Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Ravenser Odd i inne zaginione średniowieczne osady wybrzeża Yorkshire

                                                            
Zafascynowała mnie ostatnio historia zaginionego, zmytego do morza średniowiecznego miasta Ravenser Odd (które podobno zostało w czerwcu 2022 roku odnalezione). Ravenser Odd (znane także jako Ravensrodd) zostało zbudowane w połowie XIII wieku na piaszczystych ławicach u ujścia rzeki Humber. W Ravenser Odd znajdowało się około 100 domów, portowe wybrzeże przeznaczone dla drewnianych statków kupieckich, sąd, kościół, więzienie oraz magazyny. Kres położonego na piaszczystym cyplu średniowiecznego miasta nadszedł w styczniu 1362 roku, gdy zmyła je potężna fala sztormowa cyklonu. Już nieco wcześniej (w latach 1356-57) miasto zostało zalane wskutek przemieszczenia się/migracji piaszczystego cypla i w konsekwencji zostało opuszczone. Wówczas woda wdarła się na teren przykościelnego cmentarza wymywając groby i pozostawiając w piasku cypla kości umarłych.

Ravenser Odd padło ofiarą erozji morskiego wybrzeża i obecnie znajduje się pod wodą. Na krańcu wąskiej wyspy pływowej Spurn Point zostało wybudowane inne pochłonięte przez wodę morza Północnego miasto zwane Ravenspurn zlokalizowane blisko Ravenser Odd. Inne zatopione osady wschodniego wybrzeża Yorkshire w UK to Hoton, Sunthorpe i Kilnsea. W jakim stanie się znajdują obecnie pod wodą nie wiadomo. Intrygująca tajemnica podwodnej archeologii. 

Na zdjęciu Roba Pumpheya opuszczona latarnia morska z 1852 roku na Spurn Point.

EDIT: Krótki komentarz odnośnie wczorajszego rosyjskiego uderzenia rakietowego na centrum handlowo-rozrywkowe w Krzemieńczuku na Ukrainie, w rezultacie którego zginęło 18 osób, a 59 odniosło obrażenia. Perfidna zbrodnia wojenna, ot co, mająca na celu siać terror i zwątpienie. Nadal żywię nadzieję, że Ukraińcy z czasem na dobre wyrzucą Rosjan z Krymu, Donbasu i Ługańska. 

Dziwię się też Rosjanom, którzy biorą udział w tej haniebnej wojnie, choć niektórzy są do tego zmuszeni (a innym zapewne nie przeszkadza rozlew krwi, bandyterka i demolka na Ukrainie). Torturować, zabijać i niszczyć dla autokratycznego Putina i bandy oligarchów, którzy zwykłych obywateli mają w pogardzie potrafią chyba tylko mózgi kompletnie przeżarte toporną propagandą, tudzież czyniące to na rozkaz. W imię czyichś wybujałych ambicji imperialistycznych młodzi żołnierze stają się mięsem armatnim, Gruzem 200.

Inny stosunek mam do ukraińskich żołnierzy, którzy bronią swoich ziem przed agresorem. I mam nadzieję, że będą w tej obronie coraz bardziej skuteczni. Szkoda tylko, że wielu z nich zapłaci za to najwyższą cenę.

