piątek, 30 czerwca 2023

Natalia Janoszek oraz nieistniejące filmy na IMDb

Głośno ostatnio o kontrowersjach związanych z polską aktorką Natalią Janoszek, z której media zrobiły gwiazdę Hollywood i Bollywood. Dziewczyna prawdopodobnie dość mocno podkoloryzowała swoją karierę, gdyż serio kilka drobnych rólek epizodycznych (np. w filmie dokumentalnym o burzliwej historii  absyntu "The Green Fairy" z 2016 roku) to za mało, by kogoś określić mianem 'gwiazdy'. Janoszek jest instacelebrytką z 1.8 miliona obserwujących na Instagramie, na którym chwali się luksusowym życiem oraz egzotycznymi podróżami. No cóż, zakładam, że stoją za nią sztab ludzi oraz grube pieniądze. Dziennikarz Krzysztof Stanowski ujawnił w odcinku "Kanału sportowego", że spektakularna kariera medialna i internetowa Natalii Janoszek opiera się łagodnie mówiąc na koloryzowaniu rzeczywistości. 

Pal licho epizodyczne rólki. Mnie jako wielbiciela kina grozy klasy B zastanawiają dwie produkcje amerykańskie, w których Natalia wystąpiła: "Coachella Massacre" (data 2013 na Filmwebie, na IMDb in development) oraz horror "Death Rang" (na Filmwebie data 2015, na IMDb pre-production). Skąd takie rozbieżności? Czy te filmy aby na pewno istnieją? Jeśli tak, to czekam na ich zwiastuny i zdjęcia z planu. I naprawdę chętnie je w przyszłości obejrzę. Dziwne jest to, że na wielu stronach (artykuły, Filmweb) podane są ich daty produkcji, a na IMDb już nie.

Przez jakiś czas udzielałem się na IMDb, zatem wiem jak łatwo jest na tej stronie dodać filmy, które nie istnieją albo prawdopodobnie nie istnieją, ponieważ nikt tego nie zweryfikuje. Co prawda kiedyś usunięty został z IMDb nieistniejący horror "sLaughterhouse II" (1988), ale na Internet Movie Database wciąż znajdziemy filmy, których istnienie jest mocno dyskusyjne. 

Oto kilka przykładów z mojego researchu:

1. "Dead End" (1985) - komediowy zombie horror w reżyserii Emersona Bixby. Film, który prawdopodobnie nie istnieje, choć jego reżyser zarzeka się, że istnieje. Na IMDb czy Letterboxed pojawiają się jego recenzje, aczkolwiek są one zapewne fejkami pisanymi przez internetowych śmieszków. Po dziś dzień nie ma żadnych zdjęć czy zwiastunów "Dead End". Horror widmo? Warto poczytać w tym drugim linku komentarze.

https://www.imdb.com/title/tt0131260/ 

https://lostmediaarchive.fandom.com/wiki/Dead_End_(Lost_1985_Zombie_Film) 

2. Podobnie ma się sprawa z kilkoma filmami niejakiego Leona Armanda, powiązanego z Emersonem Bixby np. "Savannah" (1989), "Dark Harvest" (1986) czy "Blood Red" (1985). Gdzie są te filmy? Zdaję sobie sprawę, że wiele filmów (także horrorów) rzeczywiście uchodzi za zaginione np. "London After Midnight" (1927) czy "Voodoo Heartbeat" (1975), ale tutaj śmierdzi mi oszustwem, fałszem na kilometr.

https://www.imdb.com/title/tt0226408/ 

3. "Las Noches del Hombre Lobo" (1968) w reżyserii Rene Govara. Zapewne sprytne oszustwo ikony hiszpańskiego horroru Paula Naschy'ego, który do swojej śmierci twierdził, że ten horror istnieje. Być może chciał udowodnić w 1968 roku producentom, że już zagrał w filmie i ma pewne doświadczenie aktorskie. Tak czy owak, "Las Noches del Hombre Lobo" nikt do tej pory nie widział i zapewne ten horror z Naschym jako El Hombre Lobo to jedynie miejska legenda (urban legend).

