niedziela, 1 maja 2022

Clan of Xymox w Bazylu 30 kwietnia 2022 roku (fotorelacja)

                                                            




30 kwietnia 2022 roku holenderscy weterani melancholijnego darkwave'u po raz pierwszy (wreszcie) zagrali w Poznaniu. Lubię ten istniejący od 1981 roku zespół zdając sobie sprawę, że formacja ta tworzyła podwaliny sceny darkwave. To zatem zespół równie ważny dla subkultury gotyckiej jak np. Joy Dvision, Bauhaus, Sisters of Mercy, The Cure czy Fields of the Nephilim. Clan of Xymox, Sisters i Fields prezentował w swoich audycjach nieodżałowany Tomasz Beksiński, ale mnie te audycje ominęły z dwóch zasadniczych powodów: zbyt młody wiek oraz rodzące się wówczas we mnie zainteresowanie sceną metalową, a nie szeroko pojętą muzyką gotycką. Rock gotycki, post-punk, darkwave, coldwave czy EBM poszerzały moje horyzonty muzyczne stopniowo, a tak na dobre wsiąknąłem w ten klimat ledwie kilka lat temu. I już nie ma odwrotu. Moja uwielbienie do sceny gotyckiej rośnie coraz intensywniej, przez co mniej obecnie skupiam się na muzyce metalowej, która jeszcze kilkanaście lat temu miała u mnie priorytet. 

Generalnie koncert Clan of Xymox w poznańskim Bazylu został szybko wyprzedany, zatem nie udało mi się w porę nabyć biletu. Z pomocą przyszedł znajomy, który odsprzedał mi jeden bilet (podziękowania dla Mariusza). Support w zasadzie mnie ominął, gdyż spędziłem czas jego występu na pogaduszkach na świeżym powietrzu. Natomiast Clan of Xymox zaczęli grać koło 21.30, a zakończyli krótko po 23 prezentując aż sześć piosenek rozłożonych na dwa bisy. Setlista była zdecydowanie przekrojowa, a z ostatniego pandemicznego albumu "Limbo" Holendrzy zaprezentowali na żywo jedynie "Lockdown". I choć widziałem Clan of Xymox już poprzednio na żywo (choćby na festiwalu Castle Party) to nadal jestem pod wrażeniem jaką radość grania Holendrzy czerpią z występów na żywo. A koncertują często i obficie. Doskonały kontakt z publicznością oraz brak wypalenia artystycznego - to są wciąż atuty Clan of Xymox, zespołu, który trwale wpisał się już w historię szeroko pojętej muzyki gotyckiej. Set-lista wczorajszego wieczoru: "Stranger", "Your Kiss", "Jasmine and Rose", "Louise", "Emily", "All I Ever Know", "Lovers", "Loneliness", "She", "Lockdown", "There Is No Tomorrow" + bisy "Spider on the Wall", "In Love We Trust", "A Day", "Obsession", "Muscoviet Mosquito", "Hail Mary". Kolejny koncert Clan of Xymox w Krakowie jakoś po wakacjach.

Natomiast cieszy mnie obecność Nitzer Ebb jako jednego z headlinerów tegorocznej edycji Castle Party, gdyż ominął mnie ich koncert w Warszawie.

Rekomendacja muzyczna na dziś to przepiękny i niezwykły funeral doom od Australijczyków z Mournful Congregation. Nowa EP-ka "The Exuviae of Gods" (2022). Co za wspaniałe i melancholijne partie gitar. Jestem fanem pogrzebowego doom metalu Mournful Congregation od wielu lat.

https://www.youtube.com/watch?v=zmlg_vpr7Y0

piątek, 29 kwietnia 2022

Warszawa: Osiedle Dudziarska i Sobieskiego 100 (Szpiegowo)

                                                           























W trakcie ostatniej kwietniowej wizyty w Warszawie zahaczyłem ponownie o już opuszczony przez Rosjan budynek Sobieskiego 100 oraz o Osiedle Dudziarska. Kilka słów o obu tych miejscach.

Dzisiejsze zdjęcia Szpiegowa/ Sobieskiego 100 w Warszawie, słynnego rosyjskiego kompleksu w poniedziałek medialnie przejętego z rąk Rosjan. Przed przejęciem Rosjanie co się dało rozszabrowali i zniszczyli. Obiekt jednak kusi zielonym rozkładem wnętrz i widokiem z dachu. Zdjęcia z zewnątrz, bo ochroniarz nie dał się przekonać, by wpuścić mnie na teren. Zresztą chodzi ich tam i pilnuje tej ruiny aż trzech. Z ochroniarzem rozmawiałem z 10 minut. "Może Pan robić zdjęcia z zewnątrz, ale na teren pana nie wpuszczę. Wymagane pozwolenie." Tak czy owak nie była to moja aktywność stricte urbexowa, bardziej spacerek i rekonesans. Spotkałem jednak na miejscu 17-latka, który wyraźnie chciał się dostać na teren, a potem na dach. Czyhał na odpowiedni moment i nie przeszkadzało mu to, że jest na widoku. Wejść się da, pytanie czy obecnie rzeczywiście warto? Bo odnoszę wrażenie, że przejęcie tej fajnej architektonicznie ruiny to tylko gest symboliczny i obiekt raczej już nie nadaje się w wielu miejscach do remontu. Rosjanie już się o to postarali. W każdym razie od poniedziałku Sobieskiego 100 to Nieruchomość Skarbu Państwa, o czym informuje kilka tabliczek na bramie i ogrodzeniu.

