niedziela, 22 stycznia 2017

Opuszczony ośrodek wczasowy nad jeziorem



















Na punkcie tego obiektu (tym razem nie podam lokalizacji, ale naprawdę nietrudno ją odszukać) jakiś czas temu zaczęło się zbiorowe szaleństwo. Dość powiedzieć że w ubiegłym roku tzw. okrąglaki (rotundy) stały się nie lada hitem wśród wielbicieli Urban Exploration - nie na darmo, gdyż obiekt był zachowany w doskonałym stanie i w dodatku jest ciekawy architektonicznie i fajny do eksploracji. Niestety jak tylko pojawiły się filmy na Youtube nakręcone z jego wnętrza (i tym samym obiekt stał się wszem i wobec znany za sprawą masowego zainteresowania) w ośrodku wczasowym dokonano niewiarygodnych dewastacji. Obecnie (stan na 21 stycznia 2017 roku) rotundy (choć nadal wyglądają imponująco) znajdują się w stanie agonalnym. Udałem się do ośrodka wczasowego z kumplem i mogę z pełnym przekonaniem to potwierdzić. W większości pokojów demolka na całego - zniszczone zlewy i kible, porozpruwane poduszki, powybijane szyby, powyrzucane meble, porozwalane drzwi, walające się butelki po alkoholu i puszki po piwie. Obiekt padł ofiarą pijackich wandali, szabrowników i chuligańskiego motłochu. Niestety dewastacji dokonują też osoby nierzadko mieniące się eksploratorami i nikogo to nie obchodzi. Nikt tego nie kontroluje. Ciężko pojąć że obiekt jeszcze przed kilkoma miesiącami będący w niemal idealnym stanie został w tak błyskawicznym tempie zdewastowany. Kto to zrobił? Miejscowi? Jakoś przez lata obiekt stał w stanie niemal nienaruszonym (być może za sprawą ochrony, której obecnie nie ma). Kto za coś takiego odpowiada? Oglądający na Youtube filmy z tego miejsca wandale i złodzieje? Do tego drażni mnie wypisywanie gdzieś na ścianach że ktoś z danego miasta w nim był. I co z tego? Nie jest to wielkie osiągnięcie na miarę zimowego wejścia na K2 czy skoku ze stratosfery. Wystarczy pochwalić się zdjęciami przed znajomymi, a nie wypisywać imiona, miasta i nazwy grup na ścianach czy drzwiach. I pomyśleć że robią to często miłośnicy miejskiej eksploracji.

Zaczęliśmy zwiedzać okrąglaki z kumplem jakoś po 8 rano 21 stycznia 2017 roku, skończyliśmy przed 12. Przez pierwsze półtorej godziny na terenie nie było nikogo, potem pojawili się pierwsi zwiedzający. Pogadałem chwilę z dziewczyną z Warszawy, której towarzyszył chłopak z Gdańska. Od góry do dołu ogarnęliśmy z kumplem wszystkie cztery rotundy, recepcję, kuchnię, stołówkę, plac zabaw i opuszczony dom wraz z piwnicą. Autentycznie szkoda mi tego środka wczasowego, gdyż to upływający czas powinien go niszczyć, a nie prymitywni kretyni.

Tak czy owak rotundy zostaną w mojej pamięci na długo. Takie opuszczone miejsca należy celebrować, a nie bezsensownie niszczyć. W pewnym momencie eksploracji powiedziałem do znajomego widząc zniszczone łóżka: "Przecież takie rzeczy można by było wykorzystać dla osób potrzebujących". Myślę o tym ośrodku, ba, chciałbym tam jeszcze wrócić. Autentycznie żal mi tego miejsca, które zniszczone zostało częściowo przez ludzi. Z drugiej strony wandalizm lokalizacji urbexowych szerzy się także za granicą. Taka smutna kolej rzeczy. W końcu łatwiej jest ukraść, dewastować czy niszczyć niż naprawić i wybudować. Opuszczone miejsca ewoluują w stronę coraz większej i postępującej degradacji. Finałem może okazać się rozbiórka & wyburzenie.