https://www.imdb.com/title/tt0063362/ 

https://alchetron.com/Las-Noches-del-Hombre-Lobo

Być może także Natalia Janoszek podkoloryzowała w taki sposób swoją hollywoodzką i bollywoodzką karierę, co stało się trampoliną dla jej szybkiego medialnego i celebryckiego sukcesu. A jak wiadomo nie wszyscy dziennikarze umieją przeprowadzić wnikliwy research. Konkludując, zastanawiam się ile takich celebryckich karier istnieje dzięki sprytnemu koloryzowaniu, kłamstwom, manipulacjom, oszustwu. Jest to na pewno intrygujące zagadnienie, któremu warto byłoby bliżej się przyjrzeć. 

Viktor Oliver, "The Absinthe Drinker" (1901). Zielona Wróżka, a jak.

Odium Humani Generis i Spectral Wound w Minodze, 29.06.2023 (fotorelacja)

                                                          





Ostatnio rzadko chodzę na koncerty, gdyż staram się trochę zminimalizować wydatki w czasie inflacji. Kolejna sprawa, że stałem się dość wybredny i selektywny, jeśli chodzi o klubowe koncerty. Coraz rzadziej pojawiam się na gigach metalowych i coraz rzadziej wyjeżdżam poza Poznań, by zobaczyć koncert jakiegoś zespołu czy wykonawcy. Jednak pozytywna opinia znajomego odnośnie warszawskiego koncertu Kanadyjczyków ze Spectral Wound skusiła mnie na ich poznański koncert, który miał miejsce wczoraj w Minodze. 

Ostatnio czytałem mało rzetelny artykuł we Frondzie, który straszył destruktywnym wpływem muzyki black metalowej (ale także dark ambientu) na młodzież. I choć black metalu słucham obecnie sporadycznie (nadal jednak uwielbiam black metalowe eksperymenty - przykładowo "Black Medium Current" Dodheimsgard to album wręcz znakomity!) to jednak wciąż lubię mrok, nienawiść i melancholię tego gatunku. Absolutnie nie przeszkadza mi antyreligijny i nierzadko mizantropijny charakter black metalu, gdyż od dawna nie jestem osobą wierzącą i póki co nie zamierzam przechodzić nawrócenia. Natomiast mam w swoim otoczeniu osoby wierzące czy agnostyków i ich obecność mi nie przeszkadza. Wychodzę z założenia, że warto rozmawiać i poznawać odrębne światopoglądy, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam i je krytykuję. Jaki jest sens zamykać się w jednej bańce informacyjnej?

Co ciekawe, na wczorajszym koncercie Odium Humani Generis i Spectral Wound zauważyłem dużo osób młodych. Fajnie, że młodzież słucha black metalu, kupuje merch zespołów i chodzi na takie koncerty. Mnogość zespołów metalowych tworzących ciekawą muzykę oraz nastolatki słuchające różnorodnego metalu świadczą o tym, że zainteresowanie ciężkimi brzmieniami nie spada, choć są oczywiście sub-gatunki metalu bardzo niszowe (np. funeral doom, industrialny black metal czy drone doom). 

Wczoraj w Minodze wystąpiły dwa zespoły. Najpierw Odium Humani Generis - black metalowy zespół z Łodzi, czasem przyrównywany do Furii. Wyczułem jednak w muzyce OHG delikatne wpływy depresyjnego black metalu oraz post-rocka. Zespół już kilkakrotnie występował na zagranicznych festiwalach metalowych, zatem staje się coraz bardziej rozpoznawalny (podobnie jak Species z Warszawy). Koncert trwał 45 minut i był całkiem dobry. Set-listy nie podam, ale na pewno polecę odsłuch "Przeddzień" Odium Humani Generis: 

https://ohgofficial.bandcamp.com/album/przeddzie

Dodam jeszcze, że black metal OHG nie jest nastawiony na szybkość i agresję, lecz na kreowanie posępnej, chwilami wręcz depresyjnej atmosfery, stąd sporo w nim umiarkowanych temp i delikatnych fragmentów instrumentalnych. Warstwa liryczna w języku polskim także na plus. Tak trzymać.  

