sobota, 26 sierpnia 2023

Nick Bostrom "Superinteligencja" (2014) - recenzja

                                                  
Ostatnio dużo czytam, ale mam mniej czasu na samo pisanie i polecanie książek.  Korzystam też w miarę swoich możliwości z LLM (Large Language Models) a la ChatGPT oraz kilku innych nowych programów opartych na sztucznej inteligencji. Choć nie jestem w branży IT, ale zagadnienia dotyczące sztucznej inteligencji i bezpieczeństwa AI bardzo mnie interesują. Musiałem zatem sięgnąć po "Superinteligencję" filozofa AI Nicka Bostroma, przez wielu recenzentów określaną jako najważniejszą książkę dotyczącą powstania przyszłej superinteligencji (ASI, Artifical Superintelligence) i jej bezpieczeństwa napisaną w ostatnich latach. Jest to raczej trudna i wymagająca, aczkolwiek fascynująca lektura. Dość powiedzieć, że niektórzy recenzenci na LubimyCzytać nie dali rady przebrnąć przez nią w całości ze względu na jej akademicki żargon. Sam czytałem "Superinteligencję" długo, ale w miarę systematycznie i wraz ze wszystkimi licznymi przypisami. Inna sprawa: jaki jest sens 'recenzować' książkę, której nie przeczytało się w całości? 

Osobiście chciałbym, aby w tym stuleciu powstała superinteligencja przerastająca potencjałem intelektualnym ludzkość. Pewnie zanim do tego dojdzie to i tak będę martwy, ale pomarzyć można. Oczywiście powstanie (zaprogramowanie) takiego superinteligentnego bytu wiąże się z ogromną odpowiedzialnością programistów, sponsorów, naukowców. W końcu nie ma stuprocentowej gwarancji, że tak potężna superinteligencja (jeśli kiedykolwiek powstanie) będzie podzielać pozytywnie wartości, którymi się jako homo sapiens kierujemy. To będzie intelekt niewiarygodnego wręcz poziomu, który będzie zdolny do przyszłej kolonizacji przestrzeni kosmicznej, galaktyk, Wszechświata. Zatem przyszła eksplozja inteligencji wydaje się być całkiem prawdopodobna, choć należy liczyć się z tym, że przyszła ASI (jeśli nie rozwiążemy w porę tzw. problemu kontroli, AI Alignment) może doprowadzić ludzkość do zagłady. Apelują o to (i słusznie) Nick Bostrom i Eliezer Yudkovsky. 

Tak czy owak zaawansowana superinteligencja (gdyby powstała) byłaby w stanie wydłużać ludzkie życie w nieskończoność, udoskonalać intelekt jednostki, zapewnić ludzkości życie w harmonii, zdrowiu i nieskończonym bogactwie, zminimalizować bądź wyeliminować inne zagrożenia egzystencjalne takie jak erupcja superwulkanu, nuklearny armagedon, pandemia groźnego patogenu, uderzenie asteroidy w Ziemię, itd. Nadeszła by era post-ludzkości pełna cyfrowych umysłów (emulacji mózgu), neuromorficznej AI i niespotykanych wręcz możliwości doskonalenia intelektualnego. Niezależnie od tego czy rzeczywiście stworzymy w przyszłości superinteligencję czy np. poprzestaniemy na stworzeniu zaawansowanych systemów AGI (ogólnej sztucznej inteligencji) będziemy mieć pewne etyczne zobowiązania wobec sztucznej inteligencji i cyfrowych umysłów. Przykładowo jeśli ucyfrowione umysły będą miały świadomość, to nie możemy pozwolić na to, by cierpiały, nie możemy ich wykorzystywać, eksploatować, gnębić.

Czyli z jednej strony potencjalna przyszła eksplozja inteligencji będąca rezultatem opracowania ASI oznacza niewyobrażalny progres ludzkości. Z drugiej strony może łatwo wymknąć się spod kontroli, gdyż taka superinteligencja będzie nieprzenikniona. Jej twórcy mogą nie być w stanie rozpoznać jej odrębnego od ludzkiego systemu 'wartości'. Zatem kontrola takiej ASI np. poprzez jej uwięzienie może okazać się niewyobrażalnie trudna. Cele instrumentalne i ostateczne ASI mogą być zgoła odmienne od ludzkich. Kolejne zagrożenie to złe wykorzystanie powstałej superinteligencji np. w celu stworzenia zaawansowanych broni masowej zagłady, kontrolowania globalnych gospodarek czy manipulowania systemami politycznymi, co rzuci nasz świat w tryby totalnego globalnego chaosu. Następna kwestia omówiona w "Superinteligencji" to intensywny wyścig technologiczny korporacji high-tech w celu jak najszybszego opracowania ASI, który może skutkować brakiem globalnej współpracy i tym samym doprowadzić do zagrożenia egzystencjalnego. Zabraknie chociażby czasu na rozwiązanie trudnego (być może nierozwiązywalnego) problemu kontroli. Jeśli superinteligencja stanie się w pełni autonomiczna jej zachowanie może stać się dla programistów nieprzewidywalne. Wówczas może być już za późno na interwencję/korektę celów takiej ASI. Oczywiście istnieją też obawy, że opracowanie ASI przyczyni się do masowego bezrobocia, zniewolenia ludzkości przez superinteligencję, co oznacza kompletną bezbronność, itd. Jeśli opracowanie i kontrola ASI spocznie w rękach niewielkiej grupy ludzi to z kolei może przyczynić się do powstania olbrzymich nierówności społecznych i gospodarczych. Ważna jest globalna współpraca przy stworzeniu superinteligencji, rychłe rozwiązanie problemu kontroli i otwarty dialog. Superinteligencja powinna zostać opracowana dla dobra całej ludzkości i powinna podzielać nasze pozytywne wartości. 

