Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Simon Flynn "Naukowa lista przebojów" - recenzja

"Naukową listę przebojów: Wybór fascynujących faktów, anegdot i żartów ze skarbnicy nauki" chemika i filozofa Simona Flynna przeczytałem bardzo szybko, gdyż nie jest to książka dużej objętości. Sympatyczny debiut pisarski Simona Flynna stanowi niewyczerpujące kompendium ciekawostek, anegdot i historii z matematyki, fizyki, biologii, geologii czy chemii. Widać że książka została napisana dla laików, gdyż absolwenci chemii czy fizyki nie znajdą tutaj zbyt wielu nowych zagadnień. Ale muszę pochwalić niebywały czy wręcz zaraźliwy entuzjazm Autora w przytaczaniu naukowych ciekawostek, cytatów czy faktów. Czego tutaj nie ma? Omówienie Modelu Standardowego cząstek. Spór Galileusza z Kościołem Katolickim zakończony jego przymusowym aresztem. Kosmologiczny paradoks Olbersa (dlaczego w nocy niebo jest ciemne?) wyjaśniony przez Edgara Allana Poe. Teoria ewolucji Karola Darwina i jej wpływ na XIX-wieczną i XX-wieczną naukę (spór między ewolucjonistami a kreacjonistami). Eksperymenty Gregora Mendla z grochem zwyczajnym będące podwalinami genetyki. Ogólna i szczególna teoria względności Alberta Einsteina. Rozpad promieniotwórczy przedstawiony na podstawie uranu. Omówienie logarytmicznej skali Richtera. Eksperyment myślowy dotyczący słynnego Kota Schrödingera. Liczba Pi oraz ciąg liczb Fibonacciego i jego własności. Efekt Mpemby, czyli zjawisko polegające na szybszym zamarzaniu wody cieplejszej od zimniejszej w określonych warunkach. Można by poszczególne zagadnienia i anegdoty z nimi związane wymieniać długo, ale mija się to z celem. Nie ukrywam, że książce Flynna przydałoby się większe uporządkowanie, lecz nie jest to jej znacząca wada. Niektóre żarty przytoczone w "Naukowej liście przebojów" są autentycznie śmieszne na przykład studencka odpowiedź na pytanie: czy biblijne Piekło jest egzotermiczne (oddaje ciepło) czy endotermiczne (pochłania ciepło)? Wśród wielkich naukowców według krajów dwukrotnie wymieniony zostaje wulkanolog Haroun Tazieff, co mnie akurat bardzo cieszy. Ogromy plus także za przytoczenie przez Simona Flynna kilku poematów związanych z naukami ścisłymi np. "List Caroline Herschel" Siv Cedering. Z przyjemnością jeszcze kiedyś powrócę do tej książki, gdyż odebrałem ją bardzo pozytywnie.

Na zdjęciach niestabilny izotop uranu-235 oraz poemat Percy Bysshe Shelleya "Ozymandias" (tłumaczenie Adama Asnyka poniżej).

"Podróżnik, wracający z starożytnej ziemi,
Rzekł do mnie: "Nóg olbrzymich z głazu dwoje sterczy
Wśród puszczy bez tułowia. W pobliżu za niemi
Tonie w piasku strzaskana twarz. Jej wzrok szyderczy,
Zacięte usta, wyraz zimnego rozkazu
Świadczą, iż rzeźbiarz dobrze na tej bryle głazu
Odtworzył skryte żądze, co, choć w poniewierce
Przetrwały rękę mistrza i mocarza serce.
A na podstawie napis dochował się cało:
"Ja jestem Ozymandias, król królów. Mocarze!
Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą
Gińcie z rozpaczy!" Więcej nic już nie zostało
Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże
I piaski bielejące w pustyni obszarze."

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Maria Goniewicz i podwójne morderstwo z miłości?

Rodzime media obiegła informacja o bestialskim morderstwie dokonanym przez 19-letnią Zuzannę M. (Maksymiuk) i 18-letniego Kamila N. (Niedźwiedź) na rodzicach chłopaka (Jerzy N. i Agnieszka N.) Do makabrycznego mordu doszło w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku w Rakowiskach koło Białej Podlaskiej. Ofiary zostały zaatakowane w nocy, gdy spały - najpierw ojciec przez Zuzannę, potem matka, którą zamordował Kamil. Zuzanna i Kamil zamordowali małżeństwo N. trzema nożami zadając im wiele ran kłutych i ciętych szyi, tułowia, kończyn górnych i dolnych. Jerzemu N. próbowali uciąć rękę, aby ukryć ślad ugryzienia powstały gdy mężczyzna próbował się bronić. Agnieszka N. wybiegła z domu na ganek, tam dopadł ją jej syn, zadźgał, po czym ciało kobiety zostało wciągnięte do domu. Jak podaje rzeczniczka prokuratury: "w przypadku kobiety raną śmiertelną było przecięcie tętnicy ramiennej, w przypadku mężczyzny - liczne obrażenia brzucha i krwotok wewnętrzny." Zuzanna i Kamil zaplanowali podwójny mord dwa tygodnie temu, kupili m.in. lateksowe rękawiczki. Sugerowany motyw: brak akceptacji romantycznego związku Kamila i Zuzanny.

Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że morderczyni Zuzanna M. pisała wiersze jako bezczelnie młoda, bezczelnie zdolna Maria Goniewicz. Wydała debiutancki tomik poezji "33", a po dokonanym morderstwie 'niepokorna' poetka wraz ze swoim chłopakiem udali się do Krakowa, w czym - jak się potem okazało - pomogła im para znajomych studentów z Poznania, która dowiozła ich przedtem do domu rodzinnego Kamila. Na swoim fanpejdżu Maria Goniewicz 13 grudnia napisała, że można się z nią umówić po odbiór tomiku poezji. Wciąż nie przestaje mnie zadziwiać jedno: w dobie Facebooka, Instagramu, Twittera, Tumblr, blogosfery, reddit, Youtube czy wszelakich for internetowych mordercy częstokroć wysyłają sygnały ostrzegawcze (zdarzają się nawet przypadki wrzucenia zdjęć ofiary morderstwa tuż po jego dokonaniu). Nie inaczej jest w tej sprawie. Na swoim fanpejdżu 26 października Maria (czy raczej Zuzanna) wrzuciła chociażby zdjęcie z tajwańskiej stronki militarnej przedstawiające skuteczne techniki zabijania za pomocą noża. 7 grudnia napisała: "Przygotowanie do końca nie naszego świata nie zawsze jednak idzie dobrze, ale już niedługo." Problem tkwi w tym, że takie sygnały ostrzegawcze/manifesty trudno wcześniej wyłapać - żądne sensacji media wychwytują je zazwyczaj już po fakcie. Wielu sprawców przed dokonaniem kryminalnego czynu sygnalizuje wcześniej chęć/potrzebę jego dokonania w wirtualnej przestrzeni.

Cztery motywy morderstwa: miłość, zysk, żądza i nienawiść. Innymi słowy: miłość/seks, chciwość, zemsta, szaleństwo. Oczywiście można znaleźć różnorodne wariacje odnośnie tych motywacji np. obsesja stanowi zwyrodniałą formę miłości, a zemsta może wynikać z jej utraty. Miłość może prowadzić do zazdrosnej wściekłości (odtrącony chłopak zabija dziewczynę, gdy ta z nim zrywa i spotyka się z kimś innym), obsesji (stalker morduje aktorkę, obiekt pożądania, którego nie może mieć). Tutaj możemy mieć do czynienia z zemstą - rodzice zabraniali Kamilowi spotykania się z Zuzanną, nie akceptowali jego związku ze zbuntowaną nastolatką o wybujałym ego, stanowili przeszkodę, którą należy zniszczyć, zatem oboje zaplanowali morderstwo. I je z zimną krwią popełnili. Odnoszę też wrażenie, że sprawcy chcieli być złapani, bo kto po dokonaniu morderstwa ogłasza na swoim fanpejdżu, że będzie w Krakowie? To ma być wiarygodne alibi? Tam też Zuzanna i Kamil zostali zatrzymani. Oboje przyznali się do winy i nie okazali skruchy.

Na autorskim fanpejdżu Maria wrzuca utwory Slowdive, Portishead czy Spiritualized, na koncie Youtube np. Joy Division. Z filmów zauważam zdjęcia z Jima Jarmuscha ("Kawa i papierosy"), Jeana Luca Goddarda, "La Belle Personne" (2008), "Laury" (1944) Otto Premingera - cytat: "I'm not kind, I'm vicious. It's the secret of my charm", "Amelii" (2008), "Pineapple Express" (2008) czy "American Psycho" (2000). Poetyckie inspiracje to Sylvia Plath i Rafał Wojaczek - osobiście z poezji dekadenckiej wolę innych autorów. W wierszach odwołania m.in. do Oasis i Morrisseya. Kamil i Zuzanna spleceni destrukcyjną miłością i tak się rozstaną, gdy będą mieli czas na przemyślenia w osobnych więziennych celach. Zuzanna będzie miała tysiące godzin na pisanie poezji za kratkami, bo prawdopodobnie spędzi tam resztę życia. Wiersze dziewczyny możecie przeczytać w linku poniżej. Sami oceńcie czy warto.

http://www.k111m3.pl/

"za dużo myślę
mówię do siebie twoimi słowami
jestem więźniem wyobraźni
ściany celi w której odsiaduję dożywocie
mają barwę twojego głosu"

Instagram Zuzanny: http://instagram.com/goniewicz
Konto LastFm: http://www.lastfm.pl/user/ziuta254
Tumblr: http://goniewicz.tumblr.com/
Filmweb Zuzanny: http://www.filmweb.pl/user/ZuziankaX3#
Filmweb Kamila:http://www.filmweb.pl/user/kniedzwiedz

Może o to Zuzannie chodziło? Stać się enfant terrible rodzimej poezji, poetką wyklętą, destrukcyjną? O chwilowy wirtualny fejm narcystycznej osobowości (który i tak przeminie) i o zdobycie nowych czytelników? Może ku destrukcji pchnęła ją nie tyle miłość, co niedawna śmierć ojca? Niektórzy poeci popełniali samobójstwa czy umierali w nędzy i zapomnieniu, a nie mordowali z tak banalnego (i jednocześnie przerażającego) powodu jak brak akceptacji romantycznego związku. Z drugiej strony zło potrafi być banalne. I rozczulająco prymitywne.