Spectral Wound z Kanady wczoraj skradli wieczór. Ich albumy, szczególnie "A Diabolic Thirst" (2021) są znakomite, ale koncert był ma maxa intensywny i agresywny, choć dało się odczuć w ich wściekłym black metalu także aurę melancholii, desperacji. Świetne riffy, doskonała praca perkusisty, lodowata atmosfera, duszna agresja, umiejętne operowanie napięciem i przesycone smutkiem melodie. Porównania do fińskiej (np. Sargeist), szwedzkiej czy francuskiej sceny black metalowej (LLN, Les Legions Noires) są całkiem trafne.  Jest w black metalu Spectral Wound miejsce na szybkość, umiarkowane tempa, agresję, melancholię i okultyzm. W set-liście wychwyciłem "Imperial Saison Noire", "Frigid and Spellbound", "Diabolic Immanence", "Slaughter of the Medusa" czy "Fair Lucifer, Sad Relic", ale co do jej poprawności to nie jestem pewny. Tak czy owak zapraszam do odsłuchu:

https://spectralwound.bandcamp.com/album/a-diabolic-thirst

Tyle na dzisiaj. Rozważam także poznański koncert Gallower i Hellripper 4 lipca 2023 roku i zapewne pojawię się na Castle Party 2023, bo jeżdżę do Bolkowa co roku. 

wtorek, 27 czerwca 2023

"Verfolger" (1994) i "Elevated" (1997) - recenzje

Ostatnio oprócz przypomnienia sobie kilku moich ulubionych horrorów z lat 80-tych (np. obozowego slashera "Uśpiony obóz" z 1983 roku) postanowiłem obejrzeć oszukać kilka krótkometrażowych filmów grozy. Mam wrażenie, że kino krótkometrażowe jest przez entuzjastów X Muzy traktowane nieco po macoszemu, choć na dobrą sprawę początki kina to wyłącznie filmy krótkometrażowe. Dwa z tych filmów zasługują na szczególną uwagę:

"Verfolger" (1994) w reżyserii Sebastiana Niemanna - Intrygujący krótkometrażowy horror o młodej turystce z plecakiem prześladowanej przez czarną furgonetkę, która łaknie ludzkiej krwi. Pozbawiony dialogów, utrzymany w czarno-białej tonacji, przyzwoicie zagrany i zrealizowany, niepokojący. W trakcie seansu wyczuwałem wpływy "The Car" (1977), "Wampira z Feratu" (1982), ale także grozy cyberpunkowej a la "Tetsuo" (1989) czy "Hardware" (1990). 

"Elevated" (1997) - Debiutancki horror krótkometrażowy od reżysera "Cube" (1997) Vincenzo Natali. Ben i Ellen to pasażerowie windy, którzy chcą dojechać na parter. W pewnym momencie wbiega do nich okrwawiony ochroniarz imieniem Hank, który twierdzi, że na zewnątrz grasuje potwór a la "Alien"...

Pierwszorzędny montaż, dobra reżyseria, wiarygodne aktorstwo i doskonałe oświetlenie. Wzorcowo uchwycona atmosfera grozy, chaosu i paranoi w zamkniętej przestrzeni oraz trochę krwi. Wieczorny seans "Elevated" zachęcił mnie do odświeżenia nietuzinkowego "Cube" (1997).

wtorek, 20 czerwca 2023

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego w centrum Warszawy

                                                     
Wciąż trwają poszukiwania 16-letniego Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w centrum Warszawy 27 maja. Sprawa zniknięcia tego chłopaka na swój sposób mnie poruszyła, gdyż oglądałem materiał TVN z jego rodzicami, widziałem ich rozpacz, ogromny ból. Nadto Krzysztof jako spokojny i wycofany introwertyk mocno przypomniał mnie, gdy byłem młodym chłopakiem i szukałem swojego miejsca wśród ekstrawertycznych rówieśników. Próbowałem zrozumieć dlaczego rówieśnicy mnie odrzucają i próbowałem odpierać (z czasem skuteczne) próby agresji wobec mnie. Pierwsze myśli samobójcze dopadły mnie jednak dopiero w trakcie studiowania i po studiach.

