Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opuszczone miejsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opuszczone miejsce. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Zagadka trupiej farmy w Chinach

                                              

Powracam na moment z ostatnim tekstem w bieżącym roku. 

Jakiś czas temu obejrzałem nagranie chińskiego eksploratora Bean Bag Adventure z eksploracji podziemi opuszczonego szpitala. Chiński urbexer odnalazł w chłodnej podziemnej konstrukcji basen pełen częściowo rozkładających się zwłok (także dziecięcych) pływających w formalinie, która miała spowolnić/zatrzymać ich tempo rozkładu i zmniejszyć odór zgnilizny. O istnieniu tego nagrania, a w zasadzie dwóch nagrań dowiedziałem się z Reddit. Sam eksploruję opuszczone miejsca od wielu lat, ale najgorsze co znalazłem w opuszczonym miejscu (opuszczony hotel w Grecji) to martwego kota, który mógł zostać uduszony linką, która leżała obok. Strzykawki i leki, czyli pozostałości po ćpunach znalazłem kiedyś w wyburzonym zakładzie meblarskim gdzieś w Polsce. Tak czy owak, nagranie dla ludzi o mocnych nerwach znajdziecie poniżej, gdyż zostało zarchiwizowane (data jego powstania to 26 grudnia 2022 roku, wcześniejsze powstało kilka miesięcy wcześniej). I wygląda ono na jak najbardziej prawdziwe: 

https://archive.org/details/Beanbag-Adventure-douyin-videos/(NSFL)+Alleged+Child+Organ+Harvesting+Plant+-+Found+Footage(360p).mp4

Lokalizacja to zapewne prowincja Jilin w Chinach, być może placówka medyczna w mieście Changchun. Być może w tej lokalizacji w sposób nielegalny, tudzież tajny przetwarzano zwłoki w celu wykorzystania ich do plastynacji bądź do produkcji modeli anatomicznych, co też jest bardzo lukratywnym biznesem w Chinach. Prawdopodobnie ciała zostały w tym basenie formaliny porzucone. W Chinach funkcjonują tzw. zakłady przetwarzania zwłok. Przetwarza się w nich także ciała niemowląt i małych dzieci. Czy w prowincji Jilian znajdują się tajne farmy trupów będące pozostałościami po handlu organami? Czyje ciała pływają w formalinie i w jaki sposób umarły? Czy te dzieci (z sierocińców?) zostały zamordowane? A może zmarły śmiercią naturalną? Dlaczego tych ciał nie skremowano? Nie wiadomo. Zbyt wiele pytań, zbyt mało odpowiedzi. 

W wielu ciałach brakuje organów i tkanek miękkich, być może dobrały się do nich robaki. Czaszki z uwagi na cienką tkankę odsłaniają się najszybciej. Czarna cuchnąca woda przypominająca oleistą maź wskazuje na to, że ciała (być może ktoś je tam dokładał albo pozostawił je tam jednocześnie) znajdowały się w niej od dłuższego czasu. Brak jakichkolwiek etykiet na słoiku z płodem, butelkach z cieczą i na workach z kośćmi też pozwala na grę domysłów. 

Od lutego 2023 roku Bean Bag Adventure nie nakręcił żadnego filmiku. Zastanawiające. 

Ciekawi mnie ta urbexowa i być może kryminalistyczno-medyczna zagadka rodem z najgorszych koszmarów. 

Zamieszczam też zdjęcie niedoszłej 14-letniej samobójczyni z torów - rok 2018, podmoskiewskie Łobno. Na szczęście maszyniście udało się w porę zatrzymać pociąg. 11 grudnia br. 14-latka skoczyła z wiaduktu pod pociąg SKM pomiędzy stacjami Pruszków, a Piastów. Przeżyła, ale z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Zastanawiam się jaki jest jej stan obecnie. Depresja i śmierć samobójcza dzieci i nastolatków bardzo mnie niepokoją. 

Przy okazji skoro tutaj na moment powróciłem najnowsze teksty dla Darkultura (koncert Lebanon Hanover w Poznaniu 9 grudnia br. i relacja z imprezy Bats Dance 14 grudnia br.):

https://darkultura.com/muzyka/lebanon-hanover-w-poznaniu-relacja/

https://darkultura.com/muzyka/bats-dance-w-poznaniu-relacja/

piątek, 29 kwietnia 2022

Warszawa: Osiedle Dudziarska i Sobieskiego 100 (Szpiegowo)

                                                           























W trakcie ostatniej kwietniowej wizyty w Warszawie zahaczyłem ponownie o już opuszczony przez Rosjan budynek Sobieskiego 100 oraz o Osiedle Dudziarska. Kilka słów o obu tych miejscach.