środa, 23 września 2015

Svante Pääbo "Neandertalczyk" - recenzja

Szwedzki biolog Svante Pääbo z Instytutu Maksa Plancka w Lipsku jest niewątpliwie jednym z twórców paleogenetyki. W 2006 roku Pääbo ogłosił plan zsekwencjonowania genomu neandertalczyka. Jego zespół współpracując z korporacją biotechnologiczną 454 Life Sciences dokonał tego w 2009 roku (publikacja genomu neandertalczyka miała miejsce rok później). W 2010 roku Svante Pääbo wraz z zespołem przeanalizował pod kątem obecności starożytnego DNA kość paliczka odnalezioną w syberyjskiej jaskini Denisowa, kość należała do wymarłego hominida nazwanego denisowianem. Pääbo uważa także że dochodziło do krzyżowania się (przepływu genów) między neandertalczykami (Homo neanderthalensis od doliny Neandra w Niemczech) a euroazjatycką populacją ludzką (Homo sapiens). O tych wszystkich przełomach naukowych z zakresu paleogenetyki Szwed wspomina w "Neandertalczyku", swojej pierwszej książce popularnonaukowej, która niedawno ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i Spółka. Czyni to w fantastycznym, zapadającym w pamięć i klarownym stylu. "Neandertalczyk" stanowi frapujący zapis naukowych odkryć, które są owocami niesłychanej ambicji, pasji i zarazem ostrej rywalizacji między badaczami. Oprócz sporej dawki rzetelnej wiedzy z zakresu genetyki i biologii molekularnej Svante Pääbo dzieli się z czytelnikiem wspomnieniami z prywatnego życia. Zdziwiło mnie na przykład, że otwarcie pisze o swoich preferencjach seksualnych (jest biseksualistą). Takich informacji próżno szukać w 99% publikacji popularnonaukowych. Zdarza się Pääbo krytykować - a to innych naukowców, którzy przechwalali się wyizolowaniem DNA ze skamieniałości w wieku kilku milionów lat, a to kustoszy muzealnych, którzy świadomie utrudniają genetykom dostęp do kości. Autor krok po kroku opisuje pracę naukowca w laboratorium, współpracę ze swoim zespołem czy przygotowanie danej pracy naukowej do zamieszczenia np. w "Cell" czy "Nature". Zespołowa kooperacja miesza się z rywalizacją z innymi grupami naukowców działającymi na tym samym poletku. W przypadku Pääbo jego rywalem był Eddy Rubin z Berkeley. Svante już w 1986 roku zorientował się iż reakcja łańcuchowa polimerazy (PCR) okaże się niezwykle przydatnym narzędziem do badań nad starożytnym DNA. Z książki dowiadujemy się dodatkowo o ekstrakcji starożytnego DNA z mamutów, egipskich mumii, niedźwiedzi jaskiniowych czy osławionego Człowieka z Lodu, Oetziego. Pääbo omawia główne różnice pomiędzy mitochondrialnym DNA i jądrowym DNA; opisuje też próby uniknięcia kontaminacji DNA materiałem genetycznym pochodzącym od współczesnych ludzi (badaczy, archeologów, kustoszy muzealnych). Wystarczy polizać starożytną kość, jak czyni to kustosz Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Kość, która pozwoliła Pääbo i jego zespołowi dokonać naukowego przełomu pochodziła z chorwackiej jaskini wapiennej Vindija i zawierała prawie 3% neandertalskiego DNA. Svante Pääbo to ciekawy naukowiec: czasem sentymentalny, podirytowany, sfrustrowany, innym razem szczęśliwy, podekscytowany. Stara się polubić każdego z kim przyszło mu współpracować, a to staje się kluczem do sukcesu (zgrany zespół naukowy).

Czy mamy zatem domieszkę neandertalskiego DNA? Tak, ponad 5% (zarówno Azjaci, jak i Europejczycy). Stało się to wskutek krzyżowania się homo sapiens z neandertalczykami na Bliskim Wschodzie około 50 000 lat temu. O tym między innymi opowiada "Neandertalczyk".

czwartek, 9 października 2014

Szczur za klatką schodową















Ciekawe, choć dość makabryczne znalezisko muzealne w Wielkiej Brytanii. Robotnicy pracujący przy wymagającym renowacji domostwie w Penryn, hrabstwo Cornwall odkryli w dziurze za klatką schodową zmumifikowane ciało szczura, które spoczywało tam przez nikogo nie niepokojone od 600 lat. Truchło szczura, który mógł być (ale nie musiał) inkubatorem czarnej śmierci (dżumy) trafiło do muzeum Penryn w Cornwall. W latach 1346-53 hrabstwo Cornwall nękała epidemia dżumy - w mieście Bodwin umarło 1500 mieszkańców, połowa ówczesnej populacji. Założę się, że zmumifikowany szczur z dobrze zachowanymi zębami i wąsami stanowi nie lada atrakcję dla dzieci. Czternastowieczna pandemia dżumy w Europie przyczyniła się do śmierci od 75 do 200 milionów ludzi. Jest tylko jeden problem: dom w którym znaleziono szczura nie wygląda mi na blisko 700-letni.

