


.jpg)
Juliet Hulme. Pauline Parker. Dwie niebiańskie istoty w
słodkim wieku 16 lat splamiły delikatne dłonie matczyną krwią. W czerwcu
1954 roku Nową Zelandią wstrząsnęło straszliwe morderstwo. Juliet wraz
ze szkolną przyjaciółką Pauline zamordowały matkę Parker, Honorę Rieper.
Nastolatki żyły wyimaginowanym światem (Czwartym Królestwem)
zaludnionym przez słynnych hollywoodzkich aktorów takich jak Orson
Welles czy James Mason. Były nierozłączne. Planowały razem udać się do
Anglii po rozwodzie ojca Juliet. 22 czerwca 1954 roku Honore poszła z
dwoma aniołami do Parku Victoria w Christchurch (Nowa Zelandia). W
trakcie spaceru pustą ścieżką Juliet upuściła ornamentalny kamień i
Honore schyliła się po niego. Wtedy Pauline planowała uderzyć matkę
odłamkiem cegły ukrytym w rajstopie, co miało doprowadzić do zgonu
kobiety. Nie wystarczyło... Wystarczyło natomiast 45 wściekłych uderzeń
od obu dziewcząt i twarz Honore zamieniła się w krwawą miazgę. 29 sierpnia 1954
roku Pauline i
Juliet zostały uznane za winne morderstwa Pani Rieper, ale z uwagi na zbyt młody wiek uniknęły kary śmierci. Pięć lat
później wyszły na wolność pod jednym obligatoryjnym warunkiem: nigdy się
nie spotkają, ani nie będą utrzymywać ze sobą kontaktu. Na szokującej
historii niebiańskich istot Peter Jackson oparł w 1994 roku wielokrotnie
nagradzany film "Heavenly Creatures", w którym Kate Winslet wcieliła
się w rolę Juliet. Bliska przyjaźń dwójki podlotków prowadząca do mordu
stanowi wiodący wątek "Don’t Deliver Us from Evil" – skandalizującego horroru przez 8 miesięcy zakazanego przez Kościół na
terytorium Francji pod zarzutem bluźnierstwa, szargania świętości i
amoralności.
Uwodzicielskie nastoletnie lolitki używające erotycznego
powabu do własnych grzesznych celów. Traktuje o nich m.in głośny ze
względu na stawiane mu zarzuty epatowania pedofilią włoski dramat
"Maladolescenza" (1977) – przepięknie sfotografowana opowieść o
seksualnym przebudzeniu trójki dzieci, obfitująca w delikatne sceny
erotyczne z udziałem 12-letnich Evy Ionesco i Lary Wendel. Film wydany
na krótko na DVD w Niemczech szybko został zakazany i zniknął z półek. W
"Don’t Deliver Us from Evil" dwie 14-letnie lolity (zagrane przez pełnoletnie 19-20-letnie aktorki) zamieniają francuską
prowincję w blasfemiczny raj. Kruczoczarna Anna i jej najlepsza
przyjaciółka Lore zafascynowane są złem. Żmudna nauka w konwencie
zakonnym bywa nudna, lepiej poczytać pod kołdrą dekadenckie poematy
Charlesa Baudelaire’a czy Georgesa Bataille’a. Wspólnie spędzone wakacje
obu dziewczynek sprzyjają coraz głębszej eksploracji perwersji i
okrucieństwa. Anna i Lore oddają siebie Szatanowi zespolone na zawsze
paktem krwi. Blondwłosa Lore umie posługiwać się dorastającym ciałem –
omal nie zostaje zgwałcona przez uwiedzionego pasterza krów. Ale
najpierw jest niewinnie: czytanie zakazanej literatury, nacechowane
lubieżnością kłamstewka przy spowiedzi, podglądanie zakonnic w trakcie
lesbijskich igraszek, palenie papierosów, doskonalenie sztuki
erotycznego czaru. Z czasem drobne grzeszki stają się coraz bardziej
wyrachowane: podpalenie stodoły i snopów polnych, zabicie ptaszków ogrodnika, wreszcie morderstwo i
utopienie ciała w stawie.
