czwartek, 12 października 2023

Zagadkowe morderstwo Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki

                                                     





Ostatnio od pewnego czasu słucham kilku podcastów kryminalnych (Kryminatorium, Krymisfera, Kryminalny Patrol) i rzuciła mi się w oczy niewyjaśniona i ponura sprawa kryminalna z 2007 roku: okrutne morderstwo 30-letniego Krzysztofa Siudzińskiego ze Starołęki. Kilka dni temu postanowiłem odwiedzić miejsca związane z Krzysztofem: częściowo zrujnowany Fort I, ulicę Żorską, na której mieszkał i odludne okolice Warty, gdzie przychodził.

Jako że pomieszkuję w Poznaniu od kilku lat i jestem mocno zainteresowany kryminalistyką i kryminologią interesują mnie wyjaśnione i niewyjaśnione sprawy morderstw, zaginięć i tajemniczych śmieci z Poznania i okolic. Jedne bardziej głośne (Ewa Tylman i jej śmierć w Warcie, bezsensowne morderstwo Ewy Stankowskiej w grudniu 2000), inne mniej (okrutne morderstwo lesbijki na Sołaczu w 2011 roku, niewyjaśnione morderstwo 75-letniej staruszki blisko mostu Św. Rocha we wrześniu 2018 roku - sprawca nadal jest poszukiwany, itd.) Brutalna śmierć Krzysztofa Siudzińskiego kojarzy mi się nieco z zaginięciem Ewy Tylman, ale tylko w jednym aspekcie: wyłowienia jego zwłok z Warty w Czerwonaku. 

Nie chcę tutaj dublować bardziej szczegółowych informacji z innych źródeł, zatem w skrócie.30-letni Krzysztof Siudziński mieszkał z rodzicami i siostrą na ulicy Żorskiej. Pracował w sortowni odpadów, nie zarabiał zbyt wiele, był singlem, ale starał się wyglądać elegancko. W zasadzie mamy tylko jedno jego zdjęcie w sieci, co sprawia, że ta sprawa jest dość zagadkowa. Poza pracą Krzysztof lubił chodzić z piwem nad Wartę (sam bądź ze znajomymi), spacerować po częściowo zrujnowanym pobliskim Forcie I z XIX wieku, grać w karty w garażu z mieszkającym blisko kolegą. 30 kwietnia 2007 roku Krzysztof rzuca dotychczasową pracę i nie odbiera ostatnich 150 zł wynagrodzenia. Być może był w pracy pokłócony ze swoimi współpracownikami. 24 czerwca 2007 roku po 23 przed jego domem na Żorskiej pojawiła się grupa jego kolegów z zaproszeniem na grilla. Krzysiek odmówił zaproszenia wyglądając przez okno. Przedtem trzykrotnie rozmawiał przez telefon z kolegą.

25 czerwca około godziny 19.10 Krzysztof wychodzi z domu na Żorskiej tylko na chwilę. Przed tym wyjściem poza porannym spacerem po gazetę cały dzień siedział w domu. Jako ostatnia widziała go jedna z sąsiadek na Żorskiej. Młody mężczyzna zostawił w domu telefon komórkowy i dokumenty, wziął ze sobą tylko portfel z niewielką sumą pieniędzy. 

27 czerwca 2007 roku jego zmasakrowane i częściowo poćwiartowane zwłoki odnalazł rybak w Warcie (Czerwonak). Sprawca (bądź sprawcy) obciął nożem Krzysztofowi lewą nogę i lewą rękę, nacinał także kości, by je złamać. Nie dokończył jednak procesu rozczłonkowania. Krzysztof był prawdopodobnie bity kijami, o czym świadczyły połamane kości czaszki i żebra. Ktoś mógł skakać po jego ciele. Być może pił alkohol z mordercą/mordercami, gdyż badania toksykologiczne wykazały jego obecność w organizmie Krzysztofa. 

Zwłoki chłopaka były tak zmasakrowane, że identyfikacji dokonał jego ojciec na podstawie charakterystycznego tatuażu. Rodzi się pytanie: kto, dlaczego i gdzie zabił? Czy do mordu doszło nad Wartą albo w okolicach/na terenie Fortu I? Wiadomo jedynie tyle, że ktoś musiał przewieźć autem rozczłonkowane zwłoki Krzysztofa do Czerwonaka i tam porzucić je do Warty. Wiadomo też, że Krzysztof nie miał powiązań ze światkiem przestępczym. Nie ma na to dowodów. Czy zatem zginął przypadkowo będąc świadkiem np. jakiejś transakcji narkotykowej? A może oprawcami są jacyś jego bliżej nieokreśleni znajomi? Może w odpadach znalazł coś, czego nie powinien był znaleźć? Czy zaplanował to wyjście, tzn. był z kimś (grupą) wieczorem umówiony? Chciał coś załatwić z innymi np. nie oddał długu? Bał się kogoś? A może doszło do pijackiej awantury, której skutkiem był bestialski mord?

Nadal nie ma motywu tej zbrodni, a sprawcy zapewne są wolni. Po więcej informacji odsyłam na poniższy (swoją drogą doskonały) blog i na podcast Krymisfera.

https://niewyjasnione-zbrodnie.blogspot.com/2021/09/zabojstwo-krzysztofa-siudzinskiego.html

Zdjęcia mojego autorstwa przedstawiają odludne okolice Warty (gdy tam spacerowałem nie natknąłem się na nikogo), mocno zalesione ruiny fortu I z XIX wieku (podobnie) oraz opuszczony dom na Żorskiej.

poniedziałek, 9 października 2023

The Devil's Trade i Alcest w 2Progi w dniu 8 października 2023 r. (fotorelacja)

                                                                 



