziebic.html

Tymczasem na portalu naTemat.pl obok zdjęcia Kajetana P. wrzucają fotkę Fritza Haarmana, a nie Karla Denke i jest wesoło. Nie ma to jak dziennikarski research.

http://natemat.pl/172727,kajetan-p-fascynowal-sie-jednym-z-najgrozniejszych-mordercow-w-historii-polski-podazal-jego-sladami

EDIT: Po zatrzymaniu Kajetana P. wychodzą na jaw skrzętnie ukrywane przed mediami nowe fakty. Kajetan P. zakupił w Poznaniu charakterystyczną damską kurtkę i w niej uciekł z Polski. Był bardzo oszczędny, wręcz skąpy w wydawaniu pieniędzy. Kłócił się o jeden grosz reszty. Policji w osaczeniu zbiega pomógł też jego charakterystyczny chód. Wrócę jeszcze do tej sprawy jak już Kajetan zostanie przetransportowany do Warszawy.

EDIT 2: Kajetana P. odtransportowano samolotem wojskowym w piątek 26 lutego 2016 roku do Warszawy. Obecnie przewieziono go do prokuratury, gdzie zapewne zostanie mu postawiony odpowiedni zarzut. Z Malty próbował przedostać się dalej do Tunezji. Bardzo dobry artykuł i nagranie omawiające jego dość chaotyczne i nierozważne poczynania:

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/czarno-na-bialym-poszukiwania-kajetana-p,622897.html

Kajetan P. przyznał się do winy po czterogodzinnym przesłuchaniu, ale nie podał motywacji czynu. Zrezygnował z pomocy adwokata. Ma już zarzut zabójstwa korepetytorki, którą wybrał jako przypadkową ofiarę z ogłoszenia. Dostał obrońcę z urzędu. Zabił, gdyż zbrodnia miała stanowić kolejny etap procesu samodoskonalenia, który polegał na ascetycznym trybie życia, zerwaniu kontaktów z rodzicami, regularnych ćwiczeniach fizycznych i doskonaleniu intelektu. Według Kajetana szacunek do życia ludzkiego to słabość, którą należy zwalczać. Decyzję o dokonaniu morderstwa podjął na miesiąc, dwa przed popełnieniem czynu. Nie znał wcześniej ofiary Katarzyny J. Zabił ją nożem, głowę odciął piłą w innym pomieszczeniu. Krew próbował ścierać ręcznikami, które wrzucił do pralki, którą włączył. Zwłoki umieścił w dwóch torbach, zamówił taksówkę na Bielany, wysiadł z niej, zamówił drugą. To w drugiej torba zaczęła przeciekać, co nie umknęło uwadze taksówkarza. Zauważyła go sąsiadka. Postanowił wówczas uciekać. Podpalił torbę ze zwłokami w swoim mieszkaniu, by choć częściowo zatrzeć ślady. Potem metro do centrum, wypłacenie gotówki, pociąg do Poznania, zakup damskiej kurtki i tableta, dalej pociąg do Niemcy, Włochy, Sycylia i Malta. Chciał uciec stamtąd do Tunezji albo Libii i zamieszkać na pustyni. Nie wiadomo na razie co planował zrobić z ciałem ofiary gdyby mord poszedł zgodnie z planem. Czy chodził mu po głowie akt kanibalizmu? Kajetanowi P. grozi dożywocie.

W wieku 75 lat zmarł Andrzej Żuławski. Widziałem trzy jego filmy, a mianowicie "Diabeł" (1972), "Possession" aka "Opętanie" (1981) oraz "Na srebrnym globie" (1988). Zwłaszcza "Possession" uwielbiam - nie tylko ze względu na fenomenalne kreacje aktorskie Isabelle Adjani i Sama Neilla. Ten film to surrealistyczny majstersztyk horroru, pełen stylowych ujęć i niezapomnianych scen (np. Adjani w podziemnym przejściu). Zresztą na krótko wylądował na kuriozalnej liście brytyjskich video nasties. "Possession" to unikalny miks horroru oraz kina arthouse, a sam Żuławski był niesamowitym wizjonerem. Chyba w najbliższym czasie poprzypominam sobie jego niektóre filmy.

Na zdjęciach kadr z filmu "Possession" (genialna Adjani!) oraz schwytanie Kajetana P. (zdj. Matthew Fenech)

