Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 czerwca 2024

Kaelan Mikla w Poznaniu oraz undertheskin i Ultra Sunn we Wrocławiu 8-9 czerwca 2024 r. (fotorelacja)

                                                               








Tym razem relacja zbiorcza z dwóch koncertów, które wypadły mi w zasadzie dzień po dniu. Pierwszy koncert odbył się w dobrze mi znanym klubie 2Progi. Wystąpiły Islandki z Kaelan Mikla, które widziałem na pewno na festiwalu Castle Party oraz gdy supportowały Alcest. Jako supporty przed KM zaprezentowali się rodzimy Pastry (rock alternatywny, indie rock, kompletnie nie moje zainteresowania muzyczne, ale życzę muzykom powodzenia) oraz mieszkająca w Polsce Amerykanka Moriah Woods, która ostatnio supportowała neofolkowy Of the Wand and the Moon. Jej poruszający kobiecy dark folk może się spodobać tym z was, którzy cenią nietuzinkowe artystki pokroju Darkher czy Chelsea Wolfe.  

Bardzo lubię niepokojący i nieco wiedźmowaty post-punk/darkwave Islandek z Kaelan Mikla. Mogę wręcz śmiało powiedzieć, że jeśli tylko nadarzy się okazja, to wybiorę się na ich koncert ponownie. Jest w muzyce tria dziewcząt z Reykjaviku coś onirycznego, chwytającego za serce, szamańsko-teatralnego. Z jednej strony te dźwięki potrafią być kojące, aksamitne, wysublimowane, relaksacyjne, tajemnicze, z drugiej (czasami) gniewne, krzykliwe i histeryczne. Publiczność gotycka pokochała Kaelan Mikla, ale Islandki często goszczą także jako support zespołów metalowych, tudzież są zapraszane na festiwale metalowe. A jeśli chcecie sprawdzić dodatkowo Kaelan Mikla z lat 80-tych, to polecam szwajcarskie trio The Vyllies. 

Set-lista z Poznania: "Kaelan Mikla", "Stormurinn", "Draumadis", "Andvaka", "Orlogin", "Kalt", "Sirenur", "Svort augu", "Nott eftir nott", "Hverning kemst eg upp?", "Naeturblom", "Osynileg", "Solstodur", "Hvitir Sandar" i na bis "Nornalagid". 

Odsłuch Kaelan Mikla (trzy pełniaki łącznie z debiutem z 2016 roku, "Draumadis" wciąż pozostaje największym 'hitem' Kaelan Mikla):

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/n-tt-eftir-n-tt

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/k-lan-mikla 

https://kaelanmikla.bandcamp.com/album/undir-k-ldum-nor-urlj-sum

Nazajutrz o 12.33 wsiadłem w pociąg regionalny do Wrocławia, by zobaczyć kolejny koncert, tym razem undertheskin (Polska, post-punk/coldwave) i Ultra Sunn (Belgia, EBM/industrial/dark electro). Zanim jednak trafiłem jednak do klubu Liverpool, postanowiłem przejść się na stary cmentarz żydowski na Ślężnej. Cóż za urocze miejsce. Nie będę wrzucał tutaj fotorelacji, jednak zachęcam do odwiedzin. Sporo grobowców rodzinnych i zapomnianych grobów, wiele z nich pięknie obrośniętych paprociami i innymi roślinami. Chodziłem zachwycony cmentarnymi alejkami tego pięknego cmentarza. Ale wróćmy do koncertu undertheskin i Ultra Sunn. Pospacerowałem niecałą godzinkę po Starym Mieście Wrocławia, zjadłem hamburgera i poszedłem pod Liverpool. Ogromnie mi się podobało, gdy pod klubem zaczęła się gromadzić publika gotycka, czyli (zazwyczaj) obowiązkowa czerń, radykalne makijaże i fryzury, etc., a zwyczajni przechodnie rzucali ukradkowe i zaciekawione spojrzenia. Ostatnio stykam się z tym także i ja i to coraz częściej ze względu na mój 'mroczny' i 'posępny' wizerunek. Z drugiej strony dla mnie nieistotne jest ile masz tatuaży, piercingu i jak się ubierasz, ważne jest natomiast jak empatyczny, uważny i życzliwy jesteś. Pamiętajcie Czytelnicy i Czytelniczki tego bloga: nie słowa innych są ważne, obserwujcie ich zachowania np. czy z empatią i życzliwością odnoszą się do osób z bliskiego otoczenia. 