I kolejny koncert za mną. Tym razem w szczególności zależało mi na zobaczeniu na żywo The Devil's Trade z Budapesztu, gdyż solowy i bardzo chwalony przez moich znajomych występ Davida Mako na Castle Party 2022 zwyczajnie mnie ominął. Obecnie jednoosobowy projekt dark folkowy Davida Mako stał się pełnoprawnym i regularnym zespołem, co też udowadnia ostatnia płyta TDT "Vidékek Vannak Idebenn" z 2023 roku. Kilka słów o niej: jest mroczna, poruszająca, katartyczna i głęboko emocjonalna. Jeśli lubicie ciemność w muzyce to koniecznie zapoznajcie się z tym wspaniałym materiałem:

https://thedevilstrade.bandcamp.com/album/vid-kek-vannak-idebenn

Wrócę jednak do koncertu Węgrów. O ile poprzednie płyty The Devil's Trade miały charakter melancholijno dark folkowy, o tyle miałem wrażenie, że zespół na żywo brzmiał momentami ciężko, duszno, post/doom metalowo. W set-liście TDT znalazły się takie piosenki jak "Harom Arva", "Liminal", "Dead Sister", "12 to Die 6 to Rise", "Flashing Through the Lack of Light" (zawsze mam ciarki na ciele i ściśnięte gardło, gdy słucham tej akurat piosenki) i "Vidékek Vannak Idebenn". Co ciekawe, teledysk do "Flashing..." został nakręcony na przepięknym cmentarzu Kerepesi w Budapeszcie, który miałem przyjemność wizytować w lipcu 2023 roku. Polecam seans i odsłuch. 

https://www.youtube.com/watch?v=opNooIfBJts

Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Melancholijny i ekspresyjny śpiew Davida Mako kojarzy mi się nieco z wokalami Micka Mossa z Antimatter oraz Jerome Reutera z Rome. I oczywiście jest to ogromna zaleta. Zdecydowanie jest to jeden z najbardziej poruszających męskich wokali w muzyce niszowej. 

Francuzów z Alcest widziałem już wcześniej na żywo m.in. w 2020 roku gdy supportowały ich Islandki z Kaelan Mikla. Nie da się ukryć, że długowłosy wokalista zespołu Neige jest jednym z prekursorów tzw. black gaze, czyli miksu black metalu z shoegaze (Slowdive, My Bloody Valentine, etc.), który zaowocował muzyką rozmarzoną, oniryczną, ciepłą, rzadko agresywną. Alcest na żywo nadal daje całkiem dobre koncerty, w których delikatność, oniryzm i marzycielskość shoegaze'a czy dreampopu przeplata się z agresją black metalu, jednak w przypadku Alcest agresją raczej stonowaną. Dość powiedzieć, że poznański koncert The Devil's Trade został wyprzedany, podobnie jak wrocławski. 

Tak czy owak, Alcest to absolutny top, jeśli chodzi o blackgaze. Płynące melodie, ciekawa praca rytmiczna, doskonałe wokale, eteryczna atmosfera, doskonała forma sceniczna. Słuchając Alcest ma się wrażenie powrotu do marzeń z dzieciństwa, kiedy wszystko wydawało się łatwiejsze, bardziej spontaniczne i częściej w dziecku budził się zachwyt. To muzyka, która przywołuje poczucie nostalgii za czymś, co minęło bezpowrotnie. Nic dziwnego, że na koncerty Alcest przychodzi bardzo dużo fanek, gdyż w blackgaze Alcest więcej jest łagodności niż agresji.

Odsłuch: https://alcest.bandcamp.com/

Set-lista Alcest: "Écailles de lune - Part 1", "Écailles de lune - Part 2", "Percées de lumière", "Abysses", "Solar Song", "Sur l'océan couleur de fer", "Souvenirs d'un autre monde", "Protection", "Sapphire", "Oiseaux de proie", "Autre temps" i "Délivrance".

środa, 4 października 2023

Afera groomingowo-pedofilska z polskimi YouTuberami i instacelebrytami

 

Zacznę od tego, że w zasadzie ominął mnie fejm takich znanych top YouTuberów jak Stuu, Gargamel, Krzysztof Gonciarz, Dubiel czy Boxdel. Pamiętam oglądanie zabawnych i pomysłowych pranków Wardęgi, czasem może wrzuciłem jakieś filmy od Gargamela czy Gonciarza, ale jakoś nie interesowały mnie te nagrania. Uciekałem w tamtych latach (2011 r. i wzwyż) w świat nauki, kina grozy czy pisania. Na YouTube poszukiwałem głównie muzyki i filmów fabularnych, ewentualnie dokumentów kryminalistycznych. W pewnym sensie byłem ignorantem, z drugiej strony może to i dobrze. Od kilku tygodni wylewa się bowiem szlam od tych młodych mężczyzn, którzy stosowali przemoc psychiczną i fizyczną (agresję) wobec partnerek, poniżali (Gargamel, Gonciarz), manipulowali dziećmi, rozpijali dziewczynki, pisali do nich erotyczne wiadomości czy wręcz dopuszczali się zachowań pedofilskich (12-13-14 letnie dziewczęta). Tacy ludzie jak Stuu i pozostali chyba zbyt szybko zaczęli zarabiać duże pieniądze i poczuli się niczym 'samce alfa', którym wszystko wolno. Nie od dzisiaj wiadomo, że ogromna forsa deprawuje, regularne donejty, kontrakty z markami i agencjami czyniły ich osobami wpływowymi, a to oznacza poczucie bezkarności, chęć przekraczania kolejnych granic i wzajemne krycie (zmowa milczenia). Każda osoba, która wykorzystuje w taki sposób dzieci zasługuje na potępienie oraz na ostracyzm społeczny. Kiedy ofiary zaczęły mówić po latach oczywiście zaczęto je obwiniać (stosować victim blaming), że nie umiały stawiać granic, że prowokowały, etc. 