piątek, 5 lutego 2016

Kajetan P. i makabryczna zbrodnia na Żoliborzu

Zaintrygowała mnie ta sprawa kryminalna, o której w tej chwili głośno w prasie. Nic w tym dziwnego, gdyż wyjątkowo brutalne i groteskowe morderstwa cieszą się ogromnym medialnym zainteresowaniem. Stan faktyczny jest następujący: w środę 3 lutego 2016 roku w mieszkaniu na Żoliborzu przy ulicy Potockiej 60 wezwani do niewielkiego pożaru strażacy odkrywają umieszczone w torbie podróżnej zwłoki 30-letniej kobiety. To właśnie owa torba z owiniętym folią korpusem kobiety się paliła. Jej odcięta piłą głowa spoczywa w plecaku szkolnym obok torby. Na podstawie badań DNA ustalono że ofiarą jest Katarzyna J., która udzielała korepetycji z języka włoskiego. Kobieta została zamordowana przez sprawcę w jej mieszkaniu na Woli, a morderca dostarczył jej zwłoki do mieszkania na Żoliborzu, które dzielił z dwoma studentami. Co ciekawe, poćwiartowane ciało kobiety przewiózł taksówką - z toreb w trakcie transportu ciekła krew. Zaniepokojonemu taksówkarzowi miał powiedzieć że to "tusza dzika". Policja poszukuje obecnie Kajetana Poznańskiego (dalej Kajetana P.), 27-letniego bibliotekarza z Woli, autora poematu po łacinie "Hannibal Lecter cena" (Uczta Hannibala Lectera - kim był Hannibal Lecter zapewne wszyscy wiedzą, chyba że urodzili się w jaskini :-)). Wiersz można przeczytać poniżej:

http://mea.czasopisma.pan.pl/images/data/mea/No_2014/Poznanski.pdf

Znalezione w sieci tłumaczenie (nie wiem na ile jest ono poprawne, gdyż nie znam łaciny).

Oto śpieszą na ucztę muzy święte,
Na mięsną ucztę moją.

Nuże, zaczynamy od ramion fletnisty,
Które fałszywie już nie zagrają.

Słuchajcie! Fałsz zgładzony – harmonia przywrócona
Rozbrzmiewa mi, symfonia!

Skosztujecie teraz mózgu gaduły
Platońskiego? Jak pachnie bosko!

Pieczyste gotuję wnet półsłodkiemu Punijczykowi,
Zapomniane są błazeństwa.

Wieczerzy kulminacja: pięć razy wątróbka
Z lichych pisarzy.

Dlaczego pięć, tylko pięć – cokolwiek rozczarowuje,
Lecz innych, na Poluksa, pochwycę.

Wieczerzajcie, drodzy – wy kochacie mnie dzikiego,
Bowiem wzniosła sztuka krwi jest żądna.


Kajetan P. uznawany jest za człowieka inteligentnego, gruntownie wykształconego i oczytanego. Studiował dziennikarstwo i filologię klasyczną, był prezesem koła naukowego Książę i Żebrak. Fascynował się kulturą japońską, tamtejszymi sztukami walki oraz mieczami samurajskimi. 11 marca 2015 roku miał prelekcję: "Znaczenie samodyscypliny dla wewnętrznej wolności człowieka, czyli problem wolnej woli w myśli starożytnej oraz chrześcijańskiej”. Jak napisano refleksje dotyczyły wolności – w jaki sposób definiował ją Homer, pogańscy filozofowie i chrześcijaństwo. Inny jego wykład nosił tytuł "Claudius Claudianus oraz Rutilius Namatianus – ostatni pogańscy poeci Cesarstwa Rzymskiego". Jednym słowem meandry poezji rzymskich pogan. Swoją ofiarę Katarzynę J. mógł znać z biblioteki, w której był zatrudniony, ale nie wiadomo póki co czy łączyła ich jakaś trwalsza relacja poza tym że kobieta uczyła go włoskiego i feralnego dnia był z nią umówiony na pierwszą lekcję o godzinie 13. O godzinie 15 przyszedł współlokator Katarzyny J. i spostrzegłszy niedbale wytarte przez sprawcę ślady krwi zawiadomił organy ścigania.

http://www.szkolawalki.nazwa.pl/szkolawalki2011/2015/04/03/wystawa-mieczy-japonskich-oraz-malarstwa-poswieconego-japonskim-sztukom-walki-warszawa-16-04-2015/

Czy rzeczywiście Kajetan P. jest sprawcą? Jeśli tak, to gdzie się obecnie podziewa? Wyjechał za granicę np. do Włoch? I co nim kierowało? Swoją drogą trochę mi się ta sprawa kojarzy z japońskim kanibalem Issei Sagawą oraz zabójstwem Renée Hartevelt w Paryżu w roku 1981. Nie umiem jeszcze doprecyzować dlaczego, ale być może pewne podobieństwa się znajdą (literatura, wiersz, poćwiartowanie ciała, potencjalny sprawca będący intelektualistą). Wcale bym się nie zdziwił gdyby Kajetan o tym przypadku słyszał.

