środa, 22 czerwca 2016

Obecność 2/ The Conjuring 2 (2016) - recenzja















No i mamy w polskich kinach "Obecność 2"/ "The Conjuring 2" (2016) Jamesa Wana, sequel do jednego z najbardziej kasowych horrorów ostatnich lat. W 1976 roku eksperci paranormalni Ed (Patrick Wilson) i Lorraine Warren (Vera Farmiga) zostają poproszeni o dowiedzenie się co zaszło w domu Lutzów w Amityville. Dla przypomnienia 13 listopada 1974 roku 'opętany przez Szatana' Ronald de Feo zastrzelił własną 6-osobową rodzinę. W trakcie seansu Lorraine natyka się po raz pierwszy na demoniczną zakonnicę i ma wizję śmierci Eda. Tymczasem w 1977 roku mieszkająca w londyńskim Enfield samotnie matka Peggy Hodgson i jej czwórka dzieci zaczyna być nękana przez złośliwego ducha. 11-letnia Janet przemawia głębokim głosem twierdząc że to Bill Wilkins, który mieszkał poprzednio w tym domu i tam w fotelu zmarł. Przedstawiciel Kościoła katolickiego namawia Warrenów do przyjazdu i pomocy nękanej zjawiskami paranormalnymi rodzinie. Okazuje się że w domu Hodgsonów czyha iście demoniczna siła...

Mimo nagromadzenia intensywnych jump scares muszę przyznać że "Obecność 2" to całkiem solidny sequel, który jednak na pewno nie jest lepszy od oryginału. Osobiście trochę brakuje mi współcześnie horroru bazującego na mrożącej krew w żyłach sugestii - w tej kwestii miło zaskoczyły "Across the River" (2013) i "The Witch" (2015). Tak czy owak James Wan umie spowodować że widownia podskakuje w kinowych fotelach. W "The Conjuring 2" mamy dziewczynkę przemawiającą przerażającym głosem, poruszające się obiekty, lewitację, upiorną figurę z magicznej latarni inspirowaną "Babadook" (2014), rysowanie imienia demona w księdze (czyżby inspiracja "The Evil Dead" (1981), w którym demon zamieszkujący czeluści lasu także zostaje narysowany?) oraz demoniczną zakonnicę.

Mój zarzut do tego filmu jest inny: nie podoba mi się że filmowcy mamią widzów twierdząc iż "The Conjuring 2" bazuje na faktach. Owszem, swego czasu brytyjskie tabloidy szeroko rozpisywały się na temat tzw. nawiedzenia w Enfield w latach 1977-79, które zresztą stało się kanwą mini-serialu "The Enfield Haunting" (2015). Filmowcy "Obecności 2" dokładnie odwzorowali dom, w którym rzekome zjawiska paranormalne miały miejsce i zatrudnili aktorów z wyglądu podobnych do rodziny Hodgsonów. Jednak wiele elementów scenariusza pozostaje zmyślonych: Warrenowie przebywali w Enfield tylko przez jeden dzień i wcale nie byli liderami dochodzenia, nie przeprowadzili też finalnego egzorcyzmu (tenże został przeprowadzony przez lokalnego księdza), nie było odwróconych krzyży w pokoju czy teleportacji Janet z zamkniętego pomieszczenia. Nie było także prześladowania Lorraine przez demoniczną zakonnicę i wizji śmierci Eda. Nadto uważam (jako sceptyk) że owe incydenty w Amityville i Enfield to nic innego jak oszustwa. W Amityville doszło jedynie do masowego morderstwa dokonanego przez niezrównoważonego psychicznie Ronalda DeFeo. W Enfield Janet rzeczywiście nagrana została w trakcie rzucania przedmiotami w pokoju, nie mogła też mówić innym głosem gdy inni na nią patrzyli. Odniosłem też nieodparte wrażenie że sequel "Obecności" jest jeszcze bardziej katolicki niż oryginał. Chodzi tutaj o to nieszczęsne twierdzenie że film jest oparty na faktach, które niejako wymusza we mnie wiarę w istnienie duchów, opętań, demonów, moc katolickiego krzyża, itd. Nie jestem osobą wierzącą i podchodzę sceptycznie do jakichkolwiek zjawisk paranormalnych, co wszakże nie przeszkadza mi w oglądaniu licznych horrorów. Warrenowie nie są dla mnie żadnymi ekspertami, gdyż tak naprawdę nigdy nie przedstawili żadnych przekonujących dowodów na swoje często przesadzone i wydumane twierdzenia. Oczywiście zdaję sobie sprawę że ludziom wierzącym łatwiej jest uwierzyć w istnienie metafizycznego świata duchów i demonów, ja taką wiarę odrzucam. Jednak jeśli potraktować "Obecność 2" jako fikcję to można się całkiem dobrze bawić.

Na zdjęciach prawdziwa Janet lewitująca nad swoim łóżkiem, dom w Enfield oraz kadry z filmu.

Prawdziwy horror w Amityville: http://murderpedia.org/male.D/d/defeo-ronald.htm

3 komentarze:

  1. Recenzja dość profesjonalna ;). Za parę dni wybieram się na Obecność 2 do kina, więc trochę naświetla obraz sytuacji. A te drobne różnice o których wspominasz, pewnie były konieczne :)
    http://utwory-wierszem-pisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno. Gratuluję talentu poetyckiego. Też kiedyś pisałem. Miałem taki krótki okres związany z poezją. Pisz dalej. :-)

      Usuń
  2. Obejrzeć warto, choć część pierwsza chyba nieco bardziej zapadła mi w pamięć. Rzadko recenzuję tutaj nowe produkcje, wolę oglądać horrory z lat 70-tych i 80-tych. A do kina zawsze warto pójść w ramach odskoczni od rzeczywistości. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

    OdpowiedzUsuń