Gargamel i Gonciarz uważali się za wrażliwych na prawa kobiet feministów. Obaj przeprosili, ale... no cóż, ich internetowy wizerunek okazał się iluzją, kreacją na potrzeby fanów i fanek. Pozostali korzystali przez lata z poczucia bezkarności i ze swoistej zmowy milczenia. Oczywiście grooming to nie tylko domena rodzimego internetu. Takie skandale kończące wielkie (wysokoprofilowe, z ogromnymi zasięgami) internetowe kariery zdarzały się także za granicą. Grooming online to nic innego jak wzbudzenie w dziecku zaufania, obdarzenie go atencją, której szuka po to tylko, by wykorzystać owo dziecko seksualnie, skłonić je do wysyłania nudesów czy kompromitujących nagrań, które są następnie pokazywane na livestreamach czy udostępniane w prywatnych rozmowach influencerów (chat roomy, platformy do dzielenia się zdjęciami a la DailyBooth). Naruszeniu zaufania zawsze towarzyszy trauma, zatem nic dziwnego, że dziewczyny, które kiedyś doświadczyły cybergroomingu mocno to przeżywają, boją się, mają problemy z obdarzeniem kogoś wartościowego zaufaniem. Należy pamiętać, że relacja influencer-fan odznacza się podległością, to nie jest relacja na zasadzie przyjaciel-przyjaciółka, przyjaciel-przyjaciel. 

Zastanawia mnie czy to nie jest wierzchołek góry lodowej. Myślę, że adekwatną karą dla stosujących grooming czy przemoc wobec partnerek influencerów byłaby likwidacja ich kanałów na YouTube i ich całkowita demonetyzacja. Koniec zarobków ponad stan, intratnych współprac z markami i pysznienia się luksusem (drogie auta, apartamenty, itd.). Teraz modne jest tłumaczenie przeszłych występków podjęciem terapii (powody to depresja, alkoholizm, itd). Terapia zaczyna być swoistym słowem-wytrychem w trakcie internetowych afer z celebrytami. Wygodnie jest się usprawiedliwiać terapią. Każdy ma prawo czuć się bezpiecznie w interakcjach z influencerami, a już w szczególności nierzadko podatne na techniki manipulacyjne dzieci. Swoją drogą ta eksplodująca afera dobitnie pokazuje jak zakłamane, toksyczne i skonfliktowane jest środowisko polskich influencerów tworzących content dla dzieci i nastolatków. I jak łatwo przychodzi niektórym krzywdzić i poniżać osoby im podległe. Poczucie władzy nad niedojrzałymi osobami nieletnimi upaja i skłania do przekraczania coraz to kolejnych granic.

Aha, do materiału już odniósł się już premier Morawiecki i obiecał stanowcze działania policji i ukaranie winnych. Taka afera to woda na młyn dla środowisk katoprawicowych, które zapominają jak rozpowszechniona jest pedofilia/efebofilia wśród kleru. I w jaki perfidno-systemowy sposób są tam ignorowane ofiary molestowane i gwałcone przez księży.

Materiał Wardęgi, w którym padają grube oskarżenia:

https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=p21jj8dYM4I

 Biografia Stuu (Stuarta Burtona), YouTubera i idola dzieci:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stuart_Burton 

Zaintrygowały mnie przykładowe techniki groomingu używane przez owych topowych influencerów, by zdobywać zaufanie 13 i 14 letnich dziewczynek. Warto je tutaj krótko opisać. 1) Love bombing - technika psychologicznej manipulacji mająca na celu uzależnienie ofiary od siebie np. za pośrednictwem komplementów, podarunków, obietnic, uwodzenia werbalnego, wzmożonej uwagi, dotyku, Czyli zapewnianie o nierozłącznej przyjaźni, miłości od pierwszego wejrzenia. 2) Jeśli ofiara odrzuca narcystycznego manipulatora rozpoczyna się faza jej dewaluacji: pogarda, umysłowe gry, karanie milczeniem (silent treatment, czyli ostracyzm ofiary, ghosting), przemoc fizyczna i psychiczna. Chodzi o kontrolę nad uzależnioną od manipulatora ofiarą, odizolowanie jego/jej od krewnych, co nierzadko skutkuje trwałą traumą.  

Konkludując, na YouTube można znaleźć wiele fajnych i wartościowych materiałów, choćby popularnonaukowych. Nie cieszą się one jednak aż takim powodzeniem wśród dzieci i nastolatków jak streamingi gamingowe czy patostreamingi. Szkoda. Chciałbym, aby na YouTube było więcej młodych i utalentowanych popularyzatorów nauki. Takie osoby powinny być autorytetami dla dzieci i młodzieży, a nie byli i potencjalni kryminaliści i efebofile.

EDIT: Wczoraj wleciał na YouTube kolejny film o tej aferze, tym razem Konopskiego. Dotyczy głównie pedofilskich działań stuu (Stuarta Burtona), ale pojawiają się w nim Dubiel, Boxdel, Fagata, DeeJayPallaside, Vertez, Vojtaz oraz paru innych 'celebrytów' youtubowego influencerstwa i 'idolów' osób nieletnich. Generalnie mam wrażenie, że ten świat wirtualnego influencerstwa jest całkowicie wyzuty z jakichkolwiek moralnych zasad. Mam nadzieję, że marki (firmy, agencje), które dotychczas współpracowały z tymi osobami także będą miały zszargany wizerunek, choć wówczas liczył się dla nich tylko i wyłącznie zysk. Inna sprawa, że pedofilia wśród osób nieprzeciętnie bogatych, znanych i wpływowych bardzo często zamiatana jest pod dywan, bagatelizowana, wypierana. Może ten materiał coś zmieni na lepsze i stanie się przyczynkiem do szerszej dyskusji na temat bezpieczeństwa dzieci w sieci? No i nasuwa się jeszcze inne pytanie: ilu z tych młodych i ongiś/teraz popularnych wśród dzieci twórców internetowych jest bardzo głęboko zaburzonych i traktuje swoje nieletnie fanki/fanów jedynie jako obiekty seksualne?

https://www.youtube.com/watch?v=V997VX3NIBo

A przed Halloween postaram się opublikować tekst już stricte kryminalistyczny. A na dziś kawałek Norwegów z Madder Mortem.