undertheskin z Warszawy na pewno widziałem już wcześniej na Castle Party. To obecnie i w sumie od lat jeden z najciekawszych zespołów post-punkowych w Polsce, który oferuje słuchaczom muzykę chłodną, mroczną, melancholijną. Znakomite wokale Mariusza, melancholijne brzmienie gitar, doskonale uchwycona atmosfera refleksyjnego smutku. Wybrzmiały m.in. "Wave", "Borderline", "End This Summer", "Burn", "Drown", mój ulubiony "Freezing Lights", itd. Reakcja publiczności była ogromnie entuzjastyczna, zatem istnieje zapotrzebowanie na więcej koncertów undertheskin w Polsce. Osobiście zapraszam kiedyś do Poznania np. do Minogi albo 2Progi. 

Set-lista: "Poison", "Borderline", "Cold", "Wrong", "Undone", "Burn", "Nothere", "Wave", "Drown", "Freezing Lights", "Done", "End This Summer".

Odsłuch: https://underskin.bandcamp.com/album/n-e-g-a-t-i-v-e-2019

Belgijskie trio Ultra Sunn zdobywa w kręgach gotyckich i miłośników nieco mroczniejszej, acz melodyjnej elektroniki/EBM coraz większą popularność. Słyszałem o osobach, które przyjechały na ich wrocławski koncert ponownie. Ultra Sunn ostatnio wystąpili chociażby na Dark Malta Festival, a w Polsce wyprzedali koncert w Krakowie 7 czerwca 2024 r. Tak czy owak, jestem pod wrażeniem koncertu Belgów. Energiczny, żwawy, totalnie żywiołowy, ze znakomitymi męskimi wokalami a la Dave Gahan z Depeche Mode oraz tanecznymi partiami synth/industrialnymi. Wokalista Ultra Sunn = istna sceniczna charyzma.

Set-lista: "Intro", "Some Ghost Could Follow", "Young Foxes", "The Speed", "You & Me", "Broken Monsters",  "This Is Not About You", "Lost and Found", "Out of the Cage", "Can You Believe It", "The Truth", "Shake Your Demons" i na bis "Keep Your Eyes Peeled" i "Night Is Mine". 

https://ultrasunn.bandcamp.com/album/us

Podróż powrotna nocnym pociągiem z Wrocławia do Gdyni przez Poznań była męcząca. Przećwiczyłem to jednak już wcześniej w przypadku innych wrocławskich koncertów, w których uczestniczyłem. Wypada jednak pozdrowić dwie gotki, które jechały w tym samym wagonie osiemnastym co ja.

niedziela, 13 listopada 2022

Vévaki "Fórnspeki" (2022) - recenzja

                                         
Zaskoczył mnie drugi album studyjny islandzkiego projektu animistyczno-folkowego Vévaki, gdyż jest nieziemsko kojący, piękny i melancholijny. Vévaki początkowo był projektem jednoosobowym założonym przez Willa Huntera, obecnie funkcjonuje już jako pełnoprawny zespół (skład zasilili Sigurboði Grétarsson, Hrafnhildur Inga Guðjónsdóttir i Gísli Gunnarsson). Nie słyszałem debiutanckiego albumu Vévaki "Edda" (2020), co oczywiście będę musiał w przyszłości nadrobić. Póki co cieszę się jednak odsłuchem "Fórnspeki", drugiego albumu studyjnego Islandczyków, który ukazał się ponad dwa tygodnie temu via Season of Mist. 

