Amerykański dziennikarz i pisarz Walter Isaacson zasłynął przede wszystkim bestsellerową biografią Steve'a Jobsa, która ukazała się w 2011 roku. Przedtem Isaacson napisał biografie Alberta Einsteina, Benjamina Franklina i Henry'ego Kissingera. Jak tylko dowiedziałem się że nakładem wydawnictwa Insignis ukazała się najnowsza książka Waltera Isaacsona "Innowatorzy" traktująca o innowacjach formujących epokę cyfrową wiedziałem iż muszę ją przeczytać. Na pewno jest to dość czasochłonne zajęcie, gdyż książka liczy ponad 700 stron, ale lektura "Innowatorów" bywa fascynująca.
Pełny tytuł książki to "Innowatorzy: O tym, jak grupa hakerów, geniuszy i geeków wywołała cyfrową rewolucję". Owa cyfrowa rewolucja obejmowała przede wszystkim wynalezienie tranzystora, komputera (w tym osobistego) i Internetu. W "Innowatorach" Isaacson podkreśla rolę pracy zespołowej przy narodzinach innowacji ery komputerowej. Pierwszy rozdział jest w dużej mierze poświęcony Adzie Lovelace (córce słynnego poety Lorda Byrona), która zapisała się w historii nauki przede wszystkim burzliwą współpracą z projektantem nigdy nie zbudowanej Maszyny Analitycznej Charlesem Babbage'm. Ta brytyjska matematyczka w swoich notatkach opracowała pierwszy algorytm i dzięki temu często uznawana jest za pierwszą programistkę (zainspirowały ją tzw. krosna Jacquarda). Jej imieniem nazwano potem język programowania.
Następnie Isaacson w kolejnych rozdziałach prezentuje poszczególne wynalazki skupiając się na pracy zespołowej (czasem też indywidualnej) inżynierów, naukowców i programistów dzięki której powstały: komputer i koncepcja sztucznej inteligencji, programowanie, tranzystor, układ scalony, gry komputerowe (w tym pionierska "Spacewar!" z 1962 roku), Internet (pierwotnie ARPANET od 1969 roku), komputery osobiste (m.in. Apple I i Apple II), software (m.in. BASIC, ale też Linux ), sieć online (od 1990 roku World Wide Web) i www (pierwsze blogi, Wikipedia, Google). Innowatorzy opisani w książce to między innymi Charles Babbage, Ada Lovelace, Vannevar Bush, Alan Turing (i jego słynny test), Grace Hopper, John Mauchly, John von Neumann, William Shockley, J.C.R Licklider, Doug Engelbart, Robert Noyce z Intela, Bill Gates i Paul Allen (Microsoft), Steve Jobs i Steve Wozniak (Apple), Linus Torvalds (od Linuxa), Tim Berners Lee (World Wide Web), Lee Felsenstein, Jimmy Wales (Wikipedia), Larry Page i Sergey Brin (Google). Liczba osób pojawiających się w "Innowatorach" jest doprawdy imponująca, tutaj wymieniam najbardziej znaczących pionierów. Ludzi, którzy kolektywnie współpracowali ze sobą w celu stworzenia cyfrowych innowacji i osiągnięcia symbiozy człowieka z komputerem. Książka kończy się na powstaniu wyszukiwarki Google (googol, czyli jedynka i sto zer w zapisie dziesiętnym) - trochę szkoda, gdyż można było wspomnieć jeszcze o big data, anonimowej sieci TOR, chmurach obliczeniowych czy inwigilacji NSA ujawnionej przez whistleblowera Edwarda Snowdena.
Książkę czyta się momentami z zapartym tchem. Choć bardzo długa jest napisana w sposób niezwykle klarowny i przystępny. Przykładowo w "Innowatorach" sporo uwagi Isaacson poświęca brytyjskiemu kryptologowi i matematykowi Alanowi Turingowi, który popełnił samobójstwo, gdyż musiał się poddać chemicznej kastracji z powodu homoseksualizmu. Ciekawe są także dywagacje na temat sztucznej inteligencji i próba odpowiedzi na pytanie: czy i kiedy komputery nauczą się myśleć, odczuwać, okazywać emocje? Czy w dalekiej przyszłości staną się inteligentniejsze od ludzi i dojdzie do buntu maszyn? Mrożąca krew w żyłach perspektywa, acz obecnie nierealna (choć to moje subiektywne zdanie).