Osiedle Dudziarska w Warszawie. Kolejne ekscentryczne miejsce w Stolicy zaliczone w trakcie mikro-wyprawy. Archetypiczne złe osiedle trzech bloków na Dudziarskiej - do 2019 roku zamieszkiwane przez osoby wyeksmitowane z kamienic na Pradze Południe i w Śródmieściu. Trzy zamurowane bloki w sąsiedztwie aresztu śledczego, spalarni śmieci i torów kolejowych. Teren odizolowany, zlokalizowany między torami kolejowymi i raczej posępny. Osiedle tworzyło swoiste getto dla ludzi pozbawionych perspektyw, stygmatyzowanych i wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. To były bloki, z których ludzie mieli wynieść się jak najszybciej. Odizolowane od świata, taka jakby samotna wyspa-więzienie gdzieś na połaci miejskiego oceanu. W pobliżu zrujnowane domki działkowe - klimat rodem z "Teksaskiej masakry piłą mechaniczną". Brzydko i niepokojąco. Jestem ciekaw jaki będzie dalszy los Osiedla Dudziarska? Nieuchronna rozbiórka?

Tak czy owak Osiedle Dudziarska jest jednym z najbardziej intrygujących i turpistycznie pięknych miejsc w Warszawie. :-) A ja strasznie lubię niecodzienne i ekscentryczne miejsca.

Zdjęć wrzucam tylko kilka, gdyż wrzucanie większej liczby na blogspocie jest irytujące i czasochłonne. Poza tym urbexem nie zajmuję się już tak często jak dawniej. Albo inaczej: już zdjęć opuszczonych miejsc zbytnio nie pokazuję. Nie widzę sensu, skoro miejska eksploracja stała się zjawiskiem ogromnie popularnym, masowym i powszechnym. Wszystkie zdjęcia z 14 i 17 kwietnia 2022.

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

The Sadness/ Smutek (2021) - recenzja

                                                                      
Ekstremalny horror gore, którego akcja toczy się w Tajpei, stolicy Tajwanu. Na ulicach miasta rozpoczyna się epidemia wirusa Alvin, który atakuje mózg (układ limbiczny) i zamienia zainfekowanych w opętanych żądzą mordu, seksu i gwałtu zwyrodnialców. Wirusolog ostrzega polityków i społeczeństwo, że wirus może zmutować do postaci zbliżonej do wirusa wścieklizny, ale zostaje zignorowany. Politycy nie chcą zamknąć kraju, gdyż obawiają się recesji. Ludzie atakują się wzajemnie i mordują w straszliwy sposób przy użyciu wszystkiego, co im akurat wpadnie w ręce. Młoda para zostaje rozdzielona, jednak chłopak postanawia za wszelką cenę odnaleźć dziewczynę mimo wszechobecnego chaosu i orgii przemocy w Tajpei...

Pamiętam, że zwiastun "The Sadness" zrobił na mnie wrażenie, gdyż był ekstremalnie brutalny i krwawy.  I rzeczywiście tajwański "Smutek" ocieka gore: ludzie są dźgani na różne sposoby i w różne części ciała, gardła są przegryzane, nosy odgryzane, krew tryska strugami w trakcie jatki w metrze, dochodzi nawet do krwawej orgii. Zainfekowani nie przypominają jednak zombies, gdyż po zabiciu nie ożywają. Są zdolni do logicznych zachowań mimo niepohamowanej żądzy krwi i seksu. Film jest dziki, krwawy, wulgarny i frenetyczny. Przypominał mi skrzyżowanie "Wściekłości" (1977) Davida Cronenberga z nihilistycznym kinem Takashi Miike czy Siona Sono. Na myśl przywodził też takie francuskie horrory jak "Trouble Every Day" (2001), "Inside" (2007) czy "Martyrs" (2008), tudzież słynny "A Serbian Movie" (2010). Czyli jednym słowem ekstrema z realistycznymi efektami gore (wykrzywione deformacjami twarze robią wrażenie), gwałtowną akcją i niezłym aktorstwem. I choć fabuła jest prosta i raczej przewidywalna seans "The Sadness" to całkiem intensywne doświadczenie. Film niniejszy można także potraktować jako zgryźliwy komentarz odnośnie pandemii Covid19: także i tutaj pandemia zostaje upolityczniona, pojawiają się teorie spiskowe głoszone przez foliarzy. Tak czy owak jeśli ktoś lubi dobrze nakręcone, mroczne i transgresywne kino grozy to warto "The Sadness" sprawdzić. 