Dzisiejsze zdjęcia Szpiegowa/ Sobieskiego 100 w Warszawie, słynnego rosyjskiego kompleksu w poniedziałek medialnie przejętego z rąk Rosjan. Przed przejęciem Rosjanie co się dało rozszabrowali i zniszczyli. Obiekt jednak kusi zielonym rozkładem wnętrz i widokiem z dachu. Zdjęcia z zewnątrz, bo ochroniarz nie dał się przekonać, by wpuścić mnie na teren. Zresztą chodzi ich tam i pilnuje tej ruiny aż trzech. Z ochroniarzem rozmawiałem z 10 minut. "Może Pan robić zdjęcia z zewnątrz, ale na teren pana nie wpuszczę. Wymagane pozwolenie." Tak czy owak nie była to moja aktywność stricte urbexowa, bardziej spacerek i rekonesans. Spotkałem jednak na miejscu 17-latka, który wyraźnie chciał się dostać na teren, a potem na dach. Czyhał na odpowiedni moment i nie przeszkadzało mu to, że jest na widoku. Wejść się da, pytanie czy obecnie rzeczywiście warto? Bo odnoszę wrażenie, że przejęcie tej fajnej architektonicznie ruiny to tylko gest symboliczny i obiekt raczej już nie nadaje się w wielu miejscach do remontu. Rosjanie już się o to postarali. W każdym razie od poniedziałku Sobieskiego 100 to Nieruchomość Skarbu Państwa, o czym informuje kilka tabliczek na bramie i ogrodzeniu.

Osiedle Dudziarska w Warszawie. Kolejne ekscentryczne miejsce w Stolicy zaliczone w trakcie mikro-wyprawy. Archetypiczne złe osiedle trzech bloków na Dudziarskiej - do 2019 roku zamieszkiwane przez osoby wyeksmitowane z kamienic na Pradze Południe i w Śródmieściu. Trzy zamurowane bloki w sąsiedztwie aresztu śledczego, spalarni śmieci i torów kolejowych. Teren odizolowany, zlokalizowany między torami kolejowymi i raczej posępny. Osiedle tworzyło swoiste getto dla ludzi pozbawionych perspektyw, stygmatyzowanych i wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. To były bloki, z których ludzie mieli wynieść się jak najszybciej. Odizolowane od świata, taka jakby samotna wyspa-więzienie gdzieś na połaci miejskiego oceanu. W pobliżu zrujnowane domki działkowe - klimat rodem z "Teksaskiej masakry piłą mechaniczną". Brzydko i niepokojąco. Jestem ciekaw jaki będzie dalszy los Osiedla Dudziarska? Nieuchronna rozbiórka?

Tak czy owak Osiedle Dudziarska jest jednym z najbardziej intrygujących i turpistycznie pięknych miejsc w Warszawie. :-) A ja strasznie lubię niecodzienne i ekscentryczne miejsca.

Zdjęć wrzucam tylko kilka, gdyż wrzucanie większej liczby na blogspocie jest irytujące i czasochłonne. Poza tym urbexem nie zajmuję się już tak często jak dawniej. Albo inaczej: już zdjęć opuszczonych miejsc zbytnio nie pokazuję. Nie widzę sensu, skoro miejska eksploracja stała się zjawiskiem ogromnie popularnym, masowym i powszechnym. Wszystkie zdjęcia z 14 i 17 kwietnia 2022.

sobota, 18 grudnia 2021

Kolyuchin: Opuszczona stacja meteorologiczna i niedźwiedzie polarne

                                      


                                                 
Uwielbiam bezludne wyspy i jednym z moich najbardziej nietypowych marzeń jest spędzenie na takowej kilku dni w samotności. Na moim głównym blogu Wulkany Świata swego czasu opisałem wiele wysp wulkanicznych (zarówno zamieszkałych, jak i niezamieszkałych), które mnie zachwycają. Zawsze chłonę zdjęcia z takich miejsc, izolację tych skrawków lądu, niekiedy gęstą, mroczną i surową aurę oraz napędzany przez ciekawość szukam informacji na temat flory i fauny odizolowanych geograficznie miejsc.

Zachwyciły mnie ostatnio viralowe fotografie autorstwa Dymitry Kokha przedstawiające niedźwiedzie polarne w opuszczonej od 1992 roku sowieckiej bazie meteorologicznej na wyspie Kolyuchin (Morze Czukockie, Czukotka). Wyspa jest raczej płaska (najwyższy punkt wznosi się na wysokość 188 metrów) i pokryta tundrą. Przez 9 miesięcy wody wokół niej są skute lodem. Przeciętna temperatura na Kolyuchin to - 9.5 stopni C. Nie ma tam źródeł wody pitnej. Na klifach gniazdują natomiast duże kolonie ptaków (kormorany i maskonury); na wyspie gromadzą się także morsy arktyczne i niedźwiedzie polarne. Czasem na Kolyuchin pojawiają się myśliwi (Czukcze) chcący zapolować zgodnie z tradycją na wylegujące się na kamienistych i piaszczystych plażach morsy. A sam krajobraz tundry na wyspie jest dziki i oszałamiająco piękny. Zdj. Dmitry Kokh.