Rzecznik warszawskiej prokuratury Przemysław Nowak poinformował na Twitterze że "Sąd uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec Kajetana P. tymczasowy areszt. Jutro rano prokurator wyda list gończy." Zatem mężczyźnie już postawiono zarzut zabójstwa. Co ciekawe, Kajetan P. jest synem prokurator apelacyjnej z Poznania. Ludzie z Wykopu doszli do tej informacji już dwa dni temu. Tymczasem Super Express o ofierze:

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/oto-ofiara-hannibala-z-zoliborza_776247.html

Odnoszę wrażenie że Kajetan Poznański bawi się z policją w kotka i myszkę. W końcu uwielbiał postać Hannibala Lectera i thrillery kryminalne Thomasa Harrisa z nią związane. Zacząłem się baczniej przyglądać fascynacji Kajetana P. postacią fikcyjnego mordercy kanibala Hannibala Lectera i zauważyłem że Lecter w "Hannibal Rising" zdekapitował Paula Momunda japońskim mieczem tantō (krótkie ostrze, w książce wakizashi) używanym przez samurajów w czasach feudalnej Japonii. Czyżby Kajetan P. popełniając morderstwo nawiązywał do śmierci Paula Momunda w książce/filmie?

http://hannibal.wikia.com/wiki/Hannibal's_Kill_List

Filmowa scena zabójstwa Paula Momunda:

https://www.youtube.com/watch?v=Qawzg9DZ-IQ

Zbieg okoliczności? Dziwne że dziennikarze tak pieczołowicie opisujący sprawę jeszcze tego nie zauważyli.

W związku z tym że Kajetan P. może ukrywać się w którymś z krajów UE Sąd Okręgowy w Warszawie wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podejrzany prawdopodobnie po zabójstwie wypłacił znaczą sumę pieniędzy i nie korzysta z telefonu komórkowego, by utrudnić jego odnalezienie. Tabloidy nadały mu przydomek Hannibala z Żoliborza.

Jeden z rzetelniejszych artykułów na temat tej sprawy:

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,150427,19615354,kajetan-poznanski-poszukiwany-dlaczego-zamordowal.html

EDIT: Wyczytałem ostatnio w Newsweeku że ani profesor kryminalistyki Brunon Hołyst, ani psychiatra Jerzy Pobocha, ani prokurator Józef Gurgul nie przypominają sobie przypadku w którym cytat "morderca zabierał zwłoki z miejsca, w którym zabił, do miejsca, w którym mieszka."

A Ed Gein i zabójstwo 58-letniej sprzedawczyni sklepowej Bernice Worden? Gein zastrzelił Bernice, zawlókł jej ciało do własnego samochodu, przewiózł je na farmę i tam zwłoki rozebrał, zdekapitował, wypatroszył i powiesił do góry nogami niczym ustrzeloną zwierzynę. Swoją drogą Gein był pierwowzorem Buffalo Billa z "Milczenia owiec" Thomasa Harrisa. Koincydencja?

Tylko, rzecz jasna, Gein nie skorzystał z transportu ciała taksówką, gdyż dysponował własnym samochodem. Zwłoki Bernice poćwiartował już na farmie.

Na portalu naTemat.pl pojawiły się fragmenty tekstów Kajetana Poznańskiego, których opublikowane konspekty miały się znaleźć w tygodniku Polityka, w którym poszukiwany odbywał w 2013 roku wakacyjny staż. Trzy z nich miały dotyczyć historii kanibalizmu. Wiadomo że Poznański cenił postać fikcyjnego seryjnego mordercy-kanibala Hannibala Lectera, zapewne nie były mu też obce dokonania współczesnych kanibali takich jak Issei Sagawa czy Armin Meiwes. Być może przeczytał też książkę "Dzieje kanibalizmu" Daniela Diehla, którą posiadam w swoich popularno-naukowych zbiorach. Zastanawiam się czy oprócz zamiaru morderstwa nie chodził mu po głowie również akt kanibalizmu.

http://natemat.pl/171677,opublikowano-konspekty-tekstow-poznanskiego-pisal-ze-nie-ma-roznicy-miedzy-zjewdzeniem-czlowiek

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/66790/dzieje-kanibalizmu

czwartek, 7 stycznia 2016

Bomba wodorowa w posiadaniu Korei Północnej?