Dla przypomnienia Krzysztof mieszkał w Pogroszewie Kolonia. W sobotę 27 maja około godziny 04.00 w nocy i złapał autobus 713 do Warszawy. O godzinie 05.35 już w Warszawie Krzysztof zamieścił wpis na Instagramie "Dziękuję, żegnajcie", po czym ślad po nim się urwał na Moście Gdańskim. Być może powodem zniknięcia Krzysztofa była nieszczęśliwa miłość do przyjaciółki. Wielu młodych mężczyzn (mnie nie wyłączając) przechodziło przez coś takiego. Nieszczęśliwej miłości towarzyszy przykre poczucie odrzucenia, bezwartościowości, co pcha człowieka w ramiona smutku i melancholii. Co znamienne, Krzysztof wziął ze sobą m.in. telefon, słuchawki, plastikowy kwiatek, który dostał od przyjaciółki. Musiał być z tym podarunkiem emocjonalnie związany. Jestem ciekaw czy Krzysztof zostanie odnaleziony cały i zdrowy. Czy to ucieczka czy niestety samobójstwo? 

Utrata miłości czy romantyczne odrzucenie może być podłożem intensywnych emocji, myśli samobójczych. Myśli o osobie, która odrzuca (w gruncie rzeczy w pełni ma do tego prawo) stają się natrętne i nie do zniesienia. Osoba odrzucona postrzega siebie w bardzo negatywny sposób, ciągle obwinia siebie za romantyczne niepowodzenie. Pojawia się niska samoocena, pesymizm, bierność, samotność związana z percepcją bycia niechcianym. Potrzeba czasu, aby pozbyć się tych myśli, zaakceptować prawdę, odpuścić, dojrzeć, pozwolić innej osobie na miłość do kogoś innego, do kogoś, kto być może jest dla niej bardziej odpowiedni. Nie jest to jednak łatwe dla niektórych wrażliwych jednostek. Ludzie mogą umrzeć z powodu złamanego serca, gdyż taka sytuacja prowadzi do fizycznego i psychicznego wyczerpania. W ekstremalnych przypadkach osoba taka może targnąć się na swoje życie. 

Kiedy pragnąłem samotnego miejsca i pojawiały się u mnie myśli rezygnacyjne/samobójcze to rozmyślałem także o rzeczach pozytywnych, przyjemnych, których będzie mi brakować. Myślałem też o osobach, które nie zwracały na mnie należytej uwagi, gdy jej potrzebowałem. Czyż nie jest to ironiczne, że ludzie zaczynają mieć wyrzuty sumienia dopiero wówczas, gdy jest już za późno na odpowiednią reakcję, uważność, wysłuchanie? Wystarczy nie odwracać wzroku. I nauczyć się słuchać.

Chciałbym, aby Krzysztof odnalazł się cały i zdrów. Gdybym mieszkał w Warszawie to zapewne przyłączyłbym się do poszukiwań.

Także czasem wystarczy uśmiech i chęć wysłuchania, by uratować komuś życie. I może to być przypadkowy człowiek.

Z drugiej strony przytoczę jedną historię (tak, wiem, dowód anegdotyczny). Tyle się obecnie mówi o empatii wobec osób z problemami psychicznymi, o kryzysie psychicznym polskiej młodzieży i katastrofalnym stanie dziecięcej psychiatrii. Kiedy odważyłem się kiedyś powiedzieć pewnej osobie, która od dawna nie jest moją znajomą o tym, że przechodzę kryzys i jest mi źle zostałem zbesztany, bo wzbudziłem w niej dyskomfort.