Pogański folk Vévaki przypomina pod kątem namacalnego i eterycznego klimatu twórczość zespołów pokroju Wardruna, Heilung czy Forndom (z naciskiem na słynny zespół Einara Selvika), jednakże nadal jest to muzyka wciągająca, przesycona delikatną melancholią, z której aż bije fascynacja animizmem, pogańskimi rytuałami i uwielbieniem Natury. Piosenki (pogańskie pieśni) składające się na całość "Fórnspeki" są głęboko medytacyjne, intymne, przenikające słuchacza, wprawiające w rytualny trans. Służą temu bogactwo tradycyjnego i współczesnego instrumentarium, wyśmienite wokale oraz staranna aranżacja. To zaiste idealna muzyka do wędrówki po porannym, zamglonym lesie albo do obserwacji spokojnej erupcji lawowej na Islandii (choć wówczas warto się wsłuchać także w jej dźwięki i rytm).

Świetny album, który powinien przypaść do gustu wielbicielom nordyckiego folka. Trudno mi wyróżnić w tej chwili ulubione utwory na "Fórnspeki". Może siedmiominutowy, mocno filmowy i medytacyjny "Disablót", przepiękny spirytualny "Vitrun" albo poruszający "Varðloka"?

Odsłuch: https://vevaki.bandcamp.com/

Nie jestem dobrym recenzentem, ale mimo wszystko chcę, aby ciekawa i mniej znana muzyka jakoś docierała do grona odpowiednich słuchaczy. Recenzje muzyczne piszę sporadycznie, muszę mieć na to czas, wenę i wewnętrzny spokój. Interesuje mnie muzyka raczej mroczna, melancholijna, czasem agresywna i brutalna. Zatem jeśli macie zespoły i projekty metalowe (doom metal, z naciskiem na doom death i funeral doom, black metal, death metal, metal industrialny) albo gotyckie (post-punk, rock gotycki, death rock, neofolk, ethereal darkwave, coldwave, dark electro, EBM etc.) to zapraszam do kontaktu (krawczykbart@yahoo.com) - a nuż pojawi się u mnie recenzja, jeśli Wasz materiał mocno przypadnie mi do gustu.

piątek, 2 lipca 2021

Słynny islandzki wrak z Sólheimasandur

 
Dzisiaj artykuł o ikonicznym wraku samolotu Sólheimasandur, który byłby idealnym miejscem na urbex, ale dzięki setkom zdjęć i udziale w dokumencie Sigur Ros z 2007 roku, filmach, reklamach i teledyskach muzycznych stał się nie lada atrakcją turystyczną Południowej Islandii. Co roku odwiedzają go i fotografują go tysiące turystów, gdyż znajduje się wśród księżycowego morza czarnego piasku Sólheimasandur. Ostatnio widziałem go w jednym z odcinków islandzkiego serialu "Katla" (2021), który z całą pewnością zasługuje na jeszcze większą popularność na Netflixie. Koordynaty GPS dla zainteresowanych: 63 27.546-19 21.887. 

Do katastrofy amerykańskiego samolotu Douglas Dakota (Super DC-3) doszło po południu 21 listopada 1973 roku. Super DC-3 wracał z Keflavik do Höfn przewożąc sprzęt dla stacji radarowej w Stokkses na wschód od Höfn. Na pokładzie znajdowało się 5 członków załogi, w tym kapitan James Wicke oraz 26-letni pilot Gregory Fletcher z wylatanymi 21 godzinami. Przyczyna katastrofy: prawdopodobnie skończyło się paliwo, po tym gdy samolot wleciał w zawieję (burzę) i gęstą mgłę, a temperatura na zewnątrz spadła do minus 10 stopni Celsjusza. Widoczność była koszmarna, zatem Fletcher postanowił posadzić samolot na oceanie, by zwiększyć szansę pięcioosobowej załogi Super DC-3 na przeżycie. Nie chciał, aby samolot uderzył w strome zbocze jakiegoś wzniesienia. Ostatecznie Fletcher wylądował na czarnej i zamarzniętej plaży w odległości zaledwie 6 metrów od fal uderzających o brzeg.