Recenzja niniejsza ukazała się także na portalu naTemat.pl.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 stycznia 2017
wtorek, 22 grudnia 2015
John Gribbin "Kubity i Kot Schrödingera: Od maszyny Turinga do komputerów kwantowych" - recenzja
Kolejne kilkanaście dni spędzone z książką z pogranicza mechaniki kwantowej i informatyki. Autorem "Od maszyny Turinga do komputerów kwantowych" (wydawnictwo Prószyński i Spółka) jest brytyjski astrofizyk John Gribbin, niezwykle płodny popularyzator nauk ścisłych. W książce niniejszej Gribbin przewiduje przyszłe nadejście ery komputerów kwantowych zastępujących konwencjonalne komputery klasyczne oparte na tranzystorach. Jeśli uda się obejść pewne problemy techniczne z nimi związane jak np. dekoherencję stanu kwantowego. Na razie jednak można z całą pewnością powiedzieć że spełniający wszystkie warunki komputer kwantowy jeszcze nie powstał. I zapewne miną dekady zanim powstanie. Skrótowo w przypadku komputerów kwantowych podstawową jednostką informacji nie jest bit (jak w przypadku komputerów klasycznych), ale kubit (kwantowy bit). Czyli nie 0 lub 1 jak w przypadku komputera konwencjonalnego (włączony - wyłączony, góra - dół), ale jednocześnie 0 i 1 (superpozycja kwantowa zera i jedynki). W odróżnieniu od komputerów klasycznych komputery kwantowe powinny być o wiele szybsze i bardziej efektywne w skomplikowanych obliczeniach (rozbijanie ogromnych liczb na czynniki pierwsze) oraz w łamaniu szyfrów. Interesuje się nimi wojsko, a także największe korporacje biznesowe. Polegają one na manipulowaniu elektronami, fotonami czy pojedynczymi atomami (obiektami kwantowymi) znajdującymi się w dwóch stanach na raz - tak jak jednocześnie żywy i martwy kot Schrödingera z jego słynnego eksperymentu myślowego. Zanim jednak Gribbin skupi się na próbie stworzenia działającego komputera kwantowego z grubsza omówi historię powstania komputerów klasycznych począwszy od lat 30 XX wieku czyli Alana Mathisona Turinga, w tym jego dokonania i kulisy zagadkowej śmierci ("Zanurz jabłko w owej truciźnie; niech sen-śmierć się do niego wślizgnie".) Trochę brakowało mi natomiast choćby krótkich nawiązań do XIX-wiecznego twórcy idei maszyny analitycznej Charlesa Babbage'a oraz pierwszej programistki Ady Lovelace, twórczyni pierwszego w historii algorytmu, czyli ciągu jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań. Jednak skoro Gribbin zaczął książkę od omówienia postaci Alana Turinga i Johna Von Neumanna to jego wybór. Książka jest przystępnie napisana i błyskotliwa, choć niektóre zagadnienia w niej omawiane mogą być dość trudne dla laika. Z pewnością jeszcze kiedyś do niej wrócę, gdyż komputery kwantowe to obecnie bardzo gorący temat. Warto śledzić postępy w próbach ich stworzenia, czego nie omieszkam robić.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Glenn Greenwald "Snowden: Nigdzie się nie ukryjesz" - recenzja
Edward Snowden, słynny sygnalista (whistleblower). Dla lojalistów i rządowych apologetów "tchórz", "zdrajca", "chiński/rosyjski szpieg" i "przestępca", dla ludzi, którzy cenią sobie wolność myślenia i prywatność bohater, który poinformował międzynarodową opinię publiczną o globalnym systemie inwigilacji pieczołowicie budowanym przez NSA (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) wedle zasady "gromadzić wszystko". Edward Snowden po raz pierwszy skontaktował się z prawnikiem i dziennikarzem politycznym Glennem Greenwaldem 1 grudnia 2012 roku. Używał wtedy pseudonimu "Cincinnatus" od rzymskiego rolnika Lucjusza Kwinkcjusza Cincinnatusa, który w roku 458 p.n.e stał się w celach obronnych dyktatorem Rzymu, a po spełnieniu swojego obowiązku (czyli pokonaniu Ekwów) zrzekł się władzy i wrócił do uprawiania roli. "Cinncinatus" namawiał Greenwalda do instalacji narzędzia szyfrującego PGP, bo już wtedy chciał przekazać dziennikarzowi tajne informacje. Glenn jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że nawiązał z nim kontakt Edward Snowden.