Zastanawiałem się po seansie skąd taki tytuł: "The Sadness" (Smutek). Kanadyjski reżyser Rob Jabbaz doskonale to wyjaśnia w poniższym wywiadzie. Smutek, który towarzyszy ludziom niezadowolonym ze swojego osobistego życia, z pracy, którą wykonują, z decyzji, które podjęli bądź dopiero będą musieli podjąć. Smutek, który zamienia się w buzującą wściekłość. Infekujący ludzi patogen sprzyja wyzwoleniu tego obłąkańczego gniewu, tej nieposkromionej frustracji, tej skumulowanej goryczy w formie przypadkowych aktów ultra-przemocy. 

https://ihorror.com/fantasia-2021-interview-rob-jabbaz-the-sadness/

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

O rosyjskich zbrodniach wojennych na Ukrainie

                                           

Niestety wychodzą na jaw coraz gorsze zbrodnie wojenne dokonane przez rosyjskich żołnierzy na terytorium Ukrainy (Mariupol, Irpień, Bucza, Hostomel, Borodianka, wieś Motyżyn), a to zapewne dopiero wierzchołek góry lodowej. Pod płaszczykiem 'denazifikacji' mordowani są cywile, gwałcone kobiety i dziewczynki, mają miejsce masowe grabieże. Przykładowo zdjęcia z Buczy są szczególnie wymowne i wstrząsające: mężczyźni w wieku poborowym, związani, odwróceni tyłem i zabici strzałem w tył głowy w ciemnej i zimnej piwnicy, cywile wracający pieszo czy rowerem z zakupów zastrzeleni na ulicy. Co jeszcze? Masowy grób w lesie we wsi Motyżyn (zastrzelono z zimną krwią rodzinę Olgi Sunienko), samochody cywilne ostrzeliwane czy miażdżone przez czołgi (pomimo napisów na karoserii "Dzieci"), tortury (odcięte uszy, wyrwane zęby) w piwnicach Buczy i Mariupolu, gwałty (nierzadko zbiorowe) na kobietach i dzieciach, nieudolne próby zatarcia śladów przez spalenie zwłok. Młode kobiety i dziewczynki, aby uniknąć gwałtu i być mniej atrakcyjnymi dla oprawców ścinające długie włosy. Groby zamordowanych ludzi naprędce wykopane blisko placów zabaw. Mobilne krematoria sprowadzone do Mariupola, aby usunąć ślady zamordowanych cywilów i zamienić miasto w jeden wielki obóz śmierci.

Ciężko jest skomentować bestialstwo rosyjskich żołnierzy i kadyrowców w Ukrainie. Czuję smutek, gniew i obrzydzenie. Tak zwana 'denazifikacja' Ukrainy przez Rosję zmierza do anihilacji wszystkiego, co ukraińskie, do wyniszczenia tego narodu, upodlenia go tylko dlatego, bo ośmielił się być proeuropejski. Bo oczywiście według rosyjskiej propagandy proeuropejskimi 'nazistami' i banderowcami są wszyscy Ukraińcy bez wyjątku. Jakże to przypomina wypowiedzi niektórych polskich rusofili (np. z Konfederacji), zwolenników tamtejszego autokratyzmu i imperializmu, mieniących się często 'patriotami', krzyczących non-stop o Wołyniu i UPA, rozpamiętujących przeszłość. Myślę, że tacy ludzie (w dużej mierze antynaukowi i antyszczepionkowi) czuli by się w Rosji bardzo dobrze. I wcale tutaj nie twierdzę, że na Ukrainie nie ma zwolenników Stepana Bandery, bo są. Tylko takie wieczne rozpamiętywanie nic nie daje, jedynie dalej jątrzy i antagonizuje. Pamięć tak, rozpamiętywanie nie. Nic nie usprawiedliwia systematycznego ludobójstwa, którego Rosja dokonuje na Ukrainie. I jeszcze bezczelnie tamtejsza propaganda kłamie, że to ustawka, prowokacja, mistyfikacja, także odwołując się do Wołynia i haniebnych poczynań UPA z przeszłości. Przeczytajcie uważnie ten świeży tekst z RIA Novosti, który otwarcie nawołuje do ludobójstwa pod płaszczykiem 'denazifikacji' Ukrainy:

https://cryptodrftng.substack.com/p/day-40-what-russia-should-do-with?s=r

Kto następny będzie denazifikowany? Polska? Litwa? Łotwa? Estonia? Mołdawia? Finlandia?