piątek, 11 lipca 2014

Mumie pustyni Taklamakan


















Chińska pustynia Taklamakan (Takla Makan, Morze Śmierci) jest jednym z najsuchszych miejsc na Ziemi. Mumie Tarim odkryto w późnych latach 80-tych w Basenie Tarim (Xinjiang, Chiny), a ich wiek archeolodzy datują na okres od 1800 r. p.n.e do roku 200. Długie włosy w kolorze czerwonawym blond, europejskie rysy... 4000-tysięczna mumia tzw. Piękności z Loulan (zmarłej w wieku 45 lat, a odkrytej w 1979 roku) szczyci się nordyckimi rysami. Powierzchnia pustyni wynosi 33 700 km kwadratowych, a w języku Ujgurów Takla Makan znaczy mniej więcej: "jeśli tam wejdziesz to już nie powrócisz". W 1900 roku szwedzki odkrywca Sven Hedin w trakcie ekspedycji odnalazł ruiny antycznego miasta Loulan pogrzebane pod pustynnym piaskiem, stolicę zagadkowego królestwa Loulan. Inną antyczną osadę pogrzebaną w piasku Niya (odkrytą w 1901 przez Sir Marca Aurela Steina) jej mieszkańcy opuścili w popłochu i nikt nie wie dlaczego. Czy przyczyną była nadciągająca ogromna burza piaskowa? Jakie jeszcze tajemnice skrywa zdające się nie mieć końca Morze Śmierci?

Silencer "Taklamakan":https://www.youtube.com/watch?v=9a-adqbp1tA&feature=kp

wtorek, 1 lipca 2014

Niewolnicy wysepki Tromelin


















17 listopada 1760 roku statek transportowy "L'Utile" opuszcza Bayonne we Francji. 31 lipca 1761 roku rozbija się na rafach otaczających piaszczystą wysepkę Tromelin na Oceanie Indyjskim. Szerokość tego niewielkiego skrawka lądu wynosi zaledwie 700 metrów, a długość 1.7 km, najwyższy punkt Tromelin wznosi się na wysokość 7 metrów. Daleko mu zatem do wysokości Mount Everest czy chociażby Mauna Loa. Na wysepce od 1954 roku znajduje się francuska stacja pogodowa ostrzegająca przed cyklonami, przebywają tam zielone żółwie morskie, gniazdują głuptaki. Wysepkę otaczają rafy koralowe, nie posiada zatok ani miejsc odpowiednich do zakotwiczenia. Nie ma też na niej źródeł słodkiej wody czy palm poza niewielkimi krzakami.

Wróćmy jednak do faktów historycznych. Ładunek "L'Utile" był następujący: 110 niewolników przewożonych z Madagaskaru na Mauritius. 122 członków załogi statku wybudowało tratwę po rozbiciu statku i opuściło wysepkę pozostawiając niewolników w liczbie 60 na Tromelin. Ci odzyskali wolność. I zaczęli stopniowo umierać z głodu i pragnienia. Nie wszyscy. Niektórzy by przetrwać żywili się żółwiami, ptakami i skorupiakami. Wybudowali komunalny piec, reperowali miedziane utensylia, z korali i piasku budowali schronienia. Z drewna pozyskanego z wraku "L'Utile" zapalili ogień. Płonął on przez 15 lat. Do 1776 roku kiedy do brzegu Tromelin dotarł francuski okręt wojenny "La Dauphine". Na Tromelin odnaleziono osiem żywych osób: siedem kobiet i ośmiomiesięczne dziecko (po ocaleniu nazwane Jacques Moise). Kapitan statku, który nazywał się Tromelin zabrał ocalałych na Mauritius. Wyspa Piasku zawdzięcza mu nazwę. W 2006 roku na Tromelin rozpoczęły się wykopaliska archeologiczne: odkryto koralowe schronienia niewolników, a w nich miedziane pojemniki czy łyżki, a także (co oczywiste) znaleziono ludzkie kości.

Więcej: http://www.archeonavale.org/Tromelin/pdfs/DP_Tromelin2008_FO%20_EN.pdf

Katastrofa "L'Utile" doprowadziła do śmierci 20 marynarzy i dwójki dżentelmenów, umarło też wielu przebywających w zamknięciu niewolników, reszta w liczbie 60 znalazła się na Tromelin, ocalało z nich po 15 latach zaledwie 8 osób. Ci z marynarzy, którzy dotarli wraz z niewolnikami na wysepkę nie dzielili się z nimi wodą. Dlatego też czarni konali. Wody w naprędce wykopanej studni nie starczyło na długo, podobnie pozostawionych zapasów jedzenia.