Lubię również urbex, zatem podrzucam kilka zdjęć i portfolio utalentowanego rosyjskiego fotografa.

https://www.dmitrykokh.com/

niedziela, 30 maja 2021

Guys... down the hill. - zdjęcie mordercy z opuszczonego mostu

                                                               

                                                    
Nie będę ukrywał, że tekst niniejszy powstał pod wpływem odcinka Marcina Myszki (podcast Kryminatorium), choć ta sprawa kryminalna była mi znana od przynajmniej 2018 roku, ale dopiero teraz zdecydowałem się ją w skrócie opisać. Może dlatego że sam lubię eksplorować miejsca, które uchodzą za niebezpieczne i opuszczone i zdarzyło mi się natknąć w nich na kilka niepokojących rzeczy. Filmik Marcina możecie obejrzeć poniżej, do czego zachęcam. Kilka słów ode mnie o tej zagadkowej i ponurej sprawie kryminalnej, która jeszcze nie doczekała się realnego rozwiązania. 

https://www.youtube.com/watch?v=YYuu_1I6LHE

Historia ta wydarzyła się 13 lutego 2017 roku na szlaku Monon High Bridge na wschód od niewielkiej (populacja 3000 mieszkańców) mieściny Delphi w stanie Indiana. Dwie najlepsze przyjaciółki, 13-letnia Abigail “Abby” Williams oraz 14-letnia Liberty “Libby” German miały dzień wolny od szkoły. W ten ciepły zimowy dzień dziewczynki chciały porobić zdjęcia drzew i kwiatów oraz przespacerować się opuszczonym mostem Monon High Bridge. Starsza siostra Libby o imieniu Kelsi podwiozła i wysadziła dziewczynki blisko szlaku prowadzącego do mostu około godziny 13.45, dziadek Libby miał je odebrać około godziny 15.15. 

O godzinie 14.07 Libby wrzuciła na Snapchacie zdjęcie Abby Williams idącej po moście Monon High Bridge. Było to ostatnie zdjęcie jakie kiedykolwiek opublikowała w sieci. 

Dziadek Libby pojawił się punktualnie na miejscu, ale nie zastał dziewczynek. Dwukrotnie próbował się z Libby kontaktować, ale ta nie odbierała telefonu. Początkowo szukał ich sam, potem pomagała mu rodzina. O godzinie 17.30 rodzina German powiadomiła lokalną policję i biuro szeryfa. Poszukiwania były kontynuowane następnego dnia z udziałem policjantów, strażaków, droniarzy, ochotników, płetwonurków i psów. Być może dziewczynki po prostu się zgubiły. Padły im baterie w telefonach albo ich telefony zostały wyłączone. Poszukiwania prowadzono wzdłuż Deer Creek oraz szlaku. 

Ciała Liberty i Abigail odnaleziono 14 lutego 2017 roku na obficie zalesionym kawałku prywatnej własności, w odległości 15 metrów od północnego brzegu Deer Creek, 800 metrów na północ od mostu Monon High, po którym przechodziły. Nie wiadomo w jaki sposób dziewczynki zostały zamordowane, policja tego nie ujawniła. Nie wykluczone, że doszło do mordu na tle seksualnym. Wiadomo tylko że morderca pozostawił kilka 'dziwnych podpisów [signatures]' na miejscu zbrodni.

15 lutego lokalna policja opublikowała odnalezione na telefonie Liberty zdjęcie mężczyzny idącego mostem za dziewczynkami. Prawdopodobnie to morderca obu dzieci. Liberty miała też na tyle odwagi, by nagrać idącego za nimi mężczyznę. Słychać jego głos, który mówi tylko: "Guys... down the hill." (polecenie zejścia w dół wzgórza). Wiadomo także o nagranych materiałach, w których dziewczynki (obie były fankami true crimes) rozmawiały o mężczyźnie, który je śledził. Bały się go. Te materiały nie zostały jednak ujawnione opinii publicznej. 

Sprawa nadal pozostaje nie rozwiązana. Potencjalny sprawca - biały mężczyzna w niebieskich dżinsach, niebieskiej kurtce i bluzie z kapturem - zapewne mieszka w Delphi albo często miasteczko odwiedza/odwiedzał. Po moście szedł szybkim i pewnym krokiem trzymając ręce w kieszeniach, znał dobrze okolicę, lasy, szlaki, zapewne zabił dziewczynki, gdy zeszły na jego polecenie z mostu. Policja jednak nie ujawniła informacji czy pobrano DNA sprawcy z ciał dziewczynek i miejsca przestępstwa. 