Zaczynam się zastanawiać czy właśnie gorączkowa chęć zwrócenia na siebie uwagi nie popchnęła Zuzanny do morderstwa. Jej chłopak (którego karmiła nienawiścią do rodziców i podsycała w nim gniew) być może zadawał ciosy nożem rodzicom z miłości do niej. Ciekaw jestem opinii psychologów śledczych odnośnie motywacji obojga sprawców.

Co ciekawe urodzona 25 kwietnia 1996 roku w Toruniu Zuzanna Maksymiuk przed dokonaniem morderstwa (jak stwierdzono we wniesionym w październiku akcie oskarżenia) zmuszała nieletnią poniżej 15 roku życia do seksu oraz częstowała marihuaną dwóch nieletnich. Niezłe ziółko. Nie na darmo na Tumblr Marii Goniewicz jej życiowe motto brzmiało: sex, drugs & poetry.

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141220/MAGAZYN/141219577

Kamil Niedźwiedź przebywa w tej chwili w areszcie w Lublinie, a Zuzanna Maksymiuk w areszcie na warszawskim Grochowie. Odseparowani od siebie.

UPDATE: 4 grudnia 2015 roku Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Zuzannę M. i Kamila N. na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny, więc strony mogą się od niego odwołać. Zuzanna M. wyraziła skruchę i płakała w trakcie rozprawy.

czwartek, 29 maja 2014

Impresje funeralne z wiedeńskiego cmentarza






























































Ostatnie kilka dni spędziłem z rodziną u siostry w Wiedniu. Dzięki temu przepadł mi koncert Mayhem, Voidhanger i Merrimack 29 maja w Proximie (nad czym ubolewam), ale z drugiej strony nie można mieć wszystkiego. Przebywając we Wiedniu postanowiłem się udać na tamtejszy Cmentarz Centralny, największą wiedeńską nekropolię i (podobno) największy cmentarz w Europie. Chciałem zobaczyć wspaniałe kontemplacyjne rzeźby funeralne przedstawiające anioły, płaczki, Śmierć, a nawet skrzaty. Oczywiście ornamentyka funeralna kojarzy mi się niezmiernie z pogrzebowym doom metalem a la Pantheist czy zwłaszcza czeski Mistress of the Dead. Nie jestem osobą religijną, ale lubię przechadzki cmentarnymi alejkami, uspokajają mnie wewnętrznie; podziwiam też kunszt wykonawczy artystów tworzących żałobną rzeźbę cmentarną. Poza tym na Wiedeńskim Cmentarzu Centralnym pochowani są tak znamienici kompozytorzy jak Strauss, Beethoven, Ligeti, Schubert, Brahms, a także austriacki fizyk Ludwig Boltzmann na którego grobie wyryto wzór S = k log W. Boltzmann umarł śmiercią samobójczą, powiesił się. Wybiórcza galeria powyżej.

Chwila - Kazimierz Ratoń

"Zatrzymać, choć na krótko taką chwilę
Zatrzymać ją pełną światła i ciszy
Chwilę nieprzerwanej nadziei,
Która wyprowadzić by nas mogła
Z krwawiącej nocy i mgły
Z daremnego życia i śmierci
Zatrzymać choć na krótko taką chwilę."

poniedziałek, 24 marca 2014

"Kołysanki" Lux Occulta kołyszą do snu
























Po 12 latach od czasu wydania "The Mother and the Enemy" (2001) Lux Occulta z Dukli powrócił z nowym materiałem zatytułowanym "Kołysanki". I muszę przyznać, że ta płyta to taki eklektyczny przekładaniec. Black metalu na niej nie uświadczymy, w ogóle Lux Occulta obecnie nie ma już nic wspólnego z metalem; w zasadzie ciężki industrialno-metalowy riff a la Godflesh pojawia się jedynie w "Samuel wraca do domu". W zamian jest gęsto od raczej niepokojącej elektroniki, pojawiają się w formie sampli klimatyczne łemkowskie zaśpiewy nadające "Kołysankom" etniczno-folkowy charakter, gdzieniegdzie można usłyszeć rewelacyjnie zagrane partie akordeonu czy kontrabasu. Koniec też z językiem angielskim obecnym na poprzednich czterech albumach Lux Occulta; w "Kołysankach" dominuje język polski plus w niewielkim stopniu języki łemkowski i francuski (w tym ostatnim przypadku mam skojarzenia z niemieckim funeral doomowym Worship). Na płycie znalazły się następujące utwory: "Dymy", "Samuel wraca do domu", "Mieczów siedem", "Serca tu mają tylko dzwony", "Sen jest lżejszy od powietrza", "Karawanem fiat", "Bieluń i chryzantemy" oraz "Bądź miłościw". Jeszcze muszę się osłuchać z "Kołysankami", wgryźć w ich specyficzny i lekko zamglony klimat, co też uczynię w najbliższej przyszłości z niekłamaną przyjemnością.