https://www.youtube.com/watch?v=_71PvQS8Hks 

wtorek, 26 września 2023

Śmierć trzyosobowej rodziny w Sierosławiu pod Piotrkowem Trybunalskim

Jako okazjonalny użytkownik Wykopu śledzę kulisy tego tragicznego i bulwersującego wypadku spowodowanego przez pirata drogowego, który urządził sobie z kolegami prywatny rajd po autostradzie. 16 września 2023 roku o godzinie 19.57 na 339 km drogi A1 na wysokości miejscowości Sierosław w samochodzie marki kia spłonęła żywcem trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk i 5-letni Oliwier z Myszkowa. Wyszukane przez internetowych detektywów (internautów) nagrania jasno wskazują, że jadący z prędkością ok. 300 km/h A1 samochód marki bmw kierowany przez 32-letniego Sebastiana M. (nazwiska nie podam, łatwo można je znaleźć na Wykopie i fanpejdżu Bandyci drogowi) uderzył w tył kia, z kolei kia uderzyła w barierę energochłonną, zapalił się bak z paliwem i doszło do okropnej śmierci trzyosobowej, wracającej znad morza rodziny. Policja zabrała się do dochodzenia niezwykle opieszale, nie podawano w ogóle do informacji tożsamości kierowcy bmw i jego pasażerów, ba, z początku policja w ogóle nie zakładała, że pędzące z prędkością około 300 km/h bmw nie brało udziału w wypadku. Internauci jednak wykryli, że być może istnieją powiązania kierowcy bmw z wysoko postawionymi funkcjonariuszami łódzkiej policji. Nic mnie już nie zdziwi w tym przeżartym do cna układami i kolesiostwem kraju, w którym niektórzy próbują się dorobić wszelkimi możliwymi sposobami (vide afera wizowa PiSu). Jakie to kurwa 'patriotyczne' napychać sobie kieszenie, robić gigantyczne przewały finansowe i chronić złoczyńców tylko dlatego, że są lojalni czy mają wysoko postawionych krewnych.

Żal mi rodziny wracającej z wakacji, która spłonęła żywcem w samochodzie marki kia, gdyż nagle zabił ją obrzydliwy pirat drogowy. To okrutna śmierć, bolesna, jedna z najgorszych jakie można sobie wyobrazić. Nic dziwnego, że bliscy Martyny, Patryka i Oliwiera apelują o zgłaszanie się świadków. I ja też o to apeluję. Jeżeli sprawca tego wypadku nie poniesie surowej kary to naprawdę śmiało można uznać, że żyjemy w kraju totalnej prawnej degrengolady. Lewy pas A1 nie daje licencji na bandyckie zapierdalanie z prędkością zbliżoną do 300 km/h, poganianie długimi światłami i spychanie/uderzanie w tył jadącego z prawidłową prędkością samochodu. Niektórzy idioci nadal jednak urządzają sobie prywatne rajdy samochodowe mając w poważaniu obecność i dobrostan innych użytkowników dróg. Na autostradzie trzeba trzymać się prawej strony, jeśli nie jedziemy szybko, co oczywiście nie usprawiedliwia kretynów celowo jadących z nadmierną prędkością lewym pasem. 

Analiza wypadku ku refleksji:

https://wykop.pl/link/7223687/analiza-wypadku-bmw-i-kia-na-autostradzie-a1-symulacja-komentarz-youtube

A jak się zachowują Sebastian M. wraz z żoną? No cóż, znikamy z sieci, zatem próbujemy usunąć wszelkie ślady naszej obecności internetowej. A nuż sprawa ucichnie. Jednak informacje raz wrzucone do sieci ot tak po prostu nie znikną. Usuwamy także nieprzychylne komentarze. Przydałoby się jednak monitorować jak się rozwinie dalej sprawa tego (nie waham się użyć tego terminu) masowego mordu na drodze (zabójstwa z zamiarem ewentualnym).

Mały update. Po blisko dwóch tygodniach inercji prokuratura i policja zaczęły działać i pojawił się list gończy za urodzonym w Bonn Sebastianem Majtczakiem. Oczywiście sprawca zdążył już uciec z Polski i nie wiadomo gdzie aktualnie przebywa. Zatem kolejna kompromitacja polskich organów ścigania. Mimo wszystko mam nadzieję, że 32-letni Majtczak zostanie schwytany i surowo osądzany. Policja jeśli chce to potrafi skutecznie działać. Dla przykładu po ponad roku schwytała wszystkich trzech morderców 29-latka na warszawskim Nowym Świecie. 

https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,29887108,ja-umieram-kim-sa-sprawcy-morderstwa-na-nowym-swiecie-wieczorami.html

Być może Majtczak ukrywa się gdzieś na terytorium Niemiec.

https://spidersweb.pl/autoblog/sebastian-majtczak-wypadek-bmw-a1-list-gonczy/ 

poniedziałek, 18 września 2023

Nowe tropy w sprawie zaginionego Krzysztofa Dymińskiego

Z uwagą śledzę prasowe i internetowe doniesienia w sprawie zniknięcia 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, którego od 27 maja 2023 roku poszukują najbliżsi. Z początku zakładałem, że Krzysztof mógł popełnić samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości do przyjaciółki. Przechodziłem przez to w okresie studenckim, zatem wiem, jak to mocno boli. Jednak doszły mnie wieści, że zaniedbanego, bezdomnego i włóczącego się chłopaka bardzo podobnego do Krzysztofa widywano już nad morzem oraz ostatnio w Wielkolpolsce. Nagrany został m.in. 31 sierpnia gdy szedł poboczem drogi krajowej nr 11 z Koszut do Kórnika. Potem młodego (?) mężczyznę z plecakiem widywano m.in. w Nowym Tomyślu, Poznaniu (Jeżyce, dworzec PKP), Koziegłowach, Gołańczy, Sękowie, Zaniemyślu, w okolicach Janikowa, Gnieźnie, Słupcy, Plewiskach itd. Niektóre z tych miejsc są mi mniej lub bardziej znane.