'Zwykli' rosyjscy żołnierze dokonujący egzekucji, bo ktoś wyżej w hierarchii wmówił im, że tak trzeba, że to konieczne, że stoją za tym jakieś wyższe wyimaginowane cele takie jak 'demilitaryzacja', ' dekolonizacja' czy 'denazifikacja' (pretekst do agresji zawsze można znaleźć, wymyślić, wykreować, odpowiednio nazwać na potrzeby orwellowskiej machiny propagandy). Czasem mam wrażenie, że to bezrefleksyjne posłuszeństwo (służalczość) jakiejś władzy/idei skłania jednostki do czynienia ogromu zła. Wówczas zachodzi iście kafkowska przemiana dobra i przyzwoitości w pogardę dla życia drugiego człowieka i okrucieństwo. Generalnie każda wojna bez wyjątku wyzwala w ludziach najgorsze, najbardziej prymitywne instynkty. Można gwałcić, kraść, mordować na rozkaz jakiegoś popaprańca z góry albo po prostu z czystych sadystycznych motywów zasługujących na potępienie. I jeszcze niektórzy zbrodniarze wojenni dostają potem za to ordery albo są chowani uroczyście i z honorami. O ile ich ciała w ogóle zostaną z Ukrainy zabrane, bo rosyjscy żołnierze nie kwapią się, by brać ze sobą zwłoki poległych kamratów.

Do tej pory broniłem osiągnięć rosyjskiej kultury i nie miałem nic przeciwko temu, by np. rosyjskie zespoły metalowe czy gotyckie występowały w Polsce. Po przyswojeniu doniesień o zbrodniach wojennych w Buczy już nie jestem co do tego przekonany. 

Rosję prędzej czy później czeka upadek gospodarczy i międzynarodowa izolacja. Im szybciej, tym lepiej. Rosjanie marzący o powrocie czasów ZSRR zapewne będą zadowoleni. Mimo wszystko nadal szkoda mi tych pojedynczych jednostek (głównie młodych rosyjskich kobiet, ale mężczyźni też się zdarzają), które dzielnie wychodzą protestować w Moskwie czy w innych rosyjskich miastach przeciwko wojnie, barbarzyństwu i agresji. To jednak nadal jest niestety promil. Nawet na Białorusi protesty zmierzające do obalenia Łukaszenki były swego czasu większe i intensywniejsze. No cóż, kropla drąży skałę, może z czasem te protesty nabiorą wigoru. Jednak zmiana mentalności statystycznego Rosjanina urabianego przez potężny mechanizm propagandy zajmie zapewne lata. Świadomi hańby i infamii Rosjanie po prostu uciekli z kraju, gdy była jeszcze taka możliwość i mieli oszczędności i wizję, by tego dokonać. Nie dziwię im się, bo chyba sam bym tak zrobił. Nie mógłbym patrzeć w lustro.

Rok 2022 jest mroczny. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Pandemia koronawirusa od 2020 roku zabiła miliony ludzi na całym świecie, teraz mamy brutalną i pełną przemocy wojnę w kraju sąsiadującym z Polską. W kraju Czarnobyla, Prypeci, Czerwonego Lasu, Lwowa, Odessy i samosiołów. Tymczasem polski rząd dzielnie odwołał pandemię i wyłączył system testowania, ale Covid nie zniknął z naszego życia. I zapewne prędko nie zniknie. Wojna na Ukrainie też jeszcze trochę potrwa. Nikt nie wie kiedy się skończy.

Zastanawiam się jakie jeszcze koszmary (kataklizmy naturalne, wojny, głód, gigantyczna inflacja) przyniosą kolejne lata mojego życia. Czy czasy wygody i względnego bezpieczeństwa, w którym przyszło nam Europejczykom żyć minęły bezpowrotnie? A może niebawem umrę i już niczym nie będę musiał się martwić? Pozostaną po mnie blogi i artykuły plus trochę wspomnień u osób, które mnie ceniły i lubiły. Z taką alternatywą liczę się od dawna.

Na koniec rekomendacja muzyczna. Je T'Aime - francuski zespół post-punkowy, który ma zagrać na tegorocznym CP 2022. Znakomite granie w melancholijnym stylu The Cure (czasy "Faith", "Disintegration" czy "Pornography" się kłaniają) oraz Joy Division. Sprawdźcie, bo warto.

https://jetaime-music.bandcamp.com/album/passive

Dobrze, że są książki, kino i muzyka, gdyż pozwalają choć na moment zapomnieć o tej przeklętej wojnie oraz o innych problemach, obawach i wątpliwościach związanych z nierzadko przytłaczającą rzeczywistością. Dlatego mocno cenię i wspieram artystów, gdyż ich sztuka służy mi jako katharsis i daje poczucie, że są wokół ludzie, którzy czują i myślą (odbierają rzeczywistość) podobnie.