Godzina 10:00:01 czasu UTC 6 stycznia 2016 roku. Korea Północna przeprowadza podziemny test nuklearny na obszarze testowym Punggye-Ri oddalonym o około 100 km na południowy wschód od wulkanu Pektu-san. Sygnał sejsmiczny wychwytują stacje monitorujące w Ameryce Północnej, Europie czy Azji. USGS określa magnitudę trzęsienia ziemi na 5.1, a Chińczycy 4.9. Niemal równocześnie północno-koreańskie media podają że miał miejsce udany test pierwszej bomby wodorowej. Rodzi się pytanie czy rzeczywiście miała miejsce eksplozja bomby H? W końcu Korea Północna często manipulowała opinią publiczną w odniesieniu do sukcesów militarnych. Eksperci twierdzą że mogła to być wzmocniona bomba atomowa, a nie wodorowa. Korea Północna w przeszłości detonowała bomby nuklearne przynajmniej trzy razy. Bomba atomowa w odróżnieniu od wodorowej opiera się na rozszczepieniu atomu (zazwyczaj wzbogaconego uranu bądź plutonu), w wyniku czego dochodzi do uwolnienia energii. Natomiast bomba wodorowa opiera się na fuzji - połączeniu atomów, co prowadzi do uwolnienia jeszcze większej i bardziej niszczącej energii. Co zatem Korea Północna zdetonowała pod ziemią? Być może była to wzmocniona bomba atomowa z odrobiną wodoru w postaci jego izotopu deuteru bądź trytu (1 bądź 2 neutrony), które mają za zadanie wzmocnić eksplozywność bomby. Duża podziemna eksplozja rozpycha skały - w dużej mierze powstają fale sejsmiczne P, w mniejszej S. Sygnał sejsmiczny może jednak zostać zniekształcony (skręcony, odbity) przez ziemskie nieciągłości. Globalne stacje monitoringu obecności izotopów promieniotwórczych skupiają się natomiast na zawartości radioaktywnego pyłu (opadu). Używają do tego pomp zasysających powietrze - powietrze przechodzi przez filtr, a potem przez licznik promieniowania. Typ obecnych cząstek oraz ich radioaktywność mogą wskazać na typ zdetonowanej bomby. W przypadku bomby atomowej byłyby to zepsute okruchy uranu czy plutonu. Bomba wodorowa także używa tych materiałów, ale zostałyby one w dużej mierze wypalone przez super-gorącą reakcję fuzji. W przypadku podziemnej eksplozji tak czy owak cząstki zostałyby zanieczyszczone. Inny rodzaj detektora skupia się na wykrywaniu radioaktywnych gazów np. ksenonu, który nie reaguje z innymi substancjami i podlega rozpadowi. Występują cztery izotopy ksenonu i nie wszystkie pochodzą z eksplozji nuklearnych. Oczywiście już się pojawiły głosy o nałożenie kolejnych sankcji na Koreę Północną. Czy jednak Korea Północna byłaby w stanie zrzucić bombę atomową na inny kraj np. za pośrednictwem balistycznej rakiety? Wątpię w to. Z drugiej strony zminiaturyzowaną bombę atomową można umieścić na statku, popłynąć nim do jakiegoś portu, tam zacumować i w sprzyjającej chwili ładunek zdetonować. Korea Północna posiada rakiety KN-08, które mogą przelecieć przez Pacyfik, ale póki co pojawiają się one na paradach ku czci Wielkiego Wodza i nie wiadomo czy są w pełni gotowe do użycia. Koreańska armia na pewno ma również rakiety krótszego zasięgu.

Na zdjęciu detonacja bomby wodorowej w 1952 roku (Euegelab... była sobie wysepka).

wtorek, 29 grudnia 2015

Mgła "Exercises In Futility" (2015) - recenzja
























Dziś rano dotarła do mnie informacja o śmierci lidera Motörhead, Lemmy Kilimistera, ikony wulgarnego i nieokrzesanego rock'n'rolla. Lemmy zmarł krótko po swoich 70-tych urodzinach - przyczyna zgonu: agresywny nowotwór w mózgu i szyi. Nigdy nie byłem wielkim fanem Motörhead, ale doceniam to co Lemmy zrobił dla ciężkiego grania. Osobiście znam osoby dla których śmierć Lemmy'ego okazała się dużym ciosem. Czemu o tym wspominam w tekście o płycie Mgły? Ano dlatego że widmo śmierci sprzyja refleksji o marności ludzkiej egzystencji. Rzeczywistość chorób, śmierci i rozkładu to rzeczywistość nękająca każdego człowieka. Owszem, są idealiści i wizjonerzy, którzy usiłują wydłużyć ludzkie życie - pytanie tylko po co? Naturalną koleją rzeczy jest umrzeć (po przekazaniu swojego materiału genetycznego albo nie), kiedy przyjdzie na to stosowny (czasem dość niespodziewany) czas. Częściej w samotności, rzadziej w otoczeniu życzliwych jednostek. W pewnym sensie zazdroszczę osobom, które bezpowrotnie odeszły, ale ich dokonania & osiągnięcia żyją w świadomości pokoleń. Nie wierzę w istnienie życia pozagrobowego i nie mam na razie powodów, by stać się człowiekiem spirytualnym. Owa spirytualna próżnia nieuchronnie prowadzi mnie do mizantropii, dlatego też black metal Mgły głęboko rezonuje z moją osobowością. Nie oznacza to wcale że jestem aspołecznym odludkiem - ciągnie mnie do ludzi empatycznych, wrażliwych, dzielących ze mną pasje i zainteresowania. Przypominam sobie w chwili pisania tych słów niedawny krakowski koncert Mgły - Mikołaj Żentara i pozostali muzycy Mgły w maskach, kapturach i skórzanych kurtkach, statyczni, bezosobowi, jakby zrezygnowani. Już czarno-biała okładka "Excercises In Futility" wiele mówi o zawartości muzycznej trzeciego albumu Mgły. Żałosna ludzka forma w kajdanach egzystencji, zrozpaczona, ślepa, wyzuta z nadziei. A potem zaczyna lecieć muzyka... black metalowe hymny o zmarnotrawionym, apatycznym i beznadziejnym ludzkim życiu. Oczekiwaniu na mniej lub bardziej bolesną/gwałtowną śmierć. Rynsztok egzystencji, nieustanny strach. I groza.