niedziela, 18 czerwca 2023

Uprowadzenie 27-letniej Anastazji Rubińskiej na wyspie Kos

Myślę, że tą sprawą kryminalną Polska będzie żyła przez najbliższe dni. Też śledziłem ją z uwagą, gdyż przebywałem krótko na greckiej wyspie Kos w 2015 roku. Dzisiaj biorąca udział w poszukiwaniach wolontariuszka odnalazła zwłoki 27-letniej Anastazji Rubińskiej pod drzewem, w rejonie słonego jeziora Alykes, 1 km od domu głównego podejrzanego z Bangladeszu. Na pewno jej tożsamość potwierdzi chłopak ofiary. Nagie i rozkładające się ciało młodej kobiety było owinięte prześcieradłem, częściowo ukryte w foliowym worku, przykryte liśćmi i gałęziami i znajdowało się około 500 metrów od miejsca (opuszczony budynek), w którym odnaleziony został pozbawiony karty SIM telefon dziewczyny.

O uprowadzenie zostali oskarżeni 32-letni obywatel Bangladeszu oraz mieszkający z nim Pakistańczyk. Zapewne mężczyznom postawione zostaną kolejne zarzuty, na przykład Pakistańczykowi zarzut zacierania śladów. Mężczyzna kłamał, że kobiety z nimi nie było. Na pewno Anastazja weszła z Banglijczykiem do jego domu, po czym z niego już nie wyszła. W owym domu znaleziono blond włosy, ślady DNA Anastazji, dwa noże i koszulkę ze śladami krwi. 

27-letnia Anastazja była poszukiwania od wtorku 12 czerwca przez grecką policję. Miała wolne w pracy, zatem postanowiła napić się alkoholu. Potem dołączyło do niej pięciu Banglijczyków i Pakistańczyków. Wówczas skontaktowała się ze swoim chłopakiem po raz ostatni informując go, że ktoś przywiezie ją z powrotem motocyklem. No i nie wróciła, a jej telefon został wyłączony.

Musiała walczyć z banglijskim mordercą, gdyż na jego ciele policjanci stwierdzili zadrapania. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że uprawiał z Anastazją konsensualny seks, a potem odwiózł ją motocyklem na miejsce, do którego miał przyjechać jej chłopak. Co ciekawe, dzień po zniknięciu Anastazji Banglijczyk kupił bilet lotniczy do Włoch. Także nie można wykluczyć, że grunt zaczął palić mu się pod nogami, zatem próbował uciec z Kos.

Rubińska przyjechała wraz z 28-letnim partnerem na grecką wyspę, by pracować w hotelu w Tigaki-Mamari. Główny podejrzany o gwałt i morderstwo Anastazji to Salahuddin S., który wypiera się wszelkich zarzutów. Niestety sekcja zwłok dziewczyny na Rodos potwierdziła, że Anastazja była bita, torturowana, miała założone kajdanki i została uduszona. Pytanie czy sprawców (oprócz Salahuddina S.) było więcej? Czy doszło do odurzenia dziewczyny i zbiorowego gwałtu? Jaką rolę w tej ponurej sprawie kryminalnej odegrał współlokator i rówieśnik Salahuddina S.? Czy tylko zacierał ślady? Czy do uduszenia doszło w domu głównego podejrzanego czy w pobliskim opuszczonym budynku?

Media podają póki co sporo sprzecznych informacji (sam nie jestem w stanie niektórych z nich zweryfikować). Mam nadzieję, że sprawa zostanie należycie rozwiązana i wyjaśniona. Ogromnie mi szkoda tej dziewczyny (nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego strachu i upodlenia, jakiego doznała) i irytuje mnie jej obwinianie. Popełniła błąd natykając się na oprawcę/oprawców, ale nie jest to powód, by ją obrażać po śmierci. Niestety z seksualną przemocą wciąż ma do czynienia mnóstwo kobiet, a nie powinno tak być. 