"Kołysanki" ululają was tutaj: http://luxocculta.bandcamp.com/

Fb zespołu, gdzie można zakupić elegancko wydany CD:
https://www.facebook.com/luxocculta38450?fref=ts

"Dałeś nam, Mroku, mieczów siedem,
a wszystkie miecze obosieczne:
nieszczęsną Miłość – brak Miłości,
wpatrzenie oczu ślepych – wieczne!
nieugaszonych marzeń – kwiat parości,
zwątpienie, które jest nam Credem;
zamek Chrystusa na bajorze;
tętent szatana wśród Golgoty –
i krzyż milczący, w głębiach złoty,
który niewiarą pług zaorze!"

Tadeusz Miciński - "Wolnomularze polscy" - recytacja obecna w "Mieczów siedem". :-)

czwartek, 20 marca 2014

Odraza "Esperalem tkane" (2014) - recenzja

















Czymże jest ów esperal za pomocą którego się tka? Najprościej rzecz ujmując esperal to lek stosowany w trakcie kuracji odwykowej przy alkoholizmie. Składa się na niego substancja czynna zwana disulfiram. Implantuje się preparat pod skórę. A działa on w następujący sposób: kiedy delikwent z implantowanym esperalem napije się alkoholu w trakcie odwyku nastąpi cały szereg nieprzyjemnych skutków ubocznych m.in. mdłości, wymioty, przyśpieszone bicie serca, pulsujący ból głowy, brak tchu, silne zaczerwienienie twarzy, a w przypadku spożycia większej ilości gorzały nawet utrata przytomności.

Debiutancka płyta black metalowego duetu Odraza "Esperalem tkane", która ukazała się nakładem Arachnophobia Records intrygowała mnie od pewnego czasu, nie tylko dlatego, że w skład Odrazy wchodzą muzycy Massemord, Medico Peste i Voidhanger (perkusista Priest) oraz Massemord (gitarzysta, basista i wokalista Stawrogin), co samo przez się jest gwarantem porządnego black metalowego eksperymentowania. Chodziło mi bardziej o skrajnie nihilistyczny przekaz albumu obracający się wokół alkoholowego upodlenia człowieka, dewastacji jego psychiki, powolnego i systematycznego gnicia wśród śmierdzących i zarzyganych cieni. Raj upojenia i długotrwałe piekło kaca. Tłumienie samotności, bólu, nudy istnienia poprzez wlewanie w siebie morza alkoholu. Akty tępej agresji, o których się nie pamięta; chybotliwa wspinaczka schodami urojeń, wreszcie stoczenie się w plugawy rynsztok ludzkiej egzystencji. Człowieczeństwo od którego większość z nas odwraca się z obrzydzeniem.

I taki właśnie jest debiutancki album Odrazy. Brudny, nieokrzesany i wisielczy. I jednocześnie perfekcyjnie zagrany przez dwójkę niezwykle utalentowanych muzyków. Nierzadko też potrafi zaskakiwać, ale o tym za chwilę... Na słowa pochwały zasługuje praca perkusisty Priesta (znanego z Massemord i Voidhanger); bębny brzmią żywo i niszcząco, blasty zachwycają gniotącą intensywnością. Wokale Stawrogina pełne są furii i wściekłości - posłuchajcie chociażby jego obłąkańczych wrzasków w "Próg". Poza tym "Esperalem tkane" szczyci się ogromnym zróżnicowaniem; tutaj każdy z 7 numerów (włączając króciutki instrumental "Cicha 8") potrafi zaskakiwać. Oczywiście naturalnym spoiwem materiału pozostaje wulgarny black metal, niemniej moje ucho wychwyciło tutaj elementy post-rocka, depressive black metalu (początek "Esperalem tkany"), blues rocka, a nawet harmonijkowe echa wielkiego Ennio Morricone z czasów Dolarowej Trylogii Sergio Leone (w "Goryczy", swoją drogą jednym z najbardziej agresywnych numerów na płycie). Świetny jest także przyobleczony w bardzo kontrowersyjny tekst "Wielki Mizogin", króciutki strzał o morderczej punkowej energii. Natomiast w 11-minutowym "Tam, gdzie nas nie spotkamy" zakochałem się od pierwszego wejrzenia za sprawą tych kojących i delikatnych partii instrumentalnych, które przechodzą pod koniec kompozycji w burzę blastów i gwałtownego riffowania.

Debiut Odrazy jest dewastujący, totalny, chory. Toż to idealna poezja do trumny; ba, nihilizm liryków na "Esperalem tkane" przypomina mi nieco wyklęte wiersze Kazimierza Ratonia. Wielbiciele/ki Furii, FDS, Massemord, Duszę Wypuścił czy Morowe koniecznie muszą zapoznać się z Odrazą; coś mi się zdaje, że ta płyta zatrzęsie polskim podziemiem. A z tego wypada się tylko cieszyć.

