czwartek, 25 maja 2023

Tempers w Minodze, 24 maja 2023 roku (fotorelacja)

                                                          

                 
                               
O koncercie nowojorskiego duetu Tempers myślałem już od dłuższego czasu, gdyż od dobrych kilku lat staram się eksplorować scenę gotycką/dark independent (zwłaszcza post-punk, coldwave, darkwave, w tym ethereal, synth-pop czy shoegaze). Oddaliłem się tym samym nieco od brzmień metalowych, niemniej jednak nadal sięgam czasami po black, death, thrash czy doom metal. Muzykę, którą lubię niezależnie od przynależności gatunkowej spajają mrok, melancholia, smutek, oniryzm, chłód, charakteryzująca metal agresja i wściekłość zeszły na drugi plan. Dlatego też tak często zahaczam o koncerty post-punkowe i synth-popowe, gdyż także w takich brzmieniach odnajduje emocje, których poszukuję. 

W skład Tempers wchodzą Jasmine Golestaneh (dziewczyna ma irańskie korzenie) i Eddie Cooper. Duet od 2013 roku ma na koncie już bodaj 3 albumy studyjne, które z przyjemnością odsłuchałem. I wszystkie polecam z najnowszym "New Meaning" (2022) na czele, gdyż to porcja doskonałej taneczno-mroczno-onirycznej muzyki. Do muzyki Tempers przylgnął skądinąd słuszny przydomek 'nocturnal' (nocny), kojarzący się z nocnymi spacerami i śnieniem na jawie. Wiele zespołów sceny synth-pop czy darkwave próbuje osiągnąć ten specyficzny nastrój hipnotycznego oniryzmu (np. Delphine Coma), ale tak naprawdę prekursorami dla mnie są zespoły nurtu shoegaze i darkwave a la My Bloody Valentine, Slowdive, Lycia czy A Black Tape for a Blue Girl. 

Występ Tempers (nie było wczoraj żadnego supportu) skojarzył mi się z zimną falą Lebanon Hanover czy Selofan, ale to zbytnie uproszczenie, gdyż czuć także w muzyce duetu mocne wpływy shoegaze'a i krautrocka. W jednym z wywiadów Jasmine powiedziała, że ceni zarówno Joy Division, jak i Nirvana. Blisko 70 minutowy koncert Tempers był znakomity. Bujający klimat utkany z sennej melancholii, ciągły posmak jakiejś niewypowiedzianej tajemnicy. W rzeczy samej idealna muzyka do słuchania jej w trakcie nocnej wędrówki miejskimi zaułkami czy przejażdżki autem po północy. Swoją drogą ostatnio mam szczęście widzieć na żywo różnorodne zespoły z Nowego Jorku: najpierw A Place to Bury Strangers, potem Imperial Triumphant, teraz Tempers. Oby tak dalej. Nigdy nie byłem w NYC, ale obecnie przebywa tam i pracuje moja siostra. Zatem może kiedyś się uda?

Aha, wczoraj zmarli awangardowy reżyser Kenneth Anger oraz Tina Turner. Psychodeliczne filmy Angera polecam (sporo jest na YouTube), natomiast komercyjny pop i rock Tiny Turner to już nie moja bajka. Jednak Tina wyrwała się z rąk kokainisty i przemocowca i tak na dobrą sprawę osiągnęła szczyt po 40-tce, zatem powinna być przykładem tego, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli oczywiście ktoś ma talent artystyczny czy naukowy. I wciąż pragnie się rozwijać. Takie osoby należy cenić i starać się brać z nich przykład. Sukces osobisty jest możliwy, dopóki człowiek cieszy się dobrym zdrowiem i jest jeszcze na tyle odporny psychicznie, że jeszcze chce mu się zmagać z przeciwnościami losu. 

A Tempers bardzo polecam. Duetów tworzących synth-pop, dark electro/darkwave jest mnóstwo (Lebanon Hanover, Selofan, Agnes Circle, NNHMN, Bedless Bones, Glass Beads, nieodżałowany Linea Aspera, a w Polsce Stridulum czy World, Interrupted), jednak Tempers warto poznać jak najszybciej. Odsłuch:

https://tempers.bandcamp.com/album/new-meaning

Senna melancholia zakuta w dźwięki:

https://www.youtube.com/watch?v=g1ZlFhs4vNk 

Podziękowania dla Winiary Bookings za zorganizowanie tego koncertu. Oby więcej takich brzmień w przyszłości w Poznaniu. No i subiektywnie chciałbym aby w Minodze zagościły kapele funeral doom metalowe pokroju Shape of Despair, Funeral czy Skepticism, póki jeszcze istnieją. Może warto je zaprosić do Polski, bo koncertów zespołów funeral doom metalowych w Polsce praktycznie nie ma (tak, wiem o sierpniowym koncercie Bell Witch i Fuoco Fatuo we Wrocławiu i wstępnie wybieram się na niego).

wtorek, 23 maja 2023

Stefanies Geschenk (1996) - recenzja

Oniryczny i niepokojący film w estetyce arthouse, w którym rzeczywistość przeplata się z buzującą wyobraźnią dwunastoletniej Stefanie. Dziewczynka dorasta seksualnie i widzi różne dziwne rzeczy m.in. morduje swoich rodziców, którzy usiłują wywrzeć na nią nieustanną presję (dziewczynka unika szkoły) czy przeżywa pierwszą inicjację seksualną.

Eleganckie czarno-białe zdjęcia, ciekawe kadry i sporo lekkiego fetyszyzmu m.in. dużo zbliżeń na usta dziewczynki, jej nogi czy makijaż. "Stefanie Geschenk" potrafi być ździebko perwersyjny i nihilistyczny, choć daleko mu w tej materii do dosłowności "Maladolescenza" (1977) Pierre Giuseppe Murgia. Doskonała rola młodziutkiej szwajcarskiej modelki Soraya Da Mota (w chwili nakręcenia "Stefanie's Gift" miała 14 lat). 