Zastanawiam się czy nie lepiej opracować w pełni autonomicznej ASI, a nie tej, którą kontrolują programiści, decydenci. Wówczas możemy się spodziewać, że zostaniemy jako ludzkość poddani inwigilacji, kontroli. Z prostego powodu: ludzie sprawujący władzę, kontrolę są często chciwi, zepsuci do szpiku kości, a despoci mogą chcieć stworzyć z ASI narzędzie do masowej inwigilacji i zabijania. Z drugiej strony autonomiczna superinteligencja może nas zaatakować i wymordować, chyba że zaszczepimy w niej pozytywne wartości takie jak empatia, szacunek, współczucie. 

Jak zatem stworzyć ASI, której będzie zależało na dobrostanie ludzkości? Rozwiązanie problemu AI Alignment przed opracowaniem pierwszej ASI wydaje mi się arcytrudne, by nie rzec niemożliwe. W końcu czy można kontrolować superinteligentny byt, który (być może błyskawicznie) stanie się mądrzejszy od całej ludzkości? Jak poradzimy sobie z sytuacją, w której ASI będzie już autonomicznie zdolna do modyfikacji własnego kodu i oprogramowania? 

Lektura "Superinteligencji" uświadomiła mi jak ważne są kwestie bezpieczeństwa w zakresie obecnych i przyszłych badań nad AI.

Nie byłbym sobą gdybym nie wrzucił na sam koniec trochę industrial metalowej muzyki: 

Void "Posthuman" (2003):

https://ukvoid.bandcamp.com/track/posthuman 

Red Harvest "Godtech" z płyty "Internal Punishment Programs" (2002):

https://www.youtube.com/watch?v=h-fddU5ito8

środa, 9 sierpnia 2023

Powerstroke i Evildead, 9 sierpnia 2023 r. w Minodze (fotorelacja)

                                              



Akurat w moje urodziny postanowiłem przejść się na jedyny w Polsce koncert weteranów crossover thrash metalu z Evildead. Zespół z Los Angeles (podobnie jak Possessed) ma na koncie jedynie trzy albumy studyjne, w tym świetnie przyjęte przez thrash maniaków "Annihilation of Civilization" (1989), "The Underworld" (1991) oraz "United States of Anarchy" (2020) plus nieliczne dema i EP-ki. Podobnie jak Possessed powrócili z trzecim albumem studyjnym po wielu latach twórczego niebytu. Ich thrash metal, choć inspirowany kinem grozy (zresztą nazwa zespołu to oczywiście tytuł kultowego i wielokrotnie oglądanego przeze mnie horroru Sama Raimiego "Martwe zło" aka "The Evil Dead" z 1981 roku, który znalazł się swego czasu na kuriozalnej brytyjskiej liście video nasties) jest także społecznie zaangażowany i ma zacięcie crossover/hardcore. Można porównać dziki thrash metal Evildead pod kątem intensywności i agresji do Vio-lence, Dark Angel, wczesnego Kreator i być może nawet Demolition Hammer, choć nie brakuje w nim chórków a la Suicidal Tendencies. Koncertowo było energicznie i intensywnie, jednakże publiczność nie dopisała (z drugiej strony czego oczekiwać w sytuacji, gdy w Poznaniu prawie dzień po dniu grają Possessed, Deicide i Evildead). 

Byłbym zapomniał o Powerstroke. Belgowie od 2010 roku grają thrash/groove metal, który na żywo brzmi całkiem w porządku. Nie jest to totalnie porywająca muzyka, ale bawiłem się na ich koncercie całkiem nieźle, choć obecnie daleko mi do częstego słuchania zespołów a la Pantera czy Machine Head (zainteresowanie groove metalem minęło mi już dawno). Jednakże Belgowie wiedzą jak rozruszać widownię - wokalista i gitarzysta regularnie schodzili ze sceny, by występować wśród publiczności.  