Bierność i neutralność pomagają agresorowi, nigdy ofierze. Przy okazji twarze i personalia morderców z Buczy są już znane i rozpracowane przez Ukraińców. Oto piątka z nich, wiek 20-33 lata, dwaj służyli uprzednio w Syrii.

https://www.youtube.com/watch?v=2C-rNt-8U0U

sobota, 26 marca 2022

Selofan 25 marca 2022 roku w Minodze (fotorelacja)

                                     

Dzień po koncercie Fuoco Fatuo, Grave Miasma i The Ruins of Beverast postanowiłem na spontanie pójść na koncert z lżejszą muzyką: melancholijną zimną falą. Mój obecny gust muzyczny w większym stopniu niż kiedyś lawiruje pomiędzy różnorodnym metalem a szeroko pojętymi brzmieniami gotyckimi/dark independent (rock gotycki, post-punk, darkwave, w tym ethereal, EBM, industrial, coldwave, synthwave). Greków z Selofan miałem okazję widzieć wcześniej w trakcie Castle Party 2021 i ich występ na tyle mi się spodobał, że planowałem zobaczyć ten ateński duet ponownie w trakcie małego klubowego koncertu. Generalnie trudno nie pokusić się o porównanie muzyki Selofan z Lebanon Hanover, jednak grecki duet brzmi bardziej energicznie, choć także w ich twórczości nie brakuje mroku, chłodu i melancholii. To bardzo taneczny i narracyjny coldwave ze świetnymi wizualizacjami na żywo, melancholijnymi wokalami i charakterystycznym imidżem Joanny Pavlodiu oraz doskonałym basem Dimitrisa Pavlidisa. Grecy supportowali już She Past Away z Turcji i Lebanon Hanover z Niemiec, a to duże nazwy, jeśli chodzi o coldwave/darkwave. Ich muzyka w perfekcyjny sposób oddaje posępny, acz dość przystępny nastrój zespołów post-punkowych z lat 80-tych tj. jak Joy Division czy rodzima Siekiera. Zresztą Grecy wykonali wczoraj na żywo cover Siekiery "Misiowie puszyści" zatytułowany "Hysteria". Oprócz tego zgromadzona w Minodze widownia miała okazję usłyszeć np. "Grey Gardens" czy "Billie Was a Vampire". Tak czy owak był to bardzo przyjemny i żywiołowy koncert, który sprawił, że będę polecał muzykę duetu z Aten każdemu, kto zagłębi się bardziej w brzmienia zimnofalowo-gotyckie.

O supporcie Korus nie napiszę ani słowa, gdyż zjawiłem się na koncercie po ich występie.

Świetnie, że ludzie z Winiary Bookings organizują lokalnie koncerty takich wykonawców jak Selofan. Im więcej zimnej fali, darkwave'a i post-punka w Poznaniu, tym lepiej. Może kilka sugestii wykonawców na przyszłość: Linea Aspera, Der Blaue Reiter, Traitrs, Actors, Golden Apes, A Projection, Hapax, Horror Vacui, Abysmal Grief, etc. 

Na koniec rekomendacja muzyczna z Ukrainy. Znakomity coldwave/darkwave w stylistyce Selofan i Lebanon Hanover. Warto obecnie szczególnie wspierać ukraińskie zespoły muzyczne w sytuacji, gdy rosyjski agresor/okupant systematycznie wyniszcza Ukrainę. I dostaje ciężkie lanie od ukraińskich obrońców, choć okupione traumą i krwią wielu niewinnych cywili oraz koszmarną wojenną destrukcją. z chwilą gdy piszę te słowa prezydent USA prezydent Joe Biden jest już w Polsce, a Rosjanie ostrzelali rakietami Lwów. 

https://theglassbeads.bandcamp.com/album/therapy-2

piątek, 25 marca 2022

Fuoco Fatuo, Grave Miasma i The Ruins of Beverast w Bazylu, 24 marca 2022 roku (fotorelacja)

                                          





To mój pierwszy koncert metalowy od dłuższego czasu. Z wielu wcześniejszych zrezygnowałem w dużej mierze dzięki koronawirusowi. Zagrożenia epidemicznego nie bagatelizowałem i nadal nie bagatelizuję (stąd trzykrotne zaszczepienie i generalnie unikanie większych skupisk ludzkich), ale tym razem powiedziałem sobie, że zaryzykuję, bo skład kusił ogromnie. Brytyjskich death metalowców z Grave Miasma miałem okazję widzieć w starym Bazylu w 2013 roku, pozostałe dwa zespoły, czyli Fuoco Fatuo z Włoch oraz The Ruins of Beverast z Niemiec pragnąłem zobaczyć po raz pierwszy na żywo, gdyż ich muzyka po prostu robi na mnie wrażenie. 

Wielokrotnie wspominałem na tym blogu, że ogromnie cenię doom death i funeral doom. Koncerty zespołów grających wolno, masywnie i ponuro rzadko jednak mają miejsce w Polsce. Częściej można uczestniczyć w gigach stoner doom metalowych czy sludge doom metalowych. Dlatego otwierający trasę trzech zespołów koncert Włochów z Fuoco Fatuo bardzo mi się podobał. Złowieszczy i miażdżący doom death/funeral doom w stylu Tyranny, Esoteric czy Disembowelment. Jednak subtelnie zróżnicowany, choć takiej muzyki prosto z otchłani katakumb trzeba słuchać w skupieniu i mieć na nią nastrój. Nazwa zespołu jest też bardzo ciekawa - "błędne ogniki", czyli zjawy nawiedzające bagna, trzęsawiska czy opuszczone cmentarze. 