EDIT: Grecka policja ujawniła, że uprowadzona Anastazja została zmuszona do wysłania smsa adresowanego do partnera o tym, że jest bezpieczna. Wcześniej wysłała innego o tym, że nie czuła się w domu Banglijczyka komfortowo ("Chodź, zabierz mnie stąd, nie czuję się komfortowo.") Współlokator Salahuddina S. zmienił zeznania (najpierw twierdził, że Anastazji w ogóle w domu nie zastał) i teraz twierdzi, że w trakcie powrotu do domu zastał Anastazję i Banglijczyka pijących alkohol i kazał im wyjść. Oboje tak zrobili i odjechali razem na motorze. Oznacza to, że do gwałtu i morderstwa mogło dojść w opuszczonym domu nad jeziorem blisko miejsca odnalezienia ciała dziewczyny. Zwłoki mogły też zostać przeniesione z miejsca na miejsce (pod rozłożyste drzewo). Pytanie czy sprawca działał sam czy miał wspólnika/wspólników? 

22 czerwca Salahuddinowi S. postawiono zarzut uprowadzenia, gwałtu i zabójstwa z premedytacją.  Zakłada się, że udał się z Anastazją do opuszczonego domu pod pretekstem wzięcia haszyszu i tam dopuścił się gwałtu i morderstwa. Morderca obciął Anastazji palce, by utrudnić identyfikację ofiary - pastwił się nad kobietą przez 45 minut. Z dużą dozą prawdopodobieństwa działał sam.

Zdjęcie wnętrza opuszczonego domu na zdjęciu oraz w nagraniu. Warto zwrócić uwagę na foliowe worki. Na innym zdjęciu via kos.gr słonowodne jezioro Alykes na wyspie Kos.

https://greekcitytimes.com/2023/06/19/kos-polish-anastasia-found-dead/ 

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1587938%2Ckorespondent-pap-na-miejscu-zbrodni-domu-w-ktorym-prawdopodobnie-doszlo-do 

Konkludując, przypomina mi się trochę morderstwo 29-letniej Pauliny Dembskiej 2 stycznia 2022 roku na promenadzie w Sliema (Malta). Dziewczyna została zgwałcona i uduszona przez 20-letniego Abnera Aqulinę. Była przypadkową ofiarą, nie znała sprawcy. Po prostu przyszła karmić wcześniej rano koty i znalazła się w nieodpowiednim miejscu o złym czasie. Aquilina w trakcie procesu twierdził, że dystopijny film Stanleya Kubricka "Mechaniczna pomarańcza" z 1971 roku był 'odbiciem jego życia'.

Kolejna nasuwająca mi się na myśl sprawa kryminalna to gwałt i morderstwo 19-letniej studentki medycyny Marii Ladenburger we Freiburgu. W nocy 16 października 2016 roku udający nieletniego uchodźcę z Afganistanu 24-letni Irańczyk Hussein Khavari dopadł Marię, gdy wracała rowerem z imprezy, zgwałcił ją i utopił w rzece. Już w 2013 roku Hussein próbował obrabować i zrzucił z klifu 20-letnią studentkę w Korfu (Grecja), ale ofiara przeżyła. Po wyjściu z więzienia jako nieletni uchodźca z Afganistanu trafił do Niemiec. Za zamordowanie Marii został skazany na dożywocie.

Subiektywnie o skandalu wokół Tilla Lindemanna i Rammstein

Od kilku tygodni głośno jest o skandalu wokół wokalisty Rammstein, Tilla Lindemanna, którego kilka kobiet oskarża m.in. o stosowanie przemocy, przemoc seksualną i odurzanie w trakcie w tzw. afterparties. Oskarżenia wobec Tilla zainicjowała 24-letnia Shelby Lynn przy okazji koncertu Rammstein 22 maja w Wilnie. Wygląda na to, że Till miał dość specyficzny system rekrutacji (castingu) młodych dziewczyn do tzw. Row 0, któremu pośredniczyła Rosjanka, Alena. Row 0 (dziewczyny nie musiały płacić za bilety na koncert, ale musiały spełnić pewne warunki np. być wystarczająco młode i atrakcyjne, nie brać ze sobą partnerów, ubrać się odpowiednio, etc.) umożliwiał wejście na backstage, a potem wzięcie udziału w prywatnej imprezie z Tillem, która odbywała się przed, w trakcie i po koncercie. Till upatrywał sobie dziewczyny, z którymi chciał uprawiać seks w maleńkim pokoiku pod sceną. Niektóre się na to zgadzały, inne nie były tego świadome. W trakcie parties z Tillem lał się alkohol, być może podawane były w nim środki odurzające. Nie wolno było robić zdjęć ani kręcić filmów. Telefony na krótko zabierano.