Faktem jest, że Krzysztof po opuszczeniu domu rodzinnego wziął ze sobą powerbanka, telefon i kartę płatniczą. Być może nie miał zamiaru popełnić samobójstwa (rozmyślił się, zrezygnował), gdyż jawi mi się on jako osoba głęboko wierząca. Stąd pojawiają się doniesienia o jego noclegach/pobytach na plebaniach w Jaksicach koło Inowrocławia czy w Sikorzu. Samobójstwo to według wiary katolickiej grzech ciężki, ale dziś nie odmawia się samobójcy pochówku katolickiego. Jednak kiedyś kościół potępiał samobójstwa i odmawiał samobójcom kościelnych pogrzebów. Cmentarze samobójców były zazwyczaj bezimienne tak jak Cmentarz Topielców z Dunaju w Wiedniu. Może Krzysztof zrezygnował z planowanego aktu samobójstwa i zdecydował się na pielgrzymkę w celu odkupienia winy za grzechy? Nie mi to osądzać, choć od lat jestem osobą głęboko niewierzącą. Gdybym jednak spotkał Krzysztofa na swojej drodze np. na przystanku czy stacji kolejowej szczerze porozmawiałbym z nim i zapewne zadzwonił potem do rodziny.

Nadal jednak jest to dla mnie niesamowite, że można ot tak sobie zniknąć w kraju naszpikowanym kamerami i monitoringiem. To nie lata 90-te XX wieku. Być może Krzysztof (jeśli żyje) jest na tyle sprytny, że pozostaje dyskretny i nieuchwytny. Zaplanował ucieczkę i ją realizuje. Niezależnie od tego czy jej powodem jest depresja spowodowana nieodwzajemnionym uczuciem do przyjaciółki i fuga dysocjacyjna, a co za tym idzie poriomania, czyli popęd do ucieczki i bezustannej wędrówki. Być może Krzysztof po prostu nie chce wrócić do bliskich i nie chce zostać odnaleziony. Po prostu chciał zniknąć. Samobójstwo albo ucieczka. Co wybrał? 

Tak czy owak, sytuacja jest rozwojowa. Zastanawiam się czy Krzysztof wciąż ma plastikową różę związaną z jego przyjaciółką. 

Jego zniknięcie jest doprawdy tajemnicze i przypomina mi zniknięcia (samobójstwa?) Dominiki Paćkowskiej (14 kwietnia 2017 r.) z Płocka oraz Aleksandry Gładysiak z Włocławka (11 marca 2019 roku), z tym że obu tych nieszczęśliwych dziewcząt do tej pory nie odnaleziono. Wszystkie te zniknięcia łączą mosty. Poprzedni wpis poniżej:

https://dtbbth.blogspot.com/2023/06/zaginiecie-krzysztofa-dyminskiego-w.html

niedziela, 17 września 2023

Sunn O))) w poznańskiej Tamie 16 września 2023 r. (fotorelacja)

                                                        



Jeszcze kilkanaście lat temu miałem w życiu okres muzycznej fascynacji drone doom metalem, do którego protoplastów zaliczyć należy Melvins i Earth. Zasłuchiwałem się w masywnym drone doom metalu Sunn O))) (romansujący z black metalem "Black One", "Monoliths and Dimensions" czy świetny split z Boris "Altar" z 2006 roku należą do moich ulubionych materiałów Słoneczka), Asva, Burning Witch (polecam kompilację "Crippled Lucifer"), Earth czy Khanate (debiutancki album Khanate z 2001 roku to chyba najbardziej złowieszczy drone doom, jaki można sobie wyobrazić). Minęły lata, a moje zainteresowanie drone doomem nieco opadło. To bardzo hermetyczny sub-gatunek doom metalu, ultra-wolny (nawet funeral doom jest żwawszy), pełen sprzężeń, niskich częstotliwości i chropowatej surowizny. Niemniej jednak niektóre doom metalowe kolosy Sunn O))) takie jak "Erzebet Bathory", "Etna", "Big Church", "It Took the Night to Believe" czy "Blood Swamp" miały w sobie mnóstwo dusznego i gęstego mroku. Były jak magma wolno wypływająca z otwartych trzewi wulkanu. 

Bilet na koncert Sunn O))) do najtańszych nie należał, ale stwierdziłem, że raz się żyje. 159 zł to równowartość jednodniowego karnetu na Summer Dying Loud 2023. Z drugiej strony ceny biletów na koncerty zagranicznych wykonawców wzrosły z powodu inflacji i tutaj warto by było podziękować za to w trakcie wyborów skorumpowanym oligarchom z Prawa i Sprawiedliwości (czytaj: Bezprawie i Niesprawiedliwość). Pamiętam, że wiele lat temu byłem na koncercie Japończyków z Boris, zatem przyszła kolej na drone doom metalowców z Sunn O))). Mówi się, że ich raczej pozbawiona harmonii, rytmiki, melodii muzyka jest głośna (niektórzy biorą zatyczki), widzowie potrafią dostać w trakcie występów Sunn O))) mdłości czy bólu głowy. Czy zatem najgłośniejszym zespołem na świecie jest Sunn O))), a nie Swans czy A Place to Bury Strangers?

Na pewno drone doom Sunn O))) to muzyka cielesnego odczuwania, pełna sprzężeń, transowej monotonii, hipnotyzujących dronów i potwornie ciężka na żywo. Wczorajszy koncert Sunn O))) na pewno był dla mnie intrygującym doświadczeniem (mnóstwo mgły, duet zakapturzonych muzyków w habitach wyglądających niczym zjawy). Odczuwałem ten hałas i wibracje w całym ciele, gdyż ustawiłem się jak najbliżej sceny. Aby docenić muzykę Sunn O))) trzeba po prostu lubić posępny i wolny doom metal oraz dark ambient. Zespół mnóstwo koncertuje (nagrali dziesiątki koncertówek), przykładowo przed występem w poznańskiej Tamie zaprezentowali się na żywo w Oslo, Sztokholmie, Berlinie (aż trzy występy w osławionym berlińskim klubie Berghain) i warszawskiej Progresji. 

Supportowała duet Sunn O))) Szwedka Maria W Horn tworząca minimalistyczny ambient drone. 