"Nie bój się kurwo
Poranek się zbliża
Wal wódę z każdym upadłym u krzyża
Ścigaj się z nocą, z mrozem i nadzieją
Rozmień na drobne tych, co we łzach sieją
Ornamentami czystej monotonii
Smaga cię nuda – ta, co równie czysta
Wal z gwinta winy nie pomna na krzyże
I krzycz z całych sił: ulica, ulica, ulica!"

FB Arachnophobia Records: https://www.facebook.com/arachnophobia.records?fref=ts
"Esperalem tkany": https://www.youtube.com/watch?v=ualQD8fPyhM 

niedziela, 2 marca 2014

Aeolis Mons podglądany przez Curiosity



























Lubię przyglądać się zdjęciom powierzchni Marsa robionym przez marsjańskie łaziki. Dla astronomów powierzchnia Czerwonej Planety to wciąż jeszcze terra incognita. Nie wiem czy za mojego życia uda się ludziom dotrzeć na Marsa i spróbować się tam osiedlić. Być może na skutek stale rosnącego przeludnienia ludzkość w końcu zostanie do tego zmuszona. Na razie pozostaje mi jedynie delektować się zdjęciami rdzawej i suchej powierzchni Marsa wykonywanymi przez niestrudzony łazik NASA Curiosity. Żyjemy w ciekawych czasach niezwykle szybkiego postępu naukowego i technologicznego, bo czyż pokolenia sprzed wieków mogły zaglądać tak daleko (i coraz dalej) w kosmos?

Mozaikowe zdjęcie wykonane przez Curiosity 19 lutego 2014 roku przedstawia rzędy skał, pręgowany grunt oraz mierzącą 5500 metrów górę Mount Sharp (Aeolis Mons) w oddali. W połowie tego roku Curiosity powinien dotrzeć do jej niższych zboczy. Tam łazik pobierze próbki skał w celu ich studiowania. Ma jeszcze przed sobą pięć kilometrów do przemierzenia.

https://twitter.com/marscuriosity

"Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu." - William Blake.

czwartek, 20 lutego 2014

Piekielna wyspa Cap Sizun i... latarnia morska

















Artur Lundkvist

Skały

Skały toną w przypływie morza,
Czerwony domek latarnika odsuwa się wraz
z rybackimi sieciami,
latarnia zapala się w ostatniej chwili
i jej promień zanurza się w głębinie,
mola roztapiają się w wodzie jak wapno,
echo ucieka z tonących grot,
sosny wyciągają płonące ramiona ku niebu,
ale miękka zieleń wycofuje się pod górę
jak gdy brodząca kobieta unosi spódnicę.

Latarnia morska Cap Sizun na wybrzeżu Bretanii, obmywana kapryśnymi falami Atlantyku. Mierząca 11 metrów wieża latarni została wybudowana już w 1869 roku, jej podstawa została wykuta w skale. Obok mieści się dom latarnika. Kiedy formowały się fale niebezpiecznie było przebywać na skalistej wysepce Tévennec. Krążą opowieści o pierwszych latarnikach, którzy w XIX wieku popadli w obłęd przebywając w samotności na wyspie. Bajania o przerażającym płaczu umarłych. Wszak życie na skale Tévennec do najłatwiejszych nie należało. Już od 1910 roku Cap Sizun przeszła na sterowanie automatyczne i nadaje sygnały świetlne (białe i czerwone), które można zobaczyć z odległości 10 km.

Według lokalnego folkloru ciała topielców zabierano nocą z Pointe du Raz na Tévennec. Blisko tego punktu mieści się Baie des Trépassés (Zatoka Śmierci), skąd wyławiano zwłoki utopionych rozbitków. 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Ku chwale absyntowi