Cała pięcioosobowa załoga przeżyła katastrofę, ale samolot został mocno uszkodzony. Obawiając się pożaru i eksplozji członkowie załogi zabrali ze sobą jedynie apteczkę oraz stare, pochodzące z czasów II WŚ radio. Godzinę po katastrofie przyleciał po nich helikopter ratowniczy z bazy wojskowej w Keflaviku. 

Obecnie wrak Super DC-3 znajduje się w odległości 3.5 km od najbliższej drogi Suðurlandsvegur. Przez lata służył pewnemu farmerowi jako magazyn, lokalni myśliwi używali go także jako strzelnicy. Nie jest wskazane odwiedzać go zimą, gdyż pogoda wokół Vik potrafi szybko stać się śmiertelnie groźna i nieprzewidywalna. I bardzo łatwo zgubić się i umrzeć na Sólheimasandur. Tak naprawdę ten wrak samolotu słusznie uchodzi za jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na Islandii.

Kilka przykładów innych katastrof lotniczych w Islandii. W 1975 roku dwuosobowy amerykański samolot uderza w zlodowaciały wulkan Eyjafjallajökull. Pasażerowie giną na miejscu. W 1977 roku helikopter rozbija się na wulkanicznej pustyni Mælifellssandur. Dwaj członkowie załogi wydostają się z niego i przemieszczają na odległość 7-8 km. Zanim dotrze do nich pomoc zamarzają.

W 1981 roku islandzki pasterz dostrzegł wystający z lodowca Mýrdalsjökull fragment amerykańskiego samolotu do zwalczania okrętów podwodnych. Pojawili się ratownicy. Na miejscu znaleźli osiem ciał członków załogi. Lodowiec przemieścił je na odległość 5 km. Co ciekawe, samolot rozbił się o lodowiec 28 lat wcześniej: 17 grudnia 1953 roku. Wówczas z powodu śnieżycy ratownicy dotarli do miejsca katastrofy dopiero tydzień później i odnaleźli ciało mężczyzny. Umarł szukając pomocy.  

Taka potrafi być Islandia. Kapryśna, surowa i nieprzewidywalna, nadal jednak zdumiewająco piękna. Na zdjęciach wrak Super DC-3 tuż po rozbiciu w 1973 roku oraz mniej więcej obecnie. 

Premierowa muzyka na dzisiaj. Posłuchajcie nowego znakomitego albumu Hante "Morning Tsunami" (2021), gdyż to znakomita porcja mrocznej elektroniki/darkwave'a. Hélène de Thoury nie zawodzi i nadal tworzy doskonałą muzykę, choć czas pandemicznej izolacji był dla niej trudny.

https://hante.bandcamp.com/album/morning-tsunami 

Wczoraj ukazał się także nowy singiel i teledysk "Bleeding" polskiego dwuosobowego projektu Stridulum. Świetna, wpadająca w ucho piosenka będąca zapowiedzią albumu tego zdolnego śląskiego duetu (premiera we wrześniu via Manic Depression Records). Sam teledysk przykuwa uwagę: elegancki, wysmakowany, archetypicznie wręcz gotycki, lecz jednocześnie odrobinę futurystyczny, z ciekawymi efektami wizualnymi. 

https://www.youtube.com/watch?v=wc-7nJoUb2U 

https://strdlm.bandcamp.com/track/bleeding  

Odrobina islandzkiego obłąkanego black metalu też nie zaszkodzi.

https://darkdescentrecords.bandcamp.com/album/vitahr-ngur

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Katla (2021) - recenzja pierwszego sezonu i trochę o samym wulkanie