Co mogę polecić początkującym słuchaczom, jeśli chodzi o Sunn O)))? Na pewno dość 'chwytliwy', acz nadal masywny "Altar" (2006):

https://sunn.bandcamp.com/album/altar-3

Na dokładkę posępny i niepokojący "Skin Coat" Khanate:

https://khanate.bandcamp.com/track/skin-coat-2 

I jeszcze tytułem dygresji mam nadzieję, że afera wizowa i wybory 15 października zatopią PiS. Mam już dosyć polityków aferzystów, skorumpowanych złodziei pieczołowicie gromadzących i zabezpieczających swoje majątki i mających w pogardzie dobrostan zwykłych obywateli myślących inaczej. Przez 8 lat rujnowania wizerunku Polski na arenie międzynarodowej przez partię Kaczyńskiego straciłem zaufanie do pokaźniej większości polityków, którzy kojarzą mi się z gigantycznymi aferami i przekrętami, bezczelnymi kłamstwami, manipulacjami, totalną hipokryzją i topornymi narracjami propagandy. Afera wizowa udowodniła też że nacjonalizm (narracja antyimigracyjna) idzie w odstawkę, gdy na horyzoncie nadarzy się okazja do szybkiego zarobienia grubych pieniędzy. Nie mam pojęcia czy handel wizami przez urzędników PiSu (poza kontrolą) nie doprowadzi do usunięcia Polski ze strefy Schengen oraz wyrzucenia z systemu bezwizowego do USA. Jak dla mnie pachnie to zdradą stanu i próbą zdestabilizowania UE przez Polskę, co ucieszyłoby zbrodniarzy wojennych i autokratów pokroju Władimira Putina. Oczywiście PiS teraz udaje, że walczy z problemami, które sam stworzył (poprzez narrację bagatelizującą, wypierającą, grającą na czas). Tak czy siak, przynajmniej kilku polityków partii rządzącej powinno w przyszłości znaleźć się w więzieniach, ot co. Wiem jednak, że to nie nastąpi. Nie w tym kraju. Tutaj politycy nie idą za kratki.

poniedziałek, 11 września 2023

Summer Dying Loud 09.09.2023 (fotorelacja)

                                           














Nie jestem wybitnie festiwalowy, preferuję mniejsze i bardziej intymne koncerty klubowe, jednak chciałem bardzo pojechać na tegoroczny Summer Dying Loud, XIV edycję festiwalu ciężkich brzmień, która co roku odbywa się w Aleksandrowie Łódzkim. Musiałem odpuścić koncerty Coroner, Katatonia (znowu), Dismember czy Enslaved (znowu), niemniej jednak chciałem chociaż zobaczyć My Dying Bride (po raz trzeci na żywo) i Candlemass (po raz pierwszy na żywo). Festiwal już zdążyły oprotestować środowiska katolickie (Krucjata Młodych, w której zazwyczaj uczestniczą zatroskani i nie rozumiejący innych poglądów niż własne emeryci), bo w lineupie znalazły się zespoły a la Dismember czy Hostia godzące w ich 'przekonania', ale ten ich mały protest spełzł na niczym (no dobra, żerująca na klikach i zasięgach prasa lubi takie kontrowersje). Polska scena metalowa prężnie się rozwija, są zapraszani na koncerty i festiwale także zagraniczni wykonawcy, ale wiadomo o co takim organizacjom chodzi - fanatyków zżera obawa, że młodzież słuchająca metalu, tudzież odkrywająca cięższe brzmienia odwróci się od zakłamania kościoła katolickiego. Sam odwróciłem się od zorganizowanej religii w bardzo młodym wieku i patrząc na ten ogrom hipokryzji i uwstecznienia polskiego kościoła wiem, że dobrze zrobiłem. 

Dojazd z Poznania do Aleksandrowa Łódzkiego wymagał trochę kombinowania (trasa kolejowa z przesiadką plus autobus 97A z Łodzi Kaliskiej), jednakże warto było się poświęcić, nawet za cenę nieprzespanej nocy. Sam teren festiwalu jest rozległy, dużo drzew, cienia, piękny stadion, wadą jest jednak mała druga scena (tzw. Krypta), na której duchota (sauna) dawała się we znaki. Należy pamiętać, że na początku września mamy upały z temperaturą sięgającą 28 stopni Celsjusza. 

Pierwszym zespołem, który zobaczyłem był Gorycz z Olsztyna, w składzie którego są m.in. członkowie Non Opus Dei. Ciekawy i przemyślany awangardowy black metal, raczej utrzymany w wolnych i średnich tempach, mam wrażenie, że dołujący i podszyty niepokojem oraz mocno ekspresyjny. Bardzo oryginalna, mechaniczna praca perkusji, fajny bas oraz desperackie black metalowe wokale. Występ Goryczy zachęcił mnie do przyszłego odwiedzania ich koncertów. 

Odsłuch: https://gorycz.bandcamp.com/album/kamienie

Gig Drown My Day w zasadzie odpuściłem, bo praktycznie w ogóle nie zaglądam w rejony deathcore'a. Poszedłem przejrzeć stoiska z płytami w pobliżu dużej sceny. Natomiast to, że nie czuję muzyki danego zespołu to tylko moja subiektywna preferencja. Jeśli jesteście fanami deathcore'a to muzyka DMD z pewnością przypadnie wam do gustu. 

https://drownmyday.bandcamp.com/album/the-ghost-tales

Chwilę posłuchałem intrygującej muzyki ARRM za ściany Krypty, gdyż nie wszedłem do środka ze względu za zbyt duże zagęszczenie publiczności, po czym ruszyłem na spacer. Dłużej zostałem na koncercie Year of the Cobra z Seattle. Zespół tworzy małżeński duet, a muzykę YotC można scharakteryzować jako psychodeliczny stoner doom metal, dynamiczny i czasem mroczny. Bardzo udany koncert projektu, którego nazwę warto zapamiętać, choć osobiście nie jestem oddanym stoner doom metalu (preferuję doom death, death doom, black doom czy funeral doom). Polecam odsłuch.