"Exercises In Futility" nurza się w czystym jak łza strumieniu nihilizmu i goryczy. Jednocześnie atmosfera tego krążka jest niewiarygodnie gęsta, skondensowana, ściśliwa. Podoba mi się nie tylko przekaz tej muzyki, ale też idealnie skrojona produkcja "EIF": ostre niczym brzytwa, a co za tym idzie fascynujące gitary, gwałtownie pulsująca perkusja (Darkside jest świetnym muzykiem!) czy pełne nienawiści i zrezygnowania wokale Mikołaja. Kipiący od frustracji black metal Mgły jest jednak bestią ulegającą częstym metamorfozom. Wolniejsze fragmenty fachowo przeplatają się z bardziej agresywnymi i jadowitymi partiami. Króluje smutek, rozczarowanie, ponurość, lecz także spokój, pogodzenie się splecione z rezygnacją. Czyżby ludzka egzystencja naprawdę była tak pusta, jałowa i pozbawiona znaczenia? Zwłaszcza w odniesieniu do monstrualnego ogromu kosmosu, na który składa się widzialna materia, ciemna materia i ciemna energia. Nie mi to oceniać, choć często odczuwam niepokojący bezsens istnienia. Nadal jednak mimo rozczarowań zdarza mi się zachwycać ulotnymi chwilami, doceniać ludzką życzliwość i zwalniać tempo, by popatrzeć na piękno przyrody.

O "Exercises In Futility" można było nawet ostatnio przeczytać w Gazecie Wyborczej. Black metal przestaje być produktem podziemi, skoro mainstreamowa prasa zaczyna go zauważać. Nie sądziłem że takie czasy kiedykolwiek przyjdą, a jednak. Bo do pewnego czasu o black metalu czy death metalu wspominano zazwyczaj w kontekście szerzącego się rzekomo w Polsce satanizmu na zasadzie ostrzegania przed 'zgubnym wpływem' tego typu muzyki na młodzież. Oczywiście prym wiodą w tym media katolickie i wszelkiej maści brukowce dla mało wybrednych czytelników. Chcąc nie chcąc Mgła staje się zespołem coraz bardziej rozpoznawalnym i rodzimą wizytówką (jak Vader, Decapitated czy Behemoth), ale Mikołaj Żentara i Darkside mają to gdzieś. Po prostu robią swoje. Chwała im za to.

Link do odsłuchu, jeśli ktoś jeszcze nie zna: https://www.youtube.com/watch?v=TvGPAVTYfXI

sobota, 28 listopada 2015

Zaginięcie Ewy Magdaleny Tylman nad poznańską Wartą



















Poznań żyje tą sprawą od kilku dni, prasa i użytkownicy sieci prześcigają się w domysłach. 26-letniej Ewy Tylman, kierowniczki Rossmanna nie miałem okazji poznać osobiście, ale jej zniknięcie na swój sposób mnie poruszyło, tym bardziej że doszło do niego w krótkim czasie, blisko centrum miasta i w tajemniczych okolicznościach. W sprawę zaangażowana jest poznańska policja oraz detektyw Krzysztof Rutkowski wraz ze swoją ekipą. Dziś wybrałem się rowerem w okolice mostu Św. Rocha, gdyż chciałem się przyjrzeć z bliska prowadzonym poszukiwaniom zaginionej. Wziąłem także udział w konferencji prasowej detektywa Rutkowskiego, w której uczestniczyli najbliżsi Ewy Tylman. Doszły mnie słuchy o wyłowieniu z Warty odciętej lewej ręki. Nieoficjalnie wiadomo że ów fragment ludzkiego ciała nie należy do zaginionej. Wskazuje na to choćby stopień rozkładu, który w wodzie ulega przyśpieszeniu, gdyż ciepłota ciała jest tracona dwa razy szybciej niż na lądzie. Jest to męskie lewe ramię od stawu barkowego aż po dłoń. Jeśli nie jest to fragment ciała Ewy to do kogo on należy? Kim był mężczyzna, którego lewą rękę odnaleziono w Warcie? Bezdomnym? W pobliżu miejsca poszukiwań Ewy Tylman widziałem legowisko bezdomnych. A może inną osobą zaginioną?