                                                               
Podlodowy wulkan Katla znajdujący się pod lodowcem Mýrdalsjökull uchodzi potencjalnie za jeden z najgroźniejszych islandzkich wulkanów. Słynie z wielu silnych erupcji szczelinowych pod lodowcem i poza lodowcem, które topią pokrywę lodową i powodują niszczycielskie powodzie glacjalne. Do ostatniej silnej erupcji wulkanu Katla doszło w 1918 roku. Przyszła erupcja Katli może okazać się niemałym kłopotem dla Islandii. I stała się tłem nowego serialu sci-fi w reżyserii Baltasara Kormakura pod tytułem "Katla" (2021), który miał swoją premierę na Netfliksie kilka dni temu. Więcej o tym słynnym islandzkim wulkanie możecie przeczytać klikając ten link: 

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2021/06/katla-najgrozniejszy-wulkan-islandii.html

W niedzielę obejrzałem cały pierwszy sezon i jestem pod wrażeniem. Co prawda akcja toczy się powoli, aczkolwiek jest całkiem wciągająca.  Fabuła dotyczy tzw. odmieńców (doppelgangerów, sobowtórów, ludzkich kopii), którzy pojawiają się (powracają do świata żywych) w miasteczku Vik w związku z trwającą erupcją podlodowego wulkanu Katla - tak jakby wybuch Katli przywracał do życia osoby zmarłe czy uchodzące za zaginione. W serialu ścierają się ze sobą zahaczająca o fanatyzm wiara w Boga, wiara w lokalny folklor i wreszcie nauka (wulkanologia, czy ogólnie rzec biorąc geologia).

I choć rzadko sięgam po seriale, gdyż preferuję filmy długometrażowe i krótkometrażowe "Katla" przypadł mi do gustu. Pięknie uchwycona atmosfera izolacji, potencjalnego niebezpieczeństwa, wszystko zdaje się tonąć w post-apokaliptycznym brudzie, popiele wulkanicznym, głębokiej czerni i szarzyźnie krajobrazu. Doprawdy znakomite zdjęcia surowej islandzkiej natury, w tym miasteczka Vik, czarnych plaż wulkanicznych i pokrytego tefrą z wulkanu lodowca. Postaci są dobrze zarysowane, pojawiają się także sporadyczne sceny dość gwałtownej i brutalnej przemocy. Serial "Katla" to typowy nordycki noir, powolny i raczej posępny, tragiczny, w którym rzeczywistość często miesza się z wyblakłymi i bolesnymi wspomnieniami czy udrękami. Ciekaw jestem czy będzie sezon drugi. Oby! Nie mam nic przeciwko. 

Ogromny aplauz dla znanej jako GDRN lokalnej artystki Gudrun Eyfjord w roli Grimy. Toż to znakomita kreacja aktorska.

czwartek, 20 maja 2021

Islandia: tajemnicze zaginięcia Guðmundura Einarssona i Geirfinnura Einarssona

                                                             
Bodaj najsłynniejsza sprawa kryminalna w historii Islandii i jedna z najbardziej tajemniczych. W 1974 roku w odstępie 10 miesięcy znikają na Islandii dwaj mężczyźni. Najpierw 26 stycznia znika 18-letni Guðmundur Einarsson. Guðmundur wraca pieszo z Hafnarfjörður do swojego miejsca zamieszkania. Młody mężczyzna ma do przejścia odległość 10 km, ostatni raz widzi go kierowca, potem rozpływa się bez śladu. 19 listopada 1974 roku znika bez śladu Geirfinnur Einarsson, 32-letni pracownik budowy (brak pokrewieństwa z pierwszą ofiarą). Geirfinnur odbiera w domu telefon, wsiada w samochód, podjeżdża do małej nadbrzeżnej kafejki w Keflavik, pozostawia klucze w stacyjce... i już nie pojawia się z powrotem. 