Nie zamierzam stawiać w obronie Tilla, bo muzyka Rammstein i jego solowa twórczość są mi obojętne, ba, zbytnio do mnie nie przemawiają (ich zbytnia chwytliwość, radiowość na pewno w tym nie pomagają). Facet jest seksoholikiem i to widać w jego poezji oraz w niektórych prowokacyjnych teledyskach (np. "Till the End" Na Chui, "Knebel" w wersji uncut, "Platz Eins"). Jakakolwiek kontrowersja, skandal, przekraczanie kolejnych granic, szokowanie zazwyczaj dobrze się sprzedają, co zapewne sprawiło, że Rammstein stał się (jak dla mnie niezrozumiałym) fenomenem i urósł do rangi zespołu na koncerty którego zapraszane są wszelkiej maści influencerki. Nie mam też powodu, by nie wierzyć Shelby i innym dziewczynom, które padają ofiarami ogromnego hejtu ze strony fandomu Rammstein. Skoro chcemy, aby koncerty były przestrzenią bezpieczną dla kobiet i na przykład piętnujemy zjawisko odurzania i molestowania na imprezach muzycznych to bądźmy konsekwentni. I tak, oczywiście wiem o istnieniu groupies, jeśli niektóre kobiety wyrażają zgodę na to, żeby być kochankami muzyków to nic mi do tego. Jednak jednym dziewczynom będzie to odpowiadać, innym nie. 

Zresztą samo istnienie jakiegoś Row 0 na koncertach Rammstein uważam za dyskryminujące... wszystkich mężczyzn i kobiety nie wpasowujące się w kanon castingu. W rzeczy samej czemu inni uczestnicy nie mają dostępu do tych imprez? Byłoby fair, bez faworyzowania określonego wieku, tudzież płci. Wygląda na to, że Tillowi chodzi w dużej mierze o obcowanie płciowe z młodymi fankami. I tutaj pojawia się zgoda lub jej brak w zależności od charakteru danej osoby (oraz być może stopnia jej odurzenia, to przede wszystkim należałoby wyjaśnić, czy takie przypadki rzeczywiście miały miejsce na koncertach Rammstein, bo to jest okazja do licznych nadużyć). Nie sądzę, że obecna afera w jakikolwiek znaczący sposób zaszkodzi Rammstein, może tylko wizerunkowo. Chętni na słuchanie Niemców na pewno się znajdą, zresztą oni mają oddany, fanatyczny fandom, który będzie chodził na ich koncerty i je wyprzedawał. 

Swoją drogą zastanawiam się czemu Peter z Hypocrisy opuścił Lindemanna? Czyżby uznał, że "Platz Eins" i "Till the End" to dla niego przekroczenie czerwonej linii? A może były inne powody?

Jako alternatywę polecam np. Laibach, Clock DVA, Front Line Assembly, Die Krupps, Skinny Puppy, Godflesh, Ministry czy KMFDM. 

Przykładowo: https://www.youtube.com/watch?v=5g2GQaCwZyo

Konkludując, Till jawi mi się jako seksoholik, który potrzebuje mieć co rusz nowe i młode partnerki seksualne przed, w trakcie i po występach. Zarabiającym krocie członkom Rammstein jak widać to zbytnio nie przeszkadza. Rekrutacja fanek przez Alenę podobno nadal trwa. Jeśli niektóre fanki Tilla się na taki obrót sprawy (ewentualny seks) godzą to nic mi do tego. Natomiast każda kobieta ma prawo rozmyślić się i zasygnalizować brak zgody. Nie podoba mi się także możliwość odurzania tych dziewczyn, by czynić je bardziej uległymi. Pójście na imprezę o określonym charakterze nie oznacza zgody na stosunek seksualny. Zgoda na seks nie oznacza zgody na bycie odurzoną, ot co.