Wpierw o samym zniknięciu Ewy Tylman. Dziewczyna zaginęła po godzinie 3 w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku. Ostatni raz monitoring przejeżdżającego tramwaju zarejestrował ją o godzinie 3.24 w nocy przed mostem Świętego Rocha na przystanku tramwajowym. Dziewczyna bawiła się na imprezie pracowniczej w klubie Mixtura na Wrocławskiej, wcześniej w Pijalni Wódki i Piwa na Rynku. Po godzinie trzeciej wyszła z kolegą z pracy kierując się ulicą Podgórną w stronę mostu Świętego Rocha. Tam w okolicach ulicy Mostowej ślad po niej się urywa. Rysopis zaginionej: "Ewa Tylman ma blisko 163 cm wzrostu, waży 56 kilogramów ma długie, czarne włosy do ramion, śniadą cerę, zielone oczy, drobna budowa ciała. Tego wieczoru była ubrana w czarny sweter, czarne dżinsy i czarne buty na korku. Miała na sobie szary płaszcz." Ciekawostką jest obraz z monitoringu z godziny 3.18 (ulica Mostowa 15 w Poznaniu), w której ubrany w niebieską kurtkę z kapturem i odblaskiem kolega z pracy prowadzi Ewę trzymając ją mocno w kierunku mostu Świętego Rocha. Młody mężczyzna idzie pewnym krokiem, Ewa będąc pod wpływem alkoholu zatacza się. To jednak nie koniec rewelacji. Zapewne podrzucony dowód osobisty Ewy Magdaleny Tylman znajduje około piątej rano kobieta na przystanku tramwajowym w okolicy AWF-u blisko mostu Królowej Jadwigi. Podrzucony, by zmylić organy ścigania? Kto go podrzucił? Podejrzany staje się kolega z pracy Ewy Tylman, który ją odprowadzał. Dlaczego? Po pierwsze, tłumaczy się że nic nie pamięta z powodu wypicia alkoholu. Po drugie, monitoring na stacji Lotos w pobliżu miejsca odnalezienia dowodu Ewy Tylman zarejestrował owego młodego mężczyznę w niebieskiej kurtce o godzinie 3.53 rano, jak z kimś przez 10 minut nerwowo rozmawia (z przyjacielem). Podobno z osobą, która może dużo wiedzieć na temat okoliczności zniknięcia Ewy Tylman. Potem mężczyzna udaje się w kierunku Rondo Rataje, gdzie spędza pół godziny (4.25-4.55). W domu pojawił się dopiero przed 5 rano - tak twierdzi jego siostra. Zachowanie dość niezrozumiałe i zastanawiające. Mężczyzna (kolega zaginionej) został już przebadany wariografem - wynik niejednoznaczny (czyli ani prawda, ani kłamstwo), chłopak Ewy odmówił badania wariografem z powodów osobistych.

W głowie mam sporo hipotez odnośnie rozstrzygnięcia tej sprawy, ale poczekam na jej finał. W każdym razie byłem na miejscu poszukiwań Ewy Tylman i przyglądałem się przez godzinkę-półtorej akcji poszukiwawczej. Nad Wartą w okolicy mostu Świętego Rocha fruwał dron Biura Rutkowskiego, około godziny 14 płetwonurkowie przeszukiwali dno Warty. Trawiasty fragment koło mostu Świętego Rocha został odgrodzony taśmą policyjną. Czyżby Ewa wraz ze znajomym zeszli na dół na brzeg Warty i doszło tam do tragedii spowodowanej np. nieodwzajemnionym uczuciem? A może Ewa żyła bądź żyje, ale została porwana przez nieznanych sprawców, a jej kolega był tego świadkiem i się teraz panicznie boi? Na razie wszystko to są mniej lub bardziej wiarygodne spekulacje. Czekam na więcej rzetelnych informacji.

Sprawy tego typu związane z zaginięciem ukochanej osoby są strasznie trudne i traumatyczne dla najbliższej rodziny. Detektyw Rutkowski niestety nie spodziewa się odnalezienia Ewy żywej, rodzina wciąż ma jednak nadzieję że Ewa żyje. Nie dziwię się, bo to normalna reakcja. Wrzucam kilka zdjęć z mojej dzisiejszej wizyty nad Wartą. I jednocześnie apeluję do mężczyzn, aby jednak towarzyszyli swoim wybrankom, przyjaciółkom czy koleżankom w późnych powrotach do domu.

Zapis monitoringu z ulicy Mostowej 15. Kim jest potencjalny świadek przechodzący po pasach na drugą stronę jezdni i co wniesie swoimi zeznaniami do dochodzenia?

https://www.youtube.com/watch?v=o-ipkXn9U5k

Zapis odnalezienia odciętej ludzkiej ręki w Warcie przez ludzi detektywa Rutkowskiego: https://www.youtube.com/watch?v=6NVVcWpOhZ0&feature=youtu.be

Detektyw Rutkowski na dzisiejszej konferencji prasowej wspomniał że może ona należeć do biznesmena Adama Frąszczaka, który zaginął 23 maja 2013 roku. Prawdopodobnie został uprowadzony spod własnego domu przez zorganizowaną grupę przestępczą, a jego ciało mogło zostać wrzucone do Warty.