Od czasu meksykańskiej "Alucardy" (1978) nie widziałem tak wściekle
antykatolickiego horroru. Tytuł filmu zapożyczono z chrześcijańskiej
modlitwy Pater Noster (‘Ojcze Nasz, wybaw nas od złego’) i podano w
negatywnym zabarwieniu. W jednej ze scen niedorozwinięty umysłowo
mężczyzna pozuje jako dźwigający sękaty krzyż Jezus Chrystus, szkalowany i
opluwany przez dziewczynki. Osobiście nie spotkałem się z przypadkiem
zakazania filmu w latach 70-tych pod zarzutem bluźnierstwa, chociaż "The
Devils" (1971) Kena Russella miał spore problemy z cenzurą w UK.
"Visions of Ecstasy" (1989) Nigela Winegrove do tej pory pozostaje
jedynym filmem zbanowanym w Wielkiej Brytanii pod wspomnianym powyżej
zarzutem, ale to nic innego, niż tania prowokacja w nunsploatacyjnym
opakowaniu. Wiele z antyreligijnych scen w filmie Sérii (np. profanacja
opłatka w trakcie Komunii Świętej) z całą pewnością urazi ortodoksyjnych
wyznawców wiary chrześcijańskiej, także do seansu zapraszam wyłącznie
otwartych widzów.
A jest co podziwiać... Przede wszystkim czarujące kreacje
aktorskie Jeanne Goupil oraz Catherine Wagener! Trzeba nie lada odwagi,
by zagrać tak dwuznaczne role. Rys psychologiczny Anny i Lore wskazuje
na przyszłą możliwość zatracenia się dziewcząt w serii morderstw
(torturowanie zwierząt i piromania należą do triady charakterystycznych
zachowań wielokrotnych morderców w okresie dzieciństwa). Film przesycony
jest oniryczną atmosferą, w której nie istnieją normalne reguły czasu i
miejca. Séria mocno akcentuje autobiograficzny charakter filmu i
wskazuje na kinematograficzne / literackie źródła inspiracji: Luis
Buňuel, Georges Bataille, Charles Baudelaire (którego dekadencki wiersz
dziewczynki recytują w przejmującym finale) i Comte de Lautrémont (Anna i
Lore pochłaniają surrealistyczny "Maldoror" delektując się każdym
słowem). Motywem przewodnim "Don’t Deliver Us from Evil" wydaje się być
anarchiczna rewolta przeciwko fałszywej rzeczywistości i moralnym
filarom, które kształtują i zarazem ograniczają naszą egzystencję.
Dziewczęta czerpią przyjemność z okrucieństwa; normy etyczne czy
socjalne imperatywy nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Anna i Lore
żyją pełnią radosnego życia, zaś ich otoczenie tkwi w hipnotycznym
obłoku niezdolne do myślenia i pojmowania. Przepięknym, malowniczym
kadrom francuskiej prowincji towarzyszy niepokojąca muzyka organowa,
dzięki której ciemność staje się atrakcyjna. Szokujące zakończenie nosi w
sobie znamiona nieodwracalnej tragedii i autentycznie wzbudza dreszcze. Ojcze Nasz, który jest w niebie – nie wybawiaj nas od złego. Amen.
Moja stara recenzja z portalu Danse Macabre. Film powtórnie obejrzany z DVD Mondo Macabro. Fotograf Ailera Stone (jak mniemam zainspirowana niniejszym filmem) zatytułowała opracowaną przez siebie sesję "Don't Deliver Us from Evil". Możecie ją w całości obejrzeć tutaj:
http://autumninmyveins.blogspot.com/2012/12/dont-deliver-us-from-evil.html