Ich drogi zejdą się wreszcie w pokoju hotelowym w Hongkongu, gdzie zatrzyma się Snowden (były haker, szpieg i starszy doradca Agencji Bezpieczeństwa Narodowego) gotowy ujawnić światu przerażającą skalę globalnego systemu inwigilacji NSA. Greenwaldowi będzie towarzyszyć dokumentalistka z Berlina Laura Poitras. Zanim dojdzie do feralnych 10 dni w Hongkongu Snowden nauczy Glenna szyfrowania wiadomości i zacznie przesyłać jemu i Laurze tajne dokumenty NSA chcąc aby ich zawartość została opublikowana. I zostanie opublikowana wraz ze słynnym nagraniem Snowdena, w którym 29-latek tłumaczy się dlaczego doprowadził do wycieku tajnych informacji. Międzynarodowa opinia publiczna dowie się o tak efektywnych narzędziach masowej inwigilacji jak PRISM czy BOUNDLESS INFORMANT. Snowden, który ukrywając się w pokoju hotelowym praktycznie z niego nie wychodził, chował się pod koc wpisując hasła dostępu (aby nie zarejestrował go monitoring kamery), a pod drzwiami umieszczał poduszki (na wszelki wypadek, ponieważ ściany mogą mieć oczy & uszy).
Pod płaszczykiem ochrony bezpieczeństwa narodowego i wyeksploatowanej do cna walki z terroryzmem NSA stworzyła doskonały system szpiegowania pozwalający na inwigilację milionów użytkowników infrastruktury sieciowej i telekomunikacyjnej. Inwigilacja obejmowała nie tylko obywateli USA, ale także obywateli UE i wielu innych krajów; przez wiele lat za przyzwoleniem administracji Baracka Obamy nagrywano rozmowy polityków np. Angeli Merkel, szpiegowano także zagraniczne koncerny (np. brazylijski koncern paliwowy Petrobras). Jak mówi sam Snowden: "Nie ruszając się zza biurka, mogłem zdobywać dane każdego, od ciebie czy twego księgowego począwszy, po sędziego federalnego, a nawet prezydenta, jeśli tylko dysponowałem jego prywatnym e-mailem." Ano właśnie e-maile, numery telefonów i treści rozmów telefonicznych, prywatna korespondencja na Facebooku czy Skype, zdjęcia wrzucane na portalach społecznościowych, itd... wszystko to chciała mieć NSA. I mogła mieć. Istny orwellowski Wielki Brat... rząd wie o Tobie wszystko, a Ty o jego poczynaniach nie wiesz nic. W imię wyolbrzymianej walki z terroryzmem i bezpieczeństwa narodowego, typowych politycznych sloganów za sprawą których można kontrolować masy za pomocą strachu. Gdyż ludzie muszą być posłuszni władzy, a dysydenci o radykalnych ideach będą nadzorowani. Nie, poprawka, wszyscy bez wyjątku będą kontrolowani, szpiegowani. Co znamienne, globalna inwigilacja nie zapobiegła zamachowi bombowemu w Bostonie, nie powstrzymała Jamesa Holmesa ani Adama Lanzy, dwóch masowych morderców z Aurora i Sandy Hook, których media okrzyczały "terrorystami". No bo niby jak analitycy NSA mają się przekopać przez ten ogrom danych, który dzień w dzień przez lata bezsensownie gromadzili? Lektura "Snowden: Nigdzie się nie ukryjesz" uświadomiła mnie jakże iluzoryczna może być tzw. wirtualna wolność - skoro rządowe agencje wywiadowcze takie jak NSA zbierają o nas dane za przyzwoleniem Facebooka, Microsoftu, Google'a, Youtube, Twittera czy prywatnych firm z Doliny Krzemowej to jedynym wyjściem pozostaje instalacja np. PGP (Pretty Good Privacy) czy sieci TOR (choć ta także w stu procentach nie zapewnia anonimowości). Oburzająca i jednocześnie pouczająca książka o człowieku, który rzucił wyzwanie rządowej machinie powszechnej inwigilacji, a to samo przez się stało się przyczynkiem do globalnej dyskusji o granicach prywatności w sieci.
"Z kryptograficznym pozdrowieniem, Cinncinatus."