A może ktoś z pieniędzmi przeczyta tą notkę i da temu miejscu drugie życie? Obiekt wymaga kapitalnego remontu, ale może udałoby się go uratować od kompletnej ruiny?

Ponad 600 zdjęć do osobistego użytku (z prawie każdego pomieszczenia) - tutaj tylko niewielki wycinek. Data eksploracji: godz. 08.00-12.00, 21 stycznia 2017 roku, zima.

Trochę nagrań z ośrodka na Youtube:

https://www.youtube.com/watch?v=I-EqO7RmByU
https://www.youtube.com/watch?v=aYX1AvMUgjY (najdłuższe)
https://www.youtube.com/watch?v=EbNnxxNwwHE
https://www.youtube.com/watch?v=Huh1BOcypx4
https://www.youtube.com/watch?v=ERwGjgaCJpc
https://www.youtube.com/watch?v=OGB1RVhp5MA
https://www.youtube.com/watch?v=NAKqO9RfYl0
https://www.youtube.com/watch?v=isnv-jMa54I&feature=youtu.be (martwe bądź zahibernowane owady)

Ostatnio dowiedziałem się że Okrąglaki mają się dobrze w Dźwirzynie jako hotel Senator. A może ktoś z moich Czytelników ma jakieś wspomnienia z opuszczonego ośrodka?

wtorek, 17 stycznia 2017

Zaginięcie 20-letniej Birny Brjánsdóttir















Surowa, acz malownicza i (co najważniejsze) wulkaniczna Islandia od kilku dni żyje tą zagadkową sprawą. Nieco skojarzyła mi się z zaginięciem Ewy Tylman w Poznaniu (i medialnym szaleństwem, które mu towarzyszyło i nadal towarzyszy). Poza tym lubię islandzki black metal, zapierające dech w piersi krajobrazy Islandii oraz tamtejszą ludność. Islandia do tej pory przodowała w kategorii najbezpieczniejszego kraju do życia w Europie ze znikomą liczbą więzień, przestępców i morderstw, ale zniknięcie 20-letniej Birny Brjánsdóttir może nieco podważyć te optymistyczne statystyki, jeśli rzecz jasna doszło do brutalnego przestępstwa. Stan faktyczny wygląda następująco: w piątek 13 stycznia 2017 roku 20-letnia Birna bawiła się z przyjaciółmi w klubie Hurra w Reykjaviku. Z klubu wyszła sama o 5 rano i wracała pieszo do domu nieco się zataczając i jedząc zakupionego kebaba. Kamery zarejestrowały ją na głównej uliczce komercyjnej islandzkiej stolicy, czyli Laugavegur. Około godziny 05.25 rano widziano ją po raz ostatni na rogu Laugavegur i Vatnsstigur na zewnątrz sklepu z książkami Kirkjuhusid Christian. W czasie zaginięcia dziewczyny Laugavegur w przeciwną stronę jechał czerwony samochód marki Kia Rio. Jego kierowca jest poszukiwany przez islandzką policję, gdyż może coś wiedzieć na temat zaginionej. Sygnał telefonu (iPhone'a) Birny po raz ostatni zarejestrowano o godzinie 05.55 w trakcie podróży do przedmieść Hafnarfjörður (Flatahraun). Potem telefon został manualnie wyłączony. Ubiegłej nocy blisko wybrzeża Hafnarfjörður odnaleziono buty Birny - czarne Martensy. Na razie nie ma podejrzanych w sprawie zniknięcia Birny Brjánsdóttir. Być może dziewczyna wsiadła do samochodu gdzieś na Laugavegur i została wywieziona w kierunku Hafnarfjörður. Poszukiwania Birny trwają - w ich celu zostają wykorzystane drony, helikoptery i zdalnie sterowana łódź podwodna. Przeszukano plaże w Hafnarfjörður i Straumsvík - bez rezultatu. Czy dziewczyna odnajdzie się żywa?

