niedziela, 28 maja 2017

Urbex w Spale: FWP Żubr i Stanica ZHP



















Moje rodzinne strony. W sobotę 27 maja 2017 roku miałem zjazd rodzinny w Opocznie (85-letnie urodziny mojej babci). Wraz z rodziną zahaczyliśmy po drodze o Tomaszów Mazowiecki (widziałem pozostałości Mazovii, opuszczonej mleczarni i fabryki Wistom z okna samochodu - nie było szans na urbex) i na trzy godziny zajechaliśmy do Spały. Zamiast siedzieć przy stole ze znajomymi rodziców zdecydowałem się połazić po sportowo-wypoczynkowej Spale i rozejrzeć się w ramach urban exploringu. Dotarłem do pozostałości ośrodka wypoczynkowego Żubr (ośrodek i restauracja Pod Krasnalem zostały wyburzone bodaj w 2015 roku) w formie piwnic, w których spędziłem jakieś 20-25 minut natykając się na kilka fantów z przeszłości obiektu (jakieś filiżanki, przegniłe czerwone fotele, itd.) Lubię takie zawilgocone podziemia, dla większości rudery. Są piękne w swoim rozkładzie.

Drugi obiekt, który udało mi się zwiedzić jeszcze tego samego dnia to Stanica ZHP Rawa Mazowiecka - intrygował mnie od czasu gdy ktoś wrzucił go na forgotten.pl. Ciekawy obiekt w mych rodzinnych stronach znajdujący się w lesie w pobliżu parku liniowego w Spale. Dostęp bezproblemowy, cisza, spokój, brak ochrony. Osiem domków letniskowych, zadaszona stołówka z zapleczem kuchennym, natryski, budynek administracyjny - obiekt dość dobrze zachowany (zapewne do czasu), ale widać że niestety zainteresowali się nim paintbollowcy i miejscowi. W pobliskim Inowłodzu znajduje się opuszczony ośrodek wypoczynkowy, ale na niego nie było już czasu.

Tak czy inaczej gdziekolwiek bym nie zawitał choćby na kilka godzin to staram się ten czas wykorzystać na urbex.

wtorek, 16 maja 2017

Urbex: Kaplica rodowa i opuszczona cukrownia



















Wczoraj z kumplem postanowiliśmy wybrać się na krótki wypad urbexowy. Coś mnie pcha w kierunku tego typu miejsc. Zapomnianych, rozkładających się, zniszczonych, naznaczonych piętnem czasu, którymi interesują się jedynie bezdomni, złomiarze, wandale czy wielbiciele miejskiej eksploracji. XIX-wieczna kaplica (lokalizacji nie podaję) znajduje się wśród leśnej zieleni - są w niej stare trumny i religijna ornamentyka. Jedno niewielkie pomieszczenie, ale dość upiorne - w którym wyczuwa się obecność śmierci. Przebywając w środku czułem się prawie jak bohater opowiadania H.P. Lovecrafta "Grobowiec".

Cukrownię w Kościanie widziałem natomiast nie raz z okna pociągu jadąc np. na koncert do Wrocławia. Robiła wrażenie swoim ogromem, choć tak naprawdę zwiedzania jest na godzinkę-półtorej. Kiedyś ten obiekt przemysłowy był dumą Kościana, ale wskutek decyzji niemieckiego koncernu Pfeifer & Langen o zaprzestaniu przerobu buraków podjętej w 2004 roku przestał istnieć. To stary zakład, który powstał w 1881 roku. Wejście do jego środka wymagało nieco sprytu i wspinaczki, ale dla chcącego nic trudnego. Z kumplem udało się zwiedzić dwie trzecie obiektu - jedna część (ta od strony ulicy, gdzie śpią we wnęce budynku bezdomni) była dla nas niedostępna, choć teoretycznie dałoby się do niej wejść. Obok znajduje się opuszczony przyzakładowy hotel z 16 pokojami, ale tam możliwości wstępu nie widziałem. W środku gruzowisko cegieł, trochę starej przemysłowej maszynerii, dziury w podłodze (trzeba uważać pod nogi) oraz gdzieniegdzie bujna roślinność. Ilekroć eksploruję opuszczone budynki to nie przestaje dziwić mnie siła botanicznego życia - drzewka rosną na dachach, obrastają mury i sklepienia. Coś pięknego. Niby są tabliczki o ochronie obiektu, ale tak naprawdę nikogo już ta cukrownia nie obchodzi.

W przypadku tej cukrowni cukier w finale rzeczywiście okazał się gorzki.

http://www.koscian.net/Gorzki_cukier,1367.html

Nagranie z kaplicy: https://www.youtube.com/watch?v=H3KtYvDkgys