EDIT: W rzeczywistości mogło ocaleć 14 osób, a może nawet więcej. W 1776 roku francuski rozbitek dotarł na Tromelin. Pomógł ocalałym niewolnikom wybudować małą łódź i zabrał ze sobą trójkę mężczyzn i trójkę kobiet. Udało im się dotrzeć na Mauritius. Co się z nimi potem stało zatarł czas.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Bolshoy Zayatsky: Pogańska Wyspa Labiryntów






























Tym razem Morze Białe i tutaj od razu mała dygresja: płaskie i pokryte tundrą wyspy Morza Białego przez wiele lat służyły jako lokalizacje gułagów. Mnie zaintrygowała niewielka o średnicy 1.25 km kwadratowego wysepka Bolshoy Zayatsky na której znajduje się Kościół Świętego Andrzeja wybudowany w 1702 roku. Na pokrytej mchem, głazami i kamieniami wysepce znajdowało się ongiś pogańskie sanktuarium, którego pozostałością są obrzędowe i pogrzebowe struktury, w tym największy na świecie kamienny labirynt o średnicy ponad 25 metrów. Nie jest on jedyny na wysepce: łącznie na niej znajduje się 14 kamiennych labiryntów, ponad 600 pogrzebowych kopców oraz liczne kamienne okręgi i szeregi. Obrośnięte niską tundrą labirynty zbudowane są z kamieni tkwiących w ziemi. Mają kształty spiral (a także spiral w spiralach) i okręgów, wiek niektórych szacuje się na około 3000 lat, a powstały zapewne w celach rytualnych.

Zdjęcia kamiennych labiryntów: http://zh.advisor.travel/poi/7882/gallery

wtorek, 17 grudnia 2013

Grobowa miłość


























W pobliżu wioski Staryi Tartas (region Nowosybirska, Syberia) archeolodzy odkryli 600 grobów z epoki brązu, a w nich szkielety par znajdujące się w miłosnym uścisku. Wiek antycznych pochówków szacuje się na plus minus 3500 lat. Ponadto w grobach odkryto dekoracje z brązu, ceramiczne wyroby, uzbrojenie i różnorakie rzeczy osobiste. Analiza grobów i szczątków w nich pochowanych wskazuje, iż szkielety należą do przedstawicieli kultury Andronovo uważanej dzisiaj za prasłowiańską. Być może takie ułożenie zwłok w grobie wskazuje na silną więź rodzinną scalającą członków owej antycznej kultury archeologicznej. Inna, nieco bardziej makabryczna teoria dotyczy dopełnienia rytuału 'deeksha': mężczyzna po śmierci dokonuje aktu seksualnego w celu zapłodnienia kobiety. Aby mu w tym pomóc krewni jego żony składają ją w ofierze (ją albo też inną kobietę), po czym oba ciała zostają starannie ułożone w dole grobowym w pozycji intymnej. Zacisnąć dłoń ukochanej post-mortem... na wieki... od razu robi się romantycznie.

niedziela, 27 października 2013

Wioska Ukivok i cmentarzysko kości na Morzu Beringa






Kolejne dwie zagadkowe lokalizacje, które nie uszły mojej uwadze. Wpierw wyspa Best (Best Island) zlokalizowana na Morzu Beringa na zachód od przylądka Douglas. Na wyspie znajduje się wioska Ukivok, ongiś zamieszkiwana przez dwustu Eskimosów Inupiat. Położona na krawędzi klifu została opuszczona przez jej mieszkańców w latach 70-tych XX wieku. Szkoła na wyspie zamknięta została już w 1959 roku. Ludzie opuścili wysepkę z obawy przed osuwiskiem i epidemią tuberkulozy. Wyspa jest piękna, acz warunki życia na niej są ekstremalnie surowe. W języku Inupiat nazywa się Ugiuvak, co oznacza miejsce wielkiej zimy. Eskimosi żyjący na niej zajmowali się polowaniem na foki oraz niedźwiedzie polarne; wszyscy brali potem udział w patroszeniu upolowanej zwierzyny. Na wyspę można się dostać łodzią (12-godzinny rejs) bądź helikopterem, który może wylądować na jej wierzchołku.