Video z monitoringu: https://www.facebook.com/logreglan/videos/1297943036935908/

Jak informuje przed chwilą Iceland Monitor czerwoną Kia Rio wynajęła załoga trawlera "Polar Nanoq". Auto stało w miejscu gdzie w sobotę w nocy cumował grenlandzki trawler, który o 21 wieczorem wypłynął w morze. W stronę trawlera poleciał helikopter z jednostką specjalną. W stronę "Polar Nanoq" popłynął także duński statek straży przybrzeżnej "Triton". Buty Birny marki Doc Martens znaleziono w Hafnarfjörður blisko wybrzeża przy którym cumował "Polar Nanoq" (to miejsce nie jest objęte monitoringiem kamer). Islandzka policja na razie nikomu nie postawiła żadnych zarzutów. Grenlandzki trawler "Polar Nanoq" płynie z powrotem Islandię - jego załoga ma zostać przesłuchana. Wygląda na to że czerwony samochód Kia Rio jeździł kilkakrotnie wte i wewte od wybrzeża Hafnarfjörður (dzielnicy portowej) w sobotę rano od 6 do 6.30 (co zostało zarejestrowane przez portowe kamery).

Trochę info o "Polar Nanoq":

http://www.marinetraffic.com/pl/ais/details/ships/shipid:389613/mmsi:331208000/imo:9231042/vessel:POLAR_NANOQ

Sprawa rozwija się dość szybko. EDIT: Dwóch członków załogi trawlera zostaje aresztowanych przez siły specjalne islandzkiej policji. Obaj są Grenlandczykami wieku 20+ lat. Mogą posiadać informacje co do zaginięcia Birny. Trawler znajduje się pod kontrolą policji. Przycumuje w Hafnarfjörður dzisiejszego wieczoru.

Aresztowany zostaje trzeci członek załogi trawlera, ale po przesłuchaniu zostaje zwolniony. Trwają poszukiwania prowadzone przez nurków w porcie Hafnarfjörður. Obserwuję islandzkie media i widzę że zainteresowanie tą sprawą jest ogromne. Dwaj aresztowani członkowie załogi "Polar Nanoq" mają mieć związek ze zniknięciem Birny. Aresztowany zostaje także czwarty członek załogi. Na pokładzie jednostki odnaleziono dużą ilość narkotyków (haszysz). Islandzka policja posiada niezbite dowody że w czerwonym samochodzie Kia Rio wynajętym przez grenlandzkich marynarzy doszło do popełnienia przestępstwa (nie podano jakiego).

Na bieżąco o sprawie Birny:

http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/nowe-dowody-samochod-wynajety-przez-zaloge-trawlera-byl-miejscem-przestepstwa

EDIT: W czerwonym samochodzie Kia Rio wypożyczonym przez dwóch członków trawlera "Polar Nanoq" (25 i 30 lat) odnaleziono ślady krwi, które próbowano wyczyścić. Dziewczyna mogła wsiąść do samochodu na Laugavegur 31. Niestety mimo poszukiwań nadal nie ma śladu po zaginionej.

Niestety dziś czyli 22 stycznia około godziny 13 odnaleziono zwłoki Birny na kamienistej plaży niedaleko na zachód od latarni morskiej Selvogsviti na południe od Reykjaviku. Ciało odnalazła załoga helikoptera z Islandzkiej Straży Przybrzeżnej. Być może dziewczyna została zamordowana w wypożyczonym samochodzie. Smutny finał tajemniczej sprawy.

Islandzka policja bada powiązania z tajemniczym morderstwem 17-letniej Dunki Emilie Meng. Emilie zniknęła 10 lipca 2016 roku po pożegnaniu się z dwiema przyjaciółkami na stacji kolejowej Korsør po nocnej zabawie w sąsiednim mieście Slagelse. Postanowiła wrócić do domu pieszo. Miała się pojawić o godzinie 9.30 w lokalnym kościele, w którym śpiewała. 24 grudnia 2016 roku zwłoki dziewczyny odnalazł spacerowicz. Pływały w jeziorze na zachód od Køge 67 kilometrów od Korsør - konkretnie w Regnemarks Bakke blisko Borup. Emilie zarejestrowały kamery dworca w Korsør na krótko przed jej zniknięciem i morderstwem (górne zdjęcie). Nadal trwa śledztwo w tej sprawie.