Właśnie wypiłem sobie dla kurażu odrobinę Zielonej Wróżki, czyli absyntu. Absynt jest wysokoprocentowym napojem alkoholowym (wódką smakową) otrzymywanym w procesie destylacji przede wszystkim z piołunu (kwiaty i liście) i anyżu z dodatkiem ziół aromatycznych takich jak dzięgiel, hyzop, fenkuł włoski, kolendra czy melisa. Absynt tradycyjnie serwujemy z wodą i kostką cukru. Ze względu na zawarty w piołunie tujon absynt odznaczał się właściwościami psychoaktywnymi. Stąd też nazwa Zielona Wróżka. W zależności od stopnia rozcieńczenia, wypitej ilości absyntu i częstotliwości picia skutki fizyczne nadużycia absyntu obejmują mdłości, halucynacje, brak orientacji; z drugiej strony inne alkohole też wywołują takie efekty. Absynt podobno wynalazł francuski doktor Pierre Ordinaire, który mieszkał w szwajcarskim mieście Couvet. Odkrył piołun w trakcie podróży przez Val-de-Travers, po czym wymieszał roślinę i inne zioła z alkoholem. Używał owego eliksiru do leczenia chorych. Zapotrzebowanie na absynt znacznie wzrosło po wojnie algierskiej (1844-47), w której żołnierze oprócz racji wody otrzymywali także absynt jako środek odstraszający bakterie. Po wojnie uzależnieni od niego francuscy wojacy zaczęli pić... Absynt pod koniec XIX wieku stał się we Francji niesamowicie popularny. Zielona godzina (I'heure verte) trwała od 17 do 19, kawiarnie francuskie zapełniały się wówczas smakoszami absyntu. Pili policjanci, bankierzy, poeci, artyści, muzycy, wolnomyśliciele, przedstawiciele francuskiej bohemy. Absynt uwielbiali Oscar Wilde ("Portret Doriana Graya"), Charles Baudelaire ("Kwiaty zła"), Arthur Rimbaud oraz Paul Verlaine, a z malarzy Vincent van Gogh, Edouard Manet, Henri de Toulouse-Lautrec, Pablo Picasso, Edgar Degas, Paul Gaugin czy pisarz Guy de Maupassant. To "zielona wróżka" miała skłonić Van Gogha do obcięcia sobie fragmentu lewego ucha. Absynt miał zwiększać kreatywność twórczą i przenosić świadomość pijącego na inny poziom. Również kobiety uwielbiały spożywać absynt w kawiarniach, czego dowodem są chociażby obrazy Pablo Picasso przedstawiające niewiasty pijące ów alkohol. Pod koniec XIX wieku pojawiły się pierwsze próby prohibicji absyntu jako przyczyny alkoholizmu, rozkładu socjalnego i moralnej zgnilizny dręczącej francuskie społeczeństwo. Absynt stał się wrogiem publicznym.

Obecnie absynt często jest utożsamiany z subkulturą gotycką. Krwiopijcy w "Wywiadzie z wampirem" Anne Rice piją absynt, absynt pojawia się w teledysku do "The Perfect Drug" Nine Inch Nails oraz w ekranizacji powieści "Drakula" Brama Stokera w reżyserii Francisa Forda Coppoli (1992). 5 marca uchodzi za Międzynarodowy Dzień Absyntu.

Zdrowie! Ku chwale absyntowi.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Zagadka mężczyzny z Somerton







Wędrując po pustej plaży czasem można natknąć się na zwłoki... Historia Tamama Shuda rozpoczęła się w grudniu 1948 roku, kiedy na plaży w Somerton (na przedmieściach Adelaide, Australia) odkryto zwłoki mężczyzny. Nie miał ze sobą dowodu tożsamości, po dziś dzień nikt nie wie kim był. Pozostawił za sobą jednak kilka tajemniczych i trudnych do wytłumaczenia kluczy.

Leżącego mężczyznę odkryła para spacerująca po plaży Somerton 30 listopada 1948 roku. Jego głowa i ramiona były oparte o ścianę. Wyglądało jakby spał. Może po kilku głębszych... Kiedy tak patrzyli na niego podniósł prawą dłoń i opuścił (tak jakby po pijaku chciał zapalić). Para pozostawiła go w spokoju i poszła dalej. Musiało minąć kilka godzin. Rankiem 1 grudnia kilka osób nielegalnie ćwiczących konie na plaży spostrzegło mężczyznę opartego o ścianę. Poszli sprawdzić. Nie żył od przynajmniej 6 godzin. Policja początkowo zakładała, że to samobójstwo...

Mężczyzna był po czterdziestce, dobrze ubrany, wygolony, świeżo obcięty, z zadbanymi paznokciami. W kieszeniach miał paczkę gum do żucia, zapałki, grzebień, pudełko papierosów, zużyty bilet autobusowy do Glenelg i niezużyty bilet pociągowy do plaży Henley (około 8 km od Gleneg). Jedna z jego kieszeni została zaszyta pomarańczową nitką. Autopsja wykazała, że umarł z powodu zagadkowej trucizny; koroner nie znalazł jednak żadnych jej śladów w jego ciele. Mogła to być naparstnica, śmiertelna trucizna która potrafi zarówno zatrzymać pracę serca, jak też powodować jego bicie. 

Musiały minąć dwa miesiące, zanim policja skojarzyła pewien fakt. Mężczyzna z Somerton miał bilet pociągowy, zakupił go na stacji, a w przechowalni dworca pozostawił brązową walizkę, której nikt nie odebrał. Zawierała m.in rolkę pomarańczowej nici Barbour (irlandzka marka), przy pomocy której mężczyzna miał poprawioną kieszeń. W walizce były też ubrania (bez metek), nóż, szczotka, sześciopensowa moneta, dziewięć kopert, brzytwa i pasek do niej, znaczki pocztowe, szczoteczka do zębów oraz pasta, nożyczki, ołówki. Trzy ubrania miały napis T. Keane na nich, ale niejaki T. Keane zniknął. Mężczyzna z Somerton nie był nim, mógł tylko przybrać jego tożsamość... Zatem pewnikiem uciekł mu pociąg na plażę w Henley, na stacji kolejowej pozostawił walizkę i wsiadł do autobusu do Glenelg...