Odsłuch "Obsidian Katabasis":

https://fuocofatuo.bandcamp.com/album/obsidian-katabasis

Death metalowcy z Grave Miasma dali bardzo dziki i intensywny koncert. I zostali przyjęci bardzo ciepło przez zgromadzoną w poznańskim Bazylu publiczność. Na pewno był to najbardziej ekstremalny występ wczorajszego wieczoru. Znakomita porcja zatęchłego death metalu prosto z zapomnianej krypty.  Dokładnej set-listy nie pamiętam, bo skupiłem się na robieniu zdjęć, ale wychwyciłem "Ancestral Waters", "Under the Megalith", "Seven Coils" czy "Rogyapa". 

Odsłuch "Abyss of Wraithful Deities":

https://gravemiasma.bandcamp.com/album/abyss-of-wrathful-deities 

The Ruins of Beverast, znakomity projekt black doom metalowy Alexandra von Meilenwalda bardzo mocno chciałem zobaczyć na żywo. Cholernie odpowiada mi atmosferyczny black doom The Ruins of Beverast, gdyż ocieka mrocznym i niepokojącym nastrojem oraz jest mocno unikalny. Weźmy chociażby pod uwagę dwa ostatnie albumy The Ruins of Beverast "Exuvia" oraz najnowszy "The Thule Grimoires": są delikatniejsze, czuć na nich wpływ Dead Can Dance czy nawet gotyckiego rocka/gotyckiego doom metalu (Type O' Negative). To ciągłe poszukiwanie nowych środków wyrazu przez doświadczonego muzyka. Stąd też obecność gotyckich niuansów w atmosferycznym black doom metalu The Ruins of Beverast. Godzinny koncert Niemców całkowicie spełnił moje oczekiwania. A za wisienkę na torcie uznałem zagranie przez zespół cudownie upiornego "Daemon" z "Blood Vaults" (2013). 

Odsłuch "The Thule Grimoires": 

https://theruinsofbeverast.bandcamp.com/album/the-thule-grimoires

Tyle na dzisiaj. I wraz z tym wpisem stuknęło mi 900 000 wejść na bloga. Całkiem niezły wynik zważywszy na to, że blogowanie już nie przynosi takich zasięgów jak kiedyś. Teraz rządzą krótkie wpisy w mediach społecznościowych, podcasty do słuchania i wymyślne filmiki na TikToku, YouTube czy na Instagramie. Z drugiej strony od momentu powstania w 2013 roku ten blog miał być raczej undergroundowy i taki pozostanie.

wtorek, 15 marca 2022

Kolektywna odpowiedzialność Rosjan za wybuch wojny na Ukrainie?

                                                              
Ostatnio w ramach solidaryzowania się z Ukrainą słucham sporo różnorodnej ukraińskiej muzyki (od black, death i doom metalu po ukraiński post-punk, darkwave czy dark electro). Jestem też w kontakcie z kilkoma muzykami tamtejszej sceny metalowej/dark independent. Poza wsparciem finansowym, pomocą materialną dla uchodźców, umieszczaniem linków pomocowych tyle mogę zrobić (niestety nie mam obecnie warunków, by przygarnąć do siebie ukraińską rodzinę) - wsparcie słowem też się chyba liczy. Codziennie śledzę informacje dotyczące tej wojny i ogrania mnie gniew pomieszczany ze smutkiem, gdy widzę jak ostrzeliwane i niszczone są szpitale, szkoły, domy prywatne czy bloki mieszkalne. Giną osoby cywilne, w tym dzieci oraz lokalni i zagraniczni dziennikarze. 

Zacząłem ostatnio rozmyślać o tym czy należy objąć kolektywną odpowiedzialnością za tą agresję wszystkich obywateli Rosji. W końcu mnogość Rosjan (jakieś 70-80 procent) popiera bandyckie działanie Putina. Potężne sankcje gospodarcze nakładane na Rosję są słuszne, gdyż niebawem Putinowi i Szojgu wojna przestanie się kompletnie opłacać. Rosję czeka zapaść gospodarcza i bardzo dobrze! Jednak ile jeszcze zginie cywilów na Ukrainie? Ile masowych grobów zostanie naprędce wykopanych? Ile budynków zostanie zniszczonych? Ilu ludzi straci dorobek życia i będzie zmuszonych do ucieczki w nieznane? Trudno mi objąć umysłem skalę cierpienia jaką niesie za sobą wojna, która jest dla mnie po prostu destrukcją marzeń, aspiracji, pragnień, niszczeniem tego co cenne i własne. Mam wrażenie, że Ukraińcy się wykrwawiają, gdyż po prostu chcą być wolnymi Europejczykami. A gdy widzę polityków PiSu zbijających kapitał polityczny na tej tragedii (ach, jacy oni są teraz 'prounijni' i 'proeuropejscy') to ogarnia mnie pusty śmiech.