Pod presją mediów i społeczeństwa islandzka policja postanawia potraktować oba incydenty jako jedną sprawę. Pomimo braku ciał (nie zostały odnalezione do tej pory), braku motywów i braku naocznych świadków sześciu podejrzanych (Sævar Ciesielski, Kristján Viðar Viðarsson, Tryggvi Rúnar Leifsson, Albert Klahn Skaftason, Guðjón Skarphéðinsson i Erla Bolladóttir) zostało zatrzymanych i umieszczonych w izolatkach. Podejrzanych zmuszono do pisemnego przyznania się do obu morderstw (?). Zatrzymani mieli zminimalizowany kontakt z obrońcami, byli intensywnie przesłuchiwani, podawano im narkotyki (np. diazepam czy Mogadon), stosowano wobec nich tortury (np. wodną wobec Ciesielskiego) i deprywację snu. Ciesielski jako rzekomy lider był przetrzymywany w zamknięciu przez okres 1533 dni, Tryggvi Rúnar Leifsson przez 655 dni. 

Islandzka policja sfabrykowała motyw obu morderstw zakładając, że szóstka podejrzanych cierpi na amnezję. Aby zmusić przetrzymywane w izolacji osoby do odzyskania pamięci policjanci wozili je na miejsca rzekomych morderstw, tam podejrzanych zmuszano do odtwarzania danego morderstwa i ich fotografowano, a później te 'rekonstrukcje zbrodni' w formie fotografii służyły jako dowód w sprawie. 

27 września 2018 roku piątka podejrzanych została uniewinniona. W każdym razie doszło do jednego z najgorszych niesprawiedliwych wyroków w historii europejskiego procesu karnego. Warto o tej zagadkowej sprawie kryminalnej pamiętać, gdyż także i w Polsce zdarzają się niesprawiedliwe wyroki - choćby niesłuszne skazanie Tomasza Komendy za morderstwo 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej w Miłoszycach w noc sylwestrową 1996/97. Zdj. mbl is -  miejsce morderstwa (?) Geirfinnura Einarssona.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawa_Tomasza_Komendy

Pamiętam jak opisywałem tutaj różne niekiedy bulwersujące sprawy i ciekawostki kryminalne i te artykuły cieszyły się wielkim powodzeniem. Może warto do tego wrócić? Jak myślicie?

wtorek, 25 lutego 2020

Dwa koncerty w lutym 2020: Panther Modern i Black Marble 16 lutego i Kaelan Mikla, Birds in Row i Alcest 20 lutego 2020 roku (fotorelacje)



















Tym razem dwie zbiorcze fotorelacje, oczywiście spóźnione, gdyż tak naprawdę nie mam już tyle czasu co kiedyś aby zajmować się tym blogiem. Bardzo skrótowo: oba koncerty (poznański w Minodze i warszawski w Proximie) uważam za udane. Coraz częściej słucham post-punka, zimnej fali i rocka gotyckiego, coraz rzadziej muzyki metalowej (choć wracam regularnie do ulubionych płyt), zatem moje wybory koncertowe są obecnie dość specyficzne. Kaelan Mikla uważam za dość niezwykły żeński projekt oniryczno-post-punkowy, to piękna skandynawska melancholia. Natomiast ostatni album Alcest "Spiritual Instinct" (2019) to kawał znakomicie zaaranżowanego shoegaze/black metalu. Birds in Row z Francji to dla mnie spore zaskoczenie - hardcora słucham bardzo sporadycznie, ale tutaj jest pasja, gniew, wściekłość, społeczne zaangażowanie i post-punkowa melancholia. Tyle na razie (z powodu braku czasu i pisarskiej weny).

Warto jednak pokazać te zdjęcia, gdyż być może wzbudzą we mnie kiedyś wspomnienia. We mnie i nie tylko we mnie.

Panther Modern i Black Marble (synth-pop, coldwave) 16 lutego 2020 roku, Minoga, Poznań.
Kaelan Mikla, Birds in Row, Alcest (post-punk, coldwave, hardcore, shoegaze/black metal), 20 lutego 2020, Proxima, Warszawa.

niedziela, 1 grudnia 2019

Solveig Matthildur i Hante w Krakowie 27 listopada 2019 (fotorelacja)



