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Constanze Kurz/ Frank Rieger "Pożeracze danych" - recenzja

Wpadła mi w ręce ostatnio ciekawa książka dwójki niemieckich informatyków Constanze Kurz i Franka Riegera "Pożeracze danych". Odkąd w połowie 2013 roku były pracownik NSA Edward Snowden ujawnił przerażającą skalę globalnej inwigilacji za pomocą systemu PRISM zacząłem baczniej śledzić kwestie bezpieczeństwa danych osobowych w Internecie. Lektura niniejszej książki jest wskazana dla każdego posiadacza laptopa, tabletu, smartfona, telefonu komórkowego czy też użytkownika Internetu. Snowden w niedawnym bożonarodzeniowym orędziu stwierdził: "Urodzone dzisiaj dziecko nie będzie wiedziało czym w ogóle jest prywatność". Takiego stanu rzeczy jesteśmy niestety winni my sami. Użytkownicy sieciowi, przyszli adepci rozszerzonej rzeczywistości. Świadomie lub mimowolnie udostępniając nasze prywatne dane gdzie popadnie. Wraz z nadchodzącą premierą Google Glass, tudzież innych smart glasses i coraz większym postępem w zakresie rozwoju technik biometrycznych/teledetekycjnych ludzkość godzi się na coraz większą i bardziej precyzyjną inwigilację. Wszelkie dane, które bez umiaru udostępniamy w Internecie pozostaną tam na zawsze. Informacja na nasz temat jest cenną walutą cyfrowej współczesności - zwłaszcza dla reklamodawców, ubezpieczycieli i służb specjalnych. Stąd zbieranie informacji dla celów politycznych, pod płaszczykiem ścigania terrorystów czy też w celu stworzenia zindywidualizowanej, precyzyjnie ukierunkowanej reklamy.
Dane, które nierzadko bezrefleksyjnie udostępniamy w sieci (np. intymne zdjęcia na Facebooku, tagowanie przyjaciół na fotografiach, oznaczanie geolokalizacji, w których przebywamy itd.) mogą być przedmiotem dogłębnej analizy, przetwarzania i magazynowania. Niewiele osób ma tego świadomość albo w ogóle się tym przejmuje. Profil aktywnego użytkownika Facebooka jest na tajnym rynku handlu danymi wart 45 dolarów, mniej aktywnego 25 dolarów. Warto o tym pamiętać. Fascynująca jest przytoczona przez autorów w rozdziale "Trzy dni w roku 2021" nieco apokaliptyczna historia prawnika żyjącego w środowisku niesłychanego wręcz pożerania danych. Podobnie historyjka kradzieży kamery cyfrowej Red - złodziej wpierw posłużył się danymi (zdjęciami) pozostawionymi przez jej posiadaczkę na Facebooku i Twitterze. Wiedza o ludziach to władza, ot co; bądźmy zatem roztropni w przestrzeni sieciowej udostępniając nasze dane. Nie przesadzajmy z sieciowym afiszowaniem się.
"Udostępniając nasze dane, oddajemy część władzy nad sobą w ręce organów państwowych, przedsiębiorstw i innych podmiotów. Ich przekazywanie jest równoznaczne z utratą wielu obszarów prywatności - oznacza, że nasze zachowanie można przewidywać, kontrolować i podporządkowywać obowiązującym normom." - cytat z książki.
profil aktywnego użytkownika portalu społecznościowego na rynku „supermarketów danych” jest wart 45 dolarów. - See more at: http://czlowiekitechnologie.com/o-konstruowaniu-przetwarzaniu-i-handlu-nasza-cyfrowa-tozsamoscia-pozeracze-danych-recenzja-ksiazki/#sthash.6ZhT9jEU.dpuf
profil aktywnego użytkownika portalu społecznościowego na rynku „supermarketów danych” jest wart 45 dolarów. - See more at: http://czlowiekitechnologie.com/o-konstruowaniu-przetwarzaniu-i-handlu-nasza-cyfrowa-tozsamoscia-pozeracze-danych-recenzja-ksiazki/#sthash.6ZhT9jEU.dpuf
profil aktywnego użytkownika portalu społecznościowego na rynku „supermarketów danych” jest wart 45 dolarów. - See more at: http://czlowiekitechnologie.com/o-konstruowaniu-przetwarzaniu-i-handlu-nasza-cyfrowa-tozsamoscia-pozeracze-danych-recenzja-ksiazki/#sthash.6ZhT9jEU.dpuf
Subskrybuj:
Posty (Atom)