Innym ciekawym miejscem na Morzu Beringa są trzy wysepki Punuk (Poongook, Pinik) położone na południe od przylądka Apavook. Obmywają je płynące na północ silne prądy Morza Beringa przynoszące na wybrzeże mnóstwo martwej materii organicznej i zwierzęcych kości. W czerwcu 1978 roku na jednej z wysepek Punuk odkryto dwie ludzkie czaszki. Rodzi się pytanie czy pozostawili je tam odkrywcy czy są to pozostałości dwójki ludzi, którzy umarli w lodowatych wodach Morza Beringa? Wszystkie trzy wysepki są niezamieszkane, ale na największej z nich znajduje się stanowisko archeologiczne Okvik, z którego artefakty i skamieniałe kości słoniowe (kły) morsów wydobywali syberyjscy Yupik, mieszkańcy wiosek Savoonga oraz Gambell na wyspie St. Lawrence. Jeśli chodzi o zwierzynę to wysepki Punuk zamieszkują ptaki morskie, morsy oraz endemiczne norniki północne (tundrowe).
Poongook

niedziela, 15 września 2013

Ornamentyka śmierci i The Ruins of Beverast








Wcześni chrześcijańscy męczennicy. Ich szkielety odkopano w 1578 roku pod ulicą w Rzymie. Znajdowały się w sieci labiryntów, w specjalnie do tego przeznaczonych grobowcach. Święci z Katakumb (tak nazwali je ich odkrywcy) zostali uznani za chrześcijańskich męczenników ze względu na odwagę oraz dedykację dla wiary chrześcijańskiej. Szkielety Świętych z Katakumb trafiały w czasach zawirowań historycznych do rozmaitych krajów europejskich, zwłaszcza do Niemiec, Austrii i Szwajcarii zastępując zniszczone bądź skradzione w trakcie Rewolucji Protestanckiej relikwie. Szkielety Świętych z Katakumb są szykownie ubrane, przyozdobione biżuterią i wszelkiej maści precjozami, mają nawet peruki, korony czy zbroje. Kościoły chrześcijańskie pełne były tak udekorowanych szkieletów, gdyż bogactwo czy chwała czekała na każdego po śmierci, kto jeszcze za życia zaprzysiągł się wierze chrześcijańskiej. Pomijając aspekt religijny jest w tych ociekających kościelnym bogactwem szkieletach coś niesamowitego. Historyk sztuki Paul Koudonaris napisał na ten temat książkę "Heavenly Bodies: Cult Treasures and Spectacular Saints from the Catacombs", w której stara się odpowiedzieć na rozmaite pytania dotyczące m.in. przyczyn śmierci świętych, powodów ich pochówku, itd. Zdjęcia trupiej ornamentyki pochodzą właśnie z tej książki i są autorstwa Paula Koudonarisa. Śmierć wygląda w nich naprawdę ładnie.

I jakoś tak ta tematyka współgra mi z od niedawna odsłuchiwanym czwartym już (i, rzecz jasna, znakomitym) albumem niemieckiego projektu black doom metalowego The Ruins of Beverast zatytułowanym "Blood Vaults - The Blazing Gospel of Heinrich Kramer" (2013), za którym stoi Alexander von Meilenwald. Może dlatego, iż pokazuje dwie odmiany fanatyzmu. Jestem fanem The Ruins of Beverast i atmosfery, którą kreuje Alexander. Demoniczne chóry i łacińskie pasaże, opętańcze odgłosy, majestatyczne melodie, marszowe bębny, a wszystko to utopione w morzu black metalowej ciemności. "Blood Vaults" to tak naprawdę funeral doom metalowy krążek, black metalowa pozostała w nim jedynie otoczka (przynajmniej w porównaniu z poprzednim albumem TRoB "Foulest Semen of a Sheltered Elite"). I choć dominują pogrzebowe tempa, w kilku kawałkach np. w "A Failed Exorcism" czy "Daemon" The Ruins of Beverast przyśpiesza. Projekt Meilenwalda to esencja majestatycznego i bluźnierczego black doom metalu, hymn ciemności i blasfemii. Album opiera się na postaci szalonego dominikanina Heinricha Kramera, współautora "Malleus Maleficarum" (1486), czyli osławionego "Młota na czarownice", którą napisał wespół z Jacobem Sprengerem. Książki, za sprawą której Kościół spalił na stosie i zamordował tysiące kobiet i mężczyzn oskarżonych o czary, kanibalizm i zabijanie noworodków. Kobiet, które rzekomo uprawiały seks z Szatanem i które należało za to czym prędzej skazać na śmierć posługując się absurdalnymi procedurami. Według Kramera "Czarna magia wywodzi się z cielesnej żądzy, a ta jest w kobietach nienasycona". Diabeł nęci potencjalne wiedźmy, uwodzi je i skłania do niecnych występków. "Malleus Maleficarum" jest książką mizoginistyczną, operującą histerią i żenującymi zabobonami. Zło, które w niej tkwi przyczyniło się do bezsensownej śmierci tysięcy ludzi.