EDIT: Dziś znowu udałem się nad brzeg Warty w okolicę mostu Świętego Rocha. Policjanci, ratownicy Czerwonego Krzyża i strażacy dokładnie przeczesywali teren, Wartą płynęły łodzie motorowe, widziałem psy tropiące, sprawdzano studzienki kanalizacyjne. Dzisiaj jeden z członków rodziny dostał smsa o żądaniu okupu za zaginioną (porwaną?) Ewę Tylman. Pół miliona złotych przelane na dwa konta. Może to być próba wyłudzenia pieniędzy, gdyż na razie nie ma materiału wskazującego, iż zaginiona jest żywa. Biuro Rutkowskiego jest gotowe zapłacić okup, jeśli okaże się że porwana (?) żyje. Dotarłem też do informacji z konferencji Rutkowskiego, że o godzinie 3.32 kolegę Ewy (już samego) zarejestrowała kamery hotelu Ibis, a o godzinie 3.35 inna kamera monitoringu, która zarejestrowała jego rozmowę telefoniczną w blasku latarni z kimś. Młody mężczyzna, który ostatni widział Ewę ma adwokata, podobnie osoba, z którą rozmawiał przez telefon na stacji Lotos. Obaj nie zostali tymczasowo aresztowani. Jakaś dziwna zmowa milczenia panuje w tej trudnej sprawie kryminalnej. Porwanie dla okupu, na zlecenie (chłopak Ewy pracuje w służbach mundurowych - jako funkcjonariusz ABW) czy na tle seksualnym? Morderstwo z premedytacją? Nieszczęśliwy wypadek? Być może Ewa Tylman zeszła razem z kolegą w niebieskiej kurtce Adamem Z. nad Wartę i tam pośliznęła się i wpadła do rzeki, a jej znajomy nie udzielił jej pomocy? A teraz boi się za to odpowiedzialności? W takim razie analogia z utonięciem irlandzkiego kibica Jamesa Nolana w bydgoskiej Brdzie w 2012 roku nasuwa się sama (pozostawiony bez opieki znajomych pijany nastolatek wpadł do kanału). Co się wydarzyło z Ewą Tylman pomiędzy godziną 3.24 a 3.32 w nocy z 22 na 23 listopada? Te 8 minut zdają się być kluczowe dla rozsupłania węzła zagadki. Mam nadzieję, że niedługo dowiemy się prawdy.

Detektyw Rutkowski wszedł w posiadanie nagrania z monitoringu z godziny 3.22 na którym widać jak Ewa z kolegą wchodzą na most Świętego Rocha. Potem Adam Z. wraca już sam. Czyżby zatem nieszczęśliwy wypadek? A może porwanie na tle seksualnym od strony Politechniki (jak sugeruje najnowsza hipoteza detektywa Rutkowskiego)? Ktoś podbiega do Ewy jak dziewczyna jest już za mostem i ją uprowadza do czekającego samochodu. Jeśli ta ostatnia hipoteza się sprawdzi to jest ona dość przerażająca.

Rankiem 2 grudnia 2015 roku w prasie pojawiła się informacja że Ewa Tylman nie żyje. Miała umrzeć przy moście, zatrzymano jej kolegę Adama Z., który ją prowadził i przyczynił się do jej śmierci. Incydent wydarzył się nad brzegiem Warty, zatem musieli zejść na dół. Chłopak dzwonił do siostry i przyjaciela, bo mieszka w Poznaniu od niedawna i się zgubił. Nadal nie wiadomo na sto procent czy miał miejsce nieszczęśliwy wypadek czy doszło do zabójstwa. Dziś mają być przeprowadzone poszukiwania ciała Ewy sonarem w rzece. Co ten młody człowiek jej zrobił? Czy był wobec niej agresywny? Czy ją gonił nad brzegiem Warty? Czy wpadła do wody czy ją do niej wrzucił? Ojciec Ewy Tylman Andrzej nadal uważa że jego córka została porwana, nie wierzy że Adam Z. przyczynił się do jej śmierci. Nadal nie odnaleziono ciała zaginionej.

Pojawiają się teraz spekulacje od detektywa Rutkowskiego, że Adam Z. (Adam Zięcik) był zafascynowany satanizmem i okultyzmem, więc złożył Ewę Tylman w rytualnej ofierze. Cała sprawa zaczyna mi już coraz bardziej przypominać jakiś obłąkany cyrk. Jeszcze niedługo dowiem się że Adam Z. był członkiem subkultury metalowej. No bo czy tak wygląda 'satanista'? Zostawię to bez komentarza.
https://twitter.com/adaz666
http://www.wykop.pl/wpis/15482515/#comment-52186959
http://www.photoblog.pl/adsky/128266539/jestes-zbyt-pijana-by-uslyszec.html
Iście satanistyczna muzyka:
http://chomikuj.pl/adaz666/Muzyka
Profil Adama Zięcika z którego wynika że jest katolikiem: http://vk.com/id183184564

Adam Z. przyznał że był z 26-letnią zaginioną nad brzegiem Warty. Tam miało dojść między nimi do jakiegoś nieporozumienia (usiłował ją zgwałcić?). Dziewczyna poślizgnęła się i wpadła do Warty. Przestraszony Adam nie pomógł jej i uciekł. Tak brzmi jego wersja zdarzeń. Poszukiwania ciała Ewy Tylman nadal trwają - zarówno nad Wartą przy moście Rocha, jak i poza Poznaniem.