Ale to nie koniec tajemnicy. Spodnie mężczyzny z Somerton miały wszytą małą kieszeń. Policja przez kilka miesięcy jej nie zauważyła. W środku odkryto zwoje papieru z napisem Tamam Shud, co po persku znaczy "Skończony". To ostatnia fraza zbioru poezji "The Rubaiyat of Omar Khayyam", a jego pierwsza edycja miała pustą kartkę po kartce z frazą 'Tamam Shud'. Omar Khayyam (1048-1122) był wybitnym persko-tadżyckim poetą, matematykiem i geometrą, autorem rubajadów. Sugerował heliocentryczną budowę wszechświata, zaproponował geometryczny sposób rozwiązywania równań trzeciego stopnia. Wróćmy jednak do sprawy. Zgłosił się mężczyzna z książką, z której ktoś 30 listopada wydarł kartkę 'Tamam Shud' - książkę ów nieznajomy (Mężczyzna z Somerton?) podrzucił mu na przednie siedzenie niezamkniętego samochodu zaparkowanego blisko plaży Somerton. Policja do tej pory nie ujawniła personaliów człowieka, który mógł coś wiedzieć...

Mniejsza z tym. Na innych kartkach był kod (tajny szyfr), którego jeszcze nikomu nie udało się złamać. Był tam także zastrzeżony numer telefoniczny do byłej pielęgniarki, która mieszkała kilkaset metrów od plaży w Somerton. Policja skontaktowała się z kobietą okazując jej gipsowy odlew Mężczyzny z Somerton. Kobieta określana jako 'Jestyn' go nie rozpoznała, ale wyraźnie się bała. Rozpoznała jednak książkę. Trzy lata temu dała egzemplarz 'Rubaiyat' pułkownikowi Alfredowi Boxallowi. Sęk w tym, że Boxall ciągle żył i miał książkę w nietkniętym stanie... 'Jestyn' (prawdziwe dane znane policji) zmarła w 2007 roku, a mogła wiedzieć kim był mężczyzna z Somerton. Jej syn zmarł dwa lata później (wykazywał pewne zbliżone cechy fizyczne z mężczyzną z Somerton, który mógłby być jego ojcem). No właśnie kim był człowiek z Somerton? Teorii jest kilka: po pierwsze, mógł być sowieckim szpiegiem, gdyż w Australii mimo zdjęć wykonanych post-mortem nikt go nie rozpoznał! 'Jestyn' mogła brać też udział w działalności szpiegowskiej. Dzień przed śmiercią mężczyzny z Somerton hotel w New South Wales przyjmował dużą delegację Rosjan. Był tam mężczyzna znany jako Sherbakov, który potem zniknął... Po drugie, mógł być tancerzem baletu. Zdziwieni? Ano mężczyzna z Somerton miał dobrze rozwinięte mięśnie nóg, a jego palce u stóp skierowane były do wewnątrz... Mógł uciec z europejskiej grupy baletowej chcąc się osiedlić w Australii. To nie tłumaczy jednak numeru do 'Jestyn' w jego papierach oraz trucizny. Zatrute mogły być jego papierosy... w tanim opakowaniu mężczyzny z Somerton znaleziono drogie marki (Kensitas). Ktoś mógł mu je dać, aby go zabić. Ktoś, kto ukradł mu portfel, aby uniemożliwić identyfikację... Paczka nigdy nie została przebadana i, rzecz jasna, gdzieś potem w trakcie śledztwa zaginęła... Samobójstwo to kolejna hipoteza. 'Jestyn' mogła być matką jego syna, ale o tym milczała. Pamiętać też należy, że zwłoki mężczyzny z Somerton znaleźli dwaj treserzy koni. Nigdy nie zostali przesłuchani. Mąż 'Jestyn' bardzo lubił wyścigi konne, koniom podawano wtedy środki dopingujące, któryś z nich ktoś mógł przetestować na mężczyźnie z Somerton. Jego atletyczna budowa ciała mogła wskazywać, że jeździł konno. Może za śmiercią tego człowieka stał mąż 'Jestyn'?

Policja początkowo potraktowała sprawę mężczyzny z Somerton jako samobójstwo/śmierć z naturalnych przyczyn. W związku z tym nie sprawdzono piasku wokół zwłok, papierosów, niemal każdy dowód (w tym walizkę i jej zawartość) zniszczono. Brawa dla australijskich organów ścigania!

Trzy lata przed zagadkową śmiercią mężczyzny z Somerton (w roku 1945) w Sydney umarł Saul Haim Marshall z Singapuru. Otruł się. Przy jego zwłokach znaleziono książkę "Rubaiyat". Dwa miesiące później 'Jestyn' przekazała egzemplarz "Rubaiyat" Boxallowi - w hotelu kilometr dalej!
W 1949 roku na plaży 20 km od wybrzeża Glenelg odnaleziono nieprzytomnego mężczyznę, Keitha Waldemara Mangnosona. W torbie miał zwłoki dwuletniego synka, Clive'a. Podobno chciał zidentyfikować mężczyznę z Somerton... umieszczono go w wariatkowie.
Mężczyznę z Somerton pochowano na cmentarzu w Adelaide. Miał wielbicielkę. Nie znała go, ale często przynosiła na jego grób kwiaty...
Trzy miesiące przed śmiercią mężczyzny z Somerton amerykański ekonomista Harry Dexter White otruł się naparstnicą. Oskarżano go o bycie sowieckim szpiegiem.