Polecam, jeśli lubicie kino arthouse i coming-of-age. Mocna inspiracja niemieckim ekspresjonizmem a la "Nosferatu" Murnaua czy "Vampyr" Dreyera. Ten deliryczny film można obejrzeć na YouTube za darmo. Któż by pomyślał jak wiele dziwnych filmów oraz zapomnianych muzycznych albumów, dem i EP-ek można tam znaleźć.

poniedziałek, 8 maja 2023

HRV, Priest i Combichrist w Próżność, 07.05.2023 r. (fotorelacja)

                                                               



Muzyka nadal odgrywa ważną rolę w moim życiu, zwłaszcza ta doświadczana na żywo. Na przestrzeni lat uczestniczyłem w setkach koncertów i wiele zatarło się w mojej pamięci, ale nie mam dosyć. Z powodu braku czasu, konieczności rozsądnego oszczędzania pieniędzy związanego z panującą w Polsce wysoką inflacją i paru innych czynników ograniczyłem swoje wyjazdy koncertowe poza Poznań. W maju muszę odpuścić kilka koncertów, które rozważałem np. VNV Nation i Traitrs 10 maja w Warszawie, The Mission 15 maja w Warszawie (mam nadzieję, że zobaczę kiedyś ten zespół na żywo) czy Swallow the Sun 6 maja we Wrocławiu. Inna sprawa, że polscy organizatorzy wciąż nie kwapią się do zaproszenia do Polski zespołów pokroju Shape of Despair, Skepticism, Evoken, które osobiście uwielbiam (funeral doom, czyli najbardziej niszowa muzyka w metalu jaka istnieje). Tak czy owak pomyślałem, że pójdę do Próżności, by zobaczyć Combichrist po raz drugi. Tym bardziej, że Amerykanie z okazji 20-lecia istnienia mieli zaprezentować set czysto electro industrialny, bez wpływów industrialno metalowych i rockowych, które są obecne w ich aktualnej twórczości. 

Zaskoczony byłem całkiem dużą frekwencją na wczorajszym koncercie, gdyż spodziewałem się mniejszej liczby ludzi. Mało mam jako takich zdjęć, gdyż intensywne oświetlenie i ruch sceniczny na Priest i Combichrist nie pomagały w uchwyceniu muzyków. Z drugiej strony na koncerty powinno przychodzić się głównie po to, by słuchać muzyki, a nie robić zdjęcia. 

Kto wczoraj zaprezentował się na żywo w Próżności? Najpierw HRV (Bartosz Hervy, eks-muzyk Blindead) z krótkim setem dj-sko-elektronicznym, na który nieco się spóźniłem. Pamiętam jak czytałem z Bartoszem wywiad w Soundrive i podzielam jego brak entuzjazmu do radosnej i optymistycznej muzyki, za którą też zbytnio nie przepadam. 

Potem Priest ze Szwecji, w skład którego wchodzi dwóch dawnych muzyków Ghost. Ciekawy futursytyczny image muzyków oraz intrygujące brzmienia synthwave i electropop, dość chwytliwe i wpadające w ucho, w estetyce neonowo-cyberpunkowo-futurologicznej. Szwedzi mają jeszcze w bieżącym roku supportować Deathstars i stylistycznie pasują jak ulał. Z czystej ciekawości sprawdziłem na Encyclopedia Metallum, kto kiedyś grał w Ghost. Albin Linton Rubino, aka Nameless Ghoul (basista Ghost w latach 2013-14), obecnie wokalista Priest (Mercury), drugiego eks-muzyka Ghost nie mogę zidentyfikować. 

Set-lista Priest (orientacyjna): "The Pit", "Neuromancer", "Dead Ringer", "A Signal in the Noise", "Nightmare Hotel", "The Cross", "Blacklisted", "Let Your Body Go", "Obey", "History in Black", "Vaudeville". 

Odsłuch: https://priestofficial.bandcamp.com/album/body-machine

Combichrist widziałem na żywo po raz pierwszy w Bazylu kilka lat temu (gdy promowali udany album "One Fire" z 2019 roku) i wówczas zainteresowałem się na dobre electro industrialem/industrial metalem zespołu urodzonego w Norwegii Andy'ego La Plegua. Co ciekawe, Combichrist zremiksowali jeden kawałek Morbid Angel na EP-ce "Nevermore" z 2011 roku. Warto zaznaczyć, że w trakcie wczorajszego gigu Combichrist pojawił się pewien problem techniczny, który 'zastopował' występ duetu na ponad 5 minut. Na szczęście został rozwiązany i potem koncert ruszył intensywnie do przodu. Był to występ napompowany agresją i gniewem, jednakże nadal całkiem taneczny. W rzeczy samej Combichrist skupił się na set-liście obejmującej początki zespołu, która wyglądała mniej więcej następująco: "At the End of It All", "Are You Connected", "Blut Royale", "Electrohead", "Feed Your Anger", "Fuck That Shit", "I Want Your Blood", "Fuckmachine", "Get Your Body Beat", "Today I Woke to the Rain of Blood" czy "This Is My Rifle". Zapewne ta sama (albo podobna) set-lista zostanie zaprezentowana dzisiaj w Warszawie. Combichrist wraz z Hocico wystąpili także np. na Castle Party 2012, ale wówczas nie jeździłem jeszcze do Bolkowa na ten wspaniały festiwal. 

Odsłuch: https://combichrist.bandcamp.com/album/everybody-hates-you

Kolejny planowany koncert to być może Tempers 24 maja 2023 r. w Minodze.