https://yearofthecobra.bandcamp.com/album/ash-and-dust

Chciałem zobaczyć Wieże Fabryk z Łodzi, gdyż jestem oddanym fanem brzmień gotyckich (post-punka, rocka gotyckiego, darkwave, EBM, dark electro, coldwave, etc). I cieszę się że na Summer Dying Loud jakby śmielej goszczą także takie zespoły (w czwartek i piątek wystąpiły m.in. Grave Pleasures z Finlandii i rewelacyjne Islandki z Kaelan Mikla). Inna sprawa, że coraz częściej widzę, że muzycy metalowi inspirują się brzmieniami gotyckimi (post-punkiem, zimną falą, rockiem gotyckim), ale na boku mają chociażby side-projecty sythwave czy EBM. Na pewno istniała między subkulturą gotycką a metalową pewna wzajemna niechęć, ale w zakresie twórczo-inspiracyjnym topór już został dawno zakopany. Tak czy siak, wytrzymałem 40 minut w saunie Krypty na koncercie Wież Fabryk. A był on świetny! Zimnofalowy i desperacki post-punk wykrzyczany w rodzimym języku. Jeśli kochacie "Nową Aleksandrię" (1986) Siekiera tak mocno jak ja, to zachęcam do odsłuchu Wież Fabryk:

https://wiezefabryk.bandcamp.com/album/dym

Zerknąłem na kawałek koncertu Amerykanów z Attic - totalny i groteskowy worship Mercyful Fate. Żałuję natomiast mojego braku obecności na koncercie black metalowego Manbryne (spotkany na SDL 2023 znajomy z Warszawy bardzo go chwalił), jednak mniej więcej w tym samym czasie oddaliłem się na scenę główną, by ustawić się w kolejce do spotkania z muzykami My Dying Bride. Przeczuwałem, że będzie ona długa, gdyż brytyjscy tytani gothic/doom death metalu mają w Polsce oddanych fanów i fanki. Zwróciłem uwagę, że dużo płci pięknej słucha My Dying Bride. I bardzo dobrze! W autobusie do Aleksandrowa Łódzkiego zwróciłem uwagę na odzianą w czerń młodą dziewczynę w gorsecie, która wyraźnie jechała przede wszystkim na koncert Brytyjczyków. Dość powiedzieć, że czekanie w kolejce się opłaciło - zdobyłem podpisy wszystkich członków zespołu i pamiątkowe zdjęcie z Aaronem Stainthorpe, wokalistą My Dying Bride. W trakcie stania w kolejce zerkałem na świetny koncert black punkowego Owls Woods Graves. Nie będę się na jego temat rozpisywał - już to uczyniłem w trakcie fotorelacji z Castle Party 2023. Być może wybiorę się także w listopadzie na poznański koncert Furii, gdyż jako support będą występować m.in. OWG.

Weterani death metalu z UK Benediction zawładnęli główną sceną po 20 i zaserwowali publiczności potężny death metalowy łomot z miażdżącymi riffami. Death metal Benediction utrzymany jest w średnich tempach, posiada ciężar i mnóstwo fajnego death metalowego riffowania. W 2020 roku Brytyjczycy z Davem Ingramem na wokalu powrócili w świetnym stylu na albumie "Scriptures" (2020).  Koncert Benediction mi się osobiście podobał: surowy oldschoolowy death metal i muzycy wciąż czerpiący radość z grania na żywo. Set-lista: "Iterations of I", "Scriptures in Scarlet", "Vision in the Shroud", "Unfound Mortality", "Nightfear", "Foetus Noose", "Progenitors of a New Paradigm", "The Grotesque", "Jumping at Shadows", "Subconscious Terror", "Stormcrow", "The Dreams You Dread" i "Magnificat".

Odsłuch: https://www.youtube.com/watch?v=ljLdQQuZksk

To był mój trzeci koncert My Dying Bride widziany żywo (pierwszy na Seven Festval w Węgorzewie, drugi na Castle Party 2017). Oczywiście byłem szczęśliwy w trakcie jego trwania, choć ustawiłem się zbyt blisko ludzi, którzy zdecydowali się iść w pogo. Niestety MDB wskutek 10-minutowej obsuwy zapewne okroili swój set o jedną piosenkę. Tak czy inaczej w trakcie agresywniejszych fragmentów "She Is the Dark" czy "Like Gods of the Sun" muzycy doskonale wiedzieli jak miażdżyć fanów doom metalowym ciężarem, natomiast wykonanie "The Cry of Mankind" czy "Turn Loose the Swans" wywołało u mnie ciarki. Aaron nadal dysponuje potężnym growlem, potrafi także wejść w black metalowe rejestry, kiedy potrzeba, mimo że najbardziej poruszają jego czyste wokale. Owa romantyczno-fatalistyczna otoczka, która towarzyszy doom metalowi My Dying Bride od początku ich istnienia przemawia do wielu słuchaczy i jak dla mnie jest ona idealna do kreowania nastroju smutku i melancholii. Wrzucę dwa utwory My Dying Bride, które uważam za ulubione, choć tak naprawdę adoruję mnóstwo piosenek MDB z różnych albumów zespołu. 

https://www.youtube.com/watch?v=50P1Yhd7-aI

https://www.youtube.com/watch?v=HPjbbhoerxE 

Set-lista My Dying Bride: "Your River", "Your Broken Shore", "Like Gods of the Sun", "Catherine Blake", "The Cry of Mankind", "She Is the Dark" i "Turn Loose the Swans". 