Około godziny 20 3 grudnia 2015 roku w miejscu oddalonym od mostu Rocha (strona Starego Miasta) o 300 metrów nurek wyłowił coś z wody... czekam na dalsze informacje. Jakiś nowy trop? Adamowi Z. prokuratura postawiła zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym (podejrzany przewidywał możliwość popełnienia przestępstwa i na to się godził). Mężczyzna nie przyznaje się do winy i co rusz przedstawia inną wersję wydarzeń. Nie można wykluczyć, że coś ukrywa. Rano 4 grudnia wznowiono poszukiwania w Warcie.

Odnoszę wrażenie że dla dobra śledztwa policja w wielu kwestiach milczy, a Adam Z. kłamie ile wlezie zmieniając co chwila wersję wydarzeń. Możliwe że ciała Ewy w Warcie nie ma (jest gdzie indziej albo dziewczyna nadal żyje i jest przetrzymywana wbrew swej woli). I tutaj powraca hipoteza porwania pijanej Ewy Tylman przez nieznane osoby - 1) Adam Z. mógł to widzieć i uciekł 2) ktoś mu grozi 3) być może to właśnie podejrzany wystawił porywaczom dziewczynę. W takim razie sprawa rozegrała się za mostem, a nie pod nim. Jeśli Adam Z. zabił ją nad brzegiem Warty to pewnie jakieś ślady krwi, by się na betonowych płytach odnalazły albo jakieś ślady walki. Nadto Warta robi się głęboka w pewnej odległości od brzegu, a przy nim woda jest płytka. Utopienie raczej nie wchodzi więc w grę. Policja szuka w Warcie oprócz ciała Ewy także fragmentów zwłok nieznanego mężczyzny (jego tożsamość została już ustalona, nie jest to zaginiony biznesmen z Bydgoszczy). Być może to jest w tej chwili priorytet policji. Nonsensownej teorii satanistycznej nie będę nawet komentował. Być może Ewa w ogóle nie zostanie znaleziona (podobnie jak do tej pory zaginiona w lipcu 2010 roku Iwona Wieczorek), ale tutaj mogę się mylić. Co wie Adam Zięcik? Co zrobił lub czego nie zrobił? Czy kogoś ochrania? Czy kogoś się boi?

Adam Zięcik zostaje w areszcie na trzy miesiące, grozi mu kara od 8 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Ucięta ręka po zdjęciu z niej i zbadaniu linii papilarnych została zidentyfikowana jako należąca do 40-letniego bezdomnego mężczyzny, który od pewnego czasu uchodził za osobę zaginioną w Poznaniu. Rodzi się zatem pytanie - kto go zabił? I gdzie jest reszta jego korpusu? Gdy pisałem tego posta jedną z możliwości, którą zakładałem było to że ofiarą może być bezdomny (rękę odcięto kilka dni przed jej wyłowieniem). Intuicja mnie nie zawiodła. Wrzucam zdjęcie legowiska dla bezdomnego nad Wartą. Czy koczował on nad Wartą albo w jej okolicach?

Pojawiło się nowe nagranie z monitoringu na ulicy Wrocławskiej, na którym widać jak Adam Zięcik i Ewa Tylman opuszczają klub Mikstura o godzinie 2.16 w nocy. Czyli 45 minut wcześniej niż podaje policja. Przypatruje się im nieznany mężczyzna. Czy został już przesłuchany? Okazało się potem iż nie miał związku ze sprawą.

EDIT: Dziennikarz "Gazety Wyborczej" dotarł do treści zarzutu jaki prokurator postawił Adamowi Z. Nad Wartą miało dojść do awantury pomiędzy Ewą Tylman a Adamem Z. Adam miał zepchnąć Ewę ze skarpy, ta wskutek upadku straciła przytomność, a chłopak sądząc że dziewczyna nie żyje zaciągnął ją nad brzeg rzeki i wrzucił do wody. Mogło tak być, ale nadal brak twardych dowodów i nadal brak ciała dziewczyny. W dodatku Warta przy brzegu jest płytka. Sam już nie wiem co mam myśleć o tej sprawie. Zbyt wiele znaków zapytania i niedopowiedzeń.

EDIT 2: Wraca wersja uprowadzenia Ewy Tylman- przynajmniej w mediach. Chodzi o nowe nagranie monitoringu, na którym widać dwie tajemnicze osoby, które idą w pobliżu Warty zaledwie kilka minut po zniknięciu Ewy Tylman.

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/poznan/a/sprawa-ewy-tylman-tajemnicze-osoby-byly-nad-warta-w-noc-zaginiecia-nagrania-z-monitoringu,9418204/

FINAL EDIT: Po odnalezieniu zwłok Ewy Tylman w Warcie w lipcu 2016 roku Adam Z. został oskarżony o zabójstwo w zamiarze ewentualnym. Fakty są następujące: zepchnął Ewę ze skarpy, ta straciła przytomność, po czym zawlókł ją nad Wartę i wrzucił nieprzytomną dziewczynę do rzeki. Adamowi Z. grozi kara 25 lat pozbawienia wolności bądź dożywocie.