Obecnie jednym z podejrzanych w sprawie podwójnego morderstwa w Delphi jest 42-letni James Brian Chadwell z pobliskiego Lafayette. Porwał on 19 kwietnia 2021 roku, wykorzystał seksualnie i uwięził w piwnicy 9-letnią dziewczynkę. Mógłby być podejrzanym, gdyż lubi spędzać czas na aktywności w outdoorze, posiada tatuaże dziewczynek płaczących krwawymi łzami i ma bogatą kartotekę kryminalną. Ale czy jest mordercą z opuszczonego mostu? Nie wiadomo. Póki co nikogo nie aresztowano i nikomu nie postawiono zarzutów w sprawie podwójnego morderstwa w Delphi. 

https://heavy.com/news/james-brian-chadwell/ 

Sprawa mrozi krew w żyłach i skłoniła mnie do poszukiwań innych podobnych przypadków: zdjęć i nagrań morderców zrobionych przez ich ofiary tuż przed śmiercią. To scenariusz jak z mocnego dreszczowca - ze starym opuszczonym mostem, który okazał się idealną pułapką bez wyjścia. Zdj. dragonsegg.

https://www.nzherald.co.nz/world/photos-capture-murdered-teens-death-march-down-the-hill-ordered-by-killer/IRZMCW3NRF2TLMY457M4LZ2H5I/

środa, 17 lutego 2021

Niebieskie psy Dzierżyńska

                                                              
Prasowa ciekawostka od rana - jedna z tych 'dziwniejszych', na które się natknąłem. Stado bezpańskich psów z niebieską sierścią zostało zauważone w pobliżu opuszczonego kompleksu fabryczno-chemicznego w Dzierżyńsku w Rosji. Być może doszło do kontaminacji zwierząt przez chemiczne odpady np. przez siarczek miedzi. Opuszczona od 2015 roku fabryka służyła do produkcji pleksiglasu (szkło akrylowe) i kwasu cyjanowodorowego. 

W pierwszej chwili myślałem, że to przykład bezsensownego okrucieństwa wobec zwierząt, gdyż w 2019 roku był w Rosji przypadek wymalowania psa niebieską farbą przez zidiociałych nastolatków. Zdezorientowane zwierzę zginęło potem pod kołami samochodu. Tutaj jednak być może w grę wchodzi ocieranie się (kąpiel) stada bezpańskich psów w siarczku miedzi. Na terytorium owej opuszczonej fabryki chemicznej w Dzierżyńsku żyją dzikie psy i były składowane chemiczne odpady. Z tego co się orientuję to niebieskie psy z Dzierżyńska już zostały częściowo wyłapane i poddane opiece weterynaryjnej. Zdj. Типичный Дзержинск / Vk.com

 https://www.nn.ru/text/animals/2021/02/11/69763199/

poniedziałek, 13 lipca 2020

Latarnia morska Signalny, Kuryle, Rosja


















I już po wyborach prezydenckich. Nie kryję swojego rozczarowania, gdyż łudziłem się że Polska stanie się krajem bardziej nowoczesnym, otwartym i przyjaznym. Zwyciężyły nieudolna walka z pandemią, wybiórcze tradycje chrześcijańskie, rozbuchane rozdawnictwo, 31 podwyżek podatków, homofobia, ksenofobia oraz niechęć do nauki i kultury. No cóż, każdy Polak mądry po szkodzie. Pora się jednak zdystansować i napisać o pewnej przekrzywionej latarni morskiej smaganej przez morskie bałwany.

Latarnia morska Signalny znajduje się na skale pomiędzy wyspą Hokkaido (Japonia) a Małym Grzbietem Kurylskim. Skonstruował ją latem 1936 roku japoński inżynier Miura Sinobu. Jej instalację ogłosił Związek Radziecki 13 stycznia 1937 roku. Pierwotnie wysepka, na której posadowiona została latarnia morska miała wymiary 700 x 800 metrów. 17 kwietnia 1952 roku nadano jej nazwę Signalny. Z czasem jednak wysepka zatonęła w morzu. Obecnie Signalny znajduje się na piaszczystym brzegu, który czasem staje się widoczny, gdy przypływ jest niski. Od 1964 roku latarnia się przekrzywia i nie jest stabilna. Coraz bardziej niszczeje, a jej konserwacja jest utrudniona. Być może kiedyś zniknie pod powierzchnią wody, która podmywa jej fundamenty.

Na dokładkę kilka innych kurylskich (zazwyczaj opuszczonych, o niepewnym statusie) latarni morskich i Mys Aniva na Sachalinie. Zdj. Jewgienij Kasperski i inni.

Źródło: https://maglipogoda.ru/ostrov-signalnyy-na-kurilskikh-ostr/