Rosja staje się krajem dyktatury totalnej, krajem nie do życia. Nieliczni uczestnicy demonstracji antywojennych np. w Moskwie czy w Petersburgu są szybko wyłapywani przez służby specjalne i ciągani po sądach. I żal mi tylko tych Rosjan czy Białorusinów, którzy mniej lub bardziej przeciwstawiają się tej haniebnej wojnie. Protestowanie w kraju obrzydliwie totalitarnym wymaga na pewno odwagi i świadomości ryzyka. Na pewno wielu Rosjan boli to, że kraj, w którym przyszło im żyć okrywa się hańbą na dekady. Sprawa jest dla mnie jasna jak 2+2=4: to jest wojna napastnicza, w której to Rosja jest agresorem, a Ukraina się broni. Dlatego też powinniśmy pomagać uchodźcom wojennym z Ukrainy, ale jednocześnie nie żywić nienawiści do każdego Rosjanina. I opłakiwać śmierć tysięcy obywateli Ukrainy (np. mieszkańców Mariupolu), którzy zasługiwali, by żyć i marzyć, a zostali po prostu zamordowani. 

Mam nadzieję, że Rosję w ciągu najbliższych miesięcy czeka spektakularny upadek gospodarczy będący zalążkiem pełnej demokratyzacji tego olbrzymiego kraju. Nie chcę III Wojny Światowej. Czekam na koniec tej wojny, która sprawia, że nie mogę już spać spokojnie. Nadal mam jednak dach nad głową i nie muszę spędzać bezsennych, pełnych niepewności nocy w metrze czy w schronie. Współczuję Ukraińcom tego przez co muszą przechodzić. Zdj. Getty Images/AFP.

Tymczasem posłuchajcie Sexual Purity z Ukrainy (dark electro/darkwave a la Boy Harsher):

https://sexualpurity.bandcamp.com/track/dont-touch

czwartek, 3 marca 2022

Ósmy dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę

                                                       
Ciekawie się ten rok zaczął. Pandemia Covid19 wbrew zaklinaniu czy ignorowaniu rzeczywistości przez foliarzy nadal się nie zakończyła, inflacja i kryzys gospodarczy wciąż mają się dobrze, do tego mamy antropogeniczne zmiany klimatyczne, które są nierozerwalną konsekwencją postępu technologicznego w skali globalnej mającego miejsce w ciągu ostatnich lat. Wreszcie mamy wyniszczającą i wciąż eskalującą wojnę na Ukrainie, która wybuchła z inicjatywy Putina w nocy 24 lutego 2022 roku. 

Nie jestem specem od wojskowości, ale i tak napiszę kilka słów na temat tego bezsensownego putinowskiego aktu agresji na wolne i suwerenne państwo sąsiadujące z Polską. Póki co poza Czernihowem Rosjanie nie zdobyli żadnego z większych ukraińskich miast (przykładowo Kijów i Odessa wciąż się dzielnie bronią). Sfrustrowani i przerażeni rosyjscy żołnierze często porzucają sprzęt wojskowy i oddają się do ukraińskiej niewoli bez walki, gdzie są dobrze traktowani. Rozgromiona została elitarna grupa morderców mająca za zadanie zabicie prezydenta Ukrainy w Kijowie, zatem próba obsadzenia Ukrainy marionetkową prorosyjską władzą (tkwiący w Mińsku Janukowycz) jest póki co daremna. Rosjanie wybrali obecnie zbrodniczą taktykę ostrzału dzielnic większych miast przez artylerię rakietową oraz bombardowań z powietrza, choć oczywiście niszczą też obiekty infrastruktury Sił Zbrojnych Ukrainy. Ostrzeliwane są m.in. urzędy, szkoły czy bloki mieszkalne w Charkowie, Ochtyrce, Czernihowie, Izjum, Bucza, Irpieniu, Borowiance, Żytomierzu i Mikołajowie. W Kijowie ostrzelana została instalacja nadawcza na wieży telewizyjnej. Zginęło 5 osób cywilnych. W Kijowie wyszukiwani i eliminowani są dywersanci. Agresor znajduje się w odległości kilkudziesięciu km od Kijowa. Putin uznaje zdobycie miasta za punkt honoru. Zapewne chce zdławić opór Ukraińców w drodze nocnych ostrzałów i głodu. Rzeczywiście w ukraińskich miastach zaczynają być braki w zaopatrzeniu, a zdesperowani ludzie (także rosyjscy żołnierze) szabrują sklepy (nagrania z Mariupola). 