The Ruins of Beverast to fascynujący projekt. Wszystkie cztery jego albumy są warte posłuchania.

"Daemon" - https://www.youtube.com/watch?v=vYfGnMEfgqE

piątek, 9 sierpnia 2013

Ukonkivi, ceremonialna wyspa




















Z cyklu ciekawe miejsca tym razem fińska wyspa Ukonkivi/ Ukko znajdująca się na jeziorze Inari 11 km od wioski Inari. To starożytne miejsce do składnia ofiar przez etniczną grupę Inari Saami. Ofiary miały postać żywności, łownego ptactwa, kosztowności i rogów. Zabierano je na Ukonkivi, aby przebłagać boga nieba i grzmotu Ukko i tym samym zapewnić dobre łowy. W pobliżu Ukko znajdują się dwie Wyspy Cmentarne (Hautuumaasaaret), na których wciąż widać stare drewniane krzyże. Na obie wyspy nie wolno schodzić z pokładu łodzi. W 1873 roku brytyjski archeolog Arthur Evans odnalazł w jaskini na Ukko fragment srebrnej biżuterii.

piątek, 2 sierpnia 2013

Stonhenge cmentarzyskiem?




Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Wojciecha Pastuszki o Stonehenge w najnowszym numerze "Wiedzy i Życie". Chodzi o działania Stonehenge Riverside Project mające na celu wzbogacić wiedzę na temat słynnego kamiennego kręgu o średnicy 110 metrów. Badacze wpierw zajęli się jednak badaniem Durrington Walls - pobliskiego kręgu o niebagatelnej średnicy 480 metrów (największego w Anglii). Tam archeolodzy odkryli pozostałości neolitycznej osady w postaci klepisk kilku domów - sezonowa osada istniała przez kilkadziesiąt lat około 2500 r. p.n.e, czyli w czasie powstawania Stonehenge. Tam mogli mieszkać budowniczy Stonehenge. Z Durrington Walls prowadziła kamienna droga do rzeki Avon (o długości 150 metrów). Także Stonehenge miało swoje połączenie z tą rzeką zwane Avenue (dwie pary równoległych rowów i wałów o długości 3 km). Przy styku Alei i Avon archeolodzy natrafili na pozostałości nieznanego dotąd kamiennego kręgu o średnicy 10 metrów i składającego się z 25 mniejszych głazów. To z niego owe kamienie trafiły do Stonehenge, te większe dotarły tam z równiny Salisbury.

Dzięki badaniom radiowęglowym ustalono, że Stonehenge powstał około 3000 r. p.n.e (wpierw wał, rów i tzw. jamy Aubreya - 56 ziemskich otworów). Około 2500 r. p.n.e ruszyła rozbudowa Stonehenge. Posadowiono potężne bloki piaskowca sarsenu tworzące kamienny krąg (największe o wadze 25 ton i wysokości do 9 metrów), w jego wnętrzu uformowano podkowę z pięciu trylitów (megalitycznych konstrukcji złożonych z głazów - dwóch pionowych i jednego poziomego położonego na nich). Dopiero potem budowniczy zaczęli stawiać mniejsze głazy (tzw. bluestones/niebieskie kamienie). Skanowanie laserowe Stonehenge ujawniło obecność 71 rytów przedstawiających sztylety bądź topory.