Być może kluczem do rozwiązania zagadki jest zdjęcie 18-letniego brytyjskiego mężczyzny H.C Reynoldsa z 1918 roku na marynarskiej karcie identyfikacyjnej. Zresztą porównajcie sami. Podobny kształt uszu, podobny typ nosa, ust. H.C Reynolds miałby 48 lat, gdyby umarł na plaży w Somerton. Niemniej pojawiają się głosy przeciwne vide:

http://www.ciphermysteries.com/2013/03/15/sorry-but-the-unknown-man-is-almost-certainly-not-h-c-reynolds

Blog na który warto zajrzeć:

http://tamamshud.blogspot.com/

"Wielkie fale smutku dziś targają tobą,
Nie przepełniaj serca swego czczą żałobą.
Raduj się! Pij wino! Bo nawet ziarenka
Z bogactwa świata tego nie weźmiesz ze sobą." - Omar Khayyad (przykład rubajadu)

Szyfr:

W (lub M) RGOABABD
MLIAOI
MTBIMPANETP
MLIABO AIAQC
I (lub V) TTMTSAMSTGAB

niedziela, 28 lipca 2013

Diamanda Galás na wrocławskich Nowych Horyzontach






O głosie Diamandy Galás pisano, że jest instrumentem, którego nie sposób pojąć, przenikającym słuchacza do szpiku kości, budzącym umarłych w żywych. Do najsłynniejszych dokonań tej cenionej amerykańskiej wirtuozerki fortepianu, wokalistki, śpiewaczki operowej, kompozytorki, awangardowej performerki i artystki audiowizualnej greckiego pochodzenia należą "Plague Mass" (1990), "Vena Cava" (1992), "Schrei 27" (1996) oraz koncerty/nagrania "Malediction and Prayer" (1998), "Judgement Day" "Concert for the Damned" i "The Masque of the Red Death" (1984-1988). Diamanda Galás pomimo 57 lat nadal dysponuje na wskroś przerażającymi możliwościami wokalnymi, co też udowodniła (na i tak wyważonym wokalnie) koncercie w ramach Nowych Horyzontów we wrocławskim Arsenale 27 lipca 2013 roku.

Twórczość Diamandy Galás jest adresowana raczej dla słuchaczy o otwartych umysłach. W muzyce artystki mnóstwo jest emocji, bólu, rozpaczy, rytualnego uniesienia. We Wrocławiu Diamanda wykonała przejmujące poematy Cesare Pavese oraz przedwcześnie zmarłego niemieckiego poety Georga Heyma. I tutaj warto kilka słów powiedzieć o Heymie, który należy do szacownego grona moich ulubionych poetów. Jego tomik poezji "Armada nocy" jest zaiste przejmujący, pełen rozpaczy i smutku. Urodzony w Jeleniej Górze Heym (1887-1912) przeżył zaledwie 25 lat. 16 stycznia 1912 roku Georg wraz z innym młodym poetą Ernstem Balcke udali się pojeździć na łyżwach po zamarzniętej rzece. Pod obojgiem załamał się lód. Heym przez pół godziny rozpaczliwie wzywał pomocy, ale nikt z nią nie pośpieszył. Obaj młodzi poeci się utopili. Na krótko przed swoją śmiercią Heym napisał profetyczny wiersz:

"Szliśmy po ścieżkach jesiennych, jakże wąskich,
I kaleczyły nam twarze kule szklane,
Ktoś trzymał je przed nami na kościstej dłoni.
Naszej męki płomienie drogę oświetlały.

Wreszcie słabi przepadliśmy w szklanej przestrzeni.
Krzyczeliśmy rzewnie, bo pękło cienkie szkło..."

Heym pozostawił za sobą ponad 500 poematów. Obok Trakla i Stadlera był najwybitniejszym przedstawicielem wczesnego niemieckiego ekspresjonizmu. 

Najnowszy projekt „Szpital malaryczny” Diamandy Galás to muzyczne opracowania poezji autorstwa Georga Heyma. Odziana w czerń Diamanda wykonała go przejmująco grając na czarnym fortepianie i śpiewając tak, jak tylko ona potrafi. Koncert wrocławski był dla mnie oczyszczającym przeżyciem.

Po koncercie Diamandy miałem okazję zamienić kilka słów z Adamem Nergalem Darskim, liderem Behemoth (przyjechał na koncert jako widz). Opowiedział mi trochę o nowym krążku Behemoth: premiera w lutym 2014 roku, w marcu ruszy trasa koncertowa, która nie ominie Poznania, album ma być wolny i jednocześnie cholernie ciężki. Poczekamy, zobaczymy.