Coraz częściej bywam na koncertach niemetalowych. Nie lubię się ograniczać wyłącznie do ciężkich i brutalnych brzmień, w muzyce interesuje mnie mroczny, chłodny, melancholijny i posępny klimat obecny także w rocku gotyckim, neofolku, neoclassical, post-punku czy ethereal darkwave. Na koncert Hante z Paryża musiałem się wybrać, gdyż to obecnie jedna z moich ulubionych artystek tworzących mroczną i transową elektronikę. Solveig Matthildur z Kaelan Mikla oraz Hante zagrały w niewielkim piwnicznym klubie RE - przyjemne miejsce w samym centrum Krakowa, choć bez szatni. To była prawdziwa islandzko-francuska uczta melancholijnego i mrocznego darkwave, której słuchałem z przyjemnością. Przepadły mi co prawda listopadowe koncerty Belgów z Whispering Sons oraz Amerykanów z Soft Kill, ale mówi się trudno. Po koncercie chwilę rozmawiałem z Helen i zaprosiłem ją ponownie do Polski. Jej muzyka idealnie wpasowałaby się w specyficzny klimat Castle Party w Bolkowie. Zresztą sami posłuchajcie:

https://hante.bandcamp.com/album/fierce

A dzisiaj wybieram się wstępnie na koncert zgoła odmienny - Ragnarok i Immolation w Bazylu, finał trasy "The Last Atonement 2019" tour.

czwartek, 26 września 2019

Vortex of End, Darvaza i Mispyrming 22 września 2019 w Bazylu (fotorelacja)



















Dzisiaj trochę zdjęć z jedynego w Polsce koncertu black metalowców z Vortex of End (Francja), Darvaza (Włochy/Norwegia) i Mispyrming (Islandia), który odbył się w poznańskim Bazylu 22 września 2019 roku. Publiki ponad 200 osób, trochę znajomych twarzy, koncert bardzo udany. Z powodu choroby jutrzejszy gig Whoredom Rife, In Twilight's Embrace, Zeal and Ardor i Behemoth odpuszczam. Zdjęcia nie są może najlepszej jakości, ale jakąś wartość sentymentalną mają, podobnie jak kolekcjonowane płyty i bilety.

Francuzi z Vortex of End zagrali bardzo brutalnie, choć jak na mój gust nieco monotonnie. Obejrzałem trochę ich występu, zrobiłem kilka zdjęć i poszedłem po piwo. Darvaza (Włochy/Norwegia) - tutaj koncert znakomity. Bestialski, nienawistny i intensywny gig, który oglądałem z zapartym tchem. Z wszystkich trzech dotychczas nagranych trzech materiałów Darvaza ich ostatni "Darkness In Turmoil" (2018) podoba mi się najbardziej. Złowieszczy, ortodoksyjny i opętany black metal utrzymany w raczej umiarkowanym tempie. Niby kolejny black metalowy twór z Terratur Possessions, ale warto kupować z tej stajni płyty. Swoją drogą Darvaza to interesująca nazwa dla kapeli - płonący gazowy krater w Turkmenistanie, tamtejsza nietypowa atrakcja geologiczna. Podpalony przez rosyjskich geologów metan w Darvaza płonie od 1971 roku. Piekielne miejsce.

https://darvazablackmetal.bandcamp.com/album/darkness-in-turmoil

Mispyrming (Islandia) - Nie poświęciłem "Algleymi" (2019) zbyt wytężonej uwagi po jego premierze, zatem właśnie leci. Melodyjny, chwytliwy i zadziorny, acz na pewno też mocno specyficzny, lodowaty i odrobinę melancholijny black metal. Pamiętam jak po raz pierwszy widziałem Islandczyków na żywo bodaj w 2014 roku w Krakowie i już wtedy zapadli mi w pamięć. Koncertowo bardzo intensywnie, zadziornie, bez litości. Jest coś pierwotnego, niepokornego, cholernie młodzieńczego w islandzkiej scenie black metalowej. Ta ciągle rozrastająca się scena i mnogość tamtejszych black metalowych kapel to na pewno interesujące zjawisko na globalnej mapie black metalu.

https://misthyrming.bandcamp.com/album/algleymi