Setlista Evildead: "A.O.P/ The Descending", "Gone Shooting", "Napoleon Complex", "Future Shock", "Sloe Death", "Bathe in Fire" (nowy numer z 2023 r. i zapowiedź kolejnego albumu), "Blasphemy Divine", "Word of God", "The Awakening", "Process Elimination" i "Annihilation of Civilization". 

Odsłuch "The Underworld" (1991) i "United States of Anarchy" (2020):

https://www.youtube.com/watch?v=jUr-ad_rCgI

https://www.youtube.com/watch?v=bcYLFem4UoA 

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Cobra the Impaler i Possessed, 6 sierpnia 2023 roku w 2Progi (fotorelacja)

                                                





Znowu zdecydowałem się na pójście na koncert w ostatniej chwili, gdyż supporty jakoś zbytnio nie zachęcały mnie na weteranów thrash death metalu z Possessed. Swoją drogą nigdy nie postrzegałem Possessed Jeffa Becerry za zespół death metalowy, choć wpływ Amerykanów na kierunek death metalu był niepodważalny (obok Necrophagia, Death, Master czy wczesnej Sepultura). Stwierdziłem jednak, że odpuszczę poznański koncert Deicide 8 sierpnia i zamiast niego pójdę na Possessed (supporty przed Deicide też nie zachwycają). No dobra, słówko o supportach, które moim zdaniem mocno odbiegały stylistycznie od Possessed. Rozumiem, że młode zespoły muszą się prezentować na żywo przed scenicznymi wyjadaczami, ale ja nie obraził bym się za jakiś death, thrash death czy thrash metal przed tak znaczącą i lubianą kapelą jak Possessed.

Na początek Cobra the Impaler, chyba najlepszy ze wczorajszych supportów. Młody zespół z Belgii z jednym długograjem "Colossal Gods" (2022) na koncie. Klasyfikowany na MA jako progresywny metalcore, choć moim zdaniem bliżej Belgom do Mastodon czy Baroness niż do raczej nie lubianego przeze mnie metalcore'a. Czyli da się wychwycić w muzyce Belgów wpływy stoner metalu, sludge doom metalu i prog/thrash metalu. Koncertowo wypadli na pewno energicznie, ale nie do końca przekonuje mnie taki support przed Possessed. Kolejne dwa supporty (Matt Miller, instrumentalny death metal i Stoic Suffering, deathcore z wpływami electro) oglądałem bez większego zainteresowania czekając na występ gwiazdy wieczoru. 

Odsłuch debiutu Cobra the Impaler:

https://listenable-records.bandcamp.com/album/colossal-gods

Possessed z San Francisco to zespół ceniony w Polsce i mocno hołubiony, co było widać na wczorajszym gigu. Dużo koszulek zespołu i spory przekrój wiekowy fanów (ludzie po 40-tce i 50-tce, ale także sporo metalowej młodzieży). Possessed to zbrutalizowany thrash metal i można uznać, że nazwa death metal pochodzi od ich dema z 1984 roku. Ich dwa albumy studyjne "Seven Churches" (1985) i "Beyond the Gates" (1986) oraz EP-ka "The Eyes of Horror" (1987) to pomniki ekstremalnego thrash metalu z satanistyczną aurą i horrorową otoczką. Zespół koncertował w latach 80-tych m.in. ze Slayer, Venom, Deathrow, Megadeth czy Voivod. W 1989 roku wskutek postrzału z broni palnej w trakcie rabunku wokalista Jeff Becerra zostaje sparaliżowany i po dziś dzień porusza się na wózku inwalidzkim, choć we wrześniu 2021 roku po raz pierwszy od 30 lat udało mu się spacerować na robotycznych nogach. W 2019 roku via Nuclear Blast ukazuje się trzeci album Possessed "Revelations of Oblivion", bardzo udany, pełen agresji i gęstego gitarowego grania. Tyle skrótowej historii.

Ogromny szacunek dla Jeffa Becerra za pozbieranie się i potężną determinację, by ciągnąć Possessed dalej. Wczorajszy koncert był intensywny i mocno przekrojowy. Młyn pod sceną potężny, nie obyło się także bez stage divingu. Bawiący się obok mnie z grupą młodzieniec zgubił koszulkę zespołu i mam nadzieję, że ją znalazł. Wokale Jeffa wciąż agresywne, niepowtarzalne i nawiedzone, muzycy, którzy mu obecnie towarzyszą doskonali (fenomenalne partie gitarowe i perkusyjne, doskonałe solówki). Set-lista Possessed: "No More Room in Hell", "Damned", "Beyond the Gates", "Pentagram", "Tribulation", "The Word", "Storm in My Mind", "Shadowcult", "My Belief", "Graven", "The Exorcist", "Demon", "Fallen Angel", "Death Metal", "Dominion", "Swing the Axe" i "Burning in Hell".

"Seven Churches" (1985) do odsłuchu:

https://www.youtube.com/watch?v=XlYiVBP8JHw