Mamy do czynienia z największym kryzysem uchodźczym w XXI wieku. Od 24 lutego 2022 roku według danych ONZ milion osób opuściło Ukrainę. Mamy także do czynienia z totalną wojną informacyjną oraz totalną cyberwojną. Trwa cyberofensywa w kierunku Rosji. Globalna społeczność hakerska (w tym hakerzy grupy Anonymous czy ukraińscy) atakuje rosyjskie i białoruskie strony rządowe, banki czy systemy bezpieczeństwa (m.in. blokada dostępu do strony agencji Roskosmos czy Kremla), wykrada poufne dane, dementuje fake newsy i rozpowszechnia wśród rosyjskich cywili informacje o agresji wojsk Putina czy o stratach w armii rosyjskiej.Dezinformacja rosyjska nie jest tak skuteczna, gdyż trafia jedynie do obywateli Rosji. Samo śledzenie postępów tej cyberwojny jest dla mnie ciekawe. Tysiące ochotników z innych państw (m.in. z Finlandii, Irlandii) wstępuje w szeregi Obrony Terytorialnej czy zasila ukraińskie wojsko. Mieszkańcy miast uczą się sporządzać i rzucać koktajle Mołotowa, blokują przejazdy wrogich kolumn, mimo że siły rosyjskie przeważają liczebnie. Niestety w niektórych miastach zaczyna brakować wody, prądu, ogrzewania np. w Mariupolu.

Nie wiem jak skończy się ta brutalna wojna. Oczywiście kibicuję Ukrainie, gdyż naprawdę nie będzie dobrze, jeśli wojska rosyjskie i białoruskie staną u polskich granic. Póki co czas działa na niekorzyść Rosjan, Rosja jest też dławiona atakami hakerów i dotkliwymi sankcjami gospodarczymi, którą mogą doprowadzić ten kraj do zapaści gospodarczej i w konsekwencji do wybuchów niepokojów społecznych. Już w zasadzie ten kraj stał się technologiczną, przemysłową i kulturalną pustynią. Jednak martwi mnie przewaga militarna Putina, choć państwa zachodnie dostarczają Ukrainie uzbrojenie przeciwpancerne i bezzałogowe drony. W idealnej sytuacji ktoś z otoczenia Putina mógłby powstrzymać zdesperowanego tyrana od dalszego prowadzenia tej wojny (uwięzić go czy nawet zabić), ale nie wiadomo czy tak w ogóle się stanie. Bardziej liczyłbym na negocjacje prowadzące do trwałego zawieszenia broni, choć jeśli Ukraina ma przestać walczyć to (dla nas i dla Europy) będzie lepiej, żeby wojnę wygrała. Liczę się też z możliwością, że w Ukrainie będzie miał miejsce długoletni i wyniszczający rosyjski Wietnam.

Nadal jestem zdania że stanęliśmy na krawędzi otchłani, gdyż groźba wybuchu wojny nuklearnej jest w najczarniejszym scenariuszu realna, skoro Rosjanie już używają na Ukrainie broni próżniowej (termobarycznej). Póki co jednak nie sądzę, aby Rosja wraz z Białorusią zaatakowały Polskę, choć trudno przewidzieć co przyniesie przyszłość. Na dzień dzisiejszy dotarło do nas już 557 000 uchodźców wojennych z Ukrainy i ta liczba będzie wzrastać. Jęki i utyskiwania niechętnych cudzoziemcom radykalnych prawicowców niczego w tej materii nie zmienią. Exodus wojenny z Ukrainy stał się faktem. Rząd PiSu, którego nie lubię za polaryzowanie społeczeństwa, zapędy autorytarne i zawalenie walki z pandemią staje obecnie przed trudnym testem z przyzwoitości i międzynarodowej współpracy.

Trafny, choć nieco nihilistyczny cytat użytkownika Twittera, z którym się zgadzam: "Tego idiotycznego niszczenia dobytku biednych ludzi, zabijania cywilów, żołnierzy, najeżdżania… tego po prostu nie da się uzasadnić. Nie da się tego zrelatywizować. To jest po prostu hańba dla człowieka… nasz gatunek chyba zasługuje na wszystkie plagi, które nas dotykają." W jaki sposób można potem spojrzeć ze spokojem lustro będąc najeźdźcą i okupantem? To typowa bandycka taktyka odcięcia Ukraińców od prądu, wody, żywności, paliwa, łączności oraz wywołania kryzysu humanitarnego poprzez ostrzał obiektów cywilnych. Czy ta barbarzyńska strategia Rosji doprowadzi do zwycięstwa nad Ukrainą? A może Putin zostanie obalony i zakończy się to szaleństwo? Czy Rosję czeka na Ukrainie drugi Wietnam? Oto są pytania, na które póki co nikt nie jest w stanie odpowiedzieć.

Raz jeszcze linki do inicjatyw pomocowych:

https://pomagam.pl/solidarnizukraina

Czerwony Krzyż na Ukrainie:

https://redcross.org.ua/donate/ 

Pomoc dla ukraińskiej armii:

https://armysos.com.ua/en/help-the-army

https://savelife.in.ua/en/donate/ 

Pomoc dla uchodźców:

https://www.pah.org.pl/sos-ukraina/?enable_cookies=all

Dla relaksu posłuchajcie nowego krótkiego materiału od Lycia - jednego z ulubionych zespołów Petera Steele'a z Type O Negative. Jedynie dwa kawałki, ale żwawe i fajne.

 https://lycia.bandcamp.com/album/simpler-times