Nowe fakty w sprawie Birny. Trawa autopsja ciała dziewczyny w celu ustalenia przyczyny jej śmierci. Jeden z mężczyzn z Kia Rio pomiędzy 6 a 7 rano wszedł na pokład trawlera "Polar Nanoq", drugi wsiadł do czerwonego auta i odjechał. Pojawił się kilka godzin później. Na pokładzie trawlera odnaleziono dowód tożsamości Birny.

Przy okazji update innego wcześniejszego tematu o procesie dwóch sadystek z Khabarovska (Rosja):

http://dtbbth.blogspot.com/2016/10/alina-orlova-i-alena-savchenko.html

EDIT 2: Jeden z potencjalnych sprawców został już wypuszczony i powrócił na Grenlandię. Na podstawie autopsji ustalona została przyczyna śmierci Birny jako utonięcie. Podobno jeszcze żyła gdy morderca wrzucał ją do oceanu. Była naga gdy ją odnaleziono - w jej płucach odnaleziono wodę. Gdy jeden z mężczyzn wysiadł z czerwonego auta Kia Rio i wrócił na pokład trawlera drugi zaatakował Birnę. Także sprawca jest jeden. Być może jeszcze żywa Birna została wrzucona do oceanu na zachód od latarni morskiej Selvogsviti.

EDIT 3: Zarzuty przeciwko Thomasowi Møllerowi Ol­senowi podejrzanemu o morderstwo Birny są następujące: powtarzające się bicie dziewczyny w twarz i głowę wewnątrz czerwonej Kia Rio, trzymanie jej za gardło i wrzucenie do wody, w której utonęła. Olsen jest oskarżony także o przemyt marihuany, którą ukrył w kabinie trawlera i usiłował przeszmuglować na Grenlandię.

sobota, 14 stycznia 2017

The Autopsy of Jane Doe/ Autopsja Jane Doe (2016) - recenzja

13 stycznia 2016 roku klimatyczny horror prosektoryjny "The Autopsy of Jane Doe" w reżyserii Andre Øvredala wszedł na ekrany polskich kin. I bardzo dobrze, gdyż na pewno jest to jeden z wyróżniających się horrorów nakręconych w ubiegłym roku. W miejscu krwawej łaźni policja odnajduje nagie ciało młodej kobiety (Olwen Kelly), częściowo pogrzebane w piwnicy, ale bez śladów ran na ciele czy oznak rigor mortis. Zwłoki Jane Doe (nazwisko używane w USA dla określenia kobiety o niezidentyfikowanej lub ukrytej tożsamości, mężczyzna to John Doe) trafiają do podziemnej kostnicy, w której pracują ojciec Tommy (Brian Cox) i jego syn Austin Tilden (Emile Hirsch). Ich zadaniem jest jak najszybsze ustalenie przyczyny śmierci martwej kobiety. Jednak nocna autopsja Jane Doe okaże się pełna mrożących krew w żyłach niespodzianek. Czy aby na pewno leżąca na stole prosektoryjnym Jane Doe jest martwa?

Całkiem udany horror, który warto zobaczyć na ekranie kinowym. "Autopsja Jane Doe" wyróżnia się na plus znikomą liczbą postaci oraz minimalistyczną lokalizacją, na którą składa się sala prosektorium, przylegający do niej korytarz, winda oraz biuro. Duet aktorski Briana Coxa i Emile Hirscha wypada znakomicie, także rola modelki Olwen Kelly definitywnie do zapamiętania. Sporo suspensu i złowieszczej klaustrofobii, kilka przyprawiających o gęsią skórkę niespodzianek, trochę czarnego humoru. W trakcie scen autopsji nie mogłem się oprzeć wrażeniu że reżyser "The Autopsy of Jane Doe" Andre Øvredal musiał oglądać szokujący nekro-horror "Aftermath" (1993) Nacho Cerdy, gdyż niektóre ujęcia pracy koronerów przy zwłokach wydawały mi się podobne. Musiałbym jednak staranniej porównać oba filmy to znaczy obejrzeć je po raz kolejny. Warto nasycić się niepokojącą i nieco zwyrodniałą aurą "Autopsji Jane Doe".

Na sam koniec wrzucam Tweeta Stephena Kinga zachwalającego "Autopsję": "Visceral horror to rival ALIEN and early Cronenberg. Watch it, but not alone".