Czym jest Stonehenge? Świątynią Słońca albo druidów? Obserwatorium astronomicznym? Kalendarzem słonecznym? Według najnowszej hipotezy Stonehenge to nic innego, niż cmentarzysko - ekipa badawcza Parkera Pearsona odkopała z jednej z jam Aubreya szczątki 60 osób (z nieznanymi pochówkami włącznie), szczątki prawie tak stare, jak samo Stonehenge! Chowano tam ludzi przez okres co najmniej 600 lat - łącznie ponad 240 osób! Mogło to być neolityczne elitarne cmentarzysko, gdzie chowano dynastycznych władców, o czym świadczy chociażby kamienna głowa maczugi jako nieliczny dar grobowy. Za budową Stonehenge zdaniem Pearsona stali rdzenni mieszkańcy Brytanii. To było kolosalne przedsięwzięcie wymagające transportu głazów np. aż z zachodniej Walii (Preseli Hills). Wejście do Stonehenge i pierwszy odcinek Alei są skierowane w kierunku wschodu słońca związanego z solstycjum, co wcale nie oznacza, że Stonehenge miało być obserwatorium astronomicznym. Natomiast (co smutne) prawdopodobnie już nigdy nie dowiemy się jaka mitologia kryła się za Stonehenge i za innymi kręgami czy kopcami grobowymi równiny Salisbury. Wielka szkoda, ale badania archeologiczne trzeba prowadzić dalej...

Do posłuchania płocki Stonehenge (doom metal, demo "Engraved Enigma" z 1997 roku)

https://www.youtube.com/watch?v=fu23GfeC5Ds

Fascynujące :-) Natomiast LOL dnia dla artykułu o znalezieniu 'pentagramu' na zdjęciach satelitarnych w Kazachstanie. Nieważne, że filmy o tym 'znalezisku' na Youtube obecnie już były w 2011 roku - niewiarygodne.pl natrafiło na nie dopiero teraz robiąc z czytelników idiotów. Tak jak kiedyś wspomniałem ludzie uwierzą w największe bzdury jakie zaserwuje im prasa...

http://niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Spektakularne-znalezisko-wstrzasnelo-internautami-Czy-to-miejsce-kultu-szatana,wid,15865554,wiadomosc.html

wtorek, 30 lipca 2013

Gliwickie wampiry


















Informacja z rodzimego podwórka. Z zainteresowaniem śledzę wiadomości z Gliwic, gdzie podczas budowy Drogowej Trasy Średnicowej odkryto groby, w których znajdowały się szkielety rzekomych wampirów pochodzące prawdopodobnie z XVII-XVII wieku (wówczas strach przed krwiopijcami był najsilniejszy, Kościół potrafił o to zadbać). Ucięte głowy (czaszki) umarłych złożono pomiędzy kośćmi nóg i dociśnięto kamieniami, aby uniemożliwić 'wampirom' powrót do świata żywych. Należało by jednak doprecyzować... ludziom posądzanym przez ciemny lud o wampiryzm. Obok szkieletów archeolodzy nie znaleźli żadnych ozdób, kosztowności czy skrawków ubrań. Do tej pory odnaleziono 43 zestawy szkieletów, przy czym nie wszystkie wykazywały cechy rytualnego pochówku. Dość powiedzieć, że cmentarzysko odkryto blisko dawnego miejsca egzekucji, gdzie ongiś łopotała na wietrze szubienica. Rok temu w Bułgarii (w pobliżu monasteru Sozopol) odgrzebano dwa średniowieczne szkielety, których piersi przebito żelaznymi prętami. Z kolei w 2006 roku włoski archeolog Matteo Borrini odkrył szczątki 60-letniej kobiety w masowym grobie na wyspie Lazzaretto Nuovo, na północ od Wenecji. Jej czaszka miała wciśniętą między szczęki cegłę - kolejny sposób aby powstrzymać wampiry przed powrotem do świata żywych i nękaniem zabobonnych duszyczek. Kobietę pochowano w masowym grobie w czasie wybuchu zarazy morowej. Dziura w okolicy ust czaszki spowodowana przez bakterię w oczach ludu mogła świadczyć o tym, że kobieta była 'zjadaczem całunu', wampirem karmiącym się trupami i roznosicielem Czarnej Śmierci (Atra Mors). Zatem trzeba ją było wyegzorcyzmować... a o tym, jak sobie radzić z wędrującą (albo żującą) śmiercią pisano w manuskrypcie "De Masticatione Mortuorum" (1679) Philipa Rohra.

O wampirze z Bułgarii:

http://www.novinite.com/view_news.php?id=140059

Sludge doomowa kapela Shroud Eater z Florydy - jeden kawałek do posłuchania:

http://www.youtube.com/watch?v=p1krNvT48pk

Historia "gliwickich wampirów" ma jednak bardziej prozaiczny finał:

http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=59674