Kolejny wyczekiwany przeze mnie zespół, czyli Szwedzi z Candlemass także wypadli wspaniale. Nie jestem może wielkim wielbicielem epickiego doom metalu, ale bez pionierskich epigonów z Candlemass nie byłoby epickiego doom metalu i kapel pokroju Isole i The Warning. Któż z fanów szeroko pojętego doom metalu nie zna "Solitude" czy "Bewitched"? Pierwsze cztery albumy Candlemass uchodzą za kanon epic/heavy doom metalu. Do zespołu dołączył znany z "Epicus Doomicus Metallicus" (1986) wokalista Johan Langqvist. Czytałem opinie skarżące się na jego obecną formę wokalną, jednakże mam wrażenie, że wokalnie Johan wciąż trzyma się się świetnie. Koncertowo czuć było entuzjazm grania, muzycy mimo późnej pory (23 w nocy) byli w doskonałych humorach. Gdy usłyszałem "Bewitched" czy "Solitude" to miałem ciarki na plecach. Genialny koncert! Set-lista: "Marche Funebre", "Mirror Mirror", "Bewitched", "Under the Oak", "The Bells of Acheron", "Dark Are the Veils of Death", "Samarithan", "Sweet Evil Sun", "Crystal Ball", "The Well of Souls", "A Sorcerer's Pledge" i "Solitude". 

Odsłuch: https://www.youtube.com/watch?v=XmeKS8F8eAM

Wieńczący festiwal gig fińskich melodyjnych symfo/electro black metalowców z And Oceans obejrzałem po łebkach i z pozycji siedzącej, gdyż zmęczenie dawało już o sobie znać. A czekała mnie nieprzespana noc pod gwiaździstym niebem i poranny powrót pociągiem do Poznania. 

Nie wykluczam mojej obecności na Summer Dying Loud 2024, jeśli znowu pojawi się tam jakiś konkretny doom metal. Oby! Mogę zasugerować kilka nazw: Evoken, Esoteric, Shape of Despair, Ahab, itd.

poniedziałek, 4 września 2023

Sklep muzyczny i piwnica Helvete w Oslo

                                                     











Pod koniec sierpnia 2023 roku miałem przyjemność krótko wizytować Oslo, miasto nowoczesne i przyjazne, które na początku lat 90-tych stanowiło kolebkę norweskiego black metalu. Oczywiście nie mogłem odpuścić wizyty w Neseblod (dawne Helvete), sklepie muzycznym, który w 1991 roku otworzył Euronymous, gitarzysta Mayhem, niezwykle ważna postać dla skandynawskiego black metalu. Śmiem twierdzić, że być może najważniejsza, choć Quorthon z Bathory też zajmuje wysokie miejsce. Ale tak naprawdę druga fala black metalu została zapoczątkowana przez zespoły pokroju Mayhem (przede wszystkim), Darkthrone, Thorns, Emperor czy Burzum. To właśnie w Helvete spotykali młodzi muzycy Mayhem, Emperor, Burzum, Darkthrone czy Thorns oraz słuchali metalu, dyskutowali o ulubionej muzyce oraz planowali akcje związane z paleniem chrześcijańskich kościołów. Euroynomus pragnął, aby black metal był nihilistyczny, nienawistny, przerażający i antychrześcijański, generalnie przeciwny jakimkolwiek zorganizowanym religiom. Kierowała nim mizantropia, chciał być ekstremalny, prowokować i wywołać strach wśród ludzi. Tak czy owak norweski black metal rodził się w oparach młodzieńczego fanatyzmu, zatem muzycy popełniali samobójstwa (Dead z Mayhem), morderstwa (Bard z Emperor mordujący geja w Lillehammer, Varg Vikernes zabijający nożem Euronymousa w Oslo), podpalali kościoły, dewastowali cmentarze. Można wręcz zgodzić się z przyjacielem Euronymousa, Metalionem, że otwarcie Helvete stanowiło podwaliny do narodzin norweskiego black metalu i przyczyniło się do powstania takich zespołów/projektów jak Darkthrone, Burzum, Thorns (ex-Stigma Diabolicum), Enthrone (później Carpathian Forest), Malfeitor (później Strid) czy Emperor. 

Stąd też bardzo chciałem odwiedzić Neseblod (eks-Helvete) i zejść do tej słynnej piwnicy z napisem Black Metal oraz trumną, do nieformalnego muzeum black metalu. Bynajmniej nie jestem ekspertem od skandynawskiego black metalu, ale ciekawi mnie historia danego gatunku muzycznego, a black metal drugiej fali rodził się w Norwegii w intrygujących, przesyconych fanatyzmem i brutalnością okolicznościach. 

Generalnie parter Neseblod to sklep z setkami/tysiącami płyt CD, kasetowych demówek, koszulek, bluz, natomiast w piwnicy oprócz sklepu punkowo-metalowego znajduje się słynna black metalowa piwnica, miejsce spotkań muzyków formujących norweską scenę black metalową. Jeśli chodzi o zawartość płytową to mógłbym w Neseblod spędzić godziny na wertowaniu płyt CD, ale na pamiątkę wziąłem tylko kompilację Dusk "Mourning... Resurrect|" z 2002 roku (znakomity doom death w stylu Evoken i Disembowelment). Z polskiego metalu mignęły mi płyty Lux Occulta i Massemord. 

Konkludując, Neseblod (ex-Helvete) to absolutny mus dla wielbicieli black metalu, ale nie tylko, gdyż fani szeroko pojętej muzyki metalowej i punkowej znajdą tutaj coś dla siebie. Rzuciły mi się w oczy nawet płyty CD z rockiem gotyckim np. Dreadful Shadows. Jest drogo, ale warto (oprócz zdjęć i filmów) wrócić z jakąś pamiątką z dawnego Helvete (koszulka, płyta CD, bluza, itp.) Miejsce (otwarte w godzinach 12-18) jest dość oblegane, feralnego dnia w sklepie spotkałem fanów metalu z Polski, USA i Włoch. Chętnie fotografują się w nim także muzycy. 

Na zdjęciach piwnica Neseblod (ex-Helvete) oraz diabeł na katedrze w Oslo. 

A dziś zaczął się nowy rok szkolny. Być może z czasem niektórzy czytelnicy tego bloga w wieku szkolnym (są tacy?) przeczytają ten artykuł i zaczną słuchać black metalu, do czego zachęcam i co oczywiście pochwalam. 

Data wizyty: 